Profesor Wojciech Roszkowski popełnił myślozbrodnię nie do wybaczenia / Zbigniew Kopczyński, „Kurier WNET” nr 99/2022

Fot. CC0, Pixabay

Liczni cenzorzy pastwią się nad kilkoma wierszami z jego 500-stronicowego dzieła, cytowanymi przez D. Tuska. W dorobku naukowym zdecydowana większość tych „potępiaczy” nie dorasta profesorowi do pięt.

Zbigniew Kopczyński

Liberalny zamordyzm

Tyle nasłuchaliśmy się od piewców postępu o tolerancji, wolności słowa i tym podobnych pięknych ideach! Piękne to było, dopóki o tym mówili. Gdy tylko mogli swoje idee realizować, realizacje te były dokładnym tychże idei negatywem.

Po „ojcach założycielach” współczesnego postępizmu pozostało wiele pięknych tekstów, wśród nich przypisywana Wolterowi wypowiedź „Nie zgadzam się z tym, co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”. Gdy jednak przejęli władzę, dla inaczej myślących i tych, których o takie myślenie podejrzewali, postawili gilotyny.

Nie było dochodzenia winy ani litości. Gilotyny pracowały na pełnych obrotach, a nie rozumiejącym piękna wolności i tolerancji, wiernym Bogu i królowi Wandejczykom urządzono pierwszy nowożytny Holokaust.

Młodsi o wiek spadkobiercy rewolucyjnych postępowców godnie kontynuowali walkę swych protoplastów o wolność i tolerancję. Najbardziej przejęli się chyba hasłem „Nie ma wolności dla wrogów wolności”, a kto tym wrogiem wolności był, wyznaczali sami. W zależności od dzierżonego sztandaru, czy to czerwonego, czy brunatnego, wrogiem wolności był ktoś więcej posiadający lub wiedzący, albo po prostu Żyd, Cygan lub inny podczłowiek.

Dbano też o czystość umysłów wyzwalanych. Palenie książek, niszczenie dzieł sztuki, ścisła cenzura, zamykanie ocalałych egzemplarzy w zbiorach prohibitów to postępowy standard. Tolerancja objęła również rodzące się wówczas media elektroniczne, czego symbolami były: sowiecki „kołchoźnik” i niemiecki Volksempfänger (odbiornik ludowy) – proste odbiorniki radiowe służące do odbioru jedynie słusznych stacji.

Powstania telewizji brunatni towarzysze nie doczekali, a czerwoni to i owszem. Media się zmieniły, metody nie.

Wprowadzono zatem system telewizji kolorowej SECAM, odmienny od stosowanego po zachodniej stronie Łaby systemu PAL, by płynący z zachodu przekaz nie zmącił czystych umysłów komunistycznych poddanych, jako że wzniesiony w trudzie mur słabo radził sobie z zatrzymywaniem fal elektromagnetycznych. Dzisiaj nie ma już muru, SECAM zniknął w zapomnieniu, nie powiewają już czerwone i brunatne sztandary, zastąpione zielonymi i tęczowymi, a wrodzone postępowcom dążenie do monopolu przekazu i likwidacji dyskusji pozostało.

Ten przydługi wywód historyczny popełniłem po to, by w historycznym kontekście pokazać wściekłą nagonkę na podręcznik do historii i teraźniejszości autorstwa prof. Wojciecha Roszkowskiego.

Tak zmasowana nagonka na podręcznik to rzecz bez precedensu. Jest ona jednak prostą kontynuacją walki z wolnością słowa i poglądów, prowadzonej od stuleci przez pokolenia przeróżnych postępowców, z ustami pełnymi tolerancji zakładających kagańce inaczej myślącym.

Wojciech Roszkowski popełnił mianowicie zbrodnię, dla której nie ma wybaczenia. Pokazał okres 1945–1979 z punktu widzenia myśliciela konserwatywnego, kierującego się klasycznym pojęciem prawdy i takimiż sposobami dochodzenia do niej.

Co gorsza, pokazując fakty i zjawiska społeczne, pokazuje ich przyczyny, czasami odległe, oraz konsekwencje. Właśnie to ujęcie historii jako złożonego continuum, gdzie nic nie bierze się z powietrza ani nagle nie kończy, gdzie ładnie brzmiące hasła i idee dają w przyszłości nieoczekiwane, często tragiczne skutki, skłania czytelnika do myślenia, do zastanowienia, czy modne dziś nurty ideowe naprawdę są takie zbawienne dla ludzkości i czy naprawdę są nowe.

Takiej zbrodni wybaczyć nie sposób. Myślący młody człowiek może już nie łykać tak łatwo wszystkich nowinek, choćby i pochodziły z samej Unii Europejskiej. Może zastanowi się, czy rzeczywiście istnieje kilkadziesiąt płci i czy amputacja paru narządów i faszerowanie hormonami naprawdę przekształci kobietę w mężczyznę i na odwrót. Czy nasza oparta na chrześcijaństwie cywilizacja rzeczywiście jest najgorszą z możliwych i jedynie przyjęcie kolejnych milionów muzułmanów stworzy z Europy raj na Ziemi?

