Dmytro Antoniuk z Ukrainy: W aptekach nie mamy już płynu Lugola. Jesteśmy gotowi na wszystko

Featured Video Play Icon

Korespondent Radia Wnet przyznaje, że Ukraińcy nie wykluczają ataku jądrowego ze strony Rosji, jednak przygotowania na taką okoliczność czynili już w lutym.

Dmytro Antoniuk mówi o froncie wojny na Ukrainie. Informuje m.in. o wydarzeniach spod Limanu.

Wiemy, że trwa kolejna ofensywa ukraińska wokół miejscowości Liman. Tam jest potężne zgromadzenie Rosjan.

Część rosyjskich żołnierzy z mobilizacji dotarła już na Ukrainę.

Bez żadnego szkolenia rzucają na front zmobilizowanych Rosjan.

Z relacji korespondenta wynika, że Ukraińcy nie wykluczają ataku jądrowego.

Już w aptekach nie mamy płynu Lugola i specjalnych masek. Każdy przygotowuje specjalną walizkę na wypadek ataku jądrowego. My już przechodziliśmy to w lutym. Jesteśmy gotowi na wszystko.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Czytaj także:

Marek Suski: bierzemy za rogi energetycznego byka. Zlikwidujemy mechanizmy podwyższające ceny energii

Dr Jan Parys o rosyjskich referendach: Rosja może wydrukować sobie swoje nowe mapy, ale świat tego nie przyjmie

Featured Video Play Icon

Jan Parys / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

B. minister obrony narodowej uważa, że światowi politycy nie potraktują poważnie wyników rosyjskich referendum. Parys zauważa, że rosyjska mobilizacja rzadko kiedy dotyczy mieszkańców większych miast.

Dr Jan Parys prognozuje reakcje świata na ogłoszenie przez Rosję wyników referendów przeprowadzanych na wschodnich terenach Ukrainy.

O ile się orientuję, to żadne poważne państwo na świecie nie zamierza akceptować wyników tego referendum.

Rosja może wydrukować sobie swoje nowe mapy, ale świat tego nie przyjmie. Myślę, że to na politykę światową nie wpłynie.

Były szef resortu obrony RP jest zdania, że przeprowadzenie referendów służy Władimirowi Putinowi za lekarstwo na osłabienie jego pozycji.

Myślę, że Putinowi chodzi przede wszystkim o pewien prestiż.

Te referenda mają pokazać, że odniósł jakiś sukces, choć te referenda nim nie są.

Prezydent Rosji komentuje niechęć, z jaką Rosjanie przystępują do armii w wyniku ogłoszenia częściowej mobilizacji.

Owszem, były wśród Rosjan nastroje, które sprzyjały agresji na Ukrainę, ale to nie znaczy, że ludzie chcą ginąć na wojnie.

Dr Jan Parys jednocześnie zauważa, że:

Mobilizacja właściwie omija większe miasta.

Przypomnę, że rewolucja październikowa zaczęła się wtedy, kiedy zmobilizowani żołnierze z większych miast zaczęli do nich wracać. Myślę, że Kreml dobrze o tym pamięta.

K.K.

Czytaj także:

Dr Szymon Kardaś o uszkodzeniu gazociągów Nord Stream: Rosjanie mogą realizować swój konkretny plan polityczny

Dr Bartłomiej Gajos: uważam, że zwycięstwo Ukrainy będzie końcem reżimu putinowskiego

Kreml / Fot. Alexandergusev / Wikimedia Commons

Gość Popołudnia Wnet widzi słabość wojska rosyjskiego na Ukrainie, a w jego ewentualnej porażce upatruje szansę na koniec reżimu Władimira Putina.

Dr Bartłomiej Gajos, specjalista ds. badań w Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego, zwraca uwagę na to, że do tej pory obywateli największych miast „operacja specjalna” nie dotyczyła. Jednak wraz z ogłoszeniem przez Putina mobilizacji, ta część Rosjan znalazła się w innej rzeczywistości.

Cała koncepcja tej wojny polegała na tym, że Putin chciał, by dla ludzi żyjących w największych miastach tej wojny nie było. W środę ona się dla nich zaczęła. Stąd te informacje o uciekających z Rosji.

