Arabia Saudyjska kształtuje swoją politykę w kierunku Wschodu, ale również i Zachodu. Komentuje Paweł Rakowski

Ekspert ds. bliskowschodnich komentuje przyszłe spotkanie Xi Jinpinga z księciem Arabii Saudyjskiej Mohammeda ibn Salmana i naświetla sytuację w regionie wobec obecnych relacji politycznych.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Jak podaje Paweł Rakowski, Arabia Saudyjska wzmacnia relacje handlowo-polityczne z Chinami, co negatywnie wpływa na stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Nasz gość tłumaczy, jaki wpływ polityka KSA ma na inne państwa bliskiego wschodu, w tym Izraelu.

Bardzo ważną kwestią jest kwestia możliwego pokoju z Izraelem, ponieważ wiemy o tym, że relacje saudyjsko-izraelskie są bardzo, ale to bardzo zażyłe i wspólnota interesów jest potężna. Media izraelskie dzisiaj opublikowały  pewnego rodzaju listę życzeń Mohameda bin Salmana, co Amerykanie mieliby spełnić, żeby doszło do ujawnienia tych relacji. Ta lista życzeń rozpoczyna się na stałych dostawach amerykańskiej broni. A drugim bardzo ważnym czynnikiem jest energia atomowa, czyli Bliski Wschód nie staje się atomowy w najbliższej przyszłości.

Czytaj także:

Chiński rząd planuje wybudować w Londynie swoją największą w Europie ambasadę – Pierwsze Strony Gazet – 5.12.2022

Wywiad Darii Gordijko z Witalijem Kimem, Przewodniczącym Mikołajowskiej Obwodowej Administracji Wojennej

Mikołajów nad Bohem, fot. Wojciech Jankowsk

Mikołajów i obwód mikołajowski od pierwszych dni pełnowymiarowej inwazji jest na pierwszej linii frontu.

Dziennikarze Radia Wnet, Paweł Bobołowicz i Wojciech Jankowski, nieraz odwiedzali ogarnięte wojenną pożogę miejscowości obwodu mikołajowskiego, między innymi doszczętnie zrujnowaną polską wieś Kisielówkę. Po wyzwoleniu Chersonia, mieszkańcy regionu mogą wreszcie nieco odetchnąć. O tym i innych kwestia rozmawiała z Witalijem Kimem, Przewodniczącym Mikołajowskiej Obwodowej Administracji Wojennej, Daria Gordijo.

Witalij Kim:

„Od jedenastego nie było ostrzałów miasta. Kilka razy ostrzelali obszar wodny w pobliżu naszych miejscowości. Od jedenastego mamy jednego rannego. Więc naprawdę, sytuacja jest dużo lepsza. Obecnie dokonujemy przeglądu naszych linii obrony. W mieście nie ma już wojska, więc nie mają sensu atakować Mikołajów. No może z wyjątkiem infrastruktury krytycznej, którą Rosjanie z upodobaniem mają zwyczaj atakować.  Rosjanie ostrzeliwali nas przez osiem miesięcy. Nam jest wszystko jedno, jesteśmy do tego przyzwyczajeni, więc po co strzelać do nas, żeby co? Co się zmieni, co nie zmieniło się od ośmiu miesięcy?”

 

Wywiad został wyemitowany 3 grudnia 2022 r. w Programie Wschodnim

Program Wschodni: Swiatłana Cichanouska wzięła udział w 29. posiedzeniu Rady Ministerialnej OBWE – 03.12.2022 r.

Raport z Kijowa 06.12.22: Panie Macron, niech Pan pojedzie do Chersonia. Felieton Pawła Bobołowicza

Chersoń, fot. Paweł Bobołowicz

Chersoń, fot. Paweł Bobołowicz

Chersoń ponad 8 miesięcy był pod rosyjską okupacją. Jedyne ukraińskie miasto obwodowe, które po 24 lutego br. w pełni przeszło pod kontrolę rosyjskiej armii.

Pomimo represji, zastraszania Chersoń nie stracił swojej ukraińskości, a gdy został wyzwolony 11 listopada br. w mieście zapanowała euforia. Jednak okupant nie mogąc pogodzić się ze stratą miasta regularnie je ostrzeliwuje przy użyciu nie tylko rakiet, ale też artylerii.

Rosjanie pozostali na lewym brzegu Dniepru, okupują pobliskie miejscowości, wysepki, rejony willowe i działkowe pod tym prawie 300-tysięcznym miastem. Jedna z mieszkanek opowiada mi, że rosyjskie wojska znajdują się 900 metrów od jej domu: „Dziś ostrzeliwali nas do czwartej trzydzieści rano. Przez cało noc. Na ulicy mieszkają jeszcze cztery rodziny, na drodze leży przerwana linia energetyczna.” Kobieta, około 50 lat, mówi to cała roztrzęsiona, ze łzami w oczach. Przez chwilę rozpogadza się, gdy wspomina o tym, że jej dzieci wyjechały, że są bezpieczne.

