Rozmowa z Rosjanami w Stambule: to co się dzieje na świecie, zmusiło Rosję do mobilizacji

Flagi Ukrainy i Rosji/Fot. CC0, Public Domain Pictures

„Wojen nie kończą żołnierze. Nigdy nie było ani jednej, która by została zakończona na polu walki”. Młodzi Rosjanie o swym stosunku do wojny i mobilizacji.

Młody Rosjanin zdradza, co sądzi o wojnie. Stwierdza, że nigdy nie jest ona dobra. Podkreśla, że wojny kończą dyplomaci, a nie żołnierze. Ci ostatni po prostu służą swoim krajom.

Jeśli wojna ma miejsce oznacza to, że obie strony dostrzegają w niej koniec. Kiedy jedna strona zdaje sobie sprawę z tego, że to jest szaleństwo, ludzie rozpoczynają dialog, siadają i się komunikują. Ponieważ żadnej wojny nie kończą żołnierze. Nigdy nie było ani jednej, która by została zakończona na polu walki. Proszę wymienić chociaż jedną wojnę, która by została zakończona przez całkowite zniszczenie państwa.

Zaznacza, że Berlin i Niemcy wciąż istnieją. Drugi z rozmówców Piotra Mateusza Bobołowicza wyjaśnia swoje zdanie na temat mobilizacji.

 Uważam, że to, co dzieje się na świecie zmusiło Rosję do podjęcia obecnych kroków, w tym mobilizacji, która obecnie ma miejsce. 

Mobilizacja, jak mówi, pokazuje, że Rosjanie są poważni.

A jeśli wybuchnie np. wojna pomiędzy Europą i Ameryką a Rosją, większość Rosji pójdzie z bronią, ponieważ jest to bezpośrednia agresja przeciwko Rosji, a my jesteśmy patriotami.

Sądzi, że przywódcy należy się posłuszeństwo, także wtedy, gdy się myli. Kiedy lider prowadzi walkę należy go wspierać, tak jak wspierałoby się własnego ojca.

Od początku dziejów ludzkości mamy jednego ojca, jeden kraj, jednego króla i jednego Boga. 

Rozmówca Piotra Mateusza Bobołowicza odnosi się do sugestii, że Rosjanie zabijają cywili na Ukrainie.

Mam rodzinę uchodźców z Ukrainy. Kobieta z trzema synami – opuścili Ukrainę, gdy ich dom został zniszczony, gdy go zniszczyli Ukraińcy, zabijając rodziców. Potem wyjechała do Rosji. Mieszka teraz ze mną i to nie Ługańsk, czy DNR, to Ukraina. To jest dokładnie Ukraina.

A.P.

Preparat będący połączeniem długo działających przeciwciał, został zatwierdzony na terenie UE w leczeniu COVID-19

AstraZeneca - grafika

Badanie III fazy TACKLE wykazało, że połączenie przeciwciał monoklonalnych znacząco redukuje ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 lub zgonu.

Produkt leczniczy firmy AstraZeneca (tiksagewimab z cilgawimabem, wcześniej AZD7442) będący połączeniem długo działających przeciwciał monoklonalnych, został dopuszczony do obrotu w Unii Europejskiej (UE) w leczeniu COVID-19 w populacji osób dorosłych i młodzieży od 12. roku życia o wadze co najmniej 40 kg, którzy nie wymagają podawania tlenu i którzy są w grupie ryzyka ciężkiego przebiegu choroby.

Pełna treść komunikatu spółki dostępna jest pod linkiem: https://www.astrazeneca.com/content/astraz/media-centre/press-releases/2022/evusheld-approved-in-eu-for-covid-19-treatment.html

Pozytywna decyzja Komisji Europejskiej została wydana na podstawie wyników badania III fazy TACKLE, dotyczącego leczenia COVID-19. Badanie wykazało, że jednorazowa domięśniowa dawka przeciwciał monoklonalnych zapewnia istotną klinicznie i statystycznie ochronę przed rozwojem ciężkiego przebiegu COVID-19 lub zgonem z jakiejkolwiek przyczyny w porównaniu z placebo. Zastosowanie przeciwciał na wczesnym etapie choroby prowadzi do lepszych rezultatów. Badanie TACKLE przeprowadzono w grupie niehospitalizowanych dorosłych pacjentów z łagodnym i umiarkowanym przebiegiem COVID-19, którzy prezentowali objawy przez siedem lub mniej dni. W badaniu 90% jego uczestników było narażonych na ciężki przebieg COVID-19 z powodu chorób współistniejących lub wieku. Połączenie przeciwciał monoklonalnych było dobrze tolerowany w badaniu. [1]

