Czeczen podejrzany o terroryzm i współpracę z ISIS zatrzymany w areszcie na trzy miesiące. Aresztowały go ABW i Policja

Choć od zatrzymania Alvi A., Czeczena związanego z ISIS minęły ponad dwa tygodnie, ABW i Policja informują o tym po wczorajszym zamachu w Strasburgu. Alvi A. zajmował się m.in. nielegalną migracją

Polskie specsłużby nie mają wątpliwości, że złapały powiązanego z tzw. Państwem Islamskim terrorystę, który – co ma być udokumentowane – walczył po stronie ISIS na Bliskim Wschodzie. Miał również działać w organizacjach terrorystycznych w Turcji i Syrii.

Zatrzymano go w Polsce 28 listopada dzięki współpracy funkcjonariuszy Policji i ABW. Zgodnie z decyzją Sądu został aresztowany na trzy miesiące.

Stanisław Żaryn, rzecznik prasowy Ministra Koordynatora Służb Specjalnych zapewnia również, że Czeczen już na terenie Polski utrzymywał kontakty z osobami o radykalnych poglądach. Także te osoby zostały wcześniej uznane za zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i były poddane obserwacji. Część z nich została już z Polski deportowana w ostatnich miesiącach.

W Polsce Alvi A. zajmował się wsparciem logistycznym organizacji terrorystycznych w Unii Europejskiej, choć główny zarzut pod jakim obserwowały go polskie służby to organizowanie nielegalnej migracji.

– Mamy świadomość, i to jest kolejna historia, która tego dowodzi, że Polska jest częścią świata zagrożonego terroryzmem. Polska ma odpowiednie narzędzia, tutaj głównie służby mają odpowiednie metody pracy, żeby to zagrożenie terrorystyczne neutralizować – mówi Stanisław Żaryn.

Wobec cudzoziemców podejrzewanych o związki z terroryzmem ABW może prowadzić niejawnie podsłuchy, sprawdzać ich korespondencję, w tym również elektroniczną. Oprócz odcisków palców i wizerunku twarzy od cudzoziemców będzie można pobierać materiał biologiczny do badań DNA.

Uprawnienia służb specjalnych w tym zakresie krytykowały organizacje społeczne zajmujące się prawami człowieka.

Arcybiskup z Syrii: Krajobraz Allepo wygląda dziś jak Warszawa po powstaniu warszawskim [VIDEO]

Sylwia Cieślak i Ks. abp Joseph Tobji opowiedzieli o obecnej sytuacji w Syrii, oraz o coraz większym problemie ze skrajnymi ugrupowaniami islamskimi w Europie.



Sylwia Cieślak opowiedziała o raporcie Caritasu dotyczącym sytuacji w Syrii. Wedle zawartych w nim danych, m.in. 35% populacji nie ma dostępu do wody pitnej, 10,5 mln osób głoduje a 82% dzieci musi pracować, aby wesprzeć budżet rodziny.

Ks. abp Joseph Tobji oznajmił, iż nie ma obecnie działań wojennych w Aleppo, jednak skutki wojny są bardzo widoczne, a poziom życia mieszkańców miasta jest bardzo niski:

 „Skrajnie zniszczone budynki i infrastruktura. Czasem trzeba czekać kilka godzin na dostawy wody”

Kolejny problemem, z którym borykają się mieszkańcy tego miasta, jest brak pracy. Zniszczone zostały prawie wszystkie fabryki. Nasz Gość stwierdził, że Syryjczycy nie chcą być zależni od innych państw, jednak bardzo cieszą się z wielkiego wsparcia ze strony Polski.

Problemem jest również narracja zachodnich mediów dotycząca sytuacji w Syrii. W zachodnich, mainstreamowych mediach przyjmuje się jedną retorykę, z którą wielu Syryjczyków się nie zgadza. Wiele głosów z Aleppo nie dociera na zachód, a te, które docierają, są zawsze przeciwne rządom w Syrii.[related id=”58030″]

„Nie można powiedzieć, że te rządy są wspaniałe, jednak nie można powiedzieć również, że są okropne”. -stwierdził Ks. abp Joseph Tobji. Jego zdaniem trudno byłoby stworzyć obecnie takie medium, które przekazywałoby wiarygodne informacje na temat tego, co dzieje się w Syrii. Aby to się udało, trzeba stworzyć siatkę dziennikarzy, którzy przebywaliby non-stop na miejscu.

