Śniadanie wielkanocne dla Ukrainy. Prezes Polskiego Holdingu Hotelowego: chcemy, by żaden z naszych braci nie został sam

Gheorghe Marian Cristescu i Magdalena Szefernaker o szczegółach organizowanej wraz z Caritas Polska akcji.

Gheorghe Marian Cristescu  i  Magdalena Szefernaker  mówią o inicjatywie pt. „Śniadanie wielkanocne dla Ukrainy”. 24 kwietnia, w związku z prawosławnym Świętem Zmartwychwstania Pańskiego  w ośrodkach należących do Polskiego Holdingu Hotelowego odbędą się tego typu spotkania. W przygotowaniu wydarzenia pomaga Caritas Polska.

Każdy przedstawiciel branży może też samodzielnie zorganizować takie śniadanie. Zachęcamy również polskie rodziny do przyjęcia gości w domach.

Dyrektor PHH informuje o tym, jakie są możliwości przyjęcia chętnych uczestników przygotowywanych śniadań.

Możemy przygotować 7 tysięcy miejsc. Zrobimy jednak wszystko, żeby żaden z naszych ukraińskich braci nie został sam.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K

Sonik: PO nie jest partią, która przyjmowałaby program antykościelny czy antykatolicki

Gościem „Poranka Wnet” jest Bogusław Sonik – poseł Platformy Obywatelskiej, który komentuje słowa polityków PO podczas piątkowego Campusu Polska Przyszłości.


Bogusław Sonik krytykuje wypowiedź Sławomira Nitrasa, który zapowiedział ostrą politykę wobec Kościoła katolickiego w przypadku, gdyby jego partia wygrała wybory. Zaznacza,  że była to wypowiedź nacechowana wysokim poziomem ekspresji, która mogła zubożyć wydźwięk merytoryczny. Mówił on o przywilejach Kościoła, które – zdaniem gościa „Poranka Wnet” –  są i tak ograniczone.

Pytając o te przywileje, słyszę: to jest fundusz kościelny i nauka religii w szkołach. Przypomnę, że ten fundusz, z którego korzystają też inne związki wyznaniowe, to jest raptem 180 milionów złotych rocznie.

Poseł Platformy Obywatelskiej zwraca uwagę, że swoim wystąpieniu poseł Nitras określił te przywileje jeszcze inaczej. Zdaniem gościa „Poranka Wnet” jest to jednostronny przekaz, który może sugerować budowanie wizerunku przychylnego sekularyzacji i zdystansowanego do osób wierzących – nie należy jednak zakładać, że słowa pojedynczych posłów są bezpośrednim odzwierciedleniem programu całego ugrupowania.

Usłyszałem, że tymi przywilejami jest wpływ Kościoła na kodeks rodzinny i kodeks cywilny, który uniemożliwia działanie tym, którzy chcą np. ślubów jednopłciowych. (…) Sam uważam, że PO nie jest partią, która przyjmowałaby program antykościelny czy antykatolicki – w takim wypadku nie brałbym w tym udziału.

Bogusław Sonik komentuje również powrót Donalda Tuska do krajowej polityki – wyznaczył on nowy kierunek prowadzenia narracji przez Platformę Obywatelską. Poseł PO podkreśla, że – mimo wszystko – bazą dla krajowej „gry” są wciąż wydarzenia z 1989 roku.

Polskie wybory polityczne kształtowane są w dużej mierze w oparciu o 1989 rok poprzez budowanie moralnego oburzenia.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Jan Bogatko: Kościół w Niemczech udziela błogosławieństwa parom homoseksualnym. Rewolucja jest w toku

Jan Bogatko w korespondencji z Niemiec o akcie nieposłuszeństwa niemieckiego Kościoła, kondycji katolicyzmu za Odrą i rewolucji obyczajowej, która toczy się na naszych oczach.


Jan Bogatko o nieoczekiwanym precedensie – Kościół katolicki w Niemczech wbrew woli Watykanu błogosławi pary jednopłciowe.

Jak zaznacza korespondent Radia WNET powściągliwa reakcja tamtejszego Kościoła świadczy o jego kondycji. Taka postawa może doprowadzić do bardzo poważnych zmian.

Nie można jednak mówić jeszcze o rozłamie.

Jan Bogatko podkreśla, że Kościół w Niemczech stara się podporządkować politycznej poprawności i uzurpuje sobie prawo do własnej interpretacji Pisma Świętego.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy już teraz!

A.N.

Ks. Paś: liczne internetowe publikacje Państwa Islamskiego opisywały pandemię jako karę boską za to, jaki jest Zachód

Jak co wtorek, w „Kurierze w Samo Południe” przedstawiciele „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” przybliżają słuchaczom najnowsze informacje związane m.in. ze światową społecznością Chrześcijan.

