Olga Siemaszko: polityka Mińska od dawna polega na tym, że w każdej krytycznej sytuacji obwinia się Polskę

Redaktor naczelna redakcji wschodniej Radia Wnet o Polsce w propagandzie Łukaszenki i o aktywności białoruskich wojsk.

Olga Siemaszko zauważa, że w propagandzie reżimu Łukaszenki za wszelkie problemy Białorusi odpowiada Polska. Według tej narracji,

Polska była winna sponsorowania ekstremistów i terrorystów, którzy uciekli przed prześladowaniem politycznym.

Czytaj także:

Olga Siemaszko: na Białorusi trwa prawdziwa „wojna kolejowa”

Nasz kraj był atakowany też za reakcję na kryzys migracyjny. Obecnie Mińsk straszy ćwiczeniami NATO, które odbywają się w Polsce i na Litwie. Ćwiczą także białoruscy żołnierze.

Aleksander Wolfowicz, sekretarz stanu Rady Bezpieczeństwa Białorusi ostrzega przed prowokacjami na zachodniej granicy kraju.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

W pierwszym tygodniu maja doszło do 380 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko – białoruskiej

Granica polsko - białoruska/Źródło: Twitter

Od początku bieżącego miesiąca Straż Graniczna odnotowała 380 prób przedostania się na terytorium Polski z Białorusi – informuje Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn.

Zdaniem Stanisława Żaryna ataki cudzoziemców na polską granicę inspirowane są przez białoruskie Służby Specjalne.

Rzecznik Ministra-Koordynatora Służb Specjalnych uważa, że Alaksandar Łukaszenko wciąż próbuje destabilizować sytuację w Polsce. Jego zdaniem czyni to na zlecenie Rosji.

K.B.

Źródło: Twitter

 

Olga Siemaszko: w ramach ćwiczeń na Białorusi zauważono ruch sprzętu wojskowego w kierunku granicy Litwy i Ukrainy

Redaktor naczelna redakcji wschodniej Radia Wnet o manewrach wojskowych i rosyjskich wojskach na Białorusi oraz o ostatnim pożegnaniu pierwszego przywódcy postsowieckiej Białorusi.

Olga Siemaszko mówi o pożegnaniu Stanisłaua Szuszkiewicza. Ostatni przewodniczący Rady Najwyższej Białoruskiej SRR zmarł 3 maja. Był on jednym z sygnatariuszy układów białowieskich rozwiązujących ZSRR.

Pożegnanie ze Stanisłauem Szuszkiewiczem odbędzie się w Mińsku w czerwonym kościele. […] Zaczyna się 6 maja około godz. 20 i potrwa do 7 maja do godz. 15.

Można wpisywać się do księgi pamiątkowej.

Redaktor naczelna redakcji wschodniej Radia Wnet przedstawia zaczynające się na Białorusi ćwiczenia wojskowe.

W ramach ćwiczeń na Białorusi zauważono ruch sprzętu wojskowego w kierunku granicy Litwy i Ukrainy.

Można przypuszczać, że ćwiczenia są odpowiedzią na manewry NATO prowadzone na Litwie i w Polsce. Siemaszko mówi też o rosyjskich wojskach na Białorusi.


A.P.

Czy z prawosławnymi można budować Międzymorze?

Seria felietonów Klaudiusza Wesołka, dotycząca historii idei Międzymorza na portalu wnet.fm w każdy wtorek

Spotkałem się z opinią, że do Trójmorza i innych inicjatyw, nawiązujących do idei Międzymorza, nie należy włączać Ukrainy i Białorusi, bo jako prawosławne są nam „obce kulturowo i cywilizacyjnie”. Argumenty te można odeprzeć dość łatwo, przypominając, że Rumuni i Bułgarzy są w większości prawosławni i z prawosławną religią przez wieki związani, a ich kraje weszły do Trójmorza, a wcześniej do UE i NATO. Prawosławna Grecja była w UE i NATO na długo przed nami. Uparci będą jednak mówić, że integracja tych krajów z Zachodem to błąd, a nawet że Grecja wkrótce porzuci Zachód i rzuci się w objęcia prawosławnej Rosji. Dla mnie to doktrynalne banialuki.