Chersonia nie mógł opuścić Wołodymyr. Nie wyjechał, bo zajmuje się swoją schorowaną babcią: „Jak wygląda mój dzień? Cały mija na zaspokojeniu podstawowych spraw: rano nabrać wody, potem zajmuję się babcią, muszę gdzieś naładować telefon. Do końca nie wierzyłem, że w XXI wieku, po tych wszystkich wojnach może coś takiego jeszcze nastąpić. Jednak nie możemy tracić człowieczeństwa”. Gdy mówi o człowieczeństwie, powietrze przeszywa huk eksplozji. Wołodymyr bez mrugnięcia okiem mówi jednak dalej: „Chciałbym, żeby ludzie byli mądrzejsi, żeby wyciągać z tego jakieś wnioski. Ludzie nie mogą żyć wojnami, to nie może być dobra droga dla nikogo. Czy pan wie, że u nas pod miastem jest takie piękne miejsce – pustynia, jedyna taka pustynia w Europie, a Chersoń jest taką wielką oazą!”. Jego opowieści nie przerywają też kolejne eksplozje, chociaż wydają się coraz bliższe: „Ta okupacja to 9 miesięcy wyrwanych z życia. Ktoś pozostał żywy, kogoś już nie ma. Nie mogłem nic zrobić, mam tu babcię, a kwestia powrotu tutaj Ukrainy była kwestią czasu. Wiedziałem. że to nastąpi, ale nie widziałem, kiedy. Wierzyłem w to. To nic, że teraz jest ciężko, wszystko przeżyjemy, taki jest czas, to wojna. I tak uważam, że u nas nie jest najciężej. Gorzej jest na polu boju, w Mariupolu było ciężej. My mamy skąd brać wodę, a i światło czasami się zjawia. Powstają Punkty Niezłomności (miejsca, gdzie jest dostępny prąd, ciepło, internet – przyp. red.), jest, gdzie się zagrzać. Oni przyszli do cudzego domu. Może i niektórzy wierzyli, że ktoś na nich tutaj czeka, ale nikt na nich nie czekał. Pomylili się we wszystkim. Nasze przyszłe relacje z nimi to będzie ciężki proces. Nie wiem sam jak to powinno wyglądać. Nie sądzę, że jakiś naród może być absolutnie złym, są dobrzy ludzie, ale nie wiem, jak to będzie”.

Po 9 miesiącach rosyjskiej okupacji sytuacja, która z naszej polskiej czy zachodniej perspektywy zdaje się nie do zniesienia, dla mieszkańców Chersonia ma w sobie więcej normalności niż rosyjska okupacja. Mit rosyjskiego braterstwa dla większości padł na zawsze. Pan Serhij, pomimo że jest emerytem, też doświadczył rosyjskich kontroli i poszukiwania rzekomych nazistów: „Zatrzymali mnie do kontroli na ulicy, szukali tatuaży, a potem jak zobaczyli, że mam 62 lata, to puścili. To byli Buriaci. Mówili: jak będziesz szczekać, to zastrzelimy cię jak psa.” Pan Serhij po tym zatrzymaniu starał się już nie wychodzić na ulicę. Za wojnę wini Rosję, ale ma też pretensje do innych, którzy mieli gwarantować bezpieczeństwo Ukrainy: „My byliśmy rozbrojeni. Rosja była pierwszym gwarantem naszego bezpieczeństwa, i USA były, a okazało się, że nikomu nie jesteśmy potrzebni, a sama Rosja na nas napadła. A nazywają się braćmi-Słowianami”. Pan Serhij, podobnie jak i wielu innych moich rozmówców, jest pewny ukraińskiego zwycięstwa: „A później będzie lepiej niż było”.

Na plebanii kościoła w Chersoniu w rozładunku pomocy humanitarnej z Polski starają się pomagać dzieci parafian, którzy całą okupację przeżyli w mieście. I miasta nie opuszczają pomimo ostrzałów.

„Jest strasznie” – mówi 9-letnia Ania – „Martwię się o żołnierzy, martwię się o rodzinę. Chcę, żeby wojna się skończyła, chcę, żeby wszystko było tak jak wcześniej i żeby wszyscy powrócili do domu, śmiali się, świętowali, ale na razie tego nie mogą tego zrobić”.

Gdy rozgrywa się ten dramat, gdy każdego dnia na Ukrainie giną cywile, prezydent Francji Emanuel Macron chce tworzyć dla Rosji gwarancje bezpieczeństwa. W tym samym czasie, gdy Rosja terroryzuje Ukrainę brakiem prądu, ciepła, wody, rakietami i bombami. Ciekawe czy Macron odważyłby się wygłosić swoje propozycje na rynku w Chersoniu pośród ludzi, którzy rosyjskiej „ochrony” doświadczyli przez prawie 9 miesięcy okupacji, a dziś każdego dnia na ich domy spadają rosyjskie bomby. W imieniu tych, którzy tam pozostali, zwracam się z apelem: Panie Macron, niech Pan pojedzie do Chersonia, tylko proszę wcześniej nie dzwonić do swojego kolegi Putina, niech Pan mu zrobi taką niespodziankę.

Felieton ukazał się 5 grudnia 2022 r. w Kurierze Lubelskim i Stop Fake PL (www.stopfake.org).


Artur Żak i Wojciech Jankowski rozmawiają o wielowarstwowości rosyjskiej propagandy, ze szczególny uwzględnieniem polskiego kontekstu.


Dmytro Antoniuk z Kijowa, opowiada o planowanym wyjeździe humanitarnym do poszkodowanych miejscowości obwodu sumskiego.