W najnowszym „Kurierze w Samo Południe” ks. dr Andrzej Paś opowiada m.in. o bieżącej działalności Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”. Rozmówca Jaśminy Nowak wskazuje, że trwająca pandemia koronawirusa odcisnęła swoje piętno na wielu lokalnych społecznościach chrześcijańskich na świecie:

Żadne wydarzenie we współczesnej historii nie wpłynęło tak na ludność świata jak pandemia Covid-19. Bez względu na rasę, kolor skóry czy wyznanie – pandemia dosłownie zdewastowała strukturę zdrowia publicznego i wstrząsnęła tradycyjnymi kanałami w gospodarce światowej i zarządzaniu. Często z głębokimi konsekwencjami dla Praw Człowieka, w tym prawa do wolności religijnej.

Ks. dr Andrzej Paś porusza temat coraz bardziej aktywnych w dobie pandemii organizacji terrorystycznych. Członkowie ugrupowań przestępczych wykorzystują m.in. spowodowane pandemią problemy władz centralnych do wzmożenia swoich działań w różnych regionach:

Kilka rządów afrykańskich, przytłoczonych pandemicznymi wyzwaniami, przesunęło siły wojskowe i siły bezpieczeństwa aby wesprzeć potrzeby opieki zdrowotnej. Szczególnie w pierwszych miesiącach grupy terrorystyczne, czyli dżihadyści wykorzystali rozproszoną uwagę rządów do nasilenia swoich ataków i umocnienia zdobyczy terytorialnych – relacjonuje gość Radia WNET.

Jak dodaje przedstawiciel „Pomocy Kościołowi w Potrzebie” organizacje terrorystyczne wykorzystują również strach przed pandemią, do manipulacji opinią publiczną i poszerzania swoich szeregów:

Pandemia została również wykorzystana przez ekstremistów do rekrutacji nowych członków. Liczne internetowe publikacje Al-Ka’idy i tzw. Państwa Islamskiego czy Boko Haram opisywało Covid-19 jako karę boską za to jaki jest Zachód, nazywając go „dekadenckim Zachodem”. Obiecywały odporność na wirusa, zapewniały dżihadystom miejsce w Raju.

Gość „Kuriera w Samo Południe” dotyka również tematu pandemicznych teorii spiskowych, które stanowią jedno ze źródeł dyskryminacji wielu mniejszości religijnych, nie tylko Chrtześcijan:

W Internecie mnożyły się teorie spiskowe twierdzące, że to Żydzi spowodowali pandemię. W Indiach takie same zarzuty kierowano do mniejszości muzułmańskiej. A w takich państwach jak Chiny, Niger, Turcja czy Egipt winą za Covid-19 obarczono Chrześcijan – mówi ks. dr Paś.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Paweł Rakowski: W tej chwili do Jerozolimy zjeżdżają się wierni z Nazaretu i innych miast izraelskich

Wzgórze Świątynne w Jerozolimie

Dzisiejszy gość „Kuriera w samo południe” opowiada o tegorocznych pandemicznych obchodach Wielkanocy w Izraelu, a także o tamtejszej społeczności chrześcijan.

W dzisiejszym „Kurierze w samo Południe” Paweł Rakowski, specjalista ds. Bliskiego Wschodu, mówił m.in. jak w tym roku będą wyglądać obchody Wielkanocy w Ziemi Świętej:

W ubiegłym roku wyglądały one inaczej niż zawsze, w tym 2021 roku będzie trochę lepiej. Będą miały miejsce drobne celebracje z udziałem wiernych, m.in. w Bazylice Grobu Pańskiego.

Rozmówca Adriana Kowarzyka przybliża także słuchaczom temat społeczności chrześcijańskiej w Izraelu. Ekspert wskazuje, że społeczność ta zazwyczaj pozostaje niewidoczna, bo niknie w tłumie dużej liczby pielgrzymów z całego świata, jednakże w tym roku z powodu pandemii sytuacja jest zgoła odmienna:

Trzeba wziąć pod uwagę to, że większość chrześcijan w Izraelu stanowią osoby pochodzenia palestyńskiego mające obywatelstwo izraelskie lub nie. Tak więc w tej chwili do Jerozolimy zjeżdżają się wierni z Nazaretu i innych miast izraelskich. To grupa licząca ok. 200 tys. ludzi.

Paweł Rakowski opowiada również o sytuacji o przygotowaniach palestyńskich chrześcijan do pandemicznych obchodów Świąt Wielkiej Nocy:

Szacuje się również, że izraelskie władze zezwolą na przyjazd ok. 5 tys. chrześcijan palestyńskich z okolic Betlejem na celebrację Wielkiego Piątku i niedzielną mszę rezurekcyjną.

