Maciej Kożuszek: Były to wybory bardzo dziwne, kuriozalne. Nie ma jednak dowodów, że zostały sfałszowane

Maciej Kożuszek o niespójności narracji Republikanów odnośnie fałszerstwa wyborczego, fałszywych informacjach w tej sprawie i kompromitacji stanów wolno liczących głosy.

Póki co Donaldowi Trumpowi nie udało się stworzyć spójnej narracji, która by pokazywała, że, jak powiedział, wybory zostały ukradzione.

Maciej Kożuszek nie uważa, że wybory prezydenckie w USA można by uznać za sfałszowane. Wskazuje, że istnieją inne wytłumaczenia tego, że prezydent USA utracił w kilku stanach prowadzenie, jakie miał początkowo:

W Pensylwanii nie można było liczyć głosów korespondencyjnych, zanim nie zamknięto lokali wyborczych.

Przyznaje, że mimo spodziewanej przewagi Bidena w głosowaniu pocztowym, dziwi fakt, tak szybkiej utraty przewagi przez jego kontrkandydata w Michigan. Nie jest to jednak wystarczający dowód na fałszerstwo.

Były to wybory bardzo dziwne, kuriozalne. Stany, które tak bardzo długo liczyły te głosy się skompromitowały.

Wolne liczenie głosów i przewaga Demokratów w głosowaniu korespondencyjnych nie stanowią wystarczającej przesłanki, by mówić, że wybory są fałszowane. Zarzuty Republikanów wobec Demokratów powinny być konkretniejsze.

Ludzie Trumpa w Pensylwanii, Nevadzie nie zostali wpuszczeni do tego, by obserwować liczenie głosów.

W tym pierwszym stanie liczenie wstrzymano. Szef działu świat tygodnika „Gazeta Polska” zauważa, iż gdyby dochodziło do masowego fałszowania, to znaleźliby się łatwo ludzie, którzy zgłosiliby, że byli świadkami dosypywania głosów. Dodaje, że rozpowszechniane są fałszywe informacje pokazujące rzekomo fałszowanie trwających wyborów. Zdjęcia nazwisk osób głosujących, które urodziły się w XIX wieku pochodzą z innych wyborów, z 2019 r., a podawana liczba zarejestrowanych wyborców Wisconsin, niższa niż oddane głosy z tego stanu, pochodzi z 2018 r.

Maciej Kożuszek przypomina, że w 2000 r. Al Gore nie zgadzał się z wyrokiem Sądu Najwyższego ws. wyborów, ale zaakceptował go ze względu na szacunek do systemu. Kiedy wygra Joe Biden, część Amerykanów będzie nazywać go oszustwem. Demokraci będą zaś oskarżać Donalda Trumpa, że nielegalnie mianował  Amy Coney Barrett, podważając wiarygodność SN.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Adam Becker: 92% przekazów medialnych na temat Trumpa w USA jest negatywnych

Komentator życia politycznego w Stanach Zjednoczonych mówi o tym, że media amerykańskie cały czas piszą, że Joe Biden jest faworytem wyborów i tuszują aferę wokół jego syna.


Adam Becker mówi o zastrzeleniu w Filadelfii agresywnego mężczyzny:

Był to człowiek podejrzewany o przestępstwa, który, mimo ostrzeżeń policjantów, nie zatrzymał się, i szedł nożem w ich kierunku

W mieście wybuchły rozruchy, w których 30 policjantów odniosło rany.

W amerykańskich wyborach zagłosowało 64 miliony obywateli, połowa z nich w tzw. swing states. Tymczasem kandydaci wciąż są na szlaku kampanijnym:

Trump  jest niezwykle aktywny, był na trzech wiecach z udziałem prawie 100 tys. ludzi. Na trasie pojawiła się również jego żona, skrytykowała Demokratów, że w pierwszej fazie pandemii skupiali się głównie na odwołaniu prezydenta z urzędu.

Na wiecu Joe Bidena w Georgii była słaba frekwencja, mimo obecności Johna Bon Joviego. Organizatorzy twierdzili, że ograniczona liczba uczestników była zaplanowana:

Dzisiaj Joe Biden nie ma niczego w planie, w Orlando sytuację będzie ratować Barack Obama.

Jak relacjonuje Adam Becker, wyliczono, że 92% przekazów medialnych na temat Trumpa w USA  jest negatywnych.

Media podają cały czas informację o prowadzeniu Bidena w sondażach.

Komentator wskazuje, że amerykańskie media bardzo dużo zajmują się epidemią COVID-19. Zgodnie ze słowami Adama Beckera, w USA nie mówi się o protestachh polskich rolników i przeciwników obostrzeń antyepidemicznych:

Protesty kobiet odnośnie zaostrzenia prawa antyaborcyjnego zostały oczywiście natychmiast zauważone.

Gość „Kuriera w samo południe mówi, że były wiceprezydent cały czas odnotowuje wpadki:

Nie należy się śmiać z Bidena, to człowiek całkowicie zagubiony. Powinien poddać się leczeniu , a nie wystawiać na trudy kampanii. Ktoś taki nie obroni USA przed koronawirusem i innymi zagrożeniami.

Szanse wyborcze Donalda Trumpa wzrosły, w opinii Adama Beckera, po tym, jak analitycy z Wall Street wydali prognozę, zgodnie z którą wybór prezydenta na drugą kadencję korzystnie wpłynie na notowania nowojorskiej giełdy.

Śąd Najwyższy podtrzymał prawo uchwalone przez stan Wisconsin, zgodnie z którym być rozpatrywane tylko te głosy, które dotrą do dnia wyborów. Jak dodaje rozmówca Jana Olendzkiego:

Totalna opozycja amerykańska już chce odwoływać Amy Coney Barrett

Komenntator życia politycznego w USA informuje, że tamtejsze media całkowicie przykryły aferę Huntera Bidena.

Jeden z polityków demokratycznych stwierdził, że afera Bidena to rosyjska prowokacja przeciwko amerykańskiej demokracji. W domyśle – amerykańska demokracja jest reprezentowana tylko przez Joe Bidena i Demokratów.

Istnieją poważne dowody na współpracę Huntera Bidena z Chinami.

W tle mają miejsce bezwzględne działania Donalda Trumpa przeciwko pedofilii. To one są przyczyną niechęci Hollywood w stosunku do prezydenta i strachu przed nim.

Jak podsumowuje Adam Becker:

Dzieje się bardzo dużo rzeczy, rywalizacja codziennie się zaostrza. Stale wypływają nowe rzeczy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Mikołaj „Vonsky” Teperek: Zamieszki i protesty BLM mogły przekonać cichą większość do głosowania na Donalda Trumpa

Prowadzący kanału Niepoprawny Dyplomata wyjaśnia, czemu części zwolenników Donalda Trumpa może nie być widać w sondażach oraz o skandalach Huntera Bidena i spodziewanym długim liczeniu głosów.

Sędzia Sąd Najwyższego Stanów Zjednoczonych Amy Coney Barrett została oficjalnie zatwierdzona na swoim stanowisku przez Senat. Oznacza to, iż w amerykańskim Sądzie Najwyższym nominaci Republikanów mają sześć miejsc na dziewięć.

