Terlikowski: słowa papieża Franciszka o „szczekaniu NATO u drzwi Rosji” świadczą o jego kompletnej ignorancji

Featured Video Play Icon

apież Franciszek podczas pielgrzymki do Wenezueli / Fot. Flickr. com (Public domain)

Filozof i publicysta krytycznie ocenia postawę Ojca Świętego i watykańskiej dyplomacji wobec wojny wywołanej przez Federację Rosyjską.

Tomasz Terlikowski mówi, że z zażenowaniem przyjął wypowiedź papieża Franciszka, który stwierdził, że wojnę na Ukrainie spowodowało „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”.

Te słowa świadczą o tym, że papież nie ma pojęcia o tym co się dzieje w Europie, są przejawem kompletnej ignorancji i ulegania putinowskiej propagandzie.

Publicysta przypomina, że w Sojuszu Północnoatlantyckim przez lata nie było zgody na akces Ukrainy. Przyznaje, że państwa natowskie od dłuższego czasu wspierają Ukrainę przez dostawy broni; nie należy jednak tego rozumieć jak0 prowokowanie Federacji Rosyjskiej.

Słowa Franciszka nie szokowały by w ustach Ławrowa, w papieskich jednak szokują.

Jak ocenia rozmówca Magdaleny Uchaniuk, Ojciec Święty świadomie odciął się od rzeczywistości, zamieszkując w Domu Świętej Marty.

Nie jest to miejsce, w którym można pracować nad tajnymi dokumentami.

W opinii publicysty papież powinien na stałe przebywać w Pałacu Apostolskim.

Ks. Isakowicz-Zaleski: Ojciec Święty jest przedstawicielem Kościoła lewicującego

Tomasz Terlikowski ubolewa nad tym, że watykańska dyplomacja została ukierunkowana tylko na próbę jakiegokolwiek dialogu z Kremlem.

Odmawiają papieskiej wizyty w Kijowie, o którą tak proszą Ukraińcy.

Zdaniem Tomasza Terlikowskiego, polityka Watykanu ostatnich dwóch miesięcy niemal całkowicie pozbawia go wiarygodności.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Pojednanie i dialog; zawsze ważne, a dziś szczególnie pilne / Teresa Grabińska, „Kurier WNET” nr 92/2022

Dialog międzyreligijny nie jest łatwy do zainicjowania i nie musi przynieść od razu oczekiwanych owoców. Zawsze jednak trzeba do niego dążyć i wierzyć, że przyniesie on dobro, czasem odroczone.

Teresa Grabińska

Pojednanie a dialog

„Duch Asyżu” to nazwa nie tylko atmosfery pojednania na spotkaniu sprzed 35 laty (27.10.1986 r.) w Asyżu. Na zaproszenie św. Jana Pawła II przybyło wówczas do miasta św. Franciszka prawie 50 delegacji złożonych z przedstawicieli różnych wyznań chrześcijańskich i religii niechrześcijańskich. Następnie „Duch Asyżu” stał się określeniem dążenia w ogóle do pojednania nie tylko wyznawców różnych odłamów chrześcijaństwa (ekumenizmu), lecz do zbliżenia wyznawców innych religii, a generalnie dialogu międzykulturowego prowadzonego przez Kościół.

O pojednaniu można mówić w odniesieniu do zwaśnionych osób. Wtedy pojednanie częściej nazywa się pogodzeniem ze sobą tych osób i ma ono w dużym stopniu wymiar psychologiczny.

O pojednaniu w „Duchu Asyżu” mówi się również w odniesieniu do grup społecznych, które pozostają w stanie konfliktu i które często okazują sobie wrogość. Wtedy pojednanie staje się procesem złożonym, gdyż dotyczy uzgodnienia wielu kwestii teologicznych, światopoglądowych, historycznych, kulturowych, a także politycznych.