W dalszej części rozmowy ekspert dotyka też tematu pandemii koronawirusa w Izraelu i izraelskiego programu szczepień:

Pomimo, że większa część izraelskiego społeczeństwa jest już zaszczepiona to w dalszym ciągu zalecany jest dystans społeczny i maseczki na ulicy. I to przypomina, że okres pandemiczny jeszcze się nie zakończył. Niemniej trzeba wziąć też pod uwagę to, że chrześcijanie izraelscy czy palestyńscy będą celebrować tegoroczną Wielkanoc już w swoich parafiach i obchody te będą jednak przypominały celebracje z czasów wcześniejszych.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Piotr Kowalczuk: We Włoszech można złożyć jedną wizytę dziennie w czasie świąt

Piotr Kowalczuk o Bożym Narodzeniu w czerwonych strefach we Włoszech, licznych zgonach na koronawirusa, nadziei w szczepionce i szansie na nawrócenie.

Rzym obudził się dziś w “czerwonym reżimie”.

Piotr Kowalczuk informuje, że we Włoszech od dzisiaj do 27 grudnia włącznie, a następnie od 31 grudnia do 6 stycznia obowiązywać ma szczególny rygor sanitarny. Włochów czeka samotna Wigilia i ponury Sylwester.

Można złożyć wizytę raz dziennie w czasie świąt […], ale wyłącznie dwie osoby plus dzieci poniżej lat czternastu.

Ostre obostrzenia są spowodowane pandemią koronawirusa. Włosi są z tego powodu niezadowoleni. Dziennikarz podkreśla, że ostre ograniczenia są konieczne ze względu na dużą liczbę zgonów na Covid-19, które w grudniu (poza jednym dniem) wynosiły codziennie ponad 500.

Oczywiście opozycja próbuje na tym wygrać i ciągle podkreśla, że rząd walczy koronawirusem w sposób chaotyczny, nieprzygotowany, że wszystkie środki bezpieczeństwa są nieprzemyślane.

Korespondent Polskiego Radia w Rzymie ocenia, że “na tego wirusa nie ma mądrych”. Wskazuje, że nadzieję Włochom daje pojawienie się szczepionki. Mówi także o licznych głosach włoskich duchownych. Zauważają oni, że pandemia może być szansą do nawrócenia i zgłębienia się w istotę religii katolickiej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Sąd Najwyższy USA: „Fill the Seat” vs. „Pack the Court”

8 września zmarła sędzia Sądu Najwyższego Ruth Bader Ginsburg (RBG), nominowana jeszcze przez prezydenta Billa Clintona. Dla Donalda Trumpa i Republikanów był to los wygrany na loterii.

 

Trudno przecenić wagę Sądu Najwyższego w życiu politycznym USA. Powołany w 1789, czyli w roku wybuchu Rewolucji Francuskiej, od 1869 roku liczy 9 sędziów, choć ich liczba może być za zgodą Kongresu zmieniana. Sąd Najwyższy orzeka o zgodności aktów prawnych z Konstytucją, ale także, w przypadku zaistnienia wątpliwości, może zatwierdzić wynik wyborów, co miało miejsce np. w 2000 roku, kiedy tylko decyzji SN prezydenturę zawdzięczał George Bush jr. Do 2016 roku przewagę mieli sędziowie nominowani przez Demokratów, czyli zasadniczo progresiści z lewicowym przechyłem jak RBG.Trump nominował już 2 sędziów: Neila Gorsucha zaprzysiężonego w 2017 i Bretta Kavannaugh zaprzysiężonego w 2018.

Przy nominacji tego drugiego Demokraci, próbując ją zablokować, nie cofnęli się nawet przed oskarżeniem go o gwałt dokonany jakoby w czasach studiów. Narazili na szwank jego reputację, rodzinę, nie oszczędzono mu niczego. Później okazało się, że nawet nie spotkał kobiety oskarżającej go o rzekomy gwałt, a ona sama przyznała, że do oskarżenia została namówiona przez osobę sprzyjającą Demokratom.

Nawiasem mówiąc, w lewicowych mediach, także polskich (portale Polityki, GW, Gazety Prawnej czy Wikipedii) do dzisiaj są jedynie wzmianki o oskarżeniach, ale brak informacji o tym, że okazały się fałszywe.

Do momentu śmierci RBG w SN panowała krucha większość Republikanów (5:4), po jej śmierci i mianowaniu przez Republikanów kolejnego sędziego przewaga Republikanów będzie już bardzo widoczna (6:3). Donald Trump jest pierwszym prezydentem w historii, który obsadził 3 stanowiska sędziów SN, a nie jest to jeszcze koniec w przypadku prawdopodobnej reelekcji, ponieważ jeden z sędziów nominowanych przez Clintona ma już 82 lata.