Artur Żak w 286 dniu pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę, przedstawił skrót najnowszych wiadomości, które przygotowała, Daria Gordijko:

  • Gubernator obwodu kurskiego w Rosji poinformował o ataku drona na lotnisko. W rezultacie zapalił się zbiornik na paliwo. Dzień wcześniej wybuchł pożar na dwóch rosyjskich lotniskach – “Diagilewo” i “Saratów”. Rosyjskie Ministerstwo Obrony twierdzi, że ukraińskie drony rzekomo leciały na małej wysokości i zostały przechwycone przez rosyjski system obrony powietrznej. Jednocześnie Federacja Rosyjska przyznała się do uszkodzenia samolotów strategicznych na swoich lotniskach. Od Engelsa do linii frontu na Ukrainie – ok. 700 km, od Diagilewa – ok. 500. Według oficjalnych danych siły zbrojne Sił Zbrojnych Ukrainy nie dysponują taką bronią dalekiego zasięgu. Jednak dwa dni temu Ukroborom ogłosił końcowy etap testów ukraińskiego drona szturmowego z głowicą bojową o masie 75 kg i zasięgiem lotu do 1000 kilometrów.
  • Rosja może już dziś przeprowadzić nowy atak rakietowy na terytorium Ukrainy – powiedział Jurij Ignat, rzecznik dowództwa Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy. Zaapelował do Ukraińców, aby zawsze pamiętali o zagrożeniu rakietowym.
  • Dzień wcześniej, 5 grudnia, rosyjskie wojsko uderzyło w obiekty infrastruktury krytycznej na Ukrainie, wystrzeliwując ponad 70 pocisków. Ukraińska obrona powietrzna zestrzeliła ich ponad 60. W wyniku ostrzału zostały uszkodzone obiekty krytycznej infrastruktury energetycznej w kijowskim, winnickim i odeskim obwodzie. W wyniku ostrzału w niektórych regionach pojawiły się problemy z dostawą energii elektrycznej i wody. Ponadto w przygranicznej wiosce w Mołdawii znaleziono resztki rakiety S-300.
  • W nocy Rosjanie ponownie ostrzelali bloki mieszkalne w Zaporożu. Całe szczęście obyło się Bez ofiar i rannych.
  • MSZ Ukrainy poinformowało o nowych zagrożeniach dla ukraińskich dyplomatów w Hiszpanii. Policja skonfiskowała jeszcze trzy koperty ze zwierzęcymi oczami, które były zaadresowane do Ambasady Ukrainy w Madrycie, Konsulatu Generalnego w Barcelonie i Konsulatu w Maladze.

Cała audycja pod poniższym linkiem:

Serdecznie zachęcamy do słuchania „Raportu z Kijowa” na falach Radia Wnet, o 9:30 w każdy poniedziałek, wtorek, czwartek i piątek.

Prezes Fundacji Dom Białoruski: Jedyne czego Łukaszenka się boi, to Putina i jego ludzi

Aleksandr Łukaszenka / Fot. kremlin.ru

Łukaszenka podczas podobno niezapowiedzianej wizyty rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu, miał zapewnić, że zrobią wszystko, co Białorusini powinni zrobić na mocy ustaleń z Rosją.

W sobotę minister obrony Rosji Siergiej Szojgu udał się do Mińska, gdzie spotkał się z ze swoim białoruskim odpowiednikiem Wiktarem Chreninem. Tematem rozmowy były „aktualne zagadnienia dwustronnej współpracy wojskowej i wojskowo-technicznej”. Podczas spotkania podpisano protokół o zmianach do białorusko-rosyjskiego porozumienia o wspólnych działaniach na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa regionalnego w sferze wojskowej z 1997 roku, jednak nie podano szczegółów czego ten protokół dotyczył. Później rosyjski minister spotkał się z Aleksandrem Łukaszenką.

Zdaniem gościa Jaśminy Nowak, Alesia Zarembiuka Rosja i Białoruś starają się ukryć swoje relacje, a Putin stara się wymusić na Łukaszence dołączenie wojsk białoruskich do wojny z Ukrainą:

No i wiemy że Łukaszenka pomaga nie tylko w tym, że udostępnia terytorium, ale również tym, że podzielił się amunicją, że na białoruskich poligonach trenują kadrę żołnierzy putinowskich, również łukaszenkowskich. I też o tym wspomniał, że i Rosjanie i my jesteśmy gotowi. Do czego oni są gotowi nie wiemy.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

Zobacz także:

Wojna na Ukrainie – dzień 285.: ukraińska flaga zawisła na lewym brzegu Dniepru

Antoniuk: Rosyjska mobilizacja przynosi efekty. Na jednego ukraińskiego żołnierza przypada niemal dziesięciu Rosjan

Ukraina - 17.11

Sytuacja na froncie jest dynamiczna. Pod Bachmutem wróg atakuje absolutnie bez żadnej przerwy. Na razie bez nawet drobnego sukcesu – mówi nasz korespondent w Kijowie.

W Poranku Wnet Dmytro Antoniuk zwrócił uwagę na dysproporcję sił rosyjskich, która wynosi niemal jeden do dziesięciu.

To jest niesamowita liczba i mimo tego, że ten wróg może nie być przeszkolony i nie mieć doświadczenia w walkach, ale jednak tego wroga też trzeba zwalczyć. I to jest wielki problem. Także ta mobilizacja w Rosji jednak niestety działa.

Ukraińscy obrońcy Bachmutu dziękują Radiu Wnet

Sytuacja jest jednak gorsza w obwodzie ługańskim, gdzie wojska rosyjskie stopniowo odnoszą sukcesy w okolicy miasta Kreminna. W innym regionie dwie miejscowości z oznaczonych jako rosyjskie, są obecnie oznaczane jako teren sporny.

