Jan Bogatko: Zamachu w Trewirze dokonał samotny, zaburzony psychicznie człowiek

Korespondent Radia WNET w Niemczech mówi o wczorajszym zamachu w Niemczech, pomysłach na biznes w dobie pandemii, i krytyce niemieckiej prasy wobec rządów Polski i Węgir

Jan Bogatko mówi o wtorkowym zamachu w Trewirze.

Nie wiemy, jakie były motywy sprawcy. W ostatnim okresie mieszkał w samochodzie, nie miał żadnych krewnych ani przyjaciół.

W zamachu zginął ojciec z 9-tygodniowym dzieckiem, ranna jest jego żona i drugie, 1,5-roczne dziecko. Ranne zostały 3 kobiety.

Podczas nabożeństwa żałobnego w trewirskiej katedrze było nawet więcej osób niż zezwalają przepisy pandemiczne.

Korespondent Radia WNET w Niemczech zwraca uwagę na to, że gdyby w mieście odbywał się tradycyjny jarmark adwentowy, ofiar byłoby zdecydowanie więcej.

Jan Bogatko opowiada również o zarabianiu na pandemii koronawirusa w Niemczech.

Akcje niektórych spółek giełdowych wzrosły ostatnio aż o 145%.

Najlepszym ostatnio pomysłem na biznes jest produkcja i sprzedaż masek. Niektóre firmy odzieżowe przestawiły się wyłącznie na tego rodzaju działalność:

Niemcy w tym roku wydali na maski średnio  53 euro na osobę. W 2019 na koszule przeznaczyli dwa razy mniej. Maski są jak kura znosząca złote jaja.

Nasz korespondent omawia także o najnowsze doniesieniach o Polsce z niemieckiej prasy. Na jej łamach łatwo można spotkać krytykę polskiego i węgierskiego rządu w związku z ich niezgodą na mechanizm powiązania wypłaty środków z praworządnością. Jeden z tekstów napisał Piotr Buras, powiązany z think-thankiem, którego zaplecze stanowią m.in. Leszek Balcerowicz, Radosław Sikorski, Andrzej Olechowski i Henryka Bochniarz.

Europopulistyczne nastawienie tej „elity” znane jest chyba wszystkim.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.W.K.

Beata Kempa: Mam apel do wielu sędziów, aby nie dawali się wciągać w brutalną grę polityczną

Europoseł PiS Beata Kempa o kapitale zagranicznym w polskich mediach, słowach Rafała Trzaskowskiego wzywających do tolerancji i wyroku sądu dotyczącym prezesa PiS.

Europoseł Beata Kempa ocenia obecną kampanię wyborczą jako „brutalną”, co obserwuje zarówno w internecie, jak również w mediach. Te ostatnie, zdaniem europoseł PiS, są w zbyt dużym stopniu kontrolowane przez kapitał zagraniczny.

Odnosząc się do słów Rafała Trzaskowskiego, który zapewniał, że marzy mu się tolerancyjna Polska-gość Krzysztofa Skowrońskiego oznajmia, że nie wierzy w słowa kandydata opozycji:

Rafał Trzaskowski powinien przeprosić, bo doprowadza do brutalnej walki politycznej (…) Chce powiedzieć, że jak mówi słowo tolerancja, to nie jest w tym absolutnie wiarygodny. Dzielenie ludzi na wykształconych i niewykształconych, ze wsi i z dużych miast (…) Gdy pan Rafał Trzaskowski mówi o otwartości i tolerancji, to krótko mówiąc, musi się tego mocno uczyć.

