Jerzy Bielewicz: Trudno mówić o stagflacji w przypadku Polski. Ciągle mamy rekordowy wzrost gospodarczy

Jerzy Bielewicz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Finansista o groźbie stagflacji, recesji w Stanach Zjednoczonych i możliwościach logistycznych polskiej infrastruktury w kontekście rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Czy wisi nad nami widmo stagflacji? Jak przyznaje Jerzy Bielewicz, sytuacja w USA oraz dużych europejskich państwa jak Francja i Niemcy nie jest dobra.

Rzeczywiście gospodarka globalna wchodzi w trudny okres.

Przewiduje się, że Stany Zjednoczone czeka recesja. We Francji i Niemczech mamy do czynienia z inflacją, a wzrostu gospodarczego nie widać.

Natomiast o stagflacji trudno mówić o przypadku Polski, dlatego że my ciągle mamy rekordowy wzrost gospodarczy.

Czytaj także:

Ekspert do spraw ekonomii: Niemieckie firmy już działają na Ukrainie. Polskie też nie powinny mieć w tym aspekcie oporów

Finansista wskazuje, że Polska stała się centrum logistycznym dla Ukrainy. Podkreśla, że potrzebny jest rozwój infrastruktury, gdyż obecna działa na granicy możliwości.

Okazuje się, że te nasze drogi transportowe już w tej chwili działają na granicy. Już nie do końca dajemy sobie radę np. z transportem zboża ukraińskiego do portów i że nasze możliwości są za małe, żeby pomóc w tym względzie Ukrainie.

Bielewicz wyjaśnia, kto traci na podwyżkach stóp procentowych. Jest to problem nie tylko dla indywidualnych dłużników.

Państwo […] wraz ze wzrostem stóp procentowych więcej musi płacić za dług. W związku z tym też możliwości inwestycyjne są mniejsze.

Traci na tym, że produkcja przemysłowa. Jak dodaje rozmówca Łukasza Jankowskiego,

Taka właśnie jest droga do okiełznania inflacji.

A.P.

B9 – Vladimir Milov: Teraz wymagają płatności w rublach. Kto wie jakie będzie kolejne szalone żądanie

Były wiceminister energetyki Federacji Rosyjskiej Vladimir Milov przestrzega Zachód przed kontynuowaniem współpracy z Moskwą w sprawie importu surowców.

Vladimir Milov komentuje sytuacje energetyczną państw Europy uzależnionych od surowców z Rosji.  Uważa, że Kreml jest niewiarygodnym partnerem i może tym manipulować.

Jeżeli ktoś na Zachodzie myśli, że Rosja będzie kontynuować normalne dostawy surowców energetycznych, to jest w błędzie.

Polityczny działacz jest przekonany, że za kilka lat Putin nie będzie mógł wykorzystywać to narzędzie nacisku na Europę. Odcinając dostawę ropy, i uniemożliwiając płacenie za nią, Rosja ostrzega innych konsumentów i sama na siebie nakłada sankcje.

Teraz wymagają płatności w rublach. Kto wie jakie będzie kolejne szalone żądania.

Były wiceminister energetyki Federacji Rosyjskiej także naświetlił, w jaki sposób odbijają się już wprowadzone sankcje. Spadek importu technologii spowoduje zakłócenie gospodarki i obniżenie jakości życia.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Czytaj także:

B9 – Premier Kosowa: Rosyjski blitzkrieg na Ukrainie poniósł klęskę. Myślę, że Kreml przegra całą wojnę

K.P.

Prof. Glapiński rekomendowany na drugą kadencję jako szef banku centralnego. Bielewicz: prezes NBP radził sobie świetnie

Finansista z „Gazety Bankowej” ocenia, że prof. Adam Glapiński nie ponosi odpowiedzialności za wysoką inflację; od dawna ostrzegał przed skutkami szantażu energetycznego Władimira Putina.

Jerzy Bielewicz komentuje zgodę sejmowej Komisji Finansów Publicznych na wybór prof. Adama Glapińskiego na kolejną kadencję w roli prezesa NBP. Wskazuje, że sprawnie steruje on polityką monetarną państwa. Jak podkreśla, prezes NBP i rząd Zjednoczonej Prawicy od dawna przestrzegali przed szantażem energetycznym Putina, lekceważonym przez Europę Zachodnią.

