Wznowiono posiedzenie ws. immunitetu sędziego Iwulskiego. To już trzeci termin sesji w tej sprawie

Izba Dyscyplinarna uruchomiła posiedzenie ws. immunitetu sędziowskiego prezesa Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, Józefa Iwulskiego. Grozi mu zarzut bezprawnego skazania.

Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego zdecydowała się wznowić posiedzenie ws. wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu sędziowskiego Józefowi Iwulskiemu. Jest to już trzeci termin sesji w tej sprawie.

Mimo że, Izba Dyscyplinarna do tej pory nie rozpoczęła merytorycznego rozpatrywania wniosku o uchylenie sędziowskiego immunitetu. Józef Iwulski nie uczestniczy we wznowionym, niejawnym postępowaniu. Sędziego reprezentują obrońcy m.in. sędzia SN Włodzimierz Wróbel.

Wznowione postępowanie dotyczy wyroku wydanego przez sędzię Iwulskiego jeszcze w okresie PRL. Chodzi o wyrok w sprawie młodego robotnika Leszka W., skazanego przez sąd za dystrybucję „antypaństwowych” ulotek. Jak wynika z materiału śledczych IPN, w 1982 r. Józef Iwulski zasiadał wówczas w składzie sądu odpowiedzialnego za skazanie 21-latka na trzy lata więzienia za kolportaż „antypaństwowych” ulotek.

Broszury miały przedstawiać kontury Polski okolone kolczastym drutem. Ówczesny sąd orzekł Leszka W. winnym publicznego wyszydzania PRL. Zdaniem organu, robotnik poprzez kolportowanie wspomnianych materiałów nawoływał do zamieszek i strajków.

O zgodę na pociągnięcie sędziego Iwulskiego do odpowiedzialności karnej w grudniu do SN wystąpiła Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie. W sprawę włączyła się również Główna Komisja, która potwierdza bezprawność wydanego w 1982 r. wyroku:

Sąd wydał skazujący wyrok, mimo że nawet w myśl obowiązujących wówczas przepisów kodeksu karnego i dekretu o stanie wojennym działania oskarżonego nie stanowiły przestępstwa.

Co więcej, według prokuratorów z Instytutu Pamięci Narodowej, z zebranego materiału dowodowego wynika, że:

bezprawne skazanie Leszka W. na surową karę miało wyłącznie cel odstraszający i wpisywało się w represyjną politykę władz PRL wobec działaczy demokratycznej opozycji.

Jak podsumowuje swoją argumentację Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu:

Wyrok był zatem aktem państwowego bezprawia, a sędziowie, którzy go wydali, nie mogą korzystać z ochrony, jaką daje działanie sędziego w ramach ustawowych uprawnień i obowiązków.

N.N.

Źródło: TVP Info

Prof. Rzepliński o ustawie medialnej: Jest wymierzona w szereg podstawowych wartości. To projekt z piekła rodem

Prof. Andrzej Rzepliński w porannej audycji Radia WNET mówił m.in. o kwestii aborcji w Polsce, wyroku TK w tej sprawie a także o tzw. podatku medialnym.

Prof. Andrzej Rzepliński odniósł się do projektu Platformy Obywatelskiej dotyczącego aborcji. Według niego jest on zgodny z konstytucją.

Jak zaznaczył temat aborcji dzieli polityków w większości ugrupowań politycznych w Polsce.

Prof. Andrzej Rzepliński mówił także o próbie nowelizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Według aktualizacji wyrok Trybunału Konstytucyjnego stwierdza niekonstytucyjność tzw. przesłanki eugenicznej.

Prawnik zaznacza, że ustawa powinna chronić życie nie tylko dziecka.

Ponadto nasz gość mówił na temat chęci wdrożenia przez rząd tzw. podatku medialnego. Zdaniem prof. Rzeplińskiego obecna konstrukcja nowej daniny jest zła.


Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.