Europarlamentarzystka PiS komentuje również wyrok sądu wzywający prezesa Jarosława Kaczyńskiego do przeprosin wobec Radosława Sikorskiego:

Ja się nie zgadzam z tym wyrokiem (…) Musimy mieć pewność, że ktoś, kto jest w todze i ma łańcuch sędziowski z orłem, orzeka w imieniu RP, jest jednak wolny od uprzedzeń i wolny od sympatii i antypatii politycznych (…) Mam taki apel do wielu sędziów, aby nie wdawali się wciągać w dość brutalną grę polityczną.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Co Kaczyński ma na rękach? Oczywiście krew. Pojawiła się tam w czasach „pierwszego PiS-u”, a spostrzegł ją Donald Tusk

Kaczyński jest unikalny, bo tylko jemu zarzuca się jednocześnie filosemityzm i antysemityzm, faszyzm i bolszewizm, autorytaryzm i anarchię, religianctwo i bezbożność, cwaniactwo i nieudolność.

Jan Martini

W czasie wystąpienia sejmowego ówczesny przywódca opozycji powiedział, że „Kaczyński ma krew na rękach”, ponieważ w wypadkach drogowych giną ludzie. Na poparcie tej demaskatorskiej wiadomości Tusk przytoczył statystyki wypadków (zabici, rani itp.). Wszyscy rozumni wiedzą, że związek Kaczyńskiego z wypadkami drogowymi jest oczywisty i nie wymagający szerszego uzasadnienia.

Drugi raz krew na rękach Kaczyńskiego zaobserwował bodajże Palikot, obciążając go odpowiedzialnością za „śmierć 96 osób – elity narodu”, gdyż przez telefon kazał lądować w Smoleńsku, a jak powiedział Bronisław Komorowski (najrozumniejszy z rozumnych) „sprawa jest arcyboleśnie prosta – nie powinni lądować we mgle”.

Kolejny raz o krew na rękach Kaczyńskiego oskarżyli nie postkomuniści czy ich medialne rezonatory, tylko zacni „prolajferzy”, którzy przyznali Kaczyńskiemu tytuł „Heroda Roku”. Kaczyński wygrał konkurs o to miano w bardzo silnej konkurencji (aborcjonistka Przybył, lobbystka aborcyjna Wanda Nowicka). Nawet nie trzeba być rozumnym, aby wiedzieć, że Kaczyński ma ręce po łokcie unurzane we krwi nienarodzonych niewiniątek, bo „miał Sejm, Senat, Prezydenta, wystarczyło tylko przeprowadzić ustawę”.

No i ostatnio znów może się pojawić krew na rękach Kaczyńskiego, jeśli „siły jasne” nie zdołają storpedować wyborów, bo Kaczyński prze „po trupach do władzy”, chcąc przeprowadzić wybory w „środku pandemii”, narażając na śmierć listonoszy, a przecież nie ma nic ważniejszego jak „zdrowie i życie Polaków”. Zresztą zdaniem A. Holland nie tylko listonosze są narażeni: „Poraniony psychopata (…) byłby gotów ryzykować życie potencjalnie setek, może tysięcy osób, w środku szalejącej pandemii posyłając naród na wybory”.

Jak widać, krew na rękach Kaczyńskiego pojawia się regularnie niczym plamy na słońcu, choć różnica jest taka, że plamy pojawiają się co 11 lat, a krew u Kaczyńskiego częściej.

(…) Kaczyński jest unikalny w skali świata, bo tylko jemu zarzuca się jednocześnie filosemityzm i antysemityzm, faszyzm i bolszewizm, autorytaryzm i anarchię, religianctwo i bezbożność, cwaniactwo i nieudolność, a socjolog prof. Markowski dostrzegł nawet „żoliborskie warcholstwo” – zupełnie nowe pojęcie socjologiczne. Szczególnie socjolodzy upodobali sobie Kaczyńskiego do swych badań naukowych i już 10 lat temu opublikowali rezultaty swych dociekań:

„U Kaczyńskiego znalazłem ton totalitarny” (prof. Czapiński). „Kaczyński gra narodem w swoim politycznym pokerze” (prof. Szacki). „Kaczyński postawił sobie za cel opanowanie państwa polskiego i zbudowanie autorytarnego ładu” (prof. Krzemiński).