Zdaniem gościa „Popołudnia Wnet” możemy z optymizmem patrzeć w przyszłość, jeżeli chodzi o sytuację gospodarczą naszego kraju.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Zapotoczny: Polacy zgromadzili w PPK już 9 miliardów złotych

Prezes portalu PFR PPK o rozwoju programu oraz m.in. o warunkach udziału dla obcokrajowców.

Robert Zapotoczny informuje, że aktywa Pracowniczych Planów Kapitałowych przekroczyły 9 miliardów złotych, złożyło się na tę sumę 2 miliony Polaków. Przypomina, że udział w programie zapewnia liczne korzyści.

Musimy tylko sobie pozwolić na gromadzenie oszczędności.

Nie jest zalecane wypłacanie środków przed przejściem na emeryturę.

Gość „Kuriera ekonomicznego” podkreśla, że w PPK mogą uczestniczyć również pracujący w Polsce obcokrajowcy.

Odbywa się to na takich samych zasadach, jak w przypadku Polaków.

Szczególnie przybyli do naszego kraju Ukraińcy mogą liczyć na wszechstronną pomoc na etapie dołączania do programu. Robert Zapotoczny podkreśla, że:

Bardzo ważna dla sukcesu PPK jest postawa pracodawców.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Rozdrażnione Niemcy i słaba, skompromitowana Rosja to mieszanka wybuchowa / Jan Bogatko, „Kurier WNET” nr 93/2022

Berlin jeszcze nie wszedł na drogę mocarstwa światowego, do czego dążył, jak zaczął schodzić ze sceny, pozostając w roli zatroskanego klienta Kremla. To jest groźniejsze od wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Jan Bogatko

Angst ma wielkie oczy

Tsunami strachu przetacza się przez Niemcy. Co będzie, jak Rosjanie zamkną kurek z gazem? Co, kto i jak nas ogrzeje? Ile będziemy płacić na stacji benzynowej? Za gaz do centralnego ogrzewania? Czy mądrze było zadzierać z „naszym rosyjskim sąsiadem”?

Pytania, wątpliwości, żale. I ulga. Wprawdzie Berlin dołączył do sankcji wobec Kremla w wyniku wejścia wojsk rosyjskich na Ukrainę, ale – na razie – nie są one dla Niemców dotkliwe (i dla Rosji też).

Niemcy mają wielki problem. Dyplomacja niemiecka zawiodła na wszystkich frontach. Rosjanie nie posłuchali swych „sąsiadów Niemców” i weszli na Ukrainę. A przecież mogli byli posłuchać prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego, który przecież precyzyjnie przewidział to w Tbilisi po napaści Rosji na Gruzję – o czym przestrzegał 12 sierpnia 2008 roku na wiecu w Tbilisi, stolicy Gruzji:

„Wiemy świetnie, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”. Lech Kaczyński zginął w Smoleńsku, ale jego przestroga żyje własnym życiem i dzwoni nam w uszach.

Zapomniana dziś przez nas Abchazja i Osetia Południowa to taka dzisiejsza Donbaska Republika Ludowa i Ługańska Republika Ludowa. Jaki cel będzie następny? Republika Odeska? Hitler też nie od razu zajął Czechy. Najpierw, za zgodą uzyskaną w Monachium, przyłączył do Rzeszy Sudety. Ziemie te były Czechom etnicznie obce, podobnie jak i Ługańsk, Donieck – a nawet Krym, który do holocaustu jego mieszkańców był tatarski, a nie rosyjski – Ukraińcom. Ale uratowano pokój! Na 5 minut, ale jednak! Potem powstał Protektorat Czech i Moraw. Czechosłowacja wówczas, podobnie jak Ukraina dziś, była państwem sztucznym, wielonarodowościowym, obejmującym różne obszary językowe i kulturowe Ale pacta sunt servanda i to nie agresja decydować powinna o zmianie granic. Nawet granic, w odczuciu sąsiadów, niesprawiedliwych.

„Rosja, nasz sąsiad”. W Niemczech słyszy się często takie wypowiedzi, mimo że ostatnio granicę niemiecko-rosyjską, na szczęście na krótko, ustalili Hitler ze Stalinem w 1939 roku.