Jest też nagranie z lewego brzegu Dniepru, gdzie specjalny oddział wojsk ukraińskich przeprawił się przez Dniepr i zawiesił ukraińską flagę na lewym brzegu chersońszczyzny. To nie znaczy, że możemy atakować wroga, ale to jest po prostu symbolicznie bardzo fajny gest.

Tragicznym wydarzeniem w Chersoniu było zamordowanie 65letniej kobiety, która wraz z mężem, w łódce starała się przedostać ze wschodniego brzegu Dniepru, na teren opanowany przez Ukrainę.

Więcej informacji z Ukrainy w dźwięku poniżej.

Bożonarodzeniowe potrawy peruwiańskie / Platos navideños de Perú

Plato peruano/erin/flickr.com/CC BY 2.0

W República Latina opowiemy o regionalnej różnorodności potraw na peruwiańskich bożonarodzeniowych stołach oraz o potrawach, które możnaby „przeszczepić” na polskie świąteczne stoły.

Kuchnia peruwiańska nie bez powodu uważana jest za jedną z najlepszych na świecie. Regionalna i historyczna mnogość potraw zachwycić może każdego smakosza z nawet najdelikatniejszym podniebieniem.

W dzisiejszym wydaniu República Latina opowiemy o różnorodności potraw na bożonarodzeniowych stołach Perú. I to zarówno w ujęciu historycznym, jak i regionalnym. Nasz gość, Aldo Herrera, przedstawi nam kulinarne zwyczaje Peruwiańczyków, związane z Bożym Narodzeniem. Wspólnie z naszym gościem zastanowimy się również czy i ewentualne które peruwiańskie potrawy miałyby szansę zagościć na świątecznych stołach także i w Polsce.

A to wszystko już dziś o godz. 22H00! Po polsku i hiszpańsku!

Resumen en español:

La cocina peruana seguramente podemos incluir a las mejores cocinas del mundo. Gran variedad histórica y regional de los platos puede fascinarle a todos los fanáticos más ortodoxox de buena gastronomía.

Hoy en República Latina les vamos a presentar la diversidad de los platos navideños en Perú. Tal por el punto de vista histórico, como regional. Nuestro invitado, Aldo Herrera, va a presentarnos los costumbres navideños de los Peruanos. Junto con nuestro invitado vamos a pensar también si y cuáles de los platos peruanos podríamos adaptar para la cocina navideña en Polonia.

Les invitams para escucharnos hoy a las 10PM UTC+1! Vamos a hablar polaco y español!

Polityczni oficerowie gender narzucają cenzurę we wszelkich środkach przekazu / Jan Bogatko, „Kurier WNET” nr 102/2022

Pracownik mediów, który nie ulega tym rewolucyjnym „normom”, rychło znajdzie się pod presją „bardziej światłych” kolegów*żanek i – jeśli nie chce stracić pracy, musi się podporządkować ich żądaniom.

Jan Bogatko

O czasy, o obyczaje!

Siły postępu (jak się określają destruktorzy cywilizacji) zastąpiły czerwony sztandar z sierpem i młotem czy hakenkreuzem – pseudotęczowym. W walce o władzę (zwaną walką o równouprawnienie) zabrały się one, tak jak po pierwszej i drugiej rewolucji komunistycznej na świecie (francuskiej i bolszewickiej), również za język, by lepiej oddawał ducha ich czasu. Widać to szczególnie w Niemczech. Przeglądając prasę, można dostać zawrotu głowy. New Religion LGBT itd. wprowadza na siłę swój język. Ale mnożąc płci (wedle ostatnich ocen genederystów jest ich 56), nie pomnożono możliwości językowych. Nadal zatem brak równouprawnienia płci. Dyskryminacja jest oczywista. Ale walka przecież dopiero się rozpoczęła!

Jak zwykle elita narzuca wzorce postępowania. A ponieważ odgórna rewolucja obyczajowa, której celem jest zamiana obywatelskiego społeczeństwa w bezwolną i bezkrytyczną masę, za elitę uznała LGBT itd., stało się jasne, że ona ustala wzorce postępowania i pilnuje ich realizacji w życiu publicznym. Jeżeli czytam na przykład w niemieckiej gazecie w związku z jakimś wydarzeniem sportowym, że „trener*ki osiągną*ły sukces w skali międzynarodowej”, to wiem, że uległa ona genderowskiej pandemii, na jaką jest wprawdzie szczepionka – zdrowy rozsądek – ale jej produkcja jest marginalna, a stosowanie nieobowiązkowe, ani też zalecane.

Język niemieckich mediów przypomina żargon sowieckiej prasy w Polsce, kiedy to co zdanie zamieszczano zwrot „towarzysze i towarzyszki”, zaczynając zwyczajowo od rodzaju męskiego, lecz nie stosując obwiązującej dzisiaj w Niemczech pisowni „towarzysz*ki“, aczkolwiek i ona rozpoczyna się od… rodzaju męskiego. A co z pozostałymi, podobno istniejącymi, 54 płciami? Ten poważny problem czeka dopiero na rozwiązanie.

