Problemy niemieckiej branży motoryzacyjnej. Przez niedobór gazu może spaść liczba produkowanych samochodów

Fabryka samochodów/Fot. Janitors/Flickr

Na ten moment nikt w Niemczech nie jest w stanie stwierdzić, ile gazu popłynie przez Nord Stream 1. Przemysł motoryzacyjny przygotowuje się więc na niedobory tego surowca na rynku.

Niemiecka branża motoryzacyjna od kilku lat nie ma łatwego życia. Najpierw covidowe restrykcje wymusiły na koncernach zamykanie fabryk. Później wybuchła wojna na Ukrainie i zaczęły się problemy z dostawą półprzewodników do produkcji. W tym momencie firmy przygotowują się na niedobory gazu w czasie sezonu jesienno – zimowego.

Przerwa w dostawie surowca nie jest rzeczą pewną, jednak trudno przewidzieć jak zachowa się Władimir Putin. Czy zdecyduje się wstrzymać przesył poprzez Nord Stream 1, czy jednak zlituje się nad niemieckim partnerem? Rząd w Berlinie przygotowuje się na najgorszy scenariusz. Zapowiedział już, że w pierwszej kolejności gaz trafiać będzie do gospodarstw domowych, a dopiero później do fabryk.

Niemieckie koncerny wykorzystywały surowiec głównie do ogrzewania hal produkcyjnych i w procesie lakierowania. Wobec kryzysu energetycznego będą musiały zmniejszyć produkcję lub szukać innych dróg rozwiązania problemu. Mercedes chce przejść na odnawialne źródła energii, BMW oszczędzać gaz, a Audi obniżyć temperatury w pomieszczeniach biurowych i produkcyjnych.

Jeżeli Niemcy nie uporają ze swymi problemami, ucierpieć może również polski przemysł. Zachodni sąsiedzi są bowiem głównym odbiorcą produkowanych u nas podzespołów i akcesoriów motoryzacyjnych. Jeżeli niemieckie firmy zdecydują się zmniejszyć produkcję, my będziemy musieli podjąć podobne działania.

Źródło: Wprost

Jeżeli Niemcy nie uporają się z kryzysem energetycznym, może dojść tam do dużych protestów – mówi dr Sławomir Ozdyk

Featured Video Play Icon

Dr Sławomir Ozdyk / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Ekspert do spraw bezpieczeństwa omawia problemy Niemiec związane z niedoborem gazu. Opisuje strategię naszych zachodnich sąsiadów na uporanie się z kryzysem energetycznym.

Sytuacja w Niemczech robi się bardzo napięta. W czwartek rząd w Berlinie dowie się, czy przez Nord Stream 1 będzie płynął gaz, czy jednak Władimir Putin zdecyduje się na jego całkowite wyłączenie. Już teraz przesył surowca jest wstrzymany. Powodem mają być prace serwisowe.

Strona rosyjska utrzymuje, że gazociąg nie mógł działać przez awarię jednej z turbin. Turbinę wyprodukowała kanadyjska część firmy Siemens, a więc wadliwą część odesłano na kontynent amerykański. Kanadyjczycy nałożyli jednak sankcję na Rosję i nie chcieli dokonać naprawy. Uszkodzony sprzęt wrócił więc do Europy, konkretnie Niemiec, a stamtąd powędrował do Rosji.

Mówi ekspert do spraw bezpieczeństwa dr Sławomir Ozdyk. Problemy z obsługą Nord Stream 1 powodują, że Niemcy muszą na gwałt poszukiwać innych sposobów na zaopatrywanie kraju w energię elektryczną. Otwierane są teraz masowo elektrownie węglowe. Niemieckie kłopoty mogłaby rozwiązać ponowna inwestycja w atom, energia jądrowa budzi jednak za Odrą spore zastrzeżenia.

Wszystkie elektrownie atomowe miały być wygaszano do 31 grudnia tego roku. Zaistniała sytuacja powoduje, że partia SPD chce odroczyć ten termin o pół roku. Przeciwko takiemu rozwiązaniu długo protestowali ich koalicjanci, partia Zielonych. W tym momencie z Berlina dochodzą głosy, że są oni w stanie zgodzić się na późniejsze wyłączenie elektrowni jądrowych, pod warunkiem wprowadzenia limitów prędkości na autostradach.

Czytaj także:

Paweł Bobołowicz: Niemców bardziej przeraża wizja nieogrzewanych zimą domów niż tysiące niewinnych ofiar na Ukrainie

Jeżeli nasi zachodni sąsiedzi nie uporają się z kryzysem energetycznym, to może czekać ich ciężka zima. Władze starają się wprowadzać ograniczenia, które mają pomóc w oszczędzaniu energii. Jak w praktyce będą one wyglądać? Czy Niemcy mogą się zbuntować przeciwko swoim władzom? Dowiedzą się państwo słuchając całej rozmowy z naszym gościem!

