Andrzej Halicki: obecny system wyłaniania sędziów nie gwarantuje ich niezawisłości

Andrzej Halicki / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Wiceprzewodniczący Europejskiej Partii Ludowej opisuje stosunek europarlamentarzystów do wojny na Ukrainie. Tłumaczy co, jego zdaniem, jest największym problemem polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Andrzej Halicki przedstawia stanowisko Europejskiej Partii Ludowej wobec ewentualnego rozszerzenia Unii o Ukrainę. Zdaniem jego ugrupowania do UE powinien zostać przyjęty nie tylko wschodni sąsiad Polski, ale również takie kraje jak np. Gruzja czy Mołdawia.

Byłby to niezbędny krok, w celu uczynienia Unii Europejskiej bezpieczniejszą, silniejszą i bardziej reprezentatywną dla obywateli.

W Europarlamencie panuje praktycznie całkowita zgoda, jeżeli chodzi o poparcie dla Ukrainy w trwającej wojnie. Ostatnio została przyjęta rezolucja, w sprawie uniezależnienia się energetycznego od rosyjskich surowców i polityki sankcji wobec Rosji.

Została ona przyjęta prawie jednogłośnie, tylko trzydziestu deputowanych było przeciwnych.

Andrzej Halicki zwraca uwagę, że spór Polski z Komisją Europejską dotyczący naszego wymiaru sprawiedliwości, trzeba jak najszybciej zakończyć, gdyż nie służy on nikomu. Jego zdaniem problemem polskiego sądownictwa nie jest sposób nominowania sędziów, ale ludzie, którzy tych nominacji dokonują.

Trzeba wyprowadzić z systemu sprawiedliwości osoby takie jak Zbigniew Ziobro, które ten system demolują i psują.

K.B.

Saryusz-Wolski o wyroku TSUE ws. KRS: nieprawdą jest, że prawo unijne stoi ponad krajowym

Europoseł PiS wskazuje, że to państwa członkowskie decydują o kompetencjach organów UE, a nie odwrotnie. Odnosi się ponadto do opuszczenia przez węgierski Fidesz Europejskiej Partii Ludowej.


Jacek Saryusz-Wolski komentuje odejście węgierskiego Fideszu z Europejskiej Partii Ludowej. Wskazuje, że ugrupowanie Viktora Orbana dobrze by pasowało do frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów:

Byłem zdziwiony, że Fidesz tak długo znosił różne afronty w EPL. Wynikało to z założeń geopolitycznych Orbana.

Eurodeputowany odnotowuje, że Europejska Partia Ludowa od dawna osłabia swoje konserwatywne skrzydło. Zapewnia, że takie działania w przyszłości doprowadzą do utraty przez tę formację czołowej pozycji na scenie politycznej UE.

Frakcja EPL zachowuje pozycję największej. Odejście skrzydła konserwatywnego, która stanowili Węgrzy (…) oznacza, że stała się ona lewicową.

Gość „Popołudnia WNET” odnosi się ponadto do wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej ws. polskiej Krajowej Rady Sądownictwa. Wyraża opinię, że orzeczenie TSUE uderza w polski porządek prawny. Jak dodaje, to państwa członkowskie mają mandat do rozstrzygania o tym, co leży w kompetencjach organów unijnych, a co nie.


A.W.K.

Eurodeputowany Fideszu zawieszony. Gáspár Keresztes: Komentatorzy oceniają to jako wstęp do wyjścia Fideszu z EPL

Gáspár Keresztes o „kwarantannie” Tamása Deutscha i zakupie szczepionek przez węgierski rząd/

Coraz więcej się dzieje na linii Budapeszt-Bruksela.

