Jastrzębski: reset katarsko-saudyjski może przyczynić się do osłabienia Iranu

Emir Kataru podziękował „braciom w Królestwie Arabii Saudyjskiej za szczodre przyjęcie” oraz „siostrzanemu Kuwejtowi za jego nieocenioną pomoc”.

Al-Arabiya

  1. Katar z radością przyjmuje deklarację Królestwa Saudyjskiego o chęci odnowienia relacji z Dohą i otwarcia granic między Katarem a Arabią Saudyjską

Po podpisaniu we wtorek w saudyjskim mieście Al-Ula deklaracji kończącej waśni między Katarem a Arabią Saudyjską, Bahrajnem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Kuwejtem, Omanem i Egiptem, Emir Kataru Szejk Tamim bin Hamad Al Thani zatweetował, że uczestnicząc w Szczycie w Al-Ula, ma poczucie historycznej odpowiedzialności i spełnienia nadziei obywateli. Napisał także, że jego uczestnictwo ma na celu zaleczenie wyrwy powstałej między arabskimi narodami i zrealizowanie nadziei na lepsze jutro dla regionu.

Emir Kataru podziękował „braciom w Królestwie Arabii Saudyjskiej za szczodre przyjęcie” oraz „siostrzanemu Kuwejtowi za jego nieocenioną pomoc”.

Katar przyjął z aprobatą Deklarację z Al-Ula, którą przyjęto na marginesie 41 spotkania Wysokiej Rady Współpracy Zatoki Arabskiej, zwanej w Polsce Radą Współpracy Zatoki Perskiej.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kataru oświadczyło, że szczyt Półwyspu Arabskiego nastąpił w decydującym momencie i stanowi przedłużenie wspólnego wysiłku oraz zwycięstwo w imię wyższego dobra. Szczyt ten stanowi także konsolidację dobrego sąsiedztwa oraz wzajemnego szacunku.

MSZ Kataru podkreśliło także, iż Deklaracja z Al-Ula stała się dopełnieniem szczerych wysiłków i przyjaźni niedawno zmarłego Emira Kuwejtu Szejka Sabaha Al-Ahmada Al-Jabera As-Sabaha. Jego pojednawczą misję kontynuował obecny Emir Kuwejtu Szejk Nawwaf Al-Ahmad Al-Jaber As-Sabah, napisało MSZ Kataru.

Katar docenił także starania USA podjęte w celu zbliżenia odmiennych poglądów. Katarskie ministerstwo podkreśliło również, że jedność szeregów na Półwyspie Arabskim oraz przywrócenie jedności narodów regionu na podstawie solidarności, wzrostu i stabilności zawsze stanowiło priorytet Kataru.

Ze swojej strony Książę Koronny Arabii Saudyjskiej Muhammad bin Salman podkreślił, że Porozumienie z Al-Ula podpisane przez przywódców Rady Współpracy Zatoki Perskiej kładzie nacisk na arabską i islamską solidarność oraz stabilność w celu wzmocnienia więzów łączących narody państw Zatoki Perskiej.

Saudyjski Minister Spraw Zagranicznych Faysal bin Farhan powiedział, że Szczyt Al-Ula zakończył rozdział niesnasek i całkowicie odnowił stosunki dyplomatyczne między członkami Rady oraz Egiptem.

Bin Farhan dodał, że Deklaracja z Al-Ula nie ma związku z Iranem lub jakimkolwiek innym krajem, lecz ma przede wszystkim na celu urzeczywistnienie zbliżenia między państwami regionu. Saudyjski minister dodał, że liderzy regionu będą współpracować, aby skoordynować swoją politykę regionalną.

Również ONZ wypowiedziało się na temat podpisanej deklaracji. Rzecznik Sekretarza Generalnego ONZ Farhan Haq wyraził aprobatę dla otwarcia przestrzeni powietrznej oraz granic lądowych i morskich pomiędzy Arabią Saudyjską i Katarem.