K.B.

Anna Zalewska: zbudowanie ze środków unijnych funduszu pomocowego dla Ukrainy jest naprawdę proste

Anna Zalewska

Europosłanka PiS o dyskusji w Europarlamencie nad Polską, szukaniu środków finansowych na rzecz pomocy Ukraińcom oraz o unijnej polityce klimatycznej i nauczaniu ukraińskich dzieci w Polsce.

Anna Zalewska komentuje głosowanie nad rezolucją dotyczącą praworządności w Polsce i na Węgrzech. Odnosi się do krytyki budowy zapory na granicy z Białorusią.

Oszczędności oczywiście są. Są one we wszystkich krajach, a my nie jesteśmy w stanie zaglądnąć do budżetów poszczególnych państw członkowskich. Komisja Europejska i owszem

 Europosłanka PiS wyjaśnia w jaki sposób można pozyskać środki na fundusz pomocowy dla Ukrainy.

Oszczędności oczywiście są. Są one we wszystkich krajach, a my nie jesteśmy w stanie zaglądnąć do budżetów poszczególnych państw członkowskich. Komisja Europejska i owszem.

Rozmówczyni Łukasza Jankowskiego odnosi się do możliwości wprowadzenia opłat na rosyjskiego węglowodory. Zauważa, że

Zdaniem Zalewskiej odejście od rosyjskich surowców i kontynuowanie polityki klimatycznej są nie do pogodzenia.  Podkreśla, że pakiet Fit for 55 opierał się na gazociągach Nord Stream.

Prof. Czarnek: nie ma problemu, aby od 1 września ukraińskie dzieci wchodziły na stałe do polskiego systemu oświaty

Była minister edukacji mówi także o nauczaniu dzieci uchodźców w Polsce. Stwierdza, że klasy przygotowawcze to najlepszy model edukacji tych dzieci.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy już teraz!

A.P.

Jak racjonalnie wytłumaczyć wieloletnią współpracę polityków Europy z Putinem? / Jan Martini, „Kurier WNET” 94/2022

Na zdjęciu z otwarcia Nord Stream w 2008 r. europejscy premierzy odkręcają zawór. Reprezentują chrześcijańskich demokratów, konserwatystów, ludowców, socjaldemokratów; wszyscy są przyjaciółmi Rosji.

Jan Martini

Pomagierzy agresora

Pamiętamy zachwyty publicystów nad „dojrzałą demokracją niemiecką” z jej ciągłością polityki zagranicznej, która nie zmienia się po zmianie partii rzadzącej. Dziś wiemy, że zarówno SPD jak i „chadecy” realizowali po prostu założenia doktryny Dugina o „wspólnym europejskim domu od Władywostoku po Lizbonę”, czyli Eurazji.

Doradca prezydenta Rosji, geostrateg Aleksandr Dugin, pisał wprost o przyłączeniu Europy do Rosji i w rozmowie z polskim dziennikarzem stwierdził: „Polska nie jest nam potrzebna” i nie przewiduje się państwowości polskiej w żadnej postaci.

Kamieniem węgielnym tej koncepcji było uruchomienie Rurociągu Północnego, który był przede wszystkim projektem politycznym. Ekonomiści zwracali uwagę, że koszt budowy i konserwacji podmorskiego rurociągu prawdopodobnie przewyższy zysk z braku opłat tranzytowych. Równocześnie ominięcie tranzytu przez Ukrainę było pozbawieniem tego kraju jedynego lewaru broniącego go przed agresją i stało się wręcz zaproszeniem do inwazji.

Istnieje słynne zdjęcie z otwarcia Nord Stream w dniu 8 listopada 2008 r., na którym grupa europejskich premierów wspólnie odkręca zawór. Reprezentują oni różne siły polityczne – chrześcijańskich demokratów, konserwatystów, ludowców, socjaldemokratów, ale mają jedną cechę wspólną – wszyscy są przyjaciółmi Rosji.

Niestety jeden z nich jest do dziś urzędującym premierem. To premier Holandii Mark Rutte, który zawsze szczególnie napastliwie atakuje Polskę, wykazując wielką troskę o stan polskiej praworządności…

Zdemaskowanie agenta wpływu (nie mówiąc już o ukaraniu) jest w zasadzie niemożliwe, gdyż nie fotografuje on obiektów wojskowych, nie zostawia meldunków w wydrążonym kamieniu i nie pobiera wynagrodzenia w gotówce. Płaci mu się np. w formie wydania książki, wykładów na uniwersytecie czy intratnej posady. Przykład kanclerza Schroedera jest powszechnie znany.