W świadomości Niemców jest owo sąsiedztwo jednak mocno zakorzenione. Propagandowe kłamstwa kremlowskie są przyjmowane w społeczeństwie w zasadzie bez zastrzeżeń. „Rosjanie nigdy nie napadali na swych sąsiadów”, starała się mnie przekonać pewna nie najlepiej wykształcona dama rodem z miasta Hindenburga (Zabrza), żona prezesa jednej z wielkich niemieckich firm. Moje słowa o napaści Stalina na Polskę, Litwę, Estonię i Finlandię przyjęła z niedowierzaniem.

„Dlaczego Polacy nie lubią Rosji?”, zapytał mnie z kolei pewien lekarz (notabene po studiach w Leningradzie). Otworzył usta ze zdziwienia, kiedy wskazałem zaledwie na pakt Ribbentrop-Mołotow i Katyń.

Są też od tego wyjątki, na szczęście. Po tragedii w Smoleńsku, gdzie w wyniku katastrofy rządowego samolotu zginął prezydent Polski Lech Kaczyński i liczni przedstawiciele polskiej elity, żona ambasadora Niemiec w jednym z europejskich państw w rozmowie ze mną powiedziała bez ogródek: „wiadomo, że to był zamach”. Czy może teraz, kiedy wydaje się, że Zachód przeciera oczy, prawda o Smoleńsku wyjdzie wreszcie na jaw? Może w końcu dowiemy się, dlaczego premier Tusk oddał wbrew normom międzynarodowym i zdrowemu rozsądkowi śledztwo w sprawie największej polskiej tragedii narodowej w ręce Putina?

Wrócę na chwilę do umowy Hitler-Stalin w sprawie rozbioru Polski. Jestem w posiadaniu niezwykle rzadkiej mapy delimitującej linię demarkacyjną w Polsce z dnia 22 września 1939 roku (to znaczy na tydzień przed kapitulacją Warszawy!). Linia ma miała być przyszłą granicą niemiecko-sowiecką. Jej przebieg został zmieniony na życzenie Kremla nieco później, a jedynym powodem tej zmiany był zapewne lęk Moskwy przed tak wielką liczbą Polaków na przyszłym terytorium nowej Rosji. Wszak dopiero tak niedawno uporali się oni z polskimi mieszkańcami Dzierżyńska i Marchlewska!

Nowa „granica przyjaźni” między Rzeszą a Sowietami miała przebiegać następująco: od terytorium Prus Wschodnich przez środek rzek Pisa i Narew do ujścia w Wiśle (zostawiając Kolno po stronie białoruskiej, a także Radzymin i Warszawę-Pragę) a dalej Wisłą i Sanem do granicy z Węgrami, zostawiając Lublin po ukraińskiej stronie.

Rosjanie, obawiając się widocznie braku możliwości transportowych aż tylu Polaków na Syberię, chyba po raz pierwszy w dziejach zrezygnowali (chwilowo) z przydzielonych im terytoriów podbitego państwa, by w 1945 roku poddać je całe swej dominacji, z zachodnią granicą – według celów carskiego ministra Sazonowa z I wojny światowej – na Odrze i Nysie.

Ale revenons à nos moutons, jak mawiają Francuzi. Sytuacja ukraińsko-rosyjska jest coraz bardziej napięta, Kijów wprowadza właśnie stan wyjątkowy. W tej sytuacji Niemcy stawiają pytanie, czy teraz, w środku zimy, Rosjanie aby nie zakręcą kurka z gazem? Konsekwencje tego byłyby dla Niemiec bardzo bolesne, piszą tutejsze gazety. Niemcy, jak widać, wystraszyły się własnej odwagi. Tym przejawem odwagi było wstrzymanie przez lewicowy rząd w Berlinie certyfikacji i dopuszczenia do eksploatacji kontrowersyjnej bałtyckiej rury Nordstream 2. Czy teraz Putin w odwecie nie zredukuje dostaw gazu do Niemiec lub nawet zamknie je do całej Europy Zachodniej? Niemcy się boją. Po tym, jak zdemontowały własne źródła energii, niemal całkowicie rezygnując z węgla oraz z energii atomowej, wbrew apelom ze strony Polski Niemcy zdały się na łaskę i niełaskę Rosji i znalazły się z własnej winy w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Bez rosyjskiego gazu stoi niemiecki przemysł i wygasają domowe ogniska. 20 milionów niemieckich gospodarstw domowych ogrzewa gaz, 10 procent energii elektrycznej wytwarza się z gazu. Także bez bałtyckiej rury Nordstream 2 Rosja jest zdecydowanie najważniejszym dostawcą gazu do Niemiec.