Ale nie trzeba być socjologiem (wystarczy być rozumnym?), by dojść do podobnych wniosków. Ogromny tłum dziennikarzy, artystów, noblistów, literatów, nawet biskupów, a także zwykłych obywateli od 30 lat z wielkim zapałem zwalcza „kaczyzm”. Wydawało się, że po 10 kwietnia 2010 roku problem jest rozwiązany, co tryumfalnie obwieścił Poncyliusz („PiS tonie, a Kaczyński rozpaczliwie się ratuje”), ale okazało się, że przedwcześnie. (…)

Jak dotąd rząd sobie radzi znacznie lepiej niż w innych państwach. Polska jako pierwsza zamknęła granice (Europa zawyła z oburzenia, po czym wszyscy zrobili to samo), natychmiast sprowadziła 54 tys. Polaków do kraju i wcześniej niż inni pomyślała o pomocy dla firm.

Partie opozycyjne w większości państw europejskich zapowiedziały zawieszenie sporów politycznych i pełne poparcie rządów w walce z epidemią. Natomiast w Polsce opozycja dostała jakiegoś amoku, który udzielił się także zagranicy.

„Na najtrudniejszy czas od dziesięcioleci mamy najgorszą od dziesięcioleci władzę. Z sytuacją i wyzwaniami możemy sobie poradzić tylko wtedy, gdy będą nam przewodzić najlepsi i najmądrzejsi, a nie najbardziej opętani i najbardziej cyniczni. Takie państwo tworzy prezes Kaczyński. Państwo chaosu i marionetek” – powiedział Siemoniak, były kierowca Tuska. Zaprzyjaźniony z red. Michnikiem „Financial Times” zauważył: „cały świat zmaga się z koronawirusem, tylko nie Polska”, bo tu planuje się wybory. „Autorytarne rządy w Polsce chcą sobie zapewnić nieograniczone uprawnienia”, „pod płaszczykiem pandemii łamią praworządność”, więc „Komisja Europejska musi interweniować jako strażniczka traktatów”. „UE musi skończyć z szaleństwem wyborów covid-19 w Polsce”. Krytykuje się „drastyczne ograniczenie swobód obywatelskich”, choć wszędzie obowiązują podobne przepisy (gdyby restrykcje były mniejsze, Kaczyński miałby więcej „krwi na rękach”).

Podczas gdy prezydent Trump zmaga się z epidemią i ma na głowie reelekcję, o Polsce przypomniał sobie przyjaciel Sikorskiego – minister Ławrow: „Mam wielką nadzieję, że z naszymi polskimi sąsiadami – nie boję się powiedzieć: przyjaciółmi, mam wielu przyjaciół w Polsce – również przezwyciężymy obecny okres i że próby sztucznego stworzenia powodów do rozdzielenia naszych narodów mimo wszystko nie przeważą. Wszystko to jest teraz zamrożone. Co więcej, uważam za bardzo smutny fakt zamrożenie reżimu bezwizowego między obwodem kaliningradzkim i sąsiednimi regionami Polski”. W ustawowym terminie min. Naimski wypowiedział umowę z Gazpromem na kontrakt kończący się w 2022 roku, który „wynegocjował” Pawlak, a Tusk nazwał „korzystnym dla Polski i Polaków”, choć płaciliśmy najwyższą cenę w Europie. Czy to wielkie wzmożenie opozycji i „zagranicy” wynika z próby wymiany ekipy rządzącej w Polsce? Czy dlatego cała „opozycja demokratyczna” – demokraci, liberałowie, ludowcy, socjaliści, socjaldemokraci, antysystemowcy, wolnościowcy, ultrakatolicy i hurrapatrioci – zjednoczyli się „ponad podziałami” w wielkim „Froncie Jedności Narodu”, aby wspólnie działać w celu „wysadzenia” rządu? Może szybkie przedłużenie umowy gazowej na dotychczasowych warunkach ostudziłoby temperaturę sporu politycznego? (…)