Mniej znany lobbysta Gazpromu – były premier Finlandii, którego Mitrochin ujawnił jako agenta KGB, Paavo Lipponen – został zatrudniony w spółce Nord Stream AG. Takich polityków jest legion, stąd wrażenie, że Rosjanie mają szczególne umiejętności do pozyskiwania ważnych postaci. W rzeczywistości zamiast korumpowania czy werbowania polityków fachowcy rosyjscy raczej „hodują” swoich przyszłych sympatyków, inwestując i ułatwiając karierę osobom „perspektywicznym”.

Rosjanie opanowali technologię skutecznego plasowania swoich kandydatów w ciałach wybieralnych (parlamenty, agendy międzynarodowe, federacje sportowe, jury konkursów).

Dziś już istnieje pewność, że ingerują w wybory w krajach demokratycznych i częstokroć to „ich” kandydat wygrywa elekcję. Aby protegowany „nie wywinął numeru”, skrzętnie gromadzi się w przepastnych archiwach dokumentację jego kariery.

Bo towarzysze rosyjscy lubią polityków przewidywalnych, a najwyższą formą przewidywalności jest zadaniowanie. (D. Miedwiediew: „Angela Merkel była dobrym kanclerzem Niemiec, pełnoprawnym i zrozumiałym, przewidywalnym partnerem Federacji Rosyjskiej”).

Jak racjonalnie wytłumaczyć wieloletnią, owocną i bezkolizyjną współpracę czołowych polityków Europy z Putinem?

Obecny najważniejszy polityk Europy, Olaf Scholz, jako działacz młodzieżówki socjaldemokratycznej spotykał się z komunistycznymi „młodzieżowcami” z NRD, brylował we wschodnioniemieckiej telewizji, a będąc miłośnikiem pokoju, udzielał się przy organizacji wielkich demonstracji młodzieży przeciw „militaryzmowi”. W październiku 1983 r. na ulice niemieckich miast wyszło ponad milion osób, protestując przeciw rozmieszczeniu w Niemczech amerykańskich rakiet. Tak o wydarzeniu pisał Wiktor Suworow:

„Tow. Szelepin pełnił (tajnie) funkcję zastępcy przewodniczącego KGB i zarazem (jawnie) wiceprezesa Międzynarodowej Federacji Młodzieży Demokratycznej. Towarzysz Szelepin organizował potężne manifestacje w obronie pokoju i przyjaźni między narodami. Miliony głupców szły za towarzyszem Szelepinem. Skandowali, domagali się pokoju, rozbrojenia i sprawiedliwości. Za to właśnie awansował na przewodniczącego KGB”.

Dziś Olaf Scholz mówi, że „Putin go oszukał”. Ale Władimir Putin nikogo nie oszukiwał – co najmniej od konferencji monachijskiej w 2007 roku mówił otwartym tekstem, co zamierza zrobić.

Znający dalekosiężne plany sowieckie Anatolij Golicyn już w 1984 roku ujawnił ciąg zdarzeń od powstania w Polsce „niekomunistycznego” rządu złożonego z „katolików”, „reformatorów” i „konstruktywnych opozycjonistów”. Ten zbiegły oficer KGB pisał, że mur berliński zostanie zburzony, Niemcy zjednoczone, układy wojskowe rozwiązane. Później Europa się zjednoczy i stanie się „socjaldemokratyczna”, a w ZSRR nastąpi znaczna liberalizacja. W dalszej perspektywie obszar między Pacyfikiem a Atlantykiem zostanie zjednoczony. Manewr z rozszerzeniem Unii Europejskiej wpisywał się w plany Eurazji, a jego częścią są także obecne dążenia do federalizacji UE i stopniowego ograniczania suwerenności europejskich państw.

Każdy nowy amerykański prezydent ma nadzieję na poprawę stosunków z Rosją. Szczególnie niebezpieczny był „reset” Obamy w 2009 roku, bo zbiegł się z intensywnym budowaniem Eurazji, a Amerykanie powinni już byli znać plany Rosji, które były jasno artykułowane.

Dyrektor Moskiewskiego Państwowego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Igor Panarin stwierdził w wywiadzie dla „Izwiestii”, że „Putin będzie wodzem Eurazji, nowego ZSRR”. Dodał on także, że Unia Europejska wejdzie w skład wspólnoty w ramach triumwiratu z Rosją i Chinami. Mimo tego 8 kwietnia 2010 roku zawarto traktat START II, dotyczący równowagi w broniach nuklearnych pomiędzy USA a Rosją.

