Polskie siostry zakonne – wspomnienia z misji w Afryce w czasie konfliktów zbrojnych w Rwandzie i Kongu

Prezydent Rwandy chciał podzielić się władzą, ale opozycja nie chciała współpracować. Doszło do zestrzelenia samolotu z prezydentem pod Kigali, Hutu obwiniali o to Tutsi i atmosfera stała się napięta.

Jaśmina Nowak
Danuta Mazurowska
Teresa Mroczek

Przed tą wojną ludzie z obu plemion żyli tam w zupełnej zgodzie, były zawierane małżeństwa między Tutsi i Hutu, mieszkali jako sąsiedzi, uprawiali razem ziemię. Pierwszy rozłam nastąpił poza granicami Rwandy, w Ugandzie, gdzie była zorganizowana opozycja i rząd współpracował z wcześniejszymi uciekinierami z Rwandy do Ugandy. Później zaczęły się pertraktacje. Prezydent Rwandy chciał podzielić się władzą, ministerstwami w rządzie, ale opozycja nie chciała współpracować. Kiedy doszło do zestrzelenia samolotu z prezydentem pod Kigali, Hutu zaczęli obwiniać o to Tutsi i atmosfera stawała się coraz bardziej napięta.

Z zewnątrz patrzy się na to trochę inaczej, łatwo można krytykować. Będąc na miejscu, lepiej zrozumieć tę sytuację. Hutu mieli już zakorzenione uprzedzenia i pewne doświadczenie z Tutsi, których królestwo istniało dużo wcześniej. Ta historia jest bardzo skomplikowana.

Przeżyłam trudne momenty w Kongu, wojna dla mnie zaczęła się tak naprawdę tam. Wojna w Kongo była dla mnie kontynuacją tego, co zaczęło się w Rwandzie. Wiele osób z Rwandy uciekło do Konga, ponieważ mieli tam zorganizowane obozy, które później były ostrzeliwane przez żołnierzy. Ci ludzie jeszcze w tej chwili są bardzo zalęknieni. To, że wcześniej byłyśmy w Rwandzie, znałyśmy język, bardzo nam pomogło w kontaktach z żołnierzami. Podczas tych trudnych chwil nigdy nie opuściłyśmy Konga. Było to niesamowite doświadczenie, kiedy żołnierze z czterech przeciwległych wzgórz przychodzili prosić nas po pomoc. Jedni w ciągu dnia, inni w nocy. Prosili o leki, o żywność. Ci żołnierze nas znali, woziłyśmy kobiety na porodówkę.

Nigdy nie wyrządzono nam krzywdy, aż pewnego razu, kiedy pracowałyśmy w sąsiedniej parafii i nie zdążyłyśmy dojechać do domu przed zmrokiem, zostałyśmy zaatakowane. Oprawcy przyłożyli mi ogromny nóż do szyi, zabrali mi okulary i zegarek. Krzyczałam na cały głos, aż obudziłam księży. Napastnicy bili mnie i byłam przygotowana na wszystko. Poczułam na szyi lufę karabinu i zrozumiałam, że zaraz moje życie dobiegnie końca. Jednak w pewnym momencie przestali mnie kopać. Weszli do księży i powiedzieli, że chcą 5 tys. dolarów za naszą wolność. Księża obiecali, że dadzą im te pieniądze, ale muszą je jakoś zdobyć. Rozwiązano nam ręce, a my uciekłyśmy z tego miejsca i ukryłyśmy się. Zrozumiałam, że otrzymałam życie po raz drugi.

Wszystko napastnikom przebaczyłam. Mimo pobicia i opuchlizny cieszyłam się, że jestem wolna i mogę pomagać dalej. Przypadki takich cudów, takiej widocznej pomocy Bożej miałyśmy tam cały czas.

