Znany wydawca książek Piotr J. zatrzymany pod zarzutem oszustwa

Jak informuje Prokuratura: „Piotr J. oskarżony został o doprowadzenie siedmiu autorów książek do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie ich w błąd”.

W czwartek nad ranem funkcjonariusze policji zatrzymali Piotra J. Akt oskarżenia wobec niego został skierowany do Sądu Rejonowego dla Warszawy Mokotowa tego samego.  Jak przekazała portalowi TVP. Info rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz:

Piotr J. oskarżony został o doprowadzenie siedmiu autorów książek do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie ich w błąd co do zamiaru wywiązania się z zawartych umów i wypłaty należnego wynagrodzenia.

Chodzi o szkody wynoszące od 7,5 tys. zł do 30 tys. zł. Piotr J. miał doprowadzać do nich poszkodowanych w latach 2014-2021. Wydawca nie przyznał się do winy, ani nie złożył wyjaśnień. Po przesłuchaniu został zwolniony. Grozi mu od 6 miesięcy do lat 8 pozbawienia wolności.

A.P.

Źródło: TVP.Info

Sprawa Zbigniewa S. Zatrzymano jego żonę i syna. Chodzi o milion złotych i pranie brudnych pieniędzy

Iwona S. i Przemysław S., żona i syn właściciela Fundacji im. Zbigniewa S., zostali zatrzymani w związku ze śledztwem w sprawie przywłaszczenia prawie miliona złotych na szkodę fundacji.

Usłyszeli zarzuty prania brudnych pieniędzy wspólnie i w porozumieniu ze Zbigniewem S. i uczynienia z tego procederu stałego źródła dochodów.

Zbigniew S. posługując się mediami społecznościowymi opisywał prawdziwe historie osób, które znalazły się w dramatycznych sytuacjach życiowych i potrzebowały wsparcia z uwagi na skrajnie zły stan zdrowia lub ciężkie warunki bytowe. Deklarując chęć pomocy potrzebującym, organizował na ich rzecz zbiórki pieniędzy. W odpowiedzi na apele Zbigniewa S. wielu darczyńców przekazywało pieniądze na konto fundacji stworzonej przez Zbigniewa S. w przekonaniu, że środki te zostaną wykorzystane zgodnie z zapowiedziami podejrzanego. W rzeczywistości do potrzebujących trafiała  tylko znikoma cześć  zebranych kwot.

Z ustaleń śledztwa wynika, że kwoty przekazywane przez darczyńców na rzecz Fundacji przelewano na konto spółki Iwony S., do którego miał dostęp jej mąż Zbigniew S. Stamtąd transferował pieniądze na bankowe rachunki kontrolowanych przez siebie podmiotów gospodarczych, a także na prywatne konto syna, Przemysława S.

Działania miały na celu ukrycie przestępczego pochodzenia pieniędzy, z których Zbigniew S.  jego rodzina uczynili źródło swojego utrzymania. Jak ustalono w śledztwie, bezrobotna Iwona S., z zawodu kaletnik, która w przeszłości nigdy na stałe nie pracowała, jest właścicielką dwóch samochodów osobowych, w tym mercedesa o wartości prawie 100 tysięcy złotych, a także nieruchomości o wartości blisko ćwierć miliona złotych.

Przemysław S., także bezrobotny, z zawodu technik pojazdów mechanicznych, jest właścicielem auta marki BMW.

Mienie Iwony S. zostało objęte postanowieniami o zabezpieczeniu majątkowym – na poczet grzywny i przepadku korzyści uzyskanych z przestępstwa. Prokuratura ustala jednocześnie okoliczności, w jakich Zbigniew S. i Iwona S. wyzbyli się nieruchomości o wartości około 3 mln zł, których jeszcze w ostatnim okresie byli właścicielami.

Czyny, o które są podejrzani Iwona S. i Przemysław S., są zagrożone karą do 15 lat pozbawienia wolności. Śledztwo w sprawie przywłaszczenia wysokich kwot na szkodę Fundacji im. Zbigniewa S. ma charakter rozwojowy i jest kontynuowane.