Mikołaj „Vonsky” Teperek odnosi się do sondaży przedwyborczych. Ostatnie zamieszki mogły przekonać milczącą większość (silent majority) do głosowania na urzędującego prezydenta. Wskazuje, że sprzedaż broni w Stanach Zjednoczonych zawsze wzrasta tuż przed wyborami. Boją się oni bowiem, że w przypadku wygranej Demokraty, naruszona zostanie druga poprawka do konstytucji.

Joe Biden ma bardzo smutną biografię, bo jeden z jego synów zmarł.

Prowadzący kanału Niepoprawny Dyplomata na YouTube wskazuje, że żyjący Hunter Biden, jest tym „gorszym” synem. Ujawniono niedawno seks-taśmę z jego udziałem i materiał, na którym chwali się on zażywaniem narkotyków. Część ludzi, którzy zdążyło już zagłosować na Joego Bidena, wyszukuje w sieci, jak zmienić oddany głos. Jest to jednak niemożliwe.

W obecnych wyborach Teksas po raz pierwszy występuje jako swing-states. Wielu ludzi emigrowała do tego stanu z Kalifornii, ze względu na wysokie podatki. Przybysze z Kalifornii nie są w Teksasie lubiani.

Nasz gość wskazuje, że „to mogą być historyczne wybory, jeśli chodzi o czekanie na wynik”. Czekać możemy na niego stosunkowo długo. Donald Trump zrobił dużo dla uspokojenia sytuacji międzynarodowej- wskazuje.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Zwykli ludzie tworzą wielką historię!

„Równość, bezstronność, rządy prawa oparte na Konstytucji, z których korzystamy każdego dnia to jedno z czołowych osiągnięć w historii cywilizacji” mówił Donald Trump zaprzysięgając Amy Coney Barrett.

Osiem dni do wyborów. Dzień, o którym było wiadomo, że najważniejszym jego wydarzeniem będzie proces zatwierdzenia przez Senat nominacji Amy Coney Barrett na sędziego Sądu Najwyższego. Niezależnie od wagi tego procesu Donald Trump udał się na 3 wiece wyborcze w Pensylwanii: Allentown, Lititz i Martinsburgh. Już na lotnisku któryś z dziennikarzy powiedział do Trumpa, że wywiesił białą flagę i poddał się przed COVID. Ten odparł, że przeciwnie, natomiast zrobił to Biden, który wywiesił białą flagę przed życiem i schował się w piwnicy a tak w ogóle jest żałosnym kandydatem. Stwierdził, że to jego administracja „zapędziła pandemię do narożnika” Powiedział, że spotka się z prasą wieczorem w Białym Domu na ceremonii zaprzysiężenia ACB. Potwierdził także zawieszenie broni pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem.

Wiece w Pensylwanii były dość podobne z uwagi na podobny elektorat i podobne problemy.

Jak było do przewidzenia, Trump przypomniał, że wprowadzenie w życie planów Bidena doprowadzi do praktycznej likwidacji przemysłu wydobywczego i byłoby wyrokiem śmierci dla takich stanów jak Pensylwania.

Potwierdził to, co mówił już kilkakrotnie wcześniej, że od 4 listopada zniknie praktycznie temat COVID i przypomniał epidemię tzw. świńskiej grypy (H1N1), gorszej niż COVID.

Kiedy Trump podbijał serca wyborców w Pensylwanii, w Waszyngtonie odbywało się głosowanie w sprawie zatwierdzenia przez Senat, kandydatury nominowanej przez Donalda Trumpa na sędziego Sądu Najwyższego, Amy Coney Barrett.

Przypomnę, że 2 tygodnie temu odbyły się przed specjalną komisją senacką trwające 4 dni przesłuchania, po których ACB uzyskała pozytywną opinię FBI konieczną do zatwierdzenia, a w ubiegły czwartek rekomendację Komisji Senackiej, która zapadła stosunkiem głosów 12:0, z powodu zbojkotowania głosowania przez senatorów z Partii Demokratycznej.

Dwie senator republikańskie od dawna deklarowały, że nie poprą nominacji, nie z powodu samej ACB, której osoba nie budziła ich wątpliwości, tylko z uwagi na ich stanowiska, że nominacja nie powinna być w ogóle procedowana w trakcie procesu wyborczego a nowy sędzia powinien być nominowany już przez nowego, lub nowego-starego, prezydenta. Przy stosunkowo niedużej przewadze GOP w Senacie (53: 45 + 2 niezrzeszonych) wynik mógł być więc różny i dlatego część republikanów apelowała do wiceprezydenta Pence’a, który jest jednocześnie senatorem i przewodniczącym większości republikańskiej w Senacie, żeby pojawił się na wszelki wypadek na głosowaniu. Ustalono jednak, że nie powinno być to potrzebne. Wszyscy byli jednak przygotowani, że gdyby zaszła taka potrzeba, głosowanie będzie tak długo procedowane aż wiceprezydent na nie dotrze. Pence nie był potrzebny, wynik głosowania 52: 48 i nominacja została zatwierdzona.
Nie obyło się bez „dramatycznych” momentów, kiedy np. senator Schumer, Demokrata z Nowego Jorku mówił, że ten dzień zapisze się jako „jeden z najczarniejszych dni w historii Senatu USA”, a inny „demokratyczny” senator porównał Donalda do kapitana Ahaba z książki Melville’a („Moby Dick” – swoją drogą jedno z najwybitniejszych dzieł lit. amerykańskiej), a samą ACB do „ostatniego harpuna wbitego w ciało amerykańskiej demokracji”. Częsty u polityków popis elokwencji nieprowadzący do niczego. U Schumera wręcz irytujący, ponieważ znany jest jako jeden z najbardziej wpływowych i cynicznych polityków w Waszyngtonie.

Wieczorem odbyła się ceremonia zaprzysiężenia Amy Coney Barrett w Ogrodzie Różanym Białego Domu. Witając wszystkich i dziękując tym, którzy pomogli w wyborze i nominacji ACB, przywitał szczególnie jej męża Jessiego oraz siedmioro ich dzieci, które obserwowały ceremonię z domu w Indianie. Stwierdził, że rodzina Barret skradła serca Amerykanów.

Podkreślił, że ACB nie tylko jest piątą kobietą nominowaną na sędziego Sądu Najwyższego, ale także PIERWSZĄ matką dzieci w wieku szkolnym, która została sędzią SN! Wygłosił także krótką laudację na jej cześć, w której podkreślił wszystkie jej zalety i dotychczasowe osiągnięcia, a potem krótkie przemówienie skierowane głównie do młodzieży. Pozwolę sobie teraz przytoczyć spory fragment tego krótkiego tym razem przemówienia, ponieważ było jednym z najbardziej poruszających, jakie w swym niekrótkim życiu słyszałem.

