Stolica Apostolska: działania kard. Stanisława Dziwisza jako arcybiskupa krakowskiego były prawidłowe

Kard. Stanisław Dziwisz, Zdjęcie zrobione podczas tradycyjnej procesji z Wawelu na Skałkę w Krakowie I Fot. Piotr Drabik (CC BY-SA 2.0), Wikimedia Commons

Po zbadaniu przekazanych jej dokumentów Stolica Apostolska odniosła się do zarzutów zaniechań wobec krakowskiego metropolity orzekając, że jego postępowanie było prawidłowe.

W 2020 r. Janusz Szymik oskarżył kard. Stanisława Dziwisz i bpa Tadeusza Rakoczego o dopuszczenie się zaniedbania w sprawie molestowania seksualnego, którego padł ofiarą. Na potrzebę zbadania oskarżeń wysuwanych wobec kard. Dziwisza przez komisję papieską wskazywał w Radiu Wnet ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski,

Ks. Isakowicz-Zaleski: Sprawą kard. Dziwisza winna zająć się komisja papieska. Szef MON zaprosił McCarricka do Polski

Dokumentację potrzebną do zbadania sprawy przekazał do Wiecznego Miasta kard. Angelo Bagnasco, emerytowany abp Genui.

A.P.

Źródło: Wirtualna Polska

Bp Edward Kawa: Lwów jest na granicy katastrofy humanitarnej. Wszystkie ośrodki są wypełnione uchodźcami

Biskup pomocniczy lwowski o modlitwie za Ukrainę, apelu do papieża Franciszka, sytuacji we Lwowie i dążeniach najeźdźców do wypędzenia Ukraińców z ich kraju.

Bp Edward Kawa wzywa do modlitwy za Ukrainę. W katedrze lwowskiej Ukraina i Polska zostaną zawierzone Niepokalanego Sercu NMP. Na spotkanie modlitewne zaproszeni są przedstawiciele innych wyznań i wspólnot religijnych.

Mam nadzieję, że po tym spotkaniu odczujemy dużą zmianę jeśli chodzi o dalszy przebieg tej wojny.

Biskup pomocniczy lwowski odnosi się do propozycji, aby papież Franciszek przybył do Kijowa i ogłosił go miastem pokoju.

Wydaje mi się, że jest to bardzo dobra inicjatywa. Kiedy nie działają inne ustalenia, bardzo istota jest rola Kościoła.

Sądzi, że byłby to wielki znak.

Biskup pomocniczy lwowski potwierdza, że Lwów jest na granicy katastrofy humanitarnej. Sytuacja w mieście jest trudna ze względu na nagromadzenie w nim uchodźców. Kościół koordynuje pomoc dla nich.

Dzięki wsparciu z Zachodu, z Polski mamy czym się dzielić.

Biskup sądzi, że zamiarem Putina może być wyrzucenie Ukraińców z Ukrainy. Najeźdźcy uderzają w miejsca, gdzie chroni się ludność cywilna. Korytarze humanitarne są ostrzeliwane.

gen. Bogusław Samol: Rosjanie z premedytacją ostrzeliwują duże powierzchnie, żeby załamać morale ludności

 

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Grozi nam koniec cywilizacji, a światło w pomieszczeniu będzie gasiła demokracja, której treść nie odpowiada dziś nazwie

Spadkobiercy są za progiem albo już we wnętrzu, szturmują granice i dają do zrozumienia, że ich prawo urządzać będzie życie. Starzec często nie wie już, jak się nazywa, kim jest. Taki jest los Europy.

Zygmunt Zieliński

Słowo ‘kryzys’ jest dziś na porządku dziennym. Odnosi się do gospodarki, moralności, zaludnienia, wiary, ekologii, każdej dzieciny życia. Nie słychać jednak, by odnoszono go do samego życia, przeciwnie, reklamuje się je jako coś godnego wyżyłowania aż do dna, mając na myśli hedonizm, a spychając poza margines rzeczywistość, jaką on ze sobą niesie. A przecież tam kryzys daje znać o sobie najdotkliwiej. Około 45 milionów rocznie zabija się na świecie dzieci nienarodzonych.

Ewangelia życia

Ewangelie mają za przedmiot życie w sensie eschatologicznym. A to z kolei wyrasta w świadomości ludzkiej z dwóch wartości: z wiary we wszystko, co w Ewangelii jest zawarte, czyli w nauczanie i obietnicę Chrystusa, i z nadziei, że w życiu konkretnego człowieka wierzącego się to spełni.

Jeśli chrześcijaństwo aż dotąd istnieje, to dlatego, że człowiek przez te 20 wieków prawdę tę przechował, kształtując według niej, ze zmiennym powodzeniem, swój świat. Chrystus powiedział do Piotra: „Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16,18); stąd też człowiek wierzący nie może dywagować, nie może prognozować ostania się Kościoła czy też jego upadku. Możemy Kościół zastąpić tu pojęciem ‘chrześcijaństwo’, bowiem w nim streszcza się – choć w sposób globalny i zróżnicowany – idea zbawienia.