Na Demokratów padł blady strach, ponieważ w przypadku orzekania przez SN ostatecznego wyniku wyborów w sytuacji prawdopodobnych oszustw wyborczych przy głosowaniu korespondencyjnym i w przypadku jakichkolwiek wątpliwości nie mają żadnych szans na pomyślne dla siebie orzeczenie. Próbowali więc zablokować możliwość wyboru następcy RBG na czas po wyborach, licząc na to, że w przypadku zwycięstwa Bidena to oni nominują nowego sędziego. Jest to już praktycznie b. mało prawdopodobne, ponieważ Donald Trump bardzo szybko nominował na wakujący urząd Amy Conney Barret, odpowiadając na oczekiwania swoich wyborców, którzy natychmiast na rzecz kampanii ukuli nowe hasło: „Fill the Seat”, czyli „Obsadź ten stołek”, a w czwartek zakończyły się trwające 4 dni przesłuchania przed komisją senacką kandydatki, przez które przebrnęła wręcz brawurowo. Teraz tylko opinia FBI zatwierdzająca jej kandydaturę, co jest raczej formalnością i 22 października głosowanie w Senacie zatwierdzające nominację z czym, z uwagi na przewagę Republikanów, nie powinno być problemu, choć dwie republikańskie senator twierdzą, że jej nie poprą, ponieważ pewnie znajdzie się też kilku konserwatywnych demokratów, których do siebie przekonała. W US nie ma czegoś takiego jak obecna w polskiej praktyce politycznej dyscyplina głosowania.

Taki układ głosów na lata zapewniłby Republikanom korzystny dla nich wynik głosowań, nawet po przegranych wyborach. Dlatego wśród Demokratów pojawił się pomysł zaradzenia tej sytuacji i, w przypadku zwycięstwa Bidena oraz utrzymania przewagi w Kongresie, poszerzenia składu Sądu do 15, a nawet podwojenia go (Pack the Court). Nominowanie przez lewicę, która od dawna rozdaje karty w Partii Demokratycznej, 8 lub 9 sędziów jednorazowo, a nie ewolucyjnie zrujnowałoby praktycznie tę instytucję.

Skąd takie zapędy Demokratów? Zdają sobie sprawę, jak bardzo udało im się przemodelować amerykańską scenę polityczną. Metodą małych kroków, czy może raczej stopniowego podgrzewania wody w garnku, w którym siedzi żaba, w tym przypadku amerykańska demokracja, doprowadzili do tego, że zdecydowana większość Amerykanów, czyli konserwatywni chrześcijanie utracili wpływ na procesy legislacyjne, a nawet na wychowanie swoich dzieci. Począwszy od sprawy Roe v. Wade, w której efekcie dopuszczono tzw. późną aborcję na życzenie, przez legalizację ruchu LGBT aż po jego praktyczną afirmację, legalizację małżeństw homoseksualnych i adopcję dzieci przez pary homoseksualne, wprowadzane w imię „tolerancji”, doprowadzono do sytuacji, kiedy większość obywateli czuje się obco w swoim kraju. Stało się tak, ponieważ lewica, często skrajna, przejęła amerykański system edukacyjny, ale o tym napiszę osobno. W każdym razie Demokraci, czując najwyraźniej niekorzystne dla nich zmiany w nastawieniu społeczeństwa, obawiają się odwrócenia sytuacji i przeprowadzenia przez Republikanów, wśród których w przeciwieństwie do Demokratów, rosną wpływy konserwatystów, zmian, które unicestwią ich wątpliwy „dorobek”/dziedzictwo, a lewica utraci wpływy polityczne.

Dotyczy to także bardzo kontrowersyjnej ustawy o tzw. Obamacare, czyli powszechnym, według Demokratów, dostępie do opieki medycznej i socjalnej, której zdecydowanym przeciwnikiem jest Trump i której los będzie się decydował w najbliższym czasie.

Już wcześniej wspominałem, że kandydatura Amy Conney Barret, czy ACB jak już zaczęto o niej mówić, co wskazuje na skalę popularności, była strzałem w dziesiątkę. Fantastyczna kobieta, wykładowca prestiżowego katolickiego Uniwersytetu Notre Dame, matka siedmiorga dzieci, w tym jednego z zespołem Downa i dwójki adoptowanych sierot z Haiti, godząca rolę matki, pracę sędziego i karierą naukową. Jak mówi Trump: wniesie powiew świeżego powietrza do SN.

Jeżeli ktokolwiek miał wątpliwości co do tej nominacji, to po przesłuchaniach w Senacie musiał się ich pozbyć. Niesamowity spokój, pewność siebie, erudycja, poczucie humoru a przy tym wszystkim niezwykła i naturalna skromność, zapewniły jej nie tylko sympatię milionów ludzi w USA i na całym świecie, ale dla wielu, szczególnie konserwatywnych, kobiet stała się wzorem kobiety sukcesu. Kobiety, której całe życie, a jak na niespełna 50 lat osiągnęła naprawdę wiele, pokazuje, że można sprawdzać się zarówno na polu zawodowym, jak i rodzinnym bez konieczności rezygnacji z CZEGOKOLWIEK.