Cały wywiad Jaśminy Nowak z siostrami Danutą Mazurowską i Teresą Mroczek ze Zgromadzenia Sióstr Służek Najświętszej Maryi Niepokalanej, pt. „Pan Bóg jest”, znajduje się na s. 19 październikowego „Kuriera WNET” nr 52/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Jaśminy Nowak z siostrami Danutą Mazurowską i Teresą Mroczek ze Zgromadzenia Sióstr Służek Najświętszej Maryi Niepokalanej, pt. „Pan Bóg jest” na stronie 19 październikowego „Kuriera WNET”, nr 52/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Halina Szydełko (poseł PiS): Europa Zachodnia poniosła klęskę z polityką migracyjną. To samo chcą dziś zafundować nam

W Poranku WNET poseł opowiadała o wtorkowej konferencji Europa Karpat. Jednym z jej głównych tematów była imigracja. Konkluzją rozmów było bardzo negatywne ocenienie polityki migracyjnej Europy Zach.


Na konferencji zostały poruszone najważniejsze tematy dotyczące Europy Środkowo-Wschodniej. Pierwszy blok rozmów „Sąsiedzi Europy, czy w Europie?” został zdominowany przez zagadnienie imigracyjne. Wszyscy zgodzili się z tym, że Stary Kontynent jest dziś przeludniony. Mimo to około 40-50 milionów Afrykańczyków wciąż czeka, aby przedostać się do Europy. Zdaniem poseł, należy zmienić politykę migracyjną Europy w taki sposób, aby dostarczać pomoc potrzebującym na miejscu, czyli w ich rodzimych krajach. Dzięki temu, w jej mniemaniu, uda się zatrzymać kolejne fale migracji.

„Naszym zadaniem jest to, aby odwieźć ich od pomysłu przyjmowania kolejnych imigrantów. Musimy zapewnić godziwe warunki w ich państwach. Partia Prawo i Sprawiedliwość mówi o tym już od dawna”.

Wiele głosów na wczorajszej konferencji wskazywało na fakt, że „arabska wiosna” doprowadziła do destabilizacji Europy. Jak zauważyła poseł PiS, niestety wiele krajów z Europy Zachodniej nadal tkwi w przekonaniu, że migranci szybko się zasymilują oraz noszą ze sobą kulturowe ubogacenie.

„Rzeczywistość wygląda tak, że w wielu krajach europejskich tworzą się ogromne getta przybyszów z Afryki i Bliskiego Wschodu, a asymilacja nie jest w żądnym stopniu widoczna […] Główną konkluzją rozmów na konferencji było to, że Europa Zachodnia popełniła błąd przyjmując imigrantów. Teraz natomiast nie może się z nim uporać, więc chce go zrzucić na barki krajów Europy Wschodniej”.

Innym ważnym tematem poruszanym na konferencji była kwestia komunikacji pomiędzy środkowowschodnimi krajami Europy.

Na zakończenie rozmowy poseł wypowiedziała się na temat przygotowań do tegorocznych wyborów samorządowych na Podkarpaciu.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

JN

Przemierzają tysiące kilometrów przez pustynię, oazy, wioski Tuaregów, aby zobaczyć morze i raj po drugiej stronie

Najbardziej niebezpieczny jest szlak przez Libię. W miastach Sabha i Ghat dochodzi do licznych porwań, przetrzymywania i torturowania celem uzyskania okupu od rodzin uprowadzonych.

Anna Walczyk

Wszystko dzieje się wokół współrzędnych geograficznych 21°56’41/13°38’45/12°35’49 między granicą Nigru z Libią, aż do Lampedusy. (…) Podróż przez pustynię trwa około 4 tygodni – jeśli wszystko dobrze przebiega i nie następują komplikacje w postaci pogody, transportu czy dostania się w niewolę.