Istotę Kościoła można ująć w sposób nieco uproszczony, skupiając się na celu ostatecznym jako drodze ku życiu w każdym wymiarze: doczesnym i wiecznym. Tam, gdzie życie w wymiarze doczesnym jest oddane całkowicie pod władzę człowieka, czyniącego się panem życia i śmierci, tam życie w wymiarze eschatologicznym, a zatem także Kościół, przestaje być rzeczywistością. Zatem i wiara, i nadzieja rozpływają się w mniej lub bardziej uchwytnych eksplikacjach filozoficznych. Nie znaczy to oczywiście, że słowa Chrystusa skierowane do Piotra straciły sens, a zmagania człowieka przez tyle wieków starającego się wcielić je do swego życia, były jedną wielką pomyłką. Bo istotą Kościoła nie są tłumy, ale ci, którzy wyznają swą wiarę w Duchu i w prawdzie. (…)

Dzisiejsza Europa przedstawia mniej więcej podobny obraz, jak schyłkowe cesarstwo rzymskie. Innymi słowy: ogromna akumulacja dóbr i zmęczenie ich posiadaniem. Życie polegające wyłącznie na zabezpieczeniu swego status quo i domagające się dopływu żywotnych sił z zewnątrz, które zajęłyby się pracą wymagającą wysiłku.

W Rzymie byli to niewolnicy i wyzwoleńcy. Oni z biegiem czasu przejęli także ster rządów, a że w większości byli chrześcijanami, budowali swój nowy świat na zasadach ewangelicznych. W pogaństwie najdłużej i najliczniej przetrwała arystokracja. Jej świat wchodził w stadium starczego rozkładu; na jego miejscu powstawał świat ekspansywnej młodości.

Obecnie dokonuje się proces analogiczny. Tak jak kiedyś arystokracja rzymska trwała przy pogaństwie bez wiary w panteon bóstw, tak dziś społeczeństwa syte, znudzone dobrobytem i pozbawione stałej platformy ideowej, nawet jeśli zachowały resztki tradycji chrześcijańskiej, to utraciły wiarę w prawdę o Bogu, Odkupieniu i Życiu wiecznym. To jest oznaka starości i bezpotomnej śmierci. Bo spadkobiercy są za progiem albo już we wnętrzu, szturmują granice i dają do zrozumienia, że ich prawo urządzać będzie nowe życie. Starzec często nie wie już, jak się nazywa, kim jest. Taki jest los Europy i tych części świata, które poszły jej śladem.

(…) Dzisiejsze domaganie się zacieśnionych do własnego kręgu spraw praw, łącznie z tzw. prawami człowieka, nie licząc pozbawionego sensu postulatu specjalnych praw kobiet i innych przedstawicieli rodzaju ludzkiego, jest oznaką aberracji i paniki ogarniających wiele ludzi, którzy zaczynali od tego, iż uznali człowieka za wyłącznego władcę świata i uwierzyli w jego wszechmoc. Codzienność zadaje temu kłam, dlatego wielu woli zamykać na nią oczy.

To pogrążanie się w błogiej ciszy obojętności jest znakiem braku jakichkolwiek oczekiwań, nadziei. A to jest signum senectutis – oznaką starości. Cierpi na nią w pewnym wymiarze cały świat, a świat cywilizacji europejskiej – nie tylko Europa – w stopniu najwyższym. (…)

Jeśli mówimy o kryzysie życia, a tylko ktoś zupełnie wyobcowany z rzeczywistości może mieć co do tego wątpliwości, to dotyka on chrześcijaństwo w najwyższym stopniu. Apostołowie laicyzacji oferują, zwłaszcza dzieciom i młodzieży, zatruty owoc o natychmiastowym działaniu. Zabiera się im sprawdzone wartości, a w zamian nie daje się nic.

Bo tzw. wolność, seks, niepohamowana roszczeniowość chwilowo mogą zaspokajać czyjeś aspiracje, ale na dłuższą metę niosą szkodę osobowości, odzierają ją nie tylko z moralności, ale nawet z realizmu życiowego.

Sens życia w opcji chrześcijańskiej wiąże się z oczekiwaniem zbawienia. Zaprzestać tego oczekiwania – to pierwszy cel laicyzacji, a jako ekwiwalent ma służyć obietnica szczęścia na ziemi. Zagłusza się męczące pytanie o jego spełnienie. A zagłusza je hałaśliwa reklama chwilowego „ubawu”. Owczy pęd umiejętnie animowany przez doświadczonych „menedżerów reklamy” uwodzi i pozostawia w szczerym polu. (…)

Demokracja być może istniała w starożytnej Grecji. To były małe republiki i każdy osobiście mógł zabrać głos. Start w XIX wieku był nieudany. Od II wojny światowej była przedmiotem manipulacji. Dziś została ośmieszona.

