Żaryn: Próba wyprania brudnych pieniędzy udaremniona przez CBA

W „Kurierze w samo południe” rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych Stanisław Żaryn komentuje akcję zatrzymania dwóch obywateli podejrzanych o próbę wyprania 2 milionów złotych.

Stanisław Żaryn wypowiedział się na temat operacji przeprowadzonej przez CBA – została udaremniona próba wprowadzenia w obieg publiczny pieniędzy pochodzących z kradzieży. Dwójka podejrzanych miała zgodzić się na wykonanie tego nielegalnego procederu po uzyskaniu odpowiednio wysokiego wynagrodzenia.

2 miliony złotych miały zostać wprowadzone do obiegu gospodarczego poprzez firmę i usługi, którymi zarządzali zatrzymani.

Skuteczność eliminacji tego typu nielegalnych działań przez CBA oraz fakt, iż po każdym z nich zostaje stały ślad w systemie finansowym rodzi pytanie, czy takie operacje mogą się jeszcze jakkolwiek opłacać.

Tego typu operacje są wciąż wysoko dochodowe. Jeden z zatrzymanych zgodził się przeprowadzić wskazaną operację legalizacji pieniędzy za 600 tysięcy złotych, tak więc „przebicie” było dosyć duże. Jest to obłożone dużym ryzykiem, ale wciąż przynosi duże zyski.

W rozmowie ze Stanisławem Żarynem Adrian Kowarzyk poruszył również temat niedawnych serii włamań na skrzynki mailowe posłów i ministrów. Zjawiska takie jak np. publikowanie w internecie treści z przejętych skrzynek nasz gość klasyfikuje jako domniemane wrogie działanie zagranicznego wywiadu i nie chce ich szerzej komentować.

Komentowanie tych wątków jest współgraniem z autorami tej operacji dezinformacyjnej. A ponieważ, jak wszystko na to wskazuje, mamy do czynienia z działalnością Federacji Rosyjskiej przeciwko Polsce, uważam że komentowanie poszczególnych wątków jest sprzyjaniem agresywnym działaniom informacyjnym przeciwko naszemu krajowi.

W dalszej części rozmowy rzecznik Ministra Koordynatora Służb Specjalnych wyjaśnia na jakiej podstawie podejrzenia padają właśnie na naszych wschodnich sąsiadów.

Tutaj bazujemy na dwóch poziomach analizy – SKW i ABW pozyskały na tyle dużo przesłanek związanych z warstwą techniczną tego ataku, żeby wskazywać, że mamy do czynienia z grupą hakerską powiązaną z rosyjskimi służbami specjalnymi.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

PK

Sprawa Zbigniewa S. Zatrzymano jego żonę i syna. Chodzi o milion złotych i pranie brudnych pieniędzy

Iwona S. i Przemysław S., żona i syn właściciela Fundacji im. Zbigniewa S., zostali zatrzymani w związku ze śledztwem w sprawie przywłaszczenia prawie miliona złotych na szkodę fundacji.

Usłyszeli zarzuty prania brudnych pieniędzy wspólnie i w porozumieniu ze Zbigniewem S. i uczynienia z tego procederu stałego źródła dochodów.

Zbigniew S. posługując się mediami społecznościowymi opisywał prawdziwe historie osób, które znalazły się w dramatycznych sytuacjach życiowych i potrzebowały wsparcia z uwagi na skrajnie zły stan zdrowia lub ciężkie warunki bytowe. Deklarując chęć pomocy potrzebującym, organizował na ich rzecz zbiórki pieniędzy. W odpowiedzi na apele Zbigniewa S. wielu darczyńców przekazywało pieniądze na konto fundacji stworzonej przez Zbigniewa S. w przekonaniu, że środki te zostaną wykorzystane zgodnie z zapowiedziami podejrzanego. W rzeczywistości do potrzebujących trafiała  tylko znikoma cześć  zebranych kwot.

Z ustaleń śledztwa wynika, że kwoty przekazywane przez darczyńców na rzecz Fundacji przelewano na konto spółki Iwony S., do którego miał dostęp jej mąż Zbigniew S. Stamtąd transferował pieniądze na bankowe rachunki kontrolowanych przez siebie podmiotów gospodarczych, a także na prywatne konto syna, Przemysława S.

Działania miały na celu ukrycie przestępczego pochodzenia pieniędzy, z których Zbigniew S.  jego rodzina uczynili źródło swojego utrzymania. Jak ustalono w śledztwie, bezrobotna Iwona S., z zawodu kaletnik, która w przeszłości nigdy na stałe nie pracowała, jest właścicielką dwóch samochodów osobowych, w tym mercedesa o wartości prawie 100 tysięcy złotych, a także nieruchomości o wartości blisko ćwierć miliona złotych.

Przemysław S., także bezrobotny, z zawodu technik pojazdów mechanicznych, jest właścicielem auta marki BMW.

Mienie Iwony S. zostało objęte postanowieniami o zabezpieczeniu majątkowym – na poczet grzywny i przepadku korzyści uzyskanych z przestępstwa. Prokuratura ustala jednocześnie okoliczności, w jakich Zbigniew S. i Iwona S. wyzbyli się nieruchomości o wartości około 3 mln zł, których jeszcze w ostatnim okresie byli właścicielami.

Czyny, o które są podejrzani Iwona S. i Przemysław S., są zagrożone karą do 15 lat pozbawienia wolności. Śledztwo w sprawie przywłaszczenia wysokich kwot na szkodę Fundacji im. Zbigniewa S. ma charakter rozwojowy i jest kontynuowane.

Zbigniew S. jest znany organom ścigania od ponad 20 lat. Przeciwko niemu toczyły się postępowania dotyczące m.in. przestępstw gospodarczych, uczestnictwa w grupie przestępczej, fałszowania dokumentów, rozboju, oszustwa, kradzieży z włamaniem, posługiwania się cudzym dokumentem, składania fałszywych zeznań, utrudniania zaspokojenia wierzyciela i znieważania (w tym Prezydenta RP). Orzekające w sprawach Zbigniewa S. sądy skazały go na kary w sumie kilkuletniego pozbawienia wolności.

Handlarze środków poronnych aresztowani. Policja rozbiła zorganizowaną grupę przestępczą

15 lat więzienia grozi trójce mieszkańców Śląska zatrzymanych w akcji, którą przeprowadzili policjanci z komendy wojewódzkiej w Rzeszowie wspólnie z funkcjonariuszami poznańskiego zarządu CBŚ.

Udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pomocnictwo w przerywaniu ciąży, obrót fałszywymi lekami i „pranie brudnych pieniędzy”. Te zarzuty ciążą na zatrzymanych, którzy zdaniem policji, prowadzili internetową sprzedaż środków poronnych.

Początek śledztwa przypada na 2018 r., kiedy to do szpitala trafiła z silnym krwawieniem kobieta, u której lekarze podejrzewali stosowanie środków poronnych. Zgodnie z ustaleniami brzozowskiej prokuratury środki, które kobieta zażyła kupione zostały w internecie. Sprawą zajęli się więc policjanci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością KWP w Rzeszowie. Potwierdziła ona, że środki zostały zakupione w sieci, ale do ustalenia tożsamości sprawców potrzebna była pomoc Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu w Poznaniu. Razem udało się odkryć ich tożsamość i sposób działania.

Trójka zatrzymanych nie miała wykształcenia medycznego. Sprowadzali oni z zagranicy leki na różne schorzenia, których skutkiem ubocznym było działanie poronne, w tym te, które nie zostały dopuszczone do obrotu w Polsce. Jak podaje na swojej stronie policja, takie leki, stosowane bez nadzoru lekarza, mogły stanowić zagrożenie także dla zdrowia i życia biorących je kobiet.

Śledztwo wykazało, że do obrotu wprowadzono co najmniej kilkanaście tysięcy tabletek. Zyski z tego procederu były olbrzymie. Członkowie grupy, żeby ukryć nielegalne  dochody, wykorzystywali łańcuch powiązanych ze sobą rachunków bankowych, zakładanych na różne osoby tzw. „słupy”. Lider grupy, aby zalegalizować środki pochodzące z przestępstwa założył też działalność gospodarczą.

Tak w oficjalnym komunikacie informowała policja. 30-latek i dwie kobiety w wieku 26 i 49 lat zostały zatrzymane w poniedziałek. Podczas przeszukania, funkcjonariusze zabezpieczyli telefony komórkowe, komputery, twarde dyski i przenośne nośniki danych. Policja postanowiła też zabezpieczyć dwa luksusowe samochody.

Zatrzymani usłyszeli już prokuratorskie zarzuty. Będą odpowiadać za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, za udzielanie pomocy kobietom ciężarnym w przerywaniu ciąży, czym sprowadzali zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób, także za odpłatne dostarczanie znacznych ilości sfałszowanych produktów leczniczych i dokonywanie obrotu lekami bez wymaganego zezwolenia. Grozi im też odpowiedzialność karna za „pranie brudnych pieniędzy”. 30-latek będzie odpowiadał również za założenie i kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

Informuje portal policja.pl. Zatrzymani zostali decyzją sądy poddani tymczasowemu aresztowi na okres 3 miesięcy.

A.P.

Gadowski: O szemranych interesach Fundacji Otwarty Dialog wiedziano w Polsce od dawna. Jednak wielu nie dawało im wiary

– Dotychczas szydzono z mówiących publicznie o szemranych interesach Fundacji Otwarty Dialog. Czemu podejście w Polsce zmieniło się dopiero po artykule w brytyjskiej prasie? – pyta Witold Gadowski.


Witold Gadowski mówi o doniesieniach brytyjskich mediów, takich jak The Times oraz Sunday Times, dotyczących Fundacji Otwarty Dialog. Wspomniane tytuły piszą o oskarżeniach kierowanych wobec organizacji przez komisję parlamentu Mołdawii o pranie brudnych pieniędzy.

Według mołdawskiego raportu pieniądze miały być przekazane fundacji dla sfinansowania kampanii lobbingowej na rzecz mołdawskiego oligarchy Veaceslava Platona oraz bankiera z Kazachstanu, Muchtara Ablazowa. Ten ostatni został skazany w czerwcu 2017 r. za domniemane przestępstwa finansowe. Miał on sprzeniewierzyć około 6 miliardów dolarów i zalegalizować środki finansowe pochodzące ze źródeł przestępczych.

„Pokazywaliśmy założyciela tej fundacji w Polsce, pana Iwana Szerstiuka, który odsiaduje teraz wyrok kryminalny w więzieniu pod Lwowem za udział w zabójstwie, więc proszę zwrócić uwagę, jakie to towarzystwo”.

Gość popołudniowej audycji zaznacza, że o wspomnianych zarzutach wiedziano od dawna, jednak nie były one nagłaśniane przez polskie media. Co więcej, osoby podające informacje o przestępstwach do wiadomości publicznej były wyszydzane.

Gadowski wyjaśnia, w jaki sposób organizacja zamieszana w tego rodzaju afery mogła stać się rzecznikiem otwartości i bronić demokracji w Polsce.

„To zaczęło się od Warszawy. Warszawa jest trochę jak pustynia – jak spadnie tutaj trochę deszczu złotego, czyli pieniędzy, to natychmiast zmieniają się prądy. Po prostu jest ciągle w Polsce mało pieniądza w obiegu. Pieniądze Otwartego Dialogu torowały pani Kozłowskiej i panu Kramkowi drogę do kręgów związanych z Fundacją Batorego, związanych z Platformą Obywatelską, z Gazetą Wyborczą. Nawet z niektórymi prawicowymi mediami”.

Opisanemu złudzeniu ulegli również politycy Prawa i Sprawiedliwości, którzy zaczęli popierać prezes Fundacji Otwarty Dialog Lyudmylę Kozłowską oraz jej męża Bartosza Kramka.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

 

DEBATA WNET.FM. Wojciech Cejrowski kontra Paweł Zyzak w gorącej wymianie zdań na temat prezydentaTrumpa

CEJROWSKI: To uroczy buc, biznesmen, nigdy nie był prorosyjski. Jest moralnie integralny od lat 70.
ZYZAK: Dzięki praniu rosyjskich pieniędzy wydostał się z bankructw. To on wymyślił „fake news”.

CEJROWSKI: Na sercu sobie przykleję znaczek, który nosiłem przez całą kampanię wyborczą. Wszyscy głosowaliśmy na Trumpa, nikt nie głosował na aborcjonistkę Hillary Clinton. I innych wyborów akurat nie było w ostatniej kampanii, więc wszelkie pretensje, że Trump wygrał proszę sobie …. No jeśli ktoś czarownicę chciał, to proszę bardzo.

ZYZAK: Polemizowałbym. Poza tymi dwoma kandydatami było jeszcze kilku innych, nazywanych „third party candidat’s”.

CEJROWSKI: Proszę pana, dziadostwo! Nikt się nie przebił. Nie liczą się. Trump startował z ostatniej pozycji i się przebił przez cały establishment.

ZYZAK: To pan mówi o prawyborach. O drugiej turze.

CEJROWSKI: Nie było żadnej innej opcji. Była aborcjonistka tylko i wyłącznie, Hillary Clinton. Więc dla katolika to wykluczone, więc katolik musi zrobić wszystko, żeby nie wygrał ktoś taki. Czyli głosujemy na Trumpa, bo jeżeli zagłosujemy na trzecią partię, którą Pan proponuje, to osłabiamy Trumpa i wzmacniamy Hillary. Uczciwy katolik, a nawet chrześcijanin, szerzej mówiąc baptysta, nie miał prawa głosować na trzecią partię w tych konkretnych wyborach, bo opcją było, że wygra czarownica.

ZYZAK: Tak zwani kandydaci trzeciej partii, było ich kilku, osłabiali również Hillary Clinton. Między innymi dlatego przegrała.

CEJROWSKI: W ogóle nie osłabiali, a jeśli, to był to procent w granicach błędu statystycznego. Pan studiuje te zagadnienia i dlatego wie, ale my, Amerykanie, którzy siedzimy sobie na prerii i w ogóle nie interesujemy się kandydatami z trzeciego rzędu (…). Donald był kandydatem samofinansującym się i wydał ponad 100 milionów z własnej kieszeni na kampanię wyborczą. Teraz żaden trzeciopartyjny kandydat nie ma nawet szansy.

SKOWROŃSKI: Dlaczego Donald Trump nie zyskał pana zaufania?

[related id=”25657″]ZYZAK: Postać Donalda Trumpa nie pojawiła się nagle. To jest człowiek, który funkcjonuje w establishmencie amerykańskim od dawna. Jego koneksje rosyjskie, które są obecnie przedmiotem kilku śledztw między innymi FBI i kongresowego, swój początek mają w latach 80. W lipcu 1987 roku Trump odbył swoją pierwszą podróż do Związku Sowieckiego, gdzie się spotkał z Gorbaczowem i sowieckimi oficjelami.

CEJROWSKI: Bo mu zaproponowali, żeby na Placu Czerwonym wybudował hotel. Dla inwestora, który już miał inwestycje w Singapurze, Australii i kilku innych miejscach, było to po prostu interesujące. Tak jak paryskie fabryki perfum jeździły do Gorbaczowa, a wcześniej do Breżniewa, żeby mieć swoje ekspozytury i napisać na butelce perfum Hermes Paris Moscow Adelaide, tak Trump dostał propozycję.

ZYZAK: Ale Trump z Moskwy nie wrócił z kontraktem. Natomiast rozpoczął kampanię antyreganowską.

CEJROWSKI: Nie było wtedy opcji rozmawiania z biznesmenami rosyjskimi, bo jak pan to nazwał, wówczas był Związek Sowiecki, czyli Trump mógł tam pojechać tylko i wyłącznie na zaproszenie władzy państwowej, ktora była właścicielem wszystkiego. Pojechał, nie dogadał się, wrócił.

ZYZAK: OK. Na przełomie lat 80. i 90. korporacja Trumpa doznała wielu bankructw…

CEJROWSKI:Korporacja?!!! Donald Trump niegdy nie miał korporacji. Co więcej, zawsze był antykorporacyjny. Dbał od początku swojej kariery, jak jeszcze zaczynał ze swoim ojcem,  o to, aby mieć działalność gospodarczą, w której  wszystko jest na niego personalnie. Nigdy, do tej pory, nie założył korporacji!

ZYZAK: To się nazywa The Trump Organization.

CEJROWSKI: To jest różnica kardynalna! Zwalczał korporacje i nie lubił ich. Uważał, że to jest nieuczciwe wobec inwestorów, jeżeli im się proponuje mieszkanie, które zbudowała jakaś anonimowa korporacja. To go bardzo moralnie odróżnia od całej reszty biznesu. Cały czas nie stworzył korporacji, więc używa pan fałszywego określenia, nawet bardzo fałszywego! Właśnie to go bardzo odróżnia od ogromnych biznesów amerykańskich multimiliarderów, że on ma wszystko na działalności gospodarczej. Płaci przez to podatki osobiste i za każdym razem odpowiada całym swoim majątkiem, gdy otwiera jakiś kolejny biznes.

ZYZAK: Jest pan bardzo emocjonalnie związany z ministrem Trumpem.

CEJROWSKI: Wcześniej przeglądałem jego książki, które na Manhatanie były wyłożone. Potem kupiłem wszystkie jego książki, aby przestudiować jego drogę intelektualną. Zrobiłem sobie swego rodzaju studium antropologiczne jednostki. W tym celu zakupiłem nie wznowienia dzisiaj wydane, ale na eBayu stare wyczytane książki, żeby zobaczyć, jak to ktoś czytał, gdzie zaznaczył, co zaznaczył. Studiuję go jako antropolog kultury. Badam go jak Indianina. Po pierwsze jest w 100 procentach integralny. To jest urzekające.

ZYZAK: Czyli prorosyjski również…?

CEJROWSKI: On nigdy nie był prorosyjski. To fałszerstwo! Przestudiowałem wszystkie jego pisma od początku, kiedy pisał, czyli od lat 70., kiedy był playboyem  i miał panienki. Sprawdzam go i widzę, że do ostatniej książki i przemówień na stadionach nie zmienił poglądów politycznych ani w sprawach gospodarczych, ani w sprawie Rosji.

ZYZAK: To jaki był jego stosunek do Rosji w latach 80. i 90.?

CEJROWSKI: Żaden. Był inwestycyjny. Nie zainwestował w Rosji ani Rosja nie zainwestowała w żadne jego interesy.

ZYZAK: No to się pan myli! Trzeba troszeczkę elementarnej wiedzy, co nie jest wiedzą tajemną, bo to jest wiedza, która funkcjonuje w mediach amerykańskich.

[related id=”25676″ side=”left”]CEJROWSKI: W „fake newsach” funkcjonuje…

ZYZAK: „Fake news” to jest pojęcie, które wymyślił Trump. Tak jak ja używam pojęcia korporacja w odniesieniu do wszystkich biznesów Trumpa i na swój własny użytek będę go używał.

CEJROWSKI: Ale ono jest fałszerstwem, bo korporacja to jest konkretny organizm gospodarczy…

ZYZAK: Donald Trump zanotował w latach 90. sześć bankructw. Jego syn Donald Trump Junior przyznał, że w 2008 roku dzięki pieniądzom rosyjskim udało im się podnieść z sytuacji kryzysowej. W latach 90. byli w tak fatalnej sytuacji, że żaden bank nie chciał im udzielić żadnej pożyczki. Płynęły wówczas pieniądze rosyjskie…

CEJROWSKI: Znowu, proszę pana, nieprawda.

ZYZAK: Tevfik Arik [Tofik Arifow -transliteracja z rosyjskiego – przyp. red.], szef korporacji Bayrock z Kazachstanu, wspólnie z Trumpem wybudował między innymi Trump Soho. To są pieniądze rosyjskie. Szły one co prawda z Islandii, ale za pośrednictwem spółki inwestycyjnej PL. Ona z kolei była finansowana i udziały w niej mieli Rosjanie. W poprzednich audycjach mówiłem o innych kanałach, przez które finansowane były przedsięwzięcia Trumpa. Był to kanał cypryjski, który jest uważany za pralnię rosyjskich pieniędzy, a także kanał amsterdamski, gdzie powstają tak zwane Mail Boxes, poprzez które finansuje się tego typu inwestorów. W latach 90. oligarchowie, którzy się rodzili na potęgę w Rosji, inwestowali, gdzie popadło, i w ten sposób prali brudne pieniądze. Zresztą tak samo w latach 70. postępowali szejkowie, którzy mieli za dużo petrodolarów i inwestowali w zbrojenia. Kiedy był boom na rynkach finansowych w latach 70., finansiści inwestowali w kredyty, które płynęły do PRL-u. Tu podałem panu takich kilka najprostszych przykładów.

CEJROWSKI:Donald Trump nigdy nie był finansowany, natomiast pozyskiwał fundusze. Różnica jest kardynalna. Gdyby pan przestudiował źródło, chociaż to, co piesze Trump o sobie nie jest obiektywne (…). Jego wartością podstawową była dla niego niezależność osobista. Trump jest megalomanem do potęgi i takim trochę bucem. Uroczym, ale bucem, takim trochę jak ja.

ZYZAK: Pan ma w sobie coś uroczego, ale co uroczego w sobie ma Trump?

CEJROWSKI: Wszystko. O jego uroku mówią nawet jego wrogowie. Clintonowie chociażby to przyznali w czasie kampanii wyborczej. Stwierdzili, że nienawidzą tego, co on mówi, ale jako osoba jest uroczy.

ZYZAK: Pan wie, że Trump zainwestował duże pieniądze w kampanię Clintona? Trump był demokratą przez wiele, wiele lat, a republikaninem stał się stosunkowo niedawno.

W dalszej części debaty również o kulisach osobistego bankructwa Trumpa. Zapraszamy do wysłuchania debaty, która rozgrzała do czerwoności emocje przy redakcyjnym stoliku na warszawskiej ulicy u zbiegu Próżnej i Zielnej.

MoRo