Gáspár Keresztes informuje, że eurodeputowany Fideszu Tamás Deutsch został zawieszony w prawach członka Europejskiej Partii Ludowej. Polityk ukarany został za wypowiedź w której skrytykował stwierdzenie przewodniczącego grupy poselskiej EPL, że jeśli Węgry nie mają niczego do ukrycia, to nie muszą się obawiać mechanizmu praworządności. Deutsch stwierdził:

Kiedy Weber mówi, że jeśli niczego nie ukrywamy, nie mamy się czego obawiać, przypomina mi, że Gestapo i węgierska AVO miały ten sam slogan.

Za karę węgierski polityk nie będzie mógł zajmować żadnych funkcji formalnych do czasu dalszych decyzji. Jak wskazuje Keresztes:

Komentatorzy oceniają to jako swoistą kwarantannę, wstęp do wyjścia Fideszuz EPL.

Sprawa homoseksualnego skandalu już przycichła. Tymczasem na agendzie jest temat szczepień. Węgierski rząd zamówił ok . 17 mln dawek szczepionki. Węgry są, jak przypomina nasz gość, krajem z 10 mln mieszkańców [właściwie  9,77 mln- przyp. red.]. Jako pierwsi zaszczepieni będą pracownicy opieki zdrowotnej.

A.P.

Janusz Kowalski: Niemcy zarabiają na polskim rynku gigantyczne pieniądze. Najistotniejsza jest polska suwerenność

Janusz Kowalski o bilansie finansowym Polski w Unii Europejskiej, negocjacjach ws. budżetu, postawie Portugalii, braku konfliktu w Zjednoczone Prawicy i o Pawle Kukizie.


Był to pewnego rodzaju szok poznawczy dla dziennikarzy Gazety Wyborczej i TVN, którzy rzeczywiście zainteresowali się tą grafiką, bo rzeczywiście ani w Gazecie Wyborczej, ani w TVN nie sposób usłyszeć o prawdziwie gospodarczym bilansie naszego członkostwa w Unii Europejskiej.

Janusz Kowalski komentuje zamieszczoną na swoim Twitterze grafikę przedstawiającą bilans finansowy transferów między Brukselą a Warszawą, który wypada według niego na niekorzyść tej ostatniej.

Wiceminister aktywów państwowych wyjaśnia, że to ile zyskuje się na członkostwie w UE nie jest różnicą między tym, ile się dostaje, a tym ile się wpłaca. Gdyby bowiem tak było, to najbardziej na członkostwie w Unii traciłyby Niemcy. Tymczasem RFN razem z Holandia są największymi wygranymi UE, gdyż korzystają ze wspólnego rynku. Podaje przykład marki Zelmer.

Niemcy kupili dobrze rozwijającą się zakłady, zlikwidowali małe AGD po to, żeby tylko sprzedawać pod marką Siemens i Bosch. W związku z tym oczywiście Niemcy i Holendrzy korzystają z rynku polskiego zarabiając gigantyczne pieniądze.

Według wiceministra Polska na członkostwie w UE straciła 318,4 mld zł. Mówi, że regulacje UE są obecnie największym zagrożeniem gospodarczym dla naszego kraju. Podkreśla, że bilans gospodarczy z każdym rokiem będzie coraz gorszy. W związku z tym należy spoglądać na perspektywę gospodarczą Polski w UE długofalowo. Oznajmia, że Polska zawetuje obecny kształt budżetu unijnego.

Nasz gość informuje także jak spółki Skarbu Państwa angażują się w zwalczanie obecnego kryzysu epidemicznego. Rząd dokonuje inwestycji infrastrukturalnych, aby pobudzić w ten sposób rynek. Kowalski przyznaje, iż jest sceptyczny wobec prowadzonej przez pańśtwowe spółki energetyczne transformacji energetycznej.

Za 10-15 lat może się okazać, że właśnie rozpoczęliśmy proces w dużej części prywatyzacji produkcji energii elektrycznej w oparciu szczególnie o niemieckie i chińskie technologie np. OZE.

