Wiktoria Czyrwa, mieszkanka Kijowa: wsparcia udzielonego nam przez Polaków nie da się przecenić

Mieszanka Kijowa i tłumaczka z relacją z Kijowa.

Zachęcamy do wysłuchania audycji!

Wiktoria Czyrwa tłumaczy, że sytuacja w Kijowie dynamicznie się zmienia. Jeszcze kilka dni temu było dość spokojnie, ale nowe ataki rakietowe zaburzyły poczucie bezpieczeństwa. Jednak wiele mieszkańców Kijowa wraca i strach przed wojną zmienia się na zmęczenie.

Także podkreśla, że mimo tego zmęczenia wojną:

Cała Ukraina była zaskoczona walecznością swojego wojska, jak podaje Wiktoria Czyrwa, wydawało się niemożliwym powstrzymanie wojska uważanego za drugie najlepsze na świecie, ale

Na zakończenie mieszkanka Kijowa komentuje wewnętrzną sytuację polityczną i różne stanowiska, co do zaufania dla władzy ukraińskiej.

Również dziękuje krajom, które się przyczyniają do pomocy dla Ukrainy.

Czytaj także:

Marcin Przydacz: będziemy kontynuować politykę odstraszania Kremla. Tylko pobita Rosja będzie skłonna do refleksji

K.P.

Karolina Olszowska: lepiej, żeby Turcja była członkiem NATO, aniżeli działała poza Sojuszem

Historyk i ekspertka ds. tureckich omawia politykę turecką wobec wojny na Ukrainie. Uwzględnia zagadnienie kurdyjskie i kwestię członkostwa Turcji w NATO.

Karolina Olszowska komentuje politykę zewnętrzną Turcji. Stwierdza, że musimy spojrzeć na dotychczasową politykę wpływów Erdoğana w kontekście potencjalnych zagrożeń.

Turcja, członek NATO, sprzeciwiła się kandydaturze Szwecji i  Finlandii z powodu jej zdaniem łagodnego traktowania kurdyjskich grup bojowników należących do Robotniczej partii Kurdystanu (PKK). Ankarze zależy na niewspieraniu finansowym tej organizacji i wydaniu jej członków.

Czytaj także:

Repetowicz: inwazja turecka w Syrii będzie miała bardzo złe skutki dla Europy. Turcja to niewiarygodny członek NATO

Ekspertka ds. tureckich przypomina , że Szwecja nałożyła embargo na sprzedaż broni do Turcji od 2019 roku w związku z ofensywą wojskową Ankary w Syrii i dodaje, że zniesienie tego zakazu jednym z punktów w negocjacji w kwestii przyłączenia Szwecji i Finlandii do NATO.

Karolina Olszowska także podkreśla:

W perspektywie długoterminowej niewątpliwie dojdzie do kompromisu, zwłaszcza, jeśli do negocjacji dołączą Stany Zjednoczone. Jednak innym członkom Sojuszu trzeba będzie wypracować strategie pracy z Turcją.

.@KWOlszowska#PopołudnieWnet: lepiej, żeby Turcja była członkiem NATO, aniżeli działała poza Sojuszem #RadioWnet

— RadioWnet (@RadioWNET) May 30, 2022

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

K.P.

Jan Piekło, Piotr Skwieciński, Wito Nadaszkiewicz, Michał Banaś, Jerzy Bielewicz – Popołudnie Wnet – 24.05.2022 r.

Popołudnia Wnet można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm oraz w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Białymstoku, Szczecinie, Łodzi i Bydgoszczy.

Prowadzący:

Łukasz Jankowski

Goście:

Jan Piekło – dziennikarz, ekspert ds. mediów, były ambasador Polski na Ukrainie.

Piotr Skwieciński – publicysta, dyplomata, dyrektor Instytutu Polskiego w Moskwie.

Wito Nadaszkiewicz  –  prawnik i publicysta.

Dr Krzysztof Jabłonka– historyk.

Michał Banaś – Związek Przedsiębiorców i Pracodawców.

Jerzy Bielewicz – ekonomista i dziennikarz, ekspert ds. funkcjonowania przedsiębiorstw i wydarzeń w światowej gospodarce.


Jan Piekło – ambasador RP na Ukrainie

Jan Piekło komentuje dyskusje odbywające się w Davos odnośnie możliwości naruszenia integralności terytorialnej Ukrainy w celu uzyskania pokoju. Dodaje, że jednak te głosy nie są dominujące i również trwają rozmowy po odbudowie Ukrainy. Także poruszony jest temat sukcesów wojska ukraińskiego na wschodzie.


Piotr Skwieciński mówi, że rosyjska agresja była dużym zaskoczeniem. Przed inwazją nie zaobserwowano w Rosji natężenia ani antyukraińskiej propagandy, ani prowojennej retoryki polityków. Dyplomata uważa, że społeczeństwo rosyjskie jest bardzo podzielone, ale jednak słyszymy głównie głosy ludzi popierających wojnę.


Pomnik Chwały na Cmentarzu Obrońców Lwowa/ Foto. Twitter

Wito Nadaszkiewicz , prawnik i publicysta, o odsłonięciu na Cmentarzu Orląt Lwowskich posągów lwów, strzegących wejścia do symbolicznej dla Polaków nekropolii.

 


Dr Krzysztof Jabłonka opowiada o rocznicach z dnia dzisiejszego. Jako najważniejszą podaje 551 rocznicę śmierci Mikołaja Kopernika. 24 maja  mija również 7 lat od wyboru Andrzej Dudy na pierwszą kadencję prezydencką.


Michał Banaś przedstawia tematy Światowego Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos:

Choć temat temat wojny na Ukrainie zdominował, zostały też poruszone tematy funkcjonowania pocovidowego, przeciwdziałanie zmianom klimatycznym oraz przyszłość rynku pracy.

W Davos dominują technokratyczne tematy. Ograniczenie śladu węglowego, przygotowanie do kolejnej pandemii, wymieszane są z kwestiami obronności.

Nasz gość komentuje również przemówienie prezydenta Zełenskiego otwierające forum ekonomiczne. Głowa ukraińskiego państwa stwierdziła, że sukcesem w trwającej wojnie będzie przywrócenie granic sprzed 24 lutego. Nie ma więc mowy na razie o odzyskaniu Krymu, czy przejęciu kontroli nad całym Donbasem.


Jerzy Bielewicz / Fot. Radio Wnet

Jerzy Bielewicz mówi o skutkach wojny na Ukrainie dla światowej polityki finansowej. Stwierdza, że podwyżki stóp procentowych nie są uniwersalnym wyjściem dla państw europejskich i może skutkować bankructwem. Najgorszy scenariuszem dla bankowości centralnej byłaby recesja, to jest to o czym mówi się obecnie w Davos.

Pierwszym tematem, oczywiście, jest Ukraina, rynek energii, a drugim tematem jest potencjalna recesja w Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej, a zwłaszcza w strefie euro.

Ekonomista stwierdza, że w tym i przyszłym roku największym problemem będzie kryzys żywnościowy.

Są przegrani, tak jak Ukraina, która nie może eksportować, a są wygrani, tak jak Rosja, która po rekordowo wysokich cenach eksportuje swoją pszenicę i zboże.

Rosjanie liczyli na sześciokrotną przewagę nad wojskiem ukraińskim, a w rzeczywistości walczą jeden do jednego

Pierwszy rzut strategiczny poszedł. Natomiast Rosjanie nie sformułowali drugiego rzutu, bo nie ogłosili mobilizacji. Dlaczego? Szczerze powiem – nie wiem. Ważne jest, że tego drugiego rzutu nie było.

Płk Piotr Lewandowski, Magdalena Uchaniuk, Łukasz Jankowski

Z płk. Piotrem Lewandowskim, byłym dowódcą bazy w Redzikowie, członkiem misji m.in. w Iraku i w Afganistanie, rozmawiają Magda Uchaniuk i Łukasz Jankowski. Rozmowa odbyła się 29 marca br.

W swojej analizie dotyczącej działań na Ukrainie pisze Pan, że na początku wszystko szło zgodnie z planem Rosjan. Co się stało, że armia rosyjska walczy tak źle?

Początek operacji, której, co istotne, Rosjanie nie nazwali wojną, przebiegał w zasadzie zgodnie z planem. Nie udało im się wprawdzie zająć Kijowa specjalną operacją powietrzną, która zakończyła się spektakularną porażką, ale jednostki pancerne zmechanizowane przez pierwsze trzy dni parły do przodu. Moim zdaniem plan rosyjski wyglądał trochę jak inwazja talibów na Afganistan.

Oni myśleli, że Ukraina nie będzie walczyć. To jest też kwestia szowinizmu rosyjskiego: postrzegali swoich sąsiadów jako takich gorszych Rosjan.

Przez pierwsze trzy dni czołówki rosyjskie od północnego zachodu i od wschodu doszły pod Kijów, z południa zajęto Chersoń – ten początek nie był zły. A potem przytrafiły się miasta: Sumy, Charków, Czernihów, gdzie Rosjanie zostali zatrzymani przez równorzędne siły, czyli ukraińskie jednostki pancerne zmechanizowane i ich lekką piechotę (to popularne pojęcie, więc umówmy się, że tak będziemy tę formację nazywać), wyposażone w najnowocześniejszą zachodnią broń przeciwpancerną, które zaczęły te czołówki po prostu odcinać, a Rosjan było najzwyczajniej w świecie za mało.

Rosjanie w ciągu pierwszych trzech dni posuwali się ze średnią prędkością 80 kilometrów na dobę. Początkowo wyglądało to niemalże jak Blitzkrieg. Będziemy pewni, co się stało, dopiero po wojnie; na razie możemy przypuszczać.

Mimo wszystko Rosjanie mieli zaskoczenie operacyjne. Strategicznego, czyli na poziomie polityczno-militarnym – nie, bo Ukraina wojny się spodziewała. Natomiast na poziomie operacyjnym, czyli czysto wojskowym, pewne zaskoczenie uzyskali, bo nikt nie wiedział, którego dnia ta wojna się zacznie.

I na tych kierunkach, mówiąc kolokwialnie, armia ukraińska trochę zaspała, bo z kierunku białoruskiego w zasadzie bez większych walk Rosjanie doszli do przedmieść Kijowa. Dopiero w późniejszej fazie w Buczy ogniem artyleryjskim zniszczono rosyjską kolumnę, ale to był już rosyjski drugi rzut, który ogniem artylerii zaczęto odcinać od pierwszego rzutu. Natomiast na kierunku południowym ta operacja musiała być przygotowana jako niezależna wcześniej, po 2014 roku. I tę operację zaplanowano bardziej zgodnie z rosyjską doktryną wojenną: ich oddziały zmechanizowane rajdowym manewrem zajęły Chersoń – notabene jedyne duże miasto, które Rosjanom się udało do tej pory zająć – bo Ukraińcy nie zdążyli przygotować obrony.

Jako Polska śledzimy rozwój rosyjskiej doktryny wojennej, która zakłada, że na głównych kierunkach uderzeń Rosjanie będą mieli trzykrotną przewagę. Na kierunkach przełamania, czyli ciężkich walk (takie walki obserwujemy w Sumach, w Czernihowie), oni zakładali, że będą mieli przewagę nawet sześciokrotną. A tak naprawdę walczą jeden do jednego. Ich armia po prostu nie jest do tego przygotowana.

Ich piechota w znakomitej większości składa się z żołnierzy poborowych, 19–20-letnich chłopaków, powołanych do wojska z myślą (tych poborowych), że odsłużą dwa lata, pojadą na strzelnicę, zaliczą 1–2 poligony i wrócą do domów. I tych chłopaków rzucili przeciwko wysoce zmotywowanym żołnierzom ukraińskim.

A przypominam, że znakomita część żołnierzy ukraińskich ma doświadczenia bojowe z rejonu działań operacji antyterrorystycznej, czyli Ługańsk, Donieck.

Tutaj muszę nadmienić, że ja nie wierzę w narrację, że ci żołnierze myśleli, że to są ćwiczenia. Nie, im powiedziano, że to będzie wyglądało jak ćwiczenia. I te w zasadzie dzieciaki, słabo przygotowane, bo taktyki walk miejskich Rosjanie nie ćwiczyli, i to widać – żadnego miasta się nie udało zdobyć – rzucono przeciwko ukraińskim weteranom.

Oczywiście drugi rzut to były już jednostki powietrzno-desantowe, rozpoznawcze, specnaz, żołnierze zawodowi, ale oni również sobie nie poradzili, bo musieli współpracować z tymi żołnierzami z poboru, którzy absolutnie nie są przygotowani do tego typu walki. (…)

Najnowsze dane ze Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy: od początku wojny wojsko rosyjskie straciło 17 tysięcy żołnierzy, niemal 600 czołgów, 303 systemy artyleryjskie, 127 samolotów i 129 śmigłowców. To są liczby z 29 marca.

Tak, są portale, które analizują szczegółowo dostępną dokumentację fotograficzną i liczą te straty. Potwierdzone straty strony rosyjskiej to 350 do 400 czołgów, z czego mniej więcej 150 Rosjanie stracili w wyniku bezpośredniego ostrzału. Reszta to są straty o charakterze niebojowym. Charakter niebojowy to są usterki techniczne, ewentualnie brak paliwa, czyli to sprzęt, który został po prostu porzucony. Czyli trzykrotnie więcej czołgów Rosjanie stracili nie w wskutek bezpośredniego ostrzału, ale w wyniku strat niebojowych; tak wynika z analiz internetowych. Straty ukraińskie w czołgach wyliczane są jako trzykrotnie niższe.

Jednak porównanie strat czołgów ukraińskich i rosyjskich nie świadczy dramatycznie źle o taktyce Rosjan, bo jeżeli się naciera, nie jest dyskredytująca strata trzykrotnie większej ilości czołgów – odciętych od piechoty, niszczonych ogniem z granatników, płonących w miastach. Natomiast procent strat niebojowych – już tak.

Przyczyn jest kilka. Po pierwsze, rosyjskie czołgi konstrukcyjnie są bardziej skomplikowane od np. amerykańskich czy niemieckich. Bo ich technologia wymusza, że coś, co czołgi zachodnie rozwiązują relatywnie prosto, u Rosjan jest konstrukcyjnie skomplikowane i ich czołgi są najzwyczajniej w świecie awaryjne. Natomiast dyskredytujące jest to, że one są porzucane; były porzucane (bo w tej chwili już takich zdjęć jest coraz mniej). Porzucano je dlatego, że Rosjanie nie mieli tyłów i jeżeli czołg się zepsuł, a w każdej chwili mogła się pojawić piechota z granatnikami, to załogi po prostu uciekały. Na pewno miało tu też swój wpływ niskie morale; tak że tak wysoki procent strat niebojowych rzeczywiście jest dyskredytujący.

W pierwszych dniach mówiono, że Rosjanie chcą działać jak Amerykanie w Pustynnej Burzy, czyli najpierw naloty, artyleria, a potem wjeżdżamy jak po swoje. Szybko się okazało że jednak nie zdobyli pełnej kontroli w powietrzu ani innych przewag. A mimo to weszli kolumnami pancernymi. Jak to o nich świadczy?

Pojawia nam się tutaj kluczowy aspekt przewagi informacyjnej i świadomości pola walki. Strona ukraińska dysponuje absolutną przewagą informacyjną, którą uzyskała dzięki wsparciu natowskiemu. Mam na myśli samoloty AWACS, które krążą nad naszymi głowami, tudzież cały pozostały obszar rozpoznania radioelektronicznego, radiowego, walki radioelektronicznej. To wsparcie NATO dla Ukrainy jest bezcenne.

Ukraińcy mają obraz pola walki prawie w czasie rzeczywistym. Czyli widzą, gdzie Rosjanie są, gdzie się koncentrują, jakie manewry wykonują. Natomiast Rosjanie mają niewielką wiedzę na temat działań ukraińskich.

Rosyjskie rozpoznanie satelitarne obecnie jest po części mitem. Oni nie dysponują obrazowym rozpoznaniem satelitarnym na poziomie natowskim, nawet się do niego nie zbliżają. Natomiast, owszem, mają samoloty walki radioelektronicznej, rozpoznania radioelektronicznego, mają systemy zakłócania, bo chwalili się, że potrafią zakłócić obraz satelitarny.

Przed wojną mówiono w analizach o możliwej przewadze Rosjan w tej dziedzinie. Pokazywano, jak wyłączono wszelkie systemy radiolokacyjne jednego z amerykańskich okrętów bojowych i kilkakrotnie przelatywał nad nim rosyjski MiG namierzający, który mógł ten statek zatopić. Rosjanie pokazywali, że mogą wyłączać kluczowe dla wojsk natowskich systemy.

Owszem, pojawiała się narracja, że Rosjanie stworzą tak zwaną bańkę antydostępową. Czyli na kilku poziomach zakłócą sygnały satelitarne, GPS itd., itp. Mało tego, twierdzili że tę zdolność sprowadzili do poziomu batalionowych grup bojowych czy taktycznych i posiadają do tego sprzęt. Ale przyszedł moment, kiedy zabrzmiało „sprawdzam”. Jedno to jest osiągnąć pełną zdolność, a drugie – osiągnąć standardy w wykorzystywaniu tej zdolności. W jakimś miejscu na chwilę taką zdolność udało im się osiągnąć. Ale niestety w armii rosyjskiej standardem to się nie stało.

W armiach zachodnich, jeżeli armia osiąga jakąś zdolność, przekuwa ją się na powszechny standard. W armii rosyjskiej tak się nie dzieje.

I my nie widzimy tego zakłócania radioelektronicznego, tych niesamowicie tajnych urządzeń, które miały zakłócić odbiór satelitarny. Notabene one się pojawiły na polu walki, bo pierwsze egzemplarze dostały się już w ręce Ukraińców. Ale one po prostu nie spełniają swojej roli.

Cały wywiad Magdaleny Uchaniuk i Łukasza Jankowskiego z płk. Piotrem Lewandowskim, pt. „Dlaczego armia rosyjska walczy tak źle?” znajduje się na s. 13 dodatku „Ukraina walczy” do kwietniowego „Kuriera WNET” nr 94/2022.

 


  • Kwietniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Wywiad Magdaleny Uchaniuk i Łukasza Jankowskiego z płk. Piotrem Lewandowskim, pt. „Dlaczego armia rosyjska walczy tak źle?” na s. 13 dodatku „Ukraina walczy” do kwietniowego „Kuriera WNET” nr 94/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Ponad Oceanami: podwyżka stóp procentowych w Polsce, widmo rozpadu Bośni, ataki na kościoły w USA i szczyt w Glasgow

W tym wydaniu także o murze na granicy z Białorusią, turystyce na Florydzie, głodówce Saakaszwilego, niskim poparciu Bidena i upadku Libanu.


Łukasz Jankowski komentuje wczorajszą decyzję Rady Polityki Pieniężnej o podwyżce stóp procentowych do 1,25 proc. Wskazuje, że Artur Soboń podkreślał w Radiu Wnet, iż rząd będzie w transzach realizować inwestycje w samorządach. Tymczasem zaprezentowana została konstrukcja, która ma stanąć na granicy z Białorusią.


Paweł Bobołowicz informuje, że według adwokata Michaiła Saakaszwilego pogarsza się stan zdrowia prowadzącego strajk głosowy aresztanta. Gruzińska głowa państwa podkreśliła, że nie zamierza ułaskawić swojego poprzednika.


Bartłomiej Florczak mówi o kanadyjskich turystach w Tampa Bay. Przyjeżdżają oni na zimę ze swoich zimnych stron na słoneczną Florydę. Cieszy to miejscowych przedsiębiorców.


Liliana Wiadrowska mówi, że Serbowie są niezadowoleni z wyniku wojny w Bośni. Polka na Bałkanach wyjaśnia, że Bośnia składa się z Republiki Serbskiej i Muzułmańsko-Chorwackiej. Obecnie ta pierwsza chce się oddzielić.


O. Paweł Kosiński informuje, że w zeszłym roku było ponad sto ataków na katolickie miejsca kultu w Stanach Zjednoczonych.


Sławomir Budzik komentuje słowa nowego republikańskiego gubernatora Wirginii. Glenn Youngkin podkreśla, że jest pro life. Zastępca gubernatora Winsome Sears zaskarbiła sobie serca ludzi. Tymczasem Joe Biden ma najniższe poparcie w historii- 42 proc. Według politologów fatalna polityka prezydenta przekłada się na wybory lokalne.


Iza Smolarek mówi, że w czasie szczytu w Glasgow Polska zobowiązała się do odejścia od węgla. Nasz kraj jest jednym z 18 sygnatariuszy, którzy wcześniej nie zobowiązali się rezygnacji z węgla w określonym czasie. Nie zobowiązali się do tego w


Kazimierz Gajowy mówi, że Liban jest państwem upadłym.

Ponad Oceanami: czwarty koalicjant ZP, protesty przeciw przymusowi szczepień w Chicago i tureckie drony na Ukrainie

Wizyta szefa tajwańskiej dyplomacji w Europie i patriarchy Konstantynopola w Waszyngtonie oraz sytuacja w Tunezji i Libanie.

Łukasz Jankowski informuje, że dzisiaj Jarosław Kaczyński podpisał umowę z grupą Marcina Ociepy OdNowa RP, które staje się czwartym koalicjantem Zjednoczonej Prawicy.


Ryszard Zalski mówi, że Tajwan staje się stopniowo coraz bardziej samodzielnym podmiotem na arenie międzynarodowej. Czechy, Słowację i Litwę odwiedza minister spraw zagranicznych Republiki Chińskiej. Tradycyjnie wywołało to protesty Chińskiej Republiki Ludowej. Mówi o programie Last Week Tonight poświęconego Tajwanowi.


 Bartłomiej Florczak kontynuuje temat turystyki na Florydzie. Wskazuje na przygotowania Tampa Bay do Halloween. Nie mówi się o żadnych ograniczeniach na ten czas.


Liliana Wiadrowska mówi, że już niedługo negatywne testy PCR nie będą zwalniały z obostrzeń, lecz jedynie szczepionki. W Chorwacji trwa debata nad przyjęciem euro. Na granicy Serbii czekają kosowscy bokserzy, którzy chcieliby się dostać na zawody w Belgradzie.


 O. Paweł Kosiński mówi o wizycie patriarchy Konstantynopola Bartłomieja w Waszyngtonie. Zauważa, że patriarcha spędził w przeszłości dużo czasu w Stanach Zjednoczonych.


Kazimierz Gajowy mówi, że w Libanie, mimo widma kolejnej wojny, zabezpieczony został pokój.


Sławomir Budzik mówi, że strażacy, policjanci i inni miejscy pracownicy walczą w sądzie przeciwko przymusowym szczepieniom. 5000 ludzi protestowało w tej sprawie.


Paweł Bobołowicz przedstawia działania wojenne na Ukrainie. Kijów wykorzystał tureckie drony Bayraktar.


Jan Olendzki mówi, że po rewolucji w Tunezji znaczną rolę zyskał Powszechny Związek Zawodowy. Rezultatem był wzrost podwyżek dla pracowników. Setki zagranicznych firm opuściło kraj. Dochodzi do tego niestabilna sytuacja ekonomiczna.


Alex Sławiński informuje, że przewidywany jest w Zjednoczonym Królestwie spodziewany jest wzrost wydatków państwa o 150 mld funtów.


Adrian Kowarzyk mówi o decyzji sądu, który podtrzymał odwołanie władz m. st. Warszawy od decyzji wojewody mazowieckiego, który zarejestrował Marsz Niepodległości.


Dr Kędzierski: Mamy do czynienia ze sporem kompetencyjnym i politycznym wewnątrz Unii Europejskiej

Ekspert Klubu Jagiellońskiego komentuje bieżące wydarzenia w Unii Europejskiej: „Pewna centralizacja jest niezbędna, zwłaszcza ze strony niemieckich i francuskich firm.”


Pierwszym gościem czwartkowego „Poranka WNET” jest ekspert Klubu Jagiellońskiego, dr Marcin Kędzierski. Nasz gość komentuje wczorajsze nałożenie przez TSUE kolejnej kary finansowej dla Polski. Nasz kraj, z uwagi na nie zawieszenie stosowania przepisów krajowych, dotyczących w szczególności uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN, został zobowiązany do zapłaty na rzecz KE okresowej kary 1 mln euro. – podał w środowym komunikacie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W dłuższej perspektywie jest to próba rozszerzenia kompetencji Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – stwierdza dr Marcin Kędzierski.

Zdaniem rozmówcy Łukasza Jankowskiego nie wszystkie unijne organy są zgodne z kierunkiem podjętych wobec Polski działań. Ponadto, ekspert wskazuje na unijne poszukiwanie rozwiązań poza traktatowych w celu aby egzekwować pewne elementy prawa i polityki europejskiej. Spowodowane jest ono trwającym od czternastu lat brakiem nowych traktatów.

Mamy do czynienia ze sporem kompetencyjnym i politycznym wewnątrz Unii Europejskiej – podkreśla gość audycji.

Ponadto, według naszego gościa zaistniałą sytuację należy rozpatrywać dwojako. Z jednej strony mamy do czynienia ze sporem kompetencyjnym wewnątrz organów Unii Europejskiej, które próbują okazać swoją sprawczość. Z drugiej strony Rada Europy i Rada Unii Europejskiej stwierdza, że należy kontynuować dialog z Polską.

Może się zdarzyć, że PiS będzie chciało iść na jeszcze ostrzejszą konfrontację, lecz wydaje mi się to mało prawdopodobne – dodaje ekspert.

Co więcej, członek Klubu Jagiellońskiego nawiązuje również do Krajowego Planu Odbudowy. Według eksperta, decyzja o tym żeby przekazać Krajowy Plan Odbudowy z Komisji Europejskiej już zapadła. Unia nie chce zwlekać z wypłacaniem środków, w związku z tym kara TSUE ma być dodatkowym bodźcem motywacyjnym aby Polska jak najszybciej zlikwidowała izbę:

Tusk nie pozwoliłby sobie na wydanie takiego komunikatu, gdyby nie miał pewności, że Polska dostanie pieniądze z UE – komentuje dr Marcin Kędzierski.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!

N.N.

Pierwsze strony gazet: wybory w Platformie Obywatelskiej, konflikt australijsko-chiński i konferencja w Glasgow

Zmiany w PO, pozew Australii wobec Chin i ekologia w Zjednoczonym Królestwie.

Łukasz Jankowski stwierdza, że wybory na przewodniczącego  Platformy Obywatelskiej wypadły bez zaskoczeń. Wygrał je Donald Tusk, który był jedynym kandydatem, z wynikiem 97 proc. Postanowiono także o zwiększeniu liczby osób zasiadających w prezydium partii do 10 osób. Połowę z nich mają stanowić kobiety. W składzie prezydium partii mają być Ewa Kopacz i Bartosz Arłukowicz. Nie ma za to żadnych kobiet wśród liderów regionów. W większości regionów był tylko jeden kandydat. Tam, gdzie było ich więcej, tam przegrali nominaci byłego premiera. Na Pomorzu przegrała popierana przez Donalda Tuska Agnieszka Pomaska, a wygrał marszałek pomorski.


Ryszard Zalski powraca do tematu eskalującego sporu handlowego między Australią a Chinami. Canberra oskarża Pekin o praktyki dumpingowe. Australia dostała wsparcie w tej sprawie od uczestników G7. Państwa te poparły także międzynarodowe śledztwo ws. początku pandemii SARS-CoV-2.


Iza Smolarek mówi, że Zjednoczone Królestwo przygotowuje się do konferencji ekologicznej w Glasgow.

Ponad Oceanami: Ukraina może importować energię z Białorusi, Słoweńcy protestują, w rządzie trwa rekonstrukcja

Także o migrantach w Chorwacji, kryzysie transportowym w UK, spotkaniu Joego Bidena z Franciszkiem i wyborach w Iraku.

 

Paweł Bobołowicz informuje, że od 1 listopada Ukraina może zacząć import energii elektrycznej z Białorusi. Ma to pomóc Ukrainie trapionej przez kryzys energetyczny. Tymczasem kończy się zakaz zakupu energii od Rosji. Mówi się o imporcie energii także z tego kraju.


Bartłomiej Florczak mówi, że we florydzkiej Tampa Bay otwierają się restauracje, w tym te polonijne. Goście bawią się na zabawach tam organizowanych. Ludziom nie podobają się natomiast rosnące opłaty za parkowanie. Od tego miesiąca mieszkańcy Clearwater będą mogli po potwierdzeniu swego zamieszkania korzystać z tańszego nawet o połowę parkowania.


Liliana Wiadrowska mówi, że Słoweńcy domagają się ustąpienia ministra spraw wewnętrznych po siłowym rozpędzeniu pokojowej demonstracji w Lublanie. W Chorwacji dochodzi do prześladowania migrantów ze strony policji.


Iza Smolarek mówi o trwającym kryzysie transportowym w Zjednoczonym Królestwie. W portach czekają kontenery, których zawartości nie ma kto rozwieść po kraju. Alex Sławiński informuje, że zamknięte dotąd linie londyńskiego metra zostaną ponownie otwarte. Łatwiej będzie można przekroczyć granicę Wielkiej Brytanią z Irlandią.


Kazimierz Gajowy mówi o przyśpieszonych wyborach parlamentarnych w Iraku. W niedzielnych wyborach stracili proirańscy islamiści. Do politycznej gry wracają natomiast sunnici. Prowadzący Studia Bejrut mówi także o zamach w Bejrucie. Trwa dochodzeniu ws. wybuchu w porcie w Bejrucie. Kilku byłych ministrów zostało wezwanych na przesłuchania. Przeciwko temu protestował Hezbollah. W wyniku zamieszek zginęło sześć osób, a 30 zostało rannych.


O. Paweł Kosiński przedstawia przygotowania do spotkania prezydenta Joego Bidena z papieżem Franciszkiem. Przypomina, że Biden jest drugim katolikiem na stanowisku głowy państwa Stanów Zjednoczonych. Zauważa, że demokratyczny prezydent jest gorącym zwolennikiem legalności aborcji.


Łukasz Jankowski relacjonuje sejmową debatę na temat budowy muru na granicy. Donosi, że trwają także spekulacje na temat obsady stanowisk ministerialnych opuszczonych w wyniku wyjścia Porozumienia Jarosława Gowina z koalicji rządowej. Henryk Kowalczyk zastąpi Grzegorza Pudę na stanowisku ministra rolnictwa. Dziennikarz zauważa, że Puda swoje stanowisku dostał w zamian za poparcie dla piątki dla zwierząt. Wówczas Kowalczyk złamał w głosowaniu dyscyplinę partyjną stając przed perspektywą wyrzucenia z partii.

Pierwsze strony gazet: japońska fabryka na Tajwannie, Pandora Papers na Ukrainie i demonstracja na Placu Zamkowym

W drugim wydaniu „Pierwsze strony gazet” także o urlopie Borisa Johnsona w Hiszpanii i określeniu Chińskie Tajpej.


Ryszard Zalski zauważa, że podczas Konkursu Chopinowskiego na przemian używano określenia Tajwan i Chińskie Tajpej. Japonia bardzo starała się o przeniesienie produkcji chipów na Tajwan. Na wyspie ma zostać zbudowana japońska fabryka. Tajwan poradził sobie z epidemią koronawirusa. Obecnie notowane są jedynie pojedyncze przypadki koronawirusa.


Paweł Bobołowicz mówi, że Ukraina żyje sprawą Pandora Papers. W tym śledztwie dziennikarskim brali udział także dziennikarze ukraińscy. Odkryli oni, jaki majątek posiadają na firmy zarejestrowane w rajach podatkowych oligarchowie związani z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. Ukraina jest liderem pod względem polityków rejestrujących firmy w rajach podatkowych- jest ich aż 38.


Iza Smolarek informuje, że premier Boris Johnson jest na pierwszych stronach gazet w związku z urlopem w Hiszpanii. Szef rządu JKM zachęcał bowiem wcześniej Brytyjczyków, aby nie wyjeżdżali na wakacje za granicę.


Łukasz Jankowski komentuje wczorajszą demonstrację na placu Zamkowym. Z Lewicy był na niej Robert Biedroń i Leszek Miller. Z PSL nie było prezesa Władysława Kosiniak-Kamysza. Szymon Hołownia wybrał demonstrację w Białymstoku, żeby nie występować na demonstracji organizowanej przez Donalda Tuska.