Dwa dni później nastąpiło dramatyczne wydarzenie, o którego naturze wiedzieli wszyscy światowi przywódcy, ale wygodniej im było uznać, że to „normalna katastrofa komunikacyjna” (słowa Korwin-Mikkego). Ówczesne milczenie jest jedną z przyczyn dzisiejszej wojny na Ukrainie.

Mimo tragedii smoleńskiej szczyt NATO-Rosja w Lizbonie (listopad 2010) przebiegał w sympatycznej atmosferze wzajemnego zrozumienia, a Amerykanie kontynuowali „reset” aż do roku 2013, gdy zorientowali się, że czynione są starania aby „wyprowadzić” ich z Europy.

Likwidacja elity przywiązanej do idei państwowości polskiej i przeciwnej projektowi Eurazji wywołała wielkie wrażenie. Przez pół roku nikt nie przybył do Moskwy i nigdzie nie zapraszano ówczesnego premiera Putina. W celu przełamania ostracyzmu Putin poprosił panią Dilmę Rousseff – komunistkę pochodzenia bułgarskiego, której pomógł uzyskać posadę prezydenta Brazylii – aby zaprosiła go do Brazylii na wizytę państwową. Już uwiarygodniony jako polityk, przybył w listopadzie 2010 r. do Berlina z propozycją utworzenia „harmonijnej wspólnoty gospodarczej” i spotkał się z grupą 300 polityków i przemysłowców niemieckich z Angelą Merkel na czele.

Pani kanclerz wyraziła nadzieję, że „rozwój stosunków między europejskim obszarem gospodarczym a Rosją zaowocuje wspólną przestrzenią ekonomiczną od Lizbony po Władywostok”. Nieco wcześniej (w październiku 2010 r.), korzystając z amerykańskiego „resetu”, na spotkaniu szefów państw Francji, Niemiec i Rosji we francuskim Deauville powołano tzw. format normandzki do wspólnego „trójzarządzania” Eurazją.

W Polsce plany budowy Eurazji pomijano dyskretnym milczeniem, ale w ramach „oswajania” odbyła się w Gdańsku w Dniu Zwycięstwa 9 maja 2008 roku światowa premiera baletu „Eurazja”. Oczywiście wiodące media stale pracowały nad „korektą” naszej tożsamości narodowej.

Nasi „mężowie stanu” Tusk i Sikorski nie mieli odwagi zakomunikować Polakom, że przez nasz kraj przebiegać będzie (na linii Ribbentrop-Mołotow) granica stref wpływów nazwanych „strefami odpowiedzialności za bezpieczeństwo Eurazji”. Do publicznej wiadomości dotarły jedynie plany Komisji Europejskiej dotyczące kontroli przestrzeni powietrznej Europy i nowe lokalizacje miejsc kontroli lotniczej (Warszawa i wschód Polski miał być kontrolowany z Wilna).

W 2012 roku min. Sikorski uruchomił umowę o bezwizowym ruchu w strefach przygranicznych Polski i Obwodu Kaliningradzkiego. Ruch bezwizowy dostępny był na polskiej część byłych Prus Wschodnich i obejmował także „korytarz”, którego domagał się Hitler.

Miejmy nadzieję, że niespodziewany opór Ukraińców ostatecznie zniweczył szaleńcze plany integracji Europy z do bólu przewidywalną, znaną nam od stuleci Rosją.

Artykuł Jana Martiniego pt. „Pomagierzy agresora” znajduje się na s. 2 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 94/2022.

 


  • Kwietniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jana Martiniego pt. „Pomagierzy agresora” na s. 2 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 94/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Lizak: Nord Stream blokuje rozwój portu w Szczecinie. Zieloni nie protestują, pomimo potężnych zagrożeń ekologicznych

Michał Lizak mówi o konieczności wkopania Nord Stream w dno Bałtyku na linii 2 mil, utrudnieniach jakie gazociąg powoduje dla rozwoju portu w Szczecinie oraz braku protestów organizacji ekologicznych.


Adwokat Michał Lizak, reprezentujący Zarząd Morskich Portów Szczecin i Świnoujście w sprawach administracyjnych toczących się przed sądami i administracją niemiecką w zakresie Nord Stream I i Nord Stream II, wskazuje, że strona niemiecka nie widzi przymiotu sprawy i oddala polskie argumenty.

Nam zależy tylko na tym, żeby w określonym fragmencie, na przestrzeni dwóch mil, rurociąg został wkopany w podłoże. To pokazuje, pomimo deklaracji, które padały w 2009 i 2010 roku (…) przez kanclerz Merkel, że jeżeli rurociąg będzie uniemożliwiał rozwijanie portu, to strona niemiecka deklaruje, że wkopie ten rurociąg. Na deklaracjach się skończyło.