Sam byłem zdziwiony, kiedy w trakcie dyskusji w Fox News, jedna z czołowych dziennikarek stacji, sama przecież będąca bardzo atrakcyjną kobietą sukcesu, mówiła o ACB z wyraźnym podziwem i sympatią.

Bo ACB nie da się nie lubić! Z długiego procesu przesłuchań utkwiły mi w pamięci szczególnie trzy sceny. Z dnia pierwszego, kiedy za ACB wmaszerowała grzecznie cała jej najbliższa rodzina, w tym mąż, szóstka dzieci (oprócz najmłodszego z zespołem Downa), siostra i kuzynki, a ona na prośbę jednego z senatorów przedstawiła wszystkich z imienia. Jak na przesłuchania senackie widok zaiste niezwykły i wzruszający. Nawiasem mówiąc, republikański senator Howley, o którym jeszcze będzie zaraz mowa, pogratulował w imieniu swoim i swojej żony jako rodziców dwóch synów, ACB i jej mężowi Jessiemu wychowania dzieci, które razem z nimi cierpliwie i grzecznie siedzą na sali. Zażartował, że chętnie po zakończeniu przesłuchań poprosi ich o kilka wskazówek jak wychowywać dzieci. Drugi, z dnia drugiego, kiedy senator zdziwiony tym, że, w przeciwieństwie do innych przesłuchiwanych, nie jest obłożona stertą notatek i skoroszytów i ma tylko jeden notatnik, zapytał co to za źródło informacji. ACB pokazała bloczek czystych kartek bez jakichkolwiek notatek, a kiedy polityk dopytał, co to jest, odpowiedziała z uśmiechem, że jest tam tylko napis „US Senate”, wywołując śmiech i komentarz kręcącego głową polityka: „Imponujące”.

Moment trzeci, już po zakończeniu przesłuchania ACB, kiedy przed komisją senacką wypowiadała się jej była studentka będąca pierwszą niewidomą kobietą, która po ukończeniu studiów prawniczych pracuje jako urzędnik w Sądzie Najwyższym. Laura Wolk opowiadała, jak wiele zawdzięcza ACB, która opiekowała się nią podczas studiów i pomogła jej je ukończyć, poświęcając nierzadko swój prywatny czas. ACB jest niewątpliwe modelowym wzorem postawy chrześcijańskiej w każdym jej wymiarze.
Głównym i w zasadzie jedynym „zarzutem”, który Demokraci stawiają ACB, jest jej deklarowany i praktykowany katolicyzm. Jak ona sama powtarzała wielokrotnie, jest jak jej mentor i wieloletni sędzia SN, wybitny prawnik, zmarły w 2016 Antonin Scalia, powołany jeszcze przez Ronalda Reagana w 1986 [na marginesie: sędzia Scalia otrzymał m.in. w 2008 roku Nagrodę im. Pawła Włodkowica przyznaną mu przez Rzecznika Praw Obywatelskich RP śp. Janusza Kochanowskiego] zwolenniczką oryginalizmu, czyli interpretowania prawa dokładnie w duchu intencji twórców Amerykańskiej Konstytucji, bez prób dostosowywania orzeczeń do np. aktualnej sytuacji politycznej.

W trakcie przesłuchań przed komisją senacką stwierdziła m.in.: „Ja, jako sędzia, mam obowiązek szanować i egzekwować tylko to prawo, które przyjęli sami ludzie….. Jak powiedziałam wcześniej, to nie jest prawo Amy, to prawo narodu amerykańskiego. Uważam, że oryginalizm i tekstualizm sprowadzają się do tego – do zobowiązania się do praworządności, do niezakłócania, zmieniania, aktualizowania lub dostosowywania zgodnie z moimi własnymi preferencjami politycznymi, tego, czego wymaga to prawo ”.

Mimo tak jednoznacznego przedstawienia swego stanowiska i braku w jej praktyce sędziowskiej jakichkolwiek przykładów niespójnego zachowania, była przez 4 dni przesłuchań grillowana, jak określali to często obserwujący dziennikarze, przez demokratycznych senatorów. Doszło np. do sytuacji, kiedy jeden z senatorów wydawał się mieć do niej pretensje o to, że prezydent Trump nie odciął się bardziej wyraźnie od „białych supremistów”. Nic jednak nie zdołało wyprowadzić jej z równowagi i zaburzyć wizerunku. Największym i jedynym „osiągnięciem” Demokratów było doprowadzenie jej przez senator Dianne Feinstein z Kalifornii do przeproszenia za użycie terminu „preferencje seksualne”, które to określenie, według senator, jest archaiczne, niepoprawne politycznie i stygmatyzujące!
Najlepiej stanowisko, postawę i zachowanie Demokratów podsumował w ostatnim dniu przesłuchań republikański senator z Missouri Josh Hawley, swoją drogą niezwykle obiecujący młody konserwatywny polityk, przed którym, podobnie jak przed moją ulubioną gubernator Dakoty Płd. Kristie Noem, wydaje się stać wielka polityczna kariera.