Młody, samodzielnie myślący człowiek to śmiertelne zagrożenie dla postępizmu.

Wojciech Roszkowski obala też parę mitów bezkrytycznie głoszonych przez tak zwany mainstream. Ukazuje też skrywane fakty z życia lewicowych świętych, jak choćby przywołując pedofilskie dokonania Daniela Cohn-Bendita – do niedawna lidera europejskich postępowców. A to już niewybaczalna zbrodnia świętokradztwa.

Sygnał do ataku dał Donald Tusk, publicznie potępiając podręcznik na podstawie jednego cytatu, a raczej tego, co z tego cytatu zrozumiał. Za nim ruszyła cała chmara zawodowych potępiaczy, atakujących przede wszystkim personalnie autora i konfabulująca na temat jego rzeczywistych poglądów. Gdy jednak przyjrzymy się tym formułowanych z wyższością opiniom i pouczeniom, widzimy, że mało kto z krytyków przeczytał tę książkę, może nawet nikt. Prawie wszyscy pastwią się nad fragmentem cytowanym przez Donalda Tuska, kilkoma wierszami z pięćsetstronicowego dzieła. Merytorycznej dyskusji nie ma wcale.

Któż zresztą mógłby dyskutować merytorycznie? W dorobku naukowym zdecydowana większość z nich nie dorasta profesorowi do pięt. Mają chyba tego świadomość i dlatego tak wściekle atakują, wiedząc, że profesor im się nie odszczeka – nie ta liga.

Dostało się również ministrowi edukacji za zmuszanie nauczycieli do indoktrynacji młodzieży w duchu kato-narodowym. Potępiacze solidarnie przemilczeli fakt, że podręcznik nie jest obowiązkowy i do nauczyciela należy wybór, czy będzie z niego korzystać, czy nie.

Wydaje się, że nie tyle sam podręcznik, ale właśnie możliwość jego wolnego wyboru uważają za największe zagrożenie dla ich wizji świata. Dlatego media, te raczej postępowe, regularnie i triumfalnie informują o szkołach, które zrezygnowały z tego podręcznika. Powstała Inicjatywa Wolna Szkoła, publikująca mapę szkół bez podręcznika prof. Roszkowskiego. To forma nacisku na tych, którzy się wahają. Według postępowców szkoła będzie wolna, jeśli nauczyciel nie będzie sam wybierał podręczników, a ulegnie ich presji.

Na największego bohatera walki o wolność słowa wyrasta burmistrz Ustrzyk Dolnych, który po prostu zakazał stosowania podręcznika w prowadzonej przez gminę szkole. I nie ma racji minister Czarnek kwitujący to stwierdzeniem, że zakazać może swojej żonie. Tak, merytoryczny nadzór nad szkołami sprawuje kurator, a nie burmistrz, jednak burmistrz jest organem prowadzącym szkołę i to on podpisuje z nauczycielami umowy o pracę, co daje mu konkretne narzędzia wymuszania swoich decyzji. Że takie wymuszania są niezgodne z prawem? Są, i co z tego? Można iść do sądu, ale wielu sędziów ma postępowe poczucie sprawiedliwości i praworządności. Burmistrz panem jest i basta! Jak każe, tak ma być, zgodnie z tolerancją i wolnością słowa.

Pan burmistrz zdarł tym samym maskę tolerancji i stał się pionierem otwartego zamordyzmu myślowego, ikoną cenzury. Pokazał, co naprawdę kryje się za głoszoną tolerancją i wolnością słowa. Wolność tylko dla naszych, dla innych szlaban!

I wracamy do czasów pozornie minionych, choć cenzor z Ustrzyk Dolnych przebija tych z dawnych czasów swą otwartością.

Pamiętam czasy komunistyczne. Spotkałem wtedy parę osób przyznających się do pracy w milicji lub służbie bezpieczeństwa. Niektórzy nie kryli dumy ze swej służby. Nie spotkałem natomiast nikogo przyznającego się do pracy w cenzurze, a trochę ich tam pracowało. Cenzura w PRL działała dyskretnie, jakby wstydząc się swego istnienia. Wszystko odbywało się tak, by czytelnik, widz czy słuchacz niczego nie zauważyli. Dopiero Solidarność wymusiła zaznaczanie w tekstach cenzorskich ingerencji.

A burmistrz niczego się nie wstydzi, z dumą prezentując swą cenzorską działalność. „Decyzję podjąłem w pełni świadomie, biorąc jej wszystkie konsekwencje na siebie” – mówi, zapowiadając gotowość do męczeństwa za cenzurę. Oczywiście konsekwencji nie będzie, postępowcy już o to zadbają, ale dobrze jest epatować tanią odwagą. A więc brawo! Ciekawe, czy burmistrz wykaże się konsekwencją i opublikuje indeks lektur szkodliwych dla młodzieży? A książki, których młodzież czytać nie powinna, trzeba by chyba spalić?