Istnieją trzy główne drogi migracji do Unii Europejskiej. Wschodnia trasa przez Turcję do Grecji stanowi główną drogę uciekających z ogarniętej wojną Syrii i Iraku. Jest też południowa trasa przez Morze Śródziemne z Libii do Włoch oraz trzecia trasa – z Maroka do Hiszpanii. (…)

Główny szlak przemytniczy dla migrantów z Kamerunu, Nigerii, Wybrzeża Kości Słoniowej, Gwinei czy Sierra Leone przebiega przez pustynię Nigru do Algierii, a następnie, jeśli się uda, do Maroka. Jeśli nie uda się, zostają odstawieni w Maroku do Sahary Zachodniej, aby wyruszyć pociągiem przez Mauretanię, zbiorową taksówką do Senegalu, pociągiem do Dakaru, autokarem przez pustynne tereny z Burkina Faso do Porto Novo, gdzie zastanawiają się, co dalej: czy wracać z niczym do domów, czy próbować jeszcze raz. Szczególnie Algieria stosuje niehumanitarne rozwiązania wobec migrantów, odstawiając ich na pustynię, narażając tym samym na śmierć.

Najbardziej niebezpieczny jest szlak przez Libię. W miastach Sabha i Ghat dochodzi do licznych porwań, przetrzymywania i torturowania celem uzyskania okupu od rodzin uprowadzonych. Również w Libii dochodzi do łapanek ulicznych i odstawiania uchodźców do sąsiedniego Nigru.

Niemniej to na terenie Nigru – najbiedniejszego kraju w Afryce – kwitnie ogromne przedsiębiorstwo szmuglowania ludzi do Europy z regionu Tenere do Algierii, Libii lub Maroka, a następnie magiczne 14 km drogą morską do Hiszpanii lub z Libii, gumowymi łodziami i starymi barkami do Włoch.

Ale zanim postawimy nogę w Europie, jesteśmy jeszcze na południe od Lampedusy, czyli w świecie niekończących się marzeń o raju i dobrobycie, przekazywanych w licznych opowieściach migrantów. Dlatego coraz więcej migrantów decyduje się na wypłynięcie do Hiszpanii z Maroka, z miasta portowego Tangeru.

Magiczne miejsce stało się znane jako „Trójkąt Tanger”, po którym przechadzają się migranci miesiącami, a nawet latami tęsknie spoglądając na widoczne wybrzeże Hiszpanii.

Z zachodniego wybrzeża Maroka migranci wyruszają głównie na łodziach często spotykanych na innych europejskich szlakach przemytniczych, czyli małych łodziach rybackich i zmotoryzowanych pontonach. Na wschód od Tangeru migranci przekraczają Cieśninę Gibraltarską w tańszych opcjach: na maleńkich, gumowych łodziach wiosłowych, bez silnika i bez szmuglerów i ich opłat, ale z pewnym ryzykiem utonięcia.

Cały artykuł Anny Walczyk pt. „Droga do raju”, znajduje się na s. 14 i 15 lipcowego „Kuriera WNET” nr 49/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Anny Walczyk pt. „Droga do raju” na s. 14 lipcowego „Kuriera WNET” nr 49/2018, wnet.webbook.pl

Muzyka uwzniośla ducha. O. Benedykt Pączka i jedyna szkoła muzyczna w Republice Środkowej Afryki

– Tam, gdzie jesteśmy tam jest spokój. Ludzie patrzą a na nasze postępowanie i nasze reakcje. Patrzą, co robią biali. Przez cały czas dajemy świadectwo. – wyznaje misjonarz.

 

Antoni Opaliński w Poranku WNET połączył się z Republika Środkowej Afryki, gdzie od kliku lat posługuje polski kapucyn, o. Benedykt Pączka.

Jednym z namacalnych owoców jego misji jest nie tak dawno utworzona szkoła muzyczna w mieście Boar. – Mamy dwie klasy – jedna liczy 16 osób, druga ok 30. Teraz, w czasie wakacji przychodzą uczniowie, którzy w przyszłości chcą zostać muzykami.  Jest to pierwsza i jak dotąd jedyna szkoła muzyczna w tym kraju. Pracujemy, dzieci chętnie przychodzą i jestem za to bardzo wdzięczny. – mówi o. Benedykt Pączka.