Historyk słabość armii rosyjskiej opisuje na przykładzie sytuacji na północnym-wchodzie Ukrainy.

Ofensywa ukraińska na północy pokazała, że Rosja nie jest w stanie utrzymać zajmowanych terytoriów, a co więcej, nie jest w stanie odeprzeć ataków Ukrainy.

Ogłoszenie przez prezydenta Rosji mobilizacji spotkało się z oporem wśród obywateli Federacji. Niepowodzenie armii Putina na Ukrainie osłabia jego reputację.

Uważam, że jeśli Ukraina wygra tę wojnę, to będzie to oznaczało koniec reżimu putinowskiego – mówi dr Bartłomiej Gajos.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Czytaj także:

Krzysztof Wojczal: Putin będzie prowadzić wojnę do końca. Swojego albo Ukrainy

Krzysztof Wojczal: Putin będzie prowadzić wojnę do końca. Swojego albo Ukrainy

Featured Video Play Icon

Krzysztof Wojczal / Fot, YouTube, Radio Wnet

Zdaniem gościa Poranka Wnet przy przeprowadzeniu skutecznej mobilizacji Rosja będzie próbowała ponownie zająć Kijów. Rośnie również ryzyko użycia broni jądrowej.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Gościem Poranka Wnet jest Krzysztof Wojczal ekspert ds. polityki bezpieczeństwa i geopolityki, autor książki “Trzecia Dekada”,  który komentuje na antenie decyzję władz Rosji o przeprowadzeniu mobilizacji:

Na pewno część ludzi z mobilizacji bezpośrednio trafi na front, ale ta mobilizacja ma służyć temu, aby wojska zawodowe dotychczas rozmieszczone na granicach Federacji Rosyjskiej, mogły zostać przerzucone na Ukrainę. (…) Także ten komponent wojsk zawodowych, które posiadają troszeczkę lepszy sprzęt (niż oddziały mobilizowane), wzmocni działania na froncie ukraińskim.

Zdaniem Krzysztofa Wojczala mobilizacja może realnie wzmocnić wojska Federacji Rosyjskiej już walczące na Ukrainie:

Rosjanie już ponieśli duże straty w jednostkach liniowych, gdzie często walczyły jednostki kombinowane z kilku innych, które były wysyłane do szturmu, gdzie ponosiły kolejne ofiary. Także ci żołnierze doświadczeni czy też weterani są coraz mniej liczni, a wydaje się, że dowództwo rosyjskie nie będzie na tyle lekkomyślne, by wysyłać na front całe niedoświadczone i nieostrzelane jednostki do walki z doświadczonym przeciwnikiem. Wydaje się, że Rosjanie będą starali się mieszać kadry doświadczone z osobami zmobilizowanymi oraz przerzucać te jednostki zawodowe, które do tej pory nie walczyły na Ukrainie.

Władimir Putin ogłosił mobilizacja, aby w pierwszej kolejności utrzymać front, ale w drugiej kolejności to władze na kremlu po prostu nie przegrywają, oni walczą aż do zwycięstwa, albo do upadku władzy. To pokazał przykład Afganistanu czy podczas pierwszej wojny światowej. Cały czas cel pozostaje niezmienny, czyli przejęcie całej Ukrainy. Powtórny atak na Kijów – chociaż jak zastrzega gość Poranka Wnet, wiele zależy od tego, jak będzie przebiegać mobilizacja i ilu ludzi uda się skutecznie powołać pod broń.

Autor książki “Trzecia Dekada” podkreśla, że przy ewentualnym powtórnym ataku na Kijów kluczowa będzie pomoc, także militarna ze strony reżimu Łukaszenki:

Póki Białoruś stoi w miejscu, póty wydaje się, że Rosjanie skupią się na działaniach defensywnych. Bo w tej chwili faktycznie mają duże kłopoty na froncie i muszą je jakoś rozwiązać. Wydaje się, że rosyjskie plany strategiczne się nie zmieniły. Po tym, jak Rosjanom uda się utrzymać front to będą myśleć o przeprowadzeniu ofensywy i wygrania wojny (…) Od końca grudnia sankcje staną się jeszcze bardziej restrykcyjne, więc Rosji kończy się czas.

