Dr Jan Parys o rosyjskich referendach: Rosja może wydrukować sobie swoje nowe mapy, ale świat tego nie przyjmie

Featured Video Play Icon

Jan Parys / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

B. minister obrony narodowej uważa, że światowi politycy nie potraktują poważnie wyników rosyjskich referendum. Parys zauważa, że rosyjska mobilizacja rzadko kiedy dotyczy mieszkańców większych miast.

Dr Jan Parys prognozuje reakcje świata na ogłoszenie przez Rosję wyników referendów przeprowadzanych na wschodnich terenach Ukrainy.

O ile się orientuję, to żadne poważne państwo na świecie nie zamierza akceptować wyników tego referendum.

Rosja może wydrukować sobie swoje nowe mapy, ale świat tego nie przyjmie. Myślę, że to na politykę światową nie wpłynie.

Były szef resortu obrony RP jest zdania, że przeprowadzenie referendów służy Władimirowi Putinowi za lekarstwo na osłabienie jego pozycji.

Myślę, że Putinowi chodzi przede wszystkim o pewien prestiż.

Te referenda mają pokazać, że odniósł jakiś sukces, choć te referenda nim nie są.

Prezydent Rosji komentuje niechęć, z jaką Rosjanie przystępują do armii w wyniku ogłoszenia częściowej mobilizacji.

Owszem, były wśród Rosjan nastroje, które sprzyjały agresji na Ukrainę, ale to nie znaczy, że ludzie chcą ginąć na wojnie.

Dr Jan Parys jednocześnie zauważa, że:

Mobilizacja właściwie omija większe miasta.

Przypomnę, że rewolucja październikowa zaczęła się wtedy, kiedy zmobilizowani żołnierze z większych miast zaczęli do nich wracać. Myślę, że Kreml dobrze o tym pamięta.

K.K.

Czytaj także:

Dr Szymon Kardaś o uszkodzeniu gazociągów Nord Stream: Rosjanie mogą realizować swój konkretny plan polityczny

Zbigniew Kuźmiuk: Polska jako jeden z nielicznych europejskich krajów jest gazowo bezpieczna

Zbigniew Kuźmiuk - europoseł PiS / Fot.: Radio Wnet

Europoseł PiS odnosi się do najaktualniejszych tematów politycznych. Uważa, że rola środków z KPO jest przeceniana. Zwraca także uwagę na bezpieczeństwo gazowe naszego kraju.

Europarlamentarzysta wypowiada się na temat batalii, jaką polski rząd toczy z Brukselą o środki z Krajowego Planu Odbudowy. Zbigniew Kuźmiuk uważa, że skala ewentualnej pomocy płynącej z KPO jest przeceniana.

Jak słyszę opozycję, że przy pomocy pieniędzy z KPO, Polska stałaby się krajem mlekiem i miodem płynącym, to mówię: „brednie! – kłamstwo, kłamstwem pogania”.”

Polityk PiS odnosi się także do wtorkowego otwarcia gazociągu Baltic Pipe. Mówi o bezpieczeństwie Polski w zakresie zasobów gazowych. Kuźmiuk prognozuje zmianę światowej tendencji w polityce energetycznej.

Przede wszystkim Polska jako jeden z nielicznych europejskich krajów jest bezpieczna gazowo.

Myślę, że świat powróci do gazu łupkowego. Ta zielona rewolucja zostanie trochę przyhamowana.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Czytaj także:

Wiech: Rosjanie będą robić wszystko, co w ich mocy, żeby Europejczycy ulegli pod naporem ich szantażu energetycznego

Dr Szymon Kardaś o uszkodzeniu gazociągów Nord Stream: Rosjanie mogą realizować swój konkretny plan polityczny

Rura Nord Stream / Fot. Vuo / CC 4.0

Szymon Kardaś uważa, że coraz bardziej prawdopodobne jest to, że gazociągi Nord Stream zostały uszkodzone przez Rosę, która realizuje w ten sposób swój konkretny plan polityczny.

Zostały uszkodzone obydwa rurociągi Nord Stream. Na zdjęciach lotniczych można zobaczyć wyciek gazu na Morzu Bałtyckim. Politolog z Ośrodku Studiów Wschodnich podaje najnowszą informację w tej sprawie.

Niedawno Szwedzi poinformowali, że w poniedziałek ich stacja sejsmologiczna odnotowała eksplozję w tych obszarach, w których doszło do wycieku gazu.

Szymon Kardaś komentuje opinie, mówiące o tym, że gazociągi zostały uszkodzone przez Federację Rosyjską. Jego zdaniem, podjęcie takiego kroku przez Rosję powinno wiązać się z kolejnymi poważnymi działaniami.

Jeśli przyjąć, że to Rosja uszkodziła Nord Stream, to znaczy, że chce ona w ten sposób zrealizować poważniejsze cele. Czyli musiałaby rozpocząć się szersza propagandowa akcja oraz zapowiedź pewnych działań, np. ochrony tych gazociągów przez Rosję.

Dziś oficjalnie otwarto gazociąg konkurencyjny względem Nord Stream – Baltic Pipe. Politolog odnosi się do tej okoliczności:

To wpisywałoby się w to, że Rosjanie, jeżeli nie mogą już nic zdziałać, to próbują popsuć komuś świętowanie. Jednak mam poczucie, że ten wariant jest coraz mniej prawdopodobny.

Zdaniem Szymona Kardasia, Rosjanie mogą kierować się bardziej wyszukanym celem.

Coraz częściej mówi się o tym, że Rosjanie mają tu konkretny plan polityczny.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Czytaj także:

Otwarcie Baltic Pipe. Czyżewski: w dłuższej perspektywie bardzo dobrze wyjdziemy na tej inwestycji

Prof. Jan Majchrowski, były sędzia SN: spór o praworządność jest wywoływany sztucznie

Prof. Jan Majchrowski / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Prof. Jan Majchrowski, były sędzia Sądu Najwyższego i wykładowca akademicki Uniwersytetu Warszawskiego wypowiada się na temat powstania Izby Odpowiedzialności Zawodowej.

Gość Łukasza Jankowskiego komentuje powstanie Izby Odpowiedzialności Zawodowej w miejsce Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Zdaniem prawnika, kluczową sprawą w funkcjonowaniu tego organu będzie zachowanie samych sędziów.

Jak to będzie działało? – to wszystko zależy od tego, jak będą się zachowywać sędziowie.

Jednak, zdaniem Majchrowskiego, powstanie Izby Odpowiedzialności Zawodowej nie oznacza końca konfliktu Warszawy z Brukselą.

Spór o dyscyplinowanie sędziów jest całkowicie niemerytoryczny; jeżeli ktoś chce go dalej prowadzić, to będzie to robić.

Czytaj także:

Gaspar Keresztes o konflikcie Budapesztu z KE: kompromis jest jeszcze większy niż spodziewała się tego Unia

Profesor Majchrowski wypowiada się także na temat tego, czy ustępstwo polskiego rządu w sprawie Izby Dyscyplinarnej sprawi, że Unia Europejska odblokuje środki z KPO.

Moim zdaniem to nic nie da, ponieważ Unia nie chce nam tych pieniędzy dać z przyczyn całkowicie pozamerytorycznych.

Ci w Unii, którzy nas oszukują od kilku lat, będą to czynić dalej. Żadnych pieniędzy stamtąd nie będzie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Zbigniew Gryglas: Kanał przez Mierzeję będzie miał wpływ na rozwój turystyki

Gościem Łukasza Jankowskiego jest były wiceminister aktywów państwowych, Zbigniew Gryglas. Na antenie naszego radia komentuje m.in. ekonomiczny aspekt ukończenia kanału przez Mierzeję Wiślaną.

Zbigniew Gryglas, członek rady nadzorczej Polskiej Grupy Energetycznej, wskazuje w rozmowie na trudny status Mierzei Wiślanej.  Przebiega przez nią granica polsko-rosyjska, więc ruch wodny w tym obszarze jest utrudniony. Jego zdaniem, rozwiązaniem tego problemu była budowa Kanału.

Tu chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo i suwerenność. Przypomnę, że dotychczas musieliśmy prosić Rosję o tranzyt przez ich część Mierzei.

Polityk zdradza również bardzo ambitne plany obozu rządzącego co do rozwoju regionu:

Mamy nadzieję, że Elbląg stanie się – po Szczecinie, Gdyni, Gdańsku i Świnoujściu piątym portem Rzeczypospolitej. Pamiętam dyskusję w Sejmie parę lat temu. Zarówno wśród koalicji, jak i opozycji głosy były podzielone. Ale dziś ten nadzwyczajny czas, czas wojny pokazuje, że państwo suwerenne powinno takie inwestycje podejmować.

– podkreśla Gryglas.

Dalsza część audycji poświęcona jest energetyce. W całej Europie ludzie boją się, jak będzie wyglądać zima. Czy czekają nas przerwy w dostawie prądu? Przerwy w dostawie wody? Całkowity blackout? Zbigniew Gryglas odpowiada:

Muszę uspokoić słuchaczy […]. Trwają duże inwestycje – w ubiegłym tygodniu wróciłem ze Szczecina. Budujemy tam jedną z największych elektrowni gazowych w Europie. Wypełniamy zatem lukę energetyczną po węglu. […] Musimy mieć niezależność energetyczną, bo jest ona składnikiem suwerenności państwa.

Czy podzielacie zdanie przedstawiciela PGE?

[ARP]

Posłuchaj audycji:

Czytaj również:

Uroczyste otwarcie kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej. Sprawę komentuje Marek Jakubiak

Wiktoria Czyrwa, mieszkanka Kijowa: wsparcia udzielonego nam przez Polaków nie da się przecenić

Mieszanka Kijowa i tłumaczka z relacją z Kijowa.

Zachęcamy do wysłuchania audycji!

Wiktoria Czyrwa tłumaczy, że sytuacja w Kijowie dynamicznie się zmienia. Jeszcze kilka dni temu było dość spokojnie, ale nowe ataki rakietowe zaburzyły poczucie bezpieczeństwa. Jednak wiele mieszkańców Kijowa wraca i strach przed wojną zmienia się na zmęczenie.

Także podkreśla, że mimo tego zmęczenia wojną:

Cała Ukraina była zaskoczona walecznością swojego wojska, jak podaje Wiktoria Czyrwa, wydawało się niemożliwym powstrzymanie wojska uważanego za drugie najlepsze na świecie, ale

Na zakończenie mieszkanka Kijowa komentuje wewnętrzną sytuację polityczną i różne stanowiska, co do zaufania dla władzy ukraińskiej.

Również dziękuje krajom, które się przyczyniają do pomocy dla Ukrainy.

Czytaj także:

Marcin Przydacz: będziemy kontynuować politykę odstraszania Kremla. Tylko pobita Rosja będzie skłonna do refleksji

K.P.

Karolina Olszowska: lepiej, żeby Turcja była członkiem NATO, aniżeli działała poza Sojuszem

Historyk i ekspertka ds. tureckich omawia politykę turecką wobec wojny na Ukrainie. Uwzględnia zagadnienie kurdyjskie i kwestię członkostwa Turcji w NATO.

Karolina Olszowska komentuje politykę zewnętrzną Turcji. Stwierdza, że musimy spojrzeć na dotychczasową politykę wpływów Erdoğana w kontekście potencjalnych zagrożeń.

Turcja, członek NATO, sprzeciwiła się kandydaturze Szwecji i  Finlandii z powodu jej zdaniem łagodnego traktowania kurdyjskich grup bojowników należących do Robotniczej partii Kurdystanu (PKK). Ankarze zależy na niewspieraniu finansowym tej organizacji i wydaniu jej członków.

Czytaj także:

Repetowicz: inwazja turecka w Syrii będzie miała bardzo złe skutki dla Europy. Turcja to niewiarygodny członek NATO

Ekspertka ds. tureckich przypomina , że Szwecja nałożyła embargo na sprzedaż broni do Turcji od 2019 roku w związku z ofensywą wojskową Ankary w Syrii i dodaje, że zniesienie tego zakazu jednym z punktów w negocjacji w kwestii przyłączenia Szwecji i Finlandii do NATO.

Karolina Olszowska także podkreśla:

W perspektywie długoterminowej niewątpliwie dojdzie do kompromisu, zwłaszcza, jeśli do negocjacji dołączą Stany Zjednoczone. Jednak innym członkom Sojuszu trzeba będzie wypracować strategie pracy z Turcją.

.@KWOlszowska#PopołudnieWnet: lepiej, żeby Turcja była członkiem NATO, aniżeli działała poza Sojuszem #RadioWnet

— RadioWnet (@RadioWNET) May 30, 2022

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

K.P.

Jan Piekło, Piotr Skwieciński, Wito Nadaszkiewicz, Michał Banaś, Jerzy Bielewicz – Popołudnie Wnet – 24.05.2022 r.

Popołudnia Wnet można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm oraz w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Białymstoku, Szczecinie, Łodzi i Bydgoszczy.

Prowadzący:

Łukasz Jankowski

Goście:

Jan Piekło – dziennikarz, ekspert ds. mediów, były ambasador Polski na Ukrainie.

Piotr Skwieciński – publicysta, dyplomata, dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie.

Wito Nadaszkiewicz  –  prawnik i publicysta.

Dr Krzysztof Jabłonka– historyk.

Michał Banaś – Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

Jerzy Bielewicz – ekonomista i dziennikarz, ekspert ds. funkcjonowania przedsiębiorstw i wydarzeń w światowej gospodarce.


Jan Piekło – ambasador RP na Ukrainie

Jan Piekło komentuje dyskusje odbywające się w Davos odnośnie możliwości naruszenia integralności terytorialnej Ukrainy w celu uzyskania pokoju. Dodaje, że jednak te głosy nie są dominujące i również trwają rozmowy po odbudowie Ukrainy. Także poruszony jest temat sukcesów wojska ukraińskiego na wschodzie.


Piotr Skwieciński mówi, że rosyjska agresja była dużym zaskoczeniem. Przed inwazją nie zaobserwowano w Rosji natężenia ani antyukraińskiej propagandy, ani prowojennej retoryki polityków. Dyplomata uważa, że społeczeństwo rosyjskie jest bardzo podzielone, ale jednak słyszymy głównie głosy ludzi popierających wojnę.


Pomnik Chwały na Cmentarzu Obrońców Lwowa/ Foto. Twitter

Wito Nadaszkiewicz , prawnik i publicysta, o odsłonięciu na Cmentarzu Orląt Lwowskich posągów lwów, strzegących wejścia do symbolicznej dla Polaków nekropolii.

 


Dr Krzysztof Jabłonka opowiada o rocznicach z dnia dzisiejszego. Jako najważniejszą podaje 551 rocznicę śmierci Mikołaja Kopernika. 24 maja  mija również 7 lat od wyboru Andrzej Dudy na pierwszą kadencję prezydencką.


Michał Banaś przedstawia tematy Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos:

Choć temat temat wojny na Ukrainie zdominował, zostały też poruszone tematy funkcjonowania pocovidowego, przeciwdziałanie zmianom klimatycznym oraz przyszłość rynku pracy.

W Davos dominują technokratyczne tematy. Ograniczenie śladu węglowego, przygotowanie do kolejnej pandemii, wymieszane są z kwestiami obronności.

Nasz gość komentuje również przemówienie prezydenta Zełenskiego otwierające forum ekonomiczne. Głowa ukraińskiego państwa stwierdziła, że sukcesem w trwającej wojnie będzie przywrócenie granic sprzed 24 lutego. Nie ma więc mowy na razie o odzyskaniu Krymu, czy przejęciu kontroli nad całym Donbasem.


Jerzy Bielewicz / Fot. Radio Wnet

Jerzy Bielewicz mówi o skutkach wojny na Ukrainie dla światowej polityki finansowej. Stwierdza, że podwyżki stóp procentowych nie są uniwersalnym wyjściem dla państw europejskich i może skutkować bankructwem. Najgorszy scenariuszem dla bankowości centralnej byłaby recesja, to jest to o czym mówi się obecnie w Davos.

Pierwszym tematem, oczywiście, jest Ukraina, rynek energii, a drugim tematem jest potencjalna recesja w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej, a zwłaszcza w strefie euro.

Ekonomista stwierdza, że w tym i przyszłym roku największym problemem będzie kryzys żywnościowy.

Są przegrani, tak jak Ukraina, która nie może eksportować, a są wygrani, tak jak Rosja, która po rekordowo wysokich cenach eksportuje swoją pszenicę i zboże.

Rosjanie liczyli na sześciokrotną przewagę nad wojskiem ukraińskim, a w rzeczywistości walczą jeden do jednego

Pierwszy rzut strategiczny poszedł. Natomiast Rosjanie nie sformułowali drugiego rzutu, bo nie ogłosili mobilizacji. Dlaczego? Szczerze powiem – nie wiem. Ważne jest, że tego drugiego rzutu nie było.

Płk Piotr Lewandowski, Magdalena Uchaniuk, Łukasz Jankowski

Z płk. Piotrem Lewandowskim, byłym dowódcą bazy w Redzikowie, członkiem misji m.in. w Iraku i w Afganistanie, rozmawiają Magda Uchaniuk i Łukasz Jankowski. Rozmowa odbyła się 29 marca br.

W swojej analizie dotyczącej działań na Ukrainie pisze Pan, że na początku wszystko szło zgodnie z planem Rosjan. Co się stało, że armia rosyjska walczy tak źle?

Początek operacji, której, co istotne, Rosjanie nie nazwali wojną, przebiegał w zasadzie zgodnie z planem. Nie udało im się wprawdzie zająć Kijowa specjalną operacją powietrzną, która zakończyła się spektakularną porażką, ale jednostki pancerne zmechanizowane przez pierwsze trzy dni parły do przodu. Moim zdaniem plan rosyjski wyglądał trochę jak inwazja talibów na Afganistan.

Oni myśleli, że Ukraina nie będzie walczyć. To jest też kwestia szowinizmu rosyjskiego: postrzegali swoich sąsiadów jako takich gorszych Rosjan.

Przez pierwsze trzy dni czołówki rosyjskie od północnego zachodu i od wschodu doszły pod Kijów, z południa zajęto Chersoń – ten początek nie był zły. A potem przytrafiły się miasta: Sumy, Charków, Czernihów, gdzie Rosjanie zostali zatrzymani przez równorzędne siły, czyli ukraińskie jednostki pancerne zmechanizowane i ich lekką piechotę (to popularne pojęcie, więc umówmy się, że tak będziemy tę formację nazywać), wyposażone w najnowocześniejszą zachodnią broń przeciwpancerną, które zaczęły te czołówki po prostu odcinać, a Rosjan było najzwyczajniej w świecie za mało.

Rosjanie w ciągu pierwszych trzech dni posuwali się ze średnią prędkością 80 kilometrów na dobę. Początkowo wyglądało to niemalże jak Blitzkrieg. Będziemy pewni, co się stało, dopiero po wojnie; na razie możemy przypuszczać.

Mimo wszystko Rosjanie mieli zaskoczenie operacyjne. Strategicznego, czyli na poziomie polityczno-militarnym – nie, bo Ukraina wojny się spodziewała. Natomiast na poziomie operacyjnym, czyli czysto wojskowym, pewne zaskoczenie uzyskali, bo nikt nie wiedział, którego dnia ta wojna się zacznie.

I na tych kierunkach, mówiąc kolokwialnie, armia ukraińska trochę zaspała, bo z kierunku białoruskiego w zasadzie bez większych walk Rosjanie doszli do przedmieść Kijowa. Dopiero w późniejszej fazie w Buczy ogniem artyleryjskim zniszczono rosyjską kolumnę, ale to był już rosyjski drugi rzut, który ogniem artylerii zaczęto odcinać od pierwszego rzutu. Natomiast na kierunku południowym ta operacja musiała być przygotowana jako niezależna wcześniej, po 2014 roku. I tę operację zaplanowano bardziej zgodnie z rosyjską doktryną wojenną: ich oddziały zmechanizowane rajdowym manewrem zajęły Chersoń – notabene jedyne duże miasto, które Rosjanom się udało do tej pory zająć – bo Ukraińcy nie zdążyli przygotować obrony.

Jako Polska śledzimy rozwój rosyjskiej doktryny wojennej, która zakłada, że na głównych kierunkach uderzeń Rosjanie będą mieli trzykrotną przewagę. Na kierunkach przełamania, czyli ciężkich walk (takie walki obserwujemy w Sumach, w Czernihowie), oni zakładali, że będą mieli przewagę nawet sześciokrotną. A tak naprawdę walczą jeden do jednego. Ich armia po prostu nie jest do tego przygotowana.

Ich piechota w znakomitej większości składa się z żołnierzy poborowych, 19–20-letnich chłopaków, powołanych do wojska z myślą (tych poborowych), że odsłużą dwa lata, pojadą na strzelnicę, zaliczą 1–2 poligony i wrócą do domów. I tych chłopaków rzucili przeciwko wysoce zmotywowanym żołnierzom ukraińskim.

A przypominam, że znakomita część żołnierzy ukraińskich ma doświadczenia bojowe z rejonu działań operacji antyterrorystycznej, czyli Ługańsk, Donieck.

Tutaj muszę nadmienić, że ja nie wierzę w narrację, że ci żołnierze myśleli, że to są ćwiczenia. Nie, im powiedziano, że to będzie wyglądało jak ćwiczenia. I te w zasadzie dzieciaki, słabo przygotowane, bo taktyki walk miejskich Rosjanie nie ćwiczyli, i to widać – żadnego miasta się nie udało zdobyć – rzucono przeciwko ukraińskim weteranom.

Oczywiście drugi rzut to były już jednostki powietrzno-desantowe, rozpoznawcze, specnaz, żołnierze zawodowi, ale oni również sobie nie poradzili, bo musieli współpracować z tymi żołnierzami z poboru, którzy absolutnie nie są przygotowani do tego typu walki. (…)

Najnowsze dane ze Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy: od początku wojny wojsko rosyjskie straciło 17 tysięcy żołnierzy, niemal 600 czołgów, 303 systemy artyleryjskie, 127 samolotów i 129 śmigłowców. To są liczby z 29 marca.

Tak, są portale, które analizują szczegółowo dostępną dokumentację fotograficzną i liczą te straty. Potwierdzone straty strony rosyjskiej to 350 do 400 czołgów, z czego mniej więcej 150 Rosjanie stracili w wyniku bezpośredniego ostrzału. Reszta to są straty o charakterze niebojowym. Charakter niebojowy to są usterki techniczne, ewentualnie brak paliwa, czyli to sprzęt, który został po prostu porzucony. Czyli trzykrotnie więcej czołgów Rosjanie stracili nie w wskutek bezpośredniego ostrzału, ale w wyniku strat niebojowych; tak wynika z analiz internetowych. Straty ukraińskie w czołgach wyliczane są jako trzykrotnie niższe.

Jednak porównanie strat czołgów ukraińskich i rosyjskich nie świadczy dramatycznie źle o taktyce Rosjan, bo jeżeli się naciera, nie jest dyskredytująca strata trzykrotnie większej ilości czołgów – odciętych od piechoty, niszczonych ogniem z granatników, płonących w miastach. Natomiast procent strat niebojowych – już tak.

Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, rosyjskie czołgi konstrukcyjnie są bardziej skomplikowane od np. amerykańskich czy niemieckich. Bo ich technologia wymusza, że coś, co czołgi zachodnie rozwiązują relatywnie prosto, u Rosjan jest konstrukcyjnie skomplikowane i ich czołgi są najzwyczajniej w świecie awaryjne. Natomiast dyskredytujące jest to, że one są porzucane; były porzucane (bo w tej chwili już takich zdjęć jest coraz mniej). Porzucano je dlatego, że Rosjanie nie mieli tyłów i jeżeli czołg się zepsuł, a w każdej chwili mogła się pojawić piechota z granatnikami, to załogi po prostu uciekały. Na pewno miało tu też swój wpływ niskie morale; tak że tak wysoki procent strat niebojowych rzeczywiście jest dyskredytujący.

W pierwszych dniach mówiono, że Rosjanie chcą działać jak Amerykanie w Pustynnej Burzy, czyli najpierw naloty, artyleria, a potem wjeżdżamy jak po swoje. Szybko się okazało że jednak nie zdobyli pełnej kontroli w powietrzu ani innych przewag. A mimo to weszli kolumnami pancernymi. Jak to o nich świadczy?

Pojawia nam się tutaj kluczowy aspekt przewagi informacyjnej i świadomości pola walki. Strona ukraińska dysponuje absolutną przewagą informacyjną, którą uzyskała dzięki wsparciu natowskiemu. Mam na myśli samoloty AWACS, które krążą nad naszymi głowami, tudzież cały pozostały obszar rozpoznania radioelektronicznego, radiowego, walki radioelektronicznej. To wsparcie NATO dla Ukrainy jest bezcenne.

Ukraińcy mają obraz pola walki prawie w czasie rzeczywistym. Czyli widzą, gdzie Rosjanie są, gdzie się koncentrują, jakie manewry wykonują. Natomiast Rosjanie mają niewielką wiedzę na temat działań ukraińskich.

Rosyjskie rozpoznanie satelitarne obecnie jest po części mitem. Oni nie dysponują obrazowym rozpoznaniem satelitarnym na poziomie natowskim, nawet się do niego nie zbliżają. Natomiast, owszem, mają samoloty walki radioelektronicznej, rozpoznania radioelektronicznego, mają systemy zakłócania, bo chwalili się, że potrafią zakłócić obraz satelitarny.

Przed wojną mówiono w analizach o możliwej przewadze Rosjan w tej dziedzinie. Pokazywano, jak wyłączono wszelkie systemy radiolokacyjne jednego z amerykańskich okrętów bojowych i kilkakrotnie przelatywał nad nim rosyjski MiG namierzający, który mógł ten statek zatopić. Rosjanie pokazywali, że mogą wyłączać kluczowe dla wojsk natowskich systemy.

Owszem, pojawiała się narracja, że Rosjanie stworzą tak zwaną bańkę antydostępową. Czyli na kilku poziomach zakłócą sygnały satelitarne, GPS itd., itp. Mało tego, twierdzili że tę zdolność sprowadzili do poziomu batalionowych grup bojowych czy taktycznych i posiadają do tego sprzęt. Ale przyszedł moment, kiedy zabrzmiało „sprawdzam”. Jedno to jest osiągnąć pełną zdolność, a drugie – osiągnąć standardy w wykorzystywaniu tej zdolności. W jakimś miejscu na chwilę taką zdolność udało im się osiągnąć. Ale niestety w armii rosyjskiej standardem to się nie stało.

W armiach zachodnich, jeżeli armia osiąga jakąś zdolność, przekuwa ją się na powszechny standard. W armii rosyjskiej tak się nie dzieje.

I my nie widzimy tego zakłócania radioelektronicznego, tych niesamowicie tajnych urządzeń, które miały zakłócić odbiór satelitarny. Notabene one się pojawiły na polu walki, bo pierwsze egzemplarze dostały się już w ręce Ukraińców. Ale one po prostu nie spełniają swojej roli.

Cały wywiad Magdaleny Uchaniuk i Łukasza Jankowskiego z płk. Piotrem Lewandowskim, pt. „Dlaczego armia rosyjska walczy tak źle?” znajduje się na s. 13 dodatku „Ukraina walczy” do kwietniowego „Kuriera WNET” nr 94/2022.

 


  • Kwietniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Wywiad Magdaleny Uchaniuk i Łukasza Jankowskiego z płk. Piotrem Lewandowskim, pt. „Dlaczego armia rosyjska walczy tak źle?” na s. 13 dodatku „Ukraina walczy” do kwietniowego „Kuriera WNET” nr 94/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Ponad Oceanami: podwyżka stóp procentowych w Polsce, widmo rozpadu Bośni, ataki na kościoły w USA i szczyt w Glasgow

W tym wydaniu także o murze na granicy z Białorusią, turystyce na Florydzie, głodówce Saakaszwilego, niskim poparciu Bidena i upadku Libanu.


Łukasz Jankowski komentuje wczorajszą decyzję Rady Polityki Pieniężnej o podwyżce stóp procentowych do 1,25 proc. Wskazuje, że Artur Soboń podkreślał w Radiu Wnet, iż rząd będzie w transzach realizować inwestycje w samorządach. Tymczasem zaprezentowana została konstrukcja, która ma stanąć na granicy z Białorusią.


Paweł Bobołowicz informuje, że według adwokata Michaiła Saakaszwilego pogarsza się stan zdrowia prowadzącego strajk głosowy aresztanta. Gruzińska głowa państwa podkreśliła, że nie zamierza ułaskawić swojego poprzednika.


Bartłomiej Florczak mówi o kanadyjskich turystach w Tampa Bay. Przyjeżdżają oni na zimę ze swoich zimnych stron na słoneczną Florydę. Cieszy to miejscowych przedsiębiorców.


Liliana Wiadrowska mówi, że Serbowie są niezadowoleni z wyniku wojny w Bośni. Polka na Bałkanach wyjaśnia, że Bośnia składa się z Republiki Serbskiej i Muzułmańsko-Chorwackiej. Obecnie ta pierwsza chce się oddzielić.


O. Paweł Kosiński informuje, że w zeszłym roku było ponad sto ataków na katolickie miejsca kultu w Stanach Zjednoczonych.


Sławomir Budzik komentuje słowa nowego republikańskiego gubernatora Wirginii. Glenn Youngkin podkreśla, że jest pro life. Zastępca gubernatora Winsome Sears zaskarbiła sobie serca ludzi. Tymczasem Joe Biden ma najniższe poparcie w historii- 42 proc. Według politologów fatalna polityka prezydenta przekłada się na wybory lokalne.


Iza Smolarek mówi, że w czasie szczytu w Glasgow Polska zobowiązała się do odejścia od węgla. Nasz kraj jest jednym z 18 sygnatariuszy, którzy wcześniej nie zobowiązali się rezygnacji z węgla w określonym czasie. Nie zobowiązali się do tego w


Kazimierz Gajowy mówi, że Liban jest państwem upadłym.