Do niedawna miarodajny w kwestiach językowych był w Niemczech popularny słownik DUDEN, mający za sobą niemal półtora wieku tradycji, oferujący także w internecie poradnictwo językowe. Ale to było wczoraj. Rewolucja seksualna rządzi się swoim prawami. I ma własne idole, własnych mistrzów, własne ikony. Formalnie to nie DUDEN, lecz Rada Niemieckiej Pisowni, powołana do życia przez Konferencję Ministrów Kultury (konferencję, bo w Niemczech nie ma federalnego resortu kultury, lecz są wyłącznie krajowe, czyli właściwe dla danego landu, z landami miastami, jak np. Berlin, włącznie). Owa Rada ma ustalony zakres działania i nie może sama z siebie dokonać językowej rewolucji. Jest ona czymś w rodzaju cichego obserwatora i stara się w swych sugestiach, które trudno nazwać rozstrzygnięciami czy zaleceniami, przyczynić się do skuteczności komunikacji językowej w Niemczech. Jako organ polityczny w Niemczech nie reguluje ona zagadnień języka niemieckiego jako takiego, a jedynie tego używanego w Republice Federalnej (nie dotyczy zatem ani Austrii, ani Szwajcarii czy innych państw, w których również używa się na co dzień niemieckiego, np. Belgii czy Liechtensteinu).

Czego nie może w kwestiach językowych ruszyć Konferencja Ministrów Kultury ani DUDEN, z powodzeniem forsują media publiczne, obie wielkie stacje telewizyjne ZDF i ARD, pozostające w gestii Niemiec, oraz lokalne stacje radiowe i telewizyjne, działające na niwie landowej. Dialekt, jakim się one posługują, Niemcy preferujący język Goethego (ich liczba stale się kurczy, podobnie jak i wyznawców dwu wielkich religii chrześcijańskich) nazywają genderowaniem. Na czym ten żargon polega, wie każdy, kto przez kilka minut słucha radia lub ogląda telewizję.

Genderują wszyscy – czy to redaktor*ka, czy spiker*ka, gość*anka w studiu czy nawet dzwoniący*e podczas emisji programu (chyba instruują ich przed wejściem na antenę). Trudny jest ten żargon, słabo nadający się do przełożenia na polski. Prawidłowa, postępowa i politycznie poprawna wymowa sprowadza się do sztucznej, krótkiej przerwy tam, gdzie w gazetowym języku genderowskim jest słynna gwiazdka (*). Ksiądz Martin Schleyer z Konstancji, autor wymyślonego w XIX wieku, lecz bez ideologicznego przesłania volapüku – zapomnianego już dziś „języka światowego”, znalazł upolitycznionych następców wśród pierwszych Zielonych w Niemczech z lat 90. Jak się wówczas wydawało, śmieszny żargon stał się językiem liturgicznym postępowych aktywistów.

Długo nikt nie reagował na narzecze, przy którym „zwis męski” (krawat) czy „podgardle dziecięce” (śliniaczek) z lat radosnej twórczości językowej w PRL budzą dziś jedynie mdły uśmiech politowania. Aż wreszcie spokojnych zazwyczaj naukowców trafił szlag.

Ponad 170 z nich w opublikowanym liście zwraca uwagę na fakt, że media publiczne – radio i telewizja – w Niemczech pełnią rolę językowego drogowskazu, służą telewidzom i radiosłuchaczom (już bez słynnej gwiazdki (*) za przykład do naśladowania i dlatego też muszą się one orientować na obowiązujące w Niemczech normy językowe, bowiem to język właśnie stanowi – nikt na to nie wpadł – skarb kultury. Uczeni stwierdzają, że genderowanie ewidentnie łamie zasadę neutralności. A zdaniem kapłanów gender właśnie ta sztuczna nowomowa miała stać się przecież jej wyrazem.

Rada Niemieckiej Pisowni, powołana do życia przez Konferencję Ministrów Kultury w Niemczech, w 2021 roku zwróciła już stanowczo uwagę, że dodatkowe oznakowania genderowskie w pisowni, jak słynna gwiazdka (*), pełniąca nieco inną funkcję w żargonie politycznym polskiego lewactwa, czy niewłaściwie używany dwukropek czy myślnik i temu podobne nie mają nic do szukania w niemieckiej pisowni. Na uzasadnienie swego stanowiska Rada Niemieckiej Pisowni podaje, że stosowane w komunikacji medialnej formy genderowskie ujemnie wpływają na zrozumienie przekazu oraz zasadę jego jednoznaczności. Na domiar złego (ale to już całkiem inna historia) język ten jest niezrozumiały dla tych mieszkańców Niemiec, którzy nie bardzo radzą sobie z i bez tego trudnym językiem i mają trudności ze zrozumieniem tekstu, a to wyklucza innych, zamiast ich integrować. 6,2 milionów mieszkańców Niemiec lub inaczej 12,1 procent osób zawodowo czynnych to analfabeci, względnie półanalfabeci. Dalszych 10,6 miliona dorosłych mieszkańców, czyli 20,5 procent, ma trudności z pisownią najprostszych słów. A żargon genderowski z założenia miał walczyć z wykluczeniem!

Ta rozbieżność (nie tylko w dziedzinie lingwistyki) komisarzy politycznych LGBT itd. w zakresie metod i skutków to charakterystyczna cecha utopijnych ruchów lewicowych. Każda rewolucja (francuska czy rosyjska) kreowała własny język z mniej lub bardziej pożądanym skutkiem. Światowa rewolucja seksualna, której dziś jesteśmy świadkami, na tym froncie prowadzi bezpardonową walkę. Jak każda siła totalitarna, jej polityczni oficerowie kreują cenzurę w redakcjach rozgłośni czy gazet, w jakich pracują. Ten, kto nie ulega tym rewolucyjnym „normom”, rychło znajdzie się pod presją „bardziej światłych” kolegów*żanek i – jeśli nie chce stracić pracy, musi się podporządkować ich żądaniom.