W Adhortacji apostolskiej Reconcilatio et paenitentia z 1984 r., a więc jeszcze przed spotkaniem w Asyżu, Jan Paweł II pisał, że – z jednej strony – w obliczu ciągłych konfliktów świat „tęskni” za pojednaniem, z drugiej zaś wielu uważających się za realistów w kwestiach społecznych i politycznych ma pojednanie ludzkości za utopię.

Dalej Jan Paweł II podkreślał, że pojednanie musi mieć podstawę w rozpoznaniu zła, które wywołało wrogość. A intensywność procesu pojednania powinna być proporcjonalna do głębi zwaśnienia stron konfliktu.

Zło ma swe źródło w grzechu, który zasadniczo obciąża poszczególne sumienie, ale grzech może też naznaczać piętnem zła całą społeczność, nawet gdy poszczególni jej członkowie nie uczestniczą bezpośrednio w czynieniu zła.

Pojednanie rozpoczyna się od uznania grzechu; potem następuje pokuta i zadośćuczynienie. Dla wiernych – jak pisał Jan Paweł II we wspomnianej adhortacji – „[w] krzewieniu pokuty i pojednania Kościół ma przede wszystkim (…) Katechezę i Sakramenty”.

Jednak w przypadku chrześcijan spoza Kościoła Rzymskiego oraz jednostkowych i grupowych przedstawicieli odmiennych religii i kultur potrzebny jest inny środek służący pojednaniu. Jest nim dialog, na który wskazał Sobór Watykański II w Konstytucji duszpasterskiej o Kościele w świecie współczesnym Gaudium et spes.

Stał się on przedmiotem głębszych rozważań Pawła VI w encyklice Ecclesiam suam – jako jedna z trzech ważnych dróg, „którymi Kościół Katolicki powinien kroczyć w dobie obecnej przy pełnieniu swej misji”. Ważnym zadaniem Kościoła jest dialog ekumeniczny i dialog z niechrześcijanami – zarówno wyznawcami innych religii, jak i z niewierzącymi.

Dialog międzyreligijny przybiera różne postaci: po pierwsze – jest to wymiana wiedzy między znawcami różnych tradycji religijnych (religioznawcami) w celu poznania specyfiki danej tradycji zarówno w przesłaniu wiary, w elementach kultu, jak i w osadzeniu ich w danej kulturze; po drugie – jest to instytucjonalne porozumiewanie się między oficjalnymi przedstawicielami wyznawców danej religii w celu nawiązania – jak o tym pisał Jan Paweł II w Encyklice Redemptoris missio – „współpracy na rzecz integralnego rozwoju i ochrony wartości religijnych”; po trzecie – jest to przekazywanie sobie w powszednich kontaktach przez wyznawców różnych religijnych uzasadnień norm i indywidualnych doświadczeń duchowych, które mogą wykraczać poza kontekst konkretnej religii; w tej postaci dialog objawia się również po prostu wspieraniem słowem i czynem w przeświadczeniu o jedności rodu ludzkiego i słuszności działania na rzecz harmonijnej wspólnoty, zjednoczonej więzami braterstwa i poczuciem sprawiedliwości.

Dialog nie zawsze i nie we wszystkich okolicznościach może zostać podjęty, gdyż przed przystąpieniem do dialogu trzeba, aby strony zaprzestały wzajemnego zwalczania się, okazywania wrogości, zajęły pozycje ponad podziałami i aby – jak pisał Jan Paweł II w encyklice Ut unum sint – „każda ze stron zakładała u swego rozmówcy wolę pojednania, czyli jedności w prawdzie”.

Dialog międzyreligijny ma służyć zbliżeniu tych, którzy w inny sposób wierzą w rzeczywistość nadprzyrodzoną, przedstawianą przez pewien rodzaj Absolutu lub Transcendencji. Zbliżenie w dialogu ma następować w wyniku wzajemnego poznania się, ale nade wszystko we wspólnym poszukiwaniu prawdy, przy uszanowaniu tradycji wyznawców różnych religii.