„Równość, bezstronność, rządy prawa oparte na Konstytucji, z których korzystamy każdego dnia to jedno z czołowych osiągnięć w historii cywilizacji. To triumf rozumu, doświadczenia i wartości, które są trwałe i wieczne. Nasze przywiązanie do tego dziedzictwa uczyniło Amerykę tym, czym jest, najbardziej sprawiedliwym, wyjątkowym i chwalebnym narodem, jaki istniał.
Chcę, żeby każde dziecko w Ameryce zobaczyło to i zrozumiało jak wyjątkowa i ważna jest to uroczystość. Wypełniamy w niej obowiązek, który przechodzi z pokolenia na pokolenie, aby podtrzymywać narodowe tradycje i cnoty, które umożliwiły wszystko, co osiągnęliśmy wcześniej i zrobimy w przyszłości. To dzięki naszej Konstytucji i naszej kulturze wolności żyjecie w kraju, w którym wszystko jest możliwe i gdzie każde marzenie może się spełnić. Bez względu na to, kim jesteś, bez względu na to, skąd pochodzisz, w Ameryce każdy ma prawo do jednakowej ochrony zgodnie z naszym prawem, a Twoje uświęcone prawa nigdy, przenigdy nie mogą zostać ci odebrane. Marsz wolności, który rozpoczął się wraz z rewolucją amerykańską, trwa także dziś wieczorem. Dziś wieczorem w Białym Domu podążamy dalej w tym marszu, marszu równości i sprawiedliwości, za które tyle pokoleń Amerykanów poświęciło tak wiele. Oddajemy cześć sprawie, za którą ludzie ginęli by wygrać wojnę secesyjną, i dla której skakali z samolotów i przelewali krew na odległych polach bitew. Oddajemy cześć nieśmiertelnym zasadom, które zainspirowały miliony ludzi w walce o prawa obywatelskie, i odczuwamy szczególną dumę z narodu, który inspiruje miliardy ludzi na całym świecie. Nigdy nie możemy brać tego promiennego dziedzictwa za coś oczywistego. Nie możemy nigdy tracić wiary w naszą historię, nasze dziedzictwo i naszych bohaterów. Aby sięgnąć gwiazd, musimy stanąć na mocnym i solidnym fundamencie zbudowanym przez niesamowitych Amerykanów, którzy żyli przed nami.

Sędzio Barrett, kiedy dziś wieczorem złożysz przysięgę, dziedzictwo naszych przodków spadnie na ciebie. Amerykanie pokładają w tobie zaufanie i wiarę w to, że podejmiesz zadanie obrony naszych praw, naszej konstytucji i kraju, który wszyscy kochamy. Prosimy Boga, aby dał ci mądrość i odwagę. Wiem, że sprawisz, że wszyscy będziemy (z ciebie) bardzo, bardzo dumni. Tak długo, jak będziemy lojalni wobec naszego dziedzictwa i naszych współobywateli, przyszłość Ameryki będzie świetlana, przeznaczeniem Ameryki będzie wielkość, a amerykanie na zawsze i zawsze będą wolni”.

Wow, cóż za przemówienie! Życzyłbym sobie kiedykolwiek usłyszeć coś równie zwięzłego, a jednocześnie podniosłego z ust polskiego polityka. Najchętniej jeszcze wiarygodnego.

Mam przeczucie, że to przemówienie otwiera najważniejszy front walki, która stanie wkrótce przed Donaldem Trumpem, ale tak naprawdę przed nami wszystkimi, przed konserwatystami całego świata. Walki o serca i umysły dzieci i młodzieży faszerowanych od lat lewicową ideologią.

Po przemówieniu nastąpiło zaprzysiężenie a przysięgę odbierał sędzia z najdłuższym stażem w Sądzie Najwyższym, zaprzysiężony jeszcze w 1991 roku przez Georga Busha, Clarence Thomas. Biblię, na której położyła rękę ACB w trakcie przysięgi, trzymał przed nią jej uśmiechający się bez przerwy mąż Jessie sam mający za sobą piękną karierę prawniczą m.in. jako prokurator federalny.
Zwykli ludzie tworzący wielką historię!

Adam Becker

Wszystkie korespondencje Adama Beckera znajdują się tutaj

Trump ewangelizuje politycznie świat nawracając go na konserwatyzm i wartości chrześcijańskie

Polityka jest tak przeżarta korupcją, że wydawało się, że nie ma już nadziei na lepsze jutro i świat pogrąży się w lewicowym szaleństwie, które go zniszczy.

Trump jest najsensowniejszym politykiem ostatnich kilkudziesięciu lat, dlatego, że nie jest politykiem!

Straciłem złudzenia co do polityków – przeżyłem 65 lat, przez całe życie obserwowałem politykę i widziałem upadek praktycznie wszystkich autorytetów oprócz Ronalda Reagana i Margaret Thatcher. Michnik, Wałęsa, Bush jr, niemiecka chadecja, papież Franciszek.

Polityka jest tak przeżarta korupcją, że wydawało się, że nie ma już nadziei na lepsze jutro i świat pogrąży się w lewicowym szaleństwie, które go zniszczy, ponieważ lewica od czasu rewolucji francuskiej niszczy wartości i życia ludzkie. Rosja, Chiny, Wietnam, Kambodża. Lenin, Mao, Che Guevara, Pol Pot.

Na końcu USA, które będąc bastionem rozsądku i konserwatyzmu w nihilistycznym świecie, krajem, który niósł kiedyś nadzieję dla konserwatystów i zwolenników wolności obywatelskiej, zaczął na naszych oczach, w ciągu ostatnich 15 lat zmieniać się w kraj socjalistyczny z wszystkimi związanymi z tym opresjami.

[related id= 127930 side=left] Pewnie stoczyłby się w lewackie piekiełko do imentu, gdyby nie dwie rzeczy:

Second Amendment, czyli Druga Poprawka do Konstytucji Stanów Zjednoczonych wprowadzona w życie 1791 roku wraz z Kartą Praw Obywatela Stanów Zjednoczonych (United States Bill of Rights) zapewniająca każdemu obywatelowi prawo do posiadania i NOSZENIA broni, o czym pewnie wkrótce jeszcze napiszę

właśnie Donald Trump.

Trump obudził nie tylko moją, ale chyba całego konserwatywnego świata nadzieję na zmianę.

Będąc Szawłem, stał się Pawłem, który ewangelizuje politycznie świat nawracając go na konserwatyzm i wartości chrześcijańskie.

Ben Shapiro, jeden z najpopularniejszych i najsensowniejszych konserwatywnych komentatorów politycznych, w krótkim filmiku na YT tłumaczy, dlaczego nie głosował na Donalda Trumpa w 2016 i dlaczego głosuje na niego teraz.

Trzy powody:
1. mylił się co do polityki Trumpa
2. całkowicie mylił się co do jego charakteru – to, co Trump mógł zrobić złego/niewłaściwego już zrobił wcześniej
3. Demokratów całkowicie porąbało

Trump okazał się bardzo konserwatywny, zniósł wiele niepotrzebnych regulacji, wprowadził do Sądu Federalnego (300) i Sądu Najwyższego (3) nowych konserwatywnych sędziów kierujących się oryginalnym przesłaniem zawartym w Amerykańskiej Konstytucji.

Doprowadził do radykalnego zmniejszenia bezrobocia, wzrostu wynagrodzeń i redukcji podatków – w ciągu 3 lat dochód przeciętnej wzrósł o rekordowe 6000 $.

Jego działania doprowadziły do tego, że USA po raz pierwszy w historii są całkowicie samowystarczalne energetycznie, a cena galona benzyny oscyluje wokół 2$/galon, czyli 2 zł/l, co też znacząco poprawiło budżety domowe Amerykanów poruszających się jednak głównie samochodami z silnikami o dużych pojemnościach. Jest to aspekt, na którym skorzystaliśmy też w Polsce, ponieważ na skutek praktycznej likwidacji importu surowców energetycznych przez USA, a nawet jego eksportowi ceny paliw spadły na całym świecie.

