Świdziński: Pekin dokręca śrubę sektorowi High Tech

Dyrektor analiz portalu Strategy & Future o deklaracjach członków japońskiego rządu odnośnie Tajwanu, przerwanym debiucie chińskiego Ubera na nowojorskiej giełdzie i opuszczeniu Afganistanu przez USA.

W ostatni poniedziałek wicepremier Japonii Taro Aso stwierdził że sytuacja wokół Formozy staje się niezwykle napięta, a jeżeli na Tajwanie doszłoby do znaczącego incydentu musiałoby to zostać uznane za egzystencjalne zagrożenie dla Japonii.

Albert Świdziński komentuje wypowiedź zastępcy szefa japońskiego rządu. Wskazuje, że w czerwcu wiceszef japońskiego MON stwierdził, iż „niezależność Tajwanu od Chin powinna stać się czerwoną linią”. Obecnie wicepremier Aso deklaruje, że Japonia będzie razem ze Stanami Zjednoczonymi bronić niepodległości wyspy, gdyby doszło do incydentu. Kancelaria premiera wydała oświadczenie zaprzeczające jakoby wypowiedź Aso była stanowiskiem japońskiego rządu.

Tymczasem 30 czerwca na nowojorskiej giełdzie zadebiutowała DIDI Global, czyli tzw. chiński Uber. Aplikacja służąca dzieleniu się samochodami została wyceniona w dniu debiutu na 70 mld dolarów (14 dol. za akcję). Następnego dnia cena za akcję wzrosła do 17 dolarów. Oznacza to, że po Alibabie firma DIDI jest chińską firmą z najlepszym debiutem na amerykańskiej giełdzie. Jednak już 2 lipca chińskie władze rozpoczęły audyt przedsiębiorstwa. Jest on wymagany wobec firm, które chcą przesyłać dane osobowe za granicę.

Pekin postanowił wyprowadzić cios już po tym, jak amerykańscy inwestorzy zdążyli zainwestować  swój kapitał w DIDI. Świdziński przypomina, iż listopadzie 2020 r. wstrzymano pierwszą ofertę publiczną Ant Group.
Ocenia, że mamy do czynienia z „dokręcaniem śruby” sektorowi High Tech przez Państwo Środka. Według Wall Street Journal DIDI miała być ostrzegana wcześniej przez chińskie władze.

W czwartek prezydent Stanów Zjednoczonych poinformował, że ostatni amerykańscy żołnierze opuszczą Afganistan do 31 sierpnia, a więc przed wyznaczonym początkowo terminem 11 września.

[related id=149479 side=right] Jak zauważa dyrektor analiz portalu Strategy & Future, Amerykanie opuścili bazę w Bagram po angielsku, nie informując o tym, Afgańczyków. Tymczasem talibowie chwalą się, że kontrolują już 85 proc. kraju. Do kontrolowanych przez nich obszarów dołączyło miasto Islam Kala, stanowiące ważny, graniczący z Iranem punkt handlowy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Afera GameStop. Wróblewski: Po raz pierwszy masowy inwestor detaliczny rozegrał wielkie fundusze inwestycyjne

 Tomasz Wróblewski o tych, kto zyskał na krótkiej sprzedaży akcji spółki GameStop; funduszu BlackRock i brokerze Robinhood; kolejnym sukcesie Michaela Burry’ego, oraz o skutkach afery finansowej.

Tomasz Wróblewski wskazuje, że ok. 6 mld dolarów zmieniło swego właściciela w wyniku akcji inwestorów wokół akcji GameStop. Wyjaśnia, że

Po raz pierwszy masowy inwestor detaliczny rozegrał wielkie fundusze inwestycyjne, które zawsze były kilka kroków przed drobnymi inwestorami.

Największym zwycięzcom krótkiej sprzedaży akcji GameStop był jednak fundusz inwestycyjny BlackRock, który w zeszłym roku wszedł na rynek detaliczny. Zaczął on wykorzystywać firmy, które obserwują indywidualnych graczy, aby stworzyć algorytm przewidujący ich zachowanie. Jak wyjaśnia prezes Warsaw Enterprise Institute:

BlackRock ma ogromne umiejętności i ogromne możliwości  kadrowe.

Fundusz zanotował w zeszłym roku wzrost o 19 proc., a obroty za 2020 r. wzrosły o20 mld. Nasz gość przypomina, iż fundusze zazwyczaj wygrywają na takich kryzysach. Większym zaskoczeniem jest wygrana zwykłych ludzi.  Wróblewski zauważa, że broker Robinhood Markets został postawiony przez izby rozliczeniowe pod ścianą. Zażądano od Robinhooda 3 mld dolarów.