Dialog międzyreligijny nie jest łatwy do zainicjowania, a nawet jeśli się toczy, to nie musi przynieść od razu oczekiwanych owoców. Zawsze jednak, zwłaszcza w sytuacji głębokich uprzedzeń, trzeba do niego dążyć i wierzyć w to, że jego podjęcie przyniesie dobro, czasem odroczone.

Jan Paweł II, niezależnie od sposobów prowadzenia dialogu, zwłaszcza ekumenicznego, prowadzonego – jak zacytował z soborowego dekretu o ekumenizmie Unitas redintegratio – „między odpowiednio wykształconymi rzeczoznawcami na zebraniach”, wskazał na to, że poszukiwaniu prawdy, rozpoznawaniu przyczyn zła podziału chrześcijan towarzyszy rachunek sumienia. A ten usposabia do modlitwy o jedność.

Skoro zatem klasyczna metoda dialogu polega na wymianie słownych wypowiedzi między dwoma lub kilkoma uczestnikami spotkania, to włączenie do dialogu modlitwy byłoby niedialogiczne. Z drugiej jednak strony w filozofii dialogu stroną, podmiotem dialogu nie musi być konkretny człowiek. Może nim być Bóg lub świat, np. świat doczesności lub wieczności. I wtedy modlitwa może być swoiście dialogiczną ekspozycją wiary. Jeśli bowiem dialog rozumieć jak wymianę wypowiedzi, to modlitwa – po pierwsze – nie musi przybierać postaci słownej, po drugie – „odpowiedź” na zapytania lub prośby przestaje być werbalnym przekazem.

W dialogu z wyznawcami religii pozachrześcijańskich nieklasyczny dialog, ten w formie modlitewnej, polega na wspólnym przeżywaniu kontaktu z Absolutem, z Transcendencją różnie upostaciowaną w poszczególnych religiach. Natomiast w dialogu z niewierzącymi trudno mówić o jednoczeniu się w modlitwie, o dialogu z bytem nadprzyrodzonym. Wtedy z pomocą przychodzi wykładnia dialogu z soborowej Konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium, wedle której „[d]ialog nie jest tylko wymianą myśli, ale zawsze w jakiś sposób ‘wymianą darów’”.

Co zatem jest owym darem, który byłby przedmiotem wymiany w dialogu pojednania z niewierzącymi? Niewątpliwie czynnikiem zbliżającym przedstawicieli różnych religii niechrześcijańskich, ale również niewierzących, jest troska o kondycję współczesnego człowieka i o pomyślny rozwój ludzkości w teraźniejszości i w przyszłości.

Wtedy – jak pisał Jan Paweł II w encyklice Ut unum sint (tam w odniesieniu do dialogu ekumenicznego) – dialog „należy podjąć w duchu szczerej braterskiej miłości, poszanowania nakazów własnego sumienia i sumienia bliźniego, z głęboką pokorą i umiłowaniem prawdy”. W ten sposób obok dialogicznej dyskusji przekazu doktryn lub stanowisk filozoficznych dialog „angażuje całego człowieka: jest także dialogiem miłości”.

W encyklice Fides et ratio Jan Paweł II przypominał o wartości filozofii dla teologii, a zwłaszcza wtedy, gdy w klasycznie rozumianym dialogu uczestniczą przedstawiciele różnych religii i niewierzący. Wtedy „[m]yśl filozoficzna jest często jedynym terenem porozumienia i dialogu z tymi, którzy nie wyznają naszej wiary”. Tworzy płaszczyznę pojednania dzięki klasycznemu dialogowi w jej kategoriach i w odwołaniu się do różnych jej nurtów i systemów pojęciowych, ale też i w zrozumieniu innych wyznań i kultur. Tu „[c]hrześcijaństwo (…) jest największą skarbnicą prób przekładu wiary na dostępne ‘światłu naturalnemu’ konstrukcje metafizyczne”.