[related id=123974 side=right] Prowadzi politykę pro-life. Jedną z jego pierwszych decyzji, która na ustach przedstawicieli amerykańskiej, ale nie tylko amerykańskiej, lewicy wywołała pianę była decyzja o wstrzymaniu subsydiowania wszelkich organizacji wspierających aborcję, w tym giganta aborcyjnego Planned Parenthood, który musiał zamknąć kilkanaście oddziałów, co pewnie przyczyniło się do ocalenia tysięcy żyć ludzkich.
Wstrzymał finansowanie WHO przejętej całkowicie przez lewicową agendę i zajmującą się obecnie praktycznie marketingiem na rzecz Chin. Mam osobiście nadzieję, że w następnej kadencji wstrzyma finansowanie ONZ, o ile ta organizacja nie przestanie zajmować się głównie obroną interesów lewicy na całym świecie.Wycofał UAS z porozumień Szczytu Paryskiego, co powinna zrobić też jak najszybciej Polska.
Wypowiedział  umowę NAFTA pomiędzy USA, Kanadą i Meksykiem, skrajnie niekorzystną dla USA i, jak się okazało, również Meksyku, która stała się furtką do rynku amerykańskiego dla firm chińskich i wprowadził nową korzystną USMCA. Zablokował skrajnie niekorzystną dla gospodarki całego świata umowę TTIP, która praktycznie zniszczyłaby gospodarki narodowe na rzecz przejęcie ich przez firmy globalne.
Wycofał się z niekorzystnego i niebezpiecznego porozumienia z Iranem, które kosztowało USA miliardy dolarów nie dając nic w zamian. Jak ostatnio słusznie zauważył, spodziewa się, że jednym z pierwszych krajów, który zwróci się do niego po reelekcji będzie właśnie Iran, który teraz ma nadzieję na jego przegraną, ale jest w takiej sytuacji społecznej  i gospodarczej, że będzie musiał to zrobić, a on wtedy pomoże im ale wynegocjuje warunki korzystne zarówno dla pokoju światowego, jak i zmęczonego zapaścią gospodarczą irańskiego społeczeństwa.
Jest pierwszym od lat amerykańskim prezydentem, który nie uwikłał USA w nową wojnę. Wycofując amerykańskich żołnierzy z niepotrzebnych wojen zdołał przy tym praktycznie pokonać ISIS i zabić kilku niebezpiecznych terrorystów jak choćby nietykalny dotąd irański generał Soleimani.
Przeniósł ambasadę USA do Jerozolimy jako pierwsze państwo na świecie i doprowadził do podpisania porozumień pokojowych na Bliskim Wschodzie po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat, za co uzyskał już kilka nominacji do Pokojowej Nagrody Nobla.

Zdołał pokonać niepohamowaną dotąd wydawałoby się, ekspansję chińską i zdławić wzrost gospodarczy Chin doprowadzając jednocześnie do zwiększenia przewagi gospodarki US nad chińską.
Jako jedyny polityk światowy wreszcie nie kapituluje przed tzw. pandemią COVID, twierdząc słusznie, że to po prostu kolejna grypa, może i gorsza od zwykłej sezonowej, ale mniej śmiertelna niż H1N1, na którą w samych USA zmarło w 2009 roku przeszło 2 mln osób.

Uważa, że lekarstwo/terapia nie powinno być bardziej szkodliwe niż choroba, którą ma leczyć. Szkoda, że polski rząd zapewniający o ścisłej współpracy militarnej i gospodarczej z USA nie bierze z niego przykładu. Nie mogę tu nie przypomnieć, że WHO uznało w 2009 grypę H1N1 za najszybciej rozprzestrzeniającą się jak dotąd w historii chorobę i zaleciło nieprowadzenie statystyk jej rozprzestrzeniania się!!!

Cóż za różnica w podejściu do problemu pomiędzy rokiem 2009 a 2019!

Wow, sporo jak na 3,5 roku! Czy można się dziwić, że ludzie go kochają a inni politycy, których niemoc, korupcja i lenistwo są jeszcze bardziej widoczne na jego tle, nienawidzą?

Adam Becker

Wszystkie korespondencje Adama Beckera znajdują się tutaj

Adam Becker: Donald Trump jest świętym Pawłem konserwatywnej polityki na całym świecie

Komentator życia politycznego w USA mówi o znaczeniu nominacji Amy Coney Barrett do Sądu Najwyższego USA. Opisuje sukcesy prezydentury Donalda Trumpa. Nazywa go „ratunkiem dla świata”.

 

Adam Becker komentuje zatwierdzenie Amy Coney Barrett na członka Sądu Najwyższego USA. Kandydatka zyskała minimalną większość głosów 52:48. Obecnie w Sądzie konserwatyści mają większość 6:3.

To najważniejsza decyzja ostatnich miesięcy, będzie miała swoje wieloletnie skutki.

Zaprzysiężenie Barrett miało skromny, ale uroczysty charakter. Odbyło się  w Ogrodzie Różanym Białego Domu.

Sędzia Barrett wygłosiła krótkie, ale wspaniałe przemówienie. Jedno z najlepszych, jakie w życiu słyszałem.

W opinii komentatora Donald Trump jest ratunkiem dla świata przed nihilizmem, korupcją i socjalizmem.

Przez całe życie widziałem upadek wielu autorytetów. Myślałem, że świat już na zawsze pogrąży się w lewicowym szaleństwie. Donald Trump obudził nie tylko moje nadzieje, ale i całego konserwatywnego świata.

Jak mówi Adam Becker, lista dokonań Donalda Trumpa jako prezydenta USA jest „imponująca”:

Trump zniósł wiele niepotrzebnych regulacji, a przed epidemią doprowadził do zdecydowanego spadku bezrobocia. Nominował wielu konserwatywnych sędziów, kierujących się oryginalnym przesłaniem zawartym w amerykańskiej konstytucji.

Rozmówca Jana Olendzkiego wskazuje, że prezydent Trump doprowadził do zatrzymania chińskiej ekspansji w USA, oraz znacząco osłabił tzw. Państwo Islamskie:

Trump jest najsensowniejszym człowiekiem polityki, bo nie jest politykiem. Dla mnie jest, zachowując wszelkie proporcje, świętym Pawłem konserwatywnej polityki na całym świecie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Prof. Prokopowicz o „aferze Bidenów”: Bagno waszyngtońskie nie chce zająć się tą sprawą. Trump chce odwołać szefów służb

Prezes Instytutu Globalnych Innowacji, Ekonomii i Logistyki mówi o korupcji w rodzinie Bidenów, agresji amerykańskiej Antify, Sądzie Najwyższym i kondycji służby zdrowia w USA.

