Stowarzyszenie Prokuratorów Ad Vocem publikuje dokumenty dotyczące okoliczności odwołania PK Dariusza Barskiego

Prokuratura Krajowa/fot. W.krasno, CC BY-SA 4.0 , via Wikimedia Commons

Wymowa tych dokumentów poraża – tak pisze Stowarzyszenie Prokuratorów Ad Vocem o materiałach z KPRM, dotyczących okoliczności bezprawnego odwołania Prokuratora Krajowego Dariusza Barskiego.

Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Adam Bodnar 12 stycznia 2024 r. oznajmił Prokuratorowi Krajowemu Dariuszowi Barskiemu, że nie powrócił on skutecznie ze stanu spoczynku, wobec czego nie jest Prokuratorem Krajowym. Na poparcie swoich słów minister dysponował trzema zamówionymi za pieniądze opiniami prawników.

Bodnar uznawał Barskiego

Kilka godzin przez „odwołaniem” Adam Bodnar w pełni respektował Dariusza Barskiego jako Prokuratora Krajowego. Zwrócił się do niego, by ten powołał Jacka Bilewicza na prokuratora Prokuratury Krajowej, motywując to planami wobec Bilewicza, który miał działać w Prokuraturze Europejskiej.

Na miejsce Barskiego powołano prokuratora Jacka Bilewicza, jednak piastować on miał nieistniejącą w porządku prawnym funkcję „pełniącego obowiązki Prokuratora Krajowego”. Działanie Adama Bodnara wzbudziło olbrzymie kontrowersje. Zabezpieczenie w tej sprawie wydawał Trybunał Konstytucyjny, toczy się również śledztwo, a Sąd Najwyższe we wrześniu br. roku ma wypowiedzieć się o statusie Dariusza Barskiego.

Dokumenty z KPRM

W piątek rano Stowarzyszenie Prokuratorów Ad Vocem opublikowało na portalu X dokumenty dotyczące powołania prokuratora Jacka Bilewicza, które uzyskało z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w trybie dostępu do informacji publicznej. Są to wniosek Ministra Sprawiedliwości Adama Bodnara do premiera Donalda Tuska o powołanie Jacka Bilewicza oraz sama decyzja premiera.

Pisma te nie zawierają żadnych sygnatur ani pieczęci urzędowych premiera czy Prokuratora Generalnego.

Wymowa tych dokumentów poraża. Uprzejmy MSPG na śniadanie karmi Prokuratora Krajowego opowieściami o Prokuraturze Europejskiej i jak mu w procesie adaptacji do tej struktury niezbędny jest prokurator Jacek Bilewicza. W związku z czym prosi Prokuratora Barskiego jako legalnego PK o wystąpienie dla Jacka Bilewicza o tytuł pPK. Tymczasem na jego (MSPG) biurku zapewne leży już wniosek do PDT o powołanie Jacka Bilewicza na stanowisko p.o. PPK. z uzasadnieniem, że Dariusz Barski nie jest PK – piszą prokuratorzy.

Zwracają uwagę, że „PK Dariusz Barski, wyraża postawę otwartą na współpracę, nie podejrzewa podstępu, wniosek przygotowuje i o godzinie 15.00 tego samego dnia wniosek wysyła z resztą poczty do MS”

Jest piątek przypomnijmy. Po 16.30 przybywa na Postępu MSPG i jak to mówią na Śląsku, jest „po ptokach” – czytamy w oświadczeniu Ad Vocem.

5 pytań do prokuratury i KPRM

Prokuratorzy skierowali 5 pytań, w związku z ujawnionymi dokumentami:

1. o której godzinie wniosek Adama Bodnara o powołanie Jacka Bilewicza wpłynął do KPRM w piątek 12.01.2024 r. 2. Jaki był jego obrót kancelaryjny? 3. Gdzie i o której godzinie ( jest piątek pomiędzy 15.00 a 16.30) PDT podpisał swój dekret? Czy PDT tego dnia czekał na ten wniosek od rana? 4. Gdzie na dekrecie jest pieczęć okrągla i sygnatura? 5. Czy prokurator Jacek Bilewicza w chwili powołania na „na p.o. PK” i później był radcą w MS i pobierał z tego tytułu wynagrodzenie?

Ad Vocem podkreśliło, że w sprawie ostatniego z powyższych pytań zwróciło się do prokuratury w trybie dostępu do informacji publicznej i do tej pory nie dostało odpowiedzi. „To przecież temat na dwa zdania. Był albo nie. I jeśli tak, to czy i ile pobierał uposażenia? Czyżby kolejne opinie się piszą?” – zapytali drwiąco prokuratorzy.

Pytania retoryczne

Czy tak działają organy praworządnego europejskiego państwa prawa? Czy przystoi, aby Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny, były Rzecznik Praw Obywatelskich, świadomie i podstępem, wprowadzał w błąd funkcjonariusza publicznego celem uzyskania dokumentu określonej treści dla obalenia tegoż funkcjonariusza? Czy takie właśnie działania ma na myśli Komisja Europejska oświadczając, iż w Polsce wróciła praworządność? Takie jest europejskie rozumienie praworządności? Jak zakwalifikować takie zachowanie MSPG?! – alarmuje stowarzyszenie.

Dagmara Pawełczyk-Woicka: Działanie prezesa Iustitii poza jakimikolwiek granicami

Featured Video Play Icon

Dagmara Pawełczyk-Woicka / Fot. Konrad Tomaszewski

W rozmowie z Krzysztofem Skowrońskiem sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka mówi o ataku na KRS i wzywaniu przez sędziów Iustitii do sparaliżowania Rady poprzez działania bezprawne.

W Poranku Radia Wnet Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka odniosła się do działania sędziego Krystiana Markiewicza, szefa Stowarzyszenia Sędziów Iustitia, które w sposób bezpardonowy krytykuje sędziów, którzy zostali powołani w procedurze z udziałem zreformowanej w 2018 r. KRS.

Zwróciła uwage, że sędzia Markiewicz w wywiadzie prasowym „beszta ministra konstytucyjnego [Adama Bodnara – WNET]”.

Nie wiem, czy czyni to w porozumieniu z nim, czy też rzeczywiście w go beszta. Takie zachowanie sędziego jest niedopuszczalne. Są pewne zasady. Minister reprezentuje władzę wykonawczą, oczywiście nie wszystko mu wolno. Sędzia orzeka. A tutaj pan sędzia Markiewicz wkracza w dziedzinę władzy wykonawczej, poucza ministra, co on ma zrobić – mówi sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka.

Dziwna rola sędziego Markiewicza

Przewodnicząca KRS zwróciła uwagę, że sędzia Krystian Markiewicz „został szefem nowej komisji do spraw reformy ustroju sądownictwa”.

I on ma za zadanie przygotować projekty ustrojowe. Bierze za to określone, niemałe pieniądze, dodatkowe do pensji swojej sędziowskiej. To jest ponad 10 tysięcy zł. To jest komisja powołana zarządzeniem prezesa Rady Ministrów. I otóż pan sędzia, zapominając o swoich obowiązkach wynikających właśnie z szefowania tejże komisji, nawołuje do działań pozaprawnych. Mówi tak: nie czekajmy na te projekty, które ja mam przygotować i parlament uchwalić, które mają przejść ścieżkę legislacyjną. Przejdźmy do działań faktycznych – tłumaczy sędzia Pawełczyk-Woicka.

Prokurator Krajowy Dariusz Barski dla „GP”: Działania Adama Bodnara to próba obejścia przepisów

Na swoim profilu na portalu X Stowarzyszenie Sędziów Iustitia napisało w czwartek m.in.: „Może być inaczej! I to bez czekania na podpis prezydenta Andrzeja Dudy. Wystarczy zablokować system informatyczny Rady, dezaktywować karty dostępu, wstrzymać wypłatę diet. Do tego nie potrzeba ustawy, wystarczą decyzje ministra Adama Bodnara. Każdy kolejny dzień działania neo-KRS, to kolejny dzień niewykonania wyroków europejskich trybunałów”.

Więc za co on bierze te pieniądze? – pyta Dagmara Pawełczyk-Woicka o sens funkcjonowania Krystiana Markiewicza w nowej komisji.

Podkreśla, że „minister czy premier powołuje dodatkowe ciało, które ma wypracować projekty ustawowe. A szef tej komisji nawołuje do działań faktycznych, pozaustawowych. Czyli te projekty są niepotrzebne. To co on tam robi?”.

To niedopuszczalne, żeby sędzia w taki sposób się wypowiadał. To naprawdę jest przekroczenie wszelkich granic. Tu nie chodzi o swobodę wypowiedzi, bo to nie jest zwykły obywatel. To jest sędzia, który ma stać na straży prawa, przestrzegania prawa przez organy państwa, przez władzę wykonawczą, przez obywateli. Ma rozstrzygać spory – i w taki sposób się wypowiada. Nie budzi to zaufania – stwierdza Pawełczyk-Woicka.

Czarny scenariusz

Sędzia zwraca uwagę, że jako kraj weszliśmy na drogę donikąd. Zastanawia się, co będzie, gdy nastąpi zmiana władzy w państwie.

Będziemy mieć cykliczną weryfikację sędziów i będziemy żyć w kraju zupełnie pozbawionym fundamentów prawnych, chyba że ktoś wprowadzi takie mechanizmy, że żadna inna konkurencyjna partia polityczna nie zdobędzie władzy. Byłby to już reżim z certyfikowaną opozycją. To by było bardzo źle dla kraju – alarmuje szefowa KRS.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy z szefową Krajowej Rady Sądownictwa na Spotify lub Youtube!

Kontrowersyjna decyzja warszawskiej prokuratury: postępowanie ws. słów Janiny Ochojskiej umorzone

Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie widzi interesu społecznego w ściganiu Janiny Ochojskiej za jej wypowiedź, w której oskarżyła leśników o pomoc w usuwaniu ciał migrantów na granicy.

Janina Ochojska to znana działaczka humanitarna. Była również europosłanką, wybraną z listy Koalicji Obywatelskiej w mijającej właśnie kadencji Parlamentu Europejskiego. Budziła skrajne emocje społeczne, krytykując działanie władz Polski na granicy polsko-białoruskiej.

Szokujące słowa europosłanki

W marcu 2023 roku na antenie Radia TOK FM zasugerowała – jak pisała Polska Agencja Prasowa – że „polscy leśnicy mogli pomagać usuwać z lasów przy granicy ciała zmarłych migrantów oraz, że mogą być one zakopane >>w jakimś zbiorowym grobie<<„.

Na słowa Ochojskiej do prokuratury wpłynęły zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa, m.in. Lasów Państowych oraz wiceministra Macieja Wąsika. Zareagował na to ówczesny Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro.

Na polecenie Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry dzisiaj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła postępowanie w sprawie pomówienia w dniu 10 marca 2023 r. za pomocą środków masowego komunikowania Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe oraz jego pracowników o postępowanie i właściwości, które mogą poniżyć ww. w opinii publicznej lub narazić na stratę zaufania potrzebnego dla prowadzonej działalności – informowała rzecznika PO w Warszawie w serwisie PAP.

Zniesławienie

Postępowanie toczyło się z art. 212 par. 1 i 2 kodeksu karnego, czyli w kierunku zniesławienia. Co do zasady, jest to przestępstwo prywatnoskargowe, jednak na podstawie art. 60 kodeksu postępowania karnego „w sprawach o przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego prokurator wszczyna postępowanie albo jako oskarżyciel publiczny wstępuje do postępowania już wszczętego, jeżeli wymaga tego ochrona praworządności lub interes społeczny”.

Sprawa umorzona

Okazuje się jednak, że postępowanie to już się nie toczy. Zostało bowiem umorzone już w lutym br. Poinformowała nas o tym Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Postanowieniem z dnia 7 lutego 2024r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła postępowania w sprawie zaistniałego w dniu 10 marca 2023 r. pomówienia, za pomocą środków masowego komunikowania się, na antenie TOK FM, Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe oraz jego pracowników, o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć go w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, tj.  o czyn z art. 212 § 1 i 2 k.k. – na podstawie art. 322 § 1 k.p.k. w zw. z art. 60 § 1 k.p.k. wobec stwierdzenia braku interesu społecznego w kontynuowaniu ścigania z urzędu stwierdzonego czynu prywatnoskargowego – czytamy w odpowiedzi na nasze pytanie dziennikarskie.

Jak dodała prokuratora, „przedmiotowe postanowienie jest prawomocne. Lasy Państwowe nie wniosły zażalenia”. Od decyzji tej minięło już dużo czasu. Nie znaleźliśmy jednak żadnej informacji prasowej na ten temat. Sprawa prawdopodobnie została zapomniana przez media.

Interes społeczny

Nie znamy szczegółowego uzasadnienia decyzji warszawskiej prokuratury. Można się jedynie domyślać, że prokurator kierował się faktem, że Lasy Państwowe jako poważna i zamożna instytucja miały środki i możliwości, by ścigać Janinę Ochojską w trybie prywatnoskargowym. Z drugiej jednak strony kodeks postępowania karnego przewiduje możliwość ścigania z urzędu przestępstw prywatnoskargowych. Czy tak brutalny i bezpodstawny atak na instytucję państwową – Janina Ochojska nigdy nie dostarczyła dowodów na prawdziwość swoich oskarżeń –  nie powinien spotkać się z odpowiedzią państwa w procedurze karnej? Tak uznał Zbigniew Ziobro. Postępowanie toczyło się już wiele miesięcy. Decyzja o jego umorzeniu oznaczała wyrzucenie materiału dowodowego „do kosza” i de facto zmarnowanie pracy prokuratora.

Komentarz prokuratora

Zapytaliśmy o to prezesa Stowarzyszenia Prokuratorów Ad Vocem Andrzeja Golca.

Przesłanka, dla której prokuratura objęła ten czyn ściganiem z urzędu na pewno nie upadła, a wręcz przeciwnie. Interes społeczny przemawia za tym, by tego typu wypowiedzi, które godzą w organy państwowe były przedmiotem postępowania prowadzonego przez prokuraturę – mówi Andrzej Golec.

Jak podkreśla prokurator, „nie chodzi tu o zniesławienie jednej osoby, ale całego organu państwowego, jakim są Lasy Państwowe”.

Mamy tu nadto do czynienia z sytuacją, w której cały ten sektor państwa jest znieważany przez osobę, która sama pełni ważną funkcję publiczną – zwraca uwagę Golec.

„Wszystkie te okoliczności, gdy je zważyć, wskazują, że interes społeczny przemawia raczej za tym, by sprawa ta znalazła swój finał w sądzie, gdzie oskarżycielem będzie prokurator, jako obrońca praworządności, ale też właśnie interesu społecznego” – podsumowuje prezes Ad Vocem.

 

 

 

Tomasz Janeczek: Do dzisiaj nie otrzymałem akt sprawy żołnierzy, którzy usłyszeli zarzuty za użycie broni na granicy

Z-ca Prokuratora Generalnego Tomasz Janeczek/fot. WNET

Zastępca Prokuratora Generalnego Tomasz Janeczek w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim kreśli obraz całkowitego chaosu i zamętu w prokuraturze zarządzanej przez MSPG Adama Bodnara.

Nadzorujący pion wojskowy prokuratury Tomasz Janeczek mówi Krzysztofowi Skowrońskiemu, że do tej pory nie otrzymał akt dotyczących sprawy karnej przeciwko żołnierzom, którzy oddali ostrzegawcze strzały na granicy.

Gdy dowiedziałem się o sprawie po publikacji Onetu, w późnych godzinach wykonałem telefon do swojego sekretariatu, żeby przedstawiono mi akta tej sprawy – mówi prokurator, który pomimo upływu wielu dni nadal nie otrzymał dokumentacji śledztwa.

Kordon sanitarny w PK

Jak zwraca uwagę ZPG, z publicznie wypowiedzianych słów premiera Donalda Tuska wynika, że nadzór nad sprawą przejął uznający się za Prokuratora Krajowego Dariusz Korneluk. Tomasz Janeczek podkreśla, że nie otrzymuje żadnych informacji o sprawie od Dariusza Korneluka, który podobno zapoznał się z aktami sprawy.

Wstyd, wstyd – mówi Janeczek, odnosząc się do sytuacji, w której o sprawie dowiaduje się z informacji medialnych. Zwraca uwagę na sprzeczność w zachowaniu prokuratora Dariusza Korneluka, który z jednej strony twierdzi, że Janeczek ma pełną decyzyjność w sprawach wojskowych, a z drugiej strony izoluje go od wiedzy z postępowania.

Jak podkreśła Tomasz Janeczek, „jeżeli instytucja działa w sposób chaotyczny, bardzo mglisty i jest zamęt decyzyjny, to raczej nadawałby się tutaj kaskader, a nie prokurator”.

Prokurator potrzebuje spokoju i jasnych przepisów – mówi zastępca Adama Bodnara.

Sprawa oświadczenia

Tomasz Janeczek po publikacji Onetu wydał oświadczenie, w którym oznajmił, że o skrajnie kontrowersyjnej sprawie zarzutów dla żołnierzy, którzy bronili granicy, nie miał wcześniej wiedzy. Później w internecie opublikowane zostało pismo z 6 maja br., które trafiło do Janeczka, i na którym widniała jego pieczęć, dotyczące polecenia Janeczka o objęciu nadzorem służbowym tej właśnie sprawy.

ZPG Tomasz Janeczek

Pytany o tę sytuację Tomasz Janeczek zwraca uwagę, że pismo było ogólnikowe i przede wszystkim nie zawierało informacji o zatrzymaniu żołnierzy i skuciu ich w kajdanki. Jednak z uwagi na charakter sprawy polecił wdrożyć nad nią nadzór służbowy.

W tych okolicznościach powinienem mieć uzupełnioną informację o to, co stało się z tymi żołnierzami – mówi prokurator, który zwraca uwagę, że byłaby to i tak wiedza post factum, 2 miesiące po tych wydarzeniach.

Podkreśla, że gdyby w prokuraturze funkcjonował normalny obieg informacji, „miałby tę wiedzę w aktualnym czasie i mógłby zareagować”.

Brak współpracy PG z ZPG

O spotkaniu oko w oko z Ministrem Sprawiedliwości Prokuratorem Generalnym Adamem Bodnarem, do którego doszło w zeszłym tygodniu Janeczek mówi, że był to jego pierwszy kontakt osobisty z przełożonym, od czasu objęcia przez Adama Bodnara funkcji zwierzchnika wszystkich prokuratorów.

Za czasów poprzedniego kierownictwa i poprzedniego Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego były cotygodniowe spotkania z zastępcami i tam przekazywaliśmy swoje stanowiska, informacje w kluczowych sprawach odnośnie kierowania poszczególnymi departamentami, komórkami organizacyjnymi – porównuje standardy funkcjonowania instytucji Tomasz Janeczek

Decyzja prezydenta

Pytany o swoją przyszłość na stanowisku Zastępcy Prokuratora Generalnego, z którego chce odwołać go Adam Bodnar, prokurator Tomasz Janeczek mówi:

Czekam spokojnie na stanowisko Pana prezydenta.

Decyzję o odwołaniu Zastępców Prokuratora Generalnego podejmuje premier na wniosek ministra sprawiedliwości. By procedura była możliwa konieczne jest jednak uzyskanie pisemnej zgody Prezydenta RP. Do tej pory z wypowiedzi Andrzeja Dudy można wnosić, że nie widzi on podstaw do odwołania Tomasza Janeczka. Oficjalna decyzja nie została jednak podjęta.

Prokurator Krajowy Dariusz Barski dla „GP”: Działania Adama Bodnara to próba obejścia przepisów

Prokuratura Krajowa/fot. WNET

Z niepokojem obserwuję jak obecnie funkcjonuje prokuratura, co stanowi konsekwencje chaosu wywołanego  przez Adama Bodnara – mówi w rozmowie z „Gazetą Polską” Prokurator Krajowy Dariusz Barski.

Prokurator Krajowy Dariusz Barski został „odwołany” przez Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Adama Bodnara 12 stycznia 2024 r. Uzasadnieniem dla ministra do podjęcia takiej decyzji były 3 opinie prawników, z których wynikało, że przepisy, na podstawie których Dariusz Barski powrócił ze stanu spoczynku do służby czynnej, nie obowiązywały. Zgodnie z ustawą Prawo o prokuraturze odwołanie Prokuratora Krajowego może się odbyć tylko za pisemną zgodą Prezydenta RP.

Działanie Ministra Sprawiedliwości Prokuratora Generalnego Adama Bodnara prokurator Dariusz Barski nazywa „próbą obejścia przepisów”. Nie zgadza się ze swoim przełożonym w kwestii rzekomego nieobowiązywania przepisu, na podstawie którego powrócił z prokuratorskiej emerytury.

Przepisy nie zostały uchylone oraz nie stwierdzono ich niezgodności z Konstytucją RP. Podnosiłem to już w swych wcześniejszych oświadczeniach, że takie działania, ignorujące nie budzące wątpliwości interpretacyjnych zapisy ustawy, w oparciu o poglądy prezentowane w zleconych opiniach prawnych tzw. „zewnętrznych” ekspertów, nie mogą wywoływać skutków prawnych – podkreśla Barski.

Kontrowersyjna decyzja warszawskiej prokuratury: postępowanie ws. słów Janiny Ochojskiej umorzone

Legalny Prokurator Krajowy w rozmowie z Grzegorzem Brońskim przytacza treść opinii innych prawników, którzy mają inną opinię w tej sprawie, niż prawnicy wskazani przez Adama Bodnara.

W podsumowaniu swej opinii wskazał, że „wewnętrzny dokument ministra nie może stanowić podstawy uznania nieobowiązywania ustawy” puentując, że teza taka to nie efekt szczególnie skomplikowanych rozważań prawniczych, ale podstawa wiedzy, którą powinien posiadać student II roku studiów na kierunku prawo – referuje krytyczną dla Adama Bodnara opinię prof. Jacka Potulskiego prok. Dariusz Barski.

Jak podkreśla Barski, „opinii w tej sprawie może powstać jeszcze wiele, abstrahując jednak od ich treści najistotniejsze jest to, że nie stanowią one źródeł prawa i prezentują jedynie poglądy ich autorów i jako takie nie mogą wywoływać skutków prawnych, w szczególności tak doniosłych jak usunięcie ze stanowiska Prokuratora Krajowego, które wymaga do tego zgody Prezydenta RP”.

Stosowana jest polityka faktów dokonanych, w myśl zasady cel uświęca środki. My mamy władzę, więc litera prawa nie jest istotna – ocenia działania ekipy Adama Bodnara Prokurator Krajowy.

Barski wskazuje także na paradoksalną sytuację, w której śledztwo w sprawie nielegalnego objęcia urzędu Prokuratora Krajowego przez prokuratora Dariusza Korneluka zostało przeniesione z Prokuratury Regionalnej w Warszawie do Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, który nadzoruje.. prokurator Dariusz Korneluk.

Cały wywiad dostępny jest w najnowszym wydaniu tygodnika Gazeta Polska.

Prokuratura o wybuchu w Mesko: wstępne ustalenia wskazują na nieszczęśliwy wypadek

Prokuratura Rejonowa w Skarżysku-Kamiennej wszczęła śledztwo w sprawie wybuchu w zakładach zbrojeniowych Mesko. Wstępne ustalenia postępowania wskazują na nieszczęśliwy wypadek.

Do wybuchu w zakładach zbrojeniowych Mesko doszło w poniedziałek. Tragicznym skutkiem tego zajścia była śmierć 59-letniego pracownika. Na miejsce zdarzenia udał się prokurator.

Śledztwo

We wtorek Prokuratura Rejonowa w Skarżysku – Kamiennej poinformowała o wszczęciu postępowania w tej sprawie. Prowadzone ono będzie w kierunku spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym oraz nieumyślnego sprowadzenia pożaru.

Wybuch w zakładach zbrojeniowych Mesko

Zdarzenie miało miejsce w dniu 10.06.2024 r. około godz. 11.00, podczas wykonywanych przez trzech pracowników czynności związanych z przemieszczaniem pojemników po paliwie rakietowym. Gdy doszło do wybuchu pożaru, na hali przebywali dwaj pracownicy w wieku 59 i 45 lat. Starszy z mężczyzn, w następstwie odniesionych obrażeń, poniósł śmierć na miejscu, młodszy uległ zatruciu dymem i został niezwłocznie przewieziony do Szpitala Powiatowego w Skarżysku – Kamiennej, gdzie udzielono mu pomocy medycznej, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Powstały pożar ugasiła zakładowa straż pożarna – pisze w komunikacie prokuratura.

Jak czytamy, jeszcze w poniedziałek „zostały przeprowadzone przez prokuratora oględziny zwłok, które zabezpieczono do sekcji zaplanowanej na dzisiejsze popołudnie. Z uwagi na to, iż na miejscu zdarzenia istnieje potencjalnie zagrożenie wybuchem nowego pożaru, czynności oględzin samego miejsca są dziś prowadzone przy użyciu specjalistycznego robota ze skanerem”.

Prokuratura zapewnia, że „po zakończeniu skanowania terenu zostaną usunięte z niego ewentualne materiały niebezpieczne i dalej oględziny będą prowadzone w klasyczny sposób”.

W sprawie przesłuchano kilku świadków, w tym rannego 45-latka oraz zabezpieczono monitoring.

Prawdopodobna przyczyna

Dotychczasowe ustalenia wskazują, że doszło do nieszczęśliwego wypadku przy pracy z pojemnikami po paliwie rakietowym i powstania pożaru wewnątrz hali – sygnalizuje Prokuratura Rejonowa w Skarżysku – Kamiennej.

Śmierć żołnierza na terenie jednostki wojskowej w Braniewie

„Rzeczpospolita” jako pierwsza podała informację o śmierci żołnierza na terenie jednostki wojskowej w Braniewie. Radio Wnet rozmawiało na temat tragedii z rzecznikiem prasowym olsztyńskiej prokuratury

„Rzeczpospolita” poinformowała we wtorek, że „do tragicznego zdarzenia doszło 4 czerwca na terenie 9 Braniewskiej Brygady Kawalerii Pancernej. Tego dnia na ogólnodostępnym parkingu przy jednostce wojskowej  przy ul. Sikorskiego 41 w Braniewie ujawniono zwłoki mężczyzny, jak się okazało – żołnierza tej brygady”.

Wszystkie okoliczności zdarzenia wyjaśnia Prokuratura Rejonowa Olsztyn Południe (dział do spraw wojskowych). Bliskim zmarłego żołnierza zapewniono wsparcie i opiekę psychologiczną” – poinformowali „Rzeczpospolitą” przedstawiciele jednostki wojskowej – czytamy na portalu rp.pl.

Kwalifikacja śledztwa

W publikacjach prasowych na ten temat cytowano rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Daniela Brodowskiego, który poinformował, że postępowanie dotyczy „doprowadzenia namową lub poprzez udzielenie pomocy do targnięcia się na swoje życie przez Mariusza M., lat 44, tj. o czyn z art. 151 kodeksu karnego”.

Prokuratura bada przyczynę śmierci

Tę informację jednak niektóre media nadinterpretowały. Z kwalifikacji postępowania, które na razie toczy się w sprawie, nie wynika, że prokuratura ustaliła, że śmierć żołnierza nastąpiła w wyniku samobójstwa. To tylko przyjęta kwalifikacja prawna, która teoretycznie może ulec zmianie, po zgromadzeniu pełnego materiału dowodowego. A tak sprawę przedstawił na przykład portal gazeta.pl, który napisał „na terenie jednostki wojskowej w Braniewie znaleziono ciało żołnierza – poinformowała Rzeczpospolita. Prokuratura ujawniła, że powodem było samobójstwo”.

Naszą ocenę nieprecyzyjnych informacji potwierdził nam w rozmowie telefonicznej prokurator Daniel Brodowski, który jednoznacznie zdementował, by prokuratora ustaliła już, że żołnierz popełnił samobójstwo. Odmówił udzielenia odpowiedzi na szczegółowe pytania, jak na przykład na ewentualne zabezpieczenie monitoringu z miejsca zdarzenia.

Czynności w sprawie wykonuje Żandarmeria Wojskowa.

CBA: Zarzuty korupcyjne dla rektorów

CBA/fot.cba.gov.pl

CBA poinformowało we wtorek o zatrzymaniu 3 rektorów prywatnych uczelni. Usłyszeli oni zarzuty korupcyjne w Śląskim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej.

Z komunikatu opublikowanego na stronie Centralnego Biura Antykorupcyjnego wynika, że zatrzymani do dwaj rektorzy uczelni prywatnych w Koninie i Szczecinie oraz były rektor częstochowskiej Akademii Polonijnej.
Afera dyplomowa
Do zatrzymań doszło w toku śledztwa Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, w którym badana jest afera Collegium Humanum. To wielowątkowe postępowanie „w sprawie m.in. działania zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie, w zamian za przyjmowanie korzyści majątkowych i osobistych, wystawiali dokumenty, związane z ukończeniem studiów oraz dyplomami MBA, uprawniające do zasiadania w radach nadzorczych spółek z udziałem Skarbu Państwa”.

Do zatrzymań doszło 6 czerwca 2024 roku.

Funkcjonariusze Delegatury CBA w Rzeszowie, na terenie województwa zachodniopomorskiego, śląskiego oraz wielkopolskiego, zatrzymali trzech mężczyzn związanych ze środowiskiem akademickim niepublicznych uczelni wyższych. Zatrzymani to: Andrzej K., były rektor Akademii Polonijnej w Częstochowie, Waldemar U. ,rektor Wyższej Szkoły Humanistycznej TWP w Szczecinie oraz Marek W., rektor Wyższej Szkoły Kadr Menadżerskich w Koninie – czytamy w komunikacie CBA.

Jak pisze CBA, rektorzy „działając w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, udzielili korzyści majątkowej osobie reprezentującej Polską Komisję Akredytacyjną w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznej”.

Z ustaleń śledztwa wynika, że rektorzy bezprawnie wywierali wpływ na decyzje dotyczące uczelni wyższych, którymi sami zarządzali. CBA dodaje, że w sprawie „przewijają się wątki związane z kontrolami i wnioskami rozpatrywanymi przez Polską Komisję Akredytacyjną wobec tych uczelni wyższych”.

Materiał dowodowy i areszt

Przeszukano także mieszkania rektorów, gdzie zabezpieczono elektroniczne nośniki danych i dokumentację o znaczeniu dowodowym.

W siedzibie Śląskiego Wydziału Zamiejscowego PK rektorzy usłyszali zarzuty przekupstwa (art. 229 §1 i §4 k.k ) oraz płatnej protekcji czynnej (art. 230a § 1 k.k).

Decyzją sądu jeden podejrzany został tymczasowo aresztowany. Wobec pozostałych stosowane są wolnościowe środki zapobiegawcze m.in. w postaci poręczeń majątkowych.

CBA określa sprawę jako rozwojową.

Maciej Wąsik: Prokurator Generalny Adam Bodnar wywodzi się ze środowisk lewackich

Maciej Wąsik / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

W rozmowie z Magdaleną Uchaniuk poseł do PE Maciej Wąsik wyraził obawę, że za prokuratorskim postępowaniem przeciwko żołnierzom stoi „lewacki” światopogląd Prokuratora Generalnego Adama Bodnara.

Uważam, że obowiązujące przepisy są wystarczajce, by używać broni palnej w sytuacjach takich, jak atak na polskich funkcjonariuszy – mówi w Poranku Radia Wnet poseł do Parlamentu Europejskiego Maciej Wąsik, odnosząc się do sprawy wydarzeń na granicy, opisanej przez portal Onet.

Jak ocenia polityk, „potrzebny jest jeden sygnał ze strony rządu dla naszych funkcjonariuszy, sygnał, który nie został wysłany”.

Prokurator Generalny powinien wydać polecenie umorzenia zarzutów wobec polskich żołnierzy – stwierdza Wąsik.

Jak mówi Maciej Wąsik, z informacji, które do niego docierają, „użycie broni przez funkcjonariuszy nie było nadmiarowe, nie zrobiło nikomu krzywdy”.

Polski żołnierz, policjant czy strażnik graniczny muszą mieć świadomość ochrony prawnej ze strony państwa, kiedy bronią ojczyzny – podkreśla polityk PiS.

Wąsik wyraża „ogromne pretensje do rządu” o to, że dotychczas nie wykonano takiego gestu wobec funkcjonariuszy.

Zdaniem polityka za zarzutami dla żołnierzy stoi Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Adam Bodnar.

Pochodzi ze środowisk lewicowych, czy nawet lewackich, i myślę, że źle ocenia użycie broni przez żołnierzy i dlatego próbuje tę represję zrobić. Jestem przekoanany, że żaden prokurator nie zrobiłby tego z włąsnej woli – twierdzi Wąsik, który uważa również, że w sprawie powinno dojść do „dymisji na wysokim szczeblu”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Jest Europejski Nakaz Aresztowania za byłym sędzią Tomaszem Szmydtem

SO w Warszawie na wniosek prokuratora wydał w dniu 6 czerwca Europejski Nakaz Aresztowania za Tomaszem Szmydtem, podejrzanym o popełnienie przestęstwa szpiegostwa – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Jak informowała Rzecznik Prasowy Prokuratora Generalnego Anna Adamiak w komunikacie z 9 maja 2024 r. dotyczącym postępowania prowadzonego przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy PZ, „zgromadzone dowody jednoznacznie wskazują, że Tomasz Sz. brał udział w wojnie hybrydowej w postaci wojny informacyjnej prowadzonej przez Republikę Białoruś i Federację Rosyjską przeciwko Polsce”.

Prezydent: Winni zabicia polskiego żołnierza muszą ponieść karę

Prokurator wskazywała w komunikacie na uczestnictwo byłego sędziego „w programach propagandowych białoruskich i rosyjskich mediów rządowych, rozpowszechnianie za pośrednictwem swoich kont na portalach społecznościowych, w tym rosyjskojęzycznych, oświadczeń przedstawiających Polskę jako niesamodzielny podmiot w stosunkach międzynarodowych zmierzający do wywołania konfliktu z Rosją i Białorusią, czym działał na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej”.

Podejmowane przez Tomasza Sz. działania miały służyć podważaniu międzynarodowej pozycji Polski i prowadzonej polityki międzynarodowej oraz wywołaniu wewnętrznych napięć. Wypowiedzi Tomasza Sz., uwiarygadniane powoływaniem się na status polskiego sędziego, zostały wykorzystane przez władze białoruskie i rosyjskie dla ich celów propagandowych polegających na szerzeniu narracji oskarżającej Polskę o niesamodzielną politykę mającą na celu destabilizację Białorusi i Ukrainy. Zachowanie ww. zostało jednoznacznie ocenione jako realizujące znamiona przestępstwa z art. 130 § 1 i 5 kk – pisała w komunikacie Rzecznik Prokuratora Generalnego prokurator Anna Adamiak.

Europejski Nakaz Aresztowania jest respektowany we wszystkich krajach Unii Europejskiej, a także m.in. w Norwegii, Szwajcarii i Islandii.