Artur Deska: niektórzy podważają sensowność wizyty papieża Franciszka na Ukrainie

Papież Franciszek | Fot. Pixabay.

Polak mieszkający w Drohobyczu o świętowaniu niepodległości Ukrainy, rosyjskim ostrzale i słowach Ojca Świętego na temat śmierci Darii Duginy.

Artur Deska mówi, że Dzień Niepodległości Ukrainy to okazja, żeby się zjednoczyć i okazać swój patriotyzm.

Odbyły się spotkania, uroczysta sesja rady miejskiej, występy zespołów ludowych. Dużo rzeczy się działo.

Mówi o ostrzale stacji kolejowej w obwodzie dniepropietrowskim.

Zginęło już na pewno 25 osób, jest przeszło 70 osób rannych, więc pewnie ta liczba osób, które zginęły nie jest liczbą ostateczną.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: w Dniu Niepodległości Ukrainy słyszeliśmy alarmy przeciwlotnicze 189 razy

Mieszkaniec Drohobycza stwierdza, że na wojnie ucierpieli także jego znajomi. Zauważa, że

W dniu niepodległości Ukrainy Rosjanie zintensyfikowali swoje działania zbrojne.

Rozmówca Jaśminy Nowak odnosi się od słów papieża Franciszka, który wspomniał o śmierci Darii Duginy w słowach:

Myślę o tej biednej dziewczynie, która zginęła. Niewinni płacą za wojnę.

Zauważa, że niektórzy, zwłaszcza po tej wypowiedzi, podważają sensowność wizyty papieża Franciszka na Ukrainie.

Moi przyjaciele […], którzy rozmawiali osobiście z papieżem Franciszkiem na tematy ukraińsko rosyjskie twierdzą, że rozmowa z papieżem na ten temat nie ma sensu.

A.P.

Dramatyczny krzyk papieża, by obudzić zaślepionych lewicowymi ułudami / Zbigniew Kopczyński, „Kurier WNET” nr 98/2022

Fragment 1. strony encykliki papieża Piusa XI "Mit brennenger Sorge" | Fot. Wikipedia

To, co Pius XI pisał 85 lat temu, a mógłby napisać dzisiaj. Jego osądy oparte są na trwałych, ponadczasowych zasadach i dlatego jego ocena ludzkich poczynań prowadzi do podobnych wniosków.

Zbigniew Kopczyński

Paląca troska papieża

Z palącą troską i ze wzrastającym zdziwieniem pisał 85 lat temu, w marcu 1937 r., papież Pius XI o sytuacji w nazistowskich Niemczech, w encyklice Mit brennender Sorge – jedynej encyklice napisanej w języku niemieckim. Bez ogródek opisał w nim rosnące dążenia rządzących Niemcami do marginalizacji, a w konsekwencji zniszczenia Kościoła katolickiego. Wskazał też niemieckim wiernym, jak mają zachować się w tej trudnej sytuacji, a przede wszystkim, korzystając z wielowiekowego dorobku teologii katolickiej, pokazał fałsz ideologii narodowosocjalistycznej i jej sprzeczność z prawem naturalnym. Wskazał też zagrożenie, jakie ta ideologia niesie, zagrożenie dla Kościoła, wiernych, ale też dla całych Niemiec.

Encyklika wywołała wściekłość rządzących III Rzeszą i wzmogła ich chęć rozprawienia się z Kościołem. Papieża ukarać nie mogli, znajdował się poza ich zasięgiem. Represje dotknęły więc tych, którzy na terenie Rzeszy drukowali i kolportowali tekst encykliki. Biskupów nie ruszyli i, zgodnie z terrorystyczną zasadą wykorzystania moralnej wyższości przeciwnika, szantażowali kościelnych decydentów represjami wobec zwykłych wiernych. Można domyślać się, że pamięć o tych represjach spowodowała tak krytykowaną powściągliwość następcy Piusa XI w publicznej krytyce zagłady Żydów.

Pius XII wolał w milczeniu konkretnie ratować zagrożonych, niż rzucać publicznie gromy, narażając wiernych, a samemu będąc bezpiecznym w Watykanie.