Howley powiedział: „Od wielu dni jesteśmy świadkami ataku liberalnych mediów na ACB i jej rodzinę. Na jej wiarę, na sposób, w jaki wychowuje dzieci. Podobnie zresztą zachowują się członkowie tej komisji, włącznie z kandydatką na wiceprezydent Kamalą Harris, kwestionując jej zdolność do objęcia stanowiska, z uwagi na jej członkostwo w Rycerzach Kolumba, największej na świecie katolickiej organizacji charytatywnej.

ACB nie jest jedynym sędzią, którą atakuje się za przekonania religijne. To powtarza się bez przerwy. Postawmy sprawę jasno, to próba przesunięcia granic, ustanowienia nowych standardów. W rzeczywistości jest to próba powrotu do starych standardów, którym Konstytucja USA miała przeciwdziałać, czyli oceniania zdolności do pełnienia funkcji przez pryzmat religii. Art. 6 Konstytucji USA, samej Konstytucji powstałej przed Kartą Praw [Bill of Rights- pierwsze 10 poprawek do Konstytucji, które powstały w 1789], mówi wyraźnie, że żadna ocena pod kątem wierzeń religijnych NIE MOŻE być stosowana przy ocenie przydatności do pełnienia żadnego stanowiska. Dla niektórych może te słowa powstałe w 1789 roku mogą się wydać czymś nowym!

Nigdy wcześniej, w żadnym państwie nie było takiej gwarancji wolności przekonań, wyznania i religijnej wolności. Wszystkie inne kraje wymagały powiązania pełnionego urzędu z wyznaniem oficjalnym. Tak było od cesarstwa rzymskiego do powstania USA.

Twórcy naszego państwa w art. 6 Konstytucji dokonali świadomego wyboru – odrzucili przeszłość i stwierdzili, że w naszym kraju musi być inaczej. W USA nie pozwalamy rządzącym używać władzy przeciwko czyjejś wierze. W naszym kraju wolni ludzie mają prawo wyznawać swoją wiarę, a ludzie wierzący są mile widziani w sferze publicznej. Ludzie wszystkich wyznań…..

Żaden przedstawiciel władzy nie może kontrolować wiary i przekonań amerykańskich obywateli.To podstawy naszego państwa, mówią rządowi, czego nie wolno mu robić, czego narzucać, a nam zapewnia wolność wiary, przekonań i działań. To fundament amerykańskiej wolności, który teraz jest atakowany!

Bo to jest prawdziwa stawka, o którą chodzi w tych wszystkich przekazach medialnych, pytaniach zadawanych przez Demokratów ACB i innym kandydatom na urzędy. To próba powrotu do czasów, kiedy trzeba było się wykazać „właściwą postawą”, „właściwą religią”. To prawdziwy cel tej procedury zatwierdzania. Tak, ACB jest katoliczką, jej mąż też jest katolikiem i na katolików wychowują swoje dzieci. Są katolikami, podobnie jak przeszło 65 mln innych obywateli, a jeszcze znacznie więcej obywateli chrześcijanami innych denominacji. Powiedziano im tutaj, że, jako osoby wierzące, nie mogą pracować w służbie publicznej. W ogóle nie są mile widziani w sferze publicznej….. Nie chcę żyć w takiej Ameryce!

Konstytucja zabrania tego w oczywisty sposób. Konstytucja mówi, że ludzie tacy jak ACB są mile widziani na wysokich urzędach państwowych, na wszystkich urzędach…. Chcę powiedzieć moim demokratycznym kolegom, że ich postawa to przykład antyreligijnej bigoterii….Powiedzenie komuś, że jest katolickim, a nie amerykańskim sędzią to bigoteria! Ta postawa praktycznej bigoterii wśród członków tej komisji musi zniknąć…. To odpowiedni czas, ten właśnie rok, żeby ostatecznie wrócić do korzeni i skończyć z oceną przydatności do urzędu ze względu na wyznanie!”.

Zdecydowałem się przytoczyć prawie całą wypowiedź senatora Howley’a, ponieważ ona tak naprawdę pokazuje wagę tego, co dzieje się teraz w USA, a dzieją się rzeczy, które naprawdę zadecydują o przyszłości nie tylko USA, ale całego świata. Zdecydowanie ma rację Donald Trump, że to najważniejsze wybory w historii. O tym wkrótce.