Na zakończenie, panu burmistrzowi i przemądrzałym krytykom, pouczającym prof. Roszkowskiego, polecam cytat z jego książki odnoszący się do ideologii Nowej Lewicy z lat sześćdziesiątych, a równie dobrze obrazujący modne dziś prądy ideowe, głoszone przez zjawiające się nie wiadomo skąd autorytety:

Tego rodzaju ideologia jest niestety popularna i w dzisiejszym świecie. Może ona trafiać do osób nierozumiejących pewnej dyscypliny społecznej i obowiązku. Dojrzałość polega jednak na zrozumieniu, że są to rzeczy konieczne.

Warto przy tej okazji zauważyć, że pewność siebie ideologów lansujących tego rodzaju uproszczone wizje świata jest odwrotnie proporcjonalna do ich prawdziwej wiedzy. Pycha bowiem zagłusza racjonalną ocenę swoich możliwości.

W psychologii zjawisko to zbadali amerykańscy uczeni Justin Kruger i David Dunning. Stwierdzili oni na podstawie badań statystycznych, że osoby niewykwalifikowane w jakieś dziedzinie mają skłonność do przeceniania swych umiejętności, podczas gdy osoby wykwalifikowane mają skłonność do ich niedoceniania. Zrozumienie efektu Krugera-Dunninga może pomóc przezwyciężyć jakże częste sytuacje, w których ulegamy bezczelnym krętaczom udającym wtajemniczenie.

Polecam lekturę całości.

Artykuł Zbigniewa Kopczyńskiego pt. „Liberalny zamordyzm” znajduje się na s. 2 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 99/2022.


 

  • Wrześniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Zbigniewa Kopczyńskiego pt. „Liberalny zamordyzm” na s. 2 wrześniowego „Kuriera WNET” nr 99/2022

Zagraniczne media muszą mieć się na baczności. Rosja wprowadza przepisy ułatwiające ich zamykanie

Media/Źródło: geobrava.wordpress.com

Niższa izba parlamentu rosyjskiego zatwierdziła przepisy regulujące pracę zagranicznych mediów.

W myśl nowej ustawy Prokurator Generalny i jego zastępcy będą mogli ograniczać luz zakazywać działalności zagranicznego medium na terenie Federacji Rosyjskiej. Wystarczy, że wyżej wymienieni stwierdzą, że działa ono na szkodę państwa.

Jakie są powody takiej decyzji. Możliwe, że rządzącymi kieruje chęć odcięcia Rosjan od rzetelnych informacji na temat trwającej wojny.

K.B.

Źródło: DoRzeczy, AFP

 

Najbardziej dotąd wiarygodna korporacja informacyjna BBC traci zaufanie / Andrzej Świdlicki, „Kurier WNET” 92/2022

BBC dało się poznać jako propagator bredni o kilkudziesięciu „tożsamościach płciowych”. Innym kuriozum był przewodnik, jak przeżyć święta w towarzystwie wyznawców wirusowych „spiskowych teorii”.

Andrzej Świdlicki

Ministerstwo Lewej Prawdy

George Orwell był propagandzistą BBC w latach 1941–43 i doświadczenie to miało wpływ na jego twórczość. Osobiście krytyczny wobec Związku Sowieckiego, zaobserwował, że po niemieckiej inwazji 1941 r. w Wlk. Brytanii ustała krytyka Stalina, gdy z dnia na dzień stał się aliantem mocarstw anglosaskich.

Najbardziej do myślenia dało mu to, że wydawców, kolegów po piórze i intelektualistów nie trzeba było przekonywać do podporządkowania się nowej, oficjalnej politycznej linii – stało się to niemal samo przez się, ponieważ nowy konsensus zakładał, że do wszystkiego, co dotyczyło ZSRS, należało podchodzić taktownie i wyrozumiale.

Autor Roku 1984 zdiagnozował zjawisko, które później zyskało sobie socjologiczną nazwę „grupowego myślenia”.

„Zawsze jest jakaś ortodoksja, zespół poglądów, o którym sądzi się, że wszyscy poprawnie rozumujący zaakceptują go bez wahania… Każdy, kto podaje w wątpliwość dominującą ortodoksję, zostanie uciszony ze zdumiewającą skutecznością. Prawdziwie niemodna opinia niemal nigdy nie doczeka się rzetelnego omówienia zarówno w wielonakładowej prasie, jak i w publikacjach dla intelektualistów”.

Grupowe myślenie lub gromadomyślenie definiowane jest w Wikipedii jako „uleganie ograniczającej sugestii i naciskowi grupy, której jest się członkiem”. Na myślenie grupowe podatne są zwłaszcza duże organizacje, środowiska zawodowe, korporacje.

Jak to zjawisko wygląda na przykładzie BBC?

British Broadcasting Corporation jest monopolistą na rynku mediów radiowych (50,9% słuchalności) i telewizyjnych (32% oglądalności). Competition and Markets Authority uważa za monopolistę każdą firmę, której udział w obrotach rynkowego segmentu przekracza 25%.