Zauważa, że model Energiewende przeniesiony ma być z Niemiec na poziom Unii Europejskiej. Przypomina, że w latach 90. postkomuniści byli za kupowaniem gazu od Rosji. Po dojściu prawicy do władzy  uzyskaliśmy zaś 6 mld od Gazpromu. Zauważa, że fundusze unijne są oznaczone. Korzystanie z dotacji grozi uzależnieniem Polski od Unii, w której będziemy niedługo płatnikiem.

Polityk Solidarnej Polski podkreśla, że bilans gospodarczy UE będzie z roku na rok coraz gorszy. Odnosi się także do twierdzenia, że zejście przez premiera Mateusza Morawieckiego z kursu to koniec prawicy.

Dla mnie przywódcą Zjednoczonej Prawicy jest pan prezes Jarosław Kaczyński. Zejść z kursu pana prezesa Jarosława Kaczyńskiego to jest to jest rzeczywiście koniec prawicy tej która od pięciu lat w sposób skuteczny zyskuje zaufanie Polaków.

Zaznacza, że Solidarna Polska stoi na gruncie konserwatyzmu, obrony polskich interesów i tożsamości. Przyznaje, że zdarza im się zderzać z bardziej liberalnymi opiniami w ramach Zjednoczonej Prawicy, ale dyskusja w ramach koalicji jest potrzebna.

Wiceminister Kowalski mówi, że w obozie Zjednoczonej Prawicy nie ma konfliktu między różnymi formacjami. Stwierdza, że PO i PSL są pod presją Europejskiej Partii Ludowej.

Najistotniejsza jest polska suwerenność.

Nie ma woli w Zjednoczonej Prawicy, by ugiąć się przed wolą Niemców. Wskazuje na postawę Portugalczyków, którzy poparli uwagi strony polskiej. Poseł Solidarnej Polski chwali Pawła Kukiza za jego postawę wobec Unii Europejskiej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Rzymkowski: Najbardziej potrzebne są podwyżki dla członków rządu. W PO nie ma programu. Panuje tam nihilizm ideowy

Czemu potrzebna była ustawa o podwyżkach dla polityków? Kto stoi za zmianą zdania przez opozycję w tej sprawie? Tomasz Rzymkowski o sporach w Zjednoczonej Prawicy, reformie sądów i kryzysie w PO.

W mojej ocenie najbardziej potrzebne są podwyżki dla członków rządu.

Tomasz Rzymkowski o podwyżkach dla parlamentarzystów i wysokiej rangi polityków. Wskazuje, że szczególnie wiceministrowie i ministrowie, którzy muszą ponosić koszty zamieszkania w Warszawie, mając już mieszkanie w innym mieście, potrzebują podwyżek. poseł PiS zauważa, że to opozycja wyszła z propozycją ponadpartyjnej inicjatywy. Posłowie Platformy Obywatelskiej wycofali się z niej jednak, jak mówi, pod wpływem presji Donalda Tuska. Ten zaś jako przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej nie zarabia mało, na co zwraca uwagę nasz gość. Z tego powodu jego presję na parlamentarzystów ocenia jako tym bardziej upokarzającą dla nich:

Jak trzeba człowieka upodlić żeby zdecydował się głosować przeciw pod wpływem głosu człowieka, który opuścił Polskę głównie po to, żeby zarabiać lepiej jako Przewodniczący Rady Europejskiej.

Rzymkowski komentuje planowaną rekonstrukcję rządu. Odnosi się do konfliktu z Solidarną Polską. Ocenia, że

Jest to tylko przepychanka, by utrzymać status quo przez Solidarną Polskę.