Około trzech miliardów dolarów, tak  o 23 zażądali powiedzieli na 3 rano muszą być pieniądze ze względu na wielkość obrotu tymi akcjami.

Broker nie miał tych pieniędzy, więc wstrzymał dostęp do sprzedawania akcji, a następnie limitował sprzedaż akcji. Rezultatem było spore zamieszanie. Rozmówca Adriana Kowarzyka tłumaczy, że

Mały fundusz nie był w stanie unieść nowych zamówień, które wpływały.

Robinhood zarabia na sprzedaży akcji bezmarżowo. Fundusze starają się zaskarżyć pośrednika, ale wygląda na to, jak mówi nasz gość, że nie ma ku temu podstaw. Trwa obecnie śledztwo amerykańskiej Komisji Nadzoru Finansowego.

Wszystko odbywało się wbrew pozorom bardzo przejrzyście. Ludzie mówili, że to są śmieciowe akcje. Mówili, jak grają wielkie fundusze, ale też opisywali co się może stać, jeżeli wszyscy wykupią GameStop […],  jaka może być reakcja.

Indywidualni inwestorzy zagrali w sposób ryzykowany zakładając, że inni też zaryzykują. Na grze przeciw rynkowi znów wygrał Michael Burry, znany z tego, że przewidział kryzys w 2008 r. i zarobił na nim. Jakie będą skutki afery GameStop? Wróblewski przypuszcza, że

To znacząco będzie przesuwać proces decyzyjny, jeżeli chodzi o inwestycje od pośredników i wielkich funduszy inwestycyjnych w stronę indywidualnych inwestorów

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Prof. Romuald Szeremietiew, dr Jolanta Hajdasz, Wojciech Jakóbik, Jerzy Bielewicz – Popołudnie WNET – 02.02.2021 r.

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm oraz w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i Białymstoku. Zaprasza Łukasz Jankowski.

Goście „Popołudnia WNET’:

prof. Romuald Szeremietiew – były minister obrony narodowej;

dr Jolanta Hajdasz – dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP;

Wojciech Jakóbik – red. Nacz. Portalu Biznes Alert;

Jerzy Bielewicz – finansista;

Marek Budzisz – ekspert ds. polityki zagranicznej


Prowadzący: Łukasz Jankowski

Realizator: Franciszek Żyła


Jak mówi prof. Romuald Szeremietiew, w Strajku Kobiet jest mało sensu. Będziemy go wspominać jako okres zamętu. Określa SK jako polskich hunwejbinów. Nasz gość ocenia, że opozycja chce wykorzystać Strajk do odsunięcia Zjednoczonej Prawicy od władzy. Stwierdza, iż „można rozumieć, że młodzi muszą się rozumieć”. Niepokojące jest jednak uderzenie w państwo polskie.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego przypomina, że Hitler i Stalin chcieli zlikwidować Polskę, a przed nimi zaborcy. Część Polaków uwierzyła w czasach zaborów, że trzeba się pogodzić z byciem mniejszością w obcym państwie. Prof. Szeremietiew ocenia, iż widzimy obecnie kolejną próbę stworzenia utopii. Niektórzy twierdzą, że państwowość polska nie jest potrzebna i należy podporządkować się komuś silniejszemu.

Były minister obrony narodowej odnosi się do negatywnego wyniku ćwiczeń wojskowych polskiej armii. Zauważa, iż osłabienie w Polakach wiary o tym, że jesteśmy w stanie się obronić jest na rękę naszym wrogom.


Dr Jolanta Hajdasz, gość Studia Dublin. Foto. Archiwum Radia WNET.

Dr Jolanta Hajdasz odnosi się obaw wokół  ustawy o ochrony wolności słowa w Internecie. Twierdzi, że nie należy się jej bać , gdyż jej celem jest ochrona wolności słowa, a nie jej ograniczenie. Zauważa przy tym, że wolność musi się wiązać z odpowiedzialnością, tym, aby nie naruszać praw innych osób.  Ocenia, że zablokowanie kont Donalda Trumpa w mediach społecznościowych było momentem przełomowym.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP czuje się zaskoczona informacją na temat nowej opłaty, jaka ma zostać nałożona na media. Wskazuje, że polska prasa drukowana walczy o przetrwanie. Stwierdza, iż trudno się w przedstawionych informacjach dopatrzeć się dobrych rzeczy.