Filozofia jednak nie zastąpi wiary. Na rzecz tego Leszek Kołakowski w książce Jeśli Boga nie ma… argumentował, że: „[w]iara nie jest aktem intelektualnego uznawania pewnych zdań, lecz aktem moralnego zaangażowania, wiążącego w jedną niepodzielną całość akceptację intelektualną oraz nieskończoną ufność, której żadne fakty nie są w stanie naruszyć”.

A zatem ani zwerbalizowane argumenty racjonalne, ani odwoływanie się do faktów empirycznych nie wystarczą w szerzej rozumianym dialogu. Potrzebna jest wola pojednania, zrozumienia drugiej strony, a jedno i drugie się spełnia dzięki owemu darowi miłości, emocjonalnie przekazywanemu w dialogu i nie tylko w konkretnej religijnej odsłonie wiary, która „pojęta jako ufność poprzedzać musi wszelkie rozumowanie”. Ufność poprzedzona nadzieją, nie tylko religijną, zawsze jest przekroczeniem wiedzy naturalnej, przynajmniej na jej aktualnym poziomie.

Dlatego ukazana na początku trzecia droga dialogu, polegająca na przekazywaniu sobie w powszednich spotkaniach doświadczeń duchowych, a przede wszystkim na wspieraniu się słowem i czynem w akcie okazywania miłości bliźniemu, pozwala na wzrost ufności i przybliża pojednanie, które nie od razu musi być porozumieniem.

Ale bez tej fazy powstania zaufania między stronami dialogu, bez woli pojednania nigdy nie dojdzie do dialogu prowadzącego do pojednania.

Można wskazać na wiele przykładów, gdy dochodzi do pojednania bez klasycznie rozumianego dialogu, bez porozumiewania, bez zwerbalizowanej perswazji. Takie porozumienie w dialogu nie jest warunkiem koniecznym pojednania. Więcej, samo porozumienie powstałe w wyniku dialogu nie jest warunkiem wystarczającym do pojednania, gdy dialog jest tylko doraźnym środkiem zażegnania konfliktu.

W encyklice Centesimus annus Jan Paweł II, wskazując na dialog jako na właściwy sposób rozwiązywania konfliktów, za przykład do naśladowania podał podjęcie rozmów między przedstawicielami pracowników najemnych (głównie robotników) z komunistyczną władzą w PRL, który doprowadził do porozumień w sierpniu i wrześniu 1980 r. – w Gdańsku, Szczecinie, Jastrzębiu-Zdroju i Dąbrowie Górniczej (w Hucie „Katowice”).

Według Jana Pawła II „[w]ydarzenia roku 1989 są przykładem zwycięstwa woli dialogu i ducha ewangelicznego w zmaganiach z przeciwnikiem, który nie czuje się związany zasadami moralnymi”. Otóż brak tych „zasad moralnych”, brak poszanowania drugiej strony dialogu nie pozwolił, mimo cennego porozumienia, na pojednanie.

Na koniec niech mi będzie wolno przytoczyć fragment przypuszczalnie przedostatniego, przynajmniej spośród opublikowanych, listu św. Teresy Benedykty od Krzyża – Edyty Stein, adresowanego do wybitnego filozofa, acz agnostyka, Romana Ingardena, z 1937 r. Ingarden w poprzedniej, niezachowanej korespondencji do „Panny (Fraeulein) Stein”, prawdopodobnie wyraził był jakiś rodzaj dezaprobaty, a co najmniej zdziwienia w stosunku do jej życiowego wyboru wstąpienia do tzw. ścisłego zakonu karmelitanek. Siostra Benedykta, jak chciała, aby ją nazywał, tak mu odpisała, jednak z pewną nadzieją, że zrozumie jej wybór nie tylko ze względu na przyjaźń z nią, lecz w perspektywie duchowości nie poddającej się przekładowi na nawet najbardziej misterny język filozofii, której oboje byli wybitnymi znawcami i twórcami.