Krzysztof Wojczal odnosi  się również do znaczenia przeprowadzanych przez stronę rosyjską referendów na zajętych terenach:

Politycznie to wiele nie zmienia, to jest robione na potrzeby wewnętrzne i być może to jest sygnalizacja na zewnątrz, szczególnie do Ukrainy. To są działania odstraszające, mówiące, że od tej pory uważamy te terytoria za własne i nie wiecie, czego możecie się spodziewać, jeśli je zaatakujecie. Może w ten sposób Rosjanie starają się ratować bardzo złą sytuację na polu bitwy. Bo zanim te zmobilizowane jednostki znajdą się na froncie to miną na pewno tygodnie jak nie miesiące. Rosjanie muszą starać się w inny sposób oddziaływać na Ukraińców i starać się ich powstrzymać, robią to właśnie na płaszczyźnie politycznej. Temu też służą sugestie, że być może Rosja użyje taktycznej broni jądrowej.

Użycie taktycznej broni jądrowej to byłby wielki błąd ze strony Putina, ale powiem szczerze, że przy tak złej sytuacji na polu bitwy, to ryzyko użycia taktycznej broni jądrowej nieco wzrosło, chociaż dalej jest bardzo nieduże – mówi w Poranku Wnet Krzysztof Wojczal, który jednocześnie wykluczył możliwość uderzenia jądrowego na terytorium NATO.

Gość Poranka Wnet ocenia ponadto znaczenie przeprowadzenia mobilizacji dla międzynarodowej pozycji Rosji:

Nawet częściowa mobilizacja pokazał, że regularne wojska Federacji Rosyjskiej nie są w stanie sobie poradzić z dużo mniejszy i teoretycznie słabszym przeciwnikiem. I z pewnością w oczach Chińskiej republiki ludowej rosyjska armia nie posiada najwyższych notowań, co jest pokazaniem słabości. To jest jedna z przyczyn, dlaczego Władimir Putin tak długo się wstrzymywał z ogłoszeniem mobilizacji.

Użycie broni jądrowej na Ukrainie pokazałoby, że Rosja i jej armia są niezwykle słabe, że nie potrafią poradzić sobie w konwencjonalny sposób z dużo słabszym przeciwnikiem. To byłby olbrzymi cios wizerunkowy w postrzeganie siły rosyjskiej. Rosjanie zawsze używali argumentu siły jako nadrzędnego w polityce zagranicznej. Używając broni jądrowej, Rosjanie sami sobie wytrąciliby z rąk swój najważniejszy argument – konkluduje na antenie Radia Wnet Krzysztof Wojczal.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Czytaj też:

Putin ogłasza częściową mobilizację. Prezydent Rosji: Zachód stosuje szantaż nuklearny | Komentuje Anna Łabuszewska

Gen. Waldemar Skrzypczak: mobilizacja nie przyniesie Rosji zwycięstwa, ale przedłuży wojnę

Featured Video Play Icon

Gen. Waldemar Skrzypczak

Były dowódca Wojsk Lądowych RP prognozuje, jak ogłoszenie przez Władimira Putina częściowej mobilizacji wpłynie na losy wojny na Ukrainie.

Zdaniem generała Skrzypczaka, siły rosyjskie pochodzące z częściowej mobilizacji, ogłoszonej w środę przez prezydenta Rosji, nie przechylą szali zwycięstwa w wojnie na stronę Moskwy.

Na pewno ta siła nie przyniesie Rosji zwycięstwa, ale z pewnością przedłuży wojnę.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego nie podziela zdania, że żołnierzom z mobilizacji wystarczą dwa, trzy tygodnie szkolenia. W jego opinii, jest to kwestia przynajmniej miesiąca.

Pierwsze jednostki wejdą do walki może w listopadzie.

Generał nie wierzy w profesjonalizm tych nowych sił. Uważa, że w odpowiednich okolicznościach wojska ukraińskie nie będą miały problemu z pokonaniem ich.