– Miasteczko Boar liczy ok. 40 tysięcy mieszkańców. Jest tu kilka kościołów chrześcijańskich, zarówno katolickich, jak i protestanckich. – opowiada ojciec. – Spotykamy się w niedzielę na eucharystii, która jest bardzo rozbudowana, trwa ok. 2 godzin. Jeżeli ludzie chcą pogłębiać swoją wiarę, mogą przychodzić codziennie do naszej katedry. Jednak najskuteczniejszym środkiem do przekazywania wiary jest nasze radio, Radio Siriri. Nadajemy 8 godzin dziennie i to jest największe pole ewangelizacji.

Misjonarz podkreślił przy tej okazji znaczenie obecności kościoła w Bouar. W przeciwieństwie do większości terenów RŚA jest tam spokojnie. Niedawno odbyła się tam symboliczna ceremonia składania broni w obecności żołnierzy Narodów Zjednoczonych. O. Pączka przekonany jest, że dzieje się tak za sprawą głoszenia ewangelii oraz słów pojednania i przebaczenia. – Na północy kraju jest niebezpiecznie. Mówi się, że trzy czwarte kraju jest zajęte przez rebeliantów. Są to rebelianci, którzy dokonali zamachu stanu w 2013 roku. Zajmują te rejony, gdzie znajdują się kopalnie diamentów i złot tudzież nie odkrytej ropy naftowej.

– Przeżywaliśmy trudne chwile, kiedy w stolicy kraju rebelianci weszli do kościoła i zaczęli zabijać w czasie trwania mszy świętej. Potem był odwet ludzi, którzy w tej mszy uczestniczyli. Sytuacja jest trochę skomplikowana.

Szef MSW w Niemczech: Będzie kładziony większy nacisk na deportację nielegalnych imigrantów

Sławomir Ozdyk skomentował w Poranku Wnet zapowiedź nowego rządu niemieckiego dotyczącą zaostrzenia polityki wobec imigrantów. Przedstawił również makabryczne morderstwo dokonane w piątek w Niemczech.

Gość Poranka WNET powiedział, że do Niemiec w zeszłym roku przybyło ok. 330.000 legalnych migrantów, a nielegalnych ok. 520 000. Nowy rząd w Niemczech zapowiedział, że liberalna polityka względem migrantów ma niebawem się zmienić:

„Horst Seehofer, minister spraw wewnętrznych ogłosił, że będzie kładziony większy nacisk na deportację nielegalnych imigrantów”.

Jeżeli Seehofer będzie chciał, aby jego partia wyprzedziła znacząco AfD, to będzie musiał coś z tymi deportacjami zrobić- zauważył Ozdyk. Nie będzie to oczywiście łatwym zadaniem, ponieważ w Niemczech istnieje silna opcja polityczna, która potępia deportacje- podkreślił nasz korespondent.

Sławomir Ozyk przedstawiał również sprawę zabójstwa przez Syryjczyka swej żony tylko dlatego, że ona nie była mu posłuszna.

„41-letni syryjski imigrant zamordował przy pomocy noża swoją żonę w przyznanym im przez gminę mieszkaniu socjalnym w Mühlacker.- podaje Al Arabiya.net. Po dokonaniu zbrodni mężczyzna uciekł z synem, usprawiedliwiając swój czyn na nagraniu na żywo na Facebooku. Syryjczyk został po kilku godzinach aresztowany”.

jn

 

Rwanda: Władze stolicy zamknęły 714 kościołów

O wydarzeniu poinformowała miejscowa anglojęzyczna gazeta „The New Times Rwanda”, powołując się na przedstawiciela rządu. Według niego owe kościoły nie spełniają niezbędnych standardów.