U nas przez KOD i wygłupy opozycji. Nawet w Stanach Zjednoczonych uznanych za ojczyznę nowożytnej demokracji, źle z nią teraz. Nie państwo, ale wielkie prywatne publikatory mogą komuś zamknąć usta, tak jak zamknięto je b. prezydentowi Trumpowi, by nie przeszkadzał nakręcanej pozytywce z Białego Domu. To demokracja à la Stalin. (…)

Tak naprawdę grozi nam koniec cywilizacji, jaką znamy, a światło w tym pomieszczeniu będzie gasiła właśnie demokracja, jaką znamy, a której treść niekoniecznie odpowiada nazwie. (…)

Cały artykuł Zygmunta Zielińskiego pt. „Kryzys życia” znajduje się na s. 9 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022.

 


  • Lutowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Zygmunta Zielińskiego pt. „Kryzys życia” na s. 9 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Ks. Dydo-Rożniecki o protestach w Kazachstanie: to, co połączyło wszystkich to wspólny cel

Protesty w Kazachstanie, styczeń 2022 r;. / Fot. Esetok, WIkimedia Commons

Ks. Piotr Dydo-Rożniecki o życiu w Kazachstanie: o ostatnich protestach, stosunku Kazachów do Rosjan i wierze mieszkańców.

Ksiądz Dydo-Rożniecki stwierdził ,że mieszkańców Kułsar zaskoczyła decyzja władz o podniesieniu cen gazu. Ludzie wyszli na ulicę, by pokazać jedność z resztą kraju, jednak protesty miały raczej charakter wspólnotowego spotkania niż zamieszek.  Teraz życie w zachodnim Kazachstanie powoli wraca do normy

Tam gdzie pracuję, w Kułsarach, miejscowość 60-tysięczna, to spotkanie raczej było takim pokazaniem jedności, wyjściem na ulice i
jedzeniem wspólnym beszbarmaku

Wkroczenie wojsk rosyjskich do Kazachstanu zostało różnie odebrane przez mieszkańców. Początkowo towarzyszył im lęk, wynikający z braku informacji o planowanych ruchach Rosjan (w ostatnim czasie zdarzały się przerwy w dostawie Internetu). Stosunek Kazachów do sąsiadów z północy jest różny. Liczna mniejszość rosyjska zamieszkuje na stałe Kazachstan, jednak nie jest ona jedyną w państwie. Zamieszkuje je ponad setka różnych grup etnicznych, co ksiądz Dydo-Rożniecki uważa za duże bogactwo południowego sąsiada Federacji Rosyjskiej

 Ta wielokulturowość jest też bogactwem Kazachstanu, ponieważ mimo wielu rożnych różnic, żyje się tutaj w symbiozie i pokoju

Polski misjonarz przypomina o trudnej sytuacji religijnej w Kazachstanie. Lata walki z religią zapoczątkowane w czasach carskiej Rosji i kontynuowane przez komunistów doprowadziły do masowej ateizacji mieszkańców (nie tylko chrześcijan, ale też muzułmanów). Z tego powodu Kościół w Kazachstanie dopiero się rodzi i stawia pierwsze kroki

Katolicy w zachodnim Kazachstanie stanowią 0.01% mieszkańców. Pierwszy duchowny katolicki przybył do tego państwa w 1999 roku, a więc mówimy o 23 latach istnienia Kościoła Katolickiego w Kazachstanie

Mimo niewielkiej liczby duchownych i utrudnionego dostępu do praktyk religijnych liczba chrześcijan ciągle wzrasta. Dzieje się to głównie za sprawą młodych ludzi, którzy swą postawą przyciągają rówieśników do Kościoła

Młodzi ludzie przychodzą do kościoła głównie przez świadectwo swoich bliskich. Średnia wieku wiernych w parafii w Kułsarach to kilkanaście lat

Mimo tęsknoty za rodzinnym Mielcem, posługa w Kułsarach sprawia księdzu Dydo-Rożnieckiemu wiele satysfakcji. Na pytanie, co czynić, aby przyciągać nowe osoby do Kościoła, polski misjonarz stwierdza, że wystarczy słuchać i być dostępnym do drugiego człowieka

KB

Ks. Isakowicz-Zaleski: narodziny Chrystusa to światło, które w tych ciężkich czasach jest dla nas drogowskazem

Duszpasterz polskich Ormian, historyk Kościoła, uczestnik opozycji antykomunistycznej mówi o istocie świąt Bożego Narodzenia oraz różnicach w świętowaniu w różnych odłamach chrześcijaństwa.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski o istocie świąt Bożego Narodzenia oraz różnicach w świętowaniu w różnych odłamach chrześcijaństwa. Duchowny przedstawia także historię powstania tego święta.