„To, co Pan wyraża w Pańskich przypuszczeniach na temat naszego stosunku do życia, tak zupełnie rozmija się z prawdą, że gdybym chciała się zająć jego obalaniem, pewnie nigdy nie doszlibyśmy z tą sprawą do końca. Będzie więc lepiej, jeśli całkiem po prostu opowiem Panu o naszym życiu. Wierzymy, że wolą Boga było wybrać sobie gromadkę ludzi, którzy mieliby bezpośredni udział w Jego własnym życiu, i sądzimy, że tymi szczęśliwcami my właśnie jesteśmy. Nie wiemy, wedle jakich kryteriów dokonuje się wybór, na pewno jednak nie według godności i zasług. Dlatego łaska powołania nie wbija nas w dumę, lecz czyni skromnymi i pełnymi wdzięczności.”

Św. Teresa Benedykta od Krzyża, mimo Jej predylekcji do wyrażania językiem najbardziej wyrafinowanych filozoficznych kwestii, wyraźnie napisała o niemożności dyskursywnego przekazu tajemnicy powołania, o Boskim działaniu przekraczającym ludzki rozum i ludzką wolę. Doświadczenie podobnej transcendencji jest dane ludziom różnych religii i dlatego jest w istocie fundamentem pojednania.

Brak przeczucia doświadczenia transcendencji u niewierzących można rozumieć jak steresis w metafizyce Arystotelesa lub privatio w metafizyce św. Tomasza z Akwinu, tj. brak (nieobecność) w danym bycie czegoś, co powinien z natury posiadać, ale czego niedostatek nie niweczy owego bytu. Wtedy uświadomienie lub odczucie tego niedostatku, odpowiednio w dialogu albo w emocjonalnym lub estetycznym przeżyciu, może prowadzić do jego uzupełnienia.

Artykuł Teresy Grabińskiej pt. „Pojednanie a dialog” znajduje się na s. 7 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022.

 


  • Lutowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Teresy Grabińskiej pt. „Pojednanie a dialog” na s. 7 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Ks. Isakowicz-Zaleski: Sytuacja abpa Dzięgi jest niewyjaśniona. Nie powinien wygłaszać orędzia na 1 listopada

„Wobec abpa Dzięgi prowadzone jest postępowanie w sprawie krycia pedofilii”. Duchowny ormiański o błędzie Episkopatu ws. orędzia, przedwczesnej kanonizacji Jana Pawła II i o wolności do zgromadzeń.


Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski sądzi, iż kanonizacja Jana Pawła II była wykonana za szybko, ponieważ nie wyjaśniono wszystkich spraw, które są na ustach przeciwników papieża.  Wskazuje, że sam papież-Polak wprowadził zasadę, aby nie zaczynać procesu beatyfikacyjnego wcześniej niż pięć lat po śmierci. To wymaganie jednak nie zostało zastosowane. Obecnie należy zbadać sprawę wiedzy Ojca Świętego na temat pedofilii w Kościele. Problemy pedofilii nie zostały rozwiązane ani za panowania Benedykta XVI, ani za Franciszka. Obecnie, jak mówi, pociągnięto farbą po fasadzie.

Pustoszeją seminaria duchowne, mało ludzi interesuje się Kościołem.

Ks. Isakowicz-Zaleski komentuje wygłoszenie orędzia przez abpa Andrzeja Dzięgi na Uroczystość Wszystkich Świętych. Przypomina, że na hierarcha jest oskarżony o tuszowanie pedofilii w diecezjach sandomierskiej i szczecińskiej.

Jego sytuacja jest niewyjaśniona, toczy się postępowanie.

Były uczestnik opozycji antykomunistycznej komentuje obecną sytuację związaną z Marszem Niepodległości. Wspomina, że jego pokolenie walczyło o wolność manifestowania.

Jedni chcą zakazać Marszy Niepodległości, inni marszów środowisk LGBT.

Duchowny nie jest za zakazywaniem żadnych marszy. Zaznacza, że podczas manifestacji powinno być przestrzegane prawo.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Tygodniowy Kalejdoskop Kulturalny – 16.10.2021 r.

