120 rocznica narodzin Józefa Mackiewicza

Obywatel Wielkiego Księstwa Litewskiego narodowości antykomunistycznej, publicysta i pisarz walczący o prawdę, gdyż „tylko ona jest ciekawa”. 1 kwietnia 1902 r. narodził się Józef Mackiewicz.

Józef Mackiewicz – człowiek legenda. Odważny patriota nie tylko w słowach, ale też i w czynach. Jeden z najwybitniejszych polskich pisarzy i publicystów XX wieku, niewątpliwy autorytet, bojownik o prawdę, człowiek o niezwykłej biografii. Chcąc uczcić 120. rocznicę jego urodzin z wielką radością włączyliśmy się w obchody Roku Mackiewicza.

W tych słowach wiceprezes Poczty Polskiej zaprezentował wczoraj znaczek Poczty Polskiej z Józefem Mackiewiczem, który dzisiaj wchodzi do użytku. Jest to część obchodów ogłoszonego przez Sejm roku Józefa Mackiewcza. Rok 2022 był świadkiem nie tylko 120 rocznicy narodzin autora „Nie trzeba głośno mówić”, ale także śmierci jego wieloletniego populazytora Jacka Trznadla.

Nie żyje krytyk literacki Jacek Trznadel. Autor „Hańby domowej” miał 91 lat

Urodzony w 1902 r. w Petersburgu Józef Mackiewicz przeniósł się w wieku pięć lat do Wilna. W mieście tym uczył się i studiował. Od 1923 r. pracował w wileńskim dzienniku „Słowo”. Na jego łamach drukowane były reportaże z północno-wschodnich Kresów Rzeczypospolitej wydane w 1938 r. w zbiorze „Bunt Rojstów”.

Bunt Rojstów – Józef Mackiewicz – recenzja

Józef Mackiewicz czuł się związany z dziedzictwem Wielkiego Księstwa Litewskiego protestując przeciwko prześladowaniu przez polskie władze mniejszości narodowych i religijnych. W duchu pogodzenia między narodami dawnego Wielkiego Księstwa pisał także po 1939 r. w przekazanym przez Sowietów Litwinom Wilnie.

Rok 2022 rokiem Józefa Mackiewicza. Prof. Bolecki: był nie tylko twórcą antykomunistycznym, ale i antypolitycznym

Głównym rysem pisarskiej działalności Józefa Mackiewicza był jego antykomunizm. W wieku 17 lat wziął udział na ochotnika w wojnie polsko-bolszewickiej. W 1941, w okupowanym przez Niemców Wilnie napisał kilka artykułów antykomunistycznych do gadzinowego „Gońca Codziennego”, co stało się przyczyną późniejszych oskarżeń o kolaborację. W maju 1943 r. Mackiewicz, na zaproszenie Niemców i za zgodą polskiej konspiracji, znalazł się w składzie delegacji wizytującej groby polskich oficerów w Katyniu.

Prawda zwycięża, ale droga do zwycięstwa jest usłana cierniami. Spotkanie sprzed lat Jana Bogatki z Józefem Mackiewiczem

Kolejne lata swego życia autor Zbrodnii katyńskiej w świetle dokumentów poświęcił na walkę o prawdę na temat sowieckiej zbrodni na polskich jeńcach. Pozostający po wojnie na emigracji (od 1955 r. w Monachium) Mackiewicz był na cenzurowanym w rządzonej przez komunistów Polsce. Jednak radykalne tezy i poglądy autora „Watykanu w cieniu czerwonej gwiazdy” były trudne do przyjęcia także w środowisku emigracyjnym. Skonfliktował się z Janem Nowakiem Jeziorańskim.

Polemika w sprawie konfliktu Józef Mackiewicz – Jan Nowak Jeziorański/ Konrad Tatarowski, „Kurier WNET” nr 77/2020

Mimo kontrowersji Mackiewicz jest wspominany jako nauczyciel niepokornych, niechcących się pogodzić z rzeczywistością PRL-u.

Mackiewicz napisał: „Tylko prawda jest ciekawa”. W latach 80. całe niepokorne pokolenie uczyło się na Mackiewiczu

A.P.

Rok 2022 rokiem Józefa Mackiewicza. Prof. Bolecki: był nie tylko twórcą antykomunistycznym, ale i antypolitycznym

Józef Mackiewicz (pośrodku) wśród redaktorów wileńskiego "Słowa" | Fot. Wacław Żyliński (domena publiczna, Wikimedia.com)

Historyk literatury o twórczości i postawie życiowej autora m.in. „Drogi donikąd”, „Kontry” czy „Nie trzeba głośno mówić.”

Prof. Włodzimierz Bolecki wspomina zmarłego Jacka Trznadla oraz mówi o Józefie Mackiewiczu. Rok 2022 jest poświęcony temu wybitnemu pisarzowi.

Krajowa myśl literacka w ogóle nie chciała go przyjąć, gdy zajął stanowisko poza modelem ustrojowym politycznym i światopoglądowych PRL.

Badacz wskazuje, że negatywny stosunek Mackiewicza do komunizmu zrodził się w okresie wojny polsko-bolszewickiej; twórca już wtedy odkrył zagrożenia, jakie niesie ten nurt myślenia; na czele z destrukcją języka.

Komunizm oznaczał dla niego zniszczenie kultury i ludobójstwo.

Jak mówi gość „Kuriera w samo południe”, publicystyka Mackiewicza ma ogromne walory poznawcze.  Dodaje, że był on twórcą „antypolitycznym”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Zdumiewająca odpowiedź Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na skargę polskiego obywatela na wyrok polskiego sądu

Trwało długo, ale się skończyło na krajowym poziomie. Nasi sędziowie sprawę zamknęli. Już się z Borkałą borykać w polskich sądach nie będą. Pełnomocnik Józefa Borkały zwrócił się do Strasburga.

Stefan Truszczyński

Do lat sześćdziesiątych nawet w rodzinie strach było rozmawiać o tamtych czasach.

O ojcu Józefie syn Józef Borkała, rocznik 1942, wiedział w dzieciństwie tylko tyle, że tata przed wojną pracował na kolei, a w okresie okupacji, by nie być zabranym do niemieckiego wojska, zatrudnił się w służbie ochrony torów. Potem, ale to już po wielu latach, dowiedział się od matki Antoniny, że ojciec poszedł do lasu, że był partyzantem.

Powiedziała mu też, że do ich domu w Skoczowie w czasie wojny przychodzili koledzy ojca. A jeden to nawet był znanym tutejszym piłkarzem. Wszystko to było, zanim się urodził. Bo przyszedł na świat w Skoczowie dopiero w 1942 roku. O niczym innym związanym z ojcem w domu się nie rozmawiało. Ale w szkole odczuł już brzemię tamtych lat. Nazywano go dzieckiem bandyty.

Matka również niewiele mówiła o sobie. Usłyszał od krewnych, że też chodziła do lasu, nosić ojcu jedzenie. A także, że przenosiła stamtąd do miasta jakieś papiery. Od „Kreta”, bo taki partyzancki pseudonim przyjął ojciec. Usłyszał też, że był on groźny dla Niemców i bardzo go poszukiwali.

W lasach między Cieszynem, Skoczowem AK-owska partyzantka działała aż do 46. roku. Jest tam jeszcze wiele do odszukania – bunkry, tunele. To trudno dostępne tereny. Właściwie bezdroża. Błoto. Warto odnaleźć partyzanckie kryjówki.

Józef Borkała pojawił się w Skoczowie na krótko, gdy odeszli Niemcy. Ale ich miejsce zajęli nowi okupanci – Rosjanie, a potem UB-cja. Józef Borkała w obawie przed aresztowaniem, co spotkało kilku jego kolegów, wrócił do lasu. Ludzie między sobą zaczęli opowiadać, że „Kret” jest znowu groźny. Teraz polowanie na „wyklętych” prowadzono siłami Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Nie wszyscy byli żołnierze z lasu wytrzymali.

Czy była to zdrada i kto zdradził, tego na pewno do dziś nie wiadomo. Podejrzenia i oskarżenia krążą nadal. Większość ludzi z tamtych czasów już nie żyje. Czy kiedykolwiek te sprawy zostaną wyjaśnione?

Tylko pewne fakty ustalone są bezspornie. To, że w styczniu 46. roku, po zgładzeniu czterech UB-ków ze Skoczowa, zostały wysłane na akcję silne oddziały wojska. Wiadomo, że na pewno ktoś zadenuncjował i wskazał miejsce pobytu „leśnych”. Akcja była jednak nieskoordynowana. W lesie starły się ze sobą dwie grupy KBW. Gdy się zorientowano, spalono okoliczne zabudowania. Rozpoczęła się strzelanina ze stacjonującymi tam partyzantami.

W tej walce zginął m.in. „Kret” – Józef Borkała. Jego ciało przewieziono potem wozem drabiniastym i wyrzucono przed budynkiem UB na rynku w Skoczowie. Zmasakrowane zwłoki leżały przez kilkanaście godzin, żeby ludzie zobaczyli, co dzieje się z tymi, którzy walczą z nową władzą. Nie wiadomo, czy ciało zostało potem spalone, czy gdzieś zakopane. Ta sprawa dręczy do dziś syna.

***

Oczywiście UB nie oszczędził rodziny. Matka przeszła dramatyczne śledztwo, została aresztowana i przez pół roku przebywała w więzieniu. Przeżyła, wróciła do domu, odzyskała dziecko – małego Józefa. Nigdy nikogo nie wydała, nie ujawniła kontaktów, choć wiedziała sporo, bo wielokrotnie pomagała mężowi. Ale o „Krecie” ludzie wiedzieli. Rozmawiano o tym po cichu. Jednak stalinowska propaganda i nienawistny stosunek do polskich żołnierzy z lasu robiły swoje.

Nie było tajemnicą, kim był Józef Borkała w czasie wojny i bezpośrednio po niej. Jego syn słyszał w szkole, że ojciec to bandyta. I tak rósł zamknięty w sobie. Często odczuwający nienawiść. A potem szykanowany w pracy.

Dopiero przed kilkoma laty, gdy zaczęto mówić prawdę o żołnierzach z lasu, o „wyklętych”, gdy za tamte cierpienia rodziny zaczęły dostawać odszkodowania, pan Józef Borkała zdecydował się pójść do sądu sprawiedliwej już przecież Polski, by przypomnieć o męczeństwie matki i szykanach wobec niego. Pełnomocnikiem swoich roszczeń ustanowił mecenasa Andrzeja Wołoszyna z Gliwic.

Pan Józef Borkała, syn Józefa, jest moim rówieśnikiem. Był górnikiem. Takim, który pracuje na przodku. W sumie w górnictwie przepracował kilkanaście lat. Nigdy go nie awansowano z uwagi na notatki w papierach personalnych o ojcu. Był synem partyzanta walczącego z ludową władzą, nigdy też nie zapisał się do partii. (…)

Sąd za głosem prokuratora stwierdza, że pani Antonina Borkała nie działała w żadnej organizacji, nie walczyła. Nic rodzinie się nie należy. (…)

Jaka jest ta solidarna Polska? Z kim jest ona solidarna? Ze śmiejącym się w kułak prokuratorem? Z sędziami przebranymi w czarne komże? Owszem, słuchają. Ale czy są absolutnie pozbawieni empatii? Nie żyli w tamtych czasach, ale chyba już wszystkim wiadomo, jak było. Czy nadal nic nie rozumieją?

Oczywiście to jest pokolenie, któremu nie wybijano w UB-ckich kazamatach zębów. Nie wyrywano paznokci. Nie dręczono rodzin. Nie napuszczano ogłupiałych sąsiadów i wystraszonych belfrów w szkole. Nie zaszczepiano w uczniach nienawiści.

***

Jest pięknie. Bogato wokół. Wybudowano pojemne parkingi nie tylko przed sądami. Stoją na nich wypasione wozy. Za miastem pozostały opuszczone groby. Kilkakrotnie już wyrzucano z wielu z nich pochowanych i zamęczonych ludzi. Poumierają też opiekunowie pamięci imiennych i bezimiennych. Wyrośnie nowe pokolenie prokuratorów i sędziów. Czym będą się kierować? Może teraz w Strasburgu szukać będą sprawiedliwości.

Zwrócił się tam również pełnomocnik Józefa Borkały. A oto – czytajcie ludziska wierzący w Unię Europejską – odpowiedź, która nadeszła niedawno.

European Court of Human Rights
ECHR-LPOL11.OOR
KKZ/MSS/ro
Skarga nr 40154/
Borkała v. Poland

Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekający jednoosobowo (!), zadecydował o uznaniu powyższej skargi za niedopuszczalną.
W załączeniu przesyłam decyzję Trybunału podjętą w niniejszej sprawie. Postanowienie to jest ostateczne i nie podlega zaskarżeniu do Komitetu Izby lub Wielkiej Izby Trybunału. W związku z powyższym, Kancelaria Trybunału nie będzie prowadzić dalszej korespondencji dotyczącej niniejszej sprawy. Ponadto zgodnie z zasadami archiwizacji obowiązującymi w Trybunale, akta, które zostały złożone dla niniejszej skargi, zostaną zniszczone w ciągu jednego roku od daty decyzji.
Postanowienie zostało sporządzone w jednym z języków urzędowych Trybunału (angielskim lub francuskim) i nie jest możliwe sporządzenie tłumaczenia na żaden inny język.
Kancelaria Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
(pod tym nadesłanym tekstem nie widnieje jakikolwiek konkretny podpis)

(…)

Cały artykuł Stefana Truszczyńskiego pt. „Od UB do UE” znajduje się na s. 17 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 90/2021.

 


  • Grudniowo-styczniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Stefana Truszczyńskiego pt. „Od UB do UE” na s. 17 grudniowo-styczniowego „Kuriera WNET” nr 90/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

„Miesiąc Solidarności” w Radiu Wnet. Sobierajski: Andrzej Rozpłochowski miał wiele planów i to bardzo konkretnych

Rozmówcą Łukasza Jankowskiego w ramach „Miesiąca Solidarności” jest Czesław Sobierajski – poseł PiS, działacz opozycji antykomunistycznej, który wspomina postać Andrzeja Rozpłochowskiego.

Czesław Sobierajski wspomina postać niedawno zmarłego Andrzeja Rozpłochowskiego – działacza opozycji antykomunistycznej w czasach PRL, który odznaczył się m.in. jako jeden z twórców śląskiej „Solidarności” – poseł PiS zaznacza, że działalność aktywisty nie miała tylko i wyłącznie charakteru lokalnego, a tzw. „Porozumienie Katowickie” miało dużo większe znaczenie.

To w tym porozumieniu zapisano, że związek ma mieć strukturę ogólnokrajową – w żadnym innym taki punkt się nie pojawił. Bez tego nie byłoby „Solidarności”, jaką znamy dziś.

Wspomniane porozumienie było jednak marginalizowane przez ówczesne struktury organizacji, głównie przez uprzedzenia do osoby samego Rozpłochowskiego, który postrzegany był jako jednostka przesadnie wyłamująca się ze schematu.

Andrzej już wtedy był postrzegany jako radykał nie do przyjęcia, dlatego próbowano minimalizować znaczenia IV Porozumienia.

Poseł PiS zaznacza, że Andrzej Rozpłochowski był jednostką, która wyróżniała się charyzmą.

Był głosem sumienia – jak mówił, to się wszyscy kulili. Był głosicielem prawdy przez duże „p”.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego dodaje, że działacz miał wiele planów związanych z polityką krajową.

Andrzej miał wiele planów i to bardzo konkretnych – jak miała wyglądać władza, demokracja, czy służba zdrowia.

Ponadto polityk przyznaje, że bieżące reformy PiS w zakresie sądownictwa nie oddają do końca wizji Andrzeja Rozpłochowskiego.

Nasze reformy niekoniecznie wprowadzają to, o co mu chodziło.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!

P.K.

 

Jan Rulewski: utrącona po 13 grudnia energia narodu nie odbudowała się do dzisiaj

Były senator i były opozycjonista mówi o długofalowych konsekwencjach stanu wojennego.

Jan Rulewski wspomina, że stan wojenny był „pierwszym aktem upadku komuny”.

Jej szuflady były puste. Jej uwiąd był naszym największym sprzymierzeńcem.

Działacz relacjonuje, że przemówienia  gen. Wojciecha Jaruzelskiego wysłuchał w towarzystwie strażników pilnujących go podczas internowania.  Podkreśla, że doskonale zdawał sobie sprawę, iż 13 grudnia 1981 r. to dzień apokalipsy.

Przewidywaliśmy długie lata stanu wojennego. Ogromna energia motywacyjna narodu została utrącona. Nie odbudowała się do dzisiaj.

Wskazuje, że rozliczenia zbrodni tego okresu prędko się nie skończą, ponieważ po obradach Okrągłego Stołu wiele faktów zostało „schowanych do szafy”. Jan Rulewski zauważa, że społeczeństwo odrzuciło tamto  porozumienie. Podaje

Gość „Popołudnia Wnet” z ubolewaniem stwierdza, że:

Po 1989 r. indywidualizm zabił w nas solidarność.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Krzysztof Wyszkowski: Stan wojenny nie był wcale koniecznością. Był pragnieniem Moskwy zrealizowanym własnymi rękami

Działacz opozycji antykomunistycznej w PRL o swoich złudzeniach w grudniu 1981 r. oraz o prawdzie o stanie wojennym i Adamie Michniku.

Krzysztof Wyszkowski przyznaje, że na początku stanu wojennego naiwnie podchodził do władz PRL-u. Został wówczas aresztowany razem z Tadeuszem Mazowieckim w Grand Hotelu.

Ja liczyłem na to, że aresztowania [….], że to jest taka przygrywka do nowej tury rozmów.

Działacz opozycji antykomunistycznej w PRL sądził, że komuniści popełnili błąd „wyciągając nóż w czasie negocjacji. Jak zauważa, nie rozumiał wówczas, że

To nie są Polacy, to nie są ludzie normalnie myślący. To są sowieccy agenci, ludzie, którzy wykonają każdy rozkaz, który przyjdzie tam z Moskwy. Choćby to był rozkaz samobójczy

Polska została zamrożona na 8 lat, a potem okaleczona Okrągłym Stołem. Wyszkowski podkreśla, że stan wojenny był operacją mającą zniszczyć Polskę w interesie Sowietów.

Stan wojenny nie był wcale koniecznością. Był pragnieniem Moskwy zrealizowanym własnymi rękami.

Publicysta zauważa, że decyzja o stanie wojennym była podjęta gdy gen. Wojciech Jaruzelski zostawał pierwszym sekretarzem. Jego poprzednik Stanisław Kania zwlekał z wprowadzeniem stanu wojennego. Członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej wspomina słowa Tadeusza Mazowieckiego, który po aresztowaniu w Grand Hotelu stwierdził, iż

Fakt, że Polacy dokonali tego własnymi rękami jest rzeczą gorszą niż gdyby wkroczyli Sowieci.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego komentuje niedawno ujawnione nagranie z 2000 r. na którym Adam Michnik brata się z gen. Wojciechem Jaruzelskim. Redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” deklaruje na nim miłość do generała i stwierdza m.in., że

Jaruzelski kochał Polskę bez wzajemności.

Wyszkowski podkreśla, że jest to żenujące, a przy tym niedostatecznie kompromitujące człowieka, który pozostaje redaktorem naczelnym „potężnego ośrodka wpływu na polską opinię publiczną”. „GW” tworzy zaś, jak mówi, wspólny front z telewizją TVN oraz portalami takimi jak Onet.pl, czy Wirtualna Polska.

Ta antypolska piąta kolumna ciągle jest potężna.

Nasz gość zaznacza, że Michnik jest „kłamcą, oszustem, łajdakiem bez sumienia. Przypuszcza, że motywem wizyty Michnika u Jaruzelskiego w 2000 r. była chęć ukrycia prawdy na temat jego relacji z Sowietami i innych tajemnic z przeszłości.

W moim przekonaniu to Michnik przyszedł do Jaruzelskiego prosić o to, żeby Jaruzelski nie ujawnił żadnych kompromitujących Michnika dokumentów, bo przecież Jaruzelski wiedział wszystko o Michniku  i jego przeszłości.

Wyszkowski stwierdza, że Jacek Kuroń i Adam Michnik przygotowywali już w 1981 r. rząd jedności narodowej. Jednak ich nadzieje okazały się przedwczesne.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Grzegorz Surdy: przeżyliśmy duży szok, że komunistom potężna operacja się powiodła

Opozycjonista z czasów PRL o złudzeniach odnośnie siły „Solidarności”, oporze wobec stanu wojennego, skutkach stanu i jego upamiętnieniu.


Grzegorz Surdy wspomina wprowadzenie stanu wojennego. Dobrze zapamiętał ten moment. O wprowadzeniu stanu wojennego dowiedział się od kolegi, który przyszedł do niego rano.

Pierwsza myśl: w ciągu tygodnia komuniści padną na kolana, bo 10-milionowa „Solidarność” szybko zrobi z tym porządek.

Opozycjonista z czasów PRL wskazuje, że wielu ludzi nie poradziło sobie z tym, co przeżyli w latach stanu wojennego. Wspomina, że

Przeżyliśmy duży szok, że komunistom potężna operacja się powiodła.

Z jednej strony nastąpiło przygnębienie, z drugiej pojawił się wówczas duży opór społeczny. Surdy stwierdza, że w grudniu 1981 r. mieliśmy do czynienia z masową konspiracją.

Pojawiły się druki, podziemne radio.

Udało się przełamać rządowy monopol informacyjny. Nasz gość przedstawia plan krakowskich obchodów 40. rocznicy wprowadzenia stanu wojennego.

Jutro odbywa się koncert w Filharmonii.

16 grudnia odbywa się odsłonienie pomnika poświęconego kapłanom wspierających wolnościowe dążenia społeczeństwa.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!
c

A.P.

Piotr Jegliński: w czasie stanu wojennego Francuzi żywiołowo zakładali komitety pomocy Solidarności

Działacz opozycji demokratycznej w PRL o wystawie przypominającej francuskie wsparcie dla Polaków w czasie stanu wojennego.

Merci France. Taki tytuł taki tytuł nosi wystawa którą zorganizowała Fundacja Vision Spotkania razem z Instytutem Polskim w Paryżu.

Wystawę w siedzibie Mouvement Démocrate (ul.  l`Université 133, Paryż) można zwiedzać od 6 grudnia, choć oficjalne otwarcie nastąpi 13. W dniu otwarcia  o 18.30 będzie pokaz filmu „Robotnicy 80”. Na pokazie będzie reżyser obrazu Andrzej Chodakowski.

Piotr Jegliński wskazuje, że Polakom w czasie stanu wojennego pomagał nie tylko rząd w Paryżu, ale też francuskie społeczeństwo. Samorzutnie powstawały społeczne komitety pomocy „Solidarności”. Ówczesny mer francuskiej stolicy  Jacques Chirac udostępnił dwa-trzy budynki w których mogli zamieszkać przybysze z Polski.

Miasto Paryż zorganizowało konwój stu ogromnych ciężarówek. kilkudziesięciotonowych, które pojechały do Polski.

Ciężarówki były prowadzone przez przedsiębiorców, często szefów wielkich francuskich firm.

Władze francuskie musiały wymóc na władzach PRL-u otwarcie granic dla tego konwoju.

Był to pierwszy taki konwój. Nasz gość mówi także o paryskim Komitecie Koordynacyjnym Solidarności, którego był współzałożycielem.

Myśmy niejako mieli taką rolę doradczą przy różnych inicjatywach które wtedy powstawały

Komitet zebrał kilkanaście milionów franków. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego wspomina ciągłe manifestacje w rocznice wprowadzenia stanu wojennego.

Spotykaliśmy się na sali tuż przed symbolicznym krzyżem poświęconym ofiarom kopalni Wujek.

Film został wyświetlony w 13 grudnia 1985 r. między nogami wieży Eiffla. Było to możliwe dzięki zgodzie  Jacquesa Chiraca.

Manifestacje z okazji powstania Solidarności i w rocznice wprowadzenia stanu wojennego były przeprowadzane co roku. Francuzom przypominano o łamaniu praw człowieka w Polsce.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Pawłowski: Algieria jest największym importerem polskich części w Afryce. Polska jest w niej bardzo pozytywnie kojarzona

Analityk ds. Europy Południowej o popularności polskich towarów i rozwiązań w Algierii, stosunku tego kraju do Francji i związku między sporem Algieru z Rabatem a wzrostem cen prądu w Hiszpanii.

Algieria, mimo że jest krajem afrykańskim, to robi bardziej wrażenie jakby był to kraj europejski.

Maciej Pawłowski wskazuje, że polskie towary cieszą się popularnością w tym kraju. Algierczycy kupują polskie warzywa i owoce, ale także maszyny rolnicze.

W ciągu dziewięciu miesięcy 2021 roku eksport polskich towarów wyniósł aż 589 milionów dolarów. […] Algieria jest pierwszym importerem polskich części w Afryce.

W czasach 70. Polska i Algieria jeszcze bliżej współpracowały. Oba państwa były socjalistyczne. Socrealistyczny Pomnik Poległych autorstwa Mariana Koniecznego do dziś zdobi centrum Algieru.

W Algierii Polska jest bardzo pozytywnie kojarzona.

Algierczycy zainteresowani są także polskimi inwestycjami w hotelarstwo, gdyż zależy im na rozwoju swej turystyki. Kraj ten, jak mówi nasz gość, zatrzymał się w połowie drogi między kapitalizmem a socjalizmem. Jest więc zainteresowany także naszymi rozwiązaniami polityczno-gospodarczymi.

Analityk ds. Europy Południowej omawia także stosunki między Francją a jej dawnym departamentem zamorskim. Zauważa, że

Tak jak my byliśmy przez ponad sto lat pod zaborami, tak Algieria przez 130 lat była kolonią francuską.

Rządy francuskie wiązały się ze społecznym i gospodarczym rozwojem. Jednocześnie jednak ludność algierska była traktowana jak obywatele drugiej kategorii. [Pełne prawa mieli w Algierii chrześcijanie i żydzi- przyp. red.] Walczący w II wojnie światowej algierscy żołnierze liczyli, że ich walka przyniesie Algierii większą niezależność od metropolii.

Francja tych oczekiwań nie spełniła wobec czego w latach pięćdziesiątych wybuchła wojna.

Stron algierska przypomina o licznych masakrach ludności cywilnej przeprowadzonych wówczas przez Francuzów. Ci ostatni jednak nie chcą przeprosić Algierczyków za czasy kolonialne. Pawłowski porównuje stosunki francusko-algierskie do relacji polsko-niemieckich przed przeprosinami ze strony RFN.

Prezydent Macron przyznaje się do poszczególnych aktów, […] ale mówi, że nie będzie przeprosin.

Trudne relacje Algier ma nie tylko z Paryżem, lecz także z Rabatem. Ten ostatni jest oskarżany o ingerowanie w wewnętrzne sprawy Algierii.

W sierpniu Algieria zerwała stosunki dyplomatyczne z Marokiem, pod różnymi zarzutami.

W listopadzie Algierczycy wyłączyli biegnący przez Maroko  i Gibraltar do Hiszpanii gazociąg Maghreb–Europa. Obecnie dostawy gazu na Półwysep Iberyjski odbywa się drugim gazociągiem, biegnącym przez Morze Śródziemne. Różnica ma być rekompensowana przez dostawy statkami, ale

Stwarza to ryzyko w pierwszym okresie, że jednak te dostawy gazu do Hiszpanii mogą być mniejsze, a to może przełożyć się na wzrost cen prądu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Hajdasz: Należy pamiętać, że prymas Wyszyński nie był aresztowany sam. 26 września uwięziono również abp. Baraniaka

Dziennikarka opowiada o wystawie „Dzień z Arcybiskupem Baraniakiem” zorganizowanej przez Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL.

Drugim gościem redaktora Krzysztofa Skowrońskiego jest dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, dr Jolanta Hajdasz. Dziennikarka opowiada o wystawie zorganizowanej przez Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL. W siedzibie placówki przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie 27 października odbył się „Dzień z Arcybiskupem Baraniakiem”.

Wystawa jest bardzo ciekawa i zaaranżowana w wyjątkowy sposób – podkreśla dziennikarka, zachęcając słuchaczy do odwiedzenia ekspozycji.

Ekspozycja prezentuje pamiątki po arcybiskupie ze zbiorów Salezjańskiej Inspektorii w Pile i naszego Muzeum. Wśród nich znajdują się przedmioty osobiste i liturgiczne, a także największa pamiątka, czyli oryginalna szafa z zakonspirowanym ołtarzem, służąca przetrzymywanemu w areszcie domowym biskupowi.

Bardzo dużo zdjęć, plansze z opisem różnych etapów jego życia, są jego listy i sutanna. Pomagają wyobrazić sobie jego postać – opisuje dr Jolanta Hajdasz.

Następnie nasz gość przybliża słuchaczom kulisy aresztowania abp. Baraniaka, które odbył się tego samego dnia co aresztowaniem prymasa Stefana Wyszyńskiego. Całość wiązała się z silnym uderzenie w struktury Kościoła, a celem uwięzienia duchownych było zastraszenie pozostałych na wolności hierarchów. Kilka godzin po zatrzymaniu kardynała, nad ranem 26 września 1953 r., funkcjonariusze MBP aresztowali w Domu Arcybiskupim w Warszawie sufragana gnieźnieńskiego, kapelana prymasowskiego, biskupa Antoniego Baraniaka. Aresztowanie miało miejsce na podstawie nakazu wystawionego przez prokuraturę wojskową.

Należy pamiętać, że prymas Wyszyński nie był aresztowany sam. 26 września 1953 aresztowano również arb. Antoniego Baraniaka – podkreśla redaktorka.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.