Powszechnie słyszy się rytualne zaklęcia o rządzie autorytarnym czy „władzy absolutnej, która demoralizuje absolutnie” itp. Warto przypomnieć, że „demokratyczna opozycja” kontroluje WSZYSTKIE miasta i połowę samorządów – to ogromny procent budżetu państwa. Nie wspominając już o wrogich sądach, mediach, uczelniach czy kulturze. „Autorytarny” rząd ma też ograniczony wpływ na obsadę kadrową niektórych resortów, a więc w Polsce istnieje faktyczna dwuwładza (i wynikający z niej bałagan). Nie jest jeszcze tak jak w Wenezueli, ale sytuacja jest groźna, bo demokracja nie może funkcjonować bez NORMALNEJ opozycji.

Rząd Zjednoczonej Prawicy doszedł do władzy w wyniku demokratycznych wyborów, ale zdaniem naukowców – Polacy źle wybrali (prof. Markowski: „Ten elektorat nie ma kwalifikacji obywatelskich”).

Cały artykuł Jana Martiniego pt. „Co Kaczyński ma na rękach?” znajduje się na s. 6 majowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 71/2020.

 


  • Do odwołania ograniczeń związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, „Kurier WNET” będzie można nabyć jedynie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie Radia Wnet.

Artykuł Jana Martiniego pt. „Co Kaczyński ma na rękach?” na s. 6 majowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 71/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Halicki: Dążymy do wyborów. Nie mamy pewności, czy znów nie będziemy mieli do czynienia z czymś, co będzie wyboropodobne

Andrzej Halicki o zmianie kandydata KO, tym, czy na Kidawę-Błońską była wywierana presja i czemu jej kampania poszła tak źle oraz o nowej ordynacji wyborczej i tym, co trzeba jeszcze w niej zmienić.

Andrzej Halicki komentuje wybór nowego kandydata Koalicji Obywatelskiej na prezydenta. Zauważa, że dyskusja miała charakter bardzo otwarty, bo z udziałem obu kandydatów: wybranego ostatecznie Rafała Trzaskowskiego i Radosława Sikorskiego. Ocenia, że to dobry dzień dla tej partii. Odpowiadając na pytanie, czy na kandydatkę KO była wywierana presja stwierdza:

Myślę, że to jej decyzja. Sama chciała ją ogłosić.

Krytykuje Zjednoczoną Prawicę za dążenie do ponownego wyboru Andrzeja Dudy za wszelką cenę. Zdaniem eurodeputowanego, Małgorzata Kidawa-Błońska jest ofiarą walki Koalicji Obywatelskiej o niedopuszczenie do „majowej usługi pocztowej”, jak Andrzej Halicki nazywa niedoszłe wybory 10 maja.

80%, a może i więcej naszych wyborców nie brało pod uwagę wzięcia udziału w wyborach w maju.

Nie zgadza się z oceną dra Rafała Chwedoruka, który stwierdził, że winę za niskie sondaże kandydatki KO ponosi winę jej sztab, który nie potrafił podkreślić jej zalet i ukryć jej wad. Podkreśla, że była wicemarszałek Sejmu „zapłaciła wysoką cenę” za wielomiesięczną kampanię o to, żeby wybory nie odbywały się w najgorszym momencie pandemii.

Gość „Popołudnia WNET” negatywnie ocenia działania polskiego rządu w związku z epidemią koronawirusa. Mówi, że władza zupełnie nie radzi sobie z obecnymi wyzwaniami. Poruszony zostaje również temat nowych zasad przeprowadzania wyborów. Europoseł Halicki stwierdza, że zmiany idą w dobrym kierunku, ale „diabeł tkwi w szczegółach”.