Czytaj także:

Europejska Agencja Leków (EMA): można szczepić się preparatem AstraZeneca

„Wielu ludzi, włączając osoby z niedoborami odporności, seniorów czy pacjentów chorujących przewlekle, jest obarczonych wysokim ryzykiem ciężkiego przebiegu COVID-19, hospitalizacji, lub zgonu z powodu choroby. Przeciwciała monoklonalne, podawane domięśniowo, to teraz bardzo potrzebna, nowa opcja terapeutyczna w leczeniu COVID-19 w populacjach wrażliwych” – mówi Michel Goldman, profesor w Instytucie Interdyscyplinarnych Innowacji w Ochronie Zdrowia, Université Libre de Bruxelles, były dyrektor wykonawczy w Europejskiej Inicjatywie na Rzecz Leków Innowacyjnych.

„COVID-19 stanowi nadal wyzwanie zdrowotne dla milionów ludzi w Europie, ale też na całym świecie. Dotyczy to zwłaszcza osób, które nie mogą być dostatecznie chronione przed wirusem dostępnymi szczepionkami. Ta pozytywna decyzja Komisji Europejskiej oznacza, że połączenie długo działających przeciwciał monoklonalnych jest w tej chwili terapią stosowaną zarówno w profilaktyce przedekspozycyjnej (prewencji) jak i w leczeniu COVID-19” – wskazuje Iskra Reic, wiceprezes ds. szczepionek i terapii immunologicznych w AstraZeneca.

Zalecana dawka przeciwciał monoklonalnych do leczenia w Europie zawiera 300 mg tiksagewimabu i 300 mg cilgawimabu, podawanych jako dwa następujące po sobie oddzielne zastrzyki domięśniowe.

Połączenie przeciwciał monoklonalnych ma udowodnioną skuteczność w badaniach in vitro potwierdzających właściwości neutralizujące wobec podwariantów SARS-CoV-2, powszechnie dominujących w Europie. [2]. Zebrane do chwili obecnej dane obserwacyjne (tzw. real-world evidence, RWE) wykazują istotnie niższe współczynniki występowania objawowego COVID-19 i/lub hospitalizacji/zgonu wśród pacjentów z niedoborami odporności przyjmujących połączenie tych przeciwciał monoklonalnych, w porównaniu do ramienia kontrolnego. Dane RWE były zbierane w czasie występowania infekcji następującymi podwariantami Omicron: BA.5, BA.4, BA.2, BA.1 oraz BA.1.1. [3-6]

Wcześniej w tym roku preparat ten został dopuszczony do obrotu w Unii Europejskiej w profilaktyce przedekspozycyjnej COVID-19 w szerokiej populacji dorosłych i młodzieży w wieku powyżej 12 lat i masie ciała co najmniej 40 kg. Preparat jest dostępny w wielu państwach Europy, od lipca także w Polsce.

Bibliografia

1. Montgomery H, et al. Efficacy and Safety of Intramuscular Administration of AZD7442 (Tixagevimab/Cilgavimab) for Early Outpatient Treatment of COVID-19: The TACKLE Phase 3 Randomised Controlled Trial. Lancet Respir Med. Published online June 7, 2022. doi.org/10.1016/S2213-2600(22)00180-1

2. US Food and Drug Administration. Fact Sheet for Healthcare Providers: Emergency Use Authorization for Evusheld™(Tixagevimab Co-Packaged with Cilgavimab). Available at: https://www.fda.gov/media/154701/download  [Last accessed: September 2022]

3. Jurdi A, et al. Tixagevimab/Cilgavimab Pre-Exposure Prophylaxis Is Associated with Lower Breakthrough Infection Risk in Vaccinated Solid Organ Transplant Recipients during the Omicron Wave. American Journal of Transplantation. Published online June 21, 2022. doi:10.1111/AJT.17128

4. Kertes J, et al. Association between AZD7442 (Tixagevimab-Cilgavimab) Administration and SARS-CoV-2 Infection, Hospitalization and Mortality. Clinical Infectious Diseases. Published online July 29, 2022. doi:10.1093/CID/CIAC625

