Dr Kawa o impeachmencie Trumpa: Mamy sygnały, że Demokraci tak łatwo nie odpuszczą. Wpłynął wniosek by wszcząć śledztwo

Dr Marek Kawa o głosowaniu nad skazaniem Donalda Trumpa, wniosku o śledztwo ws. wydarzeń na Kapitolu oraz o działaniach administracji Bidena i próbach odwrócenia uwagi od ich niedostatków.


Dr Marek Kawa mówi na temat impeachmentu Donalda Trumpa. Były prezydent nie został postawiony w stan oskarżenia. Za odebraniem mu tego prawa głosowało 57 senatorów, w tym 7 Republikanów. Mówi się o wszczęciu śledztwa w sprawie tego, co się wydarzyło 6 stycznia na Kapitolu.

Według sondaży sprzeciw wobec skazania Trumpa wzrósł z 37 do 45 proc. Jak przypomina amerykanista, nie było w historii Stanów Zjednoczonych przypadku, by skazano prezydenta w procedurze impeachmentu. Najbliżej był Andrew Jackson, do skazania którego zabrakło jednego głosu. Próba wykonania tej procedury według naszego gościa ma zadanie przykryć słabość prezydentury Joe Bidena. Codziennie są 2-3 tysiące ofiar Covidu. Amerykanom, jak przypomina dr Kawa, obiecano  w ramach Stimulus Act 200 tys. dolarów. Tymczasem nie przegłosowano jeszcze 140 tys.

Rozmówca Katarzyny Adamiak przypomina jak 17 września 2009 r. Amerykanie wycofali się z tarczy antyrakietowej. Nastąpił reset w relacjach z Rosją. Pokazuje to jak administracja Obamy nie spełniała swoich deklaracji. Administracja Bidena jest zaś w znacznej mierze złożona z ludzi pracujących wcześniej dla Baracka Obamy.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Marek Kawa: trudno zarzucić Trumpowi, że nawoływał do szturmowania Kapitolu

Dr Marek Kawa mówił w porannej audycji Radia Wnet o procedurze impeachmentu Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych


Jak wskazywał dr Marek Kawa powodem wszczęcia procedury impeachmentu jest rzekome nawoływanie przez Trumpa swoich zwolenników do szturmowania Kapitolu, do którego doszło 6 stycznia. Nasz gość zanegował jednak taką narrację Partii Demokratycznej.

Według mnie literalnie trudno zarzucić Donaldowi Trumpowi aby zachęcał do szturmowania Kapitolu – powiedział.

Donald Trump przejdzie do historii jako jedyny prezydent, wobec którego wszczęto impeachment po raz drugi. Jego prezydentura przebiega w cieniu  impeachmentu.

Ekspert przewidywał, że w Senacie w przeciwieństwie do Izby Reprezentantów nie zostanie przegłosowany impeachment.

Jest trudno utrzymać taką większość, żeby dokonać impeachmentu i żaden prezydent do tej pory nie został skazany przez Senat – mówił.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!


A.N.

 

 

Prof. Krasnodębski: procedura impeachmentu przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta jest przejawem zemsty

Prof Zdzisław Krasnodębski komentuje wydarzenia polityczne w Stanach Zjednoczonych, gdzie wdrożona została procedura impeachmentu. Odnosi się również do cenzury w mediach społecznościowych.

Profesor Zdzisław Krasnodębski ocenia, że niedawne zajścia na Kapitolu stanowiły przejście do kolejnego etapu cywilizacyjnego starcia, jakie toczy się na świecie.

Zajścia na Kapitolu, stały się impulsem do zaognienia konfliktu. (…) Procedura impeachmentu przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta jest próbą wyeliminowania Donalda Trumpa z polityki ale także przejawem zemsty.

Zdaniem socjologa „podział amerykańskiej sceny politycznej jest bardzo ostry”

 Zobaczymy jak będą się bronić ci, którzy Donalda Trumpa popierali. Niewątpliwie są w defensywie – mówi.

Jak wskazuje tendencje do ograniczania wolności słowa pewnym grupom jest coraz poważniejszym problemem.

Jest tendencja to ograniczania wolności, wypychania konserwatystów czy tradycjonalistów. (…) Mimo wszystko nie powinniśmy ulegać temu samemu stylowi uprawiania polityki i retoryki.

W politycznym sporze niewątpliwe wykorzystywana będzie pandemia.

Uważam, że wykorzystywane będą także nastroje związane z pandemią. (…) Energia protestu się gromadzi i istnieje pokusa, by ją skanalizować i wykorzystać politycznie. To dość niebezpieczne.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

A.N.

 

Bernard Margueritte: kryzys ekonomiczny będzie o wiele głębszy, niż nam się wydaje

Bernard Margueritte mówił o wydarzeniach w USA, trudnej sytuacji we Francji i kryzysie spowodowanym pandemią.

Bernard Margueritte oceniając ostatnie wydarzenia pod waszyngtońskim Kapitolem  stwierdził, że były one „godne pożałowania”.

Sam prezydent Trump powiedział, to była niska klasa jego zwolenników – przytoczył.

Wskazywał również, że kwestia wyniku wyborów w USA nie jest jednoznaczna.

Szczerze mówiąc, miałem mieszane uczucia – te oskarżenia prezydenta Trumpa o to, że może nie do końca te wybory były uczciwe nie tak łatwo odrzucić, trzeba głębiej zbadać sprawę.

Publicysta zwraca uwagę na socjalny zwrot w politycznej retoryce prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Odnosząc się do kwestii pandemii koronawirusa podkreśla, że znalezienie właściwych środków jej zwalczania na poziomie państwowym jest szalenie trudne.

Sytuacja jest tragiczna nie tylko z powodu pandemii, ale również z powodu sytuacji społecznej i braku jedności, braku porozumienia, to jest ten kraj który niestety dryfuje – powiedział Margueritte.

Ludzie przeżywają ten okres, to daje im nie tylko okazję ale i potrzebę do przemyślenia sensu życia, jak żyją, co robią – stwierdził.

Kryzys ekonomiczny jest i będzie wiele głębszy niż zdajemy sobie sprawę teraz. Widziałem analizę pewnego speca który mówi, że trzeba będzie 15 lat aby odbudować sytuację gospodarczą Europy Zachodniej – podkreślił.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.

Witold Waszczykowski: Donald Trump był lodołamaczem układów waszyngtońskich. Naruszył szereg interesów

Gościem porannej audycji Radia Wnet był eurodeputowany Witold Waszczykowski, który mówił o sytuacji w Stanach Zjednoczonych i o jej konsekwencjach dla Polski.

Gość Krzysztofa Skowrońskiego ocenił, że wydarzenia które miały miejsce na Kapitolu negatywnie wpłyną na odbiór Stanów Zjednoczonych w kontekście międzynarodowym.

Na pewno jest to wielki cios wizerunkowy dla USA. Stany Zjednoczone w XX wieku były postrzegane jako kraj mesjanizmu demokratycznego, który przychodził światu z pomocą. (…) Nowa administracja Bidena będzie miała większe problemy, żeby uzasadnić dlaczego Stany chcą narzucać innym rozwiązania demokratyczne – mówił Waszczykowski.

Wskazywał także na przyczyny, które negatywnie wpłynęły na wizerunek Donalda Trumpa.

Przez ponad trzy lata prowadził bardzo ciekawą politykę gospodarczą, która przyniosła bardzo dobre rezultaty w Stanach Zjednoczonych. Również w polityce zagranicznej miał wiele sukcesów. Istotną zmianą, która wpłynęła na jego postrzeganie to była przede wszystkim pandemia (…) i te wypadki, które nastąpiły po zabiciu Floyda. Zaczęto ulegać anarchizacji – zaznaczył.

Ustępujący prezydent nie obawiał się także występować wbrew interesom niektórych kręgów politycznych.

Faktem jest, że był to lodołamacz na układy waszyngtońskie, który wyszedł z biznesu i naruszył szereg interesów – stwierdził Witold Waszczykowski.

Według rozmówcy Radia Wnet trudno mówić o Donaldzie Trumpie tylko w negatywnym kontekście.

Nie zgadzam się z narracją potępiającą go w czambuł. Popełnił wiele błędów, ale gdy się patrzy na całokształt jego kadencji to społeczeństwo amerykańskie to doceniło.

Jak dodawał:

Historię piszą zwycięzcy i będą wyli z zadowolenia, że się go pozbyli.

Polityk zwrócił uwagę na zagrożenia jakie mogą wystąpić wraz ze zmianami w Białym Domu.

Jeśli nowa administracja nie będzie się kierować interesami USA a ideologią, a na to się zapowiada, (…), to znaczy e interesy amerykańskie zejdą na drugi plan.

W ocenie byłego szefa MSZ przegrana Trumpa może nieco utrudniać relacje polsko-amerykańskie, ale nie wpłynie na nie znacząco.

Mamy doświadczenia 30 lat, gdzie z sukcesem współpracowaliśmy z różnymi administracjami amerykańskimi (…) Poza tym nie prowadzimy interesów tylko z Białym Domem, np. gaz kupowany jest od korporacji amerykańskim

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.

Trump: jestem oburzony przemocą, bezprawiem i chaosem. Zobowiązuję się do płynnego przekazania władzy

Donald Trump w swoim przemówieniu, opublikowanym w mediach społecznościowych potępił wtargnięcie swoich zwolenników na Kapitol oraz zobowiązał się do płynnego przekazania władzy 20 stycznia.

Kongres zatwierdził wyniki, nowa administracja zostanie zainagurowana 20 stycznia. Moja uwaga kieruje się teraz w kierunku zapewniania płynnego, uporządkowanego i bezproblemowego przekazania władzy – powiedział Donald Trump.


– To moment na leczenie i pojednanie – dodał.

Odniósł się również do wtargnięcia swoich zwolenników na Kapitol, który określił jako haniebny.

Tak jak wszyscy Amerykanie jestem oburzony przemocą, bezprawiem i chaosem – powiedział prezydent.

Swoją służbę dla Amerykanów jako prezydent nazwał „największym zaszczytem swojego życia”.

A.N.

Źródło: Media

Jastrzębski: reset katarsko-saudyjski może przyczynić się do osłabienia Iranu

Emir Kataru podziękował „braciom w Królestwie Arabii Saudyjskiej za szczodre przyjęcie” oraz „siostrzanemu Kuwejtowi za jego nieocenioną pomoc”.

Al-Arabiya

  1. Katar z radością przyjmuje deklarację Królestwa Saudyjskiego o chęci odnowienia relacji z Dohą i otwarcia granic między Katarem a Arabią Saudyjską

Po podpisaniu we wtorek w saudyjskim mieście Al-Ula deklaracji kończącej waśni między Katarem a Arabią Saudyjską, Bahrajnem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Kuwejtem, Omanem i Egiptem, Emir Kataru Szejk Tamim bin Hamad Al Thani zatweetował, że uczestnicząc w Szczycie w Al-Ula, ma poczucie historycznej odpowiedzialności i spełnienia nadziei obywateli. Napisał także, że jego uczestnictwo ma na celu zaleczenie wyrwy powstałej między arabskimi narodami i zrealizowanie nadziei na lepsze jutro dla regionu.

Emir Kataru podziękował „braciom w Królestwie Arabii Saudyjskiej za szczodre przyjęcie” oraz „siostrzanemu Kuwejtowi za jego nieocenioną pomoc”.

Katar przyjął z aprobatą Deklarację z Al-Ula, którą przyjęto na marginesie 41 spotkania Wysokiej Rady Współpracy Zatoki Arabskiej, zwanej w Polsce Radą Współpracy Zatoki Perskiej.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kataru oświadczyło, że szczyt Półwyspu Arabskiego nastąpił w decydującym momencie i stanowi przedłużenie wspólnego wysiłku oraz zwycięstwo w imię wyższego dobra. Szczyt ten stanowi także konsolidację dobrego sąsiedztwa oraz wzajemnego szacunku.

MSZ Kataru podkreśliło także, iż Deklaracja z Al-Ula stała się dopełnieniem szczerych wysiłków i przyjaźni niedawno zmarłego Emira Kuwejtu Szejka Sabaha Al-Ahmada Al-Jabera As-Sabaha. Jego pojednawczą misję kontynuował obecny Emir Kuwejtu Szejk Nawwaf Al-Ahmad Al-Jaber As-Sabah, napisało MSZ Kataru.

Katar docenił także starania USA podjęte w celu zbliżenia odmiennych poglądów. Katarskie ministerstwo podkreśliło również, że jedność szeregów na Półwyspie Arabskim oraz przywrócenie jedności narodów regionu na podstawie solidarności, wzrostu i stabilności zawsze stanowiło priorytet Kataru.

Ze swojej strony Książę Koronny Arabii Saudyjskiej Muhammad bin Salman podkreślił, że Porozumienie z Al-Ula podpisane przez przywódców Rady Współpracy Zatoki Perskiej kładzie nacisk na arabską i islamską solidarność oraz stabilność w celu wzmocnienia więzów łączących narody państw Zatoki Perskiej.

Saudyjski Minister Spraw Zagranicznych Faysal bin Farhan powiedział, że Szczyt Al-Ula zakończył rozdział niesnasek i całkowicie odnowił stosunki dyplomatyczne między członkami Rady oraz Egiptem.

Bin Farhan dodał, że Deklaracja z Al-Ula nie ma związku z Iranem lub jakimkolwiek innym krajem, lecz ma przede wszystkim na celu urzeczywistnienie zbliżenia między państwami regionu. Saudyjski minister dodał, że liderzy regionu będą współpracować, aby skoordynować swoją politykę regionalną.

Również ONZ wypowiedziało się na temat podpisanej deklaracji. Rzecznik Sekretarza Generalnego ONZ Farhan Haq wyraził aprobatę dla otwarcia przestrzeni powietrznej oraz granic lądowych i morskich pomiędzy Arabią Saudyjską i Katarem.

Z kolei Rada Bezpieczeństwa Narodowego USA nazwał podpisanie deklaracji „śmiałymi krokami ku rozwiązaniu konfliktu w zatoce”. Instytucja dodała, że jedność zatoki jest sprawą najwyższej wagi dla urzeczywistnienia wzrostu gospodarczego i bezpieczeństwa regionu. Waszyngton stoi u boku swoich partnerów w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej na nowym etapie współpracy.


Komentarz: Oto zakończył się katarski kryzys dyplomatyczny, znany również jako Oblężenie Kataru lub Blokada Kataru. Wbrew zapewnieniom saudyjskiego ministra spraw zagranicznych, wydarzenie to ma kluczowe znaczenie dla rozgrywki na bliskowschodniej szachownicy.

Przypomnijmy, że wspomniany kryzys rozpoczął się 5 czerwca 2017 roku, kiedy Arabia Saudyjska, ZEA, Bahrajn i Egipt zerwały stosunki dyplomatyczne z Katarem oraz zakazały zarejestrowanym w tym państwie statkom powietrznym i morskim korzystania z ich przestrzeni powietrznej oraz dróg morskich. Arabia Saudyjska zablokowała także jedyne lądowe przejście graniczne Kataru, rozdzielając setki rodzin. Do blokady dołączyła później Jordania, sama inicjatywa zaś została poparta przez Malediwy, Mauretanię, Senegal, Dżibuti, Komory, Jemen i libijski rząd w Tobruku.

Koalicja saudyjska uzasadniła blokadę uwikłaniem Kataru w finansowanie terroryzmu, czym Katar miał złamać umowę zawartą między członkami Rady Współpracy Zatoki Perskiej z 2014 roku. Ponadto, Arabia Saudyjska i inne państwa skrytykowały katarski kanał Al-Jazeera za stronniczość, a także relacje Kataru z Iranem. Katar przyznał się do udzielania pomocy niektórym grupom islamistycznym takim jak Bractwo Muzułmańskie, ale zaprzeczył wspierania grup powiązanych z Al-Kaidą czy ISIS. Co więcej, Katar zapewnił, że wspierał USA w ramach Wojny z Terrorem, a także w interwencji przeciwko ISIS.

Blokada utrudniła dostawy do małego arabskiego państwa, ale po pewnym czasie sytuacja uległa poprawie dzięki zintensyfikowanemu importowi z Iran i Turcji. Katar nie przystał na żądania Arabii Saudyjskiej, które uwzględniały osłabienie katarskich stosunków dyplomatycznych z Iranem, powstrzymanie współpracy wojskowej z Turcją i zamknięcie kanału Al-Jazeera.

Pierwsze miesiące blokady zmusiły rząd Kataru do dofinansowania gospodarki w wysokości 38,5 miliarda dolarów, co stanowiło ekwiwalent 23 procent PKB. Pomimo blokady, banki międzynarodowe HSBC, Goldman Sachs i inne próbowały naprawić swoje stosunki z Katarem. Blokada nie powstrzymała także eksportu katarskie gazu do ZEA i Omanu.

Dziś jednak widzimy, że Saudowie zdecydowali się puścić w niepamięć tak dawne pretensje, jak i żądania. W mojej opinii reset w stosunkach katarsko-saudyjskich powinien być widziany w kontekście ostatniej normalizacji stosunków Izraela z państwami arabskimi. Owa normalizacja zdaje się przejawem wywiązywania się administracji Donalda Trumpa z podjętych obietnic. Stanowi także element jej planu, w którym Iran zostaje jeszcze bardziej wyalienowany i otoczony sojuszem nieprzychylnych mu państw. Zakończenie waśni izraelsko-arabskich oraz skierowanie relacji na Półwyspie Arabskim ku unifikacji, może doprowadzić do stworzenia frontu antyirańskiego. Sam saudyjski Książę Koronny Muhammad bin Salman nie krył się z motywacją stojącą za szczytem w Al-Ula, mówiąc: „Dziś istnieje nagląca potrzeba zjednoczenia naszych starań (to jest starań państw Półwyspu) i skonfrontowania się z otaczającymi nas wyzwaniami, zwłaszcza zagrożeniami stanowionymi przez irański reżim nuklearny, program rakietowy i irański plan sabotażu i zniszczenia”.

Jest prawdopodobne, że na horyzoncie widnieje wznowienie walk w Jemenie, tym razem służącym ostatecznemu stłamszeniu powstania Hutich. Czy Iran utrzyma się dzięki wymianie swej ropy naftowej za wenezuelskie złoto? Pozostaje nam obserwować.


Al-Arabiya

  1. Prezydent Iranu powiedział, że chaos w amerykańskim Kapitolu ujawnił kruchość zachodniej demokracji

Prezydent Iranu Hassn Rouhani powiedział w czwartek, że chaos wywołany przez popleczników Donalda Trumpa w amerykańskim Kapitolu ujawnił kruchość zachodniej demokracji.

Irański lider stwierdził, że „niestety grunt (w Ameryce) jest podatny na populizm pomimo zaawansowania naukowego i przemysłowego. Pojawił się populista i poprowadził swój kraj ku katastrofie w ciągu tych ostatnich czterech lat. Mam nadzieję, że cały świat i następni rezydenci Białego Domu wyciągną z tego lekcję”.

Rouhani wyraził nadzieję na zmianę polityki administracji Joe Bidena.

Mikołaj „Vonsky” Teperek: Kapitol jest najpilniej strzeżonym miejscem na świecie. Jak mogło dojść do jego sforsowania?

Autor kanału „Niepoprawny Dyplomata” omawia wtorkowe wydarzenia w Waszyngtonie. Wskazuje na ich możliwe konsekwencje dla amerykańskiej polityki.

 

 

Mikołaj „Vonsky” Teperek komentuje wczorajsze zajścia pod Kapitolem, gdzie amerykańscy kongresmeni zatwierdzili wczoraj wybór Joe Bidena na prezydenta USA. Do budynku wtargnęli zwolennicy ustępującego prezydenta. W zamieszkach zginęły 4 osoby.

Odezwa Trumpa do sympatyków została usunięta z Twittera i Facebooka. Prezydent ma obecnie dostęp do broni nuklearnej USA, a do swoich kont na social mediach nie. To przezabawne.

W wyniku środowych zajść, część republikańskich kongresmenów wycofało swoje poparcie dla pozwów ws. fałszerstw wyborczych. Gość „Kuriera w samo południe” przypomina, że podobne do tegorocznych kontrowersje wokół procesu wyborczego wystąpiły w 1876 r.

Jak mówi publicysta, wtargnięcie do Kongresu przypomina wydarzenia z Trzeciego Świata.

Kapitol jest najpilniej strzeżonym miejscem na świecie, trudno tam wejść nawet z wycieczką. Tymczasem, wczoraj ochrona była zupełnie nieprzygotowana na szturm demonstrantów. To bardzo dziwne.

Protestujący mogli przechadzać się po budynku Kongresu jak turyści. Rozmówca Adriana Kowarzyka omawia reakcje przywódców innych państw, ze szczególnym uwzględnieniem Polski.

Tak jak przewidział prezydent Duda, Amerykanie szybko poradzili sobie z problemem.

W opinii gościa „Kuriera w samo południe” odchodzącego prezydenta Trumpa nie czeka już żadna poważna przyszłość polityczna.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

USA: Mike Pence ogłosił wygraną Joe Bidena w wyborach prezydenckich

Wiceprezydent USA Mike Pence, ogłosił w czwartek w parlamencie, że wybory prezydenckie wygrał Demokrata Joe Biden. Inauguracja 46. przywódcy Stanów Zjednoczonych odbędzie się 20 stycznia.

Głosowanie Kolegium Elektorów, w którym Biden uzyskał 306 głosów, a Trump 232, zostało uznane przez Kongres.

Posiedzenie parlamentu zakończyło się nieco przed godz. 4 rano w czwartek czasu miejscowego.

Inauguracja 46. przywódcy Stanów Zjednoczonych odbędzie się 20 stycznia.

Przypomnijmy, że Kongres w środę zmuszony był wstrzymać na kilka godzin swoje posiedzenie po zamieszkach, jakie miały miejsce na Kapitolu, po wtargnięciu tam tłumu demonstrantów. W wyniku zajść śmierć poniosły cztery osoby, w tym postrzelona w klatkę piersiową kobieta.

W związku z tragicznymi wydarzeniami Kongres zakończył obrady modlitwą.

Źródło: Media

A.N.

 

Biden: wzywam ten motłoch, by się cofnął. Bunt musi się skończyć

– Szturm na Kapitol, wybijanie szyb, zajmowanie biur, sprowadzanie zagrożenia na legalnie wybranych przedstawicieli, to nie protest, lecz bunt. Świat na to patrzy – oświadczył Joe Biden.

– Widzimy małą liczbę ekstremistów. To niegodziwe. To nieporządek, to chaos. Ten bunt musi się skończyć. Już. Wzywam ten motłoch, by się cofnął – podkreślił w środę prezydent elekt Joe Biden.

– Słyszeliście jak w różnych kontekstach powtarzałem, że słowa prezydenta mają swoją wagę niezależnie od tego jak dobry lub jak zły jest to prezydent. Dlatego wzywam prezydenta Trumpa, by teraz, już, wystąpił w ogólnokrajowej telewizji, wypełnił swoją przysięgę i bronił Konstytucji. By zażądał zakończenia tego oblężenia – mówił.

– Szturm na Kapitol, wybijanie szyb, zajmowanie biur, sprowadzanie zagrożenia na legalnie wybranych przedstawicieli, to nie protest, lecz bunt. Świat na to patrzy – wskazywał.

– Jak wielu Amerykanów jestem zaszokowany i smutny, że nasz kraj, nasz naród, który tak długo był latarnią światła i demokracji dla całego świata, przeżywa tak ciemne chwile – zaznaczył.

– Ameryka doświadczyła już wiele – w wojnach i konfliktach. Zniesiemy i to, i zwyciężymy – dodał.

A.N.

Źródło: media/tvp.info