Na otwartym polu walki ci żołnierze w konfrontacji z siłami ukraińskimi nie będą mieć szans.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

 Czytaj także:

Michał Sadowski: ukaz o częściowej mobilizacji posiada mechanizmy, które umożliwiają powołanie nawet do miliona osób

 

Maria Przełomiec: część młodych osób na gwałt usiłuje opuścić Rosję

Maria Przełomiec / Fot.: Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Dziennikarka prowadząca „Studio Wschód” w TVP Info, komentuje środowe wystąpienie Władimira Putina, a także wydarzenia z sesji plenarnej Zgromadzenia Ogólnego OZN w Nowym Jorku.

Maria Przełomiec komentuje reakcję Rosjan na ogłoszenie przez Putina częściowej mobilizacji.

W Rosji w 38 miastach odbyły się protesty, aczkolwiek nie były one liczne.

Część młodych osób na gwałt usiłuje opuścić Rosję.

Dziennikarka mówi o zagrożeniu użycia broni atomowej przez Federację Rosyjską. Ma nadzieję, że ktoś obok Putina wie, jakie są konsekwencje jej użycia. Maria Przełomiec komentuje także ostatnie wydarzenia z Nowego Jorku.

Ważne dla mnie jest to, że szef polskiego MSZ został zaproszony na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Zobacz także:

Dmytro Antoniuk: decyzja Putina prolongatą śmierci ponoszonej przez Ukraińców i Rosjan

Putin ogłasza częściową mobilizację. Prezydent Rosji: Zachód stosuje szantaż nuklearny | Komentuje Anna Łabuszewska

Featured Video Play Icon

Władimir Putin / Fot. kremlin.ru, Wikimedia Commons

Anna Łabuszewska z „Tygodnika Powszechnego” komentuje dzisiejszą odezwę do narodu Władimira Putina.

Rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk informuje o tym, jakie są najważniejsze wnioski z przemówienia prezydenta Rosji. Jej zdaniem, głównym przesłaniem jest:

Częściowa mobilizacja i zapowiedź tego, że tereny zajęte przez Rosję wejdą w skład Federacji Rosyjskiej.

Propaganda Władimira Putin utrzymuje, że ludność zajętych przez Rosję terenów chce, by stały się one częścią Federacji Rosyjskiej.

Powiedział, że on wie, że większość mieszkańców tych terytoriów chce przystąpienia do Rosji.

Anna Łabuszewska zwraca uwagę na to, co spowodowało decyzję Putina o przedsięwzięciu wspomnianych kroków.

To zapewne jest reakcja na udaną kontrofensywę wojska ukraińskiego.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: jesteśmy gotowi na „pełną wojnę” Putina. Taka jest z nami od 24 lutego

Putin podnieś słuchawkę, Gorbaczow dzwoni! Felieton Pawła Bobołowicza

Felietony Pawła Bobołowicza można czytać co tydzień w Kurierze Lubelskim

W ukraińskim społeczeństwie obudziło się poczucie zbliżającego się zwycięstwa. W ciągu kilku dni wyzwolili większe terytorium, niż Rosja zajęła od kwietnia

Ukraińskie wojsko przebiło się 70 km w głąb rosyjskich pozycji. Zdobycie Iziuma to faktycznie zdezorganizowanie rosyjskiego zaplecza logistycznego i przerwanie jednego z rosyjskich kierunków uderzenia na Donbas. Ukraińska kontrofensywa to też olbrzymi sukces informacyjny. Tak wielkiej porażki nie są w stanie ukryć kremlowscy propagandyści, zresztą wielu z nich, w tym szefowa RT Margarita Simonian, pogubiło się w swoich teoriach usprawiedliwiania ucieczki „drugiej armii świata”. Kłamstwa o rzekomym przegrupowaniu rosyjskich wojsk nie były w stanie przysłonić prostej informacji o oddaniu Iziuma. Do wielu Rosjan dotarło, że właśnie ich wojska poniosły sromotną porażkę. Media społecznościowe są pełne rosyjskich wpisów przesiąkniętych paniką, strachem i zdziwieniem na zasadzie „ale jak to?!”.