Mam nadzieję, że Senat poprawi na kolanie pisaną nową ordynację. W dalszym ciągu nie jest organizatorem PKW. Ta ordynacja powinna być poprawiona.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zapewnia, że Senat nie będzie blokował nowej ustawy o wyborach prezydenckich, przeanalizuje ją jednak bardzo dokładnie. Jak twierdzi, wybór Rafała Trzaskowskiego, „młodego, samorządowego polityka”, na kandydata do najwyższego urzędu w państwie, jest bardzo pozytywnym sygnałem:

Cieszę się, że młode pokolenie dochodzi do głosu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K./A.P.

Witt: Społeczny komitet stara się nie dopuścić do sprzedaży polskiego Domu Kombatantów w Paryżu

Piotr Witt o dziejach Domu Kombatantów w Paryżu i walce Polonii, by nie dopuścić do jego sprzedaży.

Piotr Witt o polskim Domu Kombatantów w Paryżu, który był zawsze zarządzany przez Stowarzyszenie Polskich Kombatantów.

Przez 70 lat budynek służył dobru publicznemu.

Obecnie pięciopiętrowy pałac Polonii jest zagrożony. Chcą go przejąć. Ten budynek został zakupiony w 1948 r. z inicjatywy oficerów z armii gen. Andersa, w dużej część ze środków żołnierzy. Został kupiony przez powierników, ponieważ wówczas obcokrajowcy nie mogli nabywać francuskich nieruchomości. Na piśmie oficerowie ze względów formalnych zrzekli się roszczeń majątkowych wobec nieruchomości.  W ciągu następnych dziesięcioleci polscy weterani zaczęli wymierać. Po latach wyremontował go  ks. Stanisław Jeż. Nieruchomość zaczęła z czasem zyskiwać na wartości „rozbudzając niezdrowe apetyty”.

Społeczny komitet stara się nie dopuścić do sprzedaży.

Polonia zaczęła więc walczyć o ten dom. Na paryskim rynku nieruchomości pałac jest łakomym kąskiem. Nasz korespondent przedstawia walkę o Dom Kombatantów. Wcześniej, jak mówi, miała miejsce nieudana próba sprzedaży dwóch budynków Instytutu Polskiego.

Próbował je sprzedać w swym czasie minister Sikorski, przy udziale Tomasza Orłowskiego, ówczesnego ambasadora Polski w Paryżu.

Sprzedaż została zablokowana przez Polonię, ale siedziba Instytutu pozostaje zamknięta.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Andrzej Halicki: Mam nadzieję, że Grzegorz Schetyna wystartuje w wyborach przewodniczącego PO

Andrzej Halicki mówi o wewnętrznej sytuacji w Platformie Obywatelskiej i współpracy opozycji parlamentarnej. Ocenia również prezydenturę Andrzeja Dudy.

Andrzej Halicki wyraża zadowolenie z faktu, iż w dwóch izbach parlamentu w nowej kadencji zaistnieją dwie różne większości. Mówi o rozpoczętym dziś procesie bezpośrednich przzygotowań do wyborów przewodniczącego PO.

Jestem pewien, że przewodniczącym będzie Grzegorz Schetyna.

deklaruje Andrzej Halicki, podkreślając, że Schetyna ostatecznej decyzji o stracie jeszcze nie podjął.

Odnosząc się do wyniku wyborów, Halicki przyznaje:

Miałem nadzieję na lepszy wynik.

Europoseł wskazuje, że przejęcie większości w Senacie jest pierwszym krokiem do zatrzymania „rujnującej samowoli ” Prawa i Sprawiedliwości, następnym będzie uzyskanie „długopisu prezydenckiego”. Andrzej Halicki stwierdza, że najlepszą kandydatką byłaby Malgorzata Kidawa-Błońska. Jako alternatywne, wskazuje kandydatury Radosława Sikorskiego, Rafała Trzaskowskiego.

Tomasz Grodzki jako kandydat na marszałka Senatu jest wyrazem współpracy opozycji.

Halicki mówi, że chciałby, żeby w Platformie miał miejsce spór o idee, o przyszłość Polski. Deklaruje, że  Platforma chce „odzyskać 100 mld euro dla Polski. Halicki apeluje, by nie przekreślać szansy opozycyjnego kandydata na pokonanie prezydenta Andrzeja Dudy.