Fot. Wikimedia Commons

Wojciech Jakóbik stwierdza, że przyjęta Polityka energetyczna Polska do 2040 r. nie różni się od wcześniejszych zapowiedzi. Górnicy mają się teraz do czego odnieść w negocjacjach z rządem.

Jak mówi red. Nacz. Portalu Biznes Alert powrót elektrowni w Ostrołęce do węgla to postulat nie do zrealizowania. Wskazuje, że w dokumencie powinny pojawić się informacje na temat kosztów transformacji energetycznej. Zauważa, iż  Krzysztof Tchórzewski jako minister energii bronił pozycji węgla.

Wojciech Jakubik odnosi się do negocjacji amerykańsko-niemieckich. Nie sądzi, aby Amerykanie zrezygnowali z sankcji na Nord Stream II.

 Zauważa, że polityka Donalda Trumpa była unilateralna. Obecna amerykańska administracja będzie bardziej korzystać z instytucji międzynarodowych. Gość Popołudnia WNET wskazuje, że sankcje na Nord Stream II były inicjatywą obu partii w Kongresie. Zaznacza, że w polskiej transformacji energetycznej kluczowa będzie energetyka jądrowa. Podkreśla, iż czas na rozstrzygnięcia.


Jerzy Bielewicz

Jerzy Bielewicz zauważa, że inwestorzy detaliczni nie mieli do czynienia ze spadkami na giełdzie od lat. Giełda cały czas rośnie. Wskazuje, że w kryzysie dot.com mali inwestorzy także rzucili się, aby zarobić. Media huczą, iż mali inwestorzy ograbili wielkich graczy Wall Street. Finansista zauważa, że sprawa Gamestopu pokazuje oderwanie giełdy od tego, co się dzieje w gospodarce.

 Firma raczej chyliła się ku upadkowi w czasie pandemii. Bielewicz zauważa, że wielkie firmy hegdingowe sprzedały więcej akcji niż ich w ogóle było na rynku. Zaprasza do lektury swego artykułu na temat City of London. Nasz gość wskazuje na prowadzone przez banki centralne Stanów Zjednoczonych, Chin i Japonii luzowanie ilościowe. Wzrasta zadłużenie.


Marek Budzisz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Marek Budzisz komentuje protesty przeciwko zatrzymaniu Aleksieja Nawalnego. Ten ostatni wygłosił ostre przemówienie w którym stwierdził, że Władimir Putin przejdzie do historii jako truciciel. Prokuratura wnioskuje, aby opozycjonista osadzony został w kolonii karnej na 2,5 roku. Mówi się o możliwości wysunięcia wobec byłego kandydata na Prezydenta FR zarzutu szpiegostwa.

Dmitrij Pieskow podkreślił, że wszystkie zatrzymania protestujących były uzasadnione, a jeśli ktoś uważa, że został niesłusznie zatrzymany, to może się procesować. Jak przewiduje ekspert ds. polityki zagranicznej, będziemy obserwować teraz w Rosji napięcie przedwyborcze.

Nawalny, jak wskazują eksperci, wykazał się odwagą wracając do kraju. Zbudował swoją pozycję jako lidera opozycji antyputinowskiej. Pragnie on razem z Zachodem wywierać nacisk na rosyjski obóz władzy. Przewagą opozycjonisty jest jego młodość- ma 44 lata, podczas, gdy Władimir Putin 68.

Marek Budzisz ocenia, że Zachód gra na rozbicie obozu władzy rosyjskiej, które stworzyłoby warunki do przewrotu pałacowego. Oznaczałoby to porozumienie się części establishmentu z opozycją.

Eksperci czy rozsądek? Jaka jest cena wolności?

Trump najprawdopodobniej ratuje nas przez swoją niechęć do wprowadzania w życie niepotwierdzonych strategii, które dziwnym sposobem zawsze jakoś dają ekspertom więcej władzy a nam mniej wolności.

Wczoraj dwa wiece na Florydzie, oba w Tampie, zarówno Trump, jak i Biden.

Trump z Melanią, tłumy jak zwykle. Biden samotnie na tle olbrzymiego postera przemawiający do ludzi w samochodach, nie wiadomo ilu.
Trump próbuje uwieść ostatnich nieprzekonanych umiarkowanych, Biden podobno próbuje przekonać do siebie Latynosów. Podobno, bo trzeba być naprawdę idiotą, żeby w takim stanie jak Floryda, starając się o głosy Latynosów wybrać sobie jako support czarnoskórego wokalistę! Dodatkowo musiał wcześniej skończyć z powodu gwałtownej ulewy.