Mają oni wyraźny, leninowski cel: podporządkować sobie konsumenta mediów – to nieważne, że – jak wynika z sondaży – ponad trzy czwarte słuchaczy i czytelników odrzuca genderowską nowomowę.

Liczba naukowców, krytyków genderzenia językowego rośnie – pod koniec sierpnia tego roku apel podpisało 283 przedstawicieli nauki w Niemczech. Należą do nich znani badacze, jak Gisela Zifonun, wieloletnia dyrektor Wydziału Gramatyki w Instytucie Języka Niemieckiego w Mannheimie i autorka książki Niemiecki jako język europejski, czy Peter Eisenberg, autor licznych dzieł z zakresu gramatyki języka niemieckiego, Heide Wegener, profesor z Poczdamu, Manfred Krifka, dyrektor Instytutu Leibnitza Lingwistyki Ogólnej w Berlinie, czy też Manfred Bierwisch, były kierownik Grupy Studyjnej ds. gramatyki strukturalnej Towarzystwa Max-Planck na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie. To tylko kilka nazwisk z długiej listy.

Uczonych zastanawia (o rewolucji nie słyszeli?) bezczelność, po prostu hucpa ze strony mediów publicznych, nie zasługująca na krztę tolerancji. Ale rewolucyjni orędownicy „na odcinku” mediów są odporni na wszelkie racjonalne i naukowe argumenty. One do nich przemawiać nie mogą, bo rewolucja kieruje się innymi regułami i zasadami.

Tak było z rewolucją francuską roku 1789, rosyjską w 1917 – dlaczego akurat ta miała by być inna? Każda rewolucja – odwrotnie, niż głoszą jej kapłani – jest antydemokratyczna. Rewolucja seksualna miesza w genderyzmie rodzaje w przekonaniu, że w ten sposób stworzy jakoby neutralny język. Nic z tego – powstaje jedynie karykatura języka, niezrozumiała dla nikogo, zaciemniająca przekaz, utrudniająca komunikację między ludźmi. A może o to właśnie stróżom poprawności politycznej chodzi?

Należy mieć nadzieję, że seksualna genderrewolucja prędzej czy później pożre własne dzieci. Oczywiście nie jest tak, że minie bez śladu. Zachwaszczony język potrzebować będzie wiele czasu, by oczyścić się z wulgaryzmów gramatycznych.

Także i postponowany obecnie rodzaj męski wróci w końcu do łask. Wyklucza on bowiem tak samo kobiety „i inne tożsamości”, jak rodzaj żeński mężczyzn. To ideologiczna bzdura.

Oczywiście ślady tej „operacji język” tu i tam pozostaną, może na uniwersytetach, gdzie LGBT itd. nadaje ton. Ale z językiem jest dokładnie tak samo, jak i z innymi dziedzinami nauki: ma on służyć komunikacji. Ten niezrozumiały stoczy się w nicość, trafi na śmietnik historii, drogie panowie*nie.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „O czasy, o obyczaje!” znajduje się na s. 3 „Wolna Europa” grudniowego „Kuriera WNET” nr 102/2022.

Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co środa w Poranku WNET na wnet.fm.

 


  • Grudniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Felieton Jana Bogatki pt. „O czasy, o obyczaje!” na s. 3 „Wolna Europa” grudniowego „Kuriera WNET” nr 102/2022

Biuro prezydenta Ukrainy pierwszy raz poinformowało o stratach armii ukraińskiej od lutego – Raport z Kijowa 01.12.22

Fot. Matti Maasikas

Paweł Bobołowicz, Artur Żak i Dmytro Antoniuk informują i komentują kolejny dzień wojny Rosji z Ukrainą. W tej audycji również rozmowa z ks. Maksymem Padlewskim o sytuacji w Chersoniu.

  • Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy inicjuje zakaz działalności organizacji religijnych związanych z Federacją Rosyjską. Poinformował o tym prezydent Wołodymyr Zełenski. Sprawą teraz powinien się zająć ukraiński parlament.
  • W ostatnim czasie Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przeprowadziła rewizje w kilku diecezjach Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego m.in. w Ławrze Pieczerskiej w Kijowie. Znaleziono tam literaturę anty ukraińską oraz zdjęcia dokumentów rosyjskich.
  • W Hiszpanii po ataku terrorystycznym na ambasadę Ukrainy poinformowano że znaleziono jeszcze kilka kopert z materiałami wybuchowymi. Trafiły one między innymi do firmy dostarczającej broń na Ukrainę a także do kancelarii premiera i ministerstwa obrony Hiszpanii. Szef ukraińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych powiedział, że trzy kolejne ambasady Ukrainy otrzymały koperty z groźbami.
  • Biuro prezydenta Ukrainy pierwszy raz poinformowało o stratach armii ukraińskiej od początku wojny. Według oficjalnych informacji obejmują one od 10 do 13 tysięcy ukraińskich żołnierzy. Jednocześnie doradca prezydenta Ukrainy mówił, że straty rosyjskie są ośmiokrotnie większe.
  • Doszło do kolejnej wymiany więźniów pomiędzy Ukrainą a Rosją w formacie 50 na 50. To już czwarta wymiana w ciągu ostatnich dwóch tygodni.
  • Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy stwierdził, że Rosja rozpoczęła wycofywanie wojsk rosyjskich z okupowanego terytorium obwodu zaporoskiego. Kreml na razie nie skomentował tych informacji.