BBC ma wysokie mniemanie o sobie, ale coraz częściej musi bronić się przed zarzutami marnotrawienia publicznych pieniędzy i politycznej stronniczości. Drugi z tych zarzutów nie jest oczywisty nie tylko dla widowni, ale nawet dla ogromnej większości pracowników tej korporacji. Przyjmowanie subiektywnej prawdy BBC za prawdę obiektywną wyszło na jaw podczas wywiadu Andrew Marra z amerykańskim lingwistą i filozofem Noamem Chomskim.

Marr, główny polityczny komentator BBC, zapytał Chomskiego: „Skąd pan wie, że stosuję autocenzurę? „Nie mówię, że pan cenzuruje sam siebie. Z pewnością wierzy pan we wszystko, co mówi. Chcę powiedzieć, że gdyby wierzył pan w coś innego, nie byłby pan tu, gdzie jest” – odparł Chomski.

Kształtowanie się gromadomyślenia na przykładzie BBC opisał Kevin Smith zauważając, że dziennikarskie sławy korporacji to absolwenci elitarnych uniwersytetów kształcących studentów z wyższych sfer, dla których punktem odniesienia jest charakterystyczna dla establishmentu subkultura przywileju i poczucie własnej lepszości. Młodzi adepci dziennikarstwa w BBC są podatni na te wzorce, bo chcą się upodabniać do kolegów z nazwiskiem, stanowiskiem i pewnych siebie.

Mówi się, że BBC jest niezależna, bo nie stosuje reguł określających, o czym dziennikarzowi pisać wolno, a o czym nie wolno, pod warunkiem, że celowo nie wprowadza w błąd. Ale reguł nie ma dlatego, że są niepotrzebne, gdyż dziennikarze „niemal instynktownie” cenzurują się sami, obecnie w duchu agendy liberalnej. Wiedzą, gdzie są niepisane granice i jaka narracja jest politycznie bezpieczna.

Korporacja, zwana też Beebem, uległa naciskom rządu Tony’ego Blaira, usuwając dziennikarza Andrew Gilligana, który – powołując się na rządowego eksperta – stwierdził, że dossier brytyjskiego wywiadu o domniemanych irackich broniach masowego rażenia zostało podrasowane przez rząd, by lepiej przemawiało do wyobraźni i posłużyło za uzasadnienie napaści na Irak. BBC niechętnie i poniewczasie przyznało, że materiał o ataku chemicznym w Douma w Syrii, o który niesłusznie oskarżano rząd w Damaszku, pozostawiał wiele do życzenia. Beeb było krytykowane za faworyzowanie frakcji Partii Pracy, która wystąpiła z mocno naciąganymi zarzutami wobec jej lidera, Jeremy’ego Corbyna. On sam przed laty imiennie skrytykował wspomnianego Andrew Marra za to, że dawał wyraz politycznym uprzedzeniom establishmentu.

BBC posługuje się terminologią, w której prawowity rząd w Damaszku nazywany bywa reżimem, podczas gdy zwalczający go, powiązani z Al Kaidą dżihadyści, określani są jako rebelianci. W Syrii protesty są „prodemokratyczne”, a w Bahrajnie „antyrządowe”.

W panelu dyskutantów może trafić się prorosyjski ekspert, ale jego poglądy zostaną przykładnie zdyskwalifikowane lub wyśmiane. Ministrowie bywają ostro przepytywani, ale ostatnie słowo zawsze należy do nich.

W przypadku koronawirusa linia BBC generowała i podtrzymywała zbiorową pandemiczną psychozę. Do studia nie dopuszczano krytyków antycovidowej polityki rządu, nie urządzano debat z ich udziałem, zwolennikom odgórnie narzucanego sanitaryzmu nie stawiano trudnych pytań, przemilczano przypadki negatywnych odczynów poszczepiennych. Śmierci prezenterki BBC po drugiej dawce Astry Zeneki nie można było pominąć, ale zasugerowano, że być może by nie umarła, gdyby miała wybór, którą szczepionkę chce sobie zaaplikować.

Korporacja, długie lata uważana niemal za członka rodziny, kogoś w rodzaju dobrotliwej i życzliwej ciotki, stała się nieznośną, dyscyplinarną niańką traktującą widzów i słuchaczy jak idiotów, których trzeba upominać, by zapobiegali szerzeniu się wirusa, myjąc ręce, nie dotykając twarzy, a nawet instruować, jak uprawiać seks.

Program Newsbeat BBC1 zasięgnął w tej mierze opinii organizacji Terrence Higgins Trust, zajmującej się promocją seksualnego zdrowia. BBC podpisało się pod zaleceniami Trustu, by w trakcie zbliżenia partnerzy nie całowali się, byli zamaskowani i unikali pozycji „na misjonarza”. A w ogóle najlepiej, by poprzestali na samogwałcie, bo najbezpieczniejszy.