Zbigniew S. jest znany organom ścigania od ponad 20 lat. Przeciwko niemu toczyły się postępowania dotyczące m.in. przestępstw gospodarczych, uczestnictwa w grupie przestępczej, fałszowania dokumentów, rozboju, oszustwa, kradzieży z włamaniem, posługiwania się cudzym dokumentem, składania fałszywych zeznań, utrudniania zaspokojenia wierzyciela i znieważania (w tym Prezydenta RP). Orzekające w sprawach Zbigniewa S. sądy skazały go na kary w sumie kilkuletniego pozbawienia wolności.

Pierwszy akt oskarżenia w sprawie gdańskiej lichwy mieszkaniowej trafia do sądu – informuje Ministerstwo Sprawiedliwości

Do sądu trafia akt oskarżenia wobec siedmiu osób w tym kierujących grupą przestępczą i trzech notariuszy, w gdańskim śledztwie w sprawie tzw. lichwy mieszkaniowej – informuje minister Zbigniew Ziobro.

– Intensywne śledztwo, które jest prowadzone w Prokuraturze Regionalnej w Gdańsku przeszło do kolejnej fazy – powiedział Zbigniew Ziobro w czasie specjalnej konferencji prasowej w siedzibie Prokuratury Krajowej, informując o skierowaniu aktu oskarżenia.
Jak dodał, oskarżeni notariusze współuczestniczyli w przedsięwzięciu przestępczym i poprzez swoje działanie umożliwili gangsterom przejmowanie majątków ludzi często bezradnych, chorych, starszych, którzy nie zdawali sobie sprawy z tego, że podejmując określone zobowiązania w ramach skomplikowanych zapisów prawnych – zwykle niejasnych i niezrozumiałych – tak naprawdę decydują się na oddanie przestępcom całego swojego majątku, swoich mieszkań.
– Przestępcy działali w sposób niezwykle zuchwały i butny, z definicji zawsze zaniżali wartość nieruchomości o 50 proc. w stosunku do jej rzeczywistej wartości, a kwoty pożyczek zawsze były zaniżone w stosunku do tej wyeksponowanej na umowie u notariusza, zaś obok umowy pożyczki była podpisywana de facto ukryta umowa przeniesienia własności – informuje prokurator generalny.
Działania sprawców obejmowały całą Polskę, a w tej chwili mamy kilkuset pokrzywdzonych.
– Ten akt oskarżenia obejmuje pierwszą udokumentowaną fazę działalności tej grupy przestępczej – dodaje Zbigniew Ziobro.

 

 

źródło: TVPInfo, Ministerstwo Sprawiedliwości

Parys: Słowa Putina są częścią dużej międzynarodowej operacji. Kłamstwo jest zwykłym narzędziem rosyjskich polityków

Od lat relacje polsko-rosyjskie są zamrożone. Słowa Putina wpisują się w Rosyjską narrację oraz ukazują dalszy kierunek polityki Moskwy. Najbliższe lata mają być trudne.


Prezydent Rosji Władimir Putin skrytykował ostatnio wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Stwierdził on, że podstawą tego konfliktu nie był niemiecko-rosyjski pakt Ribbentrop-Mołotow, podkreślał, iż armia ZSRR wkraczając do Polski, nie walczyła z regularnym wojskiem oraz szeroko krytykował Polskę, oskarżając ją o współudział w wybuchu II wojny światowej.

Zdaniem Jana Parysa, socjologa, i byłego minister obrony narodowej, nieprzypadkowe słowa Putina są częścią dużej międzynarodowej operacji, w ramach której Polska ma być jedynie narzędziem. Stosunki polsko-rosyjskie od lat nie układają się pomyślnie, głównie za sprawą naszego wschodniego sąsiada:

Od kilku lat relacje polsko-rosyjskie są zamrożone. Strona rosyjska od kilku lat w sposób bardzo konsekwentny nie chciała prowadzić żadnego dialogu. […] Na początku 2016 roku delegacja MSZ wysłało delegację do Moskwy, proponując dialog na szczeblu technicznym, czyli wiceministrów. Delegacja pozostała bez Rosyjskiej odpowiedni, nie było rewizyty. Z tego co wiemy, była to osobista decyzja Putina, aby ignorować Polskę jako kraj, który prowadzi politykę prozachodnią, proukraińską, samodzielną i nie chce akceptować interesów rosyjskich.