Narodziny Chrystusa to światło, które w tych ciężkich czasach jest dla nas drogowskazem.

Dopiero w V wieku kościół rzymski wprowadził to święto. (…) Kilka kościołów, m.in. ormiański, nie uznały Bożego Narodzenia.

Jak się okazuje chrześcijanie przekształcili święto przesilenia zimowego Cesarstwa Rzymskiego. Ks. Isakowicz-Zaleski mówi także o próbie przejęcia świąt Bożego Narodzenia przez laickie kręgi – zjawisko to charakteryzuje się jego zdaniem szczególnym natężeniem we Francji.

Dziś w wielu krajach mówi się po prostu o „przerwie zimowej”. Widać to zwłaszcza we Francji, gdzie od czasów Rewolucji panuje uprzedzenie do chrześcijaństwa. (…) Ten spór dzieje się na naszych oczach również w Polsce.

Ksiądz opowiada również o podjętej przez Fundację Brata Alberta inicjatywie organizowania paczek świątecznych dla służb mundurowych na granicy – przedstawiciele fundacji wzięli udział w wigilii o wyjątkowym charakterze.

Wigilia odbyła się w wielkim hangarze. Atmosfera była niesamowita – miała charakter ekumeniczny, pojawili się duchowni rzymskokatoliccy, prawosławni, a stół wigilijny przygotowali muzłumanie – polscy Tatarzy.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Lewactwo broni pedofilów, bo naturalne jest, że każdy staje w obronie swoich / Piotr Witt, „Kurier WNET” nr 89/2021

We francuskim Zgromadzeniu Narodowym przedstawiciel Związku Zawodowego Hodowców Trzody Chlewnej przypomniał niezręcznie, ale szczerze: „Pamiętajcie, że broniąc świń, bronimy nas samych”.

Piotr Witt

Raport

W Republice od ponad stu lat Kościół stanowi główną siłę moralną, która przeciwstawia się laickiemu obdzieraniu osoby ludzkiej z jej świętości. Od kiedy islam został drugą religią Francji, wzrosła także rola narodowa Kościoła jako ostoi i obrońcy ducha francuskiego. Kompromitacja jego kapłanów wyrządza narodowi zatem szkody i moralne, i polityczne.

Raport Sauve’a o pedofilii w Kościele francuskim był dla lewactwa manną z nieba i kołem ratunkowym. W dniach otwarcia kampanii prezydenckiej można było użyć sobie na demoralizacji wśród kleru, zamiast słuchać zarzutów o zubożenie ludności, zadłużenie kraju na wiele pokoleń, wyprzedaż i likwidację przemysłu francuskiego. W szeroką szczelinę w pancerzu moralnym Kościoła lewactwo wbiło się klinem. 216 000 nieletnich ofiar księży od 1950 roku, a nawet 330 000, jeżeli dodać cywilnych wychowawców kolonii dziecięcych i nauczycieli w szkołach katolickich! Ileż krzywd wyrządzonych dzieciom, jaki rozmiar szkód wyrządzonych nauczaniu – szkoły katolickie stale przewyższają poziomem nauczanie laickie – państwowe. „Le Monde”, organ lewicy kawiorowej (kawiorowej bio!), wskazał na „system klerykalny, który umożliwia podobne zbrodnie”.

Biskup Wersalu starał się katastrofę sprowadzić do rzeczywistych wymiarów. Monsigneur Luc Crepy zauważył pewną dewiację teologiczną. Zbyt często my – wierni – sami deifikujemy księdza, traktujemy go jako świętość, ziemskie wcielenie Chrystusa. Szok i rozczarowanie przeżywamy tym większe, im bardziej robimy z niego świętego.

To prawda, że w pewnych momentach, podczas mszy i Eucharystii ksiądz powtarza gesty i słowa Chrystusa wypowiedziane w czasie Ostatniej Wieczerzy, ale nie staje się przez to Bogiem.

Dane raportu stanowiły szok przede wszystkim dla nas – katolików. Komisji ds. pedofilii w Kościele nie można zlekceważyć pomówieniem o stronnicze zacietrzewienie. Została powołana przez konferencję episkopatu francuskiego. Lekarze, psycholodzy, socjolodzy, psychiatrzy pracowali przez dwa i pół roku, pod kierunkiem Jean Marca Sauve’a, honorowego członka Rady Państwa i żarliwego katolika. W komisji nie uczestniczył żaden duchowny, by uniknąć podejrzeń o wywieranie nacisków. Szok w środowisku wiernych jest tym większy.