Analizując ideologię narodowego socjalizmu z teologicznego i filozoficznego punktu widzenia, dostrzegł papież, z jakich zatrutych źródeł ta idea wybiła i do jakich tragicznych konsekwencji musi ona prowadzić. A wszystko to w roku 1937, gdy elita intelektualna Europy i Ameryki w swej zdecydowanej większości odnosiła się do katolicyzmu i tradycyjnych wartości w najlepszym razie z lekceważeniem, całą swą nadzieję na lepsze jutro ludzkości widząc w lewackich utopiach: narodowym socjalizmie i komunizmie.

Encykliki papieskie z marca 1937 r. były ostatnim ostrzeżeniem, dramatycznym krzykiem, by obudzić zaślepionych lewicowymi ułudami. W tym samym miesiącu bowiem Pius XI opublikował również encyklikę Divini Redemptoris z podtytułem De communismo atheo (O bezbożnym komunizmie), który to podtytuł oddaje treść tego dokumentu. Już we wstępie do tej encykliki pisze: Domyśliliście się już niewątpliwie, Czcigodni Bracia, że tym groźnym niebezpieczeństwem, o którym mówimy, jest bolszewicki i bezbożny komunizm, wyraźnie dążący do tego, by zniszczyć doszczętnie wszelki ład społeczny i podważyć same podwaliny cywilizacji chrześcijańskiej. A dalej od konkretnych i trafnych wypowiedzi tak gęsto, że trzeba by cytować całą encyklikę.

Po 85 latach możemy docenić ewangeliczny radykalizm i odwagę Piusa XI, który tak zdecydowanie wystąpił przeciw ideologiom sprawującym wtedy rządy dusz, przeciw temu, co dzisiaj nazwalibyśmy mainstreamem i polityczną poprawnością.

To tak, jakby dziś papież potępił genderyzm i klimatyzm. Niestety w encyklikach Franciszka tego nie znajdziemy. Obecny papież nie pisze o współczesnych problemach, bazując na Ewangelii i posiłkując się klasyczną teologią i filozofią oraz zwykłą logiką, jak czynili to jego poprzednicy. Miast zmieniać świat, usiłuje go zrozumieć, a może i mu ulec, przed czym przestrzegał nas Chrystus.

Ciężko przychodzi mi, jako ortodoksyjnemu katolikowi, pisać te słowa. Papież był zawsze dla mnie autorytetem, lecz większym autorytetem musi być Ewangelia. Franciszek, moim zdaniem, więcej wysiłku poświęca dopasowaniu teologii do dominujących w świecie ideologii niż do oceny ich zgodności z zasadami wiary chrześcijańskiej.

Podobnie rozczarowujące są papieskie wypowiedzi dotyczące wojny na Ukrainie. Gesty wobec ukraińskich ofiar nie zastąpią zdecydowanego nazwania sprawcy ich nieszczęść. Bardzo rozczarowująca była pierwsza po wybuchu wojny wypowiedź papieża, w której wskazywał na prowokowanie Rosji przez NATO. Później usprawiedliwiał się, że usłyszał to z ust pewnego polityka. To nie powinno go (ani nas) wcale obchodzić.

Jest mnóstwo politycznych powodów do napaści Rosji na Ukrainę, było też mnóstwo politycznych powodów do napaści Hitlera na Polskę i równie dużo, by Stalin mu w tym pomógł, a w zasadzie do tego podpuścił. Nie zmienia to jednak faktu, że obaj byli zbrodniczymi agresorami.

Tak samo my, zwykli ludzie, mamy mnóstwo życiowych powodów, by czynić zło. I często je czynimy. Nie zmienia to jednak faktu, że zło jest złem, bez względu na nasze usprawiedliwienia. Możemy, owszem, dyskutować o winie Ukraińców, zapewne nie są aniołami, ale to nie oni bombardują rosyjskie miasta, tylko odwrotnie.