Zgadzam się z Feliksem Konecznym, że prawosławie nie tworzyło cywilizacji, ale zawsze wspierało cywilizację panującą na danym terenie. Często jednak prawosławie musiało wybierać między dwiema walczącymi cywilizacjami na danym terenie. Dobrym tego przykładem jest prawosławie ukraińskie, które niestety przeważnie wspierało cywilizację turańską (tatarsko-mongolsko-moskiewską) przeciwko zachodniej (zwanej łacińską lub chrześcijańsko-klasyczną), choć bywało też odwrotnie, jak w czasach hetmana Sahajdacznego, księcia Ostrogskiego i metropolity kijowskiego Petra Mohyły.

Niestety w czasach powstań kozackich zaczęła się orientacja na Moskwę. Moskwa ogłosiła się „Trzecim Rzymem”, a podporządkowane carowi moskiewskie prawosławie pragnęło narzucić prymat całemu prawosławnemu światu, a przynajmniej ziemiom określanym jako „ruskie”.

Tu musimy wejść trochę w sprawę różnic między katolicyzmem a prawosławiem. W prawosławiu nie ma odpowiednika papiestwa, a „pierwszym wśród równych” jest Patriarcha Konstantynopola. W praktyce często oznaczało to większy wpływ władców świeckich na religię, co nazywane było cezaropapizmem. Cezaropapizm był początkowo także dużym problemem Kościoła Zachodniego. Generalnie w świecie zachodnim cezaropapizm został pokonany, czego symbolem był hołd oddany papieżowi w Canossie, ale lokalnie tu i ówdzie podnosił głowę.  Na wschodzie cezaropapizm był trochę większym problemem. Nigdy nie wszedł on do oficjalnej doktryny prawosławia, a wschodni teologowie, tacy jak Jan Złotousty, twórca bizantyjskiej liturgii, ostro walczyli z tym zjawiskiem. Różnice teologiczne pomiędzy prawosławiem a katolicyzmem, pomimo tysiącletniej schizmy, ciągle dotyczą tylko detali i są zrozumiałe jedynie dla teologów.

Niestety, jest jeden kraj prawosławny, gdzie cezaropapizm przyjął wręcz karykaturalne rozmiary. Jest to Rosja. Tam od wieków Cerkiew była i jest ściśle podporządkowana władzy państwowej. Piotr I zniósł nawet Patriarchat Moskiewski i uczynił z Cerkwi instytucję państwową. W Związku Sowieckim zaś prawosławni patriarchowie nie byli jakimiś tam tajnymi współpracownikami, ale wysokiego stopnia funkcjonariuszami NKWD i KGB. To wszystko wpłynęło też na ukraińskie i białoruskie prawosławie.

W I Rzeczypospolitej katolicy stanowili cztery i pół miliona, a prawosławni pięć milionów ludności. Wbrew różnym stereotypowym opiniom, prawosławni w I RP to nie byli tylko chłopi, ale także szlachta, a nawet wielcy magnaci Rzplitej. Charakter naszego państwa był zupełnie różny od Moskwy, więc ukraińskie i białoruskie prawosławie też różniło się od moskiewskiego. Wydawało się, że unia brzeska w 1596 r. ostatecznie odetnie prawosławnych w Rzeczypospolitej od Moskwicinów.

Stało się niestety dokładnie odwrotnie. Unia kościelna, a w szczególności wtrącenie się do niej władzy państwowej, dało Moskwie pretekst do odgrywania „obrońcy prześladowanego prawosławia”. Później Rosja zaczęła powoli wchłaniać ziemie ukraińskie i białoruskie, a prawosławnych urabiać na własną modłę.

W czasach najnowszych Ukraińcy długo walczyli o prawosławną autokefalię i stało się to elementem ich walki o suwerenność. Dopiero w 2019 r. ukraińska autokefalia została oficjalnie uznana, otrzymując TOMOS – oficjalne uznanie z Konstantynopola. Pewnie dlatego z patriarchy moskiewskiego Cyryla spadła maska i wspiera on obecnie napastniczą wojnę i masowe mordowanie Ukraińców. W obliczu tej strasznej wojny na Ukrainie wiele ukraińskich parafii, podlegających Moskwie, przechodzi do Cerkwi ukraińskiej. Myślę, że jest to duchowy zwrot nie tylko o charakterze religijnym, ale też cywilizacyjnym.

W ogóle ta wojna prawdopodobnie będzie oznaczała zwrot cywilizacyjny na Ukrainie, przez wieki jakby balansującej między Wschodem i Zachodem. Pośrednio wpłynie to także na Białoruś. Myślę więc, że mimo dominującego tam prawosławia, Ukraina i Białoruś mogą stać się dobrymi partnerami dla Polski i dla całej Europy Środkowej. Świadomie używam określenia „Środkowej”, a NIE „Środkowo-Wschodniej”.