Liczba ministerstw ma bowiem zostać zmniejszona z 21 do 12. Stąd partie koalicyjna mają mieć po jednej tece, a nie po dwa ministerstwa, jak dotąd. SP chciałaby zachować swe ministerstwa. Polityk odpowiada także na pytania o reformę sądownictwa. Według koncepcji spłaszczenia wymiaru sprawiedliwości ma zostać zlikwidowany jeden z trzech rodzajów sądownictwa: sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych. Nie zna szczegółów tego pomysłu.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego ocenia, ze zgoda Platformy na podwyżki i późniejsze wycofanie się z niej jest gorsze niż gdyby konsekwentnie byli za podwyżką. Wskazuje, że ustawa służyłaby finansom PO, gdyż zakładała zwiększenie dotacji budżetowych dla partii, co stanowiło cofnięcie decyzji Donalda Tuska z 2010 r. Wskazuje, że w Platformie istnieje problem braku przywództwa:

Przede wszystkim nie ma tam programu […] Panuje tam nihilizm ideowy. Trudno zdefiniować dziś Platformę.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Michał Karnowski: Z wypowiedzi Donalda Tuska nic nie wynika. Stało się wokół niego coś bardzo niedobrego

Michał Karnowski o wystąpieniu szefa EPL, podejściu PO do wyborów, działaniach Jarosława Gowina i stabilności koalicji rządowej, organizacji wyborów i upolitycznieniu sędziów.


Michał Karnowski ocenia wtorkowe wystąpienie oraz ostatnie poczynania Donalda Tuska. Zauważa, że z jego wystąpienia nic nie wynika.

To jest polityk, który coraz mniej znaczy i nie potrafi tego przyjąć, dlatego zaczyna działać niestandardowo […] Wydaje mi się, że to wystąpienie to próba zabłyśnięcia […] Z jego wypowiedzi nic nie wynika.

Dziennikarza boli, że przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej próbował „podjudzać Polaków na swój rząd”. Ocenia, że jest to „zużywanie prawa do recenzowania rzeczywistości” ze strony byłego premiera Polski. Mowa Tuska „nie wyklarowała sytuacji po stronie Platformy Obywatelskiej”, o której kandydatce nie wiadomo, czy wezwie do bojkotu wyborów i wycofa się z nich, czy nie.

48 godzin temu sytuacja niemal krytyczna.

Michał Karnowski ocenia również negatywnie ostatnie działania Jarosława Gowina. Są one groźne dla jedności koalicji rządzącej. Gdyby ta się rozpadła okazałoby się, że „obóz Zjednoczonej Prawicy oddaje władzę za bezdurno”. Zdaniem naszego gościa lider Porozumienia wygląda, jakby część swych posłów chciał pociągnąć w stronę obozu III RP.

Głosowanie korespondencyjne to pójście na duży kompromis.

Zaznacza przy tym, że nie ma racjonalnego powodu do oporu w sprawie wyborów w formie proponowanej przez rządzących. Mimo twierdzeń strony przeciwnej, że nie da się ich przeprowadzić, strona rządowa, jak twierdzi Karnowski, pokazuje, że się da.

Polem kompromisu będzie inny dzień w maju.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odnosi się także do działań części sędziów, których krytykuje za rozpolitykowanie. Zaangażowanie polityczne może budzić wątpliwości co do ich bezstronności w sądzie.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Kuźmiuk: Podatek cyfrowy mógłby być najłatwiejszy do wprowadzenia, ale sprzeciwia mu się Irlandia

Dr Zbigniew Kuźmiuk o unijnym budżecie, jego wielkości, podatkach ogólnounijnych, które mogłyby go zasilić i o oskarżeniach kierowanych wobec Polski i Węgier.

Dr Zbigniew Kuźmiuk informuje, że obecnie na forum unijnym omawiane są sprawy Węgier i Polski. Te pierwsze oskarża się w związku z uchwałą węgierskiego parlamentu, który przyznał prawo premierowi rządzić dekretami. Naszemu rządowi zarzuca się zaś, że dążąc do przeprowadzenia wyborów w terminie nie chce wprowadzić stanu nadzwyczajnego.

Wymieniane są wielkie sumy- trzy biliony euro. […] To wszystko są póki co wirtualne pieniądze.