55 procent importowanego w 2021 roku przez Niemcy gazu ziemnego pochodziło z Rosji. Tylko 30 procent z Norwegii i 13 procent z Holandii. I to mimo ograniczeń w dostawach z Rosji w ubiegłym roku! W 2021 roku rosyjski państwowy monopolista Gazprom dostarczył o mniej więcej 30 procent mniej gazu niż poprzednich latach.

Gdyby Niemcy mogły kupić tyle gazu, ile chciały, to paradoksalnie zależność od Rosji byłaby jeszcze wyższa. Nie oznacza to jednak, że Niemcy mogłyby w Norwegii kupić więcej gazu w obliczu zmniejszonych dostaw z Rosji. Więcej gazu w Norwegii po prostu nie ma!

Zasoby gazu w Niemczech i innych państwach europejskich kurczą się już od miesięcy. Jak wynika z danych europejskiego zrzeszenia gazownictwa GIE (Gas Infrastructure Europe), niemieckie magazyny wypełnione są poniżej jednej trzeciej. Wynika to po części z faktu, że magazyn centralny wypełniony był tylko w 70 procentach. Zazwyczaj Rosja oferowała dodatkowo i pozaumownie gaz na wolnym rynku, ale tym razem zrezygnowała ze sprzedaży gazu na światowej giełdzie. Rząd Niemiec jest wprawdzie zaniepokojony sytuacją, ale nie obawia się krachu na gazowym rynku. Minister gospodarki w Berlinie, Robert Habeck, zapewniał niedawno, że Niemcy są bezpieczne, jeśli chodzi o zaopatrzenie w gaz. Nawet gdyby Rosja miała całkowicie wstrzymać dostawy gazu ziemnego, to rząd w Berlinie jest przekonany o tym, że zasoby wystarczą do końca sezonu grzewczego. Tak utrzymuje magazyn „Der Spiegel”. Ale co będzie, jak bociany opóźnią przylot?

Na dłuższą metę gaz jako surowiec energetyczny miały w Niemczech zastąpić energie odnawialne. Ale tymczasem okazuje się, że mimo szczodrych finansowych bodźców ani od lat wspierane przez Zielonych wiatraki, ani też elektrownie słoneczne jeszcze przez wiele lat nie zapewnią wystarczającego zaopatrzenia energetycznego, zwłaszcza w obliczu rezygnacji z węgla.

Na krótszą z kolei metę może dopomóc gaz ciekły (LNG), ale ten transportują statki. Tymczasem Niemcy… nie mają odpowiednich dla nich terminali – te są natomiast w Belgii, w Holandii i w Polsce (na wyspie Wolin). O polskim terminalu raczej się nie informuje niemieckiej opinii publicznej, bo byłoby to przyznanie się do kolejnej strategicznej klęski. USA mogłyby dostarczyć gaz, ale dokąd? Na domiar złego gaz płynny cieszy się wzmożonym popytem na całym świecie, a zatem drożeje. Shell, gigant na rynku gazu płynnego, przestrzega przed redukcją dostaw gazu płynnego w najbliższych latach, także z uwagi na zawarcie przez komunistyczne Chiny wieloletnich umów na gigantyczne dostawy tegoż surowca.

Na to wygląda, że Niemcy wyszły na przyjaźni z Putinem jak Himilsbach na angielskim.

Nie ma się co łudzić, że Berlin będzie skłonny do wzięcia udziału w dalszych sankcjach wobec Rosji (wielu ekspertów i tak uważa je tylko za listek figowy, bo przecież Moskwa się z nimi liczyła). Na to Berlin jest za słaby. Jeszcze nie wszedł na drogę mocarstwa światowego, do czego dążył (stale podnoszone żądanie stałego miejsca dla Niemiec w Radzie bezpieczeństwa ONZ), jak już zaczął schodzić ze sceny, pozostając w roli zatroskanego klienta Kremla. I to jest groźniejsze od wojny rosyjsko-ukraińskiej.