Wcześniej BBC dało się poznać jako propagator lewackich bredni o kilkudziesięciu „tożsamościach płciowych”, głosząc takie treści w programie dla dzieci. Innym kuriozum był 5-punktowy przewodnik, jak przeżyć święta w towarzystwie wyznawców wirusowych „spiskowych teorii”.

Wygląda na to, że rząd Borisa de Pfeffela Johnsona nie jest dłużej skłonny tolerować BBC w obecnym kształcie, bo zapowiedział, że do 2027 r. zlikwiduje roczny abonament (licence fee), który każde gospodarstwo domowe musi zapłacić za telewizor. Uciec przed tym nie sposób, np. zmieniając adres, bo wprawdzie nie ma obowiązku zameldowania, ale jest obowiązek rejestrowania wyborców, a ich spis jest publicznie dostępny. Obowiązuje domniemanie, że każdy chce telewizor mieć, a ktoś nieposiadający go musi postarać się o zwolnienie z opłaty. Ale i tak co jakiś czas będzie pytany listownie, czy nie zmienił zdania i biada mu, jeśli taki list zostawi bez odpowiedzi.

Doniesienia sugerują, że w okresie pandemicznego zamknięcia, gdy wydawało się, że ludzie zmuszeni do siedzenia w domu chcąc nie chcąc będą spędzać więcej czasu przed telewizorem – stało się odwrotnie. W maju 2021 r. parlamentarna komisja rachunkowości ogłosiła, że ok. 200 tys. gospodarstw domowych rocznie zrzeka się telewizora i abonamentu.

Być może zostało to odnotowane w rządowym resorcie kultury, który doszedł do wniosku, że w okresie nadciągającej drożyzny, wyższych podatków i drożejącego kredytu trudno będzie przekonać ludzi, że propaganda BBC warta jest subsydiowania sumą 3,7 mld funtów rocznie. Plany resortu przewidują, że roczny abonament 159 funtów (218 $) zostanie zamrożony na dwa lata, po czym będzie stopniowo eliminowany. Dyrekcja Beebu ostrzegła, że będzie mniej nowych produkcji, a ich jakość będzie niższa. Tym bardziej, że konkurencja Netflixa, Disneya i Sky wgryza się w tzw. market share. Innymi słowy: kres cywilizacji, jaką znamy.

Jednym z powodów, dla których poczciwa ciotka stała się nielubianym ministerstwem prawdy, są finansowe skandale na tle kumoterstwa. Dyrektor generalny George Entwistle, który ustąpił w 2012 r. w następstwie afery Jimmy’ego Savile’a, gwiazdora o niezdrowym pociągu do chłopców, otrzymał odprawę 450 tys. funtów, a dyrektorem był niespełna 54 dni. Beeb przyznało, że abonenci są oburzeni i obiecało, że w przyszłości odprawy nie będą przekraczać 150 tys. funtów.

Nie był to bynajmniej odosobniony przypadek. W latach 2009–2012 odchodzącym bądź zwalnianym menedżerom korporacja wypłaciła ponad 25 mln funtów, w tym zastępcy dyrektora generalnego Markowi Byfordowi 1 mln 22 tys. funtów. Oficjalnym wytłumaczeniem tych zawrotnych odpraw kalkulowanych w odniesieniu do zarobków było to, że BBC musi konkurować z sektorem mediów prywatnych, aby nie podkupił fachowców. Jednak gdy Byford był „do wzięcia”, żadne medium prywatne nie wykazało zainteresowania zatrudnieniem go.

Wśród przyczyn utraty publicznego zaufania Beebu wymienia się też chęć bycia na fali rozmaitych nowinek bez względu na ich meritum. W ostatnich latach korporacja bardzo się uwrażliwiła na punkcie tzw. woke, czyli domniemanych przywilejów białej rasy i rzekomej dyskryminacji kolorowych, promując swoiście pojmowaną sprawiedliwość społeczną, równość, różnorodność i genderyzm.

Stacja ma dział „twórczej różnorodności” kierowany przez June Sarpong, zarabiającą 75 tys. funtów rocznie za pracę na pół etatu. Polityczna poprawność posunięta jest tak daleko, że BBC nakręciła serial o Robin Hoodzie bez kluczowej postaci – mnicha Tucka. Kult różnorodności i wielopłciowości nie przełożył się na przyciągnięcie nowych odbiorców, a zniechęcił tradycyjnych, na ogół nastawionych konserwatywnie.

Korporację porównano do Titanica pełną parą podążającego na złomowisko prywatyzacji. Rząd zachowa jednak kontrolę nad co cenniejszymi częściami liniowca: Światowym Serwisem – międzynarodową operacją propagandową oraz Media Action – organizacją formalnie charytatywną o charakterze oświatowym, szkolącą dziennikarzy, głównie w krajach rozwijających się, co jest ważnym elementem budowania agentury wpływu i aranżowania rozmaitych kolorowych rewolucji.

Artykuł Andrzeja Świdlickiego pt. „Ministerstwo Lewej Prawdy” znajduje się na s. 20 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022.