Wróćmy jednak do Mit brennender Sorge, a zauważymy jej aktualność, jako że nazizm istnieje we współczesnym świecie i ma się tu, przynajmniej w pewnych rejonach, zupełnie dobrze. I nie są to rejony wskazywane przez moskiewskich i brukselskich propagandzistów.

Współczesna Rosja jest państwem prawie nazistowskim, z elementami komunistycznymi, co akurat nie dziwi, bo pokrewieństwo tych ideologii ułatwia wzajemne zapożyczenia. Pokrewne z nazizmem są też współczesne ideologie, a ich niemożność pogodzenia z wiarą chrześcijańską Pius XI uzasadnia tak:

Kto, hołdując panteistycznej mglistości, utożsamia Boga ze światem, kto z Boga czyni coś ziemskiego, a ze świata coś boskiego, nie należy do wierzących w Boga.

Kto, idąc za wierzeniami starogermańsko-przedchrześcijańskimi, na miejsce Boga osobowego stawia różne nieosobowe fatum, ten przeczy mądrości Bożej i Opatrzności (…). Taki człowiek nie może sobie rościć prawa, by zaliczać go do wierzących w Boga.

Mocne i zadziwiająco aktualne są poniższe stwierdzenia:

Kto wynosi ponad skalę wartości ziemskie rasę albo naród, albo państwo, albo ustrój państwa, przedstawicieli władzy państwowej albo inne podstawowe wartości ludzkiej społeczności, które w porządku doczesnym zajmują istotne i czcigodne miejsce, i czyni z nich najwyższą normę wszelkich wartości, także religijnych, i oddaje się im bałwochwalczo, ten przewraca i fałszuje porządek rzeczy stworzony i ustanowiony przez Boga-Człowieka i daleki jest od prawdziwej wiary w Boga i od światopoglądu odpowiadającego takiej wierze.

Zwróćcie uwagę, Czcigodni Bracia, na nadużycie, jakie się popełnia, kiedy najświętszego Imienia Boga używa się jako etykiety bez treści dla określenia mniej lub bardziej dowolnego tworu ludzkich pragnień. (…)

Tylko płytkie umysły mogą popaść w ten błąd, by mówić o bogu narodowym, o religii narodowej. Tylko one mogą podjąć daremną próbę, by w granicach jednego tylko narodu, w ciasnocie jednej krwi, jednej rasy zamknąć Boga, Stwórcę wszechświata, Króla i Prawodawcę wszystkich narodów, wobec którego wielkości narody są jakoby krople u wiadra.

Czyż nie jest to o „Świętej Rusi”, ruskim mirze, cerkwi sławiącej wojnę i, tradycyjnie w Rosji, wysługującej się władzy? Tak, jakby Pius XI żył dzisiaj i opisywał to, co widzi.

Szczególnie bacznie będziecie musieli czuwać, Czcigodni Bracia, by podstawowych pojęć religijnych nie pozbawiano ich zasadniczej treści i nie nadawano im znaczenia świeckiego.

Ten akurat fragment przypomniał mi obrazek sprzed kilku miesięcy. W pewnym niemieckim kościele, formalnie katolickim, nad ołtarzem zawieszono dużą tęczową flagę, a na niej napis „Love wins”. To właśnie ta zmiana znaczenia wyrazów. Miłość w sensie ewangelicznym sprowadzono do seksu.

Znajdziemy też w encyklice ostrzeżenia, których zlekceważenie odczuwamy dziś boleśnie:

Uzależnienie nauki moralności od subiektywnej, zmiennej opinii ludzkiej zamiast oparcia jej na świętej woli Boga wiekuistego, na Jego przykazaniach, otwiera szeroko wrota siłom rozkładu. (…) Zgubną tendencją czasów obecnych jest odrywanie od fundamentu Bożego Objawienia nie tylko moralności, lecz także teorii i praktyki prawa. Mamy tu na myśli szczególnie tzw. prawo naturalne (…).