Ks. abp Joseph Tobji  mówił również o zagrożeniu dla Europy, jakim są skrajne ugrupowania Islamskie, które jego zdaniem powstały w wyniku gry między wielkimi mocarstwami:

„Ważne jest zachęcanie ludzi do integracji. Ktokolwiek przyjeżdża do Europy, powinien dostosowywać się do wartości europejskich”.

Zapraszam do wysłuchania całej rozmowy.

JN

Bocheński: Syria stała się areną walki dla dwóch hegemonów

Franciszek Bocheński wypowiedział się na temat sytuacji w Syrii, gdzie jego zdaniem obecnie toczy się rozgrywka o zachowanie hegemonii na arenie międzynarodowej przez Stany Zjednoczone, oraz Rosję.

Wojna w Syrii to nie tyle wojna domowa, ile ataki różnych państw, które mają swoje interesy polityczne w tym rejonie świata. Główni gracze to oczywiście hegemoniczne Stany Zjednoczone oraz Rosja.

Opinia przeciętnego polityka na obecne wydarzenia, które mają miejsce w Syrii, są dość czarno-białe, arabista przytoczył tutaj słowa prezydenta U.S. A Donalda Trumpa na temat Baszara al Asada :

„To jest monstrum, które zabija swoich niewinnych obywateli przy pomocy środków chemicznych, należy z tym skończyć i dać mu nauczkę ”, można zauważyć tutaj analogię do słów Ronalda Reagana, który w swoim czasie określił libijskiego dyktatora Muammara Kaddafiego, jako „wściekłego psa, który szerzy terroryzm na całym świecie, a także zabija swoich obywateli-zdaniem naszego gościa, to podobieństwo nie jest przypadkowe. Nie od dziś zresztą wiadomo, że Trump w wielu kwestiach wzoruje się na światopoglądzie, patriotyzmie oraz polityce Ronalda Reagana- dodał nasz gość.

Patrząc na to z boku, możemy zauważyć, że w geopolityce pewne reguły są powtarzalne:

„Zmienia się terytorium walki, zmieniają się środki walki, ale chodzi wciąż o to samo, czyli walkę o zachowanie hegemonizmu Stanów Zjednoczonych przeciw wszelkim konkurentom, szczególnie dawniejszemu Związkowi Radzieckiemu a późniejszej Rosji” – podkreślił Bocheński.

Patrząc przez pryzmat historii, mieliśmy dwóch hegemonów rozwijających swoje wpływy na arenie światowej. Był to Związek Radziecki dokonujący tego przez szerzenie komunizmu w państwach Europy Środkowej i Korei Pn. oraz Stany Zjednoczone, które, aby zakończyć II WŚ, użyły bomby atomowej, kosztem Hiroshimy i Nagasaki. Idąc dalej, w trakcie działań wojennych w Korei czy Wietnamie, wojska amerykańskie używały środków chemicznych, w tym napalmu niszcząc tysiące hektarów dżungli, wiosek oraz zabijając wielu ludzkich.

W kontekście wojny w Syrii warto postawić sobie pytanie, czym Asad zawinił U.S.A:

„Jest to ostatni przywódca arabskiego ruchu narodowego ruchu mający dwa zamiary. Pierwszym z nich jest utworzenie tzw.: wielkiej ojczyzny arabskiej, a drugim zniszczenie Izraela, czyli wyzwolenie Palestyny”

Ciekawym aspektem jest to, że gdyby taki twór jak wspomniana powyżej wielka ojczyzna arabska został utworzony i udałoby się dokonać skutecznej inwazji na Izrael, to mielibyśmy do czynienia z powstaniem dużego imperium arabskiego, czyli kolejnego hegemona, który zważywszy na potencjał państw arabskich, w tym potencjał militarny zagrażałby nie tylko Amerykanom, ale także całej Europie, na co ani U.S. A ani Rosja nie mogą sobie pozwolić.

Na koniec rozmowy nasz dziennikarz zapytał znawcę arabistyki, o obecną sytuację w Jemenie, gdzie dokonuje się zbrodni w trakcie trwania wojny domowej. Zdaniem naszego rozmówcy obecna wojna nie tyle wynika z powodu polityki Arabii Saudyjskiej, a bardziej z powodu Iranu, który jak kraj szyicki jest obecnie największym zagrożeniem, także dla amerykanów po upadku ruchu narodowego. Trzeba wspomnieć również iż Iran udzielił wsparcia dla rebeliantów szyickich w Jemenie. W podsumowaniu nasz gość określił rolę Syrii i dyktatora Asada, który dzięki umowom podpisanym z Iranem umożliwiał temu ostatniemu pomoc dla Hezbollahu, co mogłoby skutkować przejęciu władzy przez Szyitów.