 

 

Czytaj też:

Unia Polsko-Ukraińska – Próba Ośmieszenia Idei Międzymorza?

Seria felietonów Klaudiusza Wesołka, dotycząca historii idei Międzymorza na portalu wnet.fm w każdy wtorek.

Pojawił się niedawno pomysł unii Polski i Ukrainy i stworzenia wspólnego państwa. Jest to pomysł autorstwa różnych działaczy samorządowych i polityków, odstawionych na boczny tor. Świadomie nie wymieniam nazwisk. Rozumiem, że takowe państwo miałoby być federacją, bo o państwie unitarnym to w ogóle nie ma sensu dyskutować. Federacja też nie jest dobrym pomysłem.

Już Piłsudski uważał, że Ukraina powinna zostać niepodległym państwem. Federację chciał robić z Litwą i Białorusią. Z tego też nic nie wyszło. Etniczni Litwini nie chcieli federacji. Nie chcieli jej też Polacy z Wileńszczyzny (Litwy Środkowej), którzy zagłosowali za bezpośrednim wcieleniem ich ziem do Polski.
Gdyby nie Traktat Ryski to jakieś szanse miałaby federacja z Białorusią. Może nawet dzisiaj miałaby szansę. Tylko po co? Jeśli większość Białorusinów poparła by federację, to i tak pozostała by ostra opozycja przeciwko „powrotowi polskich panów”. Z kolei wśród Białorusinów,  popierających federację, sporo byłoby takich, którzy myśleli by, że „polscy panowie” wzięli ich na swoje utrzymanie i wkrótce byłoby rozczarowanie.
Mieroszewski z paryskiej „Kultury”, autor koncepcji ULB, czyli powojennej ewolucji idei Międzymorza, słusznie postulował całkowite odejście od koncepcji federacyjnych. Dzisiaj jest to jeszcze bardziej aktualne. Obecnie istnieją dwa „zalążki” Międzymorza – gospodarcze Trójmorze i militarna „Dziewiątka Bukaresztańska” (forum współpracy państw „wschodniej flanki” NATO). Jeśli Ukraińcy zechcieliby budować z nami Międzymorze, to trzeba dążyć do przyłączenia się Ukrainy do tych dwóch inicjatyw. Pomysł, by tworzyć wspólne państwo tylko ośmiesza koncepcję Międzymorza.
Klaudiusz Wesołek

Dzikawicki: Mińsk przekonywał Moskwę, że poważnie wątpią w lojalność swego wojska w przypadku rozkazu ataku na Ukrainę

Akcje dywersyjne na Białorusi, ochotnicze formacje walczące po stronie Ukrainy i uzależnienie Łukaszenki od Putina. Dziennikarz Biełsat TV o roli Białorusi i Białorusinów w wojnie na Ukrainie.

Aleksy Dzikawicki mówi, że na Białorusi przebywa kilkadziesiąt tysięcy rosyjskich żołnierzy. Opowiada o prowadzonych akcjach dywersyjnych.

Tych dezercji było dość sporo nawet władze i na różne sposoby. Białoruscy patrioci po prostu utrudniali i utrudniają nadal przemieszczanie wojsk rosyjskich mimo tego, że jednemu z dywersantów strzelano po nogach, prawdopodobnie jeden został zabity.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego wyjaśnia, czemu białoruskie nie wkroczyły na Ukrainę. Zauważa, że Ukraińcy mogliby dość łatwo wziąć w kocioł białoruską inwazję na zachód ich państwa. Jak wskazuje, Mińsk sygnalizował Kremlowi, że obawia się reakcji oficerów na rozkaz ataku na Ukrainę.

Strona białoruska przekonywała Moskwę, że poważnie wątpią w lojalność w takiej sytuacji wojska białoruskiego.

Dziennikarz Biełsat TV stwierdza, że przy takiej ilości rosyjskich wojsk na Białorusi Łukaszenka zostałby usunięty, gdyby się nie zgodził na pomoc w inwazji. Teraz zaś nikt by się za nim nie ujął. Zauważa, że jeszcze niedawno Białorusini nie mogli wyjechać ze swojego kraju poza kilkoma sytuacjami.