Halicki surowo krytykuje prezydencką kadencje Andrzeja Dudy za brak realizacji obietnic wyborczych i współpracy z opozycją oraz za ślepe, zdaniem europosła, posłuszeństwa prezydenta wobec partii macierzystej.

Prezydent nie może być tylko notariuszem.

Andrzej Halicki liczy, że okres kampanii przed wyborami przewodniczącego stanie się czasem sporu o idee, jakimi ma się kierować się Platforma. Eurodeputowany krytykuje tendencję niektórych polityków PO, by przesunąć Platformę mocno na lewo.

Były minister administracji i cyfryzacji życzliwi odnosi się do deklaracji Szymona Hołowni o stracie w wyborach prezydenckich. Mówi również o „konstruktywnej współpracy z Polskim Stronnictwem Ludowym.

 

A.W.K

 

 

 

 

Saryusz-Wolski: Prawdopodobieństwo koalicji Warszawa-Budapeszt-Rzym oceniam na 50%

Jacek Saryusz-Wolski o nowym kształcie Parlamentu Europejskiego oraz spotkaniu tajemniczej grupy Bilderberg, w której będzie uczestniczyć trójka polaków.

 


Polski deputowany suponuje, że oś Warszawa-Budapeszt-Rzym, czyli koalicja między posłami PiS, Fideszu i Ligi Matteo Salviniego jest w 50 procentach prawdopodobna:

Wygląda na to, że kształtuje się grupa polityczna z dominantą francuską i druga, z dominantą ludową. Trzecim graczem mogłaby być oś Warszawa-Rzym, jednak jest pod dużym znakiem zapytania. Kamieniem, który może ruszyć lawinę, byłby Fidesz Orbana. Gdyby wyszli z Europejskiej Partii Ludowej, Salvini mógłby porzucić grupę Le Penn i wzmocnić EKR. Wszystko rozgrywa się w kuluarach […] najbardziej prawdopodobne jest połączenie ludowców z socjalistami i liberałami, jednak mogą być niespodzianki. Prawdopodobieństwo scenariusza Warszawa-Budapeszt-Rzym oceniam na 50%.

Ponadto Saryusz-Wolki mówi o potrzebie radykalnej zmiany charakteru Komisji Europejskiej, w której władze jesienią zostaną zmienione, oraz o spotkaniu Grupy Bilderberga. Na tym tajemniczym wydarzeniu, które odbywa się między 30 maja a 2 czerwca, uczestniczyć będą Jolanta Pieńkowska, Rafał Trzaskowski i Radosław Sikorski. Saryusz-Wolski nie sądzi, iż ta grupa ma taką siłę, jak niektórzy przypuszczają:

To jest grupa polityków i ważnych osób ogromnego wpływu, bo to niekoniecznie musi być ktoś, kto pełni konkretną funkcję. Oni spotykają się od dawna, od czasów powojennych. Nazwa pochodzi od hotelu Bilderberg w Holandii. Niektórzy z nich mają na ogół władzę ekonomiczną, to jest w dużej mierze finansjera, wpływająca na bieg spraw.

Słuchaj całej wypowiedzi już teraz!

K.T. / A.M.K.

Parafianowicz: Nowa książka Sikorskiego może zagrażać relacjom Polski z innymi państwami. Jest publikacją bez precedensu

W nowej książce Sikorskiego jest wiele zakulisowych, zdawałoby się wrażliwych dla państwa informacji, m.in. gdzie dokładnie znajdowało się tajne więzienie CIA w Polsce – mówi Zbigniew Parafianowicz.