Według przykazań tego prawa naturalnego może być ocenione prawo pozytywne – bez względu na to, od jakiego prawodawcy pochodzi – co do treści moralnej i tym samym co do siły jego obowiązywania. Ludzkie prawa, gdy sprzeczne są z prawem naturalnym do tego stopnia, że tej sprzeczności usunąć nie można, już od samego początku obciążone są wadą, której żaden przymus, żadna zewnętrzna siła uzdrowić nie może.

To wszystko Pius XI pisał 85 lat temu, a mógłby pisać dzisiaj. Jego osądy oparte są na trwałych, ponadczasowych zasadach i dlatego jego ocena ludzkich poczynań prowadzi dziś do podobnych wniosków. Albowiem równie trwała jest zdolność ludzi do popełniania tych samych błędów i trudność z korzystania z historii jako nauczycielki życia. Znów możemy powiedzieć, że nauka historii dowodzi, że ona nigdy nikogo niczego nie nauczyła. No, może z pewnymi wyjątkami.

Adam Gniewecki: Rosjanie zapowiadają walkę aż do zwycięstwa. Amerykanie są zdeterminowani by im na to nie pozwolić

Featured Video Play Icon

Adam Gniewecki / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Publicysta „Kuriera Wnet” opisuje sytuację na Ukrainie. Papież Franciszek ma odwiedzić Ukrainę. Rosjanie kradną energię z elektrowni ukraińskiej i grożą jej zniszczeniem.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!


Adam Gniewecki publicysta „Kuriera Wnet”odczytał komunikat TASS z początku sierpnia.

Rosjanie zapowiadają, że będą walczyć aż do zwycięstwa. Jest to bardzo zła informacja, chociaż pojawia się pytanie o wiarygodność tej agencji.

Amerykanie wydają się być zdeterminowani, by dołożyć wszelkich starań w celu powstrzymania Rosji. Wśród zagranicznych polityków największym zaufaniem u Polaków cieszą się Wołodymyr Zełenski, Joe Biden i Boris Johnson.

Papież Franciszek ma odwiedzić Ukrainę przed swoją pielgrzymką do Kazachstanu.

Od 1 sierpnia z Ukrainy wypłynęło już 10 statków ze zbożem i produktami rolnymi. Eksport zaczyna się rozkręcać, póki co trójstronne porozumienie jest przestrzegane.

Cały czas wisi groźba rozpętania wojny atomowej. Zniszczenie Elektrowni atomowej na Zaporożu przez Rosjan wywołałoby katastrofę w całej Eurazji. Jest to największa tego typu siłownia w Europie. Rosjanie rozpoczęli proces przyłączania zaporoskiej elektrowni jądrowej do swojego systemu energetycznego. Jest to kradzież energii, ale mogłoby to sugerować, że nie będą próbowali jej zniszczyć.

Dmytro Antoniuk: W Donbasie wróg robi postępy wynoszące kilka kilometrów. Odcinek zaporoski jest zagrożony

Franciszek o wypłynięciu z Ukrainy statków ze zbożem: „Dialog jest możliwy”. Papież mówił także o wypadku w Chorwacji

Papież Franciszek / Fot. Flickr. com (Public domain)

Po niedzielnej modlitwie „Anioł Pański” biskup Rzymu mówił o ofiarach wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. Franciszek odniósł się także do poprawiającej się sytuacji na Morzu Czarnym.

Papież Franciszek tradycyjnie w niedzielę odmówił modlitwę „Anioł Pański”. Po udzieleniu wiernym błogosławieństwa, Franciszek wspomniał o wypadku z udziałem polskich pielgrzymów. Słowa papieża cytuje portal tygodnika „Do Rzeczy”.

Zasmuciła mnie wiadomość o wypadku samochodowym, który miał miejsce wczoraj rano w Chorwacji. Niektórzy z pielgrzymów polskich zmierzających do Medziugorie stracili życie, a inni zostali ranni.

Następca świętego Piotra dotkniętych wypadkiem polecił opiece Matki Bożej.

Niech Matka Boża wstawi się za nimi wszystkimi i za członkami ich rodzin.

Czytaj także:

Właściciel polskiego autokaru: Mogę zaręczyć, że wszystko było zorganizowane tak, jak należy

Biskup Rzymu w niedzielę mówił także o poprawie sytuacji w rejonie Morza Czarnego.