Studio Dziki Zachód: Wojciech Cejrowski o prowokacji w Chinach i niewydolności UE

Wojciech Cejrowski / Fot. z archiwum prywatnego WC [via Wikimedia Commons]

Wojciech Cejrowski odnośnie ostatnich wydarzeń: Protesty w Chinach jako teatr prowokacji władz, import technicznego zboża z Ukrainy jako niekompetencja polskiego rządu. Rozmowę prowadzi Jaśmina Nowak.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Wojciech Cejrowski stwierdza, że nie należy wyciągać konkluzji, że Chińczycy zbuntowali się przeciw systemowi, który od setek lat tylko reprodukuje obywateli, zajmujących odgórnie narzucone miejsce w obrębie państwa i systemu społeczno-ekonomicznego. Wspomina, że historycznie głód nie prowadził Chińczyków na ulice, a obecne wydarzenia nie są protestami przeciw komunizmowi, tylko domniemaną prowokacją władz.

Chiny trzeba podejrzewać o to, że konstruują kolejny teatr.

Prowadzący „Studio Dziki Zachód” zwraca uwagę na to, że protestuje północno-wschodnia część kraju, gdzie w obozach pracy, obozach koncentracyjnych i więzieniach odbywa się systemowe ludobójstwo na Ujgurach – mniejszości muzułmańskiej w Chinach.

W sprawie importu do Polski technicznego zboża z Ukrainy sprzedawanego jako konsumpcyjne, Wojciech Cejrowski podkreśla, że kupujemy zboże nie od prywatnych rolników i zamiast wspierać wysiłki wojenne Ukraińców, inwestujemy w wielkie koncerny zbożowe, które mają kapitał amerykański czy rosyjski. Zauważa, że polskie rolnictwo ucierpi na imporcie ukraińskiego zboża poniżej ceny polskich producentów i przewiduje, że straci na tym cała branża. Szukając rozwiązań, sugeruje, że

Rząd powinien zastanowić się, co z cłami, które mają kontrolować import.

Wojciech Cejrowski zwraca uwagę na to, że:

Rolą państwa nie jest pomaganie ludziom. (…) Państwo grabi mnie i rozdaje jałmużnę.

Komentuje, że to inicjatywy oddolne powinny budować wspólnotę i przyczyniać się do budowania gospodarki. Podobne zdanie prowadzący „Studio Dziki Zachód” ma o Unii Europejskiej.

Unia grabi kraje członkowskie Unii i rozdaje pieniądze innym krajom członkowskim.

Stwierdza zdecydowanie, że negocjacje z Unią Europejską odnośnie dotacji to handlowanie własną wolnością i jej ograniczanie. Sugeruje, że to członkostwo w UE powoduje wysoką inflację na Węgrzech i wpływa negatywnie na ekonomiczną sytuację Polaków.

Polska zachowuje się jak pies, na którego się gwiżdże i on wykonuje polecenia.

Podsumowuje, że Unia Europejska jest w stadium degeneracji wewnętrznej i musi zbankrutować jako koncept.

K.W.

Wszystkie audycje „Dziki Zachód” dostępne są tutaj.

 

 

Raport z Kijowa 01.12.22: w 3 dni ponad 3 000 km, aby polska pomoc dotarła na tereny, gdzie trwają działania wojenne

Paweł Bobołowicz relacjonuje ostatnią Wyprawę Wojenną Radia Wnet, podczas, której towarzyszył konwojowi polskiej pomocy humanitarnej, który dotarł do najdalej wysuniętych rubieży walczącej Ukrainy.

Misja humanitarna z pomocą dla potrzebujących, w asyście Pani Marszałek Małgorzaty Gosiewskiej oraz Prezesa Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych Michała Kuczmierowskiego, dotarła do niedawno deokupowanego Chersonia, Mikołajowa, ale także do miejscowości Wysokopilla, w obwodzie chersońskim. Miejscowości założonej w XIX w. przez osadników niemieckich pod nazwą Kronau, która doznała potwornych zniszczeń w wyniku rosyjskiej agresji.

Paweł Bobołowicz:

„Gdzieś tam na skrajach obwodu chersońskiego, miejscowości może trochę zapomnianej, ale w tej miejscowości dzięki Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych i dzięki inicjatywie Pani Marszałek Gosiewskiej, powstał punkt medyczny. Budynek, którym mogą medycy spokojnie odpocząć przygotować się do pracy wyjechać w którym mogą trzymać swój sprzęt, w którym jest światło, w którym jest ciepło”

Tak o działaniach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, wypowiedział się prezes Michał Kuczmierowski:

„To bardzo zróżnicowane projekty i zróżnicowane zobowiązania podejmuje polski rząd, który jest bardzo mocno zaangażowany w pomoc Ukrainie, walczącej Ukrainie. Przede wszystkim obejmujemy naszym wsparciem osoby, które są najbardziej poszkodowane i dotknięte tymi działaniami wojennymi. Dostarczamy pomoc humanitarną, wozimy żywność i leki na Ukrainę. Również dlatego, że Polska dzięki swojemu położeniu geograficznemu, ale również decyzją międzynarodowego środowiska politycznego Polska stała się hubem przerzutowym, właśnie pomocy humanitarnej i całej pomocy dla Ukrainy. Dlatego te zadania zostały powierzone rządowej Agencji Rezerw Strategicznych”