W każdym razie dla Polski nie jest to dobra wróżba. Rozdrażnione Niemcy i słaba, skompromitowana Rosja to mieszanka wybuchowa. Dla Europy i dla świata.

Felieton Jana Bogatki pt. „Angst ma wielkie oczy” znajduje się na s. 3 „Wolna Europa” marcowego „Kuriera WNET” nr 92/2022.

Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co środa w Poranku WNET na wnet.fm.

 


  • Marcowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jana Bogatki pt. „Angst ma wielkie oczy” na s. 3 „Wolna Europa” marcowego „Kuriera WNET” nr 92/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Studio 37 Dublin – 23 02 2022 – Irlandia myśli o zjednoczeniu. Irlandia a konflikt ukraiński. Wybranowski & Feręc

W Studiu 37 Dublin słów kilka o poradach i podpowiedziach irlandzkiej opozycji dla brytyjskiego rządu : „Brytyjski rząd powinien porzucić swoje „partyzanckie podejście” do Protokołu Irlandzkiego”.

Tak przynajmniej twierdzi krajowy przewodniczący i członek Zgromadzenia Irlandii Północnej z partii Sinn Féin – Declan Kearney. Deputowany powiedział, że powiedział, że

Rząd brytyjski powinien „porzucić” swoje stronnicze podejście do Protokołu Irlandzkiego i zacząć działać w interesie większości obywateli oraz przedsiębiorstw.

Tutaj do wysłuchania cały program:

Ukraina wezwała Republikę Irlandii by czyniła naciski na swoich europejskich partnerów i ONZ, w celu wymuszenia wprowadzenie ostrych sankcji wobec Rosji.

Republika Irlandii mimo tego, że daje swoje pełne poparcie dla wprowadzenia sankcji wobec Rosji, to ostrzega:

To może wywołać konflikt zbrojny na dużą skalę!

Takich obaw nie wykazuje natomiast Wielka Brytania, która rozpoczęła już wprowadzanie własnych sankcji na Rosję. Najmocniejsze uderzenie może przyjść jednak ze strony amerykańskiej, bo tamtejsza administracja zapowiada zaostrzenie konfliktu między Rosją a Ukrainą.

Może to skutkować odłączeniem Federacji Rosyjskiej od systemu SWIFT, czyli globalnego systemu przesyłania głęboko zabezpieczonych wiadomości, w tym przekazów pieniężnych.

Taki krok, o ile nastąpi, odetnie Rosję od pieniędzy płynących ze świata, więc stanie się niewydolna finansowo i nie będzie mogła realizować ponadnarodowych operacji pieniężnych.

Inwazja na Ukrainę podniesie ceny w Irlandii. Ekonomiści są przekonani, że rosyjska inwazja na Ukrainę sprawi, iż ceny na nośniki energii, ponownie poszybują w górę.

Tak samo stanie się po nałożeniu sankcji gospodarczych na Federację Rosyjską, a proces został już zapoczątkowany, więc niebawem, należy oczekiwać kolejnych podwyżek cen na gaz, ropę i prąd.

To będzie miało też wpływ na ceny detaliczne, bo zarówno do ich produkcji, jak i transportu, wykorzystywane są paliwa kopalne.

Giełdy gazu, ropy i prądu, zareagowały już na wkroczenie wojsk rosyjskich do Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Wartości cen zaczęły zachowywać się nader niestabilnie.

W programie Studio 37 Dublin także przypomnienie o pierwszych nagrodach sieci Radia Wnet, Studia 37 Dublin i portalu Polska-IE.com – „Wnetowe Koniczynki AD 2021”.

Zapraszamy – Tomasz Wybranowski & Bogdan Feręc

Rapka: jest szansa, że poziom inflacji zacznie spadać już w lutym. Stopy procentowe powinny być podwyższone już dawno

Źródło: Pixabay

Ekonomista z Instytutu Misesa komentuje najnowsze dane na temat wzrostu cen w Polsce i recenzuje działania rządu na rzecz zwalczenia tego zjawiska.