Drodzy bracia i siostry z satysfakcją przyjąłem fakt wypłynięcia z portów Ukrainy pierwszych statków załadowanych zbożem.

Franciszek te wydarzenie odbiera jako znak nadziei i dowód na to, że „możliwy jest dialog i osiągnięcie konkretnych rezultatów służących wszystkim.”

Pragnę z całego serca, aby idąc tą drogą, można było położyć kres walkom i osiągnąć sprawiedliwy i trwały pokój – powiedział papież.

W sobotę ambasador Ukrainy w Watykanie – Andrij Jurasz – poinformował, że głowa Kościoła katolickiego odwiedzi Ukrainę.  Do wizyty dojdzie przed pobytem Franciszka w Kazachstanie, gdzie w dniach 14-15 września odbędzie się VII Kongres Przywódców Światowych Religii Tradycyjnych.

K.K.

Źródła: „Do Rzeczy”, „Rzeczpospolita”

Czytaj także:

Jakub Małek, historyk sztuki: Jasnogórska Madonna wskazuje na Chrystusa

Papież Franciszek mówił o wypłynięciu z Ukrainy statków ze zbożem. Odniósł się także do wypadku polskich pielgrzymów

Papież Franciszek / Fot. Flickr. com (Public domain)

Po niedzielnej modlitwie „Anioł Pański” biskup Rzymu mówił o ofiarach wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. Franciszek odniósł się także do poprawiającej się sytuacji na Morzu Czarnym.

Papież Franciszek tradycyjnie w niedzielę odmówił modlitwę „Anioł Pański”. Po udzieleniu wiernym błogosławieństwa, Franciszek wspomniał o wypadku z udziałem polskich pielgrzymów. Słowa papieża cytuje portal tygodnika „Do Rzeczy”.

Zasmuciła mnie wiadomość o wypadku samochodowym, który miał miejsce wczoraj rano w Chorwacji. Niektórzy z pielgrzymów polskich zmierzających do Medziugorie stracili życie, a inni zostali ranni.

Następca świętego Piotra dotkniętych wypadkiem polecił opiece Matki Bożej.

Niech Matka Boża wstawi się za nimi wszystkimi i za członkami ich rodzin.

Czytaj także:

Właściciel polskiego autokaru: Mogę zaręczyć, że wszystko było zorganizowane tak, jak należy

Biskup Rzymu w niedzielę mówił także o poprawie sytuacji w rejonie Morza Czarnego.

Drodzy bracia i siostry z satysfakcją przyjąłem fakt wypłynięcia z portów Ukrainy pierwszych statków załadowanych zbożem.

Franciszek te wydarzenie odbiera jako znak nadziei i dowód na to, że „możliwy jest dialog i osiągnięcie konkretnych rezultatów służących wszystkim.”

Pragnę z całego serca, aby idąc tą drogą, można było położyć kres walkom i osiągnąć sprawiedliwy i trwały pokój – powiedział papież.

W sobotę ambasador Ukrainy w Watykanie – Andrij Jurasz – poinformował, że głowa Kościoła katolickiego odwiedzi Ukrainę.  Do wizyty dojdzie przed pobytem Franciszka w Kazachstanie, gdzie w dniach 14-15 września odbędzie się VII Kongres Przywódców Światowych Religii Tradycyjnych.

K.K.

Źródła: „Do Rzeczy”, „Rzeczpospolita”

Czytaj także:

Jakub Małek, historyk sztuki: Jasnogórska Madonna wskazuje na Chrystusa

Papież Franciszek mówił o wypłynięciu z Ukrainy statków ze zbożem. Odniósł się także do wypadku polskich pielgrzymów

Papież Franciszek / Fot. Flickr. com (Public domain)

Po niedzielnej modlitwie „Anioł Pański” biskup Rzymu mówił o ofiarach wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. Franciszek odniósł się także do poprawiającej się sytuacji na Morzu Czarnym.