 


  • Lutowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Andrzeja Świdlickiego pt. „Ministerstwo Lewej Prawdy” na s. 20 lutowego „Kuriera WNET” nr 92/2022

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

„Warto rozmawiać” zdjęte z anteny TVP. Pospieszalski: forma, w jakiej się o tym dowiedzieliśmy, jest zaskakująca

O powodach wycofania programu „Warto rozmawiać” z anteny TVP mówi w Popołudniu WNET jego twórca i prowadzący Jan Pospieszalski. – Mieliśmy ustne zapewnienia, że program wróci – wskazuje dziennikarz.


Program „Warto rozmawiać” decyzją zarządu TVP został w piątek wycofany z emisji. Jak zaznacza Jan Pospieszalski oburzająca była forma, w jakiej telewizja poinformowała o zdjęciu programu. Od pięciu miesięcy zarząd nie odpowiadał na zapytania producentów i wydawcy Pawła Nowackiego. Twórcy programu  o sytuacji dowiedzieli się za pośrednictwem mediów.

Forma w jakiej dowiedziałem się o tym jest zaskakująca. Mieliśmy ustne zapewnienia, że program wróci i że (…) po wakacjach wrócimy na antenę TVP. (…) Okrężną drogą dowiadujemy się, że Jacek Kurski udzielił wywiadu, w którym powiedział, że nie ma dla nas miejsca w TVP.

Jacek Kurski stwierdził w rozmowie, że postawa dziennikarzy „Warto rozmawiać” nie sprzyja walce z pandemią.

Zostałem oskarżony o to, że wspieram histerię antyszczepionkową – mówi Pospieszalski.

Dziennikarz zaznacza, że jego obowiązkiem jest zadawanie pytań.

Mamy obowiązek sprawdzać adekwatność podejmowanych środków.

Zapewnia, że jego działania były zawsze skierowane na informowanie publiczności w sposób rzetelny i jasny.

To jest weryfikowalne. Wszystkie nasze materiały są na FB i na moim kanale na YouTube – wskazuje.

Publicysta obiecuje, że nie ulegnie naciskom i będzie dalej publikować treści na YouTube. 17 września na kanale Janek Pospieszalski #Warto, będzie transmitowany koncert zespołu „Luxtorpeda”.

 

A.N.

40. rocznica pierwszego koncertu Republiki – Toruńska „Od Nowa” – 25 kwietnia 1981. Muzyczna Ostatnia Niedziela Miesiąca

W 1981 roku wykrystalizował się skład kultowej Republiki z Grzegorzem Ciechowskim, Sławomirem Ciesielskim, Zbigniewem Krzywańskim i Pawłem Kuczyńskim. Dwa lata później ukazał się album „Nowe Sytuacje”

Tutaj do wysłuchania wspomnieniowy program:

 

Facebook odblokowuje konto IPN-u po interwencji polskiego rządu

6 lutego Facebook zablokował anglojęzyczne konto Instytutu Pamięci Narodowej, po ukazaniu się tam postu dot. germanizacji polskich dzieci. W sprawę zaangażował się polski rząd.

W sobotę 6 lutego anglojęzyczne konto Instytutu Pamięci Narodowej zostało zablokowane przez administrację portalu Facebook. Powodem takiej decyzji miał być post IPN-u sprzed siedmiu miesięcy, dot. germanizacji polskich dzieci przez nazistów w czasie II Wojny Światowej. Sprawą szybko zainteresował się polski rząd, w tym m.in. Zbigniew Ziobro, który tak skomentował decyzję Facebooka:

My nie możemy zgodzić się na tego typu funkcjonowanie wielkich mediów na terenie Polski. W świetle tych wydarzeń, zwłaszcza że ta sytuacja nadal trwa, chciałbym zaapelować o przyspieszenie pracy nad ustawą o ochronie wolności mediów, ochronie wolności słowa w obrębie Internetu – apelował minister sprawiedliwości.

Po rządowej responsie Facebook przeprosił za błąd i odblokował konto IPN-u. Oświadczenie w tej sprawie trafiło do biura prasowego Facebook Polska. Z dokumentu wynika, że blokada anglojęzycznego konta IPN-u nastąpiła w wyniku pomyłki, dokładnie „błędu zautomatyzowanych narzędzi”. O reakcji portalu społecznościowego na oficjalne stanowisko rządu poinformował IPN:

 Po interwencji władz państwowych, wielu instytucji publicznych, mediów oraz masowej akcji społecznej Facebook, po czterech dniach odblokował anglojęzyczny profil IPN z postem dotyczącym niemieckich zbrodni na polskich dzieciach.

Jak zaznacza zespół prasowy Facebooka – powodem błędu było nieprawidłowe przyporządkowanie treści z konta IPN-u do zbioru treści, naruszających regulamin portalu. Chodzi m.in o post dot. Heinricha Himmlera, który algorytm Facebooka skojarzył z treściami naruszającymi politykę dotyczącą Niebezpiecznych osób i organizacji.

