Królowa Elżbieta II jest w bardzo złym stanie

Królowa Elżbieta II/Źródło: Pixabay/Autor: MonicaVolpin

96-letnia monarchini, która w tym roku obchodziła platynowy jubileusz wstąpienia na tron brytyjski, pozostająca w swojej szkockiej posiadłości Balmoral, ma coraz poważniejsze problemy ze zdrowiem.

Jak informuje BBC, w drodze do Szkocji jest już rodzina królewska – książę William oraz księżna Camilla, żona księcia Karola. Sam Karol pozostaje u boku matki już od dłuższego czasu. Do królewskiej posiadłości udają się także książę Harry z żoną.
Królowa od lipca przebywa w zamku Balmoral. Tam też we wtorek, szóstego września spotkała nową premier Wielkiej Brytanii Liz Truss. Po spotkaniu w mediach zaroiło się od spekulacji na temat zdrowia Elżbiety II. Pomimo iż monarchini była uśmiechnięta i poruszała się o lasce, a nie na wózku inwalidzkim, zwrócono uwagę na jej posiniałe dłonie.

Po tej wizycie i konsultacjach z lekarzami, Elżbieta II odwołała spotkanie z członkami Tajnej Rady, które miało odbyć się w minioną środę.

Oświadczenia pałacowe na temat zdrowia królowej należą do rzadkości. Pałac zwykle nie wydaje komunikatów na temat zdrowia królowej, chyba że to jest niezmiernie ważna, przełomowa informacja– powiedział w rozmowie z BBC Robert Hardman, dziennikarz specjalizujący się w tematyce rodziny królewskiej.

BBC One przerwało swoje regularne programy, żeby wyemitować oświadczenie z Pałacu Buckingham na temat zdrowia królowej. Prezenter BBC miał na sobie ciemny garnitur, białą koszulę i czarny krawat, co jest zgodne z dress code tej stacji na wypadek śmierci członka rodziny królewskiej. Ponadto, jak podaje ta stacja, tradycyjna ceremonia zmiany warty, która miała odbyć się w piątek rano przed pałacem Buckingham, została odwołana.

Wiadomość o złym stanie zdrowia Królowej pojawiła się również podczas zgromadzenia posłów Izby Gmin.
Moje modlitwy oraz modlitwy wiernych z Kościoła Anglii oraz całego narodu są dzisiaj z Jej Wysokością. Niech Bóg pocieszy i wzmocni Jej Wysokość, jej rodzinę oraz tych, którzy opiekują się nią w Balmoral – powiedział Arcybiskup Canterbury, Justin Welby.

z Londynu

Iza Smolarek

Alex Sławiński

Najbardziej dotąd wiarygodna korporacja informacyjna BBC traci zaufanie / Andrzej Świdlicki, „Kurier WNET” 92/2022

BBC dało się poznać jako propagator bredni o kilkudziesięciu „tożsamościach płciowych”. Innym kuriozum był przewodnik, jak przeżyć święta w towarzystwie wyznawców wirusowych „spiskowych teorii”.

Andrzej Świdlicki

Ministerstwo Lewej Prawdy

George Orwell był propagandzistą BBC w latach 1941–43 i doświadczenie to miało wpływ na jego twórczość. Osobiście krytyczny wobec Związku Sowieckiego, zaobserwował, że po niemieckiej inwazji 1941 r. w Wlk. Brytanii ustała krytyka Stalina, gdy z dnia na dzień stał się aliantem mocarstw anglosaskich.

Najbardziej do myślenia dało mu to, że wydawców, kolegów po piórze i intelektualistów nie trzeba było przekonywać do podporządkowania się nowej, oficjalnej politycznej linii – stało się to niemal samo przez się, ponieważ nowy konsensus zakładał, że do wszystkiego, co dotyczyło ZSRS, należało podchodzić taktownie i wyrozumiale.

Autor Roku 1984 zdiagnozował zjawisko, które później zyskało sobie socjologiczną nazwę „grupowego myślenia”.

„Zawsze jest jakaś ortodoksja, zespół poglądów, o którym sądzi się, że wszyscy poprawnie rozumujący zaakceptują go bez wahania… Każdy, kto podaje w wątpliwość dominującą ortodoksję, zostanie uciszony ze zdumiewającą skutecznością. Prawdziwie niemodna opinia niemal nigdy nie doczeka się rzetelnego omówienia zarówno w wielonakładowej prasie, jak i w publikacjach dla intelektualistów”.

Grupowe myślenie lub gromadomyślenie definiowane jest w Wikipedii jako „uleganie ograniczającej sugestii i naciskowi grupy, której jest się członkiem”. Na myślenie grupowe podatne są zwłaszcza duże organizacje, środowiska zawodowe, korporacje.

Jak to zjawisko wygląda na przykładzie BBC?

British Broadcasting Corporation jest monopolistą na rynku mediów radiowych (50,9% słuchalności) i telewizyjnych (32% oglądalności). Competition and Markets Authority uważa za monopolistę każdą firmę, której udział w obrotach rynkowego segmentu przekracza 25%.

BBC ma wysokie mniemanie o sobie, ale coraz częściej musi bronić się przed zarzutami marnotrawienia publicznych pieniędzy i politycznej stronniczości. Drugi z tych zarzutów nie jest oczywisty nie tylko dla widowni, ale nawet dla ogromnej większości pracowników tej korporacji. Przyjmowanie subiektywnej prawdy BBC za prawdę obiektywną wyszło na jaw podczas wywiadu Andrew Marra z amerykańskim lingwistą i filozofem Noamem Chomskim.

Marr, główny polityczny komentator BBC, zapytał Chomskiego: „Skąd pan wie, że stosuję autocenzurę? „Nie mówię, że pan cenzuruje sam siebie. Z pewnością wierzy pan we wszystko, co mówi. Chcę powiedzieć, że gdyby wierzył pan w coś innego, nie byłby pan tu, gdzie jest” – odparł Chomski.

Kształtowanie się gromadomyślenia na przykładzie BBC opisał Kevin Smith zauważając, że dziennikarskie sławy korporacji to absolwenci elitarnych uniwersytetów kształcących studentów z wyższych sfer, dla których punktem odniesienia jest charakterystyczna dla establishmentu subkultura przywileju i poczucie własnej lepszości. Młodzi adepci dziennikarstwa w BBC są podatni na te wzorce, bo chcą się upodabniać do kolegów z nazwiskiem, stanowiskiem i pewnych siebie.

Mówi się, że BBC jest niezależna, bo nie stosuje reguł określających, o czym dziennikarzowi pisać wolno, a o czym nie wolno, pod warunkiem, że celowo nie wprowadza w błąd. Ale reguł nie ma dlatego, że są niepotrzebne, gdyż dziennikarze „niemal instynktownie” cenzurują się sami, obecnie w duchu agendy liberalnej. Wiedzą, gdzie są niepisane granice i jaka narracja jest politycznie bezpieczna.

Korporacja, zwana też Beebem, uległa naciskom rządu Tony’ego Blaira, usuwając dziennikarza Andrew Gilligana, który – powołując się na rządowego eksperta – stwierdził, że dossier brytyjskiego wywiadu o domniemanych irackich broniach masowego rażenia zostało podrasowane przez rząd, by lepiej przemawiało do wyobraźni i posłużyło za uzasadnienie napaści na Irak. BBC niechętnie i poniewczasie przyznało, że materiał o ataku chemicznym w Douma w Syrii, o który niesłusznie oskarżano rząd w Damaszku, pozostawiał wiele do życzenia. Beeb było krytykowane za faworyzowanie frakcji Partii Pracy, która wystąpiła z mocno naciąganymi zarzutami wobec jej lidera, Jeremy’ego Corbyna. On sam przed laty imiennie skrytykował wspomnianego Andrew Marra za to, że dawał wyraz politycznym uprzedzeniom establishmentu.

BBC posługuje się terminologią, w której prawowity rząd w Damaszku nazywany bywa reżimem, podczas gdy zwalczający go, powiązani z Al Kaidą dżihadyści, określani są jako rebelianci. W Syrii protesty są „prodemokratyczne”, a w Bahrajnie „antyrządowe”.

W panelu dyskutantów może trafić się prorosyjski ekspert, ale jego poglądy zostaną przykładnie zdyskwalifikowane lub wyśmiane. Ministrowie bywają ostro przepytywani, ale ostatnie słowo zawsze należy do nich.

W przypadku koronawirusa linia BBC generowała i podtrzymywała zbiorową pandemiczną psychozę. Do studia nie dopuszczano krytyków antycovidowej polityki rządu, nie urządzano debat z ich udziałem, zwolennikom odgórnie narzucanego sanitaryzmu nie stawiano trudnych pytań, przemilczano przypadki negatywnych odczynów poszczepiennych. Śmierci prezenterki BBC po drugiej dawce Astry Zeneki nie można było pominąć, ale zasugerowano, że być może by nie umarła, gdyby miała wybór, którą szczepionkę chce sobie zaaplikować.

Korporacja, długie lata uważana niemal za członka rodziny, kogoś w rodzaju dobrotliwej i życzliwej ciotki, stała się nieznośną, dyscyplinarną niańką traktującą widzów i słuchaczy jak idiotów, których trzeba upominać, by zapobiegali szerzeniu się wirusa, myjąc ręce, nie dotykając twarzy, a nawet instruować, jak uprawiać seks.

Program Newsbeat BBC1 zasięgnął w tej mierze opinii organizacji Terrence Higgins Trust, zajmującej się promocją seksualnego zdrowia. BBC podpisało się pod zaleceniami Trustu, by w trakcie zbliżenia partnerzy nie całowali się, byli zamaskowani i unikali pozycji „na misjonarza”. A w ogóle najlepiej, by poprzestali na samogwałcie, bo najbezpieczniejszy.

Wcześniej BBC dało się poznać jako propagator lewackich bredni o kilkudziesięciu „tożsamościach płciowych”, głosząc takie treści w programie dla dzieci. Innym kuriozum był 5-punktowy przewodnik, jak przeżyć święta w towarzystwie wyznawców wirusowych „spiskowych teorii”.

Wygląda na to, że rząd Borisa de Pfeffela Johnsona nie jest dłużej skłonny tolerować BBC w obecnym kształcie, bo zapowiedział, że do 2027 r. zlikwiduje roczny abonament (licence fee), który każde gospodarstwo domowe musi zapłacić za telewizor. Uciec przed tym nie sposób, np. zmieniając adres, bo wprawdzie nie ma obowiązku zameldowania, ale jest obowiązek rejestrowania wyborców, a ich spis jest publicznie dostępny. Obowiązuje domniemanie, że każdy chce telewizor mieć, a ktoś nieposiadający go musi postarać się o zwolnienie z opłaty. Ale i tak co jakiś czas będzie pytany listownie, czy nie zmienił zdania i biada mu, jeśli taki list zostawi bez odpowiedzi.

Doniesienia sugerują, że w okresie pandemicznego zamknięcia, gdy wydawało się, że ludzie zmuszeni do siedzenia w domu chcąc nie chcąc będą spędzać więcej czasu przed telewizorem – stało się odwrotnie. W maju 2021 r. parlamentarna komisja rachunkowości ogłosiła, że ok. 200 tys. gospodarstw domowych rocznie zrzeka się telewizora i abonamentu.

Być może zostało to odnotowane w rządowym resorcie kultury, który doszedł do wniosku, że w okresie nadciągającej drożyzny, wyższych podatków i drożejącego kredytu trudno będzie przekonać ludzi, że propaganda BBC warta jest subsydiowania sumą 3,7 mld funtów rocznie. Plany resortu przewidują, że roczny abonament 159 funtów (218 $) zostanie zamrożony na dwa lata, po czym będzie stopniowo eliminowany. Dyrekcja Beebu ostrzegła, że będzie mniej nowych produkcji, a ich jakość będzie niższa. Tym bardziej, że konkurencja Netflixa, Disneya i Sky wgryza się w tzw. market share. Innymi słowy: kres cywilizacji, jaką znamy.

Jednym z powodów, dla których poczciwa ciotka stała się nielubianym ministerstwem prawdy, są finansowe skandale na tle kumoterstwa. Dyrektor generalny George Entwistle, który ustąpił w 2012 r. w następstwie afery Jimmy’ego Savile’a, gwiazdora o niezdrowym pociągu do chłopców, otrzymał odprawę 450 tys. funtów, a dyrektorem był niespełna 54 dni. Beeb przyznało, że abonenci są oburzeni i obiecało, że w przyszłości odprawy nie będą przekraczać 150 tys. funtów.

Nie był to bynajmniej odosobniony przypadek. W latach 2009–2012 odchodzącym bądź zwalnianym menedżerom korporacja wypłaciła ponad 25 mln funtów, w tym zastępcy dyrektora generalnego Markowi Byfordowi 1 mln 22 tys. funtów. Oficjalnym wytłumaczeniem tych zawrotnych odpraw kalkulowanych w odniesieniu do zarobków było to, że BBC musi konkurować z sektorem mediów prywatnych, aby nie podkupił fachowców. Jednak gdy Byford był „do wzięcia”, żadne medium prywatne nie wykazało zainteresowania zatrudnieniem go.

Wśród przyczyn utraty publicznego zaufania Beebu wymienia się też chęć bycia na fali rozmaitych nowinek bez względu na ich meritum. W ostatnich latach korporacja bardzo się uwrażliwiła na punkcie tzw. woke, czyli domniemanych przywilejów białej rasy i rzekomej dyskryminacji kolorowych, promując swoiście pojmowaną sprawiedliwość społeczną, równość, różnorodność i genderyzm.

Stacja ma dział „twórczej różnorodności” kierowany przez June Sarpong, zarabiającą 75 tys. funtów rocznie za pracę na pół etatu. Polityczna poprawność posunięta jest tak daleko, że BBC nakręciła serial o Robin Hoodzie bez kluczowej postaci – mnicha Tucka. Kult różnorodności i wielopłciowości nie przełożył się na przyciągnięcie nowych odbiorców, a zniechęcił tradycyjnych, na ogół nastawionych konserwatywnie.

Korporację porównano do Titanica pełną parą podążającego na złomowisko prywatyzacji. Rząd zachowa jednak kontrolę nad co cenniejszymi częściami liniowca: Światowym Serwisem – międzynarodową operacją propagandową oraz Media Action – organizacją formalnie charytatywną o charakterze oświatowym, szkolącą dziennikarzy, głównie w krajach rozwijających się, co jest ważnym elementem budowania agentury wpływu i aranżowania rozmaitych kolorowych rewolucji.

Artykuł Andrzeja Świdlickiego pt. „Ministerstwo Lewej Prawdy” znajduje się na s. 20 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022.

 


  • Lutowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Andrzeja Świdlickiego pt. „Ministerstwo Lewej Prawdy” na s. 20 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Johnson z wizytą w Kijowie. Deklaruje kolejną pomoc dla Ukrainy

Boris Johnson / Fot. Annika Haas (CC 2.0)

Premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson wybiera się na Ukrainę, aby kontynuować rozmowy z prezydentem tego kraju. Jego wizyta związana jest z rosnącymi obawami przed możliwą inwazją rosyjską.

Johnson obiecał współpracować z Wołodymyrem Zełenskim w celu znalezienia dyplomatycznej drogi rozstrzygnięcia sporów z Moskwą i deeskalacji konfliktu w regionie. Jednocześnie rząd Wielkiej Brytanii ogłosił, że oferuje Ukrainie 88 milionów funtów na promowanie stabilnego zarządzaniai niezależności energetycznej Ukrainy od Rosji. W rozmowie z BBC Johnson powiedział:

Wielka Brytania – jako przyjaciel i demokratyczny partner – będzie nadal bronić suwerenności Ukrainy w obliczu tych, którzy chcą ją zniszczyć. Wzywamy Rosję do wycofania się i podjęcia dialogu w celu znalezienia dyplomatycznego rozwiązania i uniknięcia dalszego rozlewu krwi.

Johnson zabiega również o rozmowy z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, które mają odbyć się w najbliższych dniach.

Premier Zjednoczonego Królestwa rozważa ponadto zaoferowanie NATO rozmieszczenia kolejnych 900 żołnierzy w Estonii – podwajając tym samym ilość sił brytyjskich w państwie bałtyckim.
Downing Street ogłosiło, że Wielka Brytania może w najbliższych dniach wysłać odrzutowce, okręty wojenne i specjalistów wojskowych do sojuszników NATO w regionie, aby wzmocnić granice Europy „w obliczu rosnącej rosyjskiej agresji”.

Czytaj także:

Afera imprezowa politycznym końcem Borisa Johnsona?

Nie będziemy tolerować destabilizującej działalności Kremla. Zawsze będziemy stać po stronie naszych sojuszników z NATO w obliczu rosyjskiej wrogości. Jeśli prezydent Putin wybierze wyniszczającą drogę rozlewu krwi, będzie to tragedia dla Europy. Ukraina musi mieć swobodę wyboru własnej przyszłości – powiedział szef brytyjskiego rządu, cytowany przez „The Financial Times”.

Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Liz Truss zapowiedziała w tym samym czasie, że Zjednoczone Królestwo przygotowuje ustawodawstwo, mające nałożyć sankcje gospodarcze na firmy związane z Kremlem.
Truss miała towarzyszyć Johnsonowi podczas jego wizyty w Kijowie, jednak w miniony poniedziałek ogłosiła, że zdiagnozowano u niej koronawirusa, w związku z czym musi samoizolować się.

Downing Street poinformowało, że jeden z największych brytyjskich lotniskowców HMS Prince of Wales, na pokładzie którego może pomieścić się około 40 samolotów i śmigłowców bojowych, jest w stanie gotowości i może wyruszyć w ciągu kilku godzin, jeśli będzie to niezbędne. Wielka Brytania wierzy jednak w pokojowe rozwiązanie konfliktu.

z Londynu
Iza Smolarek
Alex Sławiński

Maria Przełomiec: Władimir Putin traktuje Białoruś jak poligon doświadczalny. Reakcja Zachodu jest żadna

W najnowszym „Poranku WNET” dziennikarka Maria Przełomiec ocenia ostatnie poczynania Unii Europejskiej względem agresywnej polityki Władimira Putina.


W dzisiejszym „Poranku WNET” Maria Przełomiec pesymistycznie spogląda na działania Unii Europejskiej w stosunku do Rosji. Jak podkreśla wieloletnia korespondentka Sekcji Polskiej BBC:

Jestem pesymistką jeśli chodzi o działania UE w stosunku do Rosji. (…) Jeśli kraje Zachodu nie będą stanowcze w swojej polityce, to Rosja będzie pozwalała sobie na coraz więcej.

Dziennikarka wspomina także o aspekcie Nord Stream 2, o którym w kontekście Ukrainy wypowiadał się ostatnio Manfred Weber. Przełomiec komentuje wypowiedź szefa Europejskiej Partii Ludowej, wg którego – przypadku eskalacji konfliktu na wschodzie Ukrainy gazociąg może być nie do utrzymania:

Miejmy nadzieję, że tak będzie, choć jak na razie niewiele o tym świadczy. Niemcy bronią Nord Stream 2 jak niepodległości. (…) Obawiam się, że gdy dojdzie do eskalacji to może być za późno na wstrzymywanie Nord Stream 2.

Dziennikarka kładzie nacisk potrzebę wspólnego i zdecydowanego stanowiska państw zachodnich wobec agresywnej polityki Rosji. Niestety, jak podkreśla stanowiska tego nadal brakuje:

To, co w tej chwili jest bardzo ważne to jest stanowcze powiedzenie „nie” ze strony Zachodu. Nie wyznaczanie kolejnych czerwonych linii, jak zrobił prezydent Francji Emmanuel Macron. Chodzi o pokazanie Rosji prawdziwego potencjału NATO i Zachodu, który ciągle jest większy niż potencjał Federacji Rosyjskiej.

[related id=142774 side=right] W rozmowie z Magdaleną Uchaniuk, Maria Przełomiec dotyka też tematu dramatycznie pogarszającego się stanu zdrowia Aleksieja Nawalnego, który został dziś przewieziony do szpitala znajdującego się na teranie kolonii karnej w Pokrowie. O kondycji najbardziej znanego rosyjskiego opozycjonisty, dziennikarka mówi następująco:

Wiem tyle, ile mówią media. (…) Stan najbardziej rozpoznawalnego przeciwnika Putina ma być ciężki. Ma być na granicy śmierci. Tutaj znowu bardzo ważna jest postawa Zachodu – komentuje Przełomiec.

Jednocześnie gość „Poranka WNET” wspomina o szykujących się w Rosji z tego powodu demonstracjach:

Współpracownicy Nawalnego zapowiedzieli na jutro na godz. 19 demonstracje w Moskwie. Działacze wzywają też do protestów w innych miastach w Rosji. Zobaczymy, czy to się uda czy nie.

Dziennikarka zaznacza, że w kwestii Aleksieja Nawalnego najważniejsze jest teraz wsparcie państw zachodnich, z których największe zdecydowanie i zaangażowanie zdaje się okazywać USA:

Najwięcej charakteru wykazują tutaj Stany Zjednoczone. Rzeczniczka Białego Domu powiedziała bardzo wyraźnie, że jeżeli Nawalnemu coś się stanie, rosyjskie władze gorzko tego pożałują – relacjonuje Maria Przełomiec.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Strzelanina w Tuluzie. Christopher Aurier, brat Serge’a, nie żyje

Brat piłkarza Tottenhamu został zastrzelony w trakcie poniedziałkowych zamieszek na przedmieściach Tuluzy.

Christopher Aurier został postrzelony w brzuch ok. piątej rano w strefie przemysłowej na obrzeżach Tuluzy pod jednym z klubów nocnych. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia. Choć na miejscu pojawiły się błyskawicznie służby ratunkowe to nie udało się uratować 26-latka, przewiezionego do szpitala uniwersyteckiego w Tuluzie. Zmarły był podobnie jak jego brat Serge obywatelem Wybrzeża Kości Słoniowej grającym we francuskich klubach piłkarskich. Tottenham, w którym obecnie gra Serge Aurier złożył kondolencje swojemu piłkarzowi w oświadczeniu cytowanym przez BBC:

Wspieramy Serge’a w tym trudnym czasie i prosimy by prywatność piłkarza i jego rodziny została uszanowana. Cały klub przesyła swoje najszczersze kondolencje Serge’owi i jego rodzinie. Nasze myśli są z nimi.

A.P.

Studio Dublin – 3 lipca 2020 – Agnieszka Białek, Marcin Marcus – Castle Farm, Bogdan Feręc – Polska-IE, Alex Sławiński

W piątkowy poranek przenosimy się do Republiki Irlandii. W Studiu Dublin informacje, komentarze, analizy i korespondencje. Odwiedzimy Belfast, Galway i Kilkenny. Zapraszamy na Szmaradgową Wyspę!

W gronie gości:

Agnieszka Białek – pedagog, trener, przedsiębiorca z Belfastu,
Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com,
Marcin Marcus – właściciel Castle Farm Kilkenny, polski przedsiębiorca z Republiki Irlandii


Prowadzący: Tomasz Wybranowski

Wydawca: Tomasz Wybranowski

Realizator: Dariusz Kąkol (Warszawa) i Tomasz Wybranowski (Dublin)

Słuchaczki i słuchaczy powitamy tuż po godzinie 9:10 z Bogdanem Feręcem, szefem najpopularniejszego polskiego portalu w Republice Irlandii – Polska-IE.com.

W Republice Irlandii, co może WNETowiczów zaskoczyć, pomimo pandemii koronawirusa, dochody podatkowe wzrosły w pierwszej połowie roku. Dla uspokojenia, aby wyjść z osłupienia trzeba dodać, że ma to związek głównie ze wzrostem podatku od osób prawnych. Minister finansów Paschal Donohoe powiedział, że

Nie można popadać w zbyt optymistyczny nastrój, niezależnie od tego, czy dochody kraju wzrastają, czy też pozostaną na średnim poziomie.

Reakcja irlandzkiego rządu na wydarzenia gospodarcze w kraju i na świecie powinna być kontynuowana, a to oznacza, że należy przygotować się na „nadzwyczajny” deficyt.  Opinia ministra Donohoe jest taka, że

W tym roku trzeba spodziewać się dziury budżetowej w wysokości od 25 do 30 miliardów euro, co z całą pewnością wpływać będzie na możliwości wydatkowe państwa.

Bogdan Feręc, redaktor naczelny portalu Polska-IE.com, wersja zdecydowanie letnia. Fot. arch. własne.

Kontynuując swoją wypowiedź, minister powiedział, że wpływy podatkowe w pierwszej połowie roku wzrosły łącznie o 200 milionów euro, co stanowi wzrost o 0,7%, ale dzieje się tak dzięki wzrostowi podatku dochodowego o 1,7 mld euro.

Pewne źródła zbliżone do nowego gabinetu rządowego, którym zawiaduje nowy irlandzki premier Micheál Martina, twierdzą, że w radzie ministrów i Ministerstwie Finansów trwają prace, które mają przynieść obniżkę podatku od towarów i usług.

Wiele irlandzkich stowarzyszeń reprezentujących sektor usług, w tym turystycznych i gastronomicznych zgłaszało, że odpowiednim wsparciem dla tych branż będzie m.in. obniżenie podatku VAT, co pozwoli na obniżenie cen. Takie działanie w konsekwencji ma poprawić atrakcyjność usług tych branż.

Temu pomysłowi przygląda się właśnie minister Donohoe, który z ramienia koalicji Fianna Fáil, Fine Gael i Green Party odpowiedzialny jest za stan finansów państwa, a wydaje się, że po zakończeniu wszystkich wyliczeń, może zaproponować obniżenie VAT-u na usługi hotelarskie i gastronomiczne.

 

Na koniec rzecz o milionie osób, które korzystają z finansowego wsparcia irlandzkiego systemu pomocy i opieki socjalnej.

Jeżeli przyjrzymy się statystykom dotyczącym bezrobocia, jest ono na bardzo wysokim poziomie, pomimo rosnącej ilości osób powracających do pracy. Niestety powroty do pracy są stopniowe i nie odzwierciedlają oczekiwań poprzedniej ekipy rządzącej, co potwierdza Central Statistics Office w swoim najnowszym opracowaniu. – mówi Bogdan Feręc.

Czerwcowa stopa bezrobocia podstawowego była w czerwcu nieco niższa. W statystykach Live Register jest teraz 213 700 nazwisk, to jest o 14 200 mniej w porównaniu z końcem maja. 

Tutaj do wysłuchania korespondencja Bogdana Feręca:

 

W piątkowym głównym wydaniu Studia Dublin nie może zabraknąć serwisu informacyjnego „Irlandia – Wyspy – Europa – Świat”. A w nim m.in. o tym, że Komisja Europejska skierowała do Trybunału Sprawiedliwości UE sprawy przeciwko Czechom i Polsce w sprawie naruszenia przepisów UE dotyczących kwalifikacji zawodowych.

Leo Varadkar, obecny wicepremier rządu Republiki Irlandii. Fot. International Transport Forum, licencja: (CC BY-NC-ND 2.0).

Wicepremier rządu Republiki Irlandii Leo Varadkar oświadczył, że nie powinno się zaostrzać zasad kwarantanny dla osób, które powracają z wakacji do Irlandii lub będą tutaj spędzać wakacje, ergo przylecą w sprawach biznesowych.

Leo Varadkar zapowiedział też, że 3 lipca, podczas spotkania Rady Ministrów omówiona zostanie lista państw, których obywateli nie będą obowiązywać zasady czternastodniowej kwarantanny,

Dublińska siedziba Taoiseach’a (irlandzkie określenie na premiera). Fot. Tomasz Szustek / Studio 37 Dublin

Wicepremier Leo Varadkar stanowczo zapewnił jednak, że Republika Irlandii nie chce wprowadzać rygorystycznych zasad izolacji, więc zdaje się w tym zakresie na rozsądek osób przybywających na wyspę, którym rekomendować i zalecać się będzie izolację, której formuła pozostanie w dotychczasowej formie.

 

Reprezentanci British in Europe, stowarzyszenia skupiającego 1,5 miliona obywateli Wielkiej Brytanii mieszkających w Europie, twierdzą stanowczo, że

Wielu brytyjskich obywateli żyjących za granicą przekonało się na własnej skórze, co oznacza utrata praw po Brexicie.

Pod koniec serwisu wieści ze Stanów Zjednoczonych. Władze Nowego Jorku zmniejszyły budżet miejskiej policji o miliard dolarów. Ta decyzja powoduje wzrost niezadowolenia wśród nowojorskich policjantów. Decyzja nie cieszy także Black Lives Matter, która – i t nie jest żart!, bowiem

Opowiada się za całkowitym zlikwidowaniem sił policyjnych.

Tutaj do wysłuchania serwis informacyjny Irlandia-Wyspy-Europa-Świat:

 

Agnieszka Białek, głos Radia WNET z Belfastu. Fot. arch. własne.

 

W „Studiu Dublin” najświeższe wieści i przegląd prasy z Belfastu.  Nasza korespondentka Agnieszka Białek obok najnowszych danych i statystyk związanych z koronawirusem w Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, kwestii rozmrażania gospodarki i luzowania obostrzeń pandemicznych, coraz więcej czasu poświęca zbliżającemu się  Brexitowi.

Ministerstwo zdrowia Wielkiej Brytanii podało dobową liczbę zgonów chorych z powodu Covid-19. Było ich 89.

Łączna liczba zgonów od początku pandemii wynosi 43 995 osób.

„Daily Telegraph” donosi o zniesieniu kwarantanny dla przyjeżdżających na Wyspy Brytyjskie. Tymczasem „Sky News” w swoich serwisach mówi o możliwościach wprowadzenia lokalnych lockdown-ów z powodu wzrostu zakażeń.

W BBC najważniejsze piątkowe doniesienia to:

  • nowe zasady udziału dzieci w zajęciach szkolnych od września i funkcjonowanie tzw. „bańki”.
  • poważne ostrzeżenia profesora Johna Bella z Oxford University dotyczące zimowej fali pandemii i konieczności szczepień.

W cieniu wiadomości koronawirusowych w „Studiu Dublin” oficjalnie wyniki głosowanania Polaków w I turze wyborów prezydenckich RP. Najpopularniejszy na Wyspach okazał się Rafał Trzaskowski, który wyprzedził Szymona Hołownię i urzędującego prezydenta Andrzeja Dudę.

Agnieszka Białek mówiła ponadto o odmrożeniu już od jutra (4 lipca 2020 roku) w Wielkiej Brytanii pubów, oraz braku porozumienia w toczących się między Londynem a Brukselą negocjacjach brexitowych. Lista kwestii spornych powiększa się.

Dzisiejszy przegląd wydarzeń z Belfastu zamyka sprawa złożonego w brytyjskiej Izbie Gmin projektu ustawy o emigracji z systemem punktowym.

Tymczasem 700 tysięcy Polaków mieszkających na wyspach złożyło wniosek o status osiedleńca. – podsumowała Agnieszka Białek.

Tutaj do wysłuchania korespondencja Agnieszki Białek z Belfastu:

 

Czy chcecie spotkać szczęście? Dzisiaj powracamy do opowieści z Zamkowego Folwarku pod niebem Irlandii. Marcin Marcus i Castle Farm Kilkenny. Rozmowa z panem Marcinem Marcusem to prawdziwa przyjemność i radość. W życiu z reguły staramy się wszystko komplikować i uciekać przed spełnieniem. Opowieść Studia Dublin zainspiruje was i ożywi.

Do Irlandii przyjechaliśmy w 2005 roku. 10 lat mieszkaliśmy w Dublinie. W 2015 postanowiliśmy przeprowadzić sie na wieś. Dlaczego? Przede wszystkim, żeby odpocząć, uciec od tej gonitwy za pieniądzem, masą ludzi i od wszędobylskiego stresu. – rozpoczyna swoją opowieść pan Marcin Marcus.

Tutaj do wysłuchania opowieść Marcina Marcusa:

 

Irlandia z powietrza i napis EIRE, Bray koło Dublina. Fot. Garda Air Support Unit.

Opracowanie: Tomasz Wybranowski i Andrzej Karaś (oprawa dźwiękowa).

Współpraca: Katarzyna Sudak & Bogdan Feręc – Polska-IE.com


 

Partner Radia WNET

 

Partner Studia 37 Dublin

 

Studio Dublin na antenie Radia WNET od października 2010 roku (najpierw jako „Irlandzka Polska Tygodniówka”). Zawsze w piątek, zawsze po Poranku WNET ok. 9:10. Zapraszają: Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc, oraz Katarzyna Sudak, Agnieszka Białek, Ewa Witek, Alex Sławiński oraz Jakub Grabiasz.

Tomasz Wybranowski: Rafał Trzaskowski nie wie jak funkcjonuje BBC, na które się powołuje

Co mówi, a czego nie Rafał Trzaskowski? Tomasz Wybranowski o fałszu polityków i wyborach prezydenckich.


Tomasz Wybranowski mówi, iż wyborcy Rafała Trzaskowskiego, jak i sam kandydat Koalicji Obywatelskiej, są nietolerancyjni. Nie stosują takiej samej miary do Kościoła, jaką chcą by stosować do nich. Dziennikarz Radia WNET zarzuca kontrkandydatowi Andrzeja Dudy, że powołuje się na brytyjski model mediów publicznych, a nie wie najwyraźniej jak powoływany jest przewodniczący BBC. Sir David Clementi, tak jak jego poprzednicy, wskazany został na zajmowane przez siebie stanowisko przez brytyjskiego ministra kultury. Gdyby więc Telewizja Polska wyglądałaby jak BBC, to prezesa TVP wskazywałby minister Gliński.

[related id=117388 side=right]  Prowadzący „Studia Dublin” krytykuje kandydata Platformy Obywatelskiej także za niewywiązywanie się ze swoich obietnic. Wskazuje na manipulacje zawarte w jego wypowiedzi w której Trzaskowski stwierdza, że nie był posłem, gdy podwyższano wiek emerytalny. Był nim jednak, kiedy go obniżano, przeciwko czemu głosował przeciw. Wykręcanie się od szczerej odpowiedzi zarzuca Tomasz Wybranowski Andrzejowi Halickiemu, z którym rozmawiała Magdalena Uchaniuk Gadowska.

Wszyscy chcą usłyszeć od polityka jakieś szczere słowa.

Wybranowski zarzuca prezydentowi Warszawy niewywiązywanie się ze swoich obietnic i kłamliwą retoryki w sprawie współpracy z politykami innych partii.  Trzaskowski jako prezydent stolicy nie ma zamiaru współdziałać ze stołecznymi działaczami politycznymi Prawa i Sprawiedliwości.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Parys: Słowa Putina są częścią dużej międzynarodowej operacji. Kłamstwo jest zwykłym narzędziem rosyjskich polityków

Od lat relacje polsko-rosyjskie są zamrożone. Słowa Putina wpisują się w Rosyjską narrację oraz ukazują dalszy kierunek polityki Moskwy. Najbliższe lata mają być trudne.


Prezydent Rosji Władimir Putin skrytykował ostatnio wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Stwierdził on, że podstawą tego konfliktu nie był niemiecko-rosyjski pakt Ribbentrop-Mołotow, podkreślał, iż armia ZSRR wkraczając do Polski, nie walczyła z regularnym wojskiem oraz szeroko krytykował Polskę, oskarżając ją o współudział w wybuchu II wojny światowej.

Zdaniem Jana Parysa, socjologa, i byłego minister obrony narodowej, nieprzypadkowe słowa Putina są częścią dużej międzynarodowej operacji, w ramach której Polska ma być jedynie narzędziem. Stosunki polsko-rosyjskie od lat nie układają się pomyślnie, głównie za sprawą naszego wschodniego sąsiada:

Od kilku lat relacje polsko-rosyjskie są zamrożone. Strona rosyjska od kilku lat w sposób bardzo konsekwentny nie chciała prowadzić żadnego dialogu. […] Na początku 2016 roku delegacja MSZ wysłało delegację do Moskwy, proponując dialog na szczeblu technicznym, czyli wiceministrów. Delegacja pozostała bez Rosyjskiej odpowiedni, nie było rewizyty. Z tego co wiemy, była to osobista decyzja Putina, aby ignorować Polskę jako kraj, który prowadzi politykę prozachodnią, proukraińską, samodzielną i nie chce akceptować interesów rosyjskich.

Gość „Poranka WNET” podkreśla, że rosyjscy politycy oraz media od lat próbują fałszować historię i kłamstwa w ich ustach nie są niczym nadzwyczajnym:

Kłamstwo i oszustwo jest zwykłym narzędziem rosyjskich polityków używantym na codzień. Trzeba przykładać do tego wagę, bo tym razem wypowiedział się sam Putin a nie jacyś posłowie czy dziennikarze […] przypomina to pewnego rodzaju salwę propagandową rakiet atomowych wystrzelonych w naszym kierunku, jednak świat nie da się na to nabrać, bo ludzie nadal pamiętają II wojnę światową, nadal żyją jej świadkowie.

Pierwsza wypowiedź Putina pojawiła się 19 grudnia, co oznacza, iż rząd czekał z odpowiedzią aż 10 dni. Jak zauważa Jan Parys, święta mogły zaburzyć normalną pracę niektórych urzędów, ale można było to zrobić „trochę wcześniej”:

BBC, które jest wyrazicielem stanowiska rządu brytyjskiego, reagowało twardo, jednoznacznie i bardzo szybko. Z Polskiej strony były takie cienkie, słabe protesty ze strony niskich urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Gość „Poranka WNET” popiera oświadczenie, które opublikowała Kancelaria Premiera Mateusza Morawieckiego, w którym możemy przeczytać o kłamstwach Putina oraz m.in. że krytyka traktatu wersalskiego, którą Putin przedstawił, jest krytyką prawa do samostanowienia narodów.

Premier skupił się na płaszczyźnie historycznej, już nie dotykał kwestii prawno-międzynarodowych, które też można by wyeksponować […] Rząd chciał dać tutaj dowód swojej stanowczości używając takich słów [o kłamstwach prezydenta rosji – przyp. red.]. Powinniśmy w tej chwili dążyć do tego, aby upowszechnić prawdziwą wiedzę o przyczynach, przebiegu i skutkach II wojny światowej.

Były minister obrony narodowej ma nadzieję, że polscy naukowcy zdołają w maju, z okazji rocznicy zakończenia II wojny światowej wydać i upowszechnić zbiór dokumentów po angielsku, francusku i niemiecku:

Dokumenty i źródła. Nie może być tak, że najważniejsze prace o II wojnie światowej polscy historycy pisali, będąc na emigracji w Wielkiej Brytanii. Właściwie od czasów Pobóg-Malinowskiego [„Najnowsza historia polityczna Polski 1864-1945” – przyp. red] nikt wielkich prac na temat drugiej wojny nie napisał. Jestem strząśnięty tym, że polskie wydziały prawa i historii na uniwersytetach mają czas atakować rząd, natomiast nie mają czasu przygotować antologii tekstów po angielsku na temat prawnych aspektów i strat w drugiej wojnie.

Jan Parys zauważa, że polscy naukowcy w dużej mierze nie interesują się prawdą, tylko wojną ideologiczną i nie spełniają swojego powołania:

To pokazuje, że są oni kompletnie oderwani od państwa polskiego, nie identyfikują się z Rzeczpospolitą.

Wracając do wypowiedzi Władimira Putina, gość Łukasza Jankowskiego zauważa, iż każdy taki rosyjski krok ma badać wrażliwość opinii publicznej na zachodzie, jej spolegliwość i prorosyjskość polityków zachodnich:

Jeżeli w Polsce mamy polityków opozycyjnych, którzy w tym momencie atakują rząd, to też jest na korzyść Rosji. […] To nie jest moment na to, żeby osłabiać pozycję polskiego rządu, to jest moment, w którym potrzebuje on wsparcia. […] Politycy mogą wewnątrz kraju toczyć spory na temat spraw wewnętrznych, natomiast na zewnątrz trzeba pamiętać, że świat to jest gra interesów.  […] Świat jest konkurencją państw, a nie grą przyjaciół. Nie wolno ustawiać się w roli dywersanta polskiego rządu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K.

Niedźwiedzie polarne grasują po czukockim miasteczku

O inwazji niebezpiecznych zwierząt na miasteczko Ryrkajpij donoszą rosyjskie agencje prasowe.

W czwartek w mediach pojawiła się informacja o wtargnięciu 56 niedźwiedzi polarnych na ulice miasteczka Ryrkajpij w Czukockim Okręgu Autonomicznym. Władz okręgu wprowadziły w miasteczku stan nadzwyczajny. Miejscowe szkoły strzeżone są przez uzbrojoną po zęby policję. Przedstawicielka służb kryzysowych, Tatiana Minienko, cytowana przez portal dziennik.pl w wypowiedzi dla agencji RIA-Nowosti poinformowała, że  wśród zwierząt znajdują się osobniki w bardzo różnym wieku, również samice z młodymi.

Obecność niedźwiedzi polarnych na tym terenie wyjaśnił dla BBC aktywista WWF, Michaił Stiszow:

Niedźwiedzie polarne bytują zazwyczaj na Przylądku Schmidta w Cieśninie De Longa, oddalonym od miasteczka o jakieś 2,2 km. Z powodu zmian klimatu i ocieplenia nie ma lodu, po którym zwierzęta albo przynajmniej część z nich przeszłaby w stronę morza, by tam polować i zdobywać pożywienie.

Jak dodaje Anatolij Koczniew z Instytutu Biologicznych Zagrożeń Rosyjskiej Północy:

Jeszcze pięć lat temu, rzadko zdarzało się, że w pobliże miasteczka zapuszczały się niedźwiedzie polarne. Do tego roku naliczono maksymalnie 5 osobników.

W chwili obecnej, normalne funkcjonowanie miasta jest bardzo utrudnione. Pojawiają się nawet pomysły jego ewakuacji i likwidacji.  Do takiego kroku potrzebna jest zgoda mieszkańców w referendum.

A.W.K.

Sławiński: Wielka Brytania może rozłożyć się na czynniki pierwsze

Referendum niepodległościowe w Szkocji i związana z nim niedyskrecja Davida Camerona oraz negocjacje ws. brexitu. Alex Sławiński dokonuje przeglądu brytyjskiej prasy.

Alex Sławiński o swym urlopie na Sycylii i o tym, czym żyją brytyjskie media.

Korespondent mówi o ujawnieniu przez byłego brytyjskiego premiera Davida Camerona informacji dotyczącej rozmów z królową Elżbietą II. W czasie rozmów Cameron prosił monarchinię o pomoc przed referendum niepodległościowym w Szkocji w 2014 roku.

Królowa jest bardzo niezadowolona, że Cameron powiedział prasie, że takie rozmowy się odbyły.

Pałac Buckingham wyraził niezadowolenie za ujawnienie tych informacji podczas wywiadu dla BBC. Obecnie pojawiają się głosy za przeprowadzeniem kolejnego referendum w sprawie przyszłości Szkocji. Jak stwierdza, „okazuje się, że sama Wielka Brytania może rozłożyć się na czynniki pierwsze”.

Minister do spraw Brexitu właśnie wyjeżdża, żeby się spotkać z przewodniczącym Rady Europy.

Celem spotkania mają być ws. kolejnej umowy brexitowej. Jak zauważa Sławiński, „Jean-Claude Junker, który był bardzo przeciwny kolejnym rokowaniom, jest teraz niemalże przekonany, że uda się dialog nawiązać”. Na faktyczne efekty rozmów musimy jednak jeszcze poczekać.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P