Zapraszam do wysłuchania całej rozmowy.

JN

Dr George Yacoub: Syria stała się poligonem doświadczalnym [VIDEO]

W obliczu obecnej wojny, większość narodu syryjskiego ciepło myśli o czasach dyktatorskich, tych bardziej spokojnych. To co się dzieję w Syrii to jest bestialstwo – podkreślił dr George Yacoub.

Gościem Poranka WNET był dr George Yacoub arabista, który doniesienia z Syrii śledzi ze szczególną uwagą, mówił, że sytuacja krytyczna w Syrii trwa ponad 7 lat, a dokładnie od momentu jak powstały ruchy zwane „Wiosną arabską”.

Wspomniał o serii nalotów w Syrii, które miały miejsce z piątku na sobotę. Okręty amerykańskie, francuskie i brytyjskie wystrzeliły ponad 100 rakiet, podczas ataku zginęło 6 osób. Był to wspólny strajk wojskowy przeciwko syryjskim obiektom broni chemicznej po ataku z użyciem gazu trującego w Doumie w ubiegłym tygodniu, który zabił co najmniej 60 osób.

Wydałem rozkaz rozpoczęcia precyzyjnych uderzeń z powietrza na cele w Syrii w ramach odwetu za horrendalne ataki reżimu Baszara el-Asada z użyciem gazu, w tym ten ostatni, który spowodował 7 kwietnia śmierć co najmniej 60 osób. Atak jest walką z barbarzyństwem. Sojusznicy są przygotowani na długotrwałą operację i prowadzenie jej etapami dopóty, dopóki rząd Syrii nie zaprzestanie ataków chemicznych – powiedział Donald Trump.

Był to atak polityczny , a nie militarny – podkreślił dr George Yacoub.

Gość Poranka WNET powiedział, że: Prezydent Syrii Baszara al-Assada wykończył wszystkie siły militarne. Jednostki militarne islamskie, inaczej mówiąc są to dżihadyści. Nie rozumiem kogo broni zachód (…).

Kreml mówi o agresji, natomiast Theresa May będzie musiała się tłumaczyć.

Putin sobotni atak uznał za „akt agresji”, ale nie „akt wojny”. Natomiast Theresa May dzisiaj będzie musiała się tłumaczyć, z tego, że nie uzyskując zgody Izby Gmin, podjęła się uderzenia.

Chociaż brytyjska premier podjęła właściwą decyzję, zadając cios Syrii, brytyjscy wyborcy nie doceniają takiego ruchu ze względu na świeże wspomnienia z wojny w Iraku i strach przed konfrontacją supermocarstw– Dan Hodges dla „Daily Mail”.

NB

 

Ryszard Czarnecki: Nie ma zgody na fałszowane historii przez izraelskich polityków

Napięta sytuacja na Bliskim Wchodzie była głównym tematem rozmowy z posłem do PE. Zdaniem Ryszarda Czarneckiego Rosja nie ma dobrego wyjścia po ataku rakietowym państwa zachodnich w Syrii.

 

Zdaniem polityka PiS, do tej pory polityka Kremla na Bliskim Wschodzie podnosiła pozycję międzynarodową Rosji, ale po ataku koalicji trzech państwa Putin nie ma dobrego wyjścia: Mimo że Rosja ekonomiczne słabnie w oczach, to dzięki interwencji w Syrii pokazała, że jest globalnym rozgrywającym. Dla Rosji każda reakcja na działania Trumpa jest zła. Bo brak reakcji pokaże, że Kreml jest bezsilny wobec USA. A odpowiedź zbrojna doprowadzi do eskalacji konfliktu, której Rosja na dłuższą metę wygrać nie może.

To, że Macron, podtrzymuje chęć udziału w nalotach USA, to jest sukces USA. To już nie jest kwestia wojenki amerykańskiej, ale reakcji prawie całego zachodu – podkreślił gość Poranka Wnet.