Po rosyjskich okupantach na Krymie, którzy nagle nad dotąd spokojnymi krymskimi plażami zobaczyli wybuchy w rosyjskich bazach, teraz to wojenne zaskoczenie dociera do mieszkańców Moskwy i Petersburga. Prędzej czy później dotrą do nich też informacje o poległych mężach i synach. I chyba nie wszyscy zaspokoją się możliwością kupienia za odszkodowanie białej łady.

Wiadomości z frontu mogą mieć też swoje konsekwencje polityczne. Nie jest wykluczone, że przy tej okazji będzie dochodzić do rozłamu wewnątrz rosyjskiego aparatu władzy. Wzajemne obarczanie odpowiedzialnością, poszukiwanie winnych i próby politycznego zdyskontowania sytuacji przez poszczególnych watażków, mogą podsycić proces walki o schedę po Putinie. Głos zabrał już Kadyrow, który zapowiada konieczność „wyjaśniania” sytuacji. Krążący w mediach społecznościowych mem: „Putin podnieś słuchawkę, Gorbaczow dzwoni” ilustruje nie tylko życzenia co do szybkiego końca Putina, ale też fakt, że wbrew swym chęcią i marzeniom również Putin może przejść do historii jako ten, który Rosję pogrzebał wykazując się wyjątkowym nieudacznictwem zaślepionym marzeniem o imperium. W piekle razem z Gorbaczowem będą też mogli sobie zadać wcześniej już przytoczone pytanie: „ale jak to?!”.

Jednak Rosji nie można lekceważyć. Nie jest wykluczone, że dla ratowania swojej pozycji Putin będzie jeszcze łatwiej sięgał po arsenał rakietowy i ostrzał ukraińskich miast, lub inne metody, które wyjątkowo straszą świat – jak chociażby prowokacje wokół zaporoskiej elektrowni jądrowej. Duża część Zachodu niestety tylko czeka na okazję, by Ukrainę zmusić do rozmów pokojowych z Putinem. Podobno z taką sugestią do Kijowa w ostatnich dniach przyjechał amerykański sekretarz stanu Antony Blinken. Ukraina jednak jednoznacznie powiedziała „nie”. Reprezentanci państwa ukraińskiego powtarzają: ewentualne rozmowy pokojowe mogą się zacząć wtedy, gdy Rosja odda zagrabione ziemie.

Dr Biskup: Elżbieta II była dla Brytyjczyków ostatnim łącznikiem między historią a współczesnością

Ukraina nie zaakceptuje teorii „o nieponiżaniu Putina”, ostatnio w nowej formie zdefiniowanej przez publicystę Onetu Witolda Jurasza, który pisze o „murach z żelaza lub mostach ze złota”. Ukraińcy chcą walczyć do całkowitego wyeliminowania z polityki Putina. Dlatego też ich idolem stał się generał Walerij Załużny, głównodowodzący Sił Zbrojnych, o którym Ukraińcy mówią, że to nie kamizelka kuloodporna chroni Załużnego, tylko Załużny kamizelkę. Ten nowy symbol ukraińskiego oporu i walki, utożsamia też ukraińską chęć zerwania z politykierstwem, zgniłymi kompromisami, wszelkimi „porozumieniami mińskimi”, rozejmami i wycofywaniem wojsk. Gdy ktoś dzisiaj straszy nieobliczalnością Putina przyciśniętego do ściany, to musi mieć świadomość, że zdecydowanie bardziej należałoby bać się gniewu narodu, który znów zechciano by upokorzyć hańbiącym pokojem. I my Polacy powinniśmy to rozumieć najlepiej.

Ukraina w tej twardej postawie może liczyć na wsparcie polityczne Polski. Kolejny raz udowodniła to piątkowa wizyta w Kijowie premiera rządu RP Mateusza Morawieckiego. I w sumie nic dziwnego, że właśnie w momencie, gdy formują się mocne relacje polsko-ukraińskie, gdy łączy nas spojrzenie i na Wschód i coraz częściej na Zachód, to właśnie wtedy wypływają z polityczno-zgniłomedialnej otchłani Giertychy i Lisy z ich chorymi teoriami o współpracy naszego rządu z Rosją. Można tylko się zadumać, jak udało nam się uniknąć śmiertelnego niebezpieczeństwa gdy tacy ludzie faktycznie sprawowali władzę, a tacy jak Pytel mieli chronić nas przed rosyjską agenturą.