 


Profesor Adam Prokopowicz komentuje sytuację w przedwyborczą w USA:

Społeczeństwo jest podzielone 50 na 50. Języczkiem u wagi będą zapewne afery wokół Huntera Bidena oraz „cicha większość”, która wyszła na ulicę, by zamanifestować poparcie dla prezydenta Trumpa i sprzeciw wobec fałszerstw wyborczych>

Gość Radia WNET relacjonuje akty przemocy działaczy Antify skierowane w stronę czarnoskórych zwolenników Donalda Trumpa:

Dochodzi do tego, że ludzie muszą strzelać w obronie własnej. Mają dość zarzucania im rasizmu i seksizmu. Sprzeciwiają się postulatom wpuszczania do kraju wszystkich imigrantów.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego omawia również aferę wokół syna Joe Bidena, Huntera i zarzuty korupcyjne wobec byłego wiceprezydenta:

Bagno waszyngtońskie nie chce zająć się tą sprawą, bo doprowadziłoby to do ogromnego skandalu i konieczności zwolnienia 70% urzędników. Trump jest niesłychanie zdenerwowany tym, co się dzieje w państwie. Jednoznacznie zapowiedział, że po zwycięstwie wyborczym odwoła szefów FBI, CIA i Pentagonu.

Prof. Prokopowicz zarzuca Partii Demokratycznej próby zniszczenia podstaw ustroju USA, w związku z coraz bardziej prawdopodobną nominacją Amy Coney Barett do Sądu Najwyższego jej przeciwnicy dążą do zmniejszenia liczby członków Sądu i wprowadzenia kadencyjności:

Te działania służą jedynie do przejęcia władzy w państwie.

Gość Radia WNET negatywnie ocenia tych polityków europejskich, którzy sprzeciwiają się żądaniom zwiększenia wydatków na zbrojenia, formułowanym przez amerykańskiego prezydenta:

Nie może być tak, że ktoś zza Atlantyku będzie jedynym podmiotem broniącym Europy. Musi być jakaś ekonomiczna sprawiedliwość.

Prezes Instytutu Globalnych Innowacji, Ekonomii i Logistyki podkreśla, że od początku kadencji prezydent Trump wygasza, tam gdzie to możliwe, konflikty zbrojne, w które zaangażowały kraj poprzednie administracje

Jak zwraca uwagę rozmówca Łukasza Jankowskiego, polityka obecnego prezydenta doprowadziła Stany Zjednoczone do niezależności energetycznej:

Jakakolwiek dyskusja z Joe Bidenem, który chce zaprzestać wydobywania ropy naftowej w USA, jest bezpodstawna. Odnosząc to do Polski: nie można szantażować naszego kraju karami za wydobycie węgla, skoro natura sprawiła, że jest on naszym głównym źródłem energii.

Profesor Prokopowicz stwierdza, że:

Obecnie odbywa się walka o przyszłość USA jako miernika rozwoju demokracji i systemu kapitalistycznego. Ten system trzeba poprawiać, bo korporacje dążą do centralizmu ekonomicznego.

Ekspert omawia spór o przyszłość amerykańskiego systemu opieki zdrowotnej. Partia Republikańska opowiada się za utrzymaniem dominacji ubezpieczeń prywatnych, podczas gdy w Partii Demokratycznej przeważają entuzjaści publicznej służby zdrowia:

Demokraci zapowiadali reformę amerykańskiej opieki społecznej, nic z tego nie wyszło. Służba zdrowia dla biedniejszych Amerykanów się nie poprawiła, a  każdy musiał na nią płacić, nawet jeżeli posiadał ubezpieczenie prywatne.

Profesor Prokopowicz chwali rozsądną, jak mówi, politykę imigracyjną prezydenta Trumpa:

Elementem państwa są granice, każda władza ma prawo do decydowania o tym, co się dzieje na jej terenie.

Poruszony zostaje również temat roszczeń żydowskich w stosunku do Polski:

Mam bardzo proste rozwiązanie: Jeżeli mamy coś oddawać, to na zasadzie analizy finansowej. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że państwo polskie przez wiele lat utrzymywało te budynki, to może się okazać, że należy się nam dopłata.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Adam Becker: Jeżeli Donald Trump nie wygra wyborów, jego uzbrojeni zwolennicy wyjdą na ulice

Komentator zwraca uwagę, że w USA w ostatnim czasie wzrosła sprzedaż broni. Mówi o tym, że obsadzenie miejsca w Sądzie Najwyższym po Ruth Bader Ginsburg jest kluczowe dla przyszłości kraju.

 

Trump namawia ludzi, żeby głosowali bezpośrednio, bo metoda korespondencyjna daje pole do nadużyć. Nie trzeba na przykład  dodawać podpisu.

Adam Becker mówi o wątpliwościach związanych z głosowaniem korespondencyjnym podczas wyborów prezydenckich w USA. Wskazuje, że przygotowano w USA wiele kart wyborczych dla osób dawno zmarłych.

Prezydent twierdzi, że jest to celowe działanie Demokratów.

[related id=127457 side=left] Rozmówca Adriana Kowarzyka przestrzega, że ewentualne zwycięstwo wyborcze Joe Bidena może wywołać poważne niepokoje społeczne wśród zwolenników Partii Republikańskiej:

Ludzie potrafią liczyć ile osób jest na wiecach obu kandydatów i trudno im uwierzyć, że były wiceprezydent ma większe poparcie

Adam Becker wskazuje na to, że sympatycy Partii Republikańskiej dysponują narzędziem umożliwiającym stawienie zbrojnego oporu.

W rękach prywatnych w USA jest ponad 300 mln sztuk broni palnej, głównie w rękach zwolenników Trumpa.

Gość „Kuriera w samo południe” przytacza dane, zgodnie z którymi w USA rok do roku wzrosło zapotrzebowanie na broń:

Amerykańskie sklepy z bronią wyglądają tak, jak polskie sklepu spożywcze w latach 80. Jeżeli Trump nie wygra wyborów, w kraju najprawdopodobniej wybuchną zamieszki; uzbrojeni ludzie wyjdą na ulice.

Adam Becker omawia również zawirowania wokół amerykańskiego Sądu Najwyższego. Trwa batalia o zatwierdzenie Amy Coney Barret jako następczyni zmarłej niedawno Ruth Bader Ginsburg. [related id=127454 side=right]

Demokraci usiłują podważyć konstytucyjny porządek, panujący od czasów Deklaracji Niepodległości. Najbliższy czas pokaże, czy USA wrócą do swoich korzeni, czy pójdą w stronę radykalnej lewicy.

Komentator mówi też o ogromny znaczeniu nadchodzących wyborów dla losów Polski:

Najbliższe wybory są ważniejsze dla Rzeczpospolitej niż wybory prezydenta naszego kraju.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Sąd Najwyższy USA: „Fill the Seat” vs. „Pack the Court”

8 września zmarła sędzia Sądu Najwyższego Ruth Bader Ginsburg (RBG), nominowana jeszcze przez prezydenta Billa Clintona. Dla Donalda Trumpa i Republikanów był to los wygrany na loterii.

 

Trudno przecenić wagę Sądu Najwyższego w życiu politycznym USA. Powołany w 1789, czyli w roku wybuchu Rewolucji Francuskiej, od 1869 roku liczy 9 sędziów, choć ich liczba może być za zgodą Kongresu zmieniana. Sąd Najwyższy orzeka o zgodności aktów prawnych z Konstytucją, ale także, w przypadku zaistnienia wątpliwości, może zatwierdzić wynik wyborów, co miało miejsce np. w 2000 roku, kiedy tylko decyzji SN prezydenturę zawdzięczał George Bush jr. Do 2016 roku przewagę mieli sędziowie nominowani przez Demokratów, czyli zasadniczo progresiści z lewicowym przechyłem jak RBG.Trump nominował już 2 sędziów: Neila Gorsucha zaprzysiężonego w 2017 i Bretta Kavannaugh zaprzysiężonego w 2018.