Z kolei Rada Bezpieczeństwa Narodowego USA nazwał podpisanie deklaracji „śmiałymi krokami ku rozwiązaniu konfliktu w zatoce”. Instytucja dodała, że jedność zatoki jest sprawą najwyższej wagi dla urzeczywistnienia wzrostu gospodarczego i bezpieczeństwa regionu. Waszyngton stoi u boku swoich partnerów w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej na nowym etapie współpracy.


Komentarz: Oto zakończył się katarski kryzys dyplomatyczny, znany również jako Oblężenie Kataru lub Blokada Kataru. Wbrew zapewnieniom saudyjskiego ministra spraw zagranicznych, wydarzenie to ma kluczowe znaczenie dla rozgrywki na bliskowschodniej szachownicy.

Przypomnijmy, że wspomniany kryzys rozpoczął się 5 czerwca 2017 roku, kiedy Arabia Saudyjska, ZEA, Bahrajn i Egipt zerwały stosunki dyplomatyczne z Katarem oraz zakazały zarejestrowanym w tym państwie statkom powietrznym i morskim korzystania z ich przestrzeni powietrznej oraz dróg morskich. Arabia Saudyjska zablokowała także jedyne lądowe przejście graniczne Kataru, rozdzielając setki rodzin. Do blokady dołączyła później Jordania, sama inicjatywa zaś została poparta przez Malediwy, Mauretanię, Senegal, Dżibuti, Komory, Jemen i libijski rząd w Tobruku.

Koalicja saudyjska uzasadniła blokadę uwikłaniem Kataru w finansowanie terroryzmu, czym Katar miał złamać umowę zawartą między członkami Rady Współpracy Zatoki Perskiej z 2014 roku. Ponadto, Arabia Saudyjska i inne państwa skrytykowały katarski kanał Al-Jazeera za stronniczość, a także relacje Kataru z Iranem. Katar przyznał się do udzielania pomocy niektórym grupom islamistycznym takim jak Bractwo Muzułmańskie, ale zaprzeczył wspierania grup powiązanych z Al-Kaidą czy ISIS. Co więcej, Katar zapewnił, że wspierał USA w ramach Wojny z Terrorem, a także w interwencji przeciwko ISIS.

Blokada utrudniła dostawy do małego arabskiego państwa, ale po pewnym czasie sytuacja uległa poprawie dzięki zintensyfikowanemu importowi z Iran i Turcji. Katar nie przystał na żądania Arabii Saudyjskiej, które uwzględniały osłabienie katarskich stosunków dyplomatycznych z Iranem, powstrzymanie współpracy wojskowej z Turcją i zamknięcie kanału Al-Jazeera.

Pierwsze miesiące blokady zmusiły rząd Kataru do dofinansowania gospodarki w wysokości 38,5 miliarda dolarów, co stanowiło ekwiwalent 23 procent PKB. Pomimo blokady, banki międzynarodowe HSBC, Goldman Sachs i inne próbowały naprawić swoje stosunki z Katarem. Blokada nie powstrzymała także eksportu katarskie gazu do ZEA i Omanu.

Dziś jednak widzimy, że Saudowie zdecydowali się puścić w niepamięć tak dawne pretensje, jak i żądania. W mojej opinii reset w stosunkach katarsko-saudyjskich powinien być widziany w kontekście ostatniej normalizacji stosunków Izraela z państwami arabskimi. Owa normalizacja zdaje się przejawem wywiązywania się administracji Donalda Trumpa z podjętych obietnic. Stanowi także element jej planu, w którym Iran zostaje jeszcze bardziej wyalienowany i otoczony sojuszem nieprzychylnych mu państw. Zakończenie waśni izraelsko-arabskich oraz skierowanie relacji na Półwyspie Arabskim ku unifikacji, może doprowadzić do stworzenia frontu antyirańskiego. Sam saudyjski Książę Koronny Muhammad bin Salman nie krył się z motywacją stojącą za szczytem w Al-Ula, mówiąc: „Dziś istnieje nagląca potrzeba zjednoczenia naszych starań (to jest starań państw Półwyspu) i skonfrontowania się z otaczającymi nas wyzwaniami, zwłaszcza zagrożeniami stanowionymi przez irański reżim nuklearny, program rakietowy i irański plan sabotażu i zniszczenia”.

Jest prawdopodobne, że na horyzoncie widnieje wznowienie walk w Jemenie, tym razem służącym ostatecznemu stłamszeniu powstania Hutich. Czy Iran utrzyma się dzięki wymianie swej ropy naftowej za wenezuelskie złoto? Pozostaje nam obserwować.


Al-Arabiya

  1. Prezydent Iranu powiedział, że chaos w amerykańskim Kapitolu ujawnił kruchość zachodniej demokracji

Prezydent Iranu Hassn Rouhani powiedział w czwartek, że chaos wywołany przez popleczników Donalda Trumpa w amerykańskim Kapitolu ujawnił kruchość zachodniej demokracji.

Irański lider stwierdził, że „niestety grunt (w Ameryce) jest podatny na populizm pomimo zaawansowania naukowego i przemysłowego. Pojawił się populista i poprowadził swój kraj ku katastrofie w ciągu tych ostatnich czterech lat. Mam nadzieję, że cały świat i następni rezydenci Białego Domu wyciągną z tego lekcję”.

Rouhani wyraził nadzieję na zmianę polityki administracji Joe Bidena.

Iran. Ruszyła kampania przed wyborami parlamentarnymi. Prawie połowie kandydatów nie pozwolono wystartować

W czwartek ruszyła kampania wyborcza do irańskiego parlamentu, w której w ciągu tygodnia zmierzy się ze sobą 7 tys. kandydatów.

7150 kandydatów, którzy startują w wyborach parlamentarnych zaczęło kampanię w czwartek.

Tak poinformowała irańska telewizja publiczna. Wcześniej ok. 6850 kandydatom nie pozwoliła wystartować Rada Strażników Konstytucji, która zgodnie z irańską kontytucją zatwierdza kandydatów do parlamentu. Na ponowne kandydowanie do 260-osobowego Islamskiego Zgromadzenia Konsultatywnego nie pozwolono też jednej trzeciej parlamentarzystów. Wśród powodów dla, których sześciu tworzących Radę islamskich prawników odrzuciło zgłoszone kandydatury były „korupcja i sprzeniewierzenie się zasadom islamu”.

Dużą liczbę dyskwalifikacji skrytykował prezydent Iranu  Hassan Rouhani. Podobnie jednak jak Najwyższy Przywódca Ali Chamenei, prezydent zaapelował o wysoką frekwencję w wyborach. Jak komentuje agencja Reuters, wybory parlamentarne będą dla irańskich władz testem popularności w sytuacji w której Teheran ma najgorsze stosunki z Waszyngtonem od czasu islamskiej rewolucji.

A.P.

Szef irańskiego MSZ bez wizy. Zarif nie będzie mógł wziąć udziału w czwartkowym posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ

Stany Zjednoczone nie wydadzą wizy Mohammadowi Dżawadowi Zarifowi, ministrowi spraw zagranicznych Iranu- informują amerykańskie media. W ten sposób nie będzie on mógł uczestniczy oenzetowskim szczycie

O wizę irański dyplomata wystąpił kilka tygodni temu, jeszcze przed ostatnim pogorszeniem stosunków obu krajów. Jak podaje Foreign Policy, w poniedziałek sekretarz generalny Organizacji Narodów Zjednoczonych António Guterres otrzymał telefon od jednego z członków administracji prezydenta Donalda Trumpa z informacją, że Stany Zjednoczone nie wydadzą wizy Mohammedowi Zarifowi.  Portal przypomina, że już we wrześniu 2019 r. rząd USA groził możliwością niewydania wiz dla irańskiego prezydenta Hassana Rouhaniego i szefa MSZ Iranu Zarifa.  Amerykański sekretarz stanu oskarżył wówczas Iran o atak na saudyjskie instalacje naftowe, stwierdzając, że:

Akcje podjęte przez irański reżim naruszyły Kartę NZ.

Ostatecznie wizy zostały jednak wydane wobec wątpliwości prawników ONZ, co do prawa Stanów do takiej decyzji. Zgodnie bowiem z umową z 1947 r. Waszyngton jest co do zasady zobowiązany do zapewnienia dyplomatom obcych państw dostępu do budynków ONZ. Obecnie to ambasador Iranu przy ONZ oskarża Stany o naruszenie zasad organizacji, której siedziba znajduje się w ich kraju. Majid Takht-Ravanchi, cytowany przez Reuters, określił zamach na gen. Sulejmaniego jako:

Oczywisty przykład państwowego terroryzmu i, jako akt przestępczy, stanowi rażące naruszenie podstawowych zasad prawa międzynarodowego, w tym, w szczególności … Karty Narodów Zjednoczonych.

Foreign Policy przypomina, że w przeszłości Stany Zjednoczone uniemożliwiły zagranicznym dyplomatom udział w posiedzeniu ONZ. W 1988 r. prezydent Reagan odmówił wizy Jasirowi Arafatowi, stwierdzając, że stanowiloby to zagrożenie dla bezpieczeństwa amerykańskich obywateli. Wówczas Zgromadzenie Generalne przeniosło się do Genewy, by wysłuchać przemówienia przywódcy Organizacji Wyzwolenia Palestyny.

A.P.

Iran, MSW: Hasan Rowhani ponownie wybrany na prezydenta. Uzyskał 57% głosów, frekwencja wyborcza wyniosła 73 procent

Urzędujący prezydent Iranu został wybrany na drugą, czteroletnią kadencję, zdobywając w piątkowej pierwszej turze wyborów 57 proc. głosów i pokonując ultrakonserwatywnego duchownego Ebrahima Raisiegom

Na uznawanego za pragmatyka Rowhaniego zagłosowało 23,5 mln Irańczyków, a na Raisiego 15,8 mln – przekazał w telewizji państwowej szef MSW Abdulreza Rahmani Fazli. Wyjaśnił, że są to ostateczne wyniki, gdyż przeliczono już 99,7 proc. oddanych głosów.

W piątkowych wyborach wzięło udział ponad 41 mln Irańczyków spośród ponad 56 mln uprawnionych.

[related id=”9127″]

Pozostali dwaj kandydaci – były minister kultury Mustafa Agha Mirsalim i zwolennik reform Mustafa Haszimi-Taba zdobyli odpowiednio ok. 478 tys. i ok. 245 tys. głosów.

Rowhani w piątkowym głosowaniu znacznie zwiększył odsetek swych zwolenników w porównaniu do wyborów z 2013 roku, w których zwyciężył z prawie 51-procentowym poparciem przy 73-procentowej frekwencji. Głos oddało na niego wówczas 18,6 mln wyborców spośród 35 mln uprawnionych.

Podczas kampanii 68-letni prezydent apelował do Irańczyków, by go ponownie poparli, aby mógł kontynuować swe reformy, dotyczące polityki wewnętrznej i działania mające na celu dalsze otwieranie Iranu na świat.

Haszimi-Taba pogratulował Rowhaniemu, mówiąc, że prezydent będzie działał na rzecz „godności Iranu”.

Z powodu wysokiej frekwencji wybory zostały przedłużone o sześć godzin i zakończyły się o północy lokalnego czasu, czyli o 21.30 czasu polskiego. Władze uzasadniały tę decyzję kolejkami przed lokalami wyborczymi i koniecznością zapewnienia możliwości oddania głosu każdemu uprawnionemu.

[related id=”13407″ side=”left”]

Równolegle z wyborami prezydenckimi Irańczycy wybierali swoich przedstawicieli do samorządów.

Rowhani walczył o głosy wyborców, którzy popierają reformy, chcą ograniczenia konfliktów z mocarstwami i większej wolności obyczajowej oraz gospodarczej w kraju. Był krytykowany za brak znaczącej poprawy sytuacji gospodarczej kraju i brak sukcesów w walce z bezrobociem (bez pracy jest 12,5 proc. obywateli Iranu, w tym 27 proc. młodych).

Za kadencji Rowhaniego, Iran zawarł w 2015 roku porozumienie z szóstką mocarstw w sprawie swego programu atomowego i piątkowe głosowanie było swoistym plebiscytem w sprawie tej umowy. Umożliwiła ona zniesienie części międzynarodowych sankcji, ale według wielu Irańczyków nie przyczyniła się do utworzenia obiecanych miejsc pracy czy zwiększenia zagranicznych inwestycji. Za prezydentury Rowhaniego Iran wstrzymał wzbogacanie uranu i wykazywał się większą współpracą z inspektorami Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.

56-letni Raisi, ultrakonserwatywny duchowny z otoczenia przywódcy duchowo-politycznego ajatollaha Alego Chameneia, przedstawiał się jako kandydat najuboższych, którym obiecywał utworzenie milionów miejsc pracy. Zapowiadał też odrodzenie wartości rewolucji islamskiej z 1979 roku. Raisi cieszy się poparciem elitarnej formacji Strażników Rewolucji, związanych z nimi paramilitarnych milicji islamskich Basidż oraz radykalnych duchownych.

Duchowny stoi też na czele najbogatszej fundacji charytatywnej w świecie muzułmańskim, Astan Kuds Razawi, która sprawuje opiekę nad najświętszym sanktuarium w Iranie, świątynią imama Alego ar-Ridy w Meszhedzie.

[related id=”8283″]

Wielu krytyków wypominało Raisiemu jego rolę w skazywaniu na śmierć więźniów politycznych w 1988 roku, gdy dokonano egzekucji tysięcy z nich. Przeciwnicy obawiali się, że zwycięstwo konserwatywnego polityka może doprowadzić do pogorszenia się sytuacji praw człowieka w Iranie i skierować kraj na ścieżkę konfrontacji z Zachodem.

Władza w Iranie jest podzielona pomiędzy różne organy, ale najważniejsze decyzje podejmuje będący u władzy od 1989 roku Chamenei. Mimo to wybierany w powszechnych wyborach prezydent ma pewne pole manewru, zwłaszcza w sprawach gospodarczych. Nadzoruje też ogromny państwowy aparat biurokratyczny zatrudniający ponad 2 miliony ludzi, wyznacza członków gabinetu i wysokich rangą urzędników oraz odgrywa znaczącą rolę w kształtowaniu polityki wewnętrznej i zagranicznej.

Wszyscy kandydaci, chcący ubiegać się o prezydenturę muszą zostać zatwierdzeni przez Islamską Radę Strażników Konstytucji, złożoną z szyickich duchownych i prawników. Rada nie dopuszcza do kandydowania osób nawołujących do radykalnych zmian, reformatorów czy kobiet. W tym roku spośród 1600 osób, które zgłosiły chęć ubiegania się o prezydenturę, zaakceptowano tylko sześć kandydatur. Udziału w wyborach zakazano m.in. poprzednikowi Rowhaniego, Mahmudowi Ahmadineżadowi.

 

PAP/JN

Iran, wybory: wg sondaży Rouhani i Raeisi mają równe szanse. Ajatollahowie pojechali do świętego miasta Mashad po głosy

W piątek 19 maja odbędą się wybory prezydenckie w Islamskiej Republice Iranu; wg sondaży państwowych wśród 6 dopuszczonych kandydatów największe szanse na urząd mają Hassan Rouhani i Ebrahim Raeisi.

Czytaj więcej: Hassan Rouhani: Gwardia Rewolucyjna torpedowała porozumienie atomowe, wypisując antyizraelskie hasła na rakietach

[related id=”10878″]Na finiszu irańskiej kampanii wyborczej obaj najpoważniejsi kandydaci – obecny prezydent Hassan Rouhani i przedstawiciel „radykałów” Sayyed Ebrahim Raeisi – pojechali do Mashadu, świętego dla szyitów miasta na północnym wschodzie kraju. W Mashadzie znajduje się grób i sanktuarium ósmego imama, Ali Rezy, i jest to najświętsze miejsce dla irańskich szyitów. Obaj kandydaci są ajatollahami, a więc osobami duchownymi.

Prezydent Rouhani ma się spotkać z wyborcami na miejscowym stadionie piłkarskim. Portal presstv zaznacza, że główny kontrkandydat Rouhaniego Raeisi pewniej się czuje w Mashadzie, które jest jego rodzinnym miastem, dodatkowo pełni tam funkcję kustosza Sanktuarium Imama Rezy.

Czytaj więcej: Irański szef MON: Arabia Saudyjska, Turcja i Izrael wspierają terrorystów z ISIS i Al-Nusry i spiskują przeciwko Iranowi

Wedle portalu obaj kandydaci na finiszu kampanii kierują swoją uwagę na wyborców niezdecydowanych, tym samym na spotkaniach publicznych kładą nacisk na kwestie gospodarcze i ekonomiczne.

[related id=”16864″]Dotychczas w trakcie kampanii wyborczej Rouhani bronił porozumień ws. irańskiego programu atomowego z 2015, podkreślając, że to radykałowie, których reprezentuje Raeisi, torpedowali szanse wyjścia Iranu z międzynarodowej izolacji. Obecny prezydent w trakcie kampanii starał przedstawić się jako „silny człowiek” i obrońca interesów irańskich.

Portal aljazeera, chociaż przychylny Rouhaniemu, przypomniał, że prezydent ma problemy z wypełnieniem swoich obietnic wyborczych (m.in. w sprawie irańskich Kurdów) z poprzedniej kampanii.

Ebrahim Raeisi uchodzi za radykała, który kontestuje politykę zagraniczną obozu „liberalnego”, określając ją jako nieskuteczną i nieprzynoszącą korzyści Islamskiej Republice.

źródło:al-jazeera/presstv

Czytaj więcej: Irańskie media: Abu Bakr Al Baghdadi, „kalif” Państwa Islamskiego, szuka pomocy w „stolicy” dżihadystów, Rakce

Prezydent Hassan Rouhani: Iran nie potrzebuje niczyjego pozwolenia na budowanie rakiet, dronów i samolotów bojowych

Doświadczyliśmy wielu zbrodni i agresji. Nawet jeśli nasz region byłby całkowicie bezpieczny i pozbawiony wpływu obcych mocarstw, nasz kraj potrzebuje siły militarnej dla niezbędnej równowagi.

Regionalna równowaga sił wymaga od Iranu wielkiego wysiłku obronnego w związku z zainteresowaniem wielkich mocarstw i przez to nasz kraj może upominać się o sprawiedliwość i wolność na świecie. W naszym regionie doświadczyliśmy wielu zbrodni i agresji dokonywanych przez naszych sąsiadów oraz wielkie mocarstwa z USA na czele – oświadczył prezydent Iranu.

Czytaj więcej: Ambasador Iranu: Mój kraj zwalcza terroryzm i dąży do stabilizacji regionu. To Amerykanie podsycają niepokoje – VIDEO

Irański prezydent przypomniał, że interwencje mocarstw i awanturnicza polityka Izraela były zawsze źródłem trosk i zagrożeń na Bliskim Wschodzie. – Wielkie mocarstwa zawsze służyły swoim interesom w regionie – zaznaczył.

Następnie Rouhani stwierdził: – Nawet jeśli nasz region byłby całkowicie bezpieczny i pozbawiony wpływu obcych mocarstw, nasz kraj potrzebuje siły militarnej dla niezbędnej równowagi .

[related id=”12745″ side=”left”]Irańska generalicja zaprezentowała prezydentowi najnowsze wynalazki perskiego arsenału wojennego. Rouhani obejrzał nowoczesną broń produkcji irańskiej – dron taktyczny Mahajer 6, rakiety ziemia-morze Nasir, pociski powietrze-powietrze Faku, samoloty Qaher F-313 i Kawsar. Minister Obrony gen. Hosseini Dehqan przyznał, że produkcja samolotów Qaher F-313 i Kowsar są zaczątkiem do budowy nowoczesnego lotnictwa.

A jeszcze 40 lat temu szach Reza Pahlawi wojował z wielbłądami i osłami grasującymi na irańskich ulicach.

źródło/presstv

Czytaj więcej:Dotychczasowy prezydent Iranu Hasan Rowhani będzie walczył o reelekcję. Wybory prezydenckie w Iranie odbędą się 19 maja