Zapewniam — kto nie przeżył ulewy na Florydzie ten nie wie co to ulewa. Najwyraźniej Pan Bóg też nie lubi Joe Bidena!

Coraz bardziej bawią mnie komentarze w lewicowym „New York Times”. Głosy w głosowaniu korespondencyjnym oddało już 80 mln Amerykanów. Dzisiejszy poranny mówi już, że „notowania zacieśniają się, ale wciąż w WIĘKSZOŚCI prowadzi Joe Biden”. Jeszcze tydzień temu „wszędzie Biden prowadził ze zdecydowaną przewagą!”.

FBI rozpoczęło dochodzenie w sprawie działań Huntera Bidena mogących być zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego. Pozamiatane.

Zgodnie ze znanym nam z Polski hasłem: „Im gorzej, tym lepiej”, kampania Bidena i Demokratów w dużej mierze bazowała/liczyła na niezadowolenie społeczne spowodowane kryzysem gospodarczym wywołanym pandemią. Od miesięcy „eksperci” przekonywali o czekającym USA długotrwałym kryzysie, rekordowym bezrobociu etc. A tu nagle: BUUUM i GDP skoczył o 33,1%! Jak by powiedział Siara Siarzewski: i cały misterny plan poszedł w …..wszyscy wiemy gdzie!
Przewidywania mówiły o spadkach w całej strefie G-7, w tym USA o -3,6.

W usuniętym tweecie Alexandria Ocasio-Cortez (ona twierdzi, że fake’owym) wściekła socjalistka z Nowego Jorku, pisała, że demokratyczni gubernatorzy stanów powinni utrzymać lockdown i wszystkie restrykcje, przede wszystkim dla biznesu, żeby utrudnić/uniemożliwić reelekcję Trumpa. Skąd my to znamy.
Mimo lockdownu w stanach rządzonych przez Demokratów i częściowego lockdownu w początkowej fazie kryzysu gospodarka USA wystrzeliła jak rakieta.

Konserwatywna komentatorka Laura Ingraham stwierdziła:

Demokraci chcieliby wszystko uregulować i pozamykać. Anonimowi urzędnicy ograniczający naszą wolność, gubernatorzy jak sowieccy aparatczycy, ale to nie Rosja Breżniewa z 1977 roku jak chcieliby Demokraci– to Ameryka Trumpa!

Przypomniała słowa Donalda Trumpa wypowiedziane w dniu jego zwycięstwa, w noc wyborczą 2016:

Uwolnię niesamowity potencjał naszego kraju. To będzie wspaniałe – każdy Amerykanin i Amerykanka będą mogli rozwinąć pełnię swoich możliwości. Mój przekaz do wszystkich zapomnianych/pozostawionych samym sobie mężczyzn i kobiet w naszym kraju – już nikt nie będzie zapomniany!

[Pozwolę sobie tutaj na dygresję, a właściwie małą wariację na temat tych ostatnich słów.]

[related id= 128366 side=left]Część słuchających i czytających mnie stwierdza, że nie jestem bezstronnym obserwatorem. Uważam, że jestem, tyle że nie ukrywam swoich sympatii politycznych. Staram się podchodzić do polityki i życia racjonalnie, przynajmniej od dość dawna. Moje życie było też jak życie Trumpa, burzliwe, tyle że bardziej dramatyczne. Wielorakie doświadczenia sprawiły, że oceniam ludzi, także polityków zgodnie z tym, co robią, a nie co mówią. Dlatego od czasów jeszcze PC głosowałem na partię Jarosława Kaczyńskiego, którego uważam za najbardziej skutecznego i sensownego polskiego polityka ostatnich kilkudziesięciu lat. Między innymi dlatego, że także, jak Trump, mówił o konieczności pomocy ludziom, o których zapomniała polska, drapieżna i bezwzględna dla słabszych transformacja.

Dlatego teraz kompletnie nie rozumiem, podobnie chyba jak większość często już byłych wyborców PiS (proszę nie mylić tego ze zwolennikami), dlaczego rząd polski, który od lat szczyci się wzorcowymi wręcz relacjami z Węgrami i USA postępuje tak jak nigdy nie postąpiłby ani Orban, ani Trump!

[Tyle dygresji.]