Przy nominacji tego drugiego Demokraci, próbując ją zablokować, nie cofnęli się nawet przed oskarżeniem go o gwałt dokonany jakoby w czasach studiów. Narazili na szwank jego reputację, rodzinę, nie oszczędzono mu niczego. Później okazało się, że nawet nie spotkał kobiety oskarżającej go o rzekomy gwałt, a ona sama przyznała, że do oskarżenia została namówiona przez osobę sprzyjającą Demokratom.

Nawiasem mówiąc, w lewicowych mediach, także polskich (portale Polityki, GW, Gazety Prawnej czy Wikipedii) do dzisiaj są jedynie wzmianki o oskarżeniach, ale brak informacji o tym, że okazały się fałszywe.

Do momentu śmierci RBG w SN panowała krucha większość Republikanów (5:4), po jej śmierci i mianowaniu przez Republikanów kolejnego sędziego przewaga Republikanów będzie już bardzo widoczna (6:3). Donald Trump jest pierwszym prezydentem w historii, który obsadził 3 stanowiska sędziów SN, a nie jest to jeszcze koniec w przypadku prawdopodobnej reelekcji, ponieważ jeden z sędziów nominowanych przez Clintona ma już 82 lata.

Na Demokratów padł blady strach, ponieważ w przypadku orzekania przez SN ostatecznego wyniku wyborów w sytuacji prawdopodobnych oszustw wyborczych przy głosowaniu korespondencyjnym i w przypadku jakichkolwiek wątpliwości nie mają żadnych szans na pomyślne dla siebie orzeczenie. Próbowali więc zablokować możliwość wyboru następcy RBG na czas po wyborach, licząc na to, że w przypadku zwycięstwa Bidena to oni nominują nowego sędziego. Jest to już praktycznie b. mało prawdopodobne, ponieważ Donald Trump bardzo szybko nominował na wakujący urząd Amy Conney Barret, odpowiadając na oczekiwania swoich wyborców, którzy natychmiast na rzecz kampanii ukuli nowe hasło: „Fill the Seat”, czyli „Obsadź ten stołek”, a w czwartek zakończyły się trwające 4 dni przesłuchania przed komisją senacką kandydatki, przez które przebrnęła wręcz brawurowo. Teraz tylko opinia FBI zatwierdzająca jej kandydaturę, co jest raczej formalnością i 22 października głosowanie w Senacie zatwierdzające nominację z czym, z uwagi na przewagę Republikanów, nie powinno być problemu, choć dwie republikańskie senator twierdzą, że jej nie poprą, ponieważ pewnie znajdzie się też kilku konserwatywnych demokratów, których do siebie przekonała. W US nie ma czegoś takiego jak obecna w polskiej praktyce politycznej dyscyplina głosowania.

Taki układ głosów na lata zapewniłby Republikanom korzystny dla nich wynik głosowań, nawet po przegranych wyborach. Dlatego wśród Demokratów pojawił się pomysł zaradzenia tej sytuacji i, w przypadku zwycięstwa Bidena oraz utrzymania przewagi w Kongresie, poszerzenia składu Sądu do 15, a nawet podwojenia go (Pack the Court). Nominowanie przez lewicę, która od dawna rozdaje karty w Partii Demokratycznej, 8 lub 9 sędziów jednorazowo, a nie ewolucyjnie zrujnowałoby praktycznie tę instytucję.

Skąd takie zapędy Demokratów? Zdają sobie sprawę, jak bardzo udało im się przemodelować amerykańską scenę polityczną. Metodą małych kroków, czy może raczej stopniowego podgrzewania wody w garnku, w którym siedzi żaba, w tym przypadku amerykańska demokracja, doprowadzili do tego, że zdecydowana większość Amerykanów, czyli konserwatywni chrześcijanie utracili wpływ na procesy legislacyjne, a nawet na wychowanie swoich dzieci. Począwszy od sprawy Roe v. Wade, w której efekcie dopuszczono tzw. późną aborcję na życzenie, przez legalizację ruchu LGBT aż po jego praktyczną afirmację, legalizację małżeństw homoseksualnych i adopcję dzieci przez pary homoseksualne, wprowadzane w imię „tolerancji”, doprowadzono do sytuacji, kiedy większość obywateli czuje się obco w swoim kraju. Stało się tak, ponieważ lewica, często skrajna, przejęła amerykański system edukacyjny, ale o tym napiszę osobno. W każdym razie Demokraci, czując najwyraźniej niekorzystne dla nich zmiany w nastawieniu społeczeństwa, obawiają się odwrócenia sytuacji i przeprowadzenia przez Republikanów, wśród których w przeciwieństwie do Demokratów, rosną wpływy konserwatystów, zmian, które unicestwią ich wątpliwy „dorobek”/dziedzictwo, a lewica utraci wpływy polityczne.

Dotyczy to także bardzo kontrowersyjnej ustawy o tzw. Obamacare, czyli powszechnym, według Demokratów, dostępie do opieki medycznej i socjalnej, której zdecydowanym przeciwnikiem jest Trump i której los będzie się decydował w najbliższym czasie.

Już wcześniej wspominałem, że kandydatura Amy Conney Barret, czy ACB jak już zaczęto o niej mówić, co wskazuje na skalę popularności, była strzałem w dziesiątkę. Fantastyczna kobieta, wykładowca prestiżowego katolickiego Uniwersytetu Notre Dame, matka siedmiorga dzieci, w tym jednego z zespołem Downa i dwójki adoptowanych sierot z Haiti, godząca rolę matki, pracę sędziego i karierą naukową. Jak mówi Trump: wniesie powiew świeżego powietrza do SN.

Jeżeli ktokolwiek miał wątpliwości co do tej nominacji, to po przesłuchaniach w Senacie musiał się ich pozbyć. Niesamowity spokój, pewność siebie, erudycja, poczucie humoru a przy tym wszystkim niezwykła i naturalna skromność, zapewniły jej nie tylko sympatię milionów ludzi w USA i na całym świecie, ale dla wielu, szczególnie konserwatywnych, kobiet stała się wzorem kobiety sukcesu. Kobiety, której całe życie, a jak na niespełna 50 lat osiągnęła naprawdę wiele, pokazuje, że można sprawdzać się zarówno na polu zawodowym, jak i rodzinnym bez konieczności rezygnacji z CZEGOKOLWIEK.

Sam byłem zdziwiony, kiedy w trakcie dyskusji w Fox News, jedna z czołowych dziennikarek stacji, sama przecież będąca bardzo atrakcyjną kobietą sukcesu, mówiła o ACB z wyraźnym podziwem i sympatią.