Dzikawicki mówi o jednostkach białoruskich ochotników walczących po stronie Ukrainy. Część walczących ma ukraińskie obywatelstwo.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Jak Karp i Ciełuszecki budowali gospodarcze Międzymorze

Seria felietonów Klaudiusza Wesołka, dotycząca historii idei Międzymorza na portalu wnet.fm w każdy wtorek.

Wcześniej pisałem o historii idei Międzymorza w działaniach politycznych i w publicystyce. Dzisiaj chciałbym opowiedzieć o dwóch osobach, które realizowały koncepcję Międzymorza na innym polu – gospodarczym. Tu, w okresie transformacji, pionierami byli – Marek Karp, założyciel i dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich oraz Mirosław Ciełuszecki, przedsiębiorca z Podlasia.

Czytaj także:

Międzymorze między wojnami – Prometeizm i III Europa

Marek Karp był określany mianem „ostatniego obywatela Wielkiego Księstwa Litewskiego”. Był wielkim fanem współczesnej wersji idei jagiellońskiej i wizji federalistycznych międzymorza marszałka Józefa Piłsudskiego. Marek Karp uważał, że błędem Piłsudskiego był brak ośrodka analitycznego, który mógłby badać politykę wschodnią. Karp taki ośrodek stworzył. W latach 90. odkryłem stronę OSW. I błyskawicznie stała się ona dla mnie głównym źródłem informacji na temat Wschodu. A warto pamiętać, że internet wtedy nie był jeszcze w Polsce zbyt powszechny, merytorycznie strony rzadko dorównywały gazetom. Poziom ten obniżył się, gdy zabrakło twórcy OSW. Ale przypomnijmy, że OSW to nie tylko ciekawe informacje na stronie. Ta podległa (w tamtym czasie) ministerstwu gospodarki instytucja badawcza zajmowała się i analizą polityki wschodniej, i kształtowaniem gospodarczych relacji z krajami byłego ZSRR. To pomagało wyciągać te państwa spod moskiewskiej strefy wpływu, i siłą rzeczy nie było na rękę włodarzom Kremla. Prywatnie Karp, choć ośrodek mieścił się w stolicy, mieszkał w podlaskim Ludwinowie. Kupił tam stary szlachecki dwór, miał gospodarstwo rolne – hodowlę krów.

Czytaj także:

Klaudiusz Wesołek: od umowy warszawskiej do ryskiej zdrady

Mirosław Ciełuszecki, chłopak z okolic Puszczy Białowieskiej, przez lata pracował w USA, a potem rozpoczął tam własny biznes. Tęsknił jednak za Polską, a gdy Wałęsa zaczął namawiać polonijnych biznesmenów do powrotu, postanowił wrócić do kraju, by tu prowadzić działalność gospodarczą. Po jakimś czasie zaczął robić interesy na Białorusi. Sprowadzał stamtąd sole potasowe, główne bogactwo naturalne Białorusi. W miejscowości Planta, koło białoruskiej granicy, zbudował terminal kolejowy, który był bazą dla przewozu soli potasowych a potem także innych towarów z Białorusi. Terminal ten zaczął się stawać centralnym punktem gospodarczej współpracy Polski z Białorusią.

Mirek wspomagał finansowo Białoruski Front Narodowy. Na początku lat 90-tych działacze tej partii zwrócili się do niego z prośbą o pomoc w kontaktach z polskimi politykami w celu nawiązania bliskiej współpracy gospodarczej. Mówili nawet o planach unii celnej Polski i Białorusi.

BNF nie stanowił wielkiej siły politycznej, ale w tych planach zyskali poparcie polityków innych białoruskich partii. Ciełuszecki przekazywał listy od nich do polskich polityków, których spotykał na rozmaitych spotkaniach gospodarczych, między innymi do Leszka Balcerowicza. Balcerowicz początkowo wyraził zainteresowanie ale na podczas kolejnego spotkania nie chciał nawet rozmawiać z Ciełuszeckim.

Ciełuszecki zatrudnił Marka Karpia jako swojego doradcę. Karp również próbował zainteresować polskich polityków pomysłami Ciełuszeckiego. Uważał, że taka działalność zwiąże gospodarczo Białoruś z Polską i z zachodem. W dużej mierze mu się to udawało. Sytuacja się radykalnie zmieniła po dojściu koalicji SLD-PSL do władzy w roku 2001. Ciełuszecki i Karp popadli w niełaskę.