Ryszard Czarnecki wskazał, że obecna sytuacja po ataku na fabryki broni chemicznej Baszara el-Asada, jest na korzyść Warszawy: Polska jest na tyle silnym i ważny krajem, że jest konsultowana przez wszystkie trzy kraje. To jest dla nas optymalne, bo nie jesteśmy narażeni na odwet państw arabskich, a jesteśmy na tyle ważni, że musimy być przy konsultowaniu taki ataków.

Polityk PiS odniósł się również do wypowiedzi prezydenta Izraela w czasie Marszu Żywych, w którym polityk oskarżył Polskę o współudział w Holokauście: Na takie fałszowanie historii zgody być nie może. (…) Uważam, że politycy izraelscy powinni się zastanowić czy swoimi działaniami nie pozbawi się jednego z ostatnich przyjaciół w Europie.

Ryszard Czarnecki odniósł się do politycznej ofensywy Prawa i Sprawiedliwości: Brałem udział w rozpoczęciu objazdu naczelnika naszego kraju w Trzciance. To początek naszej drogi.

ŁAJ

Program Wschodni 14 kwietnia 2018 r. Goście: Wiceminister MSZ Bartosz Cichocki oraz Alicja Patey-Grabowska

Wśród tematów rozmowy m.in. atak USA, Wielkiej Brytanii i Francji na Syrię oraz wspomnienie ofiar Zbrodni Katyńskiej.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji:


Prowadzący: Antoni Opaliński

Realizator:  Paweł Chodyna

Wydawca: Jaśmina Nowak

 

Trump zachowuje się jak maniak i łatwo ulega rosyjskim prowokacjom – uważa Irena Lasota

Asad nie użyłby broni chemicznej bez zgody Rosji. A Rosjanie mają rozpracowaną psychologię Trumpa i potrafią go prowokować

O perspektywie większego zaangażowania USA w konflikt syryjski i o celach rosyjskiej polityki mówiła w Poranku WNET Irena Lasota. Komentatorka podkreśliła kryzys przywództwa w USA i brak koordynacji amerykańskiej polityki

Przykro mi mówić to o własnym prezydencie, ale to coraz bardziej wygląda to na porozumiewanie się niewiadomo z kim przez jakiegoś maniaka.  W trakcie kampanii wyborczej Donald Trump wyśmiewał się z Baracka Obamy za to, że ten z góry zapowiadał kogo będzie bombardował. Dziś media przypominają te cytaty.

Sytuacja jest bardzo niepewna, bo nie wiadomo jaka jest postawa wobec Syrii zarówno USA jak i całego NATO wobec tego co się dzieje w Syrii. Nie chodzi tylko o wydarzenia sprzed miesiąca. Np. używanie broni chemicznej jest dosyć często stosowane przez prezydenta Asada. Większe sankcje byłyby przeciwko niemu już dawno wprowadzone, gdyby nie to, że ma dwóch wielkich sprzymierzeńców, Rosję i Iran.

Jeżeli Rosja zechce to będzie konflikt. Rosja ma doskonale zbadaną psychologię prezydenta Trumpa. Rosja, która ma świetnie zorganizowaną politykę i ma przywódcę, który wie co robi,  ma przeciwko sobie kraj, w którym nie ma w tej chwili zatwierdzonego ministra spraw zagranicznych i w którym dziesięć dni temu była mowa, że wraz z generałem MacMasterem (byłym doradcą do spraw bezpieczeństwa) mogą odejść inni generałowie, m.in. szef Pentagonu James Mattis. Wystarczy, że Rosja wykona jakiś ruch, który prezydent Trump uzna za prowokację…

Asad w życiu nie użyłby broni chemicznej bez zezwolenia Rosji.

 

Irena Lasota mówiła też o przesłuchaniu przez amerykański kongres szefa Facebooka Marca Zuckerberga w związku z kontrowersjami wokół działalności firmy Cambridge Analytica. W tle jest pytanie o to czy i jak za pomocą mediów społecznościowych można wpływać na politykę. Publicystka zwróciła uwagę, że w USA z tego typu narzędzi korzystali zarówno Republiknie jak i Demokraci.

ax

 

 

 

 

 

 

 

Nie zamykajmy naszych serc dla Kościoła w Potrzebie/ Koptyjski abp Kyrillos Samaan z Egiptu i jezuita Ziad Hilal z Syrii

O tym, czego Bliski Wschód potrzebuje od Europy, mówili na antenie Radia Wnet arcybiskup Kyrillos Samaan z Egiptu, jezuita Ziad Hilal z Syrii oraz ks. Waldemar Cisło i ks. Mariusz Boguszewski.