A jednak po dwóch tygodniach od publikacji raportu przyszła refleksja. Przecież to lewactwo wprowadziło, ba! narzuciło modę na pedofilię w imię postępu obyczajów. Czołowi intelektualiści lewicy francuskiej żądali uchylenia ustawy karzącej więzieniem stosunki z nieletnimi, gdyż zakaz uprawiania seksu z dziećmi należy do moralności skrajnie prawicowej i reakcyjnej. Teraz o tym jakby zapomnieli.

W październiku 1975 roku Dany Cohn-Bendit przechwalał się w telewizji szwajcarskiej stosunkami seksualnymi z nieletnimi. I żeby chodziło tylko o nastolatki… Ikona goszyzmu francuskiego (i niemieckiego) opowiadała o swoich doświadczeniach z pracy w żłobku.

„Zdarzało mi się wielokrotnie – mówił – że niektóre dzieci rozpinały mój rozporek i łechtały mnie”. I dodawał „Jeżeli się napierały, pieściłem je”. A któżby miał czelność krytykować Cohna-Bendita, którego w nagrodę za jego śmiałość wypowiedzi lewica wybrała deputowanym francuskim, potem niemieckim i na koniec eurodeputowanym. Dany’ego Cohna-Bendita nazywano człowiekiem, który obalił de Gaulle’a. Jego apele i wezwania kierowane do młodzieży studenckiej wprowadziły na fotel prezydencki François Mitterranda. Nowy prezydent przyszedł otoczony przedstawicielami bogatej burżuazji – lewicą socjalkomunistyczną.

„Le Monde”, nieoficjalny organ rządowy, stanął otwarcie w obronie pedofilii. W 1975 r. rzucił apel o zwolnienie trzech mężczyzn sądzonych za stosunki seksualne z nieletnimi, gdyż odbywały się one ponoć za zgodą dzieci. Apel podpisało 69 osobistości, wśród nich najwyższe autorytety moralne – Louis Aragon – laureat nagrody stalinowskiej, Simone de Beauvoir – towarzyszka życia Jeana-Paula Sartre’a, Jack Lang – w nagrodę późniejszy minister kultury, André Glucksmann – filozof bliski Cohna-Bendita; wszyscy byli za pedofilią. Te wydarzenia niedawno zostały przypomniane.

Vanessa Springora, jedna z ofiar pedofila Gabriela Matzneffa, opublikowała powieść pt. Za zgodą o uwiedzeniu jej przez tego znanego pisarza. Wykazała, że nie ma czegoś takiego jak zgoda nieświadomego dziecka, jest gwałt. Powieść ukazała się w styczniu ubiegłego roku. Niestety wybuch pandemii zepchnął ją w cień i pozbawił rozgłosu, na który zasługuje.

Matzneff był redaktorem „Le Monde”, którego główny udziałowiec, miliarder Pierre Bergé („mąż” Yvesa Saint Laurenta), bronił pedofilii. Wszyscy wiedzieli, kim jest Matzneff. Rok wcześniej, w autobiograficznej powieści Mniej niż lat szesnaście opisywał rozkosze obcowania z nieletnimi. „Kiedy trzymacie w ramionach 13-letniego chłopca – pisał – kiedy go posiadacie – wszystko inne wydaje wam się mdłe, ciężkie i niestrawne”. Matzneff brylował na salonach. Był zapraszany do najbardziej oglądanych programów telewizyjnych, najbardziej słuchanych programów radiowych. Lewica u władzy propagowała pedofilię – bo jak inaczej ocenić tę sytuację – tak jak dziś propaguje homoseksualizm. Bojowy organ socjalistów, dziennik „Liberation”, zamieszczał ogłoszenia „spotkań z nieletnimi od 12 do 18 lat”. Fotograf David Hamilton opublikował zbiór aktów dzieci, fotografka Irina Ionesco chwaliła się erotycznymi fotografiami swojej czteroletniej córki Ewy.

Kiedy Dany Cohn-Bendit rzucał hasło „Zabrania się zabraniać”, chodziło głównie o zakazy seksualne.

Nastrój tamtej epoki doskonale opisał i zanalizował Michel Houellebecq: „Społeczeństwo erotyczno-reklamowe, w którym żyjemy, stara się zorganizować pożądanie, rozwinąć pożądanie w proporcjach niesamowitych (…) Aby społeczeństwo funkcjonowało, aby trwała rywalizacja, trzeba, aby pożądanie rosło…” (161)”.