Przewodniczący Wydziału Partii Politycznych i Społeczeństwa Obywatelskiego rządu Rwandy – Justus Kangwagye oświadczył, że miejsca modlitwy muszą spełniać podstawowe wymagania w zakresie bezpieczeństwa, higieny, infrastruktury i przepisów prawnych. Zaznaczył, że proboszczowie i inni gospodarze dużej części zamkniętych świątyń, prosili o powstrzymanie tych procesów do czasu, aż znajdą oni właściwe rozwiązanie.

Większość obiektów nie miała ani bieżącej wody, ani toalet, mieściły się w namiotach albo nie miały niezbędnych zezwoleń oficjalnych. Kangwagye wytłumaczył, że założenie kościoła wymaga tymczasowego certyfikatu, który wygasa po 12 miesiącach.

„Większość nie dotrzymała tego i nie złożyła wniosku o dokumenty stałe. Nie można im pozwolić działać poza prawem” – powiedział.

Według polityka nabożeństwa winny się odbywać w sposób zorganizowany i z zachowaniem podstawowych standardów. „Wasza wolność religijna nie może stać w sprzeczności z prawami innych ludzi” – podkreślił Kangwagye. Zaznaczył również, że ludzie chodzący do kościoła mają prawo do „minimum porządku i standardów”.

Zamknięte zostały z reguły kościoły tradycji zielonoświątkowej albo innych nurtów protestantyzmu. Nie zamknięto żadnych kościołów katolickich.

Justus Kangwagye zapowiedział, że kościoły zostaną ponownie otwarte dopiero wówczas, gdy spełnią wymagane warunki. Wyjaśniono jednocześnie, że nie jest to atak na wolność wyznania.

Jak nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, zamknięcie kościołów było spowodowane walką rządu z sektami.

WJB/DK/KAI

Zamach terrorystyczny na francuską ambasadę i na francuski instytut w stolicy Burkina Faso

W zamachach zginęło co najmniej 5 cywilów, 50 osób zostało rannych. Jednocześnie zaatakowane zostały ambasada Francji i Instytut Francuski oraz kwaterę główna armii.

Francuska ambasada poinformowała dziś około południa na Facebooku, że w stołecznym Wagadugu trwa atak na budynek ambasady i Instytut Francuski. Przedstawiciel francuskiej dyplomacji mówił o ataku terrorystycznym.

Pięciu uzbrojonych w broń maszynowa mężczyzn otworzyło ogień do przechodniów na ulicy przy ambasadzie francuskiej. Następnie ta sama grupa otworzyła ogień w innej dzielnicy Wagadugu przy instytucie francuskim.

Niektórzy świadkowie twierdza, ze był jeszcze trzeci zamach w Wagadugu Przy sztabie generalnym sil zbrojnych Burkina Faso miała eksplodować bomba. Na ten moment nie jest znana ani tożsamość ani motywy, jakimi kierowali się sprawcy. Dokładna liczba ofiar tez nie jest znana. Obława na zamachowców trwa. Ambasador Francji w Burkina Faso ostrzega w Wagadugu mogą być dzisiaj kolejne zamachy.

 

Zbigniew Stefanik/WJB

Kongijscy biskupi: Dlaczego modlimy się za tak wielu zabitych, rannych, za ofiary aresztowań, porwań, zamachów?

Na tym etapie procesu wyborczego, mamy prawo pytać: kto korzysta z destabilizacji kraju? – pytają w swoim komunikacie biskupi Demokratycznej Republiko Konga.

„Potępiamy kampanię dyskredytowania i zniesławiania Kościoła katolickiego i jego biskupów” – czytamy w komunikacie po nadzwyczajnym zebraniu plenarnym Konferencji Episkopatu Konga (CENCO). Odbyło się ono w dniach 15-17 lutego w Kinszasie. Biskupi Demokratycznej Republiki Konga wrazili swoje „głębokie i poważne zaniepokojenie wzrostem wrogości” w okresie poprzedzającym wybory prezydenckie i parlamentarne, które odbędą się 23 grudnia.