Brat Piotr Owczarz m.in., o teologii ciała Jana Pawła II. Profesor Jerzy Miziołek o renowacji Kaplicy Sykstyńskiej i wyniesieniu na ołtarze Fra Angelico.

Dariusz Jakubowski – znakomity interpretator poezji Jana Pawła II o przesłaniu Jana II dla artystów. Brat Grzegorz Hawryłeczko z Tyńca o ukochanym opactwie papieża i jego wizytach.

„To była naprawdę wielka niespodzianka”. Przygotowanie do wizyty apostolskiej Franciszka na Słowacji

W połowie września bieżącego roku po odprawieniu Eucharystii na zakończenie Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego w Budapeszcie Ojciec Święty uda się na Słowację, gdzie w ramach Wizyty Apostolski

 

Kiedy Ojciec Święty ogłosił podróż, to była naprawdę wielka niespodzianka, wielka radość , bo mamy ogromną potrzebę, zachęty dla naszej wiary” podkreślał Martin Kramara, rzecznik prasowy Konferencji Episkopatu Słowacji.

W ramach przygotowań do tego spotkania hierarchowie Kościoła lokalnego wystosowali list pasterski. Zachęcają w nim wiernych do duchowego przygotowania.

W odezwie biskupi przypominając ostatnią wizytę Papieża Jana Pawła II z przed 18 lat, podkreślają obserwowane od tamtego czasu przemiany pokoleniowe i postępujący co raz szybciej rozwój społeczeństwa. Pytają się, jak dziś prezentuje się kraj i jak chciałoby się go widzieć w przyszłości.

Słowacja jest dumna ze swoich korzeni sięgających Cyryla i Metodego oraz z pozycji duchowego pomostu między Zachodem i Wschodem w łacińskiej i bizantyjskiej wspólnocie katolickiej.

Biskupi przypominają, że pierwsi głosiciele wiary, kodyfikatorzy języka, misjonarze, męczennicy, dysydenci – wszyscy oni należeli do Kościoła i narodu słowackiego.

Nasza historia, bez Kościoła katolickiego, nie byłaby taka, jaka jest.

Przypominają również wkład w tradycję duchową kraju Kościoła prawosławnego, wspólnot zrodzonych w reformacji, oraz gminy żydowskiej.

Proces sekularyzacji doprowadził do wyodrębnienia się dużej części społeczeństwa, która, choć nie jest religijna, stara się uczestniczyć, przynajmniej w działaniach związanych z interesem publicznym i dobrem wspólnym.

Biskupi proponują pewne myśli, aby zachęcić wiernych do pogłębienia zrozumienia Magisterium papieża Franciszka. Przypominają im, by wzięli do ręki Biblię i spotkali Jezusa w Ewangelii. Podkreślają znaczenie zwracania się do Matki Bożej, patronki Słowacji. , której wspomnienie przypada właśnie w narodowe święto 15 września, w tym roku obchodzone w obecności papieża.

W ramach przygotowań praktycznych na podium, z którego papież Franciszek będzie przemawiał podczas swej wizyty zostanie umieszczony Krzyż zrobiony z belek pochodzących z dachu kościoła w miejscowości Moravská Nová Ves w Czechach, zniszczonego w czasie niedawnego tornada.

KS

 

Zakaz mszy trydenckiej w kościołach parafialnych. Franciszek ogranicza możliwość sprawowania przedsoborowej liturgii

W wydanym w piątek motu proprio papież Franciszek uzależnił odprawianie mszy św. wg Mszału z 1962 r. od zgody miejscowych biskupów zakazując przy tym odprawiania jej w kościołach parafialnych.