Gość „Poranka WNET” podkreśla, że rosyjscy politycy oraz media od lat próbują fałszować historię i kłamstwa w ich ustach nie są niczym nadzwyczajnym:

Kłamstwo i oszustwo jest zwykłym narzędziem rosyjskich polityków używantym na codzień. Trzeba przykładać do tego wagę, bo tym razem wypowiedział się sam Putin a nie jacyś posłowie czy dziennikarze […] przypomina to pewnego rodzaju salwę propagandową rakiet atomowych wystrzelonych w naszym kierunku, jednak świat nie da się na to nabrać, bo ludzie nadal pamiętają II wojnę światową, nadal żyją jej świadkowie.

Pierwsza wypowiedź Putina pojawiła się 19 grudnia, co oznacza, iż rząd czekał z odpowiedzią aż 10 dni. Jak zauważa Jan Parys, święta mogły zaburzyć normalną pracę niektórych urzędów, ale można było to zrobić „trochę wcześniej”:

BBC, które jest wyrazicielem stanowiska rządu brytyjskiego, reagowało twardo, jednoznacznie i bardzo szybko. Z Polskiej strony były takie cienkie, słabe protesty ze strony niskich urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Gość „Poranka WNET” popiera oświadczenie, które opublikowała Kancelaria Premiera Mateusza Morawieckiego, w którym możemy przeczytać o kłamstwach Putina oraz m.in. że krytyka traktatu wersalskiego, którą Putin przedstawił, jest krytyką prawa do samostanowienia narodów.

Premier skupił się na płaszczyźnie historycznej, już nie dotykał kwestii prawno-międzynarodowych, które też można by wyeksponować […] Rząd chciał dać tutaj dowód swojej stanowczości używając takich słów [o kłamstwach prezydenta rosji – przyp. red.]. Powinniśmy w tej chwili dążyć do tego, aby upowszechnić prawdziwą wiedzę o przyczynach, przebiegu i skutkach II wojny światowej.

Były minister obrony narodowej ma nadzieję, że polscy naukowcy zdołają w maju, z okazji rocznicy zakończenia II wojny światowej wydać i upowszechnić zbiór dokumentów po angielsku, francusku i niemiecku:

Dokumenty i źródła. Nie może być tak, że najważniejsze prace o II wojnie światowej polscy historycy pisali, będąc na emigracji w Wielkiej Brytanii. Właściwie od czasów Pobóg-Malinowskiego [„Najnowsza historia polityczna Polski 1864-1945” – przyp. red] nikt wielkich prac na temat drugiej wojny nie napisał. Jestem strząśnięty tym, że polskie wydziały prawa i historii na uniwersytetach mają czas atakować rząd, natomiast nie mają czasu przygotować antologii tekstów po angielsku na temat prawnych aspektów i strat w drugiej wojnie.

Jan Parys zauważa, że polscy naukowcy w dużej mierze nie interesują się prawdą, tylko wojną ideologiczną i nie spełniają swojego powołania:

To pokazuje, że są oni kompletnie oderwani od państwa polskiego, nie identyfikują się z Rzeczpospolitą.

Wracając do wypowiedzi Władimira Putina, gość Łukasza Jankowskiego zauważa, iż każdy taki rosyjski krok ma badać wrażliwość opinii publicznej na zachodzie, jej spolegliwość i prorosyjskość polityków zachodnich:

Jeżeli w Polsce mamy polityków opozycyjnych, którzy w tym momencie atakują rząd, to też jest na korzyść Rosji. […] To nie jest moment na to, żeby osłabiać pozycję polskiego rządu, to jest moment, w którym potrzebuje on wsparcia. […] Politycy mogą wewnątrz kraju toczyć spory na temat spraw wewnętrznych, natomiast na zewnątrz trzeba pamiętać, że świat to jest gra interesów.  […] Świat jest konkurencją państw, a nie grą przyjaciół. Nie wolno ustawiać się w roli dywersanta polskiego rządu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K.