Przemysław Rapka komentuje najnowszy odczyt poziomu inflacji w Polsce, która wynosi aktualnie 9,2%. Nie wyklucza, że w najbliższym czasie uda się inflację zbić, w czym pomogą niedawne podwyżki stóp procentowych.

Jak podkreśla ekspert, duży wzrost cen w Polsce nie jest jedynie skutkiem polityki rządu, nie można lekceważyć czynników zewnętrznych. ale także nie powinny być one traktowane przez władzę jako alibi.

Podwyżki stóp procentowych są spóźnione i zbyt wolne. Powinno do tego dojść już kilka lat temu.

Gość „Kuriera ekonomicznego” pozytywnie ocenia krótkofalowe skutki „tarczy antyinflacyjnej”. Ocenia jednak, że podjęte działania nie dadzą pożądanego efektu na trwałe. Jak przestrzega, podwyższone stopy procentowe mogą wywołać spadek konsumpcji.

Czytaj też:

Dr hab. Koryś: wysoka inflacja może być korzystna dla niektórych rządów, bo pomoże im zmniejszyć dług publiczny

Zdaniem rozmówcy Adriana Kowarzyka wprowadzenie cen regulowanych byłoby szkodliwym rozwiązaniem, niechybnie doprowadziłoby do niedoborów.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Kolany: obecny wskaźnik inflacji utrzyma się na tym poziomie przez najbliższy rok albo dwa

Featured Video Play Icon

Analityk portali „Bankier.pl” mówi o bieżącej sytuacji ekonomicznej w Polsce oraz komentuje poczynania rządu i banku centralnego w walce z inflacją.

Krzysztof Kolany o sytuacji ekonomicznej w Polsce. Przyznaje, że rząd oraz NBP muszą działać w taki sposób, aby inflacja nie przekroczyła 10 procent.

Mleko się rozlało i wskaźnik utrzyma się na tym poziomie przez najbliższy rok albo dwa.

Zaznacza jednak, że odpowiedzialnością za sytuację inflacyjną należy obarczać bank centralny, a nie sam rząd.

Rząd nie jest odpowiedzialny za kontrolowanie inflacji – o tego jest bank centralny.

Jak dodaje, podniesienie stóp procentowych – postulowane jako rozwiązanie najbardziej słuszne – będzie musiało osiągnąć poziom niezwykle zaawansowany, by jakkolwiek poprawić sytuację.

Czytaj także: dr Beata Górka-Winter: wątpię aby udało się uniknąć konfliktu zbrojnego na Ukrainie 

Nawet jeśli stopy procentowe wzrosną do 4-5 procent to wciąż będzie mało.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Bielewicz: firmy krajów gorzej rozwiniętych są często zadłużone w dolarach amerykańskich – kredyty mogą być niespłacalne

Finansista oraz publicysta z „Gazety Bankowej” mówi o bieżącej sytuacji ekonomicznej na świecie – istotne dla najbliższych wydarzeń może być podniesienie stóp procentowych w USA.

Jerzy Bielewicz mówi o bieżącej sytuacji ekonomicznej na świecie oraz o strefie euro. Zdaniem gościa „Popołudnia Wnet”, 30 lat jej funkcjonowania to wiek jeszcze dziecięcy.

30 lat dla strefy euro to wiek dziecka, które nawet nie jest młodzieńcem.

Komentując sytuację ogólnoświatową finansista zgadza się ze stwierdzeniem, że podwyżki stóp w USA mogą bardzo spowolnić i wprowadzić w recesje kraje, które mają słabsze gospodarki i się rozwijają.

To nie powstrzyma Amerykanów, bo będą się oni kierować swoim własnym interesem wewnętrznym.

Dodaje, że biznesy prowadzone w tego typu słabszych, rozwijających się krajach są oparte o kredyty zaciągnięte w dolarach.

Firmy z tych krajów są często zadłużone w dolarach amerykańskich – kredyty mogą okazać się niespłacalne.

Zdaniem naszego gościa chaotyczna sytuacja jest bezpośrednim skutkiem procesu odradzania się świata ekonomicznego po pandemii.

Przyczyną tego co się dzieje jest to, że świat odradza się po pandemii.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.