Biden jest tak długo w polityce i tak długo wysługuje się wielkiemu biznesowi, że pewnie nie pamięta już zasad, dla których może kiedyś zajął się polityką.
W trakcie ostatniej debaty Trump powiedział komentując olbrzymie kwoty spływające na fundusz wyborczy Bidena od wielkiego biznesu, że mógłby, gdyby chciał, ściągnąć z Wall Street naprawdę poważne pieniądze, ale postawiłoby go to w trudnej sytuacji, ponieważ w świecie polityki nie ma nic za darmo.

Jeżeli ktoś daje dużo pieniędzy to oczekuje, że dostanie więcej w zamian! Rzeczywiście, fundusz wyborczy Trumpa zasilany jest głównie stosunkowo niewielkimi kwotami od wyborców pochodzącymi z darowizn lub sprzedaży gadżetów.

Sam kupiłem oficjalną czapkę MAGA za 18$, z której to kwoty część poszła na jego fundusz wyborczy. Niestety przesyłka do Polski kosztowała 30$! Oczywiście mogłem kupić taką z Chin o wiele taniej, ale nie po to kibicuję Trumpowi, żeby wspierać drapieżnych pseudowolnorynkowych komunistów. Ciekawostką jest to, że nie mogłem kupić jej bezpośrednio, ponieważ oficjalny sklep gadżetów Trumpa nie obsługuje kart spoza US, gdyż byłby to niedozwolony wpływ zagranicy na amerykański proces wyborczy. Musiałem poprosić jednego z moich followersów z TT o przysługę – typowy Amerykanin, wysłał mi czapkę, zanim przelałem mu pieniądze. Jak ich nie lubić!

Co ciekawe jednak, o ile Biden otrzymuje naprawdę olbrzymie kwoty od Big Tech, magnatów z Hollywood, koncernów, to inwestorzy z Wall Street są bardzo wstrzemięźliwi – wiedzą, że tylko Trump zapewni wzrost gospodarki, a więc także hossę rynkową i giełdową. Cztery lata temu przewidywano, że Trump jako miliarder będzie dbał wyłącznie o interesy najbogatszych – tak przynajmniej twierdzili Demokraci, zresztą podobne akcenty pojawiły się w tej kampanii.

Ku zaskoczeniu wszystkich najwięcej na jego prezydenturze skorzystała amerykańska klasa średnia, którą bardzo zubożyły dwie kadencje duetu Obama/Biden. Dochód przeciętnej amerykańskiej rodziny wzrósł o 6 tys. $.

Trump i Biden to dwie całkowicie różne postacie, ogień i woda po prostu. Różnią się praktycznie we wszystkim oprócz tego, że obaj są białymi mężczyznami w stosunkowo zaawansowanym wieku, obaj żyją w tym samym kraju i obaj mówią po angielsku.

Mają całkowicie różne wizje świata i polityki, z tą różnicą, że przez 8 lat kadencji Obama/Biden Ameryka osuwała się coraz bardziej w kierunku socjalistycznego świata opresji obywatela, a przez 4 lata prezydentury Trumpa znów zaczęła być krajem niosącym nadzieję wszystkim wolnościowcom i konserwatystom.

Ta różnica przejawia się także w stosunku do tzw. pandemii. Przestraszony Biden, opierający się wyłącznie na opiniach zwolenników pełnej izolacji (niezależnie od różnych ukrytych intencji i interesów) chciałby zamknąć i wysterylizować wszystko i wszystkich, a sam najchętniej nie wychodziłby z „piwnicy”.

Trump przeciwnie, od początku opierał się na opiniach różnych ekspertów i starał się znaleźć tzw. złoty środek. Od kiedy przeszedł zakażenie, jest w świetnej kondycji, pokazuje, że nie jest to śmiertelne zagrożenie i mówi, zgodnie z prawdą, że da się z tym żyć, że umiemy i powinniśmy z tym walczyć.

Świetnie podsumowała to zresztą Ingraham mówiąc wczoraj, że Biden zrobił sobie z COVID najbliższego współpracownika w tej kampanii:

Słuchanie tzw. ekspertów, którzy są jednostronni jest nieodpowiedzialne i niebezpieczne. Biden na Florydzie powiedział dzisiaj, że prezydent stanowi według ekspertów, zagrożenie dla kraju. Nie Joe, Trump najprawdopodobniej ratuje nas przez swoją niechęć do wprowadzania w życie niepotwierdzonych strategii, które dziwnym sposobem zawsze jakoś dają ekspertom więcej władzy a nam mniej wolności.