Gość Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej podkreśla, że rurociąg Nord Stream utrudnia rozwój portu w Szczecinie, ponieważ jednostki, które wpływają do portu, nie mogą mieć zanurzenia większego niż 13 metrów, ze względu na położony tam rosyjsko-niemiecki gazociąg. Tymczasem przez Cieśniny Duńskie są w stanie przepłynąć jednostki o zanurzeniu sięgającym 15 metrów.

Adwokat Michał Lizak zwraca uwagę, że przy projekcie Nord Stream istnieją potężne zagrożenia ekologiczne, tymczasem żadne organizacje ekologicznie nie protestują przeciw tej inicjatywie.

Ja obserwowałem w jaki sposób organizacje „Zielonych” znajdowały się przy okazji Nord Stream I i II, tzw. one w ogóle nie protestowały (…) Praktycznie nie było żadnych organizacji „Zielonych”, a w tym samym czasie niemieckie organizacje „Zielonych” protestowały przeciw wycince Puszczy Białowieskiej. Tutaj w grę wchodzi polityka.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Wiech: Gazprom w końcu ma wszystkie zgody na Nord Stream 2. Jego budowę opóźnią jednak… niemieckie kaczki

– Myślę, że Dania grała na czas, zgadzając się na Nord Stream 2 dopiero teraz. Od listopada bowiem niemieckie wody będą chronione ze względu na zimowanie kaczki morskiej – mówi Jakub Wiech.

 

 

Jakub Wiech, zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24, odnosi się do wydanej 30 października przez Duńską Agencję Energetyki zgody na ułożenie gazociągu Nord Stream 2 na wodach przynależących do tego kraju. Tym samym Gazprom zakończył rozpoczęte w 2017 r. negocjacje z Danią w tej sprawie i uzyskał dokumenty pozwalające na budowę instalacji we wszystkich państwach członkowskich projektu.

W tym momencie my mówimy o zaakceptowaniu wariantu przebiegającego po południowym wschodzie od duńskiej wyspy Bornholm. Tego, że została ta zgoda wydana, to mogliśmy się spodziewać, bo Duńczycy nie mogli tego odwlekać w nieskończoność. Natomiast zwlekali bardzo długo.

Gość Kuriera w samo południe zaznacza, że na opóźnienie w wydaniu zgody wpłynęło kilka czynników. Pierwszym z nich była konieczność uregulowania z Polską rozbieżności w strefach ekonomicznych na Morzu Bałtyckim. Według Wiecha nie bez znaczenia jest również fakt, że od początku listopada niemieckie wody będą chronione ze względu na zimowanie kaczki morskiej. Z tego względu przynajmniej do maja nie będzie można wykonywać tam żadnych prac. Ostatnią, lecz nie mniej ważną kwestią, o której mówi zastępca redaktora naczelnego portalu Energetyka24, jest wygaśnięcie 1 stycznia 2020 r. ukraińsko-rosyjskiej umowy tranzytowej na przesył gazu. Opóźnienie w budowie Nord Stream 2 będzie dużym atutem dla strony ukraińskiej, której bardzo zależy, by Gazprom nie rezygnował z przepływu gazu przez Ukrainę.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Waszczykowski: Trzeba pilnować, aby Unia Europejska odeszła od tego szaleństwa ideologicznego

Witold Waszczykowski o tym, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość znacząco wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego i do jakiej europarlamentarnej partii zamierza wejść polski triumfator.

 

 

Wielu przewiduje, że partią, w skład której wejdą europosłowie Prawa i Sprawiedliwości będą Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy. Waszczykowski nie zaprzecza, iż PiS spogląda z sympatią na tę formację. Jak mówi, wszystko zależy od tego, jakie partie będą przynależeć do EKR:

Na pewno będą różne ruchy i rozmowy rekonesansowe. Jest wiele Partii w Europie, które mają w niektórych sprawach podobny punkt widzenia co my, jednak w innych wręcz odmienny. To trzeba pogodzić.

Ponadto były szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych przedstawił wyzwania dla nowego PE. Jednym z nich będzie m.in. odejście od neomarksistowskiej ideologii, która przesiąka Unię Europejska:

Trzeba pilnować, aby Unia Europejska odeszła od tego szaleństwa ideologicznego. Największe problemy są jednak z tożsamością europejską. Chcemy walczyć również z Nord Streamem oraz wieloma dyrektywami niezgodnymi z naszymi interesami. Ważne są również bezpieczeństwo energetyczne i wpływy rosyjskie w sferze energetyki oraz bezpieczeństwo granic i kryzys związany z uchodźcami.