Uważany za najwybitniejszego obecnie pisarza francuskiego Houellebecq w powieści Cząstki elementarne pokazał również konsekwencje takiej sytuacji. Absolutna swoboda seksualna prowadzi z czasem do praktyk pedofilskich, a następnie nawet sadystycznych, ubranych w kostium satanizmu. „Stopniowa destrukcja wartości moralnych w ciągu lat 60., 70., 80. (…) była procesem logicznym i nieuniknionym. Po wyczerpaniu przyjemności seksualnych było normalne, że jednostka uwolniona od zwykłych przymusów moralnych zwraca się ku znacznie szerszym przyjemnościom okrucieństwa; dwa wieki wcześniej Sade odbył tę samą drogę. W tym sensie serial killers lat 90. byli naturalnymi dziećmi hippies lat 60. …” (211). Kalifornia była zawsze terenem uprzywilejowanym sekt oddanych kultowi szatana. Praktycznym wykonawcą założeń i celów tych sekt stała się banda Charlesa Mansona, która w Kalifornii dla samej rozkoszy dokonania zbrodni zamordowała ośmioro ludzi, w tym dwie kobiety w zaawansowanej ciąży.

Raport Sauve’a wzbudził wiele komentarzy. Większość młodych opiniodawców prezentuje świeżość spojrzenia niezamąconą znajomością rzeczy. Istotnie trudno jest dotrzeć do statystyk, ale nie jest to niemożliwe. Najtrudniej o prawdę lat ostatnich – covidowych. Obraz lat 2016–2018, do którego udało mi się dotrzeć, przeraża. Według danych ministerialnych bezpieczeństwa wewnętrznego, co dziesiąty obywatel padł ofiarą gwałtu seksualnego. To znaczy 6,7 mln.

Najczęstszym rodzajem przestępstwa jest kazirodztwo – rzecz w rodzinie. 50% ofiar tych zbrodni to dzieci poniżej 4 roku życia. Wśród sprawców 16% to ludzie bez zawodu i bezrobotni. 14% – emeryci i 5% – uczniowie i studenci. Grupą zawodową, w której ten rodzaj przestępstwa występuje najrzadziej, jest duchowieństwo.

To prawda, że od księdza społeczeństwo wymaga więcej niż od innych; to prawda, że duchowni silniej przeżywają zakazy moralne, ale przecież i oni ulegają ogólnemu pędowi do Nowego Ładu. Ilość dziwacznych trójkątnych i szpetnych kościołów zbudowanych w latach 60. i 70. świadczy wymownie o marzeniu prowincjonalnych (i nie tylko) proboszczów o Nowoczesności i Postępie. Czy tylko w dziedzinie architektury? Czy powszechne marzenie o Nowym Ładzie nie ułatwiło niektórym pozbycia się „reakcyjnych” oporów moralnych i nadążania za Cohnem-Benditem i Matzneffem?

Jakiekolwiek byłyby przyczyny raportu Sauve’a, sytuuje on Francję na najniższym szczeblu wśród krajów zrecenzowanych – Stanów Zjednoczonych, Niemiec, Australii, Irlandii, Holandii. Spośród duchownych świata najmniej Francuzów zeszło na złą drogę. Ale bądźmy realistami – pedofilia wśród duchowieństwa istniała i będzie istniała nadal. W stopniu mniejszym niż wśród innych zawodów, ale w każdej owczarni znajdzie się czarna owca. Wśród tysięcy księży zawsze znajdą się również źli.

Kiedy prasa brytyjska przypomniała dawne wypowiedzi eurodeputowanego Cohna-Bendita, a „Frankfurter Allgemeine Zeitung” napisał w 2013 r., że „Zieloni – ekolodzy stworzyli ideologię, która zachęcała do wykorzystywania seksualnego dzieci”, lewactwo stanęło w obronie eurodeputowanego.

Phillipppe Sollers, Roland Castro i Romain Goupil w „Liberation” napiętnowali „proces stalinowski”, a Laurent Joffrin w „Nouvel Observateur” – „czyste polowanie na człowieka”.

Każdy sektor ideologiczny, narodowy, zawodowy staje w obronie swoich. Lewica broni lewicy, rybacy rybaków, Sollers – Daniela Cohna-Bendita. Jak przypomniał ostatnio w Zgromadzeniu Narodowym przedstawiciel Związku Zawodowego Hodowców Trzody Chlewnej – niezręcznie, ale szczerze: „Pamiętajcie, że broniąc świń, bronimy nas samych”.

Cytaty z Huellebecqa w przekładzie własnym za „Les particules élémentaires”, J’ai lu 2018.

Artykuł pt. „Raport” Piotra Witta, stałego felietonisty „Kuriera WNET”, obserwującego i komentującego bieżące wydarzenia z Paryża, można przeczytać w całości w listopadowym „Kurierze WNET” nr 89/2021, s. 3 – „Wolna Europa”.

Piotr Witt komentuje rzeczywistość w każdy czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.