Czytaj także:

Ciełuszecki: Na pewno to nie jest normalne, że mój proces trwa już 18. rok

Interesy Ciełuszeckiego wchodziły w drogę rosyjskim oligarchom a też władzom Rosji nie w smak była polska ekspansja gospodarcza na Białorusi i ekonomiczne wiązanie jej z zachodem. Wkrótce też Ciełuszecki naraził się także polskiej sitwie, między innymi próbując kupić „Azoty” w Kędzierzynie.

Karp i Ciełuszecki wyprzedzili swoją epokę. Pokazali drogę przyszłości, ale w postkomunistycznej rzeczywistości nie było dla nich miejsca. Marek Karp zmarł w podejrzanych okolicznościach, do dzisiaj nie wyjaśnionych. Wcześniej był współoskarżony w sprawie przeciwko Mirosławowi Ciełuszeckiemu, o to, że jego doradztwo było „fikcyjne”. Ciełuszecki został aresztowany, jego firmę zniszczono a jego kuriozalny proces trwał 20 lat. Został ostatecznie uniewinniony prawie że wszystkich zarzutów, oprócz jednego, za który dostał karę w zawieszeniu, pewnie po to by sądy mogły wyjść z tego z twarzą. Moim zdaniem Karp i Ciełuszecki zostali zniszczeni przez postkomunistyczne, postsowieckie układy ale wytyczony przez nich szlak należy kontynuować.

Klaudiusz Wesołek

Zarembiuk: wojna na Ukrainie jest dla Białorusinów wojną Łukaszenki. Dyktator chce pokazać, że ma wpływ na cokolwiek

Dyrektor Domu Białoruskiego w Warszawie o spotkaniu Łukaszenka-Putin i sprzeciwie społeczeństwa białoruskiego wobec udziału armii tego kraju w agresji na Ukrainę.

Dwóch obywateli Białorusi usłyszało zarzuty szpiegostwa. Na wniosek prokuratora zostali tymczasowo aresztowani przez sąd

Zatrzymani Białorusini prowadzili oni działalność szpiegowską na rzecz służb wywiadowczych Białorusi. Charakter zarzutów nie pozwala na ujawnienie szczegółowych informacji.

Jak poinformowała poznańska Prokuratura Okręgowa, w śledztwie Wydziału ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Poznaniu funkcjonariusze Żandarmerii Wojskowej zatrzymali dwóch Białorusinów. Ustalenia Służby Kontrwywiadu Wojskowego wskazywały, że prowadzili oni działalność szpiegowską na rzecz służb wywiadowczych Białorusi. Mieli m.in. dokonywać rozpoznania obiektów wojskowych i cywilnych o krytycznym znaczeniu dla obronności RP. Nie wiadomo jednak ani gdzie, ani w jakim czasie podejrzani prowadzili działania.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Łukasz Wawrzyniak powiedział w Radiu Wnet, że

Charakter stawianych zarzutów nie pozwala na ujawnienie szczegółowych informacji.

W prokuraturze podejrzani usłyszeli zarzuty szpiegostwa na rzecz służb wywiadowczych Białorusi, tj. przestępstwa z art. 130 § 1 kk. Na wniosek prokuratora zostali tymczasowo aresztowani przez sąd na okres 3 miesięcy. Podejrzanym grożą kary do 10 lat pozbawienia wolności.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Łukaszem Wawrzyniakiem:

Olga Siemaszko: na Białorusi trwa prawdziwa „wojna kolejowa”

Korespondentka Radia Wnet mówi o pożarze w Biełgorodzie, procesie negocjacyjnym i przemieszczaniu się wojsk rosyjskich. Przekazuje także informacje na temat Białorusi.

Olga Siemaszko, szefowa redakcji wschodniej Radia Wnet, dziś łączy się z Wilna. Podaje najważniejsze informacje dotyczące ostatnich kluczowych wydarzeń w kontekście wojny na Ukrainie. Komentuje rolę, jaką w tym konflikcie może odegrać jeszcze Białoruś.

Moim zdaniem wojska białoruskie nie wejdą już na Ukrainę. Na Białorusi nie ma już takich zamiarów.

Czytaj także:

Jacek Saryusz-Wolski: Niemcy nie zdają egzaminu z solidarności europejskiej

Rozmówczyni Krzysztofa Skowrońskiego zwraca jednak uwagę na inną kwestię. Olga Siemaszko informuje, że obecnie na Białorusi toczy się „prawdziwa wojna kolejowa”.

Białoruscy partyzanci utrudniają ruch pociągów z rosyjskim sprzętem wojskowym. Rosjanie zmuszeni są do korzystania z tras objazdowych.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.