– Kościół koptyjski jest jednym z najstarszych, bowiem powstał w pierwszym wieku naszej ery, a sami Koptowie wywodzą się od faraonów, a więc to są prawdziwi Egipcjanie – powiedział arcybiskup Kościoła koptyjskiego w Egipcie Kyrillos Kamal William Samaan. Przypomniał, że koptowie przejęli dziedzictwo faraonów, tworząc w połączeniu z napływowym islamem wielką kulturę Egiptu. Aktualnie trudno powiedzieć, ilu koptów jest w Egipcie, bo statystyki oficjalne nie są publikowane, ale jak sam arcybiskup szacuje, jest ich pomiędzy 10 a 15 procent.

– To nic nowego dla koptów, bo i w czasach rzymskich, i w okresie późniejszym pod panowaniem arabskim Kościół był prześladowany i jesteśmy już do tego przyzwyczajeni – powiedział pytany o ataki na kościoły koptyjskie w Egipcie, do których w ostatnim czasie przyznało się Państwo Islamskie.

Prawie wszystkie ataki były nie do przewidzenia. Aktualnie rządzący Egiptem reżim generała Sisiego, wyrzucając radykalnych islamistów z kraju, powoduje utrzymującą się niepewność, ale wpływa również na poprawę bezpieczeństwa.

– Przedstawił się Egipcjanom i chrześcijanom jako ten, który właściwie reaguje na obecność chrześcijan, tak jak do tej pory żaden z przywódców się nie przedstawił – ocenił arcybiskup aktualnego prezydenta Egiptu Abd al-Fattah as-Sisiego.

Ziad Hilal, jezuita, odpowiedzialny za pomoc uchodźcom Kościoła w Potrzebie w Syrii, a dokładniej w Aleppo, to kolejny gość Witolda Gadowskiego,

– Jest znacznie lepiej niż w czasach, gdy rebelianci byli w mieście – powiedział jezuita. Wyjaśnił, że przez ostatnich kilkanaście miesięcy nie było w mieście nawet elektryczności – teraz bywają okresy, gdy się pojawia. Czasami jest woda, bo wodociągi z każdym dniem zaczynają coraz lepiej działać.

Niestety pół miasta jest zniszczona. Ponad 3 miliony osób opuściło Aleppo i jest na wygnaniu, w tym połowa wszystkich zamieszkujących przed wojną Aleppo chrześcijan. Akcja Pomoc Kościołowi w Potrzebie bardzo wsparła miejscową społeczność, dzięki niej wielu ludzi przeżyło ten najgorszy czas w Aleppo.

[related id=43050]- Byliśmy w Aleppo we wrześniu i zawsze spotykamy się z wdzięcznością, bo jak mówią ci ludzie, bez naszej pomocy z głodu i zimna umarłoby do tej pory wiele osób – powiedział ks. Waldemar Cisło z Papieskiego Stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w Potrzebie”.

– Rzeczywiście pomoc dociera do tych, którzy jej potrzebują, i jest spełnieniem oczekiwań wobec nas, jakie oni artykułują –  powiedział ks. Mariusz Boguszewski.

Całej rozmowy można wysłuchać w części piątej Poranka WNET

MoRo

„Za daleki Bliski Wschód”. Książka polskiego jezuity o losach Kościoła w Syrii i o dramacie bliskowschodniej wojny

Jeżeli chcemy pomagać, to musimy przede wszystkim nauczyć się słuchać. Nasza obecna wiedza jest jakimś konstruktem opartym na wybiórczych informacjach medialnych – mówi ksiądz Zygmunt Kwiatkowski.

 

Jeżeli obecnie chce się szczerze pomagać Syryjczykom lub jakiejkolwiek innej społeczności bliskowschodniej, to przede wszystkim należy usunąć przyczyny wojny. Została ona wywołana jako świadoma misja zaprowadzenia na świecie „nowego porządku” (…) Ważnym etapem była też tzw. arabska wiosna, która zyskała poparcie opinii światowej i zmieniła się w straszliwy wojenny chaos – pisze ksiądz Zygmunt Kwiatkowski, jezuita, który przez trzydzieści lat pracował na Bliskim Wschodzie.