5. Young-Xu Y, et al. Tixagevimab/Cilgavimab for Prevention of COVID-19 during the Omicron Surge: Retrospective Analysis of National VA Electronic Data. medRxiv. Published online May 29, 2022:2022.05.28.22275716. doi:10.1101/2022.05.28.22275716

6. AstraZeneca Data on File.

Źródło informacji: AstraZeneca

Turanizm wraca. Rosjanie najpierw spróbują zebrać ziemie tradycyjnie ruskie, a z czasem podejmą dalsze podboje

Według Konecznego, cywilizacja turańska ginie, kiedy zmuszona jest do pokojowego funkcjonowania nie bardzo w ten sposób bytować. Podbój staje się więc koniecznym narzędziem globalizmu.

Piotr Sutowicz

O ideologii globalizmu mówią i piszą prawie wszyscy. Wiele ośrodków definiuje ją na swój obraz i dopasowuje go do swoich punktów widzenia. W kontekście wojny na Ukrainie i przebudowy świata, jaka chyba się zaczęła, najzabawniejsi w sposób oczywisty wydają się być ci, którzy wieszczyli roztopienie się poszczególnych wizji interesów narodowych, doktryn geopolitycznych i ideologii innych niż liberalna, interpretowana w określony sposób, w czymś, co miało być ni to końcem historii, ni to jakimś postmodernistycznym „marksizmo-leninizmem” zrealizowanym z niejakimi poprawkami.

Okazało się, że ich chęć widzenia globalizmu jako konstruktu, który w sferze gospodarczej oprze się na nieskrępowanym, kontrolowanym z perspektywy tzw. Zachodu łańcuchu dostaw, służącym wzrostowi konsumpcji, a w światopoglądzie – na mgławicowym kręgu pojęć mającym na celu osłabienie jakiejkolwiek mocniejszej tożsamości, rysuje się jako zwykłe oszustwo i to dokonane na samym sobie.

Można jeszcze przez jakiś czas udawać, że „wartości europejskie” i „walka o klimat” są ważniejsze niż mordowanie ludzi w imię budowania przez kogoś swojej wizji ładu światowego, ale za chwilę siermięga takiego patrzenia na świat dojdzie do oczu najbardziej opornych na rzeczywistość konsumentów tej wizji globalizacji.

Tymczasem to nie globalizacja przegrywa, tylko jej różne wizje walczą ze sobą, a właściwie ludzie przystąpili do budowy odmiennych wizji ładu światowego. Historia pokazała, że toczy się ciągle w tym samym nurcie, który Feliks Koneczny określiłby mianem ścierania się cywilizacji. Te zrzeszenia bowiem niewątpliwie mają globalne aspiracje, a ich przedstawiciele tworzą ideologie, które mogą być narzędziami pokonania jednej cywilizacji przez drugą. (…)

Rzym zawsze jest globalny

Idea Świętej Romy jest stara, nie chcę powiedzieć, że jak sam Rzym, ale jej początki giną w mrokach dziejów. Swoisty globalizm towarzyszył dziejom ludzkości, od kiedy pojawiły się państwa.

Pożądanie panowania nad wszystkim pod słońcem było charakterystyczne dla wschodnich despocji i chyba stamtąd przeniknął do europejskiej republiki, infekując ją tym, co Koneczny zaobserwował jako napór Orientu na Zachód.

Zresztą Aleksander Macedoński też dał się zwieść owemu wschodniemu mirażowi globalizmu, tworząc na użytek swojego panowania namiastkę uniwersalnej religii i idei. Już jego bliscy następcy skupili się jednak na promocji hellenizmu, a przynajmniej tak im się wydawało.

Rzym miał więcej czasu na wykuwanie swojej idei naczelnej. Panowanie nad światem w imię takiego czy innego uniwersalizmu imponowało wodzom legionów, które podbiły kawał świata i dużo widziały. Skoro zdobyły go tak łatwo, to znaczy, że Romie należy się, by wszyscy podbici jej służyli. Jednocześnie całkiem sporej części podporządkowanych ludów pozwolono być Rzymianami. To rozwiązanie okazało się atrakcyjne dla wielu i pozwalało na budowanie egalitarnych społeczeństw. Jednak znowu przywołam Feliksa Konecznego, który twierdzi stanowczo: cywilizacje się ścierają i któraś pokonuje którąś.