Gość Poranka WNET odniósł się również do rozpoczęcia badania polskich prokuratorów wraku prezydenckiego samolotu Tu-154M, który rozbił się pod Smoleńskiem. Poseł PiS mówi, iż pomimo tego sukcesu, lepiej byłoby, aby Rosjanie oddali nam ten pojazd powietrzny. Albowiem ich niechęć do zrobienia tego sprawia, że można suponować wpływ Rosji w katastrofie smoleńskiej:

Relacja między Polską a Rosją jest napięta przez trzymanie z takim uporem wraku przez Rosjan. To uzasadnia podejrzenia, że mają coś na sumieniu, coś do ukrycia i to rzutuje na relacje polsko-rosyjskie.

Posłuchaj całej wypowiedzi już teraz!

K.T. / A.M.K.

Austriacki ekspert w Poranku Wnet z Wiednia: Budowa Nord Stream II ma charakter gospodarczy, a nie polityczny

Gazociąg Północny ma też swoją „polityczną optykę”, ma duże polityczne znaczenie, ale obawy Polski wydają się przesadzone. O tym i o Pakiecie Zimowym Walter Boltz mówił dzisiaj w Poranku Wnet.

Głównym gościem Aleksandra Wierzejskiego w Poranku Wnet w Wiedniu, w piątek (12 maja) był Walter Boltz, były szef austriackiego urzędu regulacji rynku energii, obecnie ekspert think-tanku Frontier Economics. Tematem rozmowy było bezpieczeństwo energetyczne z perspektywy austriackiej z uwzględnieniem aspektów szczególnie ważnych dla Polski, a więc budowy drugiej nitki gazociągu bałtyckiego Nord Stream II oraz tzw. Pakietu Zimowego (czyli projektowanych przez Unię Europejską regulacji rynku energii, mających na celu między innymi zmniejszenie emisji dwutlenku węgla).

Zdaniem gościa Radia Wnet decyzja o budowie Gazociągu Północnego – Nord Stream II przede wszystkim ma charakter gospodarczy, a nie polityczny. Motywowana jest spadkiem importu gazu z Holandii. W tej sytuacji najkrótszą drogą sprowadzania gazu jest właśnie Nord Stream II.

Po co jednak budować nową nitkę, skoro dotychczasowe gazociągi z Rosji mają wystarczająca przepustowość? W opinii Waltera Boltza, owszem, możliwości importu z Rosji są bardo duże, biorąc pod uwagę szczególnie Ukrainę. Na stwierdzenie Aleksandra Wierzejskiego, że w Polsce budowę Nord Stream II odbieramy jako próbę obejścia Polski i Ukrainy w celu dalszego narzucania im cen zdecydowanie wyższych niż innym krajom, np. Wielkiej Brytanii, gdzie ten sam gaz sprzedawany jest taniej niż w Polsce, odpowiedział, że da się to łatwo wytłumaczyć. O niższych cenach w Wielkiej Brytanii decyduje prawo popytu i podaży – na brytyjskim rynku podaż gazu jest dużo większa niż w Polsce ze względu na dużo szersze możliwości importu, stąd jego cena jest tam dużo niższa.

Dlaczego więc my, jako Unia Europejska, zamiast importować gaz z wielu kierunków, zwiększamy import z Rosji, narażając się na praktyki monopolistyczne? Według gościa, dzisiaj cena gazu z Rosji jest najniższa. Gdyby to się w przyszłości zmieniło, będzie można sprowadzać gaz skroplony (LNG). W jego opinii, budowa Nord Stream II nie spowoduje utrwalenia przewagi Rosji na rynku europejskim, gdyż inne możliwości importu gazu nie są dziś wykorzystywane. Jeśli dojdzie do konkurencji między gazem z Rosji a gazem sprowadzonym z innych kierunków (np. gazem LNG), wygra lepsza oferta.

Jeśli jest taka dobra sytuacja konkurencyjna na rynku dostaw gazu, po co w takim razie budować kolejną nitkę gazociągu? Walter Boltz uważa, że chodzi o bezpieczeństwo i niezależność techniczną, o to, że dotychczasowa biegnie przez (niespokojną) Ukrainę, a także o to, że droga przez Bałtyk jest drogą najprostszą.

Oczywiście budowa Nord Stream II ma też swoją „polityczną optykę”,  ma duże znaczenie dla Polski, ale austriacki ekspert uważa, że obawy Polski są przesadzone – Polska także na niej skorzysta.

Gość, dwukrotnie dopytany przez prowadzącego rozmowę o to, czy wie, na co Rosja przeznacza wpływy ze sprzedaży surowców i czy widzi związek między rozbudową armii rosyjskiej a zwiększonymi wpływami z eksportu surowców, odparł, że dla producentów nie ma znaczenia, skąd pochodzi produkt („z Rosji czy z Afryki”). Zysk Rosji ze sprzedaży obecnie oceniany jest na 40%, ale spadał w ostatnich latach. Oczywiste jest, że był przeznaczany również na cele militarne. Walter Boltz sądzi („krótko mówiąc”), że Nord Stream II nie ma bezpośredniego wpływu na bezpieczeństwo Europy. Pewien związek bezpieczeństwa z importem gazu istnieje, ale jest minimalny.

Spytany w drugiej części rozmowy o ocenę projektowanych regulacji unijnych zwanych Pakietem Zimowym, gość Poranka Wnet stwierdził, że pakiet ten nie jest bezpośrednio skierowany przeciwko Polsce. Zawiera bardzo wiele punktów. Część z nich rzeczywiście dotyka Polski, ale to wynika ze specyfiki polskiego przemysłu – dużej roli węgla kamiennego i brunatnego w polskiej energetyce.

Na uwagę, że Polska będzie musiała ponieść wysokie koszty dostosowania się do nowych przepisów, Walter Boltz odpowiedział, że kluczowa jest wewnętrzna decyzja polityczna – w jaki sposób Polska chce gospodarować swoimi zasobami surowców energetycznych i czy chce zmniejszać zużycie energii. Gdyby postanowienia Pakietu Zimowego już obowiązywały, Polska zdecydowałaby się na sprowadzanie tańszej energii z Niemiec i redukowanie roli ciepłowni węglowych, zanieczyszczających środowisko i emitujących dużą ilość dwutlenku węglą, którą i tak trzeba będzie zmniejszać.

Walter Boltz twierdzi, że cena energii sprowadzonej z Niemiec w tej chwili (w ciągu ostatnich paru lat) jest o ok. 50% niższa niż cena energii wyprodukowanej w Polsce. Ceny energii dla konsumentów w Niemczech są, owszem, wyższe niż w Polsce, ale głównie z tego powodu, że podatki i opłaty obciążające cenę energii dla końcowego odbiorcy są w Niemczech dużo większe niż w Polsce. Cena „handlowa” jednostki energii w Niemczech jest ok. połowę niższa niż w Polsce.

JS

 

Polskę może otoczyć pierścień gazociągowy, sięgający aż do Bałkanów. Jest to bardzo niebezpieczne dla całego regionu

Pełnomocnik Rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej mówił o różnych aspektach bezpieczeństwa energetycznego i rynków surowców energetycznych w Polsce i krajach sąsiednich.

Krzysztof Skowroński w czasie Poranka Wnet w Płocku w poniedziałek (8 maja) rozmawiał z pełnomocnikiem rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, Piotrem Naimskim, o bezpieczeństwie energetycznym Polski i krajów Europy Środkowej, w szczególności krajów należących do Grupy Wyszehradzkiej (Polski, Czech, Słowacji i Węgier).

Zdaniem Piotra Naimskiego, pojęcie bezpieczeństwa energetycznego Grupy Wyszehradzkiej jak najbardziej  ma sens. Chodzi w nim o bezpieczeństwo dostaw energii elektrycznej i surowców energetycznych, z których jest ona produkowana w całym regionie Europy Środkowej.

Polska na tle pozostałych krajów Grupy jest wyjątkiem, gdyż energia elektryczna produkowana jest z węgla, którego nie trzeba importować. W pozostałych krajach regionu głównym surowcem energetycznym jest gaz. Tak jest np. na Węgrzech. W dostawach gazu w całym regionie pozycję dominującą ma Gazprom. Rosja chce oczywiście ją utrzymać. Temu służy realizowany przez nią projekt Nord Stream II. Za jego pomocą  Polskę, Czechy, Słowację i Węgry ma otoczyć pierścień gazociągowy, który sięgnąć ma aż Bałkanów. Jest to bardzo niebezpieczne dla krajów regionu.

Dlatego konieczne jest różnicowanie kierunków dostaw i źródeł dostaw surowców energetycznych. W Polsce w praktyce jest już to realizowane. Działa Gazoport w Świnoujściu. Nastąpi też połączenie ze źródłami w Norwegii. To wszystko jest strategicznym projektem rządu PiS. Elementem tego jest również gazociąg z Azerbejdżanu przez Turcję i Grecję do Włoch, pod Adriatykiem. Projekty te od fazy pomysłu do realizacji czekały 12-13 lat. Gra o bezpieczeństwo energetyczne się toczy.

Drugi aspekt bezpieczeństwa energetycznego to rynek energetyczny, który w Europie ma tendencję do umiędzynaradawiania się. Związane jest to z planami Unii Europejskiej, nie zawsze zgodnymi z interesami poszczególnych państw członkowskich. Protestuje przeciwko nim nasz rząd, ale także operatorzy energetyczni w Niemczech.

Bezpieczeństwo energetyczne jest wielowymiarowym problemem, obejmuje też rafinerie i rynek paliwowy. Z zaopatrzeniem w ropę naftową jest lepiej niż gazem, gdyż rynek dostaw ropy jest naprawdę zglobalizowany. Można dla naszych rafinerii sprowadzić ropę przez Naftoport, gdyby się okazało, że nie płynie z Rosji przez rurociąg, dawniej zwany rurociągiem „Przyjaźń”.

Kolejny aspekt to wprowadzanie nowych technologii w sektorze energetycznym, wspierane przez organy Unii Europejskiej. Polityka klimatyczna UE skierowana jest przeciwko tradycyjnym technologiom, przede wszystkim węglowi kamiennemu. Jest to raczej problem pewnej ideologii i regulacji prawnych, które mają wspierać nowe sektory gospodarki. Sektory te rozwijają się dzięki dotacjom rządowym bogatych państw UE, takich jak Niemcy. To jest ekonomiczna i polityczna konkurencja, w której Polska bierze i musi brać udział.

Minister został zapytany, czy za rządów Prawa i Sprawiedliwości został rozpoczęty jakiś proces infrastrukturalny, obejmujący całą Grupę Wyszehradzką. W Polsce, Czechach, Słowacji i Węgrzech nie ma takiego wspólnego projektu. Są jednak projekty ze sobą powiązane. Istnieje interkonektor gazowy, który łączy Węgry ze Słowacją. Jest też w planach połączenie systemu gazowego polskiego i słowackiego. Będzie wtedy możliwe łatwiejsze i efektywniejsze przesyłanie gazu z Polski do Węgier i na odwrót, choć raczej gaz będzie przesyłany z Polski.

Czy cały czas będzie to rosyjski gaz? Minister odpowiada, że chodzi o to, żeby przełamywać monopol Gazpromu. Odbiór gazu będzie następować nie tylko z Gazoportu, ale też z norweskiego szelfu, z gazociągu podmorskiego z Dani i Norwegii. Będzie to ilość, wystarczająca dla Polski i wszystkich sąsiadów.

Jeśli chodzi o zaopatrzenie w gaz, to aktualnie najbardziej zaniepokojeni są Słowacy. Jeżeli zostanie zakończony Nord Stream II, a także gazociąg Opal, może zostać zatrzymany przesył gazu przez Ukrainę. Wtedy Słowacja znajdzie się na samym końcu łańcucha dostaw. Ratunkiem dla Słowacji może być interkonektor z Polską.

Piotr Naimski uważa, że bezpieczeństwo energetyczne to proces, którym trzeba się cały czas zajmować. Czy jesteśmy bezpieczni? Jego zdaniem tak, ale chcemy być bardziej bezpieczni, żeby było lepiej niż jest.

JS

Popołudnie Radia Wnet 25 kwietnia 2017 – Aleksandra Rybińska, Wojciech Jakóbik, Wojciech Skurkiewicz

Wojciech Skurkiewicz – poseł PiS; Aleksandra Rybińska – dziennikarka, publicystka „Nowej Konfederacji”; Dr Marcin Roszkowski – prezes Instytutu Jagiellońskiego; Wojciech Jakóbik – redaktor naczelny serwisu biznesalert.pl Prowadzący: Łukasz Jankowski Realizator: Andrzej Gumbrycht Dr Marcin Roszkowski o projekcie nowej wersji „ustawy Dzierżawskiego” przedstawionym w zeszłym tygodniu w Sejmie. Istotą projektu jest ograniczenie opresji państwowej krępującej polską […]

Wojciech Skurkiewicz – poseł PiS;

Aleksandra Rybińska – dziennikarka, publicystka „Nowej Konfederacji”;

Dr Marcin Roszkowski – prezes Instytutu Jagiellońskiego;

Wojciech Jakóbik – redaktor naczelny serwisu biznesalert.pl


Prowadzący: Łukasz Jankowski

Realizator: Andrzej Gumbrycht


Dr Marcin Roszkowski o projekcie nowej wersji „ustawy Dzierżawskiego” przedstawionym w zeszłym tygodniu w Sejmie. Istotą projektu jest ograniczenie opresji państwowej krępującej polską przedsiębiorczość.

Aleksandra Rybińska o skutkach politycznych wyborów prezydenckich we Francji.

Wojciech Jakóbik o aktualnym stanie powstawania gazociągu Nord Stream II.

Wojciech Skurkiewicz o przetargu na śmigłowce Caracal, a także postulacie Platformy Obywatelskiej żeby zwołać komisję śledczą do zbadania tej sprawy.