Adam Becker

Pozostałe korespondencje Adama Beckera znajdują się tutaj

 Paweł Lisicki: Rewolucja ’68 roku nigdy nie miałaby takiej skali, gdyby nie wcześniejszy przebieg soboru watykańskiego

Paweł Lisicki o książce „Wiosna Kościoła, która nie nadeszła”, kryzysie w Kościele, owocach Soboru Watykańskiego II, pontyfikacie Jana Pawła II i statystykach powołań.


Paweł Lisicki, redaktor naczelny tygodnika „Do Rzeczy”, mówi o swoim wywiadzie-rzece „Wiosna Kościoła, która nie nadeszła” z biskupem Athanasiuse Schneiderem, jednym z najbardziej znanych tradycjonalistycznych hierarchów. Biskup jest, jak mówi, bardzo skromnym, niepozornym człowiekiem, a przy tym mocno uduchowionym i skupionym na modlitwie. Większość rozmowy z kazachskim biskupem niemieckiego pochodzenia Paweł Lisicki przeprowadził w stolicy Kazachstanu Nur-Sułtan. Wyjaśnia tytuł książki.

Optymistyczne przewidywania związane z Soborem Watykańskim II nie sprawdziły się. Zamiast Wiosny Kościoła widać „skandal za skandalem”, „lawendową mafię”,  czy spadek praktyk religijnych. Czy jest to wynik ostatniego soboru? Zdaniem bp Schneidera przyjęte wówczas treści zawierały

Zaciemnienie prawdy musiało zaś mieć swoje konsekwencje w życiu Kościoła. Redaktor naczelny „Do Rzeczy” ocenia, że

Rewolucja ’68 roku nigdy nie miałaby takiej skali, gdyby nie wcześniejszy przebieg soboru- gdyby nie to, że Kościół katolicki […] tak bardzo nie osłabił swojej pozycji.

Publicysta odnosi się także do sytuacji Kościoła w Polsce. W naszym kraju zmiany posoborowe przebiegały inaczej niż na Zachodzie. Karnawał Solidarności był doświadczeniem wyjątkowym dla Polski. W Stanach w tym czasie bankrutowały diecezje. Pozytywnego efektu pontyfikatu św. Jana Pawła II nie widać na Szmaragdowej Wyspie:

W ’79 roku kiedy Jan Paweł II tam przybywa na spotkanie przychodzi ponad połowa mieszkańców Irlandii. Seminaria są jeszcze pełne. Jednak pod koniec tego pontyfikatu następuje gwałtowne załamanie liczby wyświetlanych księży i ogromny spadek aktywności religijnej.

Tymczasem w Brazylii lat 80. i 90. część kleru była otwarcie komunistyczna. Obnoszenie się przez tamtejszych hierarchów z komunistycznymi symbolami pozostawało „bez realnej reakcji Watykanu”. W zeszłym roku zaś, jak mówi, katolicy po raz pierwszy w historii mieli stanowić mniej niż połowę mieszkańców kraju. [Według badań z lutego b.r. katolicy stanowili 51 proc., a ewangelicy 31 proc.- przyp. red.]

Lisicki wskazuje także na słowa bpa Schneidera, który skrytykował deklarację z Abu Dabi za relatywizm. Stwierdza ona bowiem, że Bóg chciał, by na świecie było wiele religii. Jest to przykład źle rozumianego dialogu międzyreligijnego. Tymczasem niemieccy biskupi wprowadzają u siebie interkomunię między katolikami a protestantami, choć dla tych ostatnich Eucharystia nie jest tym samym, czym jest dla tych pierwszych.

Trzeba odwołać się do obiektywnej wiary, a tą dla katolika jest zawsze Tradycja.

Porównuje obecną sytuację do jątrzącej się rany, którą należy zaleczyć.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

Dr Zych: Trudno jest potwierdzić tezę o jednolitym i szerokim kryzysie religii, rodziny czy małżeństwa

Dr Tymoteusz Zych mówi o sile wolnej woli w przeciwdziałaniu dechrystianizacji, krytyce doktryny gender przez papieża Franciszka i decyzji UW o wprowadzeniu parytetów w procesie rekrutacji.


Doktor nauk prawnych, wiceprezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury prawnej Ordo Iuris, dr Tymoteusz Zych uważa za błędne przekonanie o nieuchronności dechrystianizacji i pogłębianiu nihilistycznej kultury we współczesnym świecie.

Rzeczywistość jest taka, że przyszłość zależy od wolnej woli i naszych działań. Widząc świat w szerokiej perspektywie, trudno jest potwierdzić tezę […] o jednolitym i szerokim kryzysie religii lub takich instytucji jak rodzina, czy małżeństwo.