Felietony Pawła Bobołowicza można czytać co tydzień w Kurierze Lubelskim.

Dmytro Antoniuk: wraz z wyzwoleniem Iziumu ofensywa wroga na Donbasie traci cały sens

Prof. Michał Lubina: spotkanie Xi Jinpinga z Putinem to zemsta na USA za wizytę Nancy Pelosi na Tajwanie

Featured Video Play Icon

Ekspert ds. dalekowschodnich zapowiada wizytę Xi Jinpinga na Kremlu.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Profesor Michał Lubina naświetla polityczną perspektywę spotkania Władimira Putina i Xi Jinpinga. Zaznacza, że jest to zemsta na USA za wizytę Nancy Pelosi na Tajwanie. Ponadto, ekspert ds. dalekowschodnich jest przekonany, że ten ruch wskazuje na odejście Chin od pseudo neutralności i wyraźny znak ideologicznego poparcia Rosji. Dodaje, że to zostanie wykorzystane przez Stany Zjednoczone w celu obarczenia wizerunku Chin na międzynarodowej arenie politycznej.

Wizyta Xi Jinpinga na Kremlu to prezent dla Amerykanów, którzy od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę przedstawiali Pekin jako sprzymierzeńca Moskwy.

Rozmówca Jaśminy Nowak komentuje dążenia Chin do przyjęcia Tajwanu. Przyjaźń Xi Jinpinga z Putinem wzmacnia Stany Zjednoczone w przekonaniu, że należy wspierać Ukrainę i tym doprowadzać do osłabienia Rosji i pośrednio Chin, co uniemożliwi sukcesywną inwazję na Tajwan.  Prof. Michał Lubina uważa, że:

Chiny będą gotowe do inwazji na Tajwan najwcześniej za 2 lata, jednak ChRL nie porzuca nadziei na pokojowe przejęcie Tajwanu.

Dodaje, że na wyspie panuje spokój i nikt nie przewiduje wojny w najbliższym czasie.

Ekspert ds. dalekowschodnich zwraca uwagę na umiejscowienie Indii w relacjach Rosja-Chiny. Są obecnie kluczowym państwem obrotowym dla całego świata.

Indie są ostatnią polisą ubezpieczeniową Rosji. Bez ich poparcia zależność od Chin będzie już całkowita.

Czytaj także:

Prof. Grochmalski o Rosji: rośnie bunt w kadrze oficerskiej średniego szczebla, która jest sfrustrowana decyzjami góry

Dmytro Antoniuk: wokół działań ukraińskiej armii potrzebna jest cisza

Korespondent Radio Wnet w Ukrainie komentuje informacje o rozpoczęciu kontrofensywy armii ukraińskiej na południu kraju.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Dmytro Antoniuk tłumaczy, że oficjalnie Ministerstwo Obrony Ukrainy tego nie potwierdziło. Ponadto, jak donosi nasz korespondent  Ukraińcom udało się przełamać pierwszą linię obrony Rosjan w kierunku zachodu od Chersonia, jednak Rosja nieco poprawiła swoje pozycje na północy.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego podaje, że pojawia się wiele niepotwierdzonych informacji. Jest przekonany, że:

Jeżeli naprawdę odbywa się kontrofensywa nie trzeba rozgłaszać, co się dzieje. Musimy zaczekać jakiś czas i zobaczyć, co będzie. Wokół działań ukraińskiej armii potrzebna jest cisza.

Na zakończenie, Dmytro Antoniuk naświetla wschodnią linię frontu:

Nadal toczą się ciężkie walki pod Donieckiem, wróg przejmuje niewielkie tereny.

Bardzo ciężka sytuacja jest pod Charkowem. Trwają intensywne walki pod Iziumem.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: przedstawiciele MAEA są już w drodze do Enerhodaru