Papież Franciszek pierwszy raz po powrocie z pielgrzymki w Kanadzie odmówił niedzielną modlitwę „Anioł Pański” w Watykanie. Po udzieleniu wiernym błogosławieństwa, Franciszek wspomniał o wypadku z udziałem polskich pielgrzymów. Słowa papieża cytuje portal tygodnika „Do Rzeczy”.

Zasmuciła mnie wiadomość o wypadku samochodowym, który miał miejsce wczoraj rano w Chorwacji. Niektórzy z pielgrzymów polskich zmierzających do Medziugorie stracili życie, a inni zostali ranni.

Następca świętego Piotra dotkniętych wypadkiem polecił opiece Matki Bożej.

Niech Matka Boża wstawi się za nimi wszystkimi i za członkami ich rodzin.

Czytaj także:

Właściciel polskiego autokaru: Mogę zaręczyć, że wszystko było zorganizowane tak, jak należy

Biskup Rzymu w niedzielę mówił także o poprawie sytuacji w rejonie Morza Czarnego.

Drodzy bracia i siostry z satysfakcją przyjąłem fakt wypłynięcia z portów Ukrainy pierwszych statków załadowanych zbożem.

Franciszek te wydarzenie odbiera jako znak nadziei i dowód na to, że „możliwy jest dialog i osiągnięcie konkretnych rezultatów służących wszystkim.”

Pragnę z całego serca, aby idąc tą drogą, można było położyć kres walkom i osiągnąć sprawiedliwy i trwały pokój – powiedział papież.

W sobotę ambasador Ukrainy w Watykanie – Andrij Jurasz – poinformował, że głowa Kościoła katolickiego odwiedzi Ukrainę.  Do wizyty dojdzie przed pobytem Franciszka w Kazachstanie, gdzie w dniach 14-15 września odbędzie się VII Kongres Przywódców Światowych Religii Tradycyjnych.

K.K.

Źródła: „Do Rzeczy”, „Rzeczpospolita”

Czytaj także:

Jakub Małek, historyk sztuki: Jasnogórska Madonna wskazuje na Chrystusa

Artur Żak: wizyta papieża Franciszka byłaby czymś wyjątkowym. Podniosłaby morale Ukraińców

Ukraińcy określają raport Amnesty International jako haniebny. Organizacje międzynarodowe zawiodły na początku wojny. Wizyta papieża Franciszka miałaby ogromny wymiar symboliczny.

Artur Żak dziennikarz „Kuriera Galicyjskiego” o reakcjach Ukraińców na raport Amnesty International:

Raport jest oceniany jako haniebny. Nikt nie uważa go za bezstronny. Mówi się o złożeniu pozwu sądowego przeciwko Amnesty International.

Jego zdaniem ta instytucja bardzo łagodnie ocenia reżimy autorytarne, a surowo demokracje.

Organizacje międzynarodowe nie są na Ukrainie od jakiegoś czasu darzone sympatią. Ukraińcy widzieli, jak zachowywał się chociażby Czerwony Krzyż.  Nie wykonał swoich zadań i stracono do niego zaufanie – komentuje Żak.

Wszystko trwało bardzo długo, nie potrafili skoordynować działań z korytarzami humanitarnymi.

Dmytro Antoniuk: możliwe, że wojska ukraińskie wyzwolą Izium lub otoczą tam wroga

Rosjanie mają bardzo wielu ukraińskich jeńców. Status obrońców Mariupola określono jako terrorystów.

Wizyta papieża podniosłaby morale obywateli, miałaby wyjątkową wartość symboliczną. Wszystko jednak zależy od tego, w jakich okolicznościach do niej dojść. Ma się przecież też spotkać z patriarchą Cyrylem, co ja uważam za naganne – mówi gość Popołudnia Wnet.

Zapraszamy do wysłuchania całego wywiadu.

Ks. Isakowicz-Zaleski: strona ukraińska nic nie zrobiła w sprawie ekshumacji mimo ogromnej pomocy, która idzie z Polski

Featured Video Play Icon

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski/fot. Nina Nowakowska

W jaki sposób polscy publicyści próbują rehabilitować Stepana Banderę i UPA? Z czego wynika postawa papieża Franciszka wobec wojny na Ukrainie? Wyjaśnia ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski porusza kwestię ekshumacji ofiar zbrodni OUN-UPA w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu.