Europoseł mówi o działaniach Unii wobec problemów gospodarczych, z jakimi się obecnie mierzy. Powstał, „pomysł powołania funduszu specjalnego”, który „może pożyczać na rynku bardzo tanio”. Chodzi o 25 mld euro płaconych proporcjonalnie do potencjału gospodarczego. Kluczową rolę mieliby w tym płatnicy euro: Niemcy, Skandynawia, kraje Beneluksu.

Najważniejsze sprawy europejskie stoją w miejscu, a te łatwiejsze ideologiczne się popycha, bo to nic nie kosztuje.

W sprawach tych brakuje jednak zgody między członkami. Odnosząc się do negocjacji nad budżetem unijnym na lata 2021-27 stwierdza, że projekt został przygotowany i położony na stole w maju 2018 r. Obecnie zaś,

Muszą trwać pracę nad nową perspektywą. […] Musi być hojniejszy i inaczej wyglądać.

Żeby budżet był wsparciem dla doświadczonych przez koronawirusa i związanymi z nim ograniczeniami Europę, musi być on większy, niż było to proponowane w czasie prezydencji fińskiej. Ekonomista przypomina, że budżet unijny „w 80 paru proc. składa się ze składek członkowskich”. Poza nimi zasilany jest on przez cła pobierane na zewnętrznych granicach UE i przez kary nakładane na wielkie korporacje za nieprzestrzeganie zasad konkurencji i przepisów unijnych. Dodatkowym źródłem dochodu dla Komisji Europejskiej mógłby być podatek cyfrowy. Obejmowałby on w praktyce amerykańskie korporacje. Jednak jego wprowadzeniu sprzeciwia się Irlandia, w której jedna z nich ma swój europejski oddział. Dr Kuźmiuk zwraca uwagę, że rząd w Dublinie policzył podatek po stawce niższej niż promil.

Viktor Orbán przyjmuje politykę taką, jaka jest najkorzystniejsza dla jego kraju. […]  Presja Donalda Tuska jako szefa EPL-u olbrzymia.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego odnosi się do możliwości przejścia Fideszu z Europejskiej Partii Ludowej do Europejskich Konserwatystów i Reformatorów. Przypomina, że rozmowy w tej sprawie już dawniej prowadzili premier Węgier i Jarosław Kaczyński.

A.P.

 

Semka: W Sejmie będzie panować zasada „wszyscy tłuczą PiS”. Dolegliwym tłuczkiem będzie Konfederacja

Jak Donald Tusk przyczynił się do klęski swej dawnej partii? Jaką rolę odgrywać będzie w Sejmie Konfederacja i co oznacza dla Lewicy jej wynik wyborczy? Odpowiada Piotr Semka.

49 to już jest bardzo solidny nokaut, jeśli wziąć pod uwagę wynik platformy 26 proc. To jest zbudowanie elektoratu, który jest większościowy.

Piotr Semka ocenia wyniki wyborczy. Zauważa, że PiS-owi udało się zbudować własny blok, podczas, gdy opozycja się podzieliła. Dziennikarz jest ciekawy jak w IX kadencji Sejmu i Senatu PiS ustosunkuje się do Konfederacji. Domniemywa, że będzie patrzyło na ugrupowanie prawicowe w sposób wrogi.

To będzie ciekawy parlament. Będzie to wyglądało tak, że wszyscy będą tłuc lidera. Głównym tłuczkiem będzie Konfederacja.

Zauważa, jak ważne jest dla partii, by przekroczyła próg wyborczy. Dla PSL jego nieprzekroczenie oznaczałoby polityczną agonię. Dziennikarz, komentując wynik Lewicy, stwierdza, że została ona ukarana za swoją pychę. Zapowiadała ona ustami swych przedstawicieli rewolucję obyczajową w Polsce.

Lewica będzie szalała, choć ten wynik to jest zimny prysznic dla lewicy, która przyjęła ton naturalnych zdobywców świata.