 


 

  • Listopadowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.plnexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Piotra Witta pt. „Raport” na s. 3 „Wolna Europa” listopadowego „Kuriera WNET” nr 89/2021

Prof. Jan Majchrowski: Wyrok na Stanisława Piotrowicza to koniec wolności słowa w Polsce. Trzeba dokończyć reformę sądów

Czy w Polsce kończy się wolność słowa? Były sędzia Sądu Najwyższego o skazaniu Stanisława Piotrowicza za obrazę Małgorzaty Gersdorf i Krzysztofa Rączki.


Po co nam sądownictwo? Po co nam w ogóle sądy?

[related id=160064 side=right] Prof. Jan Majchrowski zauważa, że niegdyś zamiast sądów była wróżda i zemsta rodowa. Przypomina, że to Kościół obok władzy państwowej był najbardziej zainteresowany, aby skończył się „ten krwawy bój”. Żeby to się stało należało pozostawić wydawanie wyroków temu, który ma zaufanie obu stron. Czy obecnie obywatele RP mają zaufanie do sądów? Były sędzia Sądu Najwyższego  stwierdza, że strach odpowiedzieć na takie pytanie po wyroku w sprawie Stanisława Piotrowicza, który musi przeprosić byłą pierwszą prezes Sądu Najwyższego Małgorzatę Gersdorf i sędziego Krzysztofa Rączkę za słowa o „zwykłych złodziejach”.

Jest to wyrok niezwykle groźny.

Chodzi o sporną wypowiedź Piotrowicza z końca sierpnia 2018 r. Podczas obrad Krajowej Rady Sądownictwa, na których miała ona zarekomendować kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, doszło do protestu demonstrantów reprezentujących ruch Obywatele RP. Ówczesny poseł PiS Stanisław Piotrowicz, odnosząc się do tych protestów powiedział dziennikarzom, że

Nie może być takiej sytuacji, by garstka niezadowolonych z utraty przywilejów blokowała prace organu konstytucyjnego.

Dopytywany, o jakie przywileje chodzi, odpowiedział, że także o to, żeby sędziowie, którzy są „zwykłymi złodziejami”, nie orzekali dalej. Prof. Majchrowski zauważa, że to media połączyły słowa Piotrowicza z konkretnymi nazwiskami. Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Piotrowicz obraził tymi słowami Gersdorf i Rączkę.  Jak podkreśla nasz gość, Piotrowicz nie stwierdził wcale, że wszyscy sędziowie kradną, tylko że niektórzy z nich to robią. To zaś, jak zaznacza, jest po prostu prawdą.

Jest sędzia W., który jest skazany prawomocnym wyrokiem sądu za kradzież, a więc można powiedzieć kradł. […] Jego nie można […] osądzić dyscyplinarnie do końca, bo TSUE zabrania, bo w kierownictwie Sądu Najwyższego jest blokada i nie można go usunąć ze stanu sędziowskiego.

Według naszego gościa ten wyrok jest niedopuszczalny, bo godzi w wolność słowa. Żeby ją ocalić, trzeba dokończyć reformę sądownictwa.

Z tego co donoszą media zaznaczam wynika że sąd powiedział w ten sposób nie tyle jest istotne, co powiedział pan Piotrowicz, ale co odczuli, zrozumieli ci, którzy to słyszeli

Podkreśla, że zagrożeni są wszyscy dziennikarze, bo można ich pozwać na tej samej zasadzie. Dodaje, że w sądach nie ma miejsca na politycznych sędziów.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Sprawa Marka Lisińskiego. Karnowski: wobec Kościoła można niestety użyć dowolnego kłamstwa, manipulacji

Publicysta tygodnika „W Sieci”, który wypowiada się na temat orzeczenia sądu apelacyjnego w sprawie Marka Lisińskiego, czy bieżących sondaży politycznych.


Michał Karnowski komentuje prawomocny wyrok sądu apelacyjnego w sprawie Marka Lisińskiego. Mężczyzna deklarował się jako ofiara pedofilii – oprawcą miał być ksiądz z lokalnej parafii. Sąd stwierdził, że w sprawie brakuje dowodów obciążających duchownego, a narracja Lisińskiego była niespójna i miała kilka różnych wersji.

Nic nas nie zwalnia z zasad prawa, np. domniemania niewinności. (…) Lisiński jest człowiekiem, który oszukał wiele stron, w tym opinię publiczną.

Publicysta twierdzi, że opinia publiczna została zmanipulowana, a punktem szczytowym tych działań była audiencja u Papieża Franciszka w Watykanie.

Szczytem obłudy był wyjazd pana Lisińskiego do Watykanu w 2019 roku.

Gość „Poranka Wnet” dodaje, że według niego w bieżących realiach obyczajowo-politycznych niezwykle łatwo jest stosować tego rodzaju manewry manipulacyjne, działając przeciwko instytucji Kościoła.