Bo ACB nie da się nie lubić! Z długiego procesu przesłuchań utkwiły mi w pamięci szczególnie trzy sceny. Z dnia pierwszego, kiedy za ACB wmaszerowała grzecznie cała jej najbliższa rodzina, w tym mąż, szóstka dzieci (oprócz najmłodszego z zespołem Downa), siostra i kuzynki, a ona na prośbę jednego z senatorów przedstawiła wszystkich z imienia. Jak na przesłuchania senackie widok zaiste niezwykły i wzruszający. Nawiasem mówiąc, republikański senator Howley, o którym jeszcze będzie zaraz mowa, pogratulował w imieniu swoim i swojej żony jako rodziców dwóch synów, ACB i jej mężowi Jessiemu wychowania dzieci, które razem z nimi cierpliwie i grzecznie siedzą na sali. Zażartował, że chętnie po zakończeniu przesłuchań poprosi ich o kilka wskazówek jak wychowywać dzieci. Drugi, z dnia drugiego, kiedy senator zdziwiony tym, że, w przeciwieństwie do innych przesłuchiwanych, nie jest obłożona stertą notatek i skoroszytów i ma tylko jeden notatnik, zapytał co to za źródło informacji. ACB pokazała bloczek czystych kartek bez jakichkolwiek notatek, a kiedy polityk dopytał, co to jest, odpowiedziała z uśmiechem, że jest tam tylko napis „US Senate”, wywołując śmiech i komentarz kręcącego głową polityka: „Imponujące”.

Moment trzeci, już po zakończeniu przesłuchania ACB, kiedy przed komisją senacką wypowiadała się jej była studentka będąca pierwszą niewidomą kobietą, która po ukończeniu studiów prawniczych pracuje jako urzędnik w Sądzie Najwyższym. Laura Wolk opowiadała, jak wiele zawdzięcza ACB, która opiekowała się nią podczas studiów i pomogła jej je ukończyć, poświęcając nierzadko swój prywatny czas. ACB jest niewątpliwe modelowym wzorem postawy chrześcijańskiej w każdym jej wymiarze.
Głównym i w zasadzie jedynym „zarzutem”, który Demokraci stawiają ACB, jest jej deklarowany i praktykowany katolicyzm. Jak ona sama powtarzała wielokrotnie, jest jak jej mentor i wieloletni sędzia SN, wybitny prawnik, zmarły w 2016 Antonin Scalia, powołany jeszcze przez Ronalda Reagana w 1986 [na marginesie: sędzia Scalia otrzymał m.in. w 2008 roku Nagrodę im. Pawła Włodkowica przyznaną mu przez Rzecznika Praw Obywatelskich RP śp. Janusza Kochanowskiego] zwolenniczką oryginalizmu, czyli interpretowania prawa dokładnie w duchu intencji twórców Amerykańskiej Konstytucji, bez prób dostosowywania orzeczeń do np. aktualnej sytuacji politycznej.

W trakcie przesłuchań przed komisją senacką stwierdziła m.in.: „Ja, jako sędzia, mam obowiązek szanować i egzekwować tylko to prawo, które przyjęli sami ludzie….. Jak powiedziałam wcześniej, to nie jest prawo Amy, to prawo narodu amerykańskiego. Uważam, że oryginalizm i tekstualizm sprowadzają się do tego – do zobowiązania się do praworządności, do niezakłócania, zmieniania, aktualizowania lub dostosowywania zgodnie z moimi własnymi preferencjami politycznymi, tego, czego wymaga to prawo ”.

Mimo tak jednoznacznego przedstawienia swego stanowiska i braku w jej praktyce sędziowskiej jakichkolwiek przykładów niespójnego zachowania, była przez 4 dni przesłuchań grillowana, jak określali to często obserwujący dziennikarze, przez demokratycznych senatorów. Doszło np. do sytuacji, kiedy jeden z senatorów wydawał się mieć do niej pretensje o to, że prezydent Trump nie odciął się bardziej wyraźnie od „białych supremistów”. Nic jednak nie zdołało wyprowadzić jej z równowagi i zaburzyć wizerunku. Największym i jedynym „osiągnięciem” Demokratów było doprowadzenie jej przez senator Dianne Feinstein z Kalifornii do przeproszenia za użycie terminu „preferencje seksualne”, które to określenie, według senator, jest archaiczne, niepoprawne politycznie i stygmatyzujące!
Najlepiej stanowisko, postawę i zachowanie Demokratów podsumował w ostatnim dniu przesłuchań republikański senator z Missouri Josh Hawley, swoją drogą niezwykle obiecujący młody konserwatywny polityk, przed którym, podobnie jak przed moją ulubioną gubernator Dakoty Płd. Kristie Noem, wydaje się stać wielka polityczna kariera.

Howley powiedział: „Od wielu dni jesteśmy świadkami ataku liberalnych mediów na ACB i jej rodzinę. Na jej wiarę, na sposób, w jaki wychowuje dzieci. Podobnie zresztą zachowują się członkowie tej komisji, włącznie z kandydatką na wiceprezydent Kamalą Harris, kwestionując jej zdolność do objęcia stanowiska, z uwagi na jej członkostwo w Rycerzach Kolumba, największej na świecie katolickiej organizacji charytatywnej.

ACB nie jest jedynym sędzią, którą atakuje się za przekonania religijne. To powtarza się bez przerwy. Postawmy sprawę jasno, to próba przesunięcia granic, ustanowienia nowych standardów. W rzeczywistości jest to próba powrotu do starych standardów, którym Konstytucja USA miała przeciwdziałać, czyli oceniania zdolności do pełnienia funkcji przez pryzmat religii. Art. 6 Konstytucji USA, samej Konstytucji powstałej przed Kartą Praw [Bill of Rights- pierwsze 10 poprawek do Konstytucji, które powstały w 1789], mówi wyraźnie, że żadna ocena pod kątem wierzeń religijnych NIE MOŻE być stosowana przy ocenie przydatności do pełnienia żadnego stanowiska. Dla niektórych może te słowa powstałe w 1789 roku mogą się wydać czymś nowym!

Nigdy wcześniej, w żadnym państwie nie było takiej gwarancji wolności przekonań, wyznania i religijnej wolności. Wszystkie inne kraje wymagały powiązania pełnionego urzędu z wyznaniem oficjalnym. Tak było od cesarstwa rzymskiego do powstania USA.

Twórcy naszego państwa w art. 6 Konstytucji dokonali świadomego wyboru – odrzucili przeszłość i stwierdzili, że w naszym kraju musi być inaczej. W USA nie pozwalamy rządzącym używać władzy przeciwko czyjejś wierze. W naszym kraju wolni ludzie mają prawo wyznawać swoją wiarę, a ludzie wierzący są mile widziani w sferze publicznej. Ludzie wszystkich wyznań…..

Żaden przedstawiciel władzy nie może kontrolować wiary i przekonań amerykańskich obywateli.To podstawy naszego państwa, mówią rządowi, czego nie wolno mu robić, czego narzucać, a nam zapewnia wolność wiary, przekonań i działań. To fundament amerykańskiej wolności, który teraz jest atakowany!

Bo to jest prawdziwa stawka, o którą chodzi w tych wszystkich przekazach medialnych, pytaniach zadawanych przez Demokratów ACB i innym kandydatom na urzędy. To próba powrotu do czasów, kiedy trzeba było się wykazać „właściwą postawą”, „właściwą religią”. To prawdziwy cel tej procedury zatwierdzania. Tak, ACB jest katoliczką, jej mąż też jest katolikiem i na katolików wychowują swoje dzieci. Są katolikami, podobnie jak przeszło 65 mln innych obywateli, a jeszcze znacznie więcej obywateli chrześcijanami innych denominacji. Powiedziano im tutaj, że, jako osoby wierzące, nie mogą pracować w służbie publicznej. W ogóle nie są mile widziani w sferze publicznej….. Nie chcę żyć w takiej Ameryce!