 Ojciec Zygmunt Kwiatkowski, który był gościem Witolda Gadowskiego w Poranku Wnet, jest autorem książki „Za daleki Bliski Wschód”. Książka pokazuje wciąż zbyt mało znaną w Polsce rzeczywistość Kościoła w Syrii, Libanie, Egipcie – czyli tam, gdzie chrześcijaństwo istnieje od czasów apostolskich. Jest to właściwie reportaż pokazujący wyznaniową mozaikę Bliskiego Wschodu. W pierwszej części autor opisuje względną wolność, jaką cieszyli się tam chrześcijanie przed inwazją na Irak i przed powstaniem Państwa Islamskiego.[related id=41518]

Druga część książki pokazuje dramatyczną sytuację, która panuje obecnie w tamtym rejonie – od symbolicznego początku, czyli wojny w Iraku, poprzez arabską wiosnę, aż po wojnę w Syrii. Jezuita nazywa ją najgorszą od pierwszych lat trwania chrześcijan na tych ziemiach. Możemy śmiało stwierdzić, że mamy do czynienia z ludobójstwem i wielkim exodusem chrześcijaństwa z jego macierzystych stron. Grozi niebezpieczeństwo, że Kościół całkiem zniknie z ziem, które stanowiły jego kolebkę.

Misjonarz stawia tezę, że Zachód ponosi dużą współodpowiedzialność za to, co się dzieje na Bliskim Wschodzie.

– Dla mnie to obowiązek moralny, żeby o tym mówić – deklaruje o. Zygmunt Kwiatkowski. – To są konkretni ludzie, wobec których mam obowiązek być tutaj świadkiem.

Autor publikacji zwraca uwagę na to, że nieznajomość człowieka, jego kultury i regionu stanowi przeszkodę w skutecznej pomocy ofiarom wojny w Syrii. – Jesteśmy pod presją tego, że tam dzieje się źle i że trzeba szybko reagować. Jednak bez poznania tamtej kultury nasze wychodzenie im naprzeciw nie jest wychodzeniem naprzeciw. Jest raczej mijaniem się.

Wypowiedzi ojca Zygmunta Kwiatkowskiego wysłuchaliśmy podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez Katolicką Agencję Informacyjną.


Książka księdza Zygmunta Kwiatkowskiego SJ Za daleki Bliski Wschódjest kolejną publikacją w serii reportaży wydawanych przez poznańskie wydawnictwo Święty Wojciech.

Ojciec Zygmunt Kwiatkowski, jezuita z Syrii: Chrześcijanie chwalą sobie życie z epoki Asada

To indolencja organów europejskich doprowadziła do tego, że do UE wpuszczono ludzi z kupionymi paszportami syryjskimi, którzy Syryjczykami nie byli – powiedział jezuita ojciec Zygmunt Kwiatkowski.


Gościem Poranka WNET był mieszkający w Syrii od 30 lat jezuita, o. Zygmunt Kwiatkowski.
– Syryjczycy nie wiedzą, to my wiemy, co się dzieje – ironicznie rozpoczął rozmowę o. Zygmunt Kwiatkowski, zwracając uwagę, że świat, a w szczególności Europa, nie słucha tego, co mówią sami Syryjczycy, bo wielu jest ekspertów, którzy „mają na wszystko odpowiedzi gotowe”. Przyznał, że chrześcijanie właściwie nie krytykują Asada, i tego głównie nie chcą usłyszeć różni rzekomi znawcy problematyki syryjskiej. Poparcie dla Asada wyrażają wciąż hierarchowie chrześcijańscy z Syrii.

Ojciec Kwiatkowski przypomniał, że Jan Paweł II, „wychodząc poza szereg jednoznacznie rozumiejących sytuację na Bliskim Wschodzie”, nawoływał, aby nie rozpoczynać wojny w Iraku, która wybuchła z powodu, jak sami to Amerykanie przyznali, „sfingowanych dowodów”. Zwrócił uwagę, że zainteresowanie globalne, a zwłaszcza w Europie, Syrią nie wiąże się z nią samą, że przede wszystkim jest to pochodna problemów europejskich, takich jak chociażby kwestia uchodźców.