Wobec Kościoła niestety można użyć dowolnego kłamstwa, manipulacji. Księża są łatwymi ofiarami w tego typu sprawach.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego komentuje również bieżące wyniki sondaży politycznych – uważa, że wypadają one korzystnie dla Zjednoczonej Prawicy.

Sondaże są dla Zjednoczonej Prawicy zaskakująco dobre.

Zdaniem publicysty niektóre sondaże mogą być nieco zmanipulowane w wyniku działań opozycji, która próbuje wykorzystywać sondaże jako argument emocjonalny w politycznej walce.

Widzę próby przełamania różnymi sztuczkami emocjonalnymi.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Ks. Isakowicz-Zaleski: Sytuacja abpa Dzięgi jest niewyjaśniona. Nie powinien wygłaszać orędzia na 1 listopada

„Wobec abpa Dzięgi prowadzone jest postępowanie w sprawie krycia pedofilii”. Duchowny ormiański o błędzie Episkopatu ws. orędzia, przedwczesnej kanonizacji Jana Pawła II i o wolności do zgromadzeń.


Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski sądzi, iż kanonizacja Jana Pawła II była wykonana za szybko, ponieważ nie wyjaśniono wszystkich spraw, które są na ustach przeciwników papieża.  Wskazuje, że sam papież-Polak wprowadził zasadę, aby nie zaczynać procesu beatyfikacyjnego wcześniej niż pięć lat po śmierci. To wymaganie jednak nie zostało zastosowane. Obecnie należy zbadać sprawę wiedzy Ojca Świętego na temat pedofilii w Kościele. Problemy pedofilii nie zostały rozwiązane ani za panowania Benedykta XVI, ani za Franciszka. Obecnie, jak mówi, pociągnięto farbą po fasadzie.

Pustoszeją seminaria duchowne, mało ludzi interesuje się Kościołem.

Ks. Isakowicz-Zaleski komentuje wygłoszenie orędzia przez abpa Andrzeja Dzięgi na Uroczystość Wszystkich Świętych. Przypomina, że na hierarcha jest oskarżony o tuszowanie pedofilii w diecezjach sandomierskiej i szczecińskiej.

Jego sytuacja jest niewyjaśniona, toczy się postępowanie.

Były uczestnik opozycji antykomunistycznej komentuje obecną sytuację związaną z Marszem Niepodległości. Wspomina, że jego pokolenie walczyło o wolność manifestowania.

Jedni chcą zakazać Marszy Niepodległości, inni marszów środowisk LGBT.

Duchowny nie jest za zakazywaniem żadnych marszy. Zaznacza, że podczas manifestacji powinno być przestrzegane prawo.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Hajdasz: Należy pamiętać, że prymas Wyszyński nie był aresztowany sam. 26 września uwięziono również abp. Baraniaka

Dziennikarka opowiada o wystawie „Dzień z Arcybiskupem Baraniakiem” zorganizowanej przez Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Drugim gościem redaktora Krzysztofa Skowrońskiego jest dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dr Jolanta Hajdasz. Dziennikarka opowiada o wystawie zorganizowanej przez Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. W siedzibie placówki przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie 27 października odbył się „Dzień z Arcybiskupem Baraniakiem”.

Wystawa jest bardzo ciekawa i zaaranżowana w wyjątkowy sposób – podkreśla dziennikarka, zachęcając słuchaczy do odwiedzenia ekspozycji.

Ekspozycja prezentuje pamiątki po arcybiskupie ze zbiorów Salezjańskiej Inspektorii w Pile i naszego Muzeum. Wśród nich znajdują się przedmioty osobiste i liturgiczne, a także największa pamiątka, czyli oryginalna szafa z zakonspirowanym ołtarzem, służąca przetrzymywanemu w areszcie domowym biskupowi.

Bardzo dużo zdjęć, plansze z opisem różnych etapów jego życia, są jego listy i sutanna. Pomagają wyobrazić sobie jego postać – opisuje dr Jolanta Hajdasz.

Następnie nasz gość przybliża słuchaczom kulisy aresztowania abp. Baraniaka, które odbył się tego samego dnia co aresztowaniem prymasa Stefana Wyszyńskiego. Całość wiązała się z silnym uderzenie w struktury Kościoła, a celem uwięzienia duchownych było zastraszenie pozostałych na wolności hierarchów. Kilka godzin po zatrzymaniu kardynała, nad ranem 26 września 1953 r., funkcjonariusze MBP aresztowali w Domu Arcybiskupim w Warszawie sufragana gnieźnieńskiego, kapelana prymasowskiego, biskupa Antoniego Baraniaka. Aresztowanie miało miejsce na podstawie nakazu wystawionego przez prokuraturę wojskową.

Należy pamiętać, że prymas Wyszyński nie był aresztowany sam. 26 września 1953 aresztowano również arb. Antoniego Baraniaka – podkreśla redaktorka.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.