Jak można zakazywać pochówków swoich krewnych?

Czytaj także:

Ukraina zgadza się na polskie ekshumacje. Komentarz Pawła Bobołowicza i dr Witalija Perkuna

Duszpasterz Ormian wskazuje, że ekshumacje nadal są blokowane, mimo całej pomocy udzielanej przez Polskę Ukrainie. Polscy politycy nie podnoszą tej kwestii.

Prezydent Andrzej Duda był w Kijowie i ani słowem nie zająknął się o tym.

Ks. Isakowicz-Zaleski sprzeciwia się próbom rehabilitowania Stepana Bandery i UPA przez polskich komentatorów.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk komentuje postawę papieża Franciszka wobec rosyjskiej agresji. Stwierdza, że Ojciec Święty się pogubił- zamiast występować jako niezależny mediator, usprawiedliwia Rosję.

Korespondent Polskiego Radia w Rzymie: Rosja sowiecka i obecna ma we Włoszech wielu przyjaciół

Włochy / Źródło: jéshoots / pexels.com

Piotr Kowalczuk opisuje, jak Włosi postrzegają trwającą wojnę. Mówi jaki jest ich odbiór wizyty premiera Draghi’ego w Kijowie, jaki mają stosunek do Rosji oraz co myślą o działaniach papieża.

Piotr Kowalczuk opisuje jak na Półwyspie Apenińskim jest komentowana wizyta liderów 4 państw Unii w Kijowie. Włosi są dumni ze swojego premiera Mario Draghi’ego.

Uważają, że to jego naciski sprawiły, że Francja i Niemcy zgodziły się nadać Ukrainie status kandydata do Unii Europejskiej. Ich zdaniem, Włochy wreszcie mają przywódcę, który odgrywa ważną rolę na świecie.

Włosi nie opowiadają się jednak jednoznacznie za Ukrainą w trwającym konflikcie. Z przeprowadzonych badań wynika, że popiera ją tylko 47% mieszkańców Italii. Ponad 40% z nich chce zniesienia sankcji nałożonych na Rosję.

Rosja sowiecka, czy obecna ma we Włoszech wielu przyjaciół. W programach publicystycznych głosu udziela się rosyjskim propagandystom. Z tego powodu wśród części Włochów funkcjonuje pogląd, że NATO w pewien sposób sprowokowało Moskwę do ataku.

Jak na półwyspie Apenińskim ocenia się działania papieża Franciszka, w związku z trwającym konfliktem na wschodzie? Czy trwająca wojna wpływa mocno na gospodarkę Włoch? Dowiesz się słuchając całej rozmowy z naszym gościem.

Nigeria. Co najmniej 50 osób zginęło w niedzielnym ataku na kościół

Źródłó: Peggy und Marco Lachmann-Anke / Pixabay.com

Muzułmańscy ekstremiści 5 czerwca zaatakowali wiernych zgromadzonych na Mszy Świętej odprawianej w Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Zginęło co najmniej 50 osób.

Do zamachu doszło w Owie, w nigeryjskim stanie Ondo. Oprócz 50 zabitych, przynajmniej ta sama liczba osób została ranna. Przewieziono je do Federalnego Centrum Medycznego w Owie i do katolickiego szpitala St. Louis.

Czytaj także:

Nigeria: porwane uczennice wracają do domów

Zamach potępił gubernator stanu Arakunrin Akeredolu. Nazwał go tchórzliwym szturmem, który muszą potępić wszyscy Nigeryjczycy dobrej myśli. Zapowiedział również podjęcie działań, w celu powstrzymania szerzenia się ekstremizmu.

Za ofiary zamachu i całą Nigerię modlił się  papież Franciszek, o czym poinformował Watykan w wydanym wczoraj oświadczeniu.

K.B.

Źródło: DoRzeczy, Twitter