Zgodnie z wydanym przez papieża Benedykta XVI listem apostolskim motu proprio (łac. z inicjatywy własnej) Summuorum Pontificum, ryt rzymski występował w formie zwyczajnej, czyli po reformie liturgicznej 1970 r., i w formie nadzwyczajnej. Nadzwyczajna forma rytu rzymskiego nazywana jest mszą trydencką od Soboru Trydenckiego, na którym ten porządek sprawowania liturgii kościoła łacińskiego został promulgowany. Forma ta, ze zmianami, z których ostatnie wprowadzone były w 1962 r., była podstawową formą sprawowania mszy św. w Kościele rzymskokatolickim aż do reform liturgicznych po Soborze Watykańskim II.

Zgodnie z wydanym przez papieża Franciszka motu proprio Traditionis Custodes, jedyną formą rytu rzymskiego będzie teraz liturgia posoborowa. Odprawianie mszy św. według mszału z 1962 r. będzie dopuszczalne jedynie za zgodą miejscowego biskupa. Nie będzie mogło się jednak odbywać w kościołach parafialnych, a biskupi nie będą mogli wydawać pozwoleń na tworzenie nowych grup skupionych wokół tradycyjnej formy mszy.

Papież Franciszek wyjaśnił w załączonym do motu proprio liście, że zgodnie z opinią biskupów, z którymi się konsultował, pozwolenie na sprawowanie liturgii w formie przed reformami nie przyczyniło się do jedności Kościoła, a wręcz przeciwnie. Mszał z 1962 r. jest według Ojca Świętego używany instrumentalnie, w duchu odrzucenia nie tylko reformy liturgicznej, ale też ostatniego soboru powszechnego.

A.P.

Źródło: Vatican News

Papież Franciszek opuścił szpital

Jak donosi włoska agencja prasowa ANSA Ojciec Święty dzisiaj został wypisany ze szpital w którym był hospitalizowany od niedzieli 4 lipca. Przeszedł zaplanowaną operację na jelicie grubym.

Po opuszczeniu Polikliniki Gemelli swoim codziennym samochodem udał się do Bazyliki Matki Bożej Większej by pokłonić się z dziękczynieniem przed obliczem Matki Bożej. Tak jak to ma w zwyczaju od początku swego pontyfikatu przy okazji podróży zagranicznych.

Wrócił do Domu św. Marty , gdzie będzie kontynuował rekonwalescencję.

Źródło: Radio WNET

K.L.

 

Papież Franciszek pomimo pobytu w szpitalu przygotowuje się do kolejnej wizyty apostolskiej

4 lipca w poliklinice Gemelli papież Franciszek poddał się operacji okrężnicy. Mimo pobytu w szpitalu przygotowuje się do kolejnej wizyty apostolskiej tym razem do Bułgarii i na Słowację.

Pobyt Ojca Świętego w szpitalu (choć wywołał zaskoczenie) był zaplanowany.  Nie wynikał z nagłego pogorszenia zdrowia, a z przewidzianej na ten czas operacji uchyłków jelita grubego. Powstają one u osób dorosłych po wielu latach spożywania diety typowej dla współczesnych zwyczajów żywieniowych.

Jeśli nie wywiążą się komplikacje, nie wpłynie on znacząco na codzienność Franciszka i nie przeszkodzi w kolejnych Jego planach. Lipiec dla Ojca św. jest miesiącem mniej aktywnym,  toczy się spokojniejszym rytmem. Jak co roku w tym czasie zostaje zawieszona środowa audiencja, ale pozostaje coniedzielna południowa modlitwa Anioł Pański.

Jeszcze przed operacją, podczas jednej z nich na placu św. Piotra,  Papież ogłosił, że kolejną swoją podróż apostolską planuje na 12-15 września do Bułgarii i Słowacji.

12 września rano w Budapeszcie Franciszek odprawi Mszę św. na zakończenie Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego. Popołudniu uda się na Słowacje do Bratysławy i w kolejnych dniach odwiedzi Preszowice, Koszyce i Šaštinie.

Tym czasem dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Matteo Bruni podał do wiadomości, że Ojciec Święty ma się dobrze i aby zapewnić optymalną rekonwalescencję  pozostanie w szpitalu jeszcze przez kilka dni.