Gość Łukasza Jankowskiego ocenia, że stanowcza krytyka, którą w jednej ze swoich analiz popełnił papież Franciszek wobec doktryny gender stanowi, że różnice między kobietą a mężczyzną nie są czymś złym, lecz wynikają z rzeczywistego osądu, którego nie może zmienić żadna doktryna czy stanowione prawo.

Dodaje, że uniwersalne prawidłowości dotyczące natury ludzkiej, które porządkują świat ludzki, można zleźć w Biblii, co w swoich wywodach prezentuje psycholog prof. Jordan B. Peterson, a jego wykłady spotykają się z pokaźnym oddźwiękiem na Zachodzie.

Dr Tymoteusz Zych odnosi się także do rozporządzenia Uniwersytetu Warszawskiego dotyczącego parytetów płci:

Mamy do czynienia z pewnego rodzaju aberracją […] To jest neomarksizm, który nie traktuje różnic między ludźmi jako coś dobrego, co pozwala ludziom się dopełniać, ale jako przejaw nierównych stosunków władzy. Zgodnie z tym co zostało przyjęte przez UW, formalnym kryterium w procesie rekrutacji pracowników ma się stać płeć kandydata. To oznacza, że na części wydziałów dyskryminowane będą kobiety, jeśli stanowią większość w środowisku pracy […] a w innych mężczyźni […] tak będzie w przypadku nauk ścisłych.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Obchody 75. rocznicy zrzucenia bomby atomowej na Hiroszimę

Dzwon Pokoju w Hiroszimie zadzwonił obwieszczając kolejną rocznicę pierwszego i przedostatniego bombardowania miasta przy użyciu broni jądrowej.

Epidemia koronawirusa nie zmusiła władz japońskich do odwołania uroczystości, za to wymusiła ścisłe ograniczenia w ich przebiegu. Mniej było za to zagranicznych gości i krajowej publiczności. Frekwencja wynosiła dziesiątą część tego, co zazwyczaj. Krzesła do siedzenia były rozstawione z zachowaniem dystansu, a większość uczestników nosiła maseczki. Jak informuje Reuters, burmistrz Hiroszimy Kazumi Matsui przemawiając zauważył, że

6 sierpnia 1945 r. pojedyncza bomba atomowa zniszczyła nasze miasto. Mówiono wówczas, że „Nic nie wyrośnie tutaj przez najbliższe 75 lat”. A jednak Hiroszima się podniosła, stając się symbolem pokoju.

Bomba atomowa znana jako „Little Boy” została zrzucona na miasto nad Zatoką Hiroshima przez amerykański bombowiec Enola Gay rankiem 6 sierpnia 1945 r. o godz. 8.15 czasu miejscowego. W Hiroszimie przybywało w momencie wybuchu ok. 370 tys. ludzi. W wyniku eksplozji zginęło według szacunków ok. 30 proc. mieszkańców, a do końca 1945 r. zmarło ok. 140 tys. osób. W 1949 r. parlament japoński ogłosił Hiroszimę miastem pokoju. Matsui nawiązał w swojej mowie do epidemii grypy hiszpanki, zauważając, że

Kiedy pandemia grypy roku 1918 zaatakowała wiek temu, zabrała miliony żyć i sterroryzowała świat, ponieważ narody walczące w I wojnie światowej nie potrafiły wspólnie stawić czoła zagrożeniu.

Na uroczystościach obecny był także szef japońskiego rządu  Shinzō Abe. Podkreślił on, że Japonia jako jedyny kraj na świecie doświadczyła bezpośrednio grozy bomb atomowych. To doświadczenie, jak zaznaczył, powinno być pielęgnowane, by kontynuować misję Japonii, jaką jest świat bez broni jądrowej.

[related id=90854 side=right] W 1945 r. bombardowanie Hiroszimy poprzedziło zrzucenie 9 sierpnia bomby atomowej na Nagasaki, gdzie zginęło w chwili wybuchu ponad 75 tys. ludzi. Obydwa miasta odwiedził w czasie swej wizyty apostolskiej w 2019 r. papież Franciszek, gdzie mówił o potrzebie ograniczenia zbrojeń. W chwili zrzucenia bomb atomowych Hiroszima i Nagasaki były największymi ośrodkami katolicyzmu w Japonii.

Obecnie niemiecki Greenpeace żąda wycofania amerykańskiej broni jądrowej z bazy w Buchel, pokazując na symulacji skutki jej wybuchu dla Niemiec. Broń atomową poza Stanami Zjednoczonymi i Rosją posiadają Chiny, Francja, Indie, Izrael, Korea Płn., Pakistan i Wielka Brytania.

A.P.