– Zapomina się o tym, że przed wojną na Bliskim Wschodzie nie było idylli – powiedział o. Kwiatkowski, przypominając chociażby kwestie pokojowego uregulowania współistnienia między Palestyną i Izraelem, czy też bytności sił ONZ na wzgórzach Golan, które są olbrzymim rezerwuarem wody, a na ich aneksję przez Izrael nie chciała się zgodzić Syria. Jego zdaniem wiele mówi się na temat szyitów i sunnitów, o Państwie Islamskim, chociaż, jak się na sprawę konfliktu na Bliskim Wschodzie popatrzy w kategoriach globalnych, to odpowiedzialność za wybuch wojny nie jest już taka oczywista. W syryjskim kotle mieszają Turcja, Rosja, Iran za pośrednictwem szyitów w Hezbollah, Izrael czy Stany Zjednoczone. Dziś nawet trudno dociec, które terytoria przez kogo są kontrolowane.

– To indolencja organów europejskich doprowadziła do tego, że do UE wpuszczono ludzi z kupionymi paszportami syryjskimi, którzy Syryjczykami nie byli – powiedział o. Kwiatkowski, którego zadziwia rozbuchana do granic absurdu biurokracja w Polsce, bo przywykł do życia w państwie, które zredukowało to do minimum i „wszystko załatwia się na gębę”.

– Pracuję w Aleppo, Damaszku i Homs w Syrii. To centra, gdzie byłem przypisany do domów, po 10 lat w każdym, ale de facto podróżowałem po całej Syrii i miałem do czynienia z różnymi wspólnotami chrześcijańskimi, w większości prawosławnymi, co nie oznaczało prozelityzmu i nie wywracało do góry nogami ich związków z Kościołem macierzystym – powiedział o. Kwiatkowski, który uważa, że podróże środkami komunikacji publicznej są ważne i wiążą się z „fenomenalną możliwością poznania kraju i ludzi”, bo dzięki nim możliwe są bezpośredni kontakt i rozmowy.

Syryjczycy to ludzie dobrze wykształceni, bowiem w minionych czasach w Syrii występował obowiązek szkolny, to był element państwowy, socjalizujący. Ojciec Kwiatkowski widział determinację tych ludzi, którzy umieli przysiąść i popracować, przygotowując się do matury, od której wiele zależało. Syryjczycy, mimo że bardzo kochają swój kraj, często są zdeterminowani, żeby wyjechać i zobaczyć świat. Sam Baszar Asad prowadził w londyńskim City praktykę prawniczą, tam poznał swoją żonę, a do powrotu do Syrii, gdzie „został dyktatorem z przymusu”, został niejako zmuszony, bowiem jego brat, który miał objąć schedę po ojcu, zginął w  wypadku samochodowym.

Ojciec Kwiatkowski, gdy przybył do Syrii pod koniec lat 80., często spotykał się z sympatią zarówno jako cudzoziemiec, jak i jako ksiądz. Kościół przed wojną w Syrii nie płacił, tak jak meczety, za prąd i za wodę, a w czasie świąt chrześcijańskich władze miejscowe odwiedzały wspólnoty i zgromadzenia zakonne.

– Chcielibyśmy, żeby powróciła ta sytuacja – powiedział jezuita, dla którego szokiem był terror, jaki wprowadzili dżihadyści. – Na początku sami muzułmanie mówili chrześcijanom, aby się nie wtrącali do konfliktu, bo to nie „wasza sprawa”. (…) Chrześcijanie chwalą sobie życie z epoki Asada.

– Ojciec Paolo Dall’Oglio to genialny człowiek. Znam go osobiście, bo zaczynaliśmy w tym samym czasie, on trochę wcześniej – powiedział gość Poranka WNET. Ojciec Dall’Oglio, w Syrii zwany abuna Paolo (nasz ojciec Paolo), jest tam przede wszystkim znany jako odnowiciel klasztoru Mar Musa i gorący orędownik dialogu religijnego chrześcijańsko-muzułmańskiego. W odróżnieniu od pozostałych chrześcijan mocno krytykował Asada. Zaginął w 2013 roku, porwany z ulic Rakki, stolicy ISIS. – To genialny człowiek pod wieloma względami, który rozszedł się ze wspólnotą chrześcijańską pod wieloma względami. (…) Nikt nie potrafi powiedzieć, co z nim się stało, dlatego wszyscy mówią to, co chcą. W tym samym czasie z Aleppo zostali uprowadzeni dwaj biskupi prawosławni i tu też nie znaleziono żadnych śladów i nie wiadomo, co się z nimi stało.

MoRo