Na razie liderzy Lewicy wynik wyborczy swej koalicji przedstawiają jako sukces. Semka odnosi się do wysokiego poparcia wśród młodych zarówno Lewicy, jak i Konfederacji. Ta ostatnia „lubi patrzeć na młodych ludzi jak na swoją armię, którą będzie smagać PiS, w razie jak uznają, że jest za mało radykalny”.

Korwin-Mikke jest jak zatruty cukierek. Daje energię, ale nie na dłuższą metę wykańcza, bo jest obciążeniem.

Dodaje, że problemem tej formacji jest Janusz Korwin-Mikke, który należy do liderów, którzy jak Leszek Moczulski, jednocześnie przyciągają ludzi do swych partii, jak stanowią dla nich obciążenie.

Piotr Apel odnosi się do podziałów wśród opozycji, stwierdzając, że to dobrze, iż się podzieliła, gdyż wobec różnic światopoglądowych daje to większy wybór wyborcom.

Jedyny problem to Platforma Obywatelska, która chciała być anty-Pisem i doprowadziła do sytuacji, w której jest mdła, nie wiadomo, jakie ma poglądy.

Semka dodaje, że niski wynik wyborczy Platformy stanowi zagrożenie dla pozycji Grzegorza Schetyny jako lidera formacji. Wina za porażkę PO spoczywa zdaniem dziennikarza po części na Donaldzie Tusku, który przez kilka miesięcy łudził je perspektywą swego powrotu do polskiej polityki, by 4 czerwca pokazać, że nie zamierza tego robić. Obecnie Tusk woli ubiegać się o stanowisko szefa Europejskiej Partii Ludowej, gdzie ma szanse, biorąc pod uwagę, że „zapadła decyzja CDU, że go poprą”. Przez to politycy Platformy „w sierpniu wyciągnęli Małgorzatę Kidawę-Błońską, na miesiąc przed wyborami”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Kuźmiuk: Wojciechowski był brutalnie przesłuchiwany w PE przez dyspozycję polityczną. Chciało tego m.in. PSL [VIDEO]

– Europoseł Kalinowski z PSL najpierw forsował powiązanie wydatków UE z samorządnością, a potem żądał od Wojciechowskiego wyłączenia z tej zasady rolnictwa. To hipokryzja! – mówi dr Zbigniew Kuźmiuk.


Dr Zbigniew Kuźmiuk, poseł do Parlamentu Europejskiego z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, odnosi się do zaakceptowania przez koordynatorów grup politycznych w Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi PE kandydatury Janusza Wojciechowskiego. Fakt ten oznacza, że od objęcia teki unijnego komisarza ds. rolnictwa dzieli go tylko jeden etap – zaplanowane na 23 października głosowanie w Parlamencie Europejskim, kiedy to unijne ciało ustawodawcze będzie musiało zaakceptować cały nowy skład Komisji Europejskiej. Gość Poranka sądzi jednak, że krok ten jest jedynie formalnością.

Zakładam, że skoro wysłuchania zmierzają już do końca i kończą się pozytywnie, to oznacza, że skoro każdy z komisarzy dostał poparcie w komisji Parlamentu Europejskiego, która odpowiada za dany obszar, to trudno mi sobie wyobrazić, żeby ostatecznie cała Komisja nie uzyskała większości. Więc w jakimś sensie to, co stanie się 23 października (…), jest już formalnością.

Dr Kuźmiuk komentuje także doniesienia medialne, według których pierwsze przesłuchanie Wojciechowskiego z 1 października miało pozbawić go szans na zostanie komisarzem.

Trzeba powiedzieć, że wtedy ta presja polityczna była naprawdę ogromna. Byłem także na posiedzeniu koordynatorów i koordynatorzy zaprzeczali temu, co słyszałem i widziałem na sali! Wtedy była dyspozycja polityczna, także nacisk europosłów Platformy, że kandydata trzeba absolutnie przeczołgać, w związku z tym rzeczywiście był brutalnie czołgany.