W swoim oświadczeniu biskupi przypominają o „krwawym stłumieniu” pokojowych demonstracji w dniach 31 grudnia 2017 r. i 21 stycznia 2018 r. zorganizowanych przez Katolicki Komitet Świeckich (CLC). „Dlaczego modlimy się za tak wielu zabitych, rannych, za ofiary aresztowań, porwań, zamachów na parafie i wspólnoty kościelne, upokorzeń, tortur, zastraszania, zbezczeszczenie kościołów i zakazyów” – pytają retorycznie kongijscy biskupi. Jednocześnie przypomnieli oni, że demonstranci w ramach swoich pokojowych protestów domagali się jedynie wcielenia w życie umowy z 31 grudnia 2016 r., w której zawarciu pośredniczył episkopat, a która miała położyć kres niepokojom społecznym.

„Społeczność narodowa i międzynarodowa jest świadkiem całego szeregu kampanii nienawiści, zniesławienia i oszczerstw mających na celu osłabienie siły moralnej Kościoła, zwłaszcza kardynała Laurenta Monsengwo, arcybiskupa Kinszasy i odwrócenia uwagi ludzi od prawdziwych życiowych problemów” – czytamy w oświadczeniu.

Biskupi wyrazili też swoje zaniepokojenie rosnącą niepewnością o jutro w różnych prowincjach kraju. „W Kasai, w północnym i południowym Kiwu oraz w Ituri daje o sobie znać obecność bojowników, którzy szerzą śmierć i zniszczenie, co przypomina strategię oblężenia i bałkanizacji kraju. Na tym etapie procesu wyborczego, mamy prawo pytać: kto korzysta z destabilizacji kraju?” – napisali biskupi.

Na dziesięć miesięcy przed wyborami hierarchowie ponownie zaapelowali do ludzi i instytucji odpowiedzialnych za ich przygotowanie i organizację o poczucie odpowiedzialności. „Za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny, Matki Bożej Kongo i Królowej Pokoju, Boże błogosław Demokratycznej Republice Konga i jej ludowi” – tymi słowami zakończyli swoje oświadczenie biskupi Konga.

Papież Franciszek ogłosił piątek 23 lutego br. Dniem Modlitwy i Postu w Intencji Pokoju i zwrócił się z prośbą o modlitwę szczególnie za Demokratyczną Republikę Konga oraz Sudan Południowy, kraje od lat nękane konfliktami zbrojnymi i wojną.

 

KAI/WJB

Tylko u nas: Co łączy obronę Westerplatte z ,,Klątwą” Wyspiańskiego oraz o wójcie, który został wicemarszałkiem Sejmu

W audycji Stefana Truszczyńskiego m.in. o tym, czemu podczas obrony Westerplatte doszło do zmiany na stanowisku dowódcy. Gośćmi Wolnej Anteny Radia WNET byli Romuald Karaś oraz Jerzy Biernacki.

W Wolnej Antenie Radia WNET Stefan Truszczyński gościł dziś polskich publicystów-Romualda Karasia oraz Jerzego Biernackiego. Pierwszym z poruszonych dziś wątków była historia nazywanego czwartym wieszczem polskim Stanisława Wyspiańskiego. Legenda głosi, iż dramat ,,Klątwa” napisał na podstawie opowieści swojej żony Teodory, wedle której wieś Gręboszów pod przewodnictwem wójta wojowała z księdzem, mającym dwójkę dzieci z nieprawego łoża. Wspomnianym wójtem był Jakub Bojko, przedwojenny prezes PSL ,,Piast”, a także wicemarszałek sejmu i senatu w II RP. Cała historia skończyła się jednak nieporozumieniem, ponieważ oskarżenia wobec księdza zostały wycofane, natomiast gnębiony i dręczony kapłan w efekcie doznał obłędu.