NN

Źródło: Wirtualna Polska

Müller: Musi powstać organ władzy publicznej, który będzie konsekwentnie i szybko reagował na cenzurę w Internecie

Rzecznik rządu o konflikcie w Porozumieniu, trwałości Zjednoczonej Prawicy, ochronie wolności słowa w Internecie, Polityce energetycznej Polski do 2040 r. i realizacji obietnic rządowych.

.@PiotrMuller#PopołudnieWNET o konflikcie w Porozumieniu: W tej chwili to jest wewnętrzna sprawa partii Porozumienie i to nie wpływa w żaden sposób na funkcjonowanie rządu. Dzisiaj normalnie odbyło się posiedzenie Rady Ministrów.#RadioWNET

Piotr Müller odpowiada na pytanie w jaki sposób spory w Porozumieniu Jarosława Gowina wpływają na prace rządu. Podkreśla, że są one wewnętrzną sprawą tej partii i nie mają przełożenia na działanie rządu. Wyraża przekonanie, że scenariusz rozpadu koalicji jest wbrew nadziejom opozycji daleki od realizacji.

Tymczasem Zbigniew Ziobro zaapelował o przyśpieszenie prac nad ustawą gwarantującą wolność słowa w Internecie. Müller zaznacza, że nie ma między ministrem sprawiedliwości a resztą rządu różnicy w tej sprawie. Dodaje, że kwestia ta powinna być uregulowana zarówno na gruncie unijnym, jak i krajowym.

 Rzecznik rządu odnosi się także do przyjętej przez rząd strategii rozwoju polskiej energetyki. Wyjaśnia, że Polityka energetyczna Polski do 2040 r. może podlegać korektom w zależności od negocjacji ze związkowcami, ale wyznacza ona główne kierunki rozwoju.

Jak tłumaczy rozmówca Łukasza Jankowskiego jest ona potrzebna, aby polska energetyka pozostała konkurencyjna, a nasz kraj nie był zmuszony do opierania się na imporcie energii z Niemiec i Rosji. Müller podkreśla, że swoje cele pod względem transformacji energetycznej przyjęła już Unia Europejska, Stany Zjednoczone, a nawet Chiny. Jest to więc trend globalny.

 Dodaje, że węgiel pozostanie jeszcze przez kilkadziesiąt lat częścią polskiego miksu energetycznego. Będzie natomiast stanowił mniejszą jego część niż obecnie.

Rzecznik mówi też o realizacji planu na rzecz odpowiedzialnego rozwoju. Zaznacza, że niektóre wskaźniki gospodarcze są lepszy niż zakładał to plan równoważnego rozwoju, np. bezrobocie. Przyznaje, że niektóre wskaźniki nie są zrealizowane w pełni. Podkreśla jednak, że te najważniejsze są zrealizowane.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Hałat o szczepieniach: ludziom proponuje się program, który nie gwarantuje bezpieczeństwa pacjentom

Czym się różni polskie i amerykańskie podejście do kwestii szczepień? Jakie mogą wystąpić skutki uboczne szczepionki? Dr Zbigniew Hałat o naciskach na lekarzy, cenzurze w mediach i propagandzie rządu.

Dr Zbigniew Hałat spogląda krytycznie na masową akcję szczepień ze względu na wiele niepożądanych reakcji na szczepionkę. Ocenia, że w Polsce panuje pogardliwy stosunek władzy do obywateli.

Już 250 tys. ludzi zostało zaszczepionych, a dopiero teraz zapowiada się rozwiązania prawne związane z ubocznymi skutkami szczepionki. Mówi, że w Stanach Zjednoczonych istnieje dokładna lista z podziałem na objawy i godziny wystąpienia, jeśli chodzi o powody do otrzymania odszkodowań.

Dr Zbigniew Hałat podkreśla, że naciski z góry wykluczają obiektywność lekarzy. Informuje, że został zablokowany na Twitterze za podanie za Reutersem informacji o 32-letniej lekarce z Meksyku, która dostała drgawek po szczepionce. Stwierdza, że

Jeśli chcemy zachować swoją rolę obrońcy wolności na świecie przynajmniej powinniśmy zachować w propagandzie państwowej powściągliwość.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk tłumaczy, że działania niepożądane to przede wszystkim choroby immunologiczne, a także ciężkie objawy u ludzi, którzy byli w fazie wylęgania choroby. Dodaje, iż w przypadku osób, które wcześniej szczepiły się na grypę

Są właśnie przekonania takie, że te szczepienie [na koronawirusa] może spowodować niekorzystną reakcję organizmu.

Stwierdza, że sama Światowa Organizacja Zdrowia kwestionuje przekonanie u nas propagowane jakoby zaszczepieni nie roznosili choroby. WHO oceniło, iż zaszczepieni powinni podlegać takim samym restrykcjom, jak wszyscy inni. Nasz gość wskazuje, że ozdrowieńcy też mogą roznosić wirusa.

Opowiadam się za wczesnym leczeniu wczesnych objawów.