Rzym został pokonany z jednej strony przez barbarzyńców, na co wpływ miał czynnik demograficzny oraz permisywny styl życia rzymskich elit, a z drugiej strony – przez bogaty wschód cesarstwa. Wtedy, w przeciwieństwie do czasów obecnych, obszary Bliskiego Wschodu, Azja Mniejsza i wybrzeża Lewantu były symbolem bogactwa, tu dokonywała się produkcja i wymiana dóbr, wreszcie tu była stara filozofia, której nie przemogło nawet chrześcijaństwo. W Konstantynopolu ulokował się drugi Rzym, też chcący panować nad światem. (…)

Rzym trzeci

Twórcą koncepcji Trzech Rzymów miał być niejaki Filoteusz z Pskowa, zmarły w 1525 roku. Według niego dwa poprzednie „Rzymy” upadły na skutek herezji i zdrady wiary, a trzecim Rzymem miała być Moskwa.

Politycznie rzecz cała zaczęła być eksploatowana w czasach Iwana Srogiego, który przybrał tytuł cara w roku 1478, ale wydaje się, że cywilizacyjnie pochodzenie ideologii państwa moskiewsko-ruskiego należy wiązać nie z fundamentami wziętymi z cywilizacji bizantyjskiej, na co wskazywałoby prawosławie jako religia państwowa, lecz z turanizmu Złotej Ordy, z której państwo carów wyłoniło się nieco wcześniej. Co prawda Feliks Koneczny wykluczał syntezy cywilizacji; jego zdaniem społeczność może być cywilizowana na jeden tylko sposób. Niby logiczne, ale w niewątpliwie turańskim sposobie funkcjonowania państwa pierwszych carów były również elementy bizantyjskie i one też w pewnych momentach dochodziły do głosu. Niemniej to nie one stały się siłą napędową Rosji.

Od państw budujących w ten sposób swój byt nie jest wymagane tworzenie społeczeństwa, jego zalążki są tłumione znacznie szybciej niż w bizantynizmie. System prawny również nie musi być wysublimowany, ba!, może być oparty na prostym założeniu, że wola władcy będącego suwerenem staje się prawem, bo to on podporządkowuje życie całej zbiorowości własnym celom. Ponieważ jednak sam jest tejże cywilizacji wytworem, jego cele nie mogą odbiegać od podstawowego założenia ludów Turanu, jakim jest podbój.

Według Konecznego, cywilizacja turańska ginie, kiedy zmuszona jest do pokojowego funkcjonowania, zresztą nie bardzo potrafiłaby w ten sposób bytować. Podbój staje się więc czymś w rodzaju koniecznego narzędzia globalizmu.

Rosja, która stopniowo zbierała ziemie ruskie, najpierw te cywilizacyjnie bizantyjskie, a potem te do pewnego stopnia zlatynizowane, korzystała z ich rozwiązań gospodarczych i społecznych, ale ich nie rozwijała (…). Tak jak Chanat Krymski nie był w stanie przekształcić się w nowoczesny byt państwowy, mimo wysiłku niektórych jego władców, tak samo stało się z Rosją carów. Ich wysiłki skończyły się reakcją, która doprowadziła do rewolucji bolszewickiej, ta zaś w sferze ideologicznej wprost odwołała się do globalizmu.

Bez względu na to, czyim narzędziem była rewolucja jako zdarzenie polityczne, w rzeczywistości jej zwycięstwo oznaczało realny powrót czystego turanizmu, który nie ukrywał aspiracji globalnych.

W tym względzie, oczywiście, był on sukcesorem caratu, ale dużo mniej wysublimowanym niż państwo rosyjskie w wieku XIX.

To, że przy okazji bolszewizmu na terenie Rosji ujawniły się też inne siły, każe niektórym myślicielom twierdzić, że bolszewizm nie jest turanizmem, jak uważał Koneczny, lecz osobną historyczną cywilizacją, powstałą jako synteza kilku składowych. Być może; na pewno powinno to kiedyś zostać przebadane bardzo szczegółowo. W każdym razie sposób globalizacji realizowanej z perspektywy władzy w Moskwie jest niezwykle ważny dla przyszłości całego świata.

Cały artykuł Piotra Sutowicza pt. „Trzeci Rzym globalny” znajduje się na s. 14 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 99/2022.