Zbigniew Parafianowicz, dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej”, mówi o świeżo wydanej książce byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego pt. „Polska może być lepsza. Kulisy polskiej dyplomacji”. Gość Poranka WNET ujawnia, że polityk zawarł w niej wiele zakulisowych i wrażliwych dla państwa informacji, m.in. dokładnie wskazał miejsce, gdzie znajdowało się tajne więzienie CIA w Polsce. W publikacji potwierdził także, że Polska brała od CIA pieniądze za przyjmowanie więźniów w ramach programu „Rendition Flights”.

Sikorski zamieścił w książce również informacje na temat tzw. sopockiej aluzji, zatwierdzając tym samym propozycję rozbioru Ukrainy, którą złożył Donaldowi Tuskowi prezydent Rosji Władimir Putin.

Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” stwierdza, że były minister spraw zagranicznych w swojej publikacji w dość małostkowy sposób rozlicza się z politykami, do których nie odczuwał sympatii. Parafianowicz zauważa, że znacznie przesunął tym samym granice dyskrecji oraz stworzył zagrożenie dla Polski w jej relacjach międzynarodowych.

Gość Poranka WNET zaznacza, że „Polska może być lepsza. Kulisy polskiej dyplomacji” jest książką bez precedensu na polskim rynku wydawniczym.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

„SOWA I PRZYJACIELE” kolejna odsłona/ Sikorski do Krawca: O „bezczelnej formule” Giertycha

Portal tvp.info ujawnił kolejne nagrania. O „bezczelnej formule” Romana Giertycha ws. oświadczenia majątkowego b. ministra transportu Sławomira Nowaka mówili Jacek Krawiec z Radosławem Sikorskim.

Jak poinformowały w niedzielę Wiadomości TVP, dziennikarz TVP Info Samuel Pereira dotarł do kolejnych nagrań z 2014 r. z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Jest tam rozmowa ówczesnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego z ówczesnym prezesem Orlenu Jackiem Krawcem.

Wiadomości podały też, że kolejne nagrania będą ujawnione w niedzielnych programach TVP Info o godz. 21.00 i 21.50.

Oto fragment podany przez wieczorne Wiadomości TVP:

Radosław Sikorski: Tłumaczenie Nowaka, że zamiany… To wszystko tak kompletnie niewiarygodne. Niby spec od PR, nie…

Jacek Krawiec: Dziecinada kompletna.

Radosław Sikorski: Kompletnie… Gdyby siedział cicho, gdyby gębę na kłódkę trzymał.

Jacek Krawiec: Wszyscy by zapomnieli po dwóch tygodniach, k…a.

Radosław Sikorski: Giertych nawet mu wymyślił formułę, jak uniknąć tego wpisania do oświadczenia, prostą formułę…

Jacek Krawiec: Bezczelną…

Radosław Sikorski: Ale skuteczną. I by nie mogli mu zarzutu postawić. Zegarek? Tak. Żona kupiła, ale to jest własność wspólna.

Jacek Krawiec: Wow.

Radosław Sikorski: Za 20 tysięcy, za tam 17 tysięcy, po połowie i dlatego nie wpisałem. I udowodnij mu, że nie jest po połowie z żoną.

Jacek Krawiec: No. Piękne.

Wcześniej w niedzielę TVP Info ujawniło rozmowę Sikorskiego z Krawcem, gdzie m.in. pada określenie szefa PO Grzegorza Schetynę jako „żulika bez poglądów”.

PAP/MoRo

„SOWA I PRZYJACIELE” kolejna odsłona/ PiS o nowych taśmach: pokazują hipokryzję Platformy; PO: nic z nich nie wynika

Według PiS nagrania pokazują hipokryzję i mechanizmy rządów PO. Zdaniem Platformy z taśm nic nie wynika. Politycy Kukiz’15 i PSL apelują za to o ujawnienie wszystkich taśm, by nie służyły do szantażu.