[related id=48323]Romuald Karaś, który uczestniczył w spektaklu wystawianym w Teatrze Powszechnym podkreślił, iż wielkie dzieło Wyspiańskiego zostało zhańbione, a same sceny przedstawienia nazwał paszkwilem wymierzonym w Kościół Katolicki. W tej kwestii Jerzy Biernacki dodał, iż taka narracja to element walki z Chrześcijaństwem.

Kolejnym tematem dzisiejszej audycji była postać majora Henryka Sucharskiego, notabene urodzonego w Gręboszowie krewnego Jakuba Bojko.

Major Sucharski znany jest głównie z obrony Westerplatte, której był dowódcą. Jak zaznaczył Romuald Karaś, major Sucharski to postać często szykanowana w polskiej historii, uzasadniając przy tym, iż jedynym powodem może być jedynie zawiść. Temat w każdym razie nie jest mu obcy, albowiem podczas studiów na UMSC w Lublinie miał okazję poznać profesora Leona Halbana, który z kolei znał Henryka Sucharskiego z wykładów, które prowadził dla polskiego wywiadu w Oddziale II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Obaj goście dzisiejszej audycji Stefana Truszczyńskiego przedstawili dwie dość barwne teorie odsunięcia majora Sucharskiego od dowództwa w obronie Westerplatte. Według Jerzego Karasia na zmianę na stanowisku komendanta Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte podczas kampanii wrześniowej miały wpływ osobiste ambicje zastępcy majora Sucharskiego, kapitana Franciszka Dąbrowskiego, którego ojciec w stopniu generała został decyzją marszałka Piłsudskiego przeniesiony w stan spoczynku w wyniku sprzeciwu wobec przewrotu majowego. Z kolei Jerzy Biernacki powołał się na wersję przedstawioną przez Janusza Roszko, urodzonego we Lwowie krakowskiego reportera, który twierdził, iż odsunięciem Sucharskiego zainteresowana była lewica polska oraz komuniści, stąd przez długie lata przypinano polskiemu majorowi łatkę tchórza, który drugiego dnia chciał poddać bitwę o Westerplatte.

[related id=48038 side=”left”]Następnym wątkiem omawianym przez rozmówców była zapomniana postać Witolda Hulewicza, którego imienia stowarzyszeniu prezesuje Romuald Karaś. Witold Hulewicz był kierownikiem Wileńskiej Rozgłośni Polskiego Radia (piątej uruchomionej w Polsce). Goście Radia WNET podkreślili także, iż w 100. rocznicę urodzin polskiego pisarza ustanowiono nagrodę jego imienia. Rozmówcy wspomnieli także zmarłego w Nowy Rok posła z VIII kadencji w okręgu Lublin Stanisława Roztworowskiego, należącego do ugrupowania Chrześcijańskie Stowarzyszenie Społeczne. Goście Radia WNET zaznaczyli, iż był to człowiek, który troszczył się o dobro zwykłych ludzi. Roztworowski był wiceprezesem Stowarzyszenia im. Witolda Hulewicza.

W dalszej części rozmowy grono rozmówców poszerzyła Barbara Kukulska, która w korespondencji z Johannesburga opisała działalność Zjednoczenia Polskiego w Johannesburgu. Organizacja działa od 70 lat i zrzesza Polaków mieszkających w RPA. Rozmówczyni podkreśliła, iż celem stworzenia polonijnej organizacji była chęć podtrzymania przez polskich migrantów tożsamości narodowej, kulturowej i religijnej. Dodała także, iż dopóki w RPA nie było polskiej ambasady, organizacja zajmowała się również reprezentowaniem formalnych spraw Polaków w urzędach. Stowarzyszenie redaguje także pismo, które dotychczasową nazwę-,,Wiadomości polonijne”-przyjęło w 1998 roku. Od kilku lat materiały prasowe dostępne są w formie elektronicznej na stronie Jagiellońskiej Biblioteki Cyfrowej. Prezesem założonej 31 maja 1948 pod nazwą Zjednoczenie Osadników Polskich jest właśnie Pani Barbara.

jon

Ksiądz January Liberski – 60 lat kapłaństwa / Pierwszy fideidonista na misyjnych ścieżkach Czarnego Lądu

Przed kościołem stał samochód policyjny. Czy przyjechali kogoś aresztować? Nie, policjanci przyjechali na mszę. Gdy ksiądz Liberski opuszczał Polskę, widok milicjanta wiązał się jedynie z problemami.