Władze amerykańskie cofnęły, po licznych przypadkach prób szpiegostwa zarówno przemysłowego, jak i militarnego, wizy tysiącom chińskich studentów i pracowników naukowych studiujących lub prowadzących badanie w USA. Studiuje tu ok. 1,1 mln zagranicznych studentów, z czego ponad 1/3, bo 370 tys. to Chińczycy. Komunistyczny rząd chiński praktycznie wszystkim pokrywa koszt studiów, praktycznie niezależnie od kierunku.
Wizy cofane są głównie studentom powiązanym w jakikolwiek sposób z wojskiem. Oczywiście szef chińskiego MSZ Zao Lijian stwierdził, że to prześladowanie i dyskryminacja rasowa.

Akcja cofania wiz prowadzona jest po stwierdzeniu wielu przypadków nadużyć, w tym szpiegostwa militarnego przez chińczyków m.in. na Uniwersytecie Kalifornijskim w Sa, w Bostonie, zarówno na Harvardzie, jak i Uniwersytecie Bostońskim oraz na uniwersytetach w Arkansas i Atlancie.

Mamy kolejny przykład cenzury nakładanej przez bigteki na niewygodne dla lewicy fakty. Platforma Vimeo zablokowała po kilku godzinach od umieszczenia na niej materiału filmowego pokazującego związki pomiędzy Chińską Partią Komunistyczną i ruchem Black Lives Matter oraz jego założycielką Alicią Garza. Na szczęście materiał dostępny jest na prawicowej platformie, którą oczywiście subskrybuję RUMBLE.

No i ujawniło się źródło tajemniczego przecieku, który był w 2018 roku przedmiotem entuzjastycznego komentarza NYT na temat niezadowolenia i nieomal spisku w administracji Donalda Trumpa skierowanego przeciw niemu. O ile pamiętam „źródło było opisane” jako wysokiej rangi pracownik administracji Trumpa”. Ktoś chyba nawet sugerował, że mógł być nim wiceprezydent Mike Pence. Prawda jest brutalna, źródłem okazał się Mike Taylor, niski rangą pracownik Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Najlepiej podsumował to Hogan Gidley, obecny rzecznik prasowy kampanii wyborczej Trumpa, wcześniej pracujący w personelu Białego Domu w tym samym czasie co Taylor.

To najbardziej lamerska polityczna rewelacja wszech czasów. Pracowałem z przedstawicielami Departamentu Bezpieczeństwa, kiedy byłem w Białym Domu, ale musiałem się teraz pytać kim jest Mike Taylor”

Adam Becker

Wszystkie korespondencje Adama Beckera znajdują się tutaj

Adam Becker: 92% przekazów medialnych na temat Trumpa w USA jest negatywnych

Komentator życia politycznego w Stanach Zjednoczonych mówi o tym, że media amerykańskie cały czas piszą, że Joe Biden jest faworytem wyborów i tuszują aferę wokół jego syna.


Adam Becker mówi o zastrzeleniu w Filadelfii agresywnego mężczyzny:

Był to człowiek podejrzewany o przestępstwa, który, mimo ostrzeżeń policjantów, nie zatrzymał się, i szedł nożem w ich kierunku

W mieście wybuchły rozruchy, w których 30 policjantów odniosło rany.

W amerykańskich wyborach zagłosowało 64 miliony obywateli, połowa z nich w tzw. swing states. Tymczasem kandydaci wciąż są na szlaku kampanijnym:

Trump  jest niezwykle aktywny, był na trzech wiecach z udziałem prawie 100 tys. ludzi. Na trasie pojawiła się również jego żona, skrytykowała Demokratów, że w pierwszej fazie pandemii skupiali się głównie na odwołaniu prezydenta z urzędu.

Na wiecu Joe Bidena w Georgii była słaba frekwencja, mimo obecności Johna Bon Joviego. Organizatorzy twierdzili, że ograniczona liczba uczestników była zaplanowana:

Dzisiaj Joe Biden nie ma niczego w planie, w Orlando sytuację będzie ratować Barack Obama.

Jak relacjonuje Adam Becker, wyliczono, że 92% przekazów medialnych na temat Trumpa w USA  jest negatywnych.

Media podają cały czas informację o prowadzeniu Bidena w sondażach.