W niedzielę portal tvp.info opublikował nowe nagrania z 2014 r. z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Na taśmach zarejestrowana jest rozmowa ówczesnego szefa polskiej dyplomacji Radosława Sikorskiego z ówczesnym prezesem Orlenu Jackiem Krawcem. Nagrani rozmawiają m.in. o obecnym szefie PO Grzegorzu Schetynie nazywając go m.in. „żulikiem bez poglądów”. Wątpią też w kwalifikacje Schetyny, określając „idealnym numerem dwa”.

Andrzej Halicki (PO) ocenił w programie „Woronicza 17” w TVP Info, że z nagrań nic nie wynika, „poza tym, że takim językiem nie powinno się rozmawiać”. „Minister Sikorski dość niechętnie odpowiada na dosyć infantylne pytania” – ocenił. Według Halickiego jeżeli mówić o prawdziwych aferach, to są one gdzie indziej i dotyczą np. Amber Gold, czy SKOK-ów.

Treść nagrania krytykowali za to Marek Suski z PiS oraz szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

„Jak znamy Schetynę, a ma taki pseudonim +zniszczę cię+, więc sądzę, że to niszczenie nastąpi, w partii miłości krew się leje, zardzewiałe noże wbija się w plecy. Te taśmy ujawniają, jak kształtowana była polityka za PO (…). Te taśmy pokazują rzeczywiście mechanizmy rządów PO, która zajmowała się swoimi brudnymi interesami, kryciem rozliczeń, a nie zajmowała się Polakami” – ocenił Marek Suski.

Według niego nowe nagrania pokazują, że za rządów PO „państwo było traktowane jako łup, a stanowiska obsadzane były dla potrzeb wewnętrznej wojny partyjnej i wewnętrznych rozgrywek, a nie ze względu na interes państwa”.

Z kolei Krzysztof Szczerski zarzucił Radosławowi Sikorskiemu hipokryzję. Przypomniał, że bronił on kandydatury Schetyny na szefa MSZ, po tym jak sam przestał pełnić tę funkcję.

Odnosząc się do ujawnionych wypowiedzi ówczesnego szefa Orlenu, Szczerski ocenił, że „teraz wiemy dlaczego te spółki przynosiły straty w czasach poprzednich rządów, a dziś przynoszą zyski”.

„Jeśli prezes PKN Orlen zajmuje się dyskutowaniem o tym, jak obalić Donalda (Tuska – PAP), albo czy Grzegorz, albo poseł Halicki jest lepszy, a nie zajmuje się spółką, to takie były efekty pracy tych spółek” – powiedział.

Halicki ripostował Szczerskiemu, że obecne zyski Orlenu są konsekwencją „drenowania kieszeni kierowców”.

Zbigniew Gryglas z Nowoczesnej uważa z kolei, że to smutne, że Polacy dowiadują się jak wygląda „kuchnia polityczna”. Zwrócił uwagę, że każda partia polityczna ma swoje grzechy, zarówno ta, która rządziła, jak i ta która robi to obecnie. Polityk „N” zgodził się jednak z oceną Schetyny dokonaną, przez Sikorskiego i Krawca, że obecny szef PO to człowiek „drugiego planu”.

Z kolei przedstawiciele Kukiz’15 oraz PSL zaapelowali o upublicznienie wszystkich taśm.

„Chciałbym, żeby wszystkie taśmy nagrane w Sowie i Przyjaciołach ujrzały światło dzienne. Brak publikacji tych taśm jest jak brak publikacji wszelkich materiałów SB, istnieje ogromne ryzyko szantażowania osób nagranych tymi materiałami” – zaznaczył Jakub Kulesza (Kukiz’15).

Zgodził się z nim ludowiec Mirosław Maliszewski. Dodał, że nagrana rozmowa, co do treści „w dużej mierze kompromituje polską politykę”. Skrytykował też używany na nagraniach język.

Zwrócił jednak uwagę, że rywalizacja w partiach politycznych jest rzeczą naturalną. Jego zdaniem powinna się ona jednak odbywać przy użyciu „innego języka, innych metod, niewbijania noża, tylko rywalizacji pozytywnej”.

PAP/MoRo