Ćosić: Wystąpienie Mateusza Morawieckiego było śledzone i obszernie komentowane przez zagraniczne media

Według korespondentki największym zaskoczeniem było cytowanie przez polskiego premiera wyroków Trybunałów Konstytucyjnych poszczególnych państw dotyczących wyższości prawa krajowego nad unijnym.

Pierwszym gościem porannej audycji jest dziennikarka, publicystka i korespondentka polskich mediów w Brukseli, Dominika Ćosić. Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego komentuje przyjęcie wczorajszego wystąpienia premiera Mateusza Morawieckiego podczas debaty w Parlamencie Europejskim „Kryzys praworządności w Polsce a prymat prawa unijnego”. Według naszego gościa było to jedne z najszerzej komentowanych ostatnio wystąpień w Brukseli:

Rozmawiając z zagranicznymi dziennikarzami dowiedziałam się, że była to pierwsza debata na temat Polski, którą oni naprawdę śledzili i relacjonowali obszernie w swoich mediach – przyznaje korespondentka.

Dominika Ćosić odnosi się również do sceptycznego przyjęcia przemówienia szefa polskiego rządu w europarlamencie. Publicystka zwraca uwagę, iż Mateusz Morawiecki musiał się spodziewać podobnych reakcji:

Premier Morawiecki jest realistą i doskonale wiedział, że jedzie do jaskini lwa i, że Parlament Europejski nie przywita go oklaskami – stwierdza dziennikarka.

Zdaniem dziennikarki europosłów można podzielić na trzy grupy względem stanowiska wobec Polski: bezkrytycznie wspierająca i bezkrytycznie przeciwna stanowisku polskiego premiera oraz grupa, której nie interesuję tematy związane z Polską. Ponadto, jak zaznacza Dominika Ćosić, wczorajsze przemówienie szefa rządu był skierowane nie do eurodeputowanych, lecz do społeczności państw członkowskich.

Tym razem relacje nieprzychylnych rządowi europosłów zostały skonfrontowane ze słowami polskiego premiera – podsumowuje korespondentka.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Dr Zbigniew Kuźmiuk: w PE opozycja rozpowszechnia tezę, że Trybunał Konstytucyjny podważył zapisy traktatowe

Europoseł PiS o kolejnej debacie na temat Polski i Węgier w Europarlamencie, blokowaniu akceptacji KPO przez Komisję Europejską i o kryzysie energetycznym.


Dr Zbigniew Kuźmiuk zapowiada debatę dotyczącą Polski i Węgier w Parlamencie Europejskim.

Stwierdza, że lewicowa większość w Europarlamencie uważa, że w obu krajach panuje faszyzm. Ocenia, że to dobrze, iż premier Mateusz Morawiecki pojawi się w Brukseli.

Europoseł PiS wyjaśnia, że Trybunał Konstytucyjny nie podważył traktatów unijnych, lecz jedynie stwierdził będzie stawiał tamę działaniom Komisji Europejskiej i unijnego Trybunału Sprawiedliwości wykraczającym poza traktaty. Odnosi się do akceptacji Krajowego Planu Odbudowy przez Komisję Europejską. Zauważa, że sama Ursula von der Leyen stwierdziła, że nie można łączyć sprawy orzeczenia TK z akceptacją KPO.

Plany odbudowy zostały oparte o rozporządzenie bardzo obszerne przygotowane przez komisję.

Dr Kuźmiuk podkreśla, że nasz kraj wypełnił wszystkie wymagania, a faza merytorycznych rozmów się zakończyła. Nie ma więc żadnych formalnych powodów, aby blokować akceptację KPO.

Wyraża nadzieję, że instytucje unijne nie będą eskalować nacisku na rządy tych krajów i zajmą się realnymi problemami. Zdaniem eurodeputowanego Komisja Europejska coraz wyraźniej wykracza poza traktatowe kompetencje.  Jak zwraca uwagę dr Kuźmiuk, coraz większa część europejskich elit politycznych skłania się ku przyznaniu Warszawie racji w sporze z Brukselą.

 Gość „Popołudnia WNET” odnosi się ponadto do kwestii kryzysu energetycznego. Ocenia, że doprowadziły do niego w dużej mierze zaniedbania Komisji Europejskiej w relacjach z Gazpromem.

Muszą być jakieś amortyzatory w systemie w systemie energetycznym.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Cedro: Wyrok TK ws. prawa krajowego i unijnego przyjęto bezprecedensowo. Takiej reakcji Brukseli jeszcze nie było

Redaktorka DGP o możliwych rozwiązaniach konfliktu Polska-Unia Europejska: Pytanie czy Komisja Europejska zdecyduje się na dalsze blokowanie Krajowego Planu Odbudowy i związanych z nim funduszy.

W porannej audycji dziennikarka „Dziennika Gazety Prawnej”, Magdalena Cedro, mówi o przyszłych relacjach między Zjednoczoną Prawicą a instytucjami Unii Europejskiej. Jak zaznacza dziennikarka, w związku z ostatnim wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego Polsce grozi uruchomienie mechanizmu warunkowego. Dodaje, iż nie jest możliwe odrzucić przez UE Krajowego Planu Odbudowy:

Wyrok został przyjęty w sposób bezprecedensowy. Takiej reakcji ze strony Brukseli i innych stolic do tej pory nie było w sporze o praworządność – podkreśla redaktorka.

Zdaniem Magdaleny Cedro zakwestionowanie zapisów traktatowych zostało prze instytucje unijne zinterpretowane jako grunt pod polexit. Jak zaznacza gość porannej audycji, pojawiły się nawet bezpośrednie pytania do Polski czy Polska zamierza opuścić Unię Europejską. Dziennikarka opisuje trzy prawne możliwości rozwiązania polsko-unijnego konfliktu. Decyzję w tej sprawie ma wydać Komisja Europejska, co nastąpi po analizie wyroku TK:

Rozwiązania są trzy. Po pierwsze Krajowy Plan Odbudowy, z którego mamy otrzymać co najmniej 36 mld euro i pojawia się pytanie czy Komisja zdecyduje się na dalsze blokowanie tego planu i tych pieniędzy – mówi Magdalena Cedro.

Według rozmówczyni Łukasz Jankowskiego drugą możliwością jest wszczęcie postępowania o naruszenie prawa unijnego, czyli standardowa procedura w podobnych wypadkach. Jak dodaje dziennikarka Polska ma już na koncie 71 tego typu postępowań. Nie dotyczą one jedynie sądów, ale wielu innych dyrektyw i rozporządzeń. Magdalena Cedro widzi także ewentualne trzecie, dotkliwe dla Polski rozwiązanie. Jest nim to uruchomienie tego mechanizmu pieniądze za praworządność. Mechanizm ten został ustanowiony wokół gróźb Polski i Węgier o zablokowaniu budżetu unijnego. Jego uruchomienie może się skończyć zablokowaniem wszelkich funduszy, nie tylko tych związanych z Krajowym Planem Odbudowy:

Trzecia możliwość to uruchomienie tego mechanizmu pieniądze za praworządność. To jest ten mechanizm przeciwko, któremu Polska i Węgry występują teraz w Trybunale Sprawiedliwości – podsumowuje Magdalena Cedro.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Chcemy rozmawiać o Europie i Unii. Nie znajdujemy partnera do dyskusji

Eurodeputowany PiS o reakcji niemieckich mediów na wyrok TK oraz o protestach opozycji na placu Zamkowym w Warszawie: ich celu i przekazie.


Prof. Zdzisław Krasnodębski stwierdza, że niedzielna manifestacja zwołana przez Donalda Tuska jest absurdalna, ponieważ Polska nie zamierza wyjść z Unii Europejskiej, jak sugerowali liderzy m.in. Platformy Obywatelskiej podczas wydarzenia. Nasz gość podkreśla, że PiS nie chce wychodzić z UE, ale rozmawiać o jej kształcie.

Trzeba patrzeć realnie na korzyści, na negatywne strony. My chcemy rozmawiać o Europie i Unii.

Sądzi, że główny przekaz z niedzielnej manifestacji szedł na zagranicę. Dodaje, że Donald Tusk chciał zmobilizować swoich zwolenników. Pojawili się tacy politycy jak Leszek Miller, Bartosz Arłukowicz, czy Leszek Moczulski.  Wśród demonstrujących na placu Zamkowym nie było Włodzimierza Czarzastego i Szymona Hołodni. Jak komentuje nasz gość.

Być może nie uznają przywództwa Donalda Tuska.

Socjolog wskazuje na odmienne rozumienie patriotyzmu przez rządzących i protestujących w niedzielę. Jak zauważa, w wywiadzie dla Grzegorza Kajdanowicza Donald Tusk zaznaczył, że to nie będzie spór między Europejczykami a Polakami. Były premier zdaje sobie sprawę, że budowanie narracji na opozycji Europejczycy-Polacy nie jest skuteczne.

On próbuje nieco zmienić język opozycji totalnej.

Tymczasem politycy Solidarnej Polski deklarują koniec polityki ustępstw wobec Brukseli i czas jastrzębi. Prof. Krasnodębski zdradza, że poczuł ulgę po usłyszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Zauważa, że w mediach niemieckich nie spodziewano się tego wyroku.

Trochę mają problem.

Nasz gość stwierdza, że należy uświadomić innym to nie jest problem stosunków między Polską a Unią.

Nie ma systematycznego zagrożenia dla praworządności w Polsce.

W Polsce praworządność nie jest bardziej zagrożona niż np. w Bułgarii, w Niemczech, na Malcie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Wróbel: Polacy chyba nigdy szczególnie emocjonalnie nie reagowali na to, co się dzieje w TSUE

Prezes Fundacji Republikańskiej mówi o wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej i odpowiedzi polskiego Trybunału Konstytucyjnego, a także o szeroko komentowanym „efekcie Tuska”.


Marek Wróbel komentuje wyrok TSUE i reakcję TK. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów krajowych odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Trybunał Konstytucyjny zaś zdecydował, że stosowanie środków tymczasowych w sprawach dotyczących ustroju sądów nakładanych przez TSUE jest niezgodne z polską konstytucją. Zdaniem naszego gościa wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wzbudził raczej małe emocje w naszym społeczeństwie. Dodaje również, że jest niskie prawdopodobieństwo na zmianę w postanowieniach polskiego organu:

Polacy chyba nigdy jakoś szczególnie emocjonalnie nie reagowali na to co się dzieje w TSUE, czy w podobnie abstrakcyjnych dla ogromnej większości instytucjach. Oczywiście, że mieliśmy różne zamieszania, okupację Sejmu i tym podobne zjawiska, natomiast one, w przeciwieństwie do Czarnych Protestów, nie wzbudzały masowych emocji wśród zwykłych ludzi – stwierdza Marek Wróbel.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego mówi też o politycznych kosztach, jakie może ponieść polski rząd za sprzeciw wobec wyroku TSUE oraz o tendencjach sprzeciwu wobec centralizacji w państwach członkowskich UE:

Takie combo może rzeczywiście być przesileniem z tymże, wydaje mi się, że może pójść to w różnych kierunkach. (…) W bardzo licznych środowiskach, politycznych, (…) luminarskich środowiskach w Europie następuje bunt przeciwko przejmowaniu najróżniejszych uprawnień przez organy unijne – zaznacza gość audycji.

Nasz gość komentuje również powrót Donalda Tuska do Polski. Według niego efekt Tuska nie jest spektakularny, ponieważ Platforma Obywatelska nie podskoczyła na tyle w sondażach, na ile oczekiwano.

Na razie z sondaży najróżniejszych (…) wynika, że ten efekt Tuska nie jest silny albo też nie poszedł w tę stronę, na którą Tusk mógłby liczyć. Mamy na razie nie taki znowu wielki spadek notowań ruchu Polska 2050, to wszystko – podkreśla Marek Wróbel.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N./K.T.

Zdaniem Pawłowicz Szwedzi powinni przed meczem oddać Polsce dobra zrabowane w XVII w. Szwedzkie media komentują

Krystyna Pawłowicz wypowiedziała się w sprawie nadchodzącego meczu Polska – Szwecja. Nawołuje Szwedów by przed rozgrywką zwrócili Polsce „zrabowany (…) ogrom naszego narodowego dziedzictwa”.

Dawna posłanka i obecna sędzia Trybunału Konstytucyjnego zabrała głos w sprawie zbliżającego meczu Polska-Szwecja na EURO 2020. W swoim wpisie w mediach społecznościowych Krystyna Pawłowicz apeluje o reparacje za spór polsko-szwedzki z XVII w.:

Szwedzi! Przed meczem ZWRÓĆCIE Polsce ZRABOWANY i wywożony flotyllami w czasie Potopu ogrom naszego narodowego dziedzictwa, pamiątki i skarby, które przetrzymujecie – pisze Krystyna Pawłowicz na Twitterze.

Odezwa Krystyny Pawłowicz spotkała się z szeroką reakcją medialną, nie tylko w Polsce. Mimo, że sędzia przekazała później, że wpis był jedynie żartem przed meczem, wypowiedź odnotowała już szwedzka prasa. Słowa byłej posłanki PiS zacytował szwedzki dziennik „Aftonbladet”. Przy okazji artykułu gazeta przytoczyła jeszcze inną wypowiedź Krystyny Pawłowicz na temat wydarzeń tzw. „Potopu szwedzkiego”. Jak cytuje Krystynę Pawłowicz „Aftonbladet”:

Rabowali Polskę jak dzika barbaria, jak Rosjanie i Niemcy – czytamy wypowiedz sędzi w szwedzkim dzienniku.

Zdaniem autorów tekstu, Krystyna Pawłowicz w związku z piłkarskim meczem domaga się zemsty:

Krystyna Pawłowicz, ultrakonserwatywna parlamentarzystka i sędzia Trybunału Konstytucyjnego, podniosła ton w rzadko spotykany sposób. Na Twitterze stwierdziła, że to coś więcej niż mecz piłki nożnej i domagała się zemsty – czytamy „Aftonbladet”.

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego opublikowała na Twitterze kolejną wypowiedź, w której uściśliła, że poprzedni wpis dotyczący reparacji był jedynie żartem.

N.N.

Źródło: Twitter, „Aftonbladet”/media

Bosak o orzeczeniu TK w sprawie RPO: Decyzja od strony prawnej jest uzasadniona, ale politycznie szkodliwa

Jeden z liderów Konfederacji komentuje opublikowany dziś przez TK wyrok w sprawie kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara.

W Dzienniku Ustaw opublikowano już najnowszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 kwietnia 2021 r. Decyzja organu dotyczy kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich, Adama Bodnara.

Zgodnie z orzeczeniem, po upływie trzech miesięcy przepis pozwalający Adamowi Bodnarowi pełnić funkcję RPO straci swoją moc do czasu wyboru jego następcy. Jak komentuje wyrok TK jeden z liderów Konfederacji, Krzysztof Bosak:

Z jednej strony wydaje mi się, że jest w tej decyzji pewna logika prawna i instytucjonalna. Nie powinno być tak, że brak wyboru kogoś na nową kadencję bezterminowo przedłuża poprzednią – mówi w rozmowie z Onetem.

Jednocześnie poseł wskazuje, że decyzja Trybunału ma potencjał konfliktotwórczy w kontekście debaty publicznej:

Z drugiej strony oczywiście ta decyzja podniesie poziom konfliktu politycznego i otworzy drogę do podporządkowania RPO rządowi – komentuje poseł Konfederacji.

Polityk Konfederacji podkreśla, że PiS nie jest zainteresowane wyborem na stanowisko RPO kandydata niezwiązanego z ugrupowaniem:

Byli tacy kandydaci, ale PiS nie był nimi zainteresowany. Sam przedstawiał jako kandydatów czynnych polityków obozu rządzącego. Nam zależy, żeby rzecznik został wybrany w normalny sposób – przekonuje Krzysztof Bosak.

Jak wskazuje Krzysztof Bosak – partia rządząca może być zainteresowana nowelizacją ustawy o RPO. Polityk zapewnia także, że nie zamierza poprzeć ewentualnych kandydatów PiS na urząd Rzecznika:

Zobaczymy, jaka będzie propozycja. Na pewno będziemy przeciw obsadzeniu funkcji RPO działaczem PiS-u. Jeżeli będzie jakakolwiek ustawa, która umożliwiałaby obsadzenie funkcji rzecznika bez prawidłowego wyboru działaczem partyjnym PiS-u, to na pewno nigdy czegoś takiego nie poprzemy – podsumowuje Bosak.

N.N.

Źródło: Onet.pl

Adam Bodnar: Cały czas twierdzę, że TK wyszedł poza granice wniosku, o czym mówiłem na rozprawie

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest niezgodny z Konstytucją. Oznacza to, że za trzy miesiące Adam Bodnar nie będzie już pełnił funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich.

Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem prezes Julii Przyłębskiej wydał dziś orzeczenie odnośnie RPO Adama Bodnara. Instancja stwierdziła, że że art. 3 ust. 6 ustawy o RPO – na mocy, którego Bodnar nadal pełnił obowiązki Rzecznika Praw Obywatelskich do czasu wyboru nowego Rzecznika – jest niezgodny z trzema artykułami konstytucji. Jak komentuje sytuacje Adam Bodnar:

To potencjalnie oznacza dwie sytuacje: albo parlament wybierze nowego rzecznika, albo uchwali nową ustawę i doprowadzi do wyboru kogoś, kto będzie pełnił rolę komisarza, nie RPO, co z perspektywy tej instytucji nie jest najlepsze.

Zdaniem Bodnara możliwość zastąpienia instytucji RPO osobą komisarza może stanowić systemowe niebezpieczeństwo. Jak podkreśla Adam Bodnar:

Apeluję do sił politycznych, by się dogadały co do wspólnego kandydata. (…) Ja nie popieram żadnego kandydata, ale muszę podkreślić, że można mieć różną ocenę osób, które w tym procesie występują. Nie wypowiadam się na temat kandydatur.

Konsekwencją orzeczenia TK będzie ustąpienie Bodnara ze stanowiska RPO już za trzy miesiące, czyli do momentu wejścia w życie orzeczenia:

Przez trzy miesiące będę starał się tak wykonywać swoje obowiązki, by obywatele nie poczuli, że zostali bez RPO – publicznie zapewnia Bodnar.

Jednocześnie, pełniący funkcję RPO polityk podkreśla swoją wdzięczność za okazane mu dotychczas wsparcie:

Chciałbym podziękować wszystkim obywatelom, działaczom, aktywistom, sędziom, prokuratorom, którzy mnie wspierają. To jest ważne nie tylko dla mnie, ale dla całego biura RPO. Bardzo się cieszę, że państwo tak o tę instytucję zabiegają.

Mimo, iż jak przyznaje Bodnar, cały czas twierdzi on, że Trybunał „wyszedł poza granice wniosku” – podkreśla, że z chwilą opublikowania wyrok nabiera on mocy prawnej bez względu na jego ocenę:

Możemy na różne sposoby oceniać wyroki TK, możemy wskazywać wady formalne ws. niektórych sędziów, że nastąpiła manipulacja składem TK, możemy wskazywać, że art. 7 konstytucji nie powinien być w ogóle wskazywany, bo wnioskodawcy nie zebrali podpisów grupy posłów, ale to wszystko należy do komentatorów. Jednak, kiedy wyrok zostanie opublikowany publicznie to nabiera mocy prawnej niezależnie od naszej oceny – komentuje Adam Bodnar.

N.N.

Źródło: Onet.pl

Dziambor: Podwyższenie kwoty wolnej to koszt kilkudziesięciu miliardów. Trzeba pomyśleć o samorządach

Artur Dziambor o poprawności politycznej, sporach na lewicy, Strajku Kobiet i leatalnej przesłance aborcji oraz o problemie finansowania samorządów po podwyższeniu kwoty wolnej od podatku.

Przedawkowanie politycznej poprawności sprawia, że muszą się nawzajem atakować.

Artur Dziambor stwierdza, że spory na lewicy są na zupełnie innym poziomie niż te między przedstawicielami Konfederacji. W przypadku tej ostatniej:

Dziambor odnosi się także do manifestacji Strajku Kobiet. Stwierdza, że postulaty Marty Lempart odbiegają od tego za czym ludzie  początkowo protestowali po orzeczeniu TK.

 Poseł Konfederacji stwierdza, że jego formacja chciałaby wyodrębnienia przesłanki wad letalnych w przypadku aborcji. Brak takiej przesłanki ocenia negatywnie, oceniając, że ustawa zaproponowana przez prezydenta byłaby dobrym wyjściem.

Polityk odnosi się do pomysłu podwyższenia kwoty wolnej od podatku dochodowego. Nie sądzi, by to spowodowało odpływ części sympatyków Konfederacji do Zjednoczonej Prawicy. Przyznaje, że na podatku dochodowym polegają w dużej mierze samorządy, które miałyby problem, gdyby wpływy z niego spadły.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego podnosi kwestię zarobków polityków. Stwierdza, że za każdym razem, gdy mowa jest o zarobkach polityków, pojawia się demagogia według której politycy powinni pracować za darmo.

 Dziambor zauważa, że pieniądze, które Polska będzie teraz od Unii Europejskiej dostawać to kredyt, który kiedyś trzeba będzie oddać. Podkreśla, iż jeśli ludzie są demotywowani do pracy przez 500+ to jest negatywne, a nie pozytywne zjawisko.

 Polityk zaprzecza jakoby miało miejsce zbliżenie między Konfederacją a Solidarną Polską. Obie formacje mają punkty wspólne w kwestiach unijnych i energetycznych, ale w kwestiach podatkowych już się różnią.

Dziambor odnosi się do komentarzy, jakie wywołał jego tweet dotyczący kontynuacji „Kosmicznego meczu”, gdzie zmieniono w porównaniu do pierwszej części wygląd króliczycy Loli.

Stwierdza, że jego wpis został niewłaściwie zrozumiany, gdyż nie chodziło w nim o sam wygląd animowanej bohaterki, tylko o powód dla którego go zmieniono. Jest nim zaś poprawność polityczna.

Innym przykładem poprawności politycznej jest serial, w którym królową Anglii Annę Boleyn gra czarnoskóra aktorka Jodie Turner-Smith.

Posłuchaj całej rozmowy!

A.P.

Paweł Kowal: chcemy, by dzieci więzione w okresie komunizmu lub urodzone w więzieniu otrzymały odszkodowania

Gościem red. Magdaleny Uchaniuk w Poranku WNET był prof. Paweł Kowal, który mówił o stanowisku PO ws. aborcji, wyroku TK oraz kondycji obozu rządzącego.

[related id=137295 side=right] Prof. Paweł Kowal komentował przedstawiony przez Platformę Obywatelską program dotyczący aborcji, który przewiduje legalną aborcję do 12 tygodnia ciąży , bezpłatny dostęp do antykoncepcji, w tym awaryjnej, zabiegów in vitro i badań prenatalnych. Według niego niezależnie od tego jak ewoluuje postawa PO w tej sprawie, każdy będzie mógł głosować w zgodzie z własnymi przekonaniami.

Jak zauważa w samym Prawie i Sprawiedliwości nie ma jednolitego stanowiska ws. aborcji.

Polityk podkreśla, że choć sam jest przeciwny aborcji, sposób w jaki wdrożono nowe przepisy w tej kwestii jest nie do przyjęcia.

Paweł Kowal mówił także o projekcie, według którego dzieci Żołnierzy Wyklętych które przebywały w więzieniach ze swoimi rodzicami otrzymają odszkodowania. Deklaruje, że jego środowisko jest gotowe do szerokiej współpracy w tym zakresie.

Odniósł się również do sytuacji w Zjednoczonej Prawicy. Według niego spory w koalicji, brak koncepcji rządzenia oraz spadające poparcie wśród młodego elektoratu doprowadzą do wcześniejszych wyborów.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.