Źródło: portal wnet.fm

K.L.

 

 

Ks. Kwaśniewski: co piąty mieszkaniec Libanu jest uchodźcą

Ks. Andrzej Kwaśniewski z Fundacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie, w audycji „Kurier w samo południe” o głodzie w Libanie i wsparciu dla potrzebujących.

Ks. Andrzej Kwaśniewski z Fundacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie mówi o trudnej sytuacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie. Omawia problemy ludności Libanu, gdzie każdego dnia dzieci głodują na ulicach.

Przykładem, obrazującym całą sprawę, jest dziewięcioletnia dziewczynka, która aby jej rodzeństwo nie głodowało, sprzedawała chusteczki przy autostradzie. Jest ona symbolem głodujących dzieci w Libanie.

Wśród przyczyn wymienia pandemię koronawirusa czy wojny – między innymi z Syrią. Z Fundacji wyruszyła pomoc dla uchodźców – paczki ze środkami czystości czy żywnością długoterminową.

Co piąty mieszkaniec Libanu jest uchodźcą […] Są to uciekinierzy, ludzie okaleczeni szczególnie psychicznie.

Pomocy potrzebuje również Autonomia Palestyńska ze względu na konflikt polityczny, pandemię, kryzys gospodarczy. Palestyńczykom trudno jest o pracę i poprawienie warunków życia. Na co dzień mieszkają w getcie, będąc odgrodzonymi od świata.

Ks. Kwaśniewski komentuje obecną sytuację w Pakistanie czy Iraku, na którą też zwracał uwagę sam papież Franciszek. Co ważne, Akcje Fundacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie spotykają się z pozytywnym odbiorem. Polacy chętnie angażują się w działania pomocowe.

Nasz gość zachęca do włączenia się w modlitwę w intencji prześladowanych chrześcijan – są one w każdy piątek czerwca o g. 15:00.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.S.

Ks. Isakowicz-Zaleski: Polski Kościół nie wyciąga wniosków ze swoich błędów. Musi w końcu stanąć w prawdzie

Duszpasterz Ormian komentuje fakt wezwania polskich biskupów do Watykanu. Odnosi się ponadto do głosowania europosłów PiS przeciwko rezolucji PE skierowanej do Azerbejdżanu ws. jeńców z Armenii.

Myślę, że PiS popełnił rzecz karygodną, i jest mi wstyd jako Polakowi za europosłów którzy ze względu na wizytę prezydenta Dudy u prezydenta Turcji głosowali przeciwko.

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski ubolewa nad tym,  że europosłowie PiS zagłosowali przeciwko rezolucji PE wzywającej Azerbejdżan do uwolnienia ormiańskich jeńców. Komentuje ponadto fakt wezwania polskich biskupów na wizytę ad limina apostolorum. Zdaniem duchownego należy interpretować je jako upomnienie wobec Episkopatu, który nie radzi sobie z oczyszczeniem polskiego Kościoła z pedofilii.

Widać wyraźnie, że Ojciec Święty – chociaż delikatnie i nieostro – dokonuje upomnień wobec Episkopatu. Są nakładane kary, łagodne, symboliczne, wskazujące że nie tędy droga.

Ks. Isakowicz-Zaleski ocenia, że jest to bezpośrednio związane z zablokowaniem lustracji. Odpowiadali za to w największej mierze: abp Józef Kowalczyk i kard. Stanisław Dziwisz. Jak mówi kapłan:

Gdyby Kościół sam chciał rozwiązać własne problemy, lewica nie miałaby amunicji przeciwko niemu.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego komentuje ponadto niedawny wywiad, jakiego jednemu z youtuberów udzielił dominikanin o. Adam Szustak. W rozmowie padły wulgarne słowa na temat Konferencji Episkopatu Polski. Ks. Isakowicz-Zaleski zauważa, że polscy dominikanie przeżywają obecnie jeden z największych kryzysów w swoich dziejach.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.