Waś: Spalarnia w oczyszczalni „Czajka” została stworzona po to, żeby ktoś na tym zarobił. To bubel

Janusz Waś, inżynier, opowiada zawiadomieniu CBA w sprawie spalarni osadów w oczyszczalni „Czajka”, która nie działa od wielu miesięcy. „Oczyszczalnia ścieków nadaje się do zamknięcia” – dodaje Waś.

 

 

W poprzedniej rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim nazwałem oczyszczalnie ścieków „Czajkę” – trabantem sprzedanym nam za cenę Rolls-Royca. Trabant sypie się, o czym mówiłem już 10 lat temu i nie mam żadnej satysfakcji z tego powodu – twierdzi gość Radia WNET.

Jak dodaje Janusz Waś: Jestem Warszawiakiem i ubolewam nad tym, że sprawa ta nie została rozwiązana, że zamiast porządnej oczyszczalni za straszne pieniądze mamy rekordowego bubla. Znowu świat będzie się z nas śmiał, będzie wycierał „gębę” naszymi inżynierami, którzy są doskonałymi fachowcami, ale nie decydują o tym, co się tam dzieje. Spalarnia w oczyszczalni „Czajka” nie została stworzona po to, aby spalać osady tylko po to, żeby ktoś na tym zarobił. Niech to w końcu do wszystkich dotrze.

Cała oczyszczalnia została wybudowana po to, żeby cały szereg ludzi zarobił mnóstwo pieniędzy, a sprawa rozwiązania gospodarki ściekowej w Warszawie była tylko pretekstem. Dzięki temu, że rury się rozsypały, ujawniły całość oszustwa w „Czajce”. „W tej oczyszczalni nie działa nic. Od początku jej działania spuszcza się nieoczyszczone ścieki, gdyż z kolektora żerańskiego zrzutowego wypływają wszystkie możliwe śmieci, które zanieczyszczają Wisłę” – mówi inżynier.

Zastanawiam się, kiedy skończy się cierpliwość władzy. W takiej sytuacji prezydent Warszawy powinien raportować codziennie, jaki jest postęp prac organizacyjnych czy przygotowawczych. Tymczasem, nadal oficjalnie nie wiemy, jaka była tego przyczyna – opowiada Janusz Waś.

„Oczyszczalnia ścieków nadaje się do zamknięcia. Moim zdaniem spalanie osadów ściekowych jest zbrodnią, gdyż dwutlenek węgla unosi się do atmosfery oraz zaburzany jest obieg pierwiastków w przyrodzie” – dodaje rozmówca.

M.N.

Volkswagen wypłaca odszkodowania w USA. Europa to dla niego drugi świat

Koncern VW opublikował fałszywe dane dot. zużycia paliw w swoich samochodach. Właściciele koncernu muszą zapłacić odszkodowanie posiadaczom aut z USA.

Ze statystyk amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska wynika, że niemiecki koncern samochodowy VW przy użyciu specjalnego oprogramowania zmanipulował wykazy zużycia paliwa w wielu modelach swoich aut. Konsekwencją tego oszustwa jest obowiązek zapłacenia wysokiego odszkodowania. Z dokumentów sądowych wynika, że dzięki ugodzie zawartej przez władze koncernu oraz amerykańską Agencją Ochrony Środowiska, WV będzie musiał zapłacić 96,5 mln dolarów.

EPA zarządziła skorygowanie danych dot. zużycia paliwa w przypadku 98 tys. samochodów z roczników 2013 – 2017. Ponieważ również i w tym przypadku emisja spalin manipulowana była przy pomocy specjalnego oprogramowania komputerowego, Agencja Ochrony Środowiska anulowała wydane koncernowi VW dotychczasowe certyfikaty emisji spalin.

M.N.

Prof. Elżbieta Chojna-Duch: To było oszustwo, kradzież środków publicznych, którą nazwano luką VAT [VIDEO]

Prof. Elżbieta Chojna-Duch odnosi się do swoich zeznań przed komisją śledczą ws. afery VAT. Podsumowuje brak działań mających na celu zakończenie procederu, który wprost nazywa oszustwem i kradzieżą.

W czwartek przed nią powiedziała, że premier Donald Tusk nie zrobił nic, aby uszczelnić system podatkowy i rząd PO-PSL przyłożył rękę do jego rozpadu:

„Te oszustwa były traktowane nie tyle, co fałszerstwa, a ile przeciwdziałanie pazerność fiskusa (…) Sytuacja była najgorsza w latach 2011-2013” – mówi i dodaje, że nadmiar przepisów wprowadzonych przez ówczesną ekipę rządzącą sprawił, że system podatkowy był demontowany.

Gość Poranka WNET oznajmia, że po latach ma większą wiedzę aniżeli w momencie, kiedy była ministrem finansów. Skumulowała i skonsolidowała wiedzę na temat systemu podatkowego PO-PSL i jest w stanie teraz przedstawić konkluzję.

Twierdzi, że środki na programy społeczne Prawa i Sprawiedliwości to efekt uszczelniania systemu, który przez polityków obecnej opozycji był poważnie zniszczony:

„Powoli przywraca się normalność […] Wcześniej po prostu nic się nie działo. Ta permisywność była powszechna […] Wszystko było jedno wielką nieprawidłowością […] Działań uszczelniających budżet przez Rostowskiego było bardzo wiele, m.in. podwyższenie VAT z 22 na 23 proc. […] no i likwidacja OFE”.

Prof. Chojna-Duch oceniła również proceder, który funkcjonował przez lata, nazywając go zwyczajnie oszustwem i kradzieżą środków publicznych:

Wyprowadzono 250 miliardów złotych to środki, które mogło być przeznaczane przecież na opiekę społeczną, dla osób niepełnosprawnych, dla nauczycieli, dla hutników, górników czy grup urzędniczych. […] To było oszustwo, kradzież środków publicznych, którą nazwano luką. Takie nazwy się pojawiają, od planowania podatkowego, przez optymalizację, jednak to próba złagodzenia tego procederu, który jest procederem wybitnie nagannym.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.M.K.

Przeczytaj więcej na temat urodzinowego Jarmarku WNET -> www.facebook.com/events/2400756686622325

Rzymkowski: Marcin P. z Amber Gold był narzędziem w rękach zorganizowanej grupy przestępczej

Marcin P. i Katarzyna P. zostali uznani za winnych oszustwa finansowego w głośnej sprawie Amber Gold. Do sprawy nawiązuje Tomasz Rzymkowski, który od początku śledził prace komisji sejmowej.

Jak stwierdził Tomasz Rzymkowski, sam wyrok nie jest dla niego zaskakujący, a rola Marcina P. była oczywista od samego początku:

Nie mam wątpliwości, że był on swoistym narzędziem zorganizowanej grupy przestępczej. Oczywiście był osobą winą, w pełni świadomie wykonywał polecenia. W tym celu został wyciągnięty z zakładu karnego, stworzył spółkę, potem kolejne spółki, figurował jako twarz całego mechanizmu piramidy finansowej, a następnie środki, które przekazali mu w dobrej wierze klienci, zainwestował w linie lotnicze, która również okazały się gigantyczną aferą.

Rzymkowski jest przekonany co do faktu, iż Marcin P. pełnił jedynie role tzw. słupa, a całe przedsięwzięcie było rodzajem piramidy finansowej. Zwraca również uwagę na bierność państwa i wielu z jego organów, które zachowywały się co najmniej wątpliwie, nie podejmując żadnych konkretnych zadań:

W zdecydowanej większości jest kompletna bierność czy wręcz obstrukcja ze strony działania organów państwa, które powinny podjąć konkretne czynności, ale również działanie, które ma wymiar czynu zabronionego.

Posłuchaj całej wypowiedzi już teraz!


A.M.K.