Komentator wskazuje, że amerykańskie media bardzo dużo zajmują się epidemią COVID-19. Zgodnie ze słowami Adama Beckera, w USA nie mówi się o protestachh polskich rolników i przeciwników obostrzeń antyepidemicznych:

Protesty kobiet odnośnie zaostrzenia prawa antyaborcyjnego zostały oczywiście natychmiast zauważone.

Gość „Kuriera w samo południe mówi, że były wiceprezydent cały czas odnotowuje wpadki:

Nie należy się śmiać z Bidena, to człowiek całkowicie zagubiony. Powinien poddać się leczeniu , a nie wystawiać na trudy kampanii. Ktoś taki nie obroni USA przed koronawirusem i innymi zagrożeniami.

Szanse wyborcze Donalda Trumpa wzrosły, w opinii Adama Beckera, po tym, jak analitycy z Wall Street wydali prognozę, zgodnie z którą wybór prezydenta na drugą kadencję korzystnie wpłynie na notowania nowojorskiej giełdy.

Śąd Najwyższy podtrzymał prawo uchwalone przez stan Wisconsin, zgodnie z którym być rozpatrywane tylko te głosy, które dotrą do dnia wyborów. Jak dodaje rozmówca Jana Olendzkiego:

Totalna opozycja amerykańska już chce odwoływać Amy Coney Barrett

Komenntator życia politycznego w USA informuje, że tamtejsze media całkowicie przykryły aferę Huntera Bidena.

Jeden z polityków demokratycznych stwierdził, że afera Bidena to rosyjska prowokacja przeciwko amerykańskiej demokracji. W domyśle – amerykańska demokracja jest reprezentowana tylko przez Joe Bidena i Demokratów.

Istnieją poważne dowody na współpracę Huntera Bidena z Chinami.

W tle mają miejsce bezwzględne działania Donalda Trumpa przeciwko pedofilii. To one są przyczyną niechęci Hollywood w stosunku do prezydenta i strachu przed nim.

Jak podsumowuje Adam Becker:

Dzieje się bardzo dużo rzeczy, rywalizacja codziennie się zaostrza. Stale wypływają nowe rzeczy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Apple osiągnął wartość 2 bilionów dolarów jako pierwsza firma na świecie. Giganci technologicznie zarabiają na pandemii

Wartość producenta iPhonów przekroczyła 2 bln dolarów, a na skutek pandemii COVID-19, pięć największych spółek technologicznych osiągnęło już 23% wartości całego indeksu S&P500.

Apple stał się pierwszą amerykańską firmą, której wartość rynkowa przekroczyła 2 biliony dolarów. Akcje firmy przekroczyły 467,77 USD, by ostatecznie ustatkować się na poziomie 462,83 USD. W 2018 roku Apple był pierwszą amerykańską firmą, która osiągnęła kapitalizację o wartości 1 biliona USD.

Amerykański gigant technologiczny chwali się, że wszystkie jego sklepy i biura pozyskują energię tylko z odnawialnych źródeł energii. Od 2015 roku Apple współpracuje ze swoimi dostawcami, aby także i oni korzystali wyłącznie z OZE.

Akcje producenta iPhonów wzrosły w tym roku o prawie 58%, co jest skutkiem zwiększonego zapotrzebowania na usługi internetowe spowodowane globalną pandemią koronawirusa. Inwestorzy masowo wycofywali swoje pieniądze ze spółek zajmujących się np. wydobyciem ropy naftowej czy linii lotniczymi, których popyt sięgnął dna i przekierowywali środki do firm technologicznych. Pieniądze zainwestowane w spółki technologiczne postrzegane są przez inwestorów jako bezpieczne i przynoszące stałe zyski.

Apple, Microsoft, Amazon, Facebook i Google osiągnęły tym samym rekordowy w historii wynik 23% całej wartości indeksu giełdowego S&P 500, który składa się z 500 spółek o największej kapitalizacji na nowojorskiej giełdzie.

Tego typu bańka technologiczna wzbudziła uzasadnione obawy na Wall Street, a także wśród polityków. Na początku lipca tego roku odbyło się historyczne przesłuchanie czterech dyrektorów generalnych największych spółek technologicznych przed amerykańskim Kongresem. Przesłuchani zostali szef Amazona Jeff Bezos, Tim Cook z Apple, Mark Zuckenberg z Facebooka i  Sundar Pichai z Google. Celem przesłuchań było pozyskanie informacji o możliwych nadużyciach i stworzenia regulacji, które miałyby powstrzymać gigantów technologicznych przed zbyt dużą koncentracją potęgi w ich rękach.

Źródło: ABCnews

M.K.