 


  • Wrześniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Piotra Sutowicza pt. „Trzeci Rzym globalny” na s. 14 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 99/2022

Stanisław Szwed: nie chcemy dopuszczać do takiej sytuacji, że konkurujemy na rynku niskimi płacami

Stanisław Szwed wiceminister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej | fot.: RadioWnet

„Podwyżka płacy minimalnej ma chronić tych, którzy najmniej zarabiają” – mówi sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej Stanisław Szwed.

We wtorek rząd zapowiedział dwie podwyżki płacy minimalnej w przyszłym roku.  Stanisław Szwed zaznacza, że

Za rządów Prawa i Sprawiedliwości doszliśmy do standardów europejskich, czyli utrzymujemy płacę minimalną na poziomie 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia.

Ludzi najmniej zarabiających jest około 3 mln osób. Sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny i Polityki Społecznej  przypomina, że średnia krajowa wynosi 6900 zł.

Podwyżka płacy minimalnej ma chronić tych, którzy najmniej zarabiają.

Czytaj także:

Dwie podwyżki płacy minimalnej w 2023 r.

Szwed zaznacza, że ważne jest, aby przy wysokiej inflacji chronić najbiedniejszych. Wiceminister zauważa, że mamy najlepszą sytuację na rynku pracy w Europie, zaraz po Czechach. Młodzi ludzie nie muszą masowo wyjeżdżać za granicę za pracą.

Nie chcemy dopuszczać do takiej sytuacji, że konkurujemy na rynku niskimi płacami.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego mówi także o pomocy rządu w związku z kryzysem energetycznym. Przewidywane są dodatki osłonowe w przypadku wzrostu cen energii.

Utrzymujemy wszystkie programy socjalne; w czasie kryzysu ważne jest, by chronić najsłabszych.

A.P.

Dr Krzysztof Jabłonka o Odsieczy Wiedeńskiej: ta bitwa ocaliła Europę

Fot. domena publiczna, Wikipedia

12 września 1683 r. siły polsko-cesarskie pod wodzą króla Jana III Sobieskiego pokonały armię Imperium Osmańskiego dowodzoną przez wezyra Kara Mustafę.

Dr Krzysztof Jabłonka podkreśla, że zwycięstwo odniesione 339 lat temu ocaliło Europę. Obecnie, jak zauważa,

Ta bitwa wreszcie dostąpiła nobilitacji, czyli jest na właściwym miejscu, stała się bitwą europejską i występuje we wszystkich podręcznikach .

Czytaj także:

334 lata temu wojska dowodzone przez Jana III Sobieskiego pokonały armię Imperium Osmańskiego

Wyjaśnia, że król Polski został wybrany na wodza, ponieważ znał on taktykę Tatarów. Wykorzystał on zamieszanie, jakie się pojawiło w wojskach tureckich w czasie przegrupowywania oddziałów.

Była to największa szarża tego stulecia. 35 tysięcy ludzi i koni (razem 70) na jedno skinienie króla ruszyło do ataku.

Rozmówca Jaśminy Nowak mówi także o genezie husarii.

Ona pochodziła z Persji. To był oddział perski który poprzez Ormian trafił na Bałkany. U Austriaków byli huzarzy, a u nas husaria.

A.P.

Sztiepa: Rosjanie są mentalnie przerobieni przez Putina, a jednocześnie jeżdżą opalać się na śródziemnomorskie plaże

Wadim Sztiepa/ Fot. Piotr Mateusz Bobołowicz

Rosyjski dziennikarz mieszkający w Estonii o zamachu pod Moskwą, Rosjanach w Narwii i wizach turystycznych dla obywateli FR.

Wadim Sztiepa odnosi się do rosyjskiego wniosku o ekstradycję obywatelki Ukrainy Natalii Wowk, przebywającej w Estonii. Rosyjska prokuratura podejrzewa ją o dokonanie zamachu, w którym zginęła Daria Dugina.

Widać, że Rosja od dłuższego czasu ostrzy sobie zęby na Estonię.

Sztiepa stwierdza, że Ukraińcy nic by nie zyskali zabijając Aleksandra Dugina. Jego neoeurazjatyckie koncepcje nie mają bezpośredniego wpływu na decyzje Kremla.

Wraz z ewentualną eliminacją Dugina nic by się w Rosji nie zmieniło.

Więcej sensu miałby zamach na kogoś faktycznie kreującego propagandę Kremla jak Władimir Sołowjow.

Wilno-Kłajpeda-Ryga-Tallinn. Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet – Trójmorze – 25.08.2022 r.