Konstytucja zabrania tego w oczywisty sposób. Konstytucja mówi, że ludzie tacy jak ACB są mile widziani na wysokich urzędach państwowych, na wszystkich urzędach…. Chcę powiedzieć moim demokratycznym kolegom, że ich postawa to przykład antyreligijnej bigoterii….Powiedzenie komuś, że jest katolickim, a nie amerykańskim sędzią to bigoteria! Ta postawa praktycznej bigoterii wśród członków tej komisji musi zniknąć…. To odpowiedni czas, ten właśnie rok, żeby ostatecznie wrócić do korzeni i skończyć z oceną przydatności do urzędu ze względu na wyznanie!”.

Zdecydowałem się przytoczyć prawie całą wypowiedź senatora Howley’a, ponieważ ona tak naprawdę pokazuje wagę tego, co dzieje się teraz w USA, a dzieją się rzeczy, które naprawdę zadecydują o przyszłości nie tylko USA, ale całego świata. Zdecydowanie ma rację Donald Trump, że to najważniejsze wybory w historii. O tym wkrótce.

Adam Becker

Pozostałe korespondencje Adama Beckera znajdują się tutaj

Adam Becker: Trump jak prawdziwy drapieżnik polityczny poczuł krew

Wczoraj, 14 października, NY Post opublikował artykuł, w którym m.in. cytowano maile wymieniane pomiędzy Vadimem Pozarskim, doradcą w ukraińskiej firmie Burisma i synem Joe Bidena, Hunterem.

Pozarski dziękuje w nim Hunterowi za zaproszenie do Waszyngtonu i umożliwienie spotkania z wiceprezydentem, czyli Joe Bidenem, jego ojcem. Rok później Joe Biden, jako urzędujący wiceprezydent, naciskał na rząd ukraiński, żeby doprowadzić do zwolnienia ze stanowiska prokuratora, który prowadził śledztwo przeciw naprawdę podejrzanym interesom Burismy i jej powiązaniom z Rosją.

W świetle tej publikacji stwierdzenia Joe Bidena, który w trakcie debaty z Donaldem Trumpem powiedział, że jego syn nie zrobił nic złego, a on sam nie wiedział nic o jego, jak to powiedział „zamorskich interesach”, okazują się ewidentnym kłamstwem. Ci, którzy oglądali tę debatę pamiętają zapewne dramatyczny moment, kiedy Joe Biden bezradnie powtarza: „To nieprawda, nieprawda. On jest niewinny”, żeby za chwilę nazwać Trumpa „przeklętym łgarzem” (damned lier).

Trump jest teraz jak Mike Tyson w szczycie formy i nokautuje przeciwnika. Różnica polega na tym, że „sędziowie” ewidentnie sprzyjają nokautowanemu i starają się go trzymać w ringu, nie bacząc na to, że może to się zakończyć jego fizycznym unicestwieniem. W tej sytuacji wydaje się, że nie ma szans na kolejną debatę prezydencką, ponieważ jedyną taktyką, jaka pozostała Demokratom jest odsunięcie Bidena od niekontrolowanych wystąpień publicznych, a wiadomo od zawsze, że Trumpa nie da się kontrolować.

Trump podkreśla, że Hunter Biden, to człowiek, który nigdy nie osiągnął niczego w wojsku, nie miał tak naprawdę żadnej pracy i stanowiska, nie ma żadnego doświadczenia w NICZYM i zarabia miliony dolarów wypłacanych mu przez Ukrainę, Rosję i Chiny tylko dlatego, że jest synem jednego z czołowych polityków Partii Demokratycznej, której celem wydaje się osłabienie, a nawet wręcz zniszczenie USA. Stwierdził, że nigdy więcej nie powinno być w USA takiej administracji jak Obama/Biden, a sam Biden jest tak skorumpowany, że NIGDY NIE POWINIEN UBIEGAĆ SIĘ O PREZYDENTURĘ! Powiedział, że przywódcy Rosji, Chin i Korei Płn., a więc główni przeciwnicy USA, to bystrzy, inteligentni i twardzi politycy.

Joe Biden to przy nich zagubione dziecko i gdyby doszło do ponownego przejęcia władzy przez lewicowych, wręcz marksistowskich demokratów Ameryka już nigdy by się nie podniosła (w domyśle z upadku politycznego i gospodarczego). „Boże chroń nas, gdyby lewica przejęła władzę!!!”

Trump podkreślił też absolutnie dyskwalifikujące ich stanowisko mediów, czy raczej, jak zawsze podkreśla FAKE MEDIA, które pomijają milczeniem publikację NY Post i praktycznie chronią Bidena. Stwierdził, że gdyby coś podobnego ukazało się na jego temat, byłoby na czołówkach wszystkich mediów amerykańskich. Za skandaliczne uznał, całkowicie słusznie, zamknięcie przez TT prywatnego konta Kayleigh McEnany, sekretarz prasowej Białego Domu, za retweet artykułu w NY Post!!!
Powiedział też, że wybór Amy Coney Barrett na sędziego SN był, w świetle jej postawy podczas przesłuchań przed komisją senacką, absolutnie trafiony, ale o tym pewnie powiem więcej jutro, podsumowując czterodniowe przesłuchania, a właściwie proces inkwizycyjny, który zorganizowali w Senacie Demokraci.

Jak podkreślam od dawna, wszystko wydaje się sprzyjać Trumpowi. Śmierć sędzi Ruth Bader Ginsburg, teraz wyciek maili Huntera Bidena. Doszło do tego w sposób po prostu idiotyczny.

Ktoś, prawdopodobnie sam Hunter (właściciel nie zidentyfikował go, ale komputer miał naklejkę identyfikująca go jako własność fundacji Beau Bidena, brata Huntera, drugiego syna Joe Bidena, byłego Prokuratora Stanowego Delaware!) oddał do naprawy zniszczony (zalany wodą) komputer MacBook Pro do serwisu komputerowego w rodzinnym stanie Bidena Delaware. Nigdy go nie odebrał ani nie zapłacił za naprawę, mimo prób kontaktu ze strony właściciela serwisu. W tej sytuacji przedsiębiorca, zdając sobie sprawę z wagi jego zawartości, przekazał komputer w grudniu 2019 FBI, przekazując jednak wcześniej zawartość dysku twardego prawnikowi Rudiego Giuliani, byłego burmistrza NY i jednego z najbliższych Trumpowi polityków. Na twardym dysku oprócz kompromitującej obu Bidenów korespondencji email, jest też m.in., jak to określa NY Post, „sprośne” 12-minutowe wideo pokazujące Huntera palącego crack i uprawiającego seks z niezidentyfikowaną kobietą oraz inne liczne tego typu materiały!

Nie mogę oprzeć się porównaniom z naszą sceną polityczną. Biden wydaje się w tej chwili, mimo sprzyjania praktycznie wszystkich mediów, Kidawą Błońską amerykańskiej polityki w końcówce jej kandydowania i bez możliwości wymiany na innego kandydata. Notowania pokazujące przewagę sondażowa Bidena nad Trumpem rozważam w kategoriach nawet nie science-fiction ile raczej czystej fantasy!

Adam Becker