Tadeusz Puchałka

January Liberski przyszedł na świat jako najmłodszy z sześciorga rodzeństwa w rodzinie Stanisława i Heleny Liberskich, 25 sierpnia 1934 roku w Lublińcu. Jako że ojciec Stanisław był właścicielem księgarni, January od dziecka obcował z książkami. Bliski kontakt z dziełami wielkich pisarzy i poetów z pewnością miał wpływ na jego chęć poznawania świata. Po maturze rozpoczął studia w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Krakowie, a tam na swej drodze spotkał postać szczególną, bowiem jednym z jego wykładowców był ks. profesor Karol Wojtyła. 14 sierpnia 1957 roku rozpoczęła się kapłańska droga ks. Liberskiego na krętych, lecz jakże pięknych ścieżkach misyjnej drogi. (…)

Od roku 1962 przez trzy kolejne lata, ks. January pasterzował w parafii w Rudzie Śląskiej – Halembie, a potem w Bielsku Białej, gdzie sprawował posługę jako kapelan szpitalny. Prosił w tym czasie biskupa Bednorza o skierowanie go na misje poza granicami Polski.

Szczęśliwy przypadek zrządził, że w tym czasie biskup Bednorz przebywał w Rzymie i tam przekazał jego prośbę arcybiskupowi Lusaki w Zambii, Adamowi Kozłowieckiemu. Po trzech latach przygotowań ksiądz Liberski jako pierwszy ks. fideidonista (od encykliki Piusa XII z 1957 roku Fidei donum) opuścił ojczyznę (…)

W stolicy Zambii zaskoczyło księdza nowoczesne lotnisko. Gdzie tylko spojrzał, widać było przepiękne zdobienia ścian wykonane z miedzi. Po chwili dotarło do księdza: No tak, przecież jestem w kraju słynącym z wydobywania tego kruszcu.

Wszystko tu było dla młodego misjonarza nowe, obce na początku, jak choćby domy bez kominów. Nawet samo przekroczenie progu świątyni, co dla księdza nie powinno wiązać się z zaskoczeniem, także było czymś nieoczekiwanym. Uderzyła go nie tyle skromność niewielkiego kościoła, co wręcz do perfekcji doprowadzona czystość wnętrza. (…)

W 1988 roku opuścił gościnną Zambię i udał się do Zimbabwe. Już na samym początku został niezwykle gościnnie przyjęty przez arcybiskupa Harare Patricka Chakaipa i także tam, pragnąc zbliżyć się swoich wiernych, uczył się – tym razem języka shona. Pracował jeszcze jako kapelan szpitalny w tym jednym z najbiedniejszych krajów świata, w którym mieszka 800 Polaków, a religią główną jest chrześcijaństwo. (…)

40 lat ofiarnej pracy duszpasterskiej w Afryce pozostawiło trwały ślad na zdrowiu księdza i z tego też powodu zdecydowano o przeniesieniu dzielnego misjonarza na zasłużony odpoczynek. W 2008 roku stanął na śląskiej ziemi, w Domu Księży Emerytów w Katowicach. Minęło zaledwie 2 lata, a spakował walizki i (…) wyjechał do Kazachstanu.

Cały artykuł Tadeusza Puchałki pt. „Ks. January Liberski – 60 lat na ścieżkach kapłaństwa” znajduje się na s. 12 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Tadeusza Puchałki pt. „Ks. January Liberski – 60 lat na ścieżkach kapłaństwa” na s. 12 październikowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego