Zbigniew Stefanik: Część mediów mówi o powrocie faszyzmu do Włoch. Inne mówią, że „po owocach ich poznacie”

Giorgia Meloni, CPAC 2022/ Foto. Vox España/ CC0 1.0

„Używanie inwektyw nie pomaga w zrozumieniu sceny politycznej, która się zmienia w Europie”. Korespondent polskich mediów we Francji o tym, jak wyniki wyborów we Włoszech są komentowane nad Sekwaną.

W niedzielę we Włoszech wygrała centroprawicowa koalicja. Jak komentują to francuskie media? Zbigniew Stefanik wyjaśnia, że są one w tej kwestii podzielone.

Część mediów mówi o powrocie faszyzmu do Włoch, jak również o tym, że pani Meloni ma korzenie faszystowskie, wręcz kiedyś miała wychwalać Mussoliniego. Z kolei inne media mówią o tym, że tak naprawdę „po owocach ich poznacie”.

Czytaj także:

Ryszard Czarnecki: Giorgia Meloni ma posłuch w swojej partii. Jest politycznie mądra i przebiegła.

Wszystko wskazuje, że w ciągu kilku tygodni powstanie we Włoszech nowy rząd prawicowego bloku. Zwraca się uwagę na to, że Włochy to państwo-założyciel Unii Europejskiej. Eksperci wskazują, że Giorgia Meloni deklarowała kontynuację dotychczasowej polityki Rzymu wobec wojny na Ukrainie.

Tak więc trudno wyobrazić sobie, aby raptem polityka włoska miała jakoś drastycznie radykalnie zmieniać kurs na jakiś kurs antyeuropejski, czy też proputinowski.

Korespondent polskich mediów we Francji zauważa, że także Sekwana stoi przed ważną zmianą polityczną. Wiele wskazuje na to, że obóz polityczny prezydenta Emmanuela Macrona odejdzie wraz ze swoim założycielem.

Z trzech głównych kandydatów [w ostatniej elekcji] nikt nie weźmie udziału w tych wyborach za pięć lat.

Niski wynik wyborczy osiągnęła centroprawica. Republikanie nie dostaną nawet zwrotu kosztów kampanii wyborczej ze swoim wynikiem 8 procent. Zmiany zachodzą również w Zjednoczeniu Narodowym.

Marine Le Pen zapowiedziała, że już nie będzie przewodniczącą swojego ugrupowania.

A.P.

Wyrok NSA ws. warszawskiej reprywatyzacji. Jan Śpiewak: czas, by państwo pokazało, że nie jest z kartonu

Featured Video Play Icon

Jan Śpiewak / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Czy po orzeczeniu Najwyższego Sądu Administracyjnego warszawski ratusz zacznie przejmować nieruchomości handlarzy roszczeniami? Zdaniem Jana Śpiewaka niekoniecznie.

NSA sprząta po aferze reprywatyzacyjnej, którą w dużej mierze wywołały właśnie sądy administracyjne. Jego wyrok jest spóźniony o wiele lat.

Jan Śpiewak podkreśla, że od dawna podnosili bezprawność procesu nazywanego reprywatyzacją.

Teraz jest czas, by państwo pokazało, że nie jest z kartonu i zaczęło odbierać te majątki.

Przewodniczący stowarzyszenia Wolne Miasto Warszawa przewiduje, że prezydent Warszawy będzie sabotował prace nad zwrotem nieruchomości miastu.

Rafał Trzaskowski pokazał, że jest częścią tego układu.

Jan Śpiewak: NSA orzekł, że kupcy roszczeń reprywatyzacyjnych nie byli stronami w postępowaniach

Aktywista stwierdza, że Trzaskowski jest chroniony parasolem liberalnym mediów. Nie rozliczają go one z niespełnionych mediów. Podkreśla, że paru aktywistów nie może zastąpić dziennikarzy i prokuratury.

Oddolnie wymuszaliśmy na urzędnikach działania na rzecz interesu publicznego. Nie może być tak, że państwo jest na barkach kilku aktywistów. Piłka jest teraz po stronie dziennikarzy.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Trzeba o Rosji myśleć z optymizmem, ale bez romantyzmu / Hanna Tracz, Konstanty von Eggert, „Kurier WNET” nr 97/2022

Konstanty von Eggert w rozmowie z Hanną Tracz | Fot. K. Skowroński

Rosyjscy intelektualiści, opozycja i media mają za zadanie uświadomić Rosjanom, co czeka nas w najbliższej przyszłości, jak możemy żyć godnie i bezpiecznie, bez konieczności napadania na inne kraje.

Rosja – tak nie można żyć

Z Konstantym von Eggertem, niezależnym rosyjskim dziennikarzem i komentatorem politycznym, podczas konferencji GLOBSEC W Bratysławie rozmawia Hanna Tracz.

Na wczorajszym panelu, mówiąc o społeczeństwie rosyjskim i jego mentalności, powiedział Pan, że ma ono dostęp do wszelkich informacji, ale świadomie je ignoruje. Co można z tym zrobić?

Na społeczeństwo rosyjskie należy patrzeć poprzez pryzmat dłuższej perspektywy czasowej.

Moja osobista opinia jest taka, że to, co obserwujemy, to kolejny etap upadku ZSRR, który jest rozciągnięty w czasie i wciąż trwa, a to, czy to już jest jego ostatnia faza, czy nie – tego nie jestem pewien.

I to oznacza, że społeczeństwo rosyjskie wciąż przechodzi zmianę, jest straumatyzowane przez tę niestabilność, a Putin to bardzo mądrze wykorzystał, aby pokazać siebie w roli stabilizatora, kogoś, kto scala Rosję – i tak było przez wiele, wiele lat. I myślę, że wiele osób wybiera wiarę w to, że to prawda. Na tym polega problem, bo społeczeństwo rosyjskie boi się samego siebie, boi się samodzielnie podejmować decyzje, więc przekazuje ten obowiązek Putinowi i klasie rządzącej. A to dotyczy bardzo ważnych decyzji, które Rosjanie powinni podejmować sami.

Żeby to zmienić, będzie potrzebne dużo czasu i bardzo konsekwentnego wysiłku polegającego na pracy ze społeczeństwem rosyjskim. To oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze – czysto techniczne wyzwanie polegające na pokonaniu wszystkich przeszkód, jakie Putin stawia, aby utrudnić dostęp do alternatywnych informacji – to jest na przykład blokowanie protokołów VPN, blokowanie stron internetowych. Technologicznie można sobie z tym poradzić.

Ale druga kwestia dotyczy treści i tu Putin ma wyraźne braki, ponieważ od lat mówi tylko o przeszłości. Właściwie Rosję Putina można porównać do samochodu, w którym szyby są zasłonięte czarnym materiałem albo zamalowane, a odkryte jest tylko lusterko wsteczne.

Tak więc za każdym razem, kiedy Putin coś mówi, opowiada o wspaniałej przeszłości, o wojnie i tak dalej, ale nigdy, a przynajmniej od co najmniej 10 czy 15 lat, nie malował żadnej wizji przyszłości.

Myślę, że to jest właśnie to, co rosyjska opozycja i rosyjskie media muszą odkrywać. Co nas czeka w najbliższej przyszłości? Dlaczego cały czas rozmawiamy o wojnie, która zakończyła się 80 lat temu, jako o szczytowym momencie w historii Rosji? Co dalej? I jako ktoś, kto widział przemiany późnych lat 80. i 90., mogę zapewnić, że jedną z sił napędowych, które stały za tamtymi przemianami, było przekonanie – może nie większości społeczeństwa, ale jego znacznej części – że możemy żyć inaczej.

Był nawet taki bardzo znany film dokumentalny o tytule Tak nie można żyć. Myślę, że to jest swego rodzaju informacja, że rosyjscy intelektualiści, rosyjska opozycja i do pewnego stopnia rosyjskie media mają za zadanie uświadomić Rosjanom, co czeka nas w najbliższej przyszłości, jak możemy żyć godnie, w dobrobycie i bezpieczeństwie, bez konieczności napadania na inne kraje. To będzie też oznaczało zaakceptowanie wielu trudnych prawd dotyczących rosyjskiej przeszłości i wielu trudnych prawd o nas samych. I na to trzeba być przygotowanym.

Jak rozwinie się, Pana zdaniem, sytuacja na Ukrainie w najbliższych miesiącach?

Jeśli chodzi o czysto militarny aspekt, nie jestem pewien. Wydaje się, że dopiero zobaczymy, ze względu na trwający proces szkolenia, jaki wpływ będą miały dostawy broni z Zachodu na Ukrainę, czy faktycznie zmienią sytuację tam, na miejscu.

Również po rozmowach z ekspertami z zakresu wojskowości rozumiem, że Putin wciąż ma jakieś zasoby, dzięki którym może toczyć wojnę, zasoby zarówno ludzkie, jak i zbrojne. Niestety wiąże się to z tym, że ta wojna będzie z czasem coraz bardziej barbarzyńska.

Choćby dlatego, że na przykład brakuje pocisków i będą musiały być zastąpione artylerią z II wojny światowej, co oznacza więcej barbarzyńskich aktów i bardziej barbarzyński sposób prowadzenia tej wojny.

Przypuszczam, że z czasem zobaczymy albo bardzo silny odpór ze strony Ukraińców, albo jakąś stabilizację na froncie i swego rodzaju wojnę statyczną. To będzie politycznie bardzo niebezpieczny moment, bo w chwili, gdy pojawi się myśl, że gorąca faza wojny już minęła, po pierwsze wiele zachodnich społeczeństw odwróci się od Ukrainy, będą już zainteresowane czymś innym. A po drugie, będzie to oznaczało, że natychmiast wiele osób, które do tej pory milczały, pojawi się na scenie politycznej ze słowem na p, czyli z pokojem. A pokój to bardzo złożony koncept, gdyż zawsze pozostawia pytanie, które brzmi: „pokój za jaką cenę?”.

I bardzo się boję, że co najmniej połowa zachodniej wspólnoty politycznej będzie próbowała wymusić na Ukraińcach pokój bez zachowania honoru.

Tylko po to, żeby móc powiedzieć, że to naprawili. Co oczywiście będzie niesłuszne, bo taki rodzaj pokoju przyniesie korzyść tylko Putinowi. Pozwoli mu na przerwę, da mu czas na zregenerowanie sił, przegrupowanie się i prawdopodobnie na kontynuowanie w przyszłości swojej napaści. I myślę, że to jest, niestety, bardzo prawdopodobny scenariusz.

Czy Putin odważy się zaatakować Odessę?

Myślę, że to zależy od czysto militarnych kalkulacji. Atak na Odessę jest skomplikowany, bo jak rozumiem, trzeba ją zaatakować z dwóch stron, z morza i z lądu. Nie sądzę, że Putin ma teraz warunki do tego. Ale z drugiej strony, jeśli zajmie Odessę i Mikołajów, to odetnie Ukrainę od morza i chyba to jest cel, który sobie stawia, bo jest on bardziej realistyczny niż zajęcie Kijowa czy Charkowa. Dlatego myślę, że jeśli Rosjanie wierzą, że militarnie są w stanie tego dokonać, to zaatakują. Jednak z tego, co wiem, to będzie bardzo trudne do osiągnięcia, ze względu na pociski przeciwokrętowe, którymi teraz dysponują Ukraińcy.

Uważam, że Zachód powinien być odważniejszy także ze względu na kryzys zbożowy, z którym teraz się mierzy. Byłoby wskazane, aby NATO przeprowadziło na basenie Morza Czarnego manewry, korzystając z prawa swobodnej żeglugi. Żeby pokazało Putinowi, że Morze Czarne to nie jest jego staw. A teraz, gdy Flota Czarnomorska jest osłabiona przez ukraińskie uderzenia z ostatnich miesięcy, prawdopodobnie jest najlepszy moment, żeby to zrobić.

Szczerze mówiąc, obawa, że cokolwiek by się zrobiło, skończy się eskalacją, gra na korzyść Putina.

On zawsze zachowuje się tak, jakby mówił: „o, jak coś traficie, będę tak wściekły, że mnie rozsadzi”. Tak nie jest, on zna swoje ograniczenia i jego generałowie też znają swoje. Rosyjska armia nie jest w dobrym stanie. Rosyjska marynarka na pewno nie jest w dobrym stanie. Trzeba zrozumieć, że buńczuczność i propaganda Putina to tylko zasłona dymna.

Czy odbiór propagandy Putina przez Rosjan mieszkających w Europie jest inny niż tych żyjących w Rosji?

Myślę że większość Rosjan, którzy wyjechali z Rosji, nie wspiera Putina. Inną sprawą jest to, że część z nich doszła dość późno do przekonania, że Putin jest złem dla Rosji i dla nich. Niektórzy zrozumieli to dawno temu, niektórzy mieli ekonomiczne motywacje, żeby wyjechać, inni polityczne. Ludzie są różni, więc każdy miał inne powody do wyjazdu. Myślę, że z czasem będzie się stawać coraz bardziej oczywiste, że Putin jest po prostu zły dla Rosji, nieważne jaką ma się wizję Rosji, socjaldemokratyczną, monarchiczną, prawicową, lewicową, centrową. Putin jest dla Rosji szkodliwy. On stłamsił możliwość debaty. Skorumpował naród. Wypatroszył wszystkie instytucje.

To jest państwo kartonowego parlamentu, kartonowej policji, kartonowej prokuratury, kartonowych mediów publicznych. To wszystko jest fasadą. Rosja Putina stała się sceną teatralną, i to zgniłą. Uważam, że należy utrzymać rosyjskie społeczeństwo razem. Należy zapobiec jego dalszemu, jeszcze głębszemu podziałowi, niż ten, który już teraz istnieje, spowodowany ciągłym praniem mózgów przez Putina.

To, co Putin sprzedawał rosyjskiemu społeczeństwu przez co najmniej ostatnie 10 lat, było bardzo proste – to był cynizm i kompleks ofiary. Potrzeba bardzo długiego czasu, żeby Rosjan z tego wyciągnąć, ale kiedyś trzeba zacząć.

Jaka jest w tym wszystkim rola mediów?

Media będą musiały w tym odegrać swoją rolę, społeczeństwo cywilne, jednostki, bo teraz każdy kto ma coś ważnego do powiedzenia i może być medium. Dziennikarze tracą monopol w zakresie swojej pracy. Trzeba mieć realistyczny optymizm w stosunku do Rosji, ale nie można myśleć o stanie tego społeczeństwa w sposób romantyczny; nie można też jej zostawić i się od niej odwrócić. Odwrócenie się od Rosji też będzie niebezpieczne, bo to jest mocarstwo nuklearne i jeśli zacznie się załamywać, wszyscy to odczujemy. Więc trzeba pracować nad tym społeczeństwem i dać mu się zregenerować. To musi zostać zrobione, ale to będzie bardzo długotrwały projekt.

Rozmowę z języka angielskiego tłumaczyła Hanna Tracz.

Wywiad Hanny Tracz z Konstantym von Eggertem, niezależnym rosyjskim dziennikarzem i komentatorem politycznym, pt. „Rosja – tak nie można żyć”, znajduje się na s. 7 lipcowego „Kuriera WNET” nr 97/2022.

 


  • Lipcowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Wywiad Hanny Tracz z Konstantym von Eggertem, niezależnym rosyjskim dziennikarzem i komentatorem politycznym, pt. „Rosja – tak nie można żyć”, na s. 7 lipcowego „Kuriera WNET” nr 97/2022

Zagraniczne media muszą mieć się na baczności. Rosja wprowadza przepisy ułatwiające ich zamykanie

Media/Źródło: geobrava.wordpress.com

Niższa izba parlamentu rosyjskiego zatwierdziła przepisy regulujące pracę zagranicznych mediów.

W myśl nowej ustawