Rosja musi wreszcie zrezygnować ze snów o potędze / Marko Mihkelson, Piotr Mateusz Bobołowicz, „Kurier WNET” 99/2022

Rosja musi zerwać ze swoją kryminalną przeszłością i uznać, że jest w przyszłości dla niej inna alternatywa niż bycie rządzonym przez czekistowską dyktaturę, jak ma to miejsce dzisiaj.

Z Markiem Mihkelsonem, przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych Riigikogu – parlamentu Estonii, rozmawia Piotr Mateusz Bobołowicz.

Od 24 lutego Estonia wraz z Łotwą i Litwą są wśród państw najmocniej wspierających Ukrainę. Można by zapytać, dlaczego tak mały kraj angażuje się tak bardzo?

To dobre pytanie i bardzo łatwa odpowiedź. Martwimy się o nasze bezpieczeństwo. Martwimy się o bezpieczeństwo europejskie. Martwimy się o wolność, demokrację. I rozumiemy, jak zła i niebezpieczna jest czekistowska Rosja rządzona przez byłych oficerów KGB, na czele z Putinem.

Jak widzimy nie tylko przez kilka ostatnich miesięcy, kiedy Rosja rozpoczęła eksterminacyjną wojnę przeciwko jednemu z suwerennych narodów w środku Europy, ale od wielu, wielu lat, rosyjskie pragnienie odbudowania imperium nigdy nie straciło na znaczeniu dla rosyjskich rządzących.

Wojny w Czeczenii, w Gruzji, teraz już dziewiąty rok, odkąd trwa atak na Ukrainę – to wszystko pokazuje nam, że musimy być bardzo czujni, gotowi bronić naszych interesów, naszego sojuszu. Dlatego Estonia i inne państwa, które znają i rozumieją prawdziwą głębię tego ryzyka i to, że groźny plan Rosji nie zaczął się w tym roku, ale wiele lat temu, wspierają Ukrainę w jej wojnie o niepodległość.

To jest proste, mamy tylko to jedno wyjście. Jeśli chcemy zobaczyć w nadchodzących latach stabilną i prosperującą Europę, Ukraina musi wygrać tę wojnę o niepodległość, musi przetrwać jako demokratyczny naród, a Rosja musi zostać strategicznie pokonana. A to wymaga, oczywiście, wysiłku wielu państw, żeby wesprzeć Ukrainę w tej walce.

A jak widzi pan sytuację z Rosją po wojnie? Powiedział pan: strategicznie pokonana, ale co wtedy z nimi zrobić?

To trudne do osiągnięcia, ale także proste. Przede wszystkim Rosja nie może odnieść sukcesu w swojej eksterminacyjnej wojnie przeciwko Ukrainie. Jeśli zwyciężą, oznacza to, że nie będzie już Ukrainy. Tysiące Ukraińców zginą, będą torturowani, porywani, deportowani, co widzimy każdego dnia w wiadomościach z Ukrainy. Ale po pierwsze trzeba robić to, co zrobiliśmy my i wiele państw: udzieliliśmy Ukrainie i rządowi ukraińskiemu wszelkiego rodzaju wsparcia, żeby byli gotowi bronić własnego kraju, a ostatecznie także wyzwolić okupowane terytoria. To jest kwestia numer jeden. Oczywiście wymaga to dużo więcej, nawet na poziomie przemysłowym, żeby wspierać Ukrainę bronią, środkami ochrony i wyposażeniem. I widzę, że stajemy się w tym lepsi; mam na myśli społeczność Zachodu.

Po drugie musimy wzmocnić naszą własną obronę i wzmocnić wschodnią flankę NATO nową strategią odstraszania przez odmowę. To oznacza silniejszą obecność sojuszników w naszym regionie, zwłaszcza w państwach bałtyckich. Cieszymy się, że szczyt NATO przyniósł dobre wytyczne w tym kierunku. Teraz musimy je wprowadzić w życie.

Inny bardzo ważny obszar: przyznaliśmy Ukrainie i Mołdawii status kandydata do Unii Europejskiej. I musimy zrobić wszystko, co konieczne i pomóc Ukrainie i Mołdawii rozpocząć dużo szybszy proces integracji z resztą Europy. To oznacza również poparcie dla ukraińskiego członkostwa, przyszłego członkostwa, jestem tego bardziej niż pewien.

Ale dzień po tym, jak Ukraińcy wygrają tę wojnę, musimy zaprosić Ukrainę, by stała się częścią NATO. Mają dzisiaj najbardziej zdolną do walki armię w Europie.

I jeszcze nie mniej ważna kwestia. Strategiczna porażka Rosji widoczna jest w obszarze nordyckim, gdzie Finlandia i Szwecja są już bardzo blisko pełnego członkostwa w NATO, czego nikt nie oczekiwał przed 24 lutego, nawet w obu tych państwach. Więc miejmy nadzieję, że na koniec tego roku, gdy wszystkie 30 państw ratyfikuje ich protokoły akcesyjne, NATO rozszerzy się o Finlandię i Szwecję. To będzie duży cios, strategiczny cios dla Rosji. I kolejna ważna sprawa: musimy utrzymać silne i potrzebne sankcje przeciwko Rosji, żeby ograniczyć jej możliwości finansowania tej wojny eksterminacyjnej przeciwko Ukrainie. (…)

Łotewski parlament uznał Rosję za państwo sponsorujące terroryzm. Czy Estonia powinna zrobić to samo?

My także dyskutujemy and tym w ramach naszej komisji. Jest to podobny temat i część, powiedzmy, ogólnego podejścia do tego samego zagadnienia. Wspominałem, że ta wojna musi dojść do punktu, kiedy będziemy mogli uznać porażkę strategiczną obecnej rosyjskiej agresji. A w ramach tego społeczność międzynarodowa musi uznać, że Rosja prowadzi wojnę na Ukrainie w sposób ludobójczy. Estoński parlament, podobnie jak niektóre inne parlamenty w Europie, już uznał rosyjskie działania na Ukrainie, zbrodnie wojenne za ludobójstwo.

Jesteśmy gotowi rozważyć teraz kwestię uznania Rosji za państwowego sponsora terroryzmu i, niestety, a może „stety”, prawdopodobnie w jakiś sposób musimy międzynarodowo uznać, że jest to częścią rosyjskiej polityki, zarówno zagranicznej, jak i wewnętrznej, od wielu, wielu, wielu lat.

Zaczynając od 1917 roku, kiedy po bolszewickim przewrocie powołana do życia została Czeka. Od tego czasu Rosja, zarówno przeciwko własnym obywatelom, jak i w imię tych szalonych idei polityki zagranicznej, używa terroryzmu i udziela wsparcia dla międzynarodowego terroryzmu. Można tu przywołać bardzo aktywne zaangażowanie KGB pod koniec lat sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych w początki wspierania islamskiego terroryzmu przez Organizację Wyzwolenia Palestyny. I przez te lata wiele międzynarodowych grup terrorystycznych było wspieranych i wykorzystywanych przez KGB, przez Związek Sowiecki.

A jeśli cofniemy się zaledwie o dwadzieścia lat, widzieliśmy akty terroru takie, jak wysadzenie budynków mieszkalnych w Moskwie i innych miastach w 1999 roku albo tak zwany atak terrorystyczny na szkołę w Biesłanie czy wydarzenia w teatrze w Moskwie i kilka innych epizodów, które pokazują nam, jak bardzo rosyjskie służby specjalne były zaangażowane w działania terrorystyczne, wykorzystując je do własnych celów. Mam na myśli cele rządzących. I to samo widzimy dzisiaj w Ukrainie, tak jak terroryzm nuklearny w Zaporożu czy okropne, okropne, barbarzyńskie zbrodnie wojenne, których świadkami jesteśmy, niestety, praktycznie codziennie. To pokazuje nam, że Rosja bardzo, bardzo celowo używa tych terrorystycznych taktyk. Jest dobry powód, by nazwać Rosję państwem sponsorującym terroryzm.

Cały wywiad Piotra Mateusza Bobołowicza z Markiem Mihkelsonem znajduje się na s. 1 i 2 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 99/2022.


 

  • Wrześniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Wywiad Piotra Mateusza Bobołowicza z Markiem Mihkelsonem, pt. „Rosja musi zrezygnować ze snów o potędze” na s. 1 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 99/2022

Amerykańskie służby zabiły prawą rękę bin Ladena

Po lewej Osama bin Laden, po prawej Ajman al-Zawahiri [fot. Wikimedia Commons]

We wtorek, 2 sierpnia 2022 r., prezydent USA Joe Biden ogłosił, że w przeprowadzonym przez oddziały Navy SEALs ataku zginął Ajman al-Zawahiri, jeden z przywódców Al-Kaidy.

„Sprawiedliwości stało się zadość” – skomentował amerykański przywódca.

Zamach został przeprowadzony w sobotę 30 lipca, w centrum Kabulu (Afganistan). Jak potwierdzają źródła z amerykańskiej administracji, przygotowanie operacji nadzorował osobiście – jako zwierzchnik sił zbrojnych – prezydent Biden. Na trop „emira Al-Kaidy” tajni agenci wpadli w kwietniu tego roku, gdy dostali informację, że mężczyzna zamieszkał w domu w śródmieściu Kabulu.

Położenie domu było dodatkową trudnością w planowaniu operacji, gdyż Bidenowi zależało, żeby w zamachu nie ucierpieli postronni cywile – w tym rodzina al-Zawahirego. Ostatecznie zdecydowano się na wystrzelenie pocisków AGM-114 „Hellfire” (ang. „ogień piekielny”) z drona.

Doktor Ajman al-Zawahiri urodził się 19 czerwca 1951 w Egipcie. W latach 60. związał się z Bractwem Muzułmańskim, najstarszą organizacją islamistyczną w tym kraju. W 1974 r. ukończył chirurgię na Uniwersytecie w Kairze. Z czasem stał się popularnym działaczem islamistycznym dzięki wystąpieniom w katarskiej telewizji Al-Dżazira. Razem z Osamą bin Ladenem zaplanował zamachy na WTC i Pentagon w 2001 r. Po śmierci bin Ladena został szefem Al-Kaidy.

Śmierć „emira Al-Kaidy” to kolejny poważny cios dla międzynarodowego dżihadu. W sierpniu 2020 r. Mossad zabił w Teheranie Abdullaha Ahmeda Abdullaha, najważniejszego stratega Al-Kaidy, a 3 lutego Siły Zbrojne USA zlikwidowały drugiego „kalifa” Państwa Islamskiego, Abu Ibrahima al-Kuracziego.

[ARP]

Źródła: PAP, Associated Press, Wikipedia

Przywódca Państwa Islamskiego schwytany w Turcji

Bobołowicz: klasyczny terrorysta swoimi zbrodniami się szczyci, Rosja przed światem je ukrywa

Rosja jako ulubioną metodę stosuje kłamstwa, podstęp i intrygi. Dzięki temu nie tylko morduje, ale jeszcze sieje dezinformację, której skutki bywają równie tragiczne.

Gdy ukraińscy żołnierze po heroicznej obronie Mariupola opuszczali w maju teren zakładów Azowstal i oddawali się w rosyjską niewolę gwarantem ich bezpieczeństwa stał się Międzynarodowy Czerwony Krzyż i Organizacja Narodów Zjednoczonych. To te instytucje miały zabezpieczyć nie tylko życie jeńców, ale również doprowadzić do wymiany ich na pochwyconych przez Ukrainę rosyjskich okupantów. 29 czerwca br. rzeczywiście doszło do pierwszej z zaplanowanej wymian jeńców: na Ukrainę powróciło 144 żołnierzy, 95 z nich to żołnierze-obrońcy zakładów Azowstal. Jednak większość obrońców Mariupola nadal przebywa w niewoli w rożnych miejscach okupowanych przez Rosję i na terenie samej Federacji Rosyjskiej.

Cześć z nich trafiła do byłej kolonii karnej w okupowanej Ołeniwce, gdzie Rosjanie jeszcze w lutym stworzyli tzw. więzienie filtracyjne. 29 lipca br. świat dowiedział się o eksplozji na terenie więzienia, a rosyjskie źródła poinformowały, że ukraińskie wojska przy pomocy z wyrzutni Himars uderzyły w więzienie, zabijając ponad 50 ukraińskich więźniów i raniąc kolejnych 70. Ta wersja od samego początku jednak brzmiała nieprawdopodobnie. Nawet sami Rosjanie przyznali się, że w czasie rzekomego ataku nie zginął żaden więzienny stróż, żadna osoba z rosyjskiej ochrony i prorosyjskich kolaborantów.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: Rosja i Putin uciekają się wprost do terroryzmu. Zawieszenie broni byłoby z korzyścią dla Rosji

Z czasem ukraińskie służby opublikowały przechwycone rozmowy okupantów, z których wyłania się całkowicie inny obraz. Po pierwsze kilka dni przed eksplozją więźniów przeniesiono do najdalej wysuniętego skrzydła i to akurat ono zostało zniszczone w wyniku wybuchu nie niszcząc całości obiektu. Może to wskazywać, że akcja mordu na więźniach była planowana przez rosyjskich okupantów z wyprzedzeniem. Sama eksplozja mogła być nie wynikiem ostrzały artyleryjskiego, lecz rezultatem podłożenia ładunków wybuchowych – o tym też świadczą zdjęcia satelitarne pokazujące zniszczenia budynku.

Okupanci w podsłuchanych rozmowach mieli się też przyznać, że pomimo prowadzenia przez nich ostrzału z wyrzutni rozmieszczonych nieopodal więzienia, Ukraińcy na atak nie odpowiedzieli. Przed eksplozją nie było też słychać charakterystycznego dźwięku nadlatujących rakiet.

Według bliskich pomordowanych wpis rosyjskich dyplomatów (ciężko nawet tak ich nazywać) świadczy najlepiej o tym kto stoi za tą zbrodnią. Rosjanie mordują i przed światem mordów się wypierają, ale w wewnętrznej polityce wcale się z tym nie kryją. Gdy w 2014 roku napadli na Krym Putin przez miesiące kłamał, że nie ma z tym nic wspólnego, a jednocześnie w całej Rosji nagradzano żołnierzy „za zdobycie Krymu”. Rosjanie wypierali się, że stoją za zestrzeleniem malezyjskiego samolotu rejsu MH 17 w lipcu 2014 roku ( i dalej się wypierają) i zrobili wszystko, by wyciągnąć z Ukrainy Władimira Cemacha, który kierował obroną przeciwlotniczą i wyrzutnią rakiet Buk, która 17 lipca 2014 roku zestrzeliła samolot pasażerski z 298 osobami na pokładzie. Putin nagradzał też wykonawców zamachu na Skripala i jego córkę. Rosja nie wydawała i nie wydaje zbrodniarzy NKWD, KGB, FSB, GRU odpowiedzialnych za mordy na przestrzeni lat. Zawsze zaprzecza zbrodniom, nawet w świetle oczywistych faktów. I nagradza wykonawców tych zbrodni.

Gdy Ukraina słusznie domaga się uznania Rosji za kraj terrorystyczny, to należy rozumieć tę różnicę: klasyczny terrorysta swoimi zbrodniami się szczyci, Rosja przed światem je ukrywa i jako ulubioną metodę stosuje kłamstwa, podstęp i intrygi. Dzięki temu nie tylko morduje, ale jeszcze sieje dezinformację, której skutki bywają równie tragiczne.
Jednak to dbanie o ukrywanie zbrodni przed światową opinią publiczną jest też rosyjską słabością i świat powinien to wykorzystać. Nie wystarczy bowiem prowadzić śledztwa po dokonanych rosyjskich zbrodniach (ich rezultaty i tak Rosja ignoruje – tak przecież jest też we wspomnianej sprawie MH 17), trzeba im przeciwdziałać wykorzystując ten strach Rosji przed pokazaniem jej metod.

I tu się pojawia pytanie: dlaczego w ołeniwskiej turmie nie było obserwatorów MCzk, czy ONZ? Dlaczego międzynarodowi obserwatorzy bez problemu mogą przebywać na terenie Ukrainy, a nie mogą prowadzić swoich działań w Rosji i na okupowanych terytoriach? Dlaczego świat pozwala na te podwójne standardy agend, które przecież są przez nas utrzymywane, w których pracują osoby desygnowane przez nasze państwa? Rosję trzeba prosić by zgodziła się na międzynarodowe śledztwa i zgodzi się ona na nie wtedy, gdy zdąży posprzątać dowody.

My Polacy o tym wiemy najlepiej, wiemy ile czekaliśmy na prawdę o Katyniu, wiemy jak Rosja wciąż gra sprawą katastrofy smoleńskiej. Dlatego też ciężko uwierzyć, że Rosja dotrzyma jakichkolwiek zobowiązań, też w sprawach zbożowych. Cóż, chyba do skutku będę tak kończyć moje felietony: putinowskiej Rosji nie można wierzyć, nie można się układać, z Rosją nie ma sensu nic podpisywać, bo z terrorystą się nie negocjuje. I pewnie pobratymcy zamordowanych w Ołeniwce Azowców Putinowi to pokażą.

Felieton ukazał się wcześniej w Dzienniku Lubelskim. Jest również dostępny dla Państwa w formie dźwiękowej:

Dmytro Antoniuk: Rosja i Putin uciekają się wprost do terroryzmu. Zawieszenie broni byłoby z korzyścią dla Rosji

Featured Video Play Icon

Korespondenci Radia Wnet na Ukrainie o ostrzale Charkowa oraz o sprawie odblokowania transportów ukraińskiego zboża i zawieszenia broni.

Paweł Bobołowicz i Dmytro Antoniuk mówią o kontynuowanych przez Rosję ostrzałach ukraińskich miast, w których giną cywile. Charków został ponownie ostrzelany. Co najmniej trzy osoby, w tym trzynastolatek zginęły. Jak mówi Antoniuk,

Rosja i Putin uciekają się wprost do terroryzmu.

Czytaj także:

Antoniuk: Osiągnięto porozumienie w sprawie odblokowania ukraińskich portów. Wkrótce powinien ruszyć transport zboża

Kreml uzależnia zgodę na odblokowanie handlu od zniesienia sankcji na zboże rosyjskie.

Będzie takie zawieszenie broni pod warunkiem dostarczania całemu światowi zboża i na to w żaden sposób nie można zgadzać się, bo to zawieszenie broni koniecznie jest potrzebne Putinowi.

Jak podkreśla Dmytro Antoniuk zawieszenie broni byłoby na korzyść Rosji, która potrzebuje pauzy strategicznej, żeby się przegrupować. Ukraina, jak wskazuje Paweł Bobołowicz, potrzebuje broni, a nie rozejmu.

A.P.

Sytuacja na wschodzie nie jest tak tragiczna. Wojna skończy się 1 sierpnia – mówi prof. Roman Dyczkowski

Featured Video Play Icon

Historyk z Uniwersytetu w Dnipro komentuje działania wojsk rosyjskich. Jego zdaniem tracą one zdolności operacyjne i już wkrótce może nastąpić koniec wojny.

Prof. Roman Dyczkowski komentuje sytuację w Dnipro. W mieście obecnie panuje spokój. Możliwe, że związane jest to ze zmianą sytuacji międzynarodowej. Ostrzał rakietowy mógł przestać być potrzebny do wywierania presji na zagranicznych liderów. Niewykluczone jednak, że niedługo pociski znów spadną na miasto, gdyż:

Rosjanie działają jak terroryści. Myślą kategoriami: proszę przyjąć nasze warunki pokoju, bo inaczej zniszczymy wszystko, co da się zniszczyć.

Demolowanie miast może być wynikiem desperacji Rosjan, którzy tracą powoli możliwości do prowadzenia natarcia. Skoncentrowali się na zdobyciu Lisiczańska. Mają wystarczające siły, by uderzyć na miasto, lecz w innych regionach (zdaniem gościa Radia Wnet) ich zdolności operacyjne spadły prawie do zera.

Sytuacja na wschodzie nie jest wcale tak tragiczna jak zwykło się mówić. Najgorzej było w maju. Do Ukrainy dociera wsparcie z Zachodu. Przewidują, że wojna skończy się 1 sierpnia, choć nie z zadawalającym do nas rezultatem.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.B.

Czytaj też:

Marek Jakubiak o polityce Zachodu: bierność wobec agresora zawsze powoduje, że staje się on silniejszy

Jeżeli Rosjanie zdobędą Popasną, to zamkną okrążenie wokół Lisiczańska – mówi korespondent Radia Wnet na Ukrainie

Dmytro Antoniuk komentuje wczorajszy atak rakietowy na centrum handlowe w Krzemieńczuku. Mówi o sytuacji ukraińskiej armii w Donbasie.

Im dłużej trwa wojna, tym bardziej Rosja staje się brutalna w działaniu. Wczorajszego dnia doszło do wielu ataków rakietowych. Zniszczono między innymi centrum handlowe w Krzemieńczuku zabijając 18 osób.

Mocno ucierpiał też Charków, w którym za cel wzięto sobie centralne dzielnice miasta. Uderzono również na Lisiczańsk. Pociski spadły na osoby czekające w kolejce po wodę.

Mówi korespondent Radia Wnet Dmytro Antoniuk. Wojna trwa w najlepsze, a sytuacja w Donbasie staje się coraz poważniejsza. Rosjanie znajdują się już na południowych obrzeżach Lisiczańska. Odnoszą też sukcesy na północ od Popasnej.

Jeżeli Rosji uda się zdobyć miasto, to zamkną okrążenie wokół Lisiczańka. Po jego zdobyciu Moskwa będzie kontrolowała cały obwód ługański.

K.B.

Partyzantka latynoamerykańska: głos ludu, czy terroryści?

Poster EZLN/Quadrado/Domena publiczna

Ruchy partyzanckie są integralną częścią problematyki społęczno-politycznej Ameryki Łacińskiej ostatnich kilku dekad. Czy jednak słusznie się czyni wrzucająć je do wspólnego worka wraz z terrorystami?

Historia Ameryki Łacinskiej XX wieku to również działalność partyzancka. W zasadzie można by powiedzieć, że nie było kraju w tej części świata, w którym nie działałaby partyzantka.

Większość ugrupowań partyzanckich miała charakter skrajnie lewicowy: marksistowsko – leninowski. Część z nich również inspirowała się ideologią maoistowską. Istniały jednak i ugrupowania partyzanckie prawicowe, choć w znacznej mniejszości. Spora część lewicowych ugrupowań partyzanckich finansowana była przez rząd catrystowski na Kubie.

Niemalże wszystkie ugrupowania partyzanckie uważały się za obrońców uciśnionego ludu. Co zresztą nie przeszkadzało im wielokrotnie mordować swoich „podopiecznych”. Z kolei przeciwnicy ugrupowań partyzanckich uważają ich za zwykłych terrorystów. Kto zatem w tym sporze ma rację? Odpowiedź z pewnością nie jest łatwa i jednoznaczna.

W dzisiejszym wydaniu República Latina spróbujemy sobie spojrzeć na motywację powstawania ruchów partyzanckich. Spojrzymy również na tło historyczne i polityczne ich działalności. Spróbujemy sobie odpowiedzieć na pytanie, na ile partyzanci byli obrońcami uciśnionych, na ile terrorystami, a na ile zwykłymi przestępcami. Czy we współczesnej Ameryce Łacińskiej istnieje jeszcze miejsce dla partyzatki? A może działalność ruchów partyzanckich jest obecnie niepotrzebna, a nawet szkodliwa? Spojrzymy również na ewolucję ugrupowań partyzanckich w kierunku „cywilizowania” ich ku partiom politycznym oraz politykom wywodzącym się z partyzanckiej braci, którzy objęli rządy w swoich krajach. W tym jednemu z dwóch kandydatów w tegorocznych wyborach prezydenckich w Kolumbii.

Zapraszamy już dziś o godz. 22H00!

Przywódca Państwa Islamskiego schwytany w Turcji

Flaga ISIS / Wikimedia Commons (CC0)

Abu al-Hasan al-Haszemi al-Kurajszi został schwytany przez tureckich funkcjonariuszy policji. Przewodził on Państwem Islamskim od lutego, kiedy to życie stracił Abu Ibrahim al-Haszemi al-Kurajszi.

Przywódca terrorystycznej organizacji został schwytany po długiej obserwacji domu w Stambule, w którym się znajdował. W czasie jego aresztowania policja miała nie otworzyć ognia. O fakcie zatrzymania al – Kurajsziego został już poinformowany Recep Tayyip Erdogan. Akcja tureckich służb zbiegła się czasowo z niedawnym ogłoszeniem przez prezydenta Turcji inwazji na kontrolowane przez siły kurdyjskie terytoria Syrii.

K.B.

Źródło: Onet

Dr Jarosław Cymerski: istnieje szansa, że ktoś w otoczeniu Putina dojdzie do wniosku, że ciągnięcie wojny nie ma sensu

Ekspert do spraw terroryzmu opisuje tło wydarzeń związanych z wojną na Ukrainie. Podaje przyczyny niepowodzeń Rosjan i stara się przewidzieć ich następstwa.

Dr Jarosław Cymerski zastanawia się, co mogło skłonić Władimira Putina do ataku na Ukrainę. Jego zdaniem mógł się on inspirować tzw. doktryną Dugina. Ma ona służyć budowie wielkiej Rosji rządzącej światem.

Doktryna ta zakłada destabilizowanie sytuacji w Europie i rozbicie NATO. Podbój Ukrainy też się w nią wpisuje. Teorię Dugina wykłada się na wszystkich uniwersytetach wojskowych w Rosji.

Ekspert do spraw terroryzmu zwraca uwagę na straty finansowe, jakie ponosi strona rosyjska w wyniku wojny. Długotrwałe przygotowania, analizy pociągnęły za sobą znaczne koszty.

Dodatkowo,Federację Rosyjską wyniszczają sankcję. W tym momencie kraj ten ma mocno nadszarpniętą strukturę gospodarczą i militarną.

Gość Radia Wnet uważa, że Polska jest dobrze przygotowana na ewentualną walkę z rosyjskim terroryzmem. Za bezpieczeństwo obywateli odpowiedzialne są siły anty i kontr terrorystyczne.

Pierwsze z nich przeciwdziałają potencjalnym zamachom, drugie neutralizują zamachowców.

Dr Cymerski mówi również o roli prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w wojnie na Ukrainie. Jest on jego zdaniem prawdziwym mężem stanu, który ramię w ramię walczy u boku swoich żołnierzy.

K.B.

Rozpoczyna się szczyt UE-Afryka. Czy uda się wypracować wspólną strategię zwalczania terroryzmu?

O tym, jak prawdopodobnie będą przebiegać obrady, pisze korespondent polskich mediów we Francji Zbigniew Stefanik.

W piątek  rozpocznie się w Brukseli dwudniowa konferencja  Unia Europejska-Unia Afrykańska. Współpraca UE z UA w kwestiach gospodarczych, program międzynarodowy szczepień na Covid-19 i jego rozwój na kontynencie afrykańskim, wsparcie Unii Europejskiej dla rozwoju gospodarczego państw Czarnego Lądu, czy współpraca kulturowa Unii Europejskiej z Unią Afrykańską: te wszystkie tematy maja zostać poruszone podczas tej konferencji.
Jednak wszystko wskazuje na to, iż ta konferencja będzie głównie toczyła się wokół dwóch tematów.

Pierwszy temat, to rozszerzenie działalności Frontexu. Instytucja ta ma rozpocząć swą działalność na kontynencie afrykańskim. Pierwsze państwo, które zgodziło się przyjąć struktury na swoje terytorium to Senegal. Czy do Senegalu dołączą inne państwa, takie jak Libia, czy państwa Maghrebu?

Działalność Frontexu na kontynencie afrykańskim miałaby służyć zwalczaniu grup przestępczych zajmujących się przemytem nielegalnych imigrantów do Europy, oraz prowadzeniem polityki informacyjnej na miejscu służącej odkłamywaniu propagandy wielu grup przestępczych, które szerzą informacje, według których zachodnia Europa oczekuje na imigrantów z Afryki i jest gotowa przyjąć ich z otwartymi ramionami. W ramach wspólpracy euroafrykańskiej na rzecz powstrzymywania nielegalnej imigracji do Europy kluczowe będzie ustabilizowanie Libii, to państwo mogłoby stać się jednym z głównych elementów zwalczania nielegalnej imigracji do Europy. Ale jakie kroki powinny zostać powzięte, aby skutecznie doprowadzić do ustabilizowania Libii, w sytuacji, w której to państwo stało się przedmiotem w rywalizacji o wpływy pomiędzy Rosją i Turcją?

Kolejny temat, któremu z pewnością uczestnicy rzeczonej konferencji poświęcą wiele czasu, to zaangażowanie Francji i państw UE w zwalczanie dżihadyzmu w państwach Sahelu w ramach międzynarodowej operacji antyterrorystycznej Barkhane i operacji militarnej UE Takuba.

Wydarzenia z ostatnich miesięcy w Mali i Burkina Faso (zamach stanu, ingerencja tzw. grupy Wagnera, oraz pogarszające się stosunki z Paryżem za sprawą Moskwy) zapewne spowodują wycofania francuskich sił zbrojnych  z Mali i Burkina Faso. Jednak według nieoficjalnych informacji wszystko wskazuje na to, że operacja antyterrorystyczna w Sahelu nadal będzie prowadzona przez francuskie siły zbrojne w Czadzie, Nigrze i w Mauretanii.

Pytanie jednak, czy Unia Europejska utrzyma nadal swoja operacje antyterrorystyczną Takuba, która służy jako swego rodzaju dopełnienie operacji Barkhane? Wreszcie, jaka strategia euroafrykańska na rzecz zwalczania dżihadyzmu w obliczu ekspansji rosyjskiej i chińskiej na kontynencie afrykańskim? Czy UE i Afryka w sprawie zwalczania dżihadyzmu mogą przyjąć wspólną strategię? Jakie środki na walkę z dżihadyzmem jest w stanie przeznaczyć Unia Afrykańska? Czy Unii Afrykańskiej bliżej do świata zachodniego, czy do Rosji Putina?

Z pewnością te wszystkie i inne trudne pytania zostaną postawione na tej konferencji, której to wyniki i ustalenia w obliczu coraz trudniejszej sytuacji na kontynencie afrykańskim (niestabilność polityczna, coraz więcej zamachów stanu, szerząca się działalność organizacji przestępczych, ingerencja tzw. grupy Wagnera w sprawy polityczne i ekonomiczne państw afrykańskich) są niepewne.

Zbigniew Stefanik

Czytaj też:

Sahel centrum dżihadyzmu. Repetowicz: Presja na Europę będzie narastać jeśli nie zajmiemy się problemami w samej Afryce