Mąż skazanej dziennikarki Biełsatu: Jestem z niej bardzo dumny. Pomimo okropnej sytuacji wierzy, że z tego wyjdzie

O spotkaniu z Kaciaryną Andrejewą w rozmowie z białoruską redakcją Radia WNET mówił jej mąż  Ihar Iliasz. Małżeństwo spotkało się w dniu ogłoszenia wyroku  po raz pierwszy od trzech miesięcy.

Sąd w Mińsku skazał w czwartek dwie dziennikarki Biełsatu Kaciarynę Andrejewą i Darię Czulcową na dwa lata pozbawienia wolności za „organizację zamieszek”. Przypomnijmy, że Reporterki zatrzymano 15 listopada, kiedy prowadziły relację online z mitingu upamiętniającego pobitego na śmierć Ramana Bandarenkę.

Poza karą więzienia, sędzia Natalla Buhuk nakazała konfiskatę sprzętu technicznego, którego dziennikarki używały w pracy, a także zniszczenie ich osobistych notatników i innych przedmiotów.

O spotkaniu z Kaciaryną Andrejewą w rozmowie z białoruską redakcją Radia WNET mówił  jej mąż Ihar Iliasz. Małżeństwo spotkało się w dniu ogłoszenia wyroku  po raz pierwszy od trzech miesięcy.

Pozwolono nam na to spotkanie – prawo stanowi, że po wyroku mają obowiązek umożliwić spotkanie – i rzeczywiście, zaraz po ogłoszeniu wyroku napisaliśmy podanie – ja i rodzice Kaciaryny. Dzisiaj ja spotkałem się z Kacią, jutro z nią spotkają się jej rodzice – powiedział Iliasz.

„Krąg pierwszy”

Mówił także o tym, jak przebiegało spotkanie z żoną.

 Zawsze wyobrażałem sobie, że spotkanie z Kacią w więzieniu będzie podobne do tego, które zostało opisane w książce Sołżenicyna „Krąg pierwszy”. To jedna z moich ulubionych powieści i, też ironia losu, że Kacia czyta ją teraz, będąc w więzieniu. W tej książce jest bardzo wzruszający moment, kiedy bohater spotyka się ze swoją żoną w więzieniu. Ta chwila jest opisana bardzo tragicznie, bardzo dramatycznie. Myślałem, że najprawdopodobniej nasze spotkanie będzie wyglądało tak samo. (…) W rzeczywistości nic takiego się nie wydarzyło, i przez większość tego spotkania śmialiśmy się i żartowaliśmy.– relacjonował.

Wewnętrzna harmonia

Pomimo trudnych okoliczności dziennikarka  jest w dobrej kondycji psychicznej.

Jej oczy naprawdę się świeciły (…) jest pewna siebie. (…) Powiedziała, że czuje wewnętrzną harmonię, ponieważ nie ma wątpliwości, że robi wszystko dobrze, jej sumienie jest czyste, a mówienie prawdy jest łatwe i przyjemne. Jest przekonana, że przeżyje ​​to wszystko, i będzie szczęśliwa, i będziemy razem. Mogę tylko przyłączyć się do tej myśli. Jestem naprawdę bardzo, bardzo dumny z mojej żony za to, jak się trzyma w tej okropnej sytuacji – podkreślił

Haniebna sprawa

Podczas odczytywania werdyktu z sali rozpraw padały okrzyki „hańba”. Jak zaznaczył Ihar Iliasz sprawa dziennikarek ma czysto przestępczy charakter, a ludzie odpowiedzialni za wydanie wyroku nie są do końca świadomi w czym biorą udział.

Myślę, że ci ludzie, którzy zostali bezpośrednio zaangażowani w tę haniebną sprawę karną przeciwko Kaci, (…) nie rozumieli – przynajmniej na początku – za co się wzięli. Myśleli, że ta zbrodnia może jakoś przejść cicho. (…) To po raz kolejny pokazuje, w jakim stopniu ci ludzie żyją w swoim świecie, w swojej wirtualnej rzeczywistości (…) , ale myślę, że po dzisiejszym dniu zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, w co weszli.

Zapowiedział także odwołanie od wyroku.

Odwołamy się od wyroku. Nie powiem, że wiążę z tym nadzieję, wiadomo, wszystko rozumiemy. Ale tak, oczywiście, uważamy za konieczne dokonanie wszystkich procedur prawnych, ponieważ to my stoimy po stronie prawa, i dlatego musimy przejść przez wszystkie te procedury prawne.


Rozmowę prowadziła Volha Siemaszko

Źródło: Radio WNET

A.N.

Białoruś: Wyrok dwóch lat kolonii karnej dla dziennikarek Biełsatu

Po trzech dniach procesu ogłoszony został wyrok w sprawie dziennikarek: Kaciaryny Andrejewnej i Darii Czulcowej. Sąd w Mińsku uznał je winne organizacji zamieszek i skazał na dwa lata kolonii karnej.

Na sali sądowej w Mińsku, na której przed chwilą odbywał się proces dziennikarek jest obecnych 40 osób publiczności, w tym rodzice oskarżonych i przedstawiciele misji dyplomatycznych na Białorusi. Pod gmachem sądu dyżuruje zaś bus z funkcjonariuszami OMON.

Gdy prowadząca sprawę sędzia zapytała oskarżonych, czy rozumieją one wyrok padły słowa:

Nie, co to jest? – odpowiedziała Andrejewa.

Dlaczego nie 25 lat? – zapytała Czulcowa.

Białoruskie dziennikarki telewizji Biełsat – Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa zostały zatrzymane 15 listopada, podczas prowadzenia przez nich relacji online z mitingu upamiętniającego śmiertelnie pobitego Ramana Bandarenkę. Kobiety zostały oskarżone o „Organizację i przygotowywanie działań rażąco naruszających porządek publiczny” i skazane dziś na karę dwóch lat kolonii karnej. Wyrok zapadł na podstawie Art. 342 pkt 1. białoruskiego Kodeksu Karnego, który za podobne działania przewiduje karę z górnym zagrożeniem ustawowym pozbawienia wolności do lat 3. Miński sąd w pełni dostosował się do wniosku prokuratora, sugerującego wysokość kary. Czas, który dziennikarki spędziły w areszcie ma zostać zaliczony do wyroku.

Sędzia zezwoliła skazanym na zachowanie należących do nich przedmiotów, które zostały skonfiskowane w trakcie przesłuchania: laptopy, pendrive’y,  telefony komórkowe. Dziennikarki zachowają również znalezione na ich kontach środki: 0,72 rubla na koncie Andrejewnej i 0,05 rubla na koncie Czulcowej.

Podczas zatrzymania oskarżonym odebrane zostały przedmioty służące do wykonywania pracy: kamera i statyw. Skonfiskowano również znalezione przy kobietach rzeczy – notatki, zeszyty, wlepki i tkaniny; wszystko to ma zostać zniszczone. Jest to pierwszy tego typu proces na Białorusi, w którym skazuje się dziennikarzy na podstawie przepisów prawa karnego, w związku z protestami przeciwko sfałszowanym wyborom prezydenckim.

NN

Źródło: Biełsat

Jan Filip Libicki: polska scena polityczna jest w stanie pewnego rozedrgania – zarówno po stronie rządu, jak i opozycji

Senator Koalicji Polskiej, Jan Filip Libicki mówił w popołudniowej audycji Radia WNET o sytuacji na polskiej scenie politycznej, kondycji rządu i opozycji oraz o sprawie aborcji.

Jan Filip Libicki odniósł się do sytuacji jaka panuje w polskiej polityce. W jego ocenie:

Polityk odniósł się również do kłótni, jaka miała miejsce w Porozumieniu. Według niego stoi za tym prezes Prawa i Sprawiedliwości.

Odniósł się również do kwestii aborcji.

Deklarację o opuszczeniu PO w przypadku poparcia przez tę partię Strajku Kobiet, ogłosił poseł Ireneusz Raś. Libicki stwierdził, że przekonuje go stanowisko profesorów Andrzeja Zolla i Andrzeja Rzeplińskiego, którzy stwierdzili, iż wyrok TK ws. aborcji jest obowiązujący. Podkreślił, że nie można głosować nad tym, czy ktoś ma prawo do życia.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.

Ugandyjski terrorysta Dominic Ongwen skazany przez Międzynarodowy Trybunał Karny

Jeden z dowódców ugandyjskiej organizacji terrorystycznej Armii Bożego Oporu (LRA) został po 30 latach skazany za zbrodnie wojenne i zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione w Ugandzie.

W czwartek zapadł wyrok Międzynarodowego Trybunału Karnego w Hadze w sprawie ugandyjskiego terrorysty, Dominica Ongwena (46 lat).

W latach młodzieńczych, skazany był dowódcą ugandyjskiej organizacji terrorystycznej Armii Bożego Oporu (LRA).

Armia Bożego Oporu (LRA) działająca na przestrzeni lat 1987 – 2009, doprowadziła do powstania jednego z najdłuższych konfliktów w Afryce. Jest odpowiedzialna za śmierć kilkudziesięciu tysięcy osób, masowe gwałty, zmuszanie do niewolnictwa seksualnego, a także uprowadzenie 25–30 tysięcy dzieci i wprzęgnięcia ich do działań zbrojnych.

Dominic Ongwen, jeden z pierwszych dziecięcych żołnierzy LRA za popełnione zbrodnie został skazany w czwartek 4 lutego, przez organ, który uniewinnił go trzydzieści lat wcześniej.

Druga sprawa Ongwena w Międzynarodowym Trybunale Karnym trwała aż 5 lat i zakończyła się uznaniem go winnym popełnienia zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Zarzuty objęły 61 zbrodni popełnionych w północnej Ugandzie w latach 2002 – 2005. Wyrok trybunału w Hadze uznał Ongwena w pełni winnego wszystkich popełnionych zbrodni, za co grozi mu maksymalnie 30 lat pozbawienia wolności, a w szczególnym wypadku dożywocie.

NN

Źródło: Le Figaro, International Criminal Court

Atak na dziennikarzy Mediów Narodowych podczas Strajku Kobiet. Jarczyk: zostałam ogłuszona, nasz sprzęt zniszczono

Agnieszka Jarczyk, dziennikarka Mediów Narodowych, mówiła na antenie Radia WNET o ataku uczestników Strajku Kobiet na ekipę dziennikarską.

Agnieszka Jarczyk mówiła o wczorajszej napaści na przedstawicieli Mediów Narodowych pod Trybunałem Konstytucyjnym. Sytuacja miała miejsce podczas relacji z demonstracji Strajku Kobiet:

To zupełnie nowa jakość, jeżeli chodzi o ataki na nas – powiedziała.

Liderka Strajku, Marta Lempart wykrzyczała w stronę ekipy MN, że „z faszystami się nie rozmawia”. Doszło także do fizycznego ataku na dziennikarzy.

Sprawa została zgłoszona na policję.

A.N.

Marek Sawicki o publikacji wyroku TK: Jarosław Kaczyński dąży do konfliktu, chce podpalić Polskę

Marek Sawicki w porannej audycji Radia WNET mówił m.in. o publikacji wyroku TK ws. aborcji. – Jarosław Kaczyński jest politykiem żywiącym się konfliktem – ocenił.

Marek Sawicki odniósł się do kwestii publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Jak zaznaczył Polskie Stronnictwo Ludowe zgłaszało możliwe rozwiązania.

Swoją opinię o tej sytuacji, wyraziliśmy juz w październiku. Wskazaliśmy na możliwość rozpisania referendum w tej sprawie lub wpisanie kompromisu aborcyjnego do Konstytucji.

W ocenie polityka wejście w życie zaostrzonych przepisów antyaborcyjnych prowadzi do konfliktu.

Przyczyną obecnego stanu rzeczy jest to, że prezes Jarosław Kaczyński jest politykiem żywiącym się konfliktem. W momencie, gdy premier chce konsumować sukces związany z funduszem odbudowy Kaczyński chce znów podpalać Polskę – zaznaczył.

Według Marka Sawickiego obecne, wbrew wcześniejszym deklaracjom, działania rządu prowadzą do zacieśnienia uzależnienia Polski od UE.

PiS szło do wyborów z hasłem ograniczenia wpływów UE na politykę krajową. Zamiast tego mamy działania przeciwne. W dalszym ciągu postępuje federalizacja UE, między innymi poprzez fundusz odbudowy, oparty o wspólne zadłużanie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.N.

Co dalej z orzeczeniem ws. aborcji? TK: uzasadnienia zdań odrębnych nie wpłynęły jeszcze od wszystkich sędziów

Pisemne uzasadnienia zdań odrębnych zgłoszonych do uzasadnienia wyroku z dnia 22 października 2020 r. do dzisiaj nie wpłynęły jeszcze od wszystkich sędziów – informuje TK.

Zgodnie z przepisami prawa regulującymi tryb postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, uzasadnienie wyroku podlega ogłoszeniu na stronie internetowej Trybunału Konstytucyjnego łącznie z pisemnymi uzasadnieniami zgłoszonych zdań odrębnych – przekazało TK.

Przypomnijmy, że 22 października Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis tzw. ustawy antyaborcyjnej z 1993 r. zezwalający na aborcję w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu jest niezgodny z konstytucją.

Źródło: media

A.N.

 

Sąd Apelacyjny: Portal Wyborcza.pl musi sprostować nieprawdziwe informacje o tzw. rejestrze pedofilów

Wyborcza.pl musi zamieścić sprostowanie nieprawdziwych informacji o rejestrze pedofilów. Wczoraj (16 stycznia) przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie zakończył się proces wytoczony portalowi GW.

Sąd Apelacyjny oddalił apelację w sprawie o nakazanie publikacji sprostowania. W związku z tym Redaktor Naczelny wyborczej.pl jest zobowiązany do opublikowania na tym portalu, w terminie 3 dni roboczych (tj. do 21 stycznia 2020 roku), sprostowania o następującej treści:

SPROSTOWANIE. Nieprawdziwa jest informacja podana w dniu 7 września 2018 r. w artykule „Księża wyjęci z rejestru pedofilów. Dlaczego?”, że księży nie ujawniono w rejestrze. Nie mam żadnego wpływu na publikowane w nim dane, zaś wpis w rejestrze uzależniony jest od rodzaju popełnionego przestępstwa, a wykonywany zawód, czy przynależność do grupy społecznej nie mają żadnego znaczenia. Zbigniew Ziobro.

Sprostowanie ma związek z zawierającą nieprawdziwe informacje publikacją z 7 września 2018 r., zamieszczoną na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” oraz na portalu Wyborcza.pl. Publikacje zarzucały Ministerstwu Sprawiedliwości, że rejestr pedofilów chroni księży skazanych za pedofilię.

Artykuł zawierał kłamstwa i insynuacje, że księża są „wyjęci z rejestru pedofilów”. W rzeczywistości zamieszczenie w rejestrze, zarówno w części jawnej, jak i niejawnej, zależy tylko i wyłącznie od kwalifikacji czynu dokonanej przez sąd i zawartej w wyroku. Nieprawdą jest, że rejestr stworzono w taki sposób, by nie trafiali tam księża pedofile. Rejestr funkcjonuje w sposób automatyczny – trafiają tam skazani na podstawie wyroków sądów, konkretnych artykułów i paragrafów Kodeksu karnego, zgodnie ze ściśle określonymi przepisami ustawy z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, na mocy której wprowadzony został Rejestr Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Nie miała i nie ma tu żadnego znaczenia profesja skazanego czy przynależność do jakiejś grupy społecznej.