Według lekarza skuteczniejszym sposobem walki z koronawirusem jest leczenie choroby podczas wystąpienia wczesnych objawów.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Krzysztof Bosak: trzeba skupić się na leczeniu chorych zamiast dezorganizować gospodarkę

Szpitale pokazowe, kroplówki finansowe zamiast możliwości zarabiania i hipokryzja rządzących. Krzysztof Bosak o tym, jak pomóc przedsiębiorcom i poprawić sytuacje w systemie opieki zdrowotnej.


Krzysztof Bosak stwierdza, że za wyjątkiem kilku szczególnie poszkodowanych branż jedyne co rząd musi zrobić, by pomóc przedsiębiorcom, to wycofać się z ograniczeń. Podkreśla, iż przedsiębiorcy nie muszą wegetować na kroplówce z pieniędzy podatników, ale sami zarabiać na swoje utrzymanie. Na pytanie, jak ma się to do walki z epidemią, zaznacza, że

@krzysztofbosak w #PopołudnieWNET: Lekarstwo jest proste – skupić się na leczeniu tych ludzi, którzy są chorzy. Jeżeli rząd ma środki które chce wydać na poprawę sytuacji, to niech nie wydaje ich na kroplówkę zniszczonych sektorów gospodarki, tylko na wzmocnienie ochrony zdrowia

— RadioWnet (@RadioWNET) January 14, 2021

Poseł Konfederacji zaznacza, że zamiast wydawać pieniądze na szpitale tymczasowe, które nazywa „pokazowymi”, należy jego zdaniem skupić się na tych faktycznie funkcjonujących do których trafiają „zwykli pacjenci ze zwykłych karetek”. Obecne restrykcje w systemie opieki zdrowotnej uniemożliwiają jej normalne funkcjonowanie. Pacjent z atakiem wyrostka robaczkowego, zawałem, czy rodząca kobieta muszą, jak mówi, czekać na wykonanie testu na SARS-CoV-2.

Krzysztof Bosak wyjaśnia kim są przedsiębiorcy protestujący przeciwko reżimowi sanitarnemu. Nie chcą oni dać sobie zamknąć ust pieniędzmi oferowanymi w ramach rządowych tarcz.

Rządowe tarcze nie chronią zaś wszystkich. Wielu zatrudnionych na inne umowy niż umowa o pracę nie otrzymało pomocy po tym, jak odebrano i możliwość wykonywania pracy.

Komentując zawieszenie Jadwigi Emilewicz w prawach członka PiS, działacz Ruchu Narodowego stwierdza, że to gest czysto wizerunkowy. Skandal z nią związany pokazanie oderwanie obozu rządzącego od społeczeństwa. Nie przestrzegają bowiem regulacji, które sami na społeczeństwo nakładają. Bogaci mogą sobie pozwolić na omijanie obostrzeń, gdy biedni nie mają wyjścia.

Polityk przybliża założenia projektu chroniącego wolność słowa w mediach społecznościowych. Zachęca ludzi, aby walczyli o swoją wolność gospodarczą i prawa obywatelskie. Wskazuje, że musimy się bronić przed trendem, jaki widzimy obecnie za oceanem.

Należy szukać alternatyw dla wielkich korporacji internetowych. Tymczasem polski rząd pogłębia związki Polski z Big Techemi tworząc we współpracy z Microsoftem tzw. chmurę krajową.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Prof. Krasnodębski: procedura impeachmentu przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta jest przejawem zemsty

Prof Zdzisław Krasnodębski komentuje wydarzenia polityczne w Stanach Zjednoczonych, gdzie wdrożona została procedura impeachmentu. Odnosi się również do cenzury w mediach społecznościowych.

Profesor Zdzisław Krasnodębski ocenia, że niedawne zajścia na Kapitolu stanowiły przejście do kolejnego etapu cywilizacyjnego starcia, jakie toczy się na świecie.

Zajścia na Kapitolu, stały się impulsem do zaognienia konfliktu. (…) Procedura impeachmentu przed zaprzysiężeniem nowego prezydenta jest próbą wyeliminowania Donalda Trumpa z polityki ale także przejawem zemsty.

Zdaniem socjologa „podział amerykańskiej sceny politycznej jest bardzo ostry”

 Zobaczymy jak będą się bronić ci, którzy Donalda Trumpa popierali. Niewątpliwie są w defensywie – mówi.

Jak wskazuje tendencje do ograniczania wolności słowa pewnym grupom jest coraz poważniejszym problemem.

Jest tendencja to ograniczania wolności, wypychania konserwatystów czy tradycjonalistów. (…) Mimo wszystko nie powinniśmy ulegać temu samemu stylowi uprawiania polityki i retoryki.

W politycznym sporze niewątpliwe wykorzystywana będzie pandemia.

Uważam, że wykorzystywane będą także nastroje związane z pandemią. (…) Energia protestu się gromadzi i istnieje pokusa, by ją skanalizować i wykorzystać politycznie. To dość niebezpieczne.

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

A.N.