Redaktor naczelny periodyku „Inacze” odnosi się do pomysłu wprowadzenia ograniczeń wizowych dla obywateli rosyjskich. Zauważa, że na razie Tallin nie przedstawił konkretów. Popiera pomysł zawieszenia wiz turystycznych na czas wojny. Zauważa, że większość Rosjan wyjeżdża do Turcji i Egiptu. Do krajów europejskich przyjeżdżają lepiej sytuowani Rosjanie.

Rosjanie są mentalnie przerobieni przez Putina, a jednocześnie jeżdżą opalać się na śródziemnomorskie plaże.

Mówi na temat rosyjskich emigrantów politycznych. Do Estonii przyjeżdża wielu rosyjskich programistów. Przybywają tu także przedstawiciele kultury ugrofińskiej.

Zauważa, że 95 proc. mieszkańców Rosji to Rosjanie. Narwa graniczy z rosyjskim Iwangorodem. Porównując się z tym ostatnim narwianie nie czują chęci zmiany przynależności państwowej.

W Narwie nie jest możliwa sytuacja jak w Donbasie; Rosja nie ma podstaw do stworzenia problemu na obszarze przygranicznym.

A.P.

Raport z Kijowa: Dzień Niepodległości Ukrainy i rozmowa z Wiktorem Juszczenką

Wiktor Juszczenko, 19.03.2009/ Fot. European People's Party/CC BY 2.0

Wiktor Juszczenko o tym, czy Ukraina mogła się uchronić przed tym, co ją spotkało oraz o błędach Europy, obawach Władimira Putina i warunkach negocjacji z Rosją.

Czy Ukraina mogła zapobiec rosyjskiej napaści? Były prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko zauważa, że

Przeżyliśmy kolonizację, której doświadczyło niewiele krajów Europy. To oczywiście pociągnęło za sobą bardzo skomplikowane procesy nawet po uzyskaniu przez nas niepodległości.

Wskazuje, że Europa popełniła wobec Rosji wiele błędów.

Europa w ciągu ostatnich kilkunastu lat popełniła wiele błędów, które doprowadziły do powstania Führera na wschodzie Rzeszy żyjącej na zasadach braku szacunku dla wolności i braku szacunku dla człowieka, które były charakterystyczne dla XVII i XVIII w.

Polityk stwierdza, że dla Władimira Putina ukraiński Majdan jest solą w oku. W rewolucji widzi bowiem zagrożenie dla swojej władzy.

Artur Żak i Wojciech Jankowski: Polska jest postrzegana jako przyjaciółka Ukrainy

Wiktor Juszczenko sądzi, że podstawą do negocjacji powinno być zawieszenie broni i wycofanie się wojsk rosyjskich na linię granic z 1991 r.

A.P.

Tomasz Wróblewski: wygląda na to, że Rosja na trwałe utraciła swą pozycję hegemona jeśli chodzi o węglowodory

Tomasz Wróblewski / Fot. Wikimedia Commons ,newsrm.tv (CC BY 3.0)

Prezes Warsaw Enterprise Institute o tym, jakie skutki mają sankcje dla rosyjskiej gospodarki.

Tomasz Wróblewski mówi, że rosyjska gospodarka jest w opłakanym stanie. Zauważa, że Rosja może sprzedawać Chinom jedynie 10 proc. gazu, który sprzedawała Europie. Największy problem Kreml ma ze sprzedażą ropy. Zakupy indyjskie stanowią dziesiątą część dotychczasowej sprzedaży.

Wygląda na to, że Rosja na trwałe utraciła swą pozycję hegemona jeśli chodzi o węglowodory.

Czytaj także:

Krzysztof Wojczal: Rosjanie próbują zwiększyć rozdźwięk interesów pomiędzy Niemcami a Zachodem zakręcając kurki z gazem

Jak wskazuje prezes Warsaw Enterprise Institute Chiny i Indie nie chcą się zbyt blisko wiązać z Rosją, by nie psuć sobie relacji z Europą. Podkreśla, że sankcje na Rosję działają.

Mówimy o cofnięciu się Rosji o 30 lat jeśli chodzi o dochody budżetowe.

Zaznacza, iż rosyjska gospodarka cofnęła się o trzy dekady jeśli chodzi o dochody budżetowe.