Czeka nas „zimna wojna 2.0”? Donald Trump jest gotów do eskalacji wojny handlowej z Chinami

Stany Zjednoczone nie chcą z Chinami mieć handlowej zimnej wojny, ale są gotowe do eskalacji wojny handlowej, jeśli Chiny nie podpiszą wkrótce porozumienia handlowego- twierdzi Michael Pillsbury.

Michael Pillsbury, jeden z głównych doradców amerykańskiego prezydenta przekonuje, że Donald Trump nie chce nowej „zimnej wojny” w relacjach z Chinami, jednakże brak porozumienia handlowego będzie oznaczał rozluźnienie relacji Pekinu i Waszyngtonu.

Jeśli wkrótce nie dojdzie do zawarcia porozumienia handlowego między Chinami i USA, prezydent Donald Trump gotowy jest do eskalacji wojny celnej.

Powiedział Michael Pillsbury, doradca amerykańskiego prezydenta.
W wywiadzie dla hongkońskiego dziennika „South China Morning Post” Pillsbury zwrócił uwagę, że prezydent Trump wciąż ma pole do działania w kwestii wywierania presji na Chiny.

Czy prezydent ma opcje zaostrzenia wojny handlowej? Tak cła mogą być podniesione. To są cła na niskim poziomie, który mógłby być podniesiony z 50 do 100%.

Dodał, że krytycy Trumpa mylili się, przyjmując, że amerykański prezydent blefuje, zapowiadając totalną wojnę handlową. Poza cłami, jak zauważył, dysponuje on również innymi środkami nacisku, m.in.związanymi z rynkami finansowymi i giełdą na Wall Street.

Michael Pillsbury to ekspert ds. Chin w waszyngtońskim Hudson Institute. Uznawany jest za głównego zewnętrznego doradcę Donalda Trumpa w kwestiach relacji z Chinami, choć sam — także w wywiadzie udzielonym w Hongkongu twierdzi, że to amerykański prezydent jest „głównym autorytetem w sprawach Chin”.

A.P.

Witt: Według de Villiers UE jest tworem USA. Organizację założyli: były hitlerowiec, zwolennik rządu Vichy i agent CIA

– W swojej najnowszej książce Philippe de Villiers odkrywa kłamstwa, które legły u podstaw UE. Uważa, że Unia powstała na zamówienie USA, które chciały z niej stworzyć rynek zbytu – mówi Piotr Witt.


Piotr Witt, korespondent Radia WNET we Francji, opowiada o najnowszej książce francuskiego polityka Philippe’a de Villiersa pt. „J’ai tiré sur le fil du mensonge et tout est venu” (pol. „Pociągnąłem za nić kłamstwa i wszystko wyszło na jaw”). Przedstawia w niej sensacyjne informacje dotyczące Unii Europejskiej, które nigdy przedtem nie były podane do publicznej wiadomości. Zdaniem autora dzieła organizację na zamówienie amerykańskie założyło „piekielne trio”: Walter Hallstein – były hitlerowiec, Robert Schuman – były zwolennik rządu Vichy oraz Jean Monnet – agent CIA. Stany Zjednoczone chciały w ten sposób uczynić z Europy rynek zbytu dla swoich towarów.

„De Villiers opublikował – i to stanowi wyjątkowość jego pracy – odtajnione archiwa chronione do niedawna tajemnicą wojskową”.

Autor w publikacji przybliża życiorysy ojców założycieli Unii Europejskiej. Robertowi Schumanowi zarzuca bycie żołnierzem niemieckim podczas I wojny światowej oraz opowiedzenie się za przyznaniem pełni władzy marszałkowi Philippe’owi Pétainowi – szefowi rządu marionetkowego państwa francuskiego kolaborującego z III Rzeszą.

„De Villiers przypomina w tym kontekście, że to eurosceptyków określa się często mianem kryptonazistów, kryptokolaborantów”.

Jean Monnet natomiast po osiągnięciu licznych sukcesów na Wall Street, centrum amerykańskiej branży finansowej, został doradcą ówczesnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Franklina D. Roosevelta. W zaadresowanej do głowy państwa nocie wspomniał, że „nie będzie trwałej Europy jeśli państwa zrekonstruują się na podstawie suwerenności narodowej”.

Philippe de Villiers broni się przed zarzutami rozpowszechniania teorii spiskowych. Argumentuje, że opierają się one na podejrzeniach i intuicji. Jego książka z kolei bazuje na udostępnionych mu dokumentach.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.