Europoseł zaznacza przy tym, że na skompromitowaniu kandydata zależało również politykom PSL. Przypomina, że to właśnie członkowie Europejskiej Partii Ludowej, do której należą m.in. politycy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego przegłosowali powiązanie wydatków unijnego budżetu z praworządnością.

To Himalaje hipokryzji! To zrobił [Jarosław – przyp. red.] Kalinowski! Rzecz nieprawdopodobna, jak można najpierw tę zasadę forsować, (…) żeby parę miesięcy później, atakując polskiego kandydata, żądać od niego, żeby wydatki na rolnictwo z tego mechanizmu [uzależnienia od praworządności – przyp. red.] wyłączyć. (…) PSL nie zapisało się pozytywnie, jeśli chodzi o to wysłuchanie i moim zdnaiem w tych wyborach za to zapłaci.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Saryusz-Wolski: Boris Johnson jest zdeterminowany by doprowadzić 31 października do brexitu, z umową lub bez

Jacek Saryusz-Wolski o wychodzeniu Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej, kwestii jego granicy z Irlandią oraz o tym, czy Tusk zostanie szefem EPL, a Wocjeichowski komisarzem unijnym.

Jacek Saryusz-Wolski o słowach premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, wedle których brexit nastąpi 31 października. Nasz gość mówi, że jest to realna możliwość:

Brexitowcy chcą doprowadzić do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej wszelkim kosztem.

Trwa spór między rządem Wielkiej Brytanii a negocjatorami unijnymi o to, jak rozwiązać kwestię odtworzenia granicy między Republiką Irlandii a Irlandią Północną. W wynegocjowanej przez Theresę May umowie, zawarto punkt o bezterminowym pozostaniu Ulsteru w unii celnej z UE, natomiast  Boris Johnson chciałby określić ten czas na cztery lata.

Ustawa Westminsteru nakazuje wręcz premierowi, żeby albo osiągnął porozumienie, albo poprosił o odroczenie w czasie brexitu.

Polityk zauważa, że parlament nakazał dążyć premierowi do podpisania umowy z UE, ale jak mówi, Johnson jest skłonny zignorować go i mimo to doprowadzić do twardego brexitu. Saryusz-Wolski dodaje, że obecnie „opcja probremainowa wygrywa we wszystkich możliwych sondażach”, ale nie ma to już znaczenia, gdyż rząd zdecydowanie dąży do brexitu. Dodaje, że w przypadku twardego brexitu, nie ma wątpliwości, że granica między obiema Irlandiami zostanie odtworzona, gdy UE nie może sobie pozwolić na dziurę w swojej zewnętrznej granicy.

Europoseł odnosi się do plotek, że Donald Tusk zostanie po zakończeniu swojej kadencji jako szefa Rady Europejskiej, zostanie przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej. Nie wyklucza, że może być taka możliwość. Dodaje, że obecnie EPL chadecją nazywa się już wyłącznie z przyzwyczajenia, bo partia już jakiś czas temu wykreśliła ze swoich dokumentów odniesienia do chrześcijańskiej demokracji.

Dostał pytania pisemne, na które ma odpowiedzieć, został zaatakowany ramach walki wszystkich ze wszystkimi. […] Każdej grupie politycznej mają jednego komisarza utrącić.

Nasz gość opowiada także o kwestii stanowiska komisarza unijnego dla Janusza Wojciechowskiego. Stwierdza, że możliwe, iż padł on ofiarą szerszej walki między frakcjami unijnymi. Dodaje, że europosłowie tzw. totalnej opozycji, jak mówi się w kuluarach Parlamentu Europejskiego, lobbują przeciw Wojciechowskiemu jako nowemu komisarzowi unii ds. rolnictwa.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.