Odrobienie strat zajmie Rosji kolejne pięć lat.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Gen. Sanders: Wielka Brytania musi posiadać wojsko zdolne do walki w Europie i do pokonania sił rosyjskich

Patrick Sanders został nowym Szefem Sztabu Generalnego Wojsk Wielkiej Brytanii.

Generał Patrick Sanders w komunikacie do swoich żołnierzy napisał:

 Wojska brytyjskie muszą być przygotowane na ponowną walkę w Europie. Ta wojna [Rosji z Ukrainą] szybko się nie zakończy. Dlatego Wojsko brytyjskie powinno być zdolne do pokonania oddziałów rosyjskich.

Dowódca wojsk podkreślił również, że jest pierwszym od 1941 roku dowódcą brytyjskiej armii, który wykonuje swoje obowiązki w czasie wojny w Europie z udziałem kontynentalnego mocarstwa.

Inwazja Rosji na Ukrainę podkreśla nasz główny cel – chronić Wielką Brytanię i być gotowym do walki i wygrywania wojen na lądzie. Świat zmienił się 24. lutego. Teraz mamy imperatyw, by stworzyć armię zdolną do walki u boku naszych sojuszników oraz do pokonania Rosji.

Jednocześnie brytyjskie media informują, że Patrick Sanders będzie dowodził najmniejszą liczebnie brytyjską armią od ponad 200 lat. W 2021 roku brytyjski rząd przedstawił plany zmniejszenia regularnej armii o 10 tysięcy żołnierzy. Wydatki obronne w Wielkiej Brytanii wzrosły o 3 miliardy funtów rocznie w ujęciu realnym od 2016-17, po realnym cięciu finansowania o 6,6 miliarda funtów w latach 2010-2017.Według danych IISS Global Military Balance 2020 Rosja wydaje na wojsko około 4,14% swojego produktu krajowego brutto, podczas gdy Wielka Brytania wydaje około 2,33%.*

Jedynym moim obowiązkiem będzie uczynienie brytyjskiej armii tak zabójczej i skutecznej, jak to tylko możliwe – napisał generał Patrick Sanders w liście do swoich żołnierzy.

Tymczasem, jak podaje Downing Street, premier Wielkiej Brytanii Borys Johnson podczas swojej ostatniej wizyty w Kijowie, ogłosił program szkoleniowy dla sił ukraińskich. Program, który – jak zapewnia Johnson, cytowany przez The Times “ma zmienić równanie wojny”. W jego ramach Zjednoczone Królestwo przeszkoli 10 tysięcy ukraińskich żołnierzy co 120 dni, co ma pozwolić na odbudowanie sił militarnych i zwiększenie ukraińskiego oporu. Szkolenia mają odbywać się terytorium Ukrainy.

Od 2015 roku do tej pory Wielka Brytania przeszkoliła ponad 22 tysiące ukraińskich żołnierzy.

* dane za BBC News.

K.P.

Co z podróżami po Europie? Unia Europejska ma zamiar przedłużyć ważność certyfikatów covidowych o kolejny rok

Paszport Covidowy / Fot. Jernej Furman, Flickr.com (CC BY 2.0)

Ważność unijnych certyfikatów miała wygasnąć wraz z końcem czerwca. Parlament i Rada Unii Europejskiej osiągnęły nieformalne porozumienie w sprawie przełożenia daty wygaśnięcia paszportów covidowych.

Certyfikat Covidowy jest elektronicznym potwierdzeniem, że jego posiadacz jest zaszczepiony przeciwko Covid – 19, przechorował go lub uzyskał negatywny wynik na obecność wirusa SarCov2. Do niedawna większość krajów wymagała okazania ważnego certyfikatu, aby móc wjechać na ich terytorium. Ważność zaświadczenia miała wygasnąć po 30 czerwca bieżącego roku.

Parlament i Rada Europejska osiągnęły jednak porozumienie w sprawie jej przedłużenia. Paszport Covidowy miałby teraz obowiązywać do 30 czerwca 2023 roku. Dodatkowo instytucje unijne uzgodniły, że państwa członkowskie powinny powstrzymać się od nakładania dodatkowych ograniczeń dla podróżujących posiadaczy certyfikatu. Głosowanie nad proponowanymi zmianami odbędzie w dniach 23 i 24 czerwca.

K.B.

Źródło: Wprost

Czytaj też:

Andrzej Zawadzki – Liang o Covidzie w Chinach: nie widzę szansy, by zakończyć lockdowny i testowanie mieszkańców