Podczas poprzedniej wizyty w Mikołajowie, Paweł Bobołowicz i Wojciech Jankowski gościli w u księdza Aleksandra Repina, gdzie dowiedzieli się, że z powodu ciągłych braków zasilania nie działa ogrzewanie i niezbędny jest generator. Po niespełna tygodniu odpowiedni generator został zakupiony przez Stowarzyszenie Pokolenie. Wicemarszałek Sejmu RP Małgorzata Gosiewska i Przemysław Miśkiewicz, przewodniczący Stowarzyszenia Pokolenie, przekazali księdzu Ołeksandrowi Repinowi niezbędny sprzęt, który umożliwi niesienie posługi kapłańskiej na tak niebezpiecznej i trudnej do życia ziemi.

Ksiądz Ołeksander bierze aktywny udział w redystrybucji polskiej pomocy. O tym i nie tylko rozmawiał na antenie z Pawłem Bobołowiczem:

„Chciałbym podziękować wszystkim ofiarodawcy i wszystkim ludziom, którzy się dołączyli do tej akcji, żeby zebrać tę pomoc dla Mikołajowa, ale też dla naszej wioski, do której pojechały te piecyki. 8 piecyków zostali przekazany ludziom, którzy tam zostają i którzy wrócili, bo kilka domów nie zostało zrujnowanych. Oni wrócili i mają możliwość ogrzewać się tymi plecakami. No i generator jest. Jest paliwo jest wszystko podłączone…”.


Korespondent Radia Wnet, Piotr Mateusz Bobołowicz, z Łodzi relacjonuje wydarzenia z właśnie rozpoczynającego się posiedzenia Rady Ministrialnej Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie:

„Już wiadomo, że tematem, który będzie najczęściej się powtarzał, to oczywiście temat Ukrainy. Dzisiaj jeszcze przed posiedzeniem, o godzinie ósmej trzydzieści, odbyła się konferencja Josepa Borrella, szefa dyplomacji Unii Europejskiej, wysokiego przedstawiciela Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa. Powiedział, że przyjechał tutaj do Łodzi po to, żeby uczestniczyć w potępieniu rosyjskiej agresji na Ukrainę.”.


Artur Żak opowiada o odezwie na apel o pomoc dla drużyny kompanii rozpoznawczej 80. Brygady Desantowo-Szturmowej ze Lwowa, która niezwłocznie potrzebuje samochód terenowy, a mianowicie o zainicjowanym przez niezawodnego Stanisława Wysockiego – „Seminarium Walki Wręcz”.

Stanisław Wysocki jest instruktorem systemu walki wręcz Combat – 56, który został stworzony dla polskich oddziałów specjalnych. Wraz z kolegami z SG i AWF Biała Podlaska, zorganizował seminarium walki w bliskim kontakcie.

Termin: 03.12.2022 09:00 -16:00

Miejsce: Akademia Wychowania Fizycznego w Białej Podlaskiej.

Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na sprzęt dla żołnierzy 80 Samodzielnej Brygady Desantowo-Szturmowej ze Lwowa.

Więcej informacji pod poniższym linkiem:

https://www.facebook.com/events/456660643269166/?ref=newsfeed

 


Paweł Bobołowicz w 281 dniu pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę, przedstawił skrót najnowszych wiadomości, które przygotowała, Daria Gordijko:

  • 15-letni chłopiec zginął podczas ostrzału w rejonie sumskim. Nastolatek nie zdążył przebiec kilku metrów do schronu – poinformowała administracja wojskowa. W ciągu ostatniego dnia Rosjanie wystrzelili 110 pocisków i min w rejonie sumskim.
  • W wyniku rosyjskich ostrzałów w nocy w wyzwolonym Chersoniu przerwano dostawy energii elektrycznej – powiedział szef obwodu chersońskiego Jarosław Januszewicz.
  • W Ambasadzie Ukrainy w Madrycie doszło do wybuchu, ranny został jeden z pracowników. Materiał wybuchowy został wysłany pocztą. Szef ukraińskiego MSZ Dmytro Kułeba polecił wzmocnić bezpieczeństwo wszystkich ukraińskich ambasad za granicą. Według źródeł hiszpańskiej gazety Ultimahora, materiały wybuchowe w kopercie były wykonane metodą chałupniczą.
  • Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział, że Federacja Rosyjska prawdopodobnie będzie kontynuować ataki na infrastrukturę energetyczną Ukrainy, aby zaszkodzić ludności cywilnej. Dlatego Europa powinna przygotować się na drugą falę ukraińskich uchodźców.
  • Stany Zjednoczone są „bardzo skoncentrowane” na systemach obrony powietrznej dla Ukrainy, powiedział sekretarz stanu Antony Blinken. Tymczasem Pentagon podpisał kontrakt na produkcję systemów obrony powietrznej NASAMS dla Ukrainy za 1 miliard 200 milionów dolarów.
  • Prezydent Wołodymyr Zełeński zaprosił Elona Muska na Ukrainę. Zełeński uważa, że ​​miliarder powinien na własne oczy zobaczyć konsekwencje działań Rosji, zanim zaproponuje plan zakończenia wojny.

Cała audycja pod poniższym linkiem:

 

Serdecznie zachęcamy do słuchania „Raportu z Kijowa” na falach Radia Wnet, o 9:30 w każdy poniedziałek, wtorek, czwartek i piątek.