Joanna Miziołek: Jedynym ratunkiem dla PO jest szybka zmiana lidera. Borys Budka po prostu nie czuje polityki

Dziennikarka tygodnika „Wprost” o rozpadaniu się Platformy Obywatelskiej, słabości przywództwa Borysa Budki, błędzie, jakim było głosowanie ws. Funduszu Odbudowy i nadziei w osobie prezydenta Warszawy

Joanna Miziołek komentuje spotkanie polityków Platformy Obywatelskiej. Sądzi, że jego treścią będzie rozliczenie przewodniczącego Borysa Budki.

Pytanie, czy on tak szybko i czy w końcu zrozumie, że powinien sam podać się do dymisji. To jest chyba wciąż wątpliwe.

Jego partia zaczyna się bowiem sypać. Jeśli PO nie zmieni teraz przywódcy, to za kilka miesięcy „możenie być czego zbierać”.

Ten największy błąd to było właśnie głosowanie w sprawie funduszu odbudowy, a raczej wstrzymanie się od głosu w tej sprawie.

Miziołek wskazuje, że elektorat PO nie zrozumiał braku głosowania tej partii ws. Funduszu Odbudowy. Pokazywały to sondaże. Dziennikarka tygodnika „Wprost” ocenia, iż Borys Budka nie powinien organizować konferencji prasowych kiedy nie miał nic do powiedzenia.

 Borys Budka po prostu nie czuje polityki.

W rezultacie partia zaczęła się rozchodzić. Ludzie czuli się oszukiwani, brakowało komunikacji. Jak dodaje rozmówczyni Łukasza Jankowskiego, Rafał Trzaskowski utrzymywał przez kilka miesięcy Borysa Budkę, gdyż sam nie chciał jej przejąć.

To grupa Rafała Trzaskowskiego doprowadziła do obalenia Grzegorza Schetyny. Wybrali sobie tego trzecioligowego polityka, jakim jest Borys Budka na szefa Platformy myśląc, że przez to nie będzie takiego zamordyzmu w partii.

Ocenia, iż wybór słabego przewodniczącego, aby partyjni baronowie mieli wolną rękę był błędem. Partia zaczyna się bowiem rozchodzić.

Jak sądzi dziennikarka tygodnika „Wprost”, prezydenta Warszawy interesuje nie polityka partyjna, lecz zostanie głową państwa. Wynika to z jego temperamentu, który pasuje do polityka pełniącego funkcje reprezentatywne. Miziołek ocenia, że Trzaskowski jest jedynym człowiekiem, który może odwrócić sondażowe spadki PO na rzecz Polski 2050.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Marek Wróbel: W Platformie Obywatelskiej zaczyna się ferment. Za wcześnie jednak, by mówić o końcu tej partii

Pomimo, że Platforma jest w bardzo kiepskiej kondycji, (…) to jest to największa partia opozycyjna z pieniędzmi, wpływami, marką i tego nie należy lekceważyć – mówi Marek Wróbel.

Marek Wróbel mówi o konsekwencjach głosowania nad Europejskim Funduszem Odbudowy. Wskazuje, że jego ratyfikacja otwiera drzwi do szybkiego odrobienia strat gospodarczych wywołanych pandemią.

To rodzaj protezy, która powinna dobrze zadziałać – zaznacza.

Jak wskazuje prezes Fundacji Republikańskiej po głosowaniu nad EFO w Platformie Obywatelskiej widać kolejną odsłonę kryzysu.

Platforma jest w kryzysie i zaczyna się tam jakiś ferment.

Nie oznacza to jednak szybkiego końca tego ugrupowania.

Pomimo, że Platforma jest w bardzo kiepskiej kondycji, (…) to jest to największa partia opozycyjna z pieniędzmi, wpływami i marką i tego nie należy lekceważyć – podkreśla.

Coraz bardziej kwestionowane jest przywództwo Borysa Budki.  Zdaniem Marka Wróbla niezwykle trudno wskazać jego potencjalnego następcę.

Raczej nie można spodziewać się gwałtownej rewolucji. Myślę, że Grzegorz Schetyna będzie grał tu pierwsze skrzypce, chyba że  partia nie zdecyduje się na zmiany.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.W.K/A.N.

Bogusław Sonik: Będę przekonywał, by na szefa klubu parlamentarnego PO wybrać Tomasza Siemoniaka

Eurodeputowany analizuje sytuację wewnętrzną Platformy Obywatelskiej. Ocenia również działania ruchu LGBT i stosunek władzy do tego środowiska.

Bogusław Sonik mówi, że Platforma Obywatelska powinna szybko dokonać powyborczych rozliczeń. Wskazuje, że o fotel szefa klubu parlamentarnego partii ubiegać się będą m.in. Sławomir Nitras, Cezary Tomczyk i Tomasz Siemoniak.

Grupa 40-latków gromadzi się, żeby przejąć klub. Organizuje się również środowisko konserwatystów, których trochę jeszcze przetrwało.

Eurodeputowany ocenia, że problemem PO jest brak jedn0znacznego profilu ideowego. Jak stwierdza, najlepszym kandydatem spośród wymienionych kandydatów  na szefa klubu  jest Tomasz Siemoniak.

Zależy nam na tym, żeby Platforma wróciła do tożsamości konserwatywnej z liberalnym podejściem do gospodarki. Wewnątrz partii są również środowiska lewicowe, nie unikniemy więc sporów.

Jak ocenia polityk:

Konstruowanie szerokiej listy wyborczej z panami Millerem i Cimoszewiczem nie przyniosło pożądanego efektu.  Gromadzenie się wokół celu odsunięcia PiS-u od władzy nie jest wystarczające.

Poruszony zostaje również temat położenia środowisk LGBT w Polsce. Bogusław Sonik ocenia, że ich agresywne działania nie przyczynią się do osiągnięcia realizacji ich postulatów. Z drugiej strony, władza powinna postępować tak, żeby te osoby czuły się w Polsce bezpiecznie.

W Polsce jest wolność poglądów i każdy może głosić, co uważa. Niechęć wobec LGBT należy tonować. Państwo musi stanąć w ich obronie. Radykalizmy się nakręcają.

Jak jednak dodaje gość „Popołudnia WNET”:

Ważne dla Polaków symbole nie mogą być profanowane.

Eurodeputowany krytykuje zwolenników tezy o tym, że władza uczyniła z Michała Sz. ps. Margot więźnia politycznego.

Należy podejmować rozmowy w granicach obowiązującego prawa. Postulaty LGBT mogą stać się przedmiotem debaty, nawet jeżeli nie chcemy ich przyjąć.

Poruszony zostaje również temat dorobku „Solidarności” w 40. lecie powstania. Gość „Popołudnia WNET” ubolewa nad ostrością sporu, jaki podzielił dawnych opozycjonistów.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Dul: Wprowadzając komunistów do Parlamentu Europejskiego, Grzegorz Schetyna napluł w twarz ludziom walczącym w podziemiu

Jerzy Dul opowiada o wrocławskiej Solidarności, trudnej sytuacji finansowej dawnych opozycjonistów, wprowadzeniu byłych członków PZPR do PE przez Grzegorza Schetynę i Polsce swoich marzeń.

Wiceprezes Stowarzyszenia Działaczy Opozycji Antykomunistycznej Dolnego Śląska, Jerzy Dul wspomina, że w szczytowym momencie we Wrocławiu działało 5 tys. osób z Solidarności i z przykrością stwierdza, że niektórzy z jej członków zapomniali o swoich kolegach, gdy odeszli do polityki.

W latach 80. oprócz Solidarności przez duże „S” była też solidarność międzyludzka, każdy sobie pomagał. Dziś wielu działaczy opozycji antykomunistycznej żyje bardzo skromnie […] Ci ludzie mają dziś najniższe emerytury i ciężko jest im związać koniec z końcem, choć zapisy naszej konstytucji mówią, że ludzie, którzy zasłużyli się dla wolności naszej ojczyzny, powinni być szczególnie uhonorowani.

Gość Popołudnia Wnet mówi, że jest jego obowiązkiem, aby wziąć udział w uroczystościach związanych z 40. rocznicą powstania NSZZ „Solidarność” we Wrocławiu. Niechętnie jednak wspomina postać Grzegorza Schetyny, który wprowadził na swoje listy wyborcze, byłych członków PZPR w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Trudno mi to nazwisko dzisiaj wymawiać. To jest człowiek, który niedawno reaktywował PZPR […] Na listę swojej koalicji, Grzegorz Schetyna wstawił byłych aparatczyków komunistycznych. Ci ludzie dzisiaj są na niezasłużonej emeryturze w Parlamencie Europejskim. Ludzie, którzy powinni odpowiadać za to, co robili w latach 80. To jest uwłaczające dla nas wszystkich. To jest naplucie w twarz tym wszystkim ludziom, którzy działali w podziemiu przez pana Grzegorza Schetynę.

Jerzy Dul podkreśla, że jego marzeniem jest, aby Polska podążała dalej w takim kierunku, w jakim zmierza od ostatnich kilku lat.

To jest taka Polska o jaką walczyliśmy […] Pojawiła się wiara ludzi w zmianę. Ludzie zaczęli wierzyć, o czym świadczy nawet to, jak tłumnie ludzie poszli ostatnio na wybory. Takiej frekwencji nie było od 1989 roku.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

M.K.

Prezes Stowarzyszenia Odra-Niemen: Młodzież lubi gdy traktuje się ją poważnie. Wolontariat to ciężka, fizyczna praca

Ilona Gosiewska o działalności stowarzyszenia Odra-Niemen, lwowskich korzeniach Wrocławia, działalności antykomunistycznej i współpracy z młodzieżą.

Ilona Gosiewska wspomina początki stowarzyszenia Odra-Niemen. Wskazuje, że Wrocław został zbudowany na lwowskich profesorach i tramwajarzach, którzy nadali obecny charakter poniemieckiemu miastu.

Charakter lwowski był przez wiele lat odczuwalny w naszym mieście.

Popularne były we Wrocławiu towarzystwa kresowe. Obecnie do miasta ściąga wielu nowych ludzi z całego kraju. Ślad kresowy, jak mówi, wciąż w ludziach pozostał.

Dopiero powódź w 1997 r. nas tak mocno z tym miastem scaliła.

Prezes Stowarzyszenia Odra-Niemen wskazuje, że Wrocław jest miastem bardzo otwartym, co wiąże się z jego genezą jako miasta, do którego ludzie przyjechali z wielu miejsc. Opowiada o współpracy z młodzieżą. Wskazuje, że

Młodzież lubi jak się od niej wymaga- gdy traktuje się ją poważnie.

Stowarzyszenie obdarowuje paczkami pamięci wielu Polaków zza wschodnią granicą. Realizuje projekty krajowe i międzynarodowe. Z liczną grupą wolontariuszy z całego kraju odnawia miejsca pamięci w Polsce i za granicą.

Jest to ciężka, fizyczna praca, może mało spektakularna na zewnątrz.

Odra-Niemen przypomina historię Wrocławian w kontekście przesiedleń po II wojnie światowej. Gosiewska mówi także o swej działalności antykomunistycznej w czasach PRL.  Współpracowała wówczas w ramach  Niezależnego Zrzeszenia Studentów z Grzegorzem Schetyną i Jackiem Protasiewiczem.

Byliśmy wówczas grupą ludzi ideowych, nastawionych antykomunistycznie.

Wskazuje, że środowisko NZS-u było bardzo zróżnicowane w całej Polsce

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Obremski: Pan prezydent Trzaskowski próbuje nam wmówić, że trzeba myć albo twarz, albo nogi

Jarosław Obremski o inwestycjach lokalnych i centralnych, zrywaniu plakatów Andrzeja Dudy, tematach kampanii wyborczej oraz o tym, jak poznał Mateusza Morawieckiego.


Jarosław Obremski informuje, że prezydent Polski odwiedzi w Jakuszycach wielką inwestycję ośrodka narciarskiego, która ma zapewnić „lepsze warunki dla wszystkich, którzy uprawiają narciarstwo biegowe”. Mówi, że w Wałbrzychu oraz innych dolnośląskich miejscowościach plakaty wyborcze Andrzeja Dudy są zdewastowane. Robią to m.in. strażnicy miejscy w ubraniach cywilnych.

Jest korelacja między przynależnością partyjną danego włodarza miasta, a skali niszczenia plakatów Andrzeja Dudy. Jednak trzeba tu byłoby przeprowadzić szerszą analizę.

Sprawą zajmuje się prokuratura. Wojewoda dolnośląski dodaje, że plakaty Rafała Trzaskowskiego również są niszczone. Wszelako skala takich przypadków jest niewielka.

Ponadto nasz gość mówi o ekonomicznej stronie swojego regionu. Wpływy z PIT i CIT są większe, mimo obniżenia tych podatków. Stwierdza, że jest to wynik działań rządu Prawa i Sprawiedliwości. Chociaż ceni działalność władz samorządowych, to zaznacza, że władza musi w pewnym stopniu być scentralizowana, tak jak zakłada to wizja państwa PiS. Jak wyjaśnia w samorządach

Pomieszaliśmy, co jest centralne, co marszałkowe, co gminne. Pewne elementy centralizmu są potrzebne. Gdybyśmy byli zlandyzowani byłoby dużo kłopotu z przeprowadzeniem walki z pandemią.

Wojewoda odnosi się do haseł Rafała Trzaskowskiego, który przeciwstawia wielkie inwestycje rządowe lokalnym samorządowym. Ocenia, że

Pan prezydent Trzaskowski próbuje nam wmówić, że trzeba myć albo twarz albo nogi. Ja uważam, że jedno i drugie jest potrzebne. Polska potrzebuje zarówno małych, jak i wielkich inwestycji.

Wskazuje na Gdynię budowaną klika lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, która to „jest do tej pory znaczącym miastem, buduje zamożność całej Polski”. Zdradza, że w kampanii prezydenckiej brakuje mu rozmowy o podatkach i innych kwestiach gospodarczych:

Brak mi również dyskusji o polityce bezpieczeństwa […] Przełożenie polityki zagranicznej do stwierdzenia „kierunek proamerykański czy proeuropejski” jest zbytnim uproszczeniem.

Jarosław Obremski mówi również o początkach swojej znajomości z premierem Mateuszem Morawieckim, która sięga czasów Solidarności Walczącej. Nasz gość nie działał w tej ostatniej w przeciwieństwie do Grzegorza Schetyny. Na pytanie czemu ten ostatni jest dzisiaj tak daleko politycznie od premiera, choć zaczynali w jednej organizacji, odpowiada, że może się z tym wiązać „mocna postawa troski o osoby najbiedniejsze” jaka cechowała zawsze Mateusza Morawickiego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Wróbel: Andrzej Duda traci swój atut w postaci spotkań z wyborcami, za to zyskuje jako urzędujący prezydent

Marek Wróbel o tym, jak Covid-19 wpływa na kampanię wyborczą, jak nie należy prowadzić tej ostatniej oraz zmianach gospodarczych, które przynieść może pandemia.

  • Na przerwaniu kampanii wyborczej przez koronawirusa najbardziej traci prezydent Andrzej Duda.
  • Pandemia koronawirusa nie spowoduje porzucenia pracy biurowej na rzecz zdalnej, może za to doprowadzić do częściowej deglobalizacji.

Mamy jeszcze 8 tygodni do głosowania w I turze i jeszcze wiele może się zmienić. Za dwa tygodnie, czy tam cztery tygodnie, jeżeli epidemia będzie przygasać.

Marek Wróbel zauważa, że „mamy chyba jakąś małą pauzę” jeśli chodzi o kampanię prezydencką w Polsce. Wobec pojawienia się koronawirusa w Polsce kandydaci muszą zredefiniować swoją strategię wyborczą. Od spotkań z wyborcami, w czym dotychczas dominował, musi powstrzymać się prezydent Andrzej Duda.

Zawieszenie spotkań i zgromadzeń najbardziej szkodzi Andrzejowi Dudzie, bo to był jego atut. […] na jego korzyść działa coś w rodzaju pojawiającej się jedności narodowej.

Prezes Fundacji Republikańskiej zaznacza, że w takich sytuacjach, jak ta obecna, „ludzie przestają walczyć przynajmniej na chwilę”, co zawsze działa na korzyść aktualnej władzy, chyba, że ta w ogóle sobie nie radzi z problemem. Działa to na korzyść ubiegającego się o reelekcję prezydenta. Z pola widzenia zniknęli Robert Biedroń i Szymon Hołowania, za to Małgorzata Kidawa-Błońska skutecznie zwróciła na siebie uwagę, ale nie w pozytywnym sensie. Nasz gość stwierdza, że wciągnięcie innych partii opozycyjnych na listy Zjednoczonej Opozycji do Senatu było z jednej strony największym sukcesem Grzegorza Schetyny, a z drugiej reaktywacją „dogorywających już partii”, które „dostrzegły swoją szansę”.

Wróbel odnosi się do tezy, że koronawirus przyśpieszy przeniesienie pracy biurowej z biur do domów pracowników. Jest sceptyczny zauważając, że gdyby było to faktycznie opłacalne, to już dawno by cię to dokonało, bez światowej pandemii. Dodaje, iż

Większość ludzi nie pracuje w biurowcach, tylko robi inne pożyteczne rzeczy.

Zgadza się za to z twierdzeniem, że skutkiem  SARS-CoV-2 może być częściowa deglobalizacja i powrót do krótszych łańcuchów dostaw oraz bardziej autarkicznych gospodarek narodowych. Wynika to nie tylko z samej pandemii, lecz także z takich zjawisk jak szantaże energetyczne stosowanych przez jedne państwa wobec drugich. Sam proces odejścia od obecnego modelu światowego handlu będzie jednak trwał, gdyż nie każdą produkcję można łatwo przenieść z zagranicy do kraju.

Taka nauczka jak ta pandemia, i rządzącym, i szefom firm przemówi do rozsądku, i dobrze.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Halicki: Żaden sąd w Unii Europejskiej nie ma ograniczanych praw, np. zadawania pytań prejudycjalnych

Andrzej Halicki o wyborze Borysa Budki na przewodniczącego PO i o współpracy z PSL oraz o powiązaniu środków unijnych z praworządnością i o tym jak naprawić sytuację w sądownictwie.

Andrzej Halicki sądzi, że wybór Borysa Budki na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej daje tej formacji nową energię. Podkreśla, że wybrany prawie 80% głosów ma bardzo mocny mandat. Stwierdza, że dotychczasowy szef klubu PO, wypowiadający się głównie w tematach prawniczych:

Dziś musi reprezentować całą Platformie i szerzej wszystkie formacje, które chcą przywrócić w Polsce praworządność.

Jaka będzie przyszłości poprzedniego przewodniczącego Grzegorza Schetyny? Nasz gość jeszcze tego nie wie, aczkolwiek dyskusja na temat jego przyszłości nastąpi. Poseł PO zauważa, że ugrupowanie rządzące zdobyło o milion głosów mniej od opozycji. Podkreśla, że PO i PSL to „dwa podmioty w jednej frakcji europejskiej”, którym „bardzo dobrze się współpracuje”. Obydwa ugrupowania od lat pozostają w koalicji w samorządach.

Halicki wyjaśnia także, dlaczego posłowie jego partii w europarlamencie zagłosowali za uchwałą PE  ws. praworządności w Polsce. Tłumaczy na czym polega punkt szósty siedmiopunktowej propozycji. Dotyczy on ochrony właściwego wydatkowania pieniędzy z budżetu unijnego przez kraje członkowskie, zwłaszcza te, w których są problemy z praworządnością.

Chwilę później mieliśmy dyskusję nt. Czech. Mamy sytuację obszarnika Babiša […]. Środki zamiast do rolników trafiają do prywatnych kieszeni.

Przywołuje przykład czeski, gdzie szef rządu posiada liczne grunty. Przyznaje, że obecnie nie ma unijnej definicji praworządności, ale wśród rzeczonych punktów jest wezwanie by „stworzyć miernik i wykładnik praworządności”. Na stwierdzenia, że inne kraje członkowskie UE nie wykonują niektórych zaleceń TSUE poseł PO zaznacza, iż:

Żaden sąd w Unii Europejskiej nie ma ograniczanych praw, np. zadawania pytań prejudycjalnych.

Podkreśla, że „każdy sędzia w Polsce jest także sędziom europejskim”. Bez tego nie byłoby pewności obrotu prawnego.  Stwierdza, że aby naprawić sytuację w sądownictwie potrzebny jest „krok do tyłu jeśli chodzi o rządzących”. Podkreśla, że gdyby prezydent Andrzej Duda był w stanie zawetować ustawę ws. sądownictwa to „byłaby zupełnie nowa sytuacja”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Rzymkowski: Brytyjska opinia publiczna jest niezadowolona z farbowania historii przez Putina.

Tomasz Rzymkowski o tym, czemu mają służyć słowa przywódcy Rosji, obciążającego Polskę winą za wybuch II wś. i jak reagują na to inne państwa oraz o zagrożeniu związanym z postawą części sędziów.

Tomasz Rzymkowski komentuje słowa prezydenta Rosji Władimira Putina, który kłamliwie przedstawia genezę drugiej wojny światowej. Rosyjski przywódca twierdzi, że za początek II wś. należy uważać  pakt monachijski, co jest wygodną cezurą dla Rosji, gdyż uczestniczyły w nim Wielka Brytania, Niemcy, Włochy i Francja, natomiast ZSRR był przeciwko. Węgry i Polska skorzystały z okazji by upomnieć się o terytoria czechosłowackie, do których rościły prawa. Putin nie zapomniał tego podkreślić, przerzucając na Polskę odpowiedzialność za rozpętanie II wojny światowej.

Brytyjska opinia publiczna jest niezadowolona z takiego farbowania historii przez Władymira Putina.

Putin, „zimny ruski czekista”, chce w ten sposób odwrócić uwagę od paktu Ribbentrop-Mołotow i zdjąć ze Związku Sowieckiego odium państwa, które obok III Rzeszy wywołało II wojnę światową.

Nasz gość ponadto ocenia działania części sędziów, którzy sprzeciwiają się reformie wymiaru sprawiedliwości. Odnosi się do wyników sondażu Ibris, zgodnie z którym 42 %  respondentów jest za ustawą dysycplinującą sędziów, a 38% przeciwko.

Ta część, która jest przeciwna nie do końca rozumie powagę sytuacji. Gdyby ta fala buntu znalazła większe poparcie, to mamy sytuację bardzo groźną, gdzie część sędziów kwestionowałaby wyroki innych sędziów z powodu […]  nieuznawania innych sędziów za sędziów.

Rzymkowski podkreśla, iż powoływanie sędziów jest wyłączną kompetencją prezydenta. Stwierdza, że ustawa dyscyplinująca jest nie tyle częścią reformy wymiaru sprawiedliwości, co gaszeniem pożaru w środowisku sędziowskim. Dodaje, że potrzebne są kolejne reformy sądownictwa zapewniające obywatelom większy wpływ na nie.

Wspieram prezydenta, który wielokrotnie deklarował, że jest zwolennikiem przywrócenia w Polsce instytucji sędziego pokoju.

Podkreśla, że proste sprawy sądowe, którymi zajmowałby się sędzia pokoju to obecnie 70% rozpatrywanych przez polskie sądy. Informuje, że w zależności od sformułowania kompetencji sędziego pokoju, jego powołanie może wymagać lub nie zmiany konstytucji.

Poseł PiS uważa, że najważniejszym wydarzeniem w polskiej polityce w 2019 r. było „podwójne święto demokracji”, czyli wybory do Parlamentu Europejskiego i krajowego parlamentu. Jako najbardziej wygranego polityka kończącego się roku podaje Mateusza Morawieckiego, który stworzył drugi swój rząd i sformułował projekt pierwszego w III RP budżetu bez deficytu. Najbardziej przegrany jest zaś Grzegorz Schetyna, który zdaniem naszego gościa, w styczniu przestanie być przewodniczącym Platformy Obywatelskiej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Andrzej Michałowski: Schetyna i Tusk są nadal prowadzeni przez służby. Wiadomo, że TVN ma pieniądze z FOZZ

Opozycjonista z Pomorza mówi o wydarzeniach Grudnia’70 w 49. rocznicę. Analizuje stan polskiego sądownictwa. Mówi o powiązaniach polityków „opozycji totalnej” z komunistycznymi służbami.

 


Opozycjonista z okresu PRL Andrzej Michałowski wspomina wydarzenia grudniowe 1970 r:

Wszystko zaczęło się w Gdańsku 14 grudnia, a nie w w Gdyni. Gdynia to była  konsekwencja , zemsta, i skutek.

Andrzej Michałowski mówi o podwyżkach, wprowadzonych przez władze tuż przed świętami. Ocenia, że cała sytuacja była prowokacją, związaną z tarciami na szczytach władzy.:

To był przewrót pałacowy. Wybrali sobie Wybrzeże na eksperyment, jak zrobić prowokację robotniczą. […] Tajni współpracownicy SB stanęli na czele różnych grup robotniczych.

Jak mówi Andrzej Michałowski, prowokatorzy rozbijali szyby w trójmiejskich sklepach.

Gość „Popołudnia WNET” szczegółowo opowiada o agresywnych, brutalnych działaniach służb przeciwko stoczniowcom i próbach ich  sabotowania przez demonstrantów. Starano się zatrzymywać czołgi a  następnie zmuszano załogi do ich opuszczenia.

Dawny opozycjonista mówi o trudnej walce  o rozliczenie zbrodni Grudnia’70.  Wspomina w tym kontekście postać Wiesławy Kwiatkowskiej, dziennikarki która starała się o skazanie Wojciecha Jaruzelskiego za masakrę na Wybrzeżu. Rezultatem jej działani był wyrok dla niej samej. Sąd w Malborku uznał ją za winną oszczerstwa wobec generała Jaruzelskiego. W tym, momencie rozmowy Andrzej Michałowski odnosi się do współczesności, mówi o Janie Śpiewaku, równie niesprawiedliwie, jego zdaniem, potraktowany przez sąd:

Został ukarany za to, że upomniał się o mieszkańców Warszawy.

W dalszej części rozmowy, Andrzej Michałowski mówi o stanie polskiego sądownictwa. Ubolewa, choć nie jest zaskoczony, nad brakiem zamooczyszczenia się wymiaru sprawiedliwości. Zauważa, że protestujący dzisiaj sędziowe bronią swoich partykularnych interesów:

Oni walczą o przetrwanie.

Rozmowca Magdaleny Uchaniuk-Gadowskiej wzywa sędziów do ujawnienia źródeł swoich niekiedy ogromnych majątków. Mówi również o niejasnym finansowaniu telewizji TVN z pieniędzy wyprowadzonych przez Grzegorza Żemka z FOZZ.  Krytykuje usłużność polskich sędziów wobec zagranicznych ośrodków, takich jak Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej:

Ci ludzie służyli Moskwie, a teraz służą Brukseli. Lewactwo, lewactwo i jescze raz lewactwo. Jeżeli dopuścimy że oni znowu wezmą górę, z 30 lat obudzimy sie w czrnej dziurze.

Nastepnie, Andrzej Michałowski mówi o powiazaniach Grzegorza Schetyny z GRU. Wskazuje, że jego przeszłóść mocno wpływana na obecną działalność polityczną przewodniczącego PO:

On nie jest człowiekiem , który sam decyduje o swojej partii, tak samo jak Tusk i Wałęsa. Ze służb sie nie wychodzi, tam się głowę daje.

Na koniec rozmowy, Andrzej Michałowski ostro ocenia wezwanie wystosowane przez byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego do Jana Śpiewaka, by ten przeprosił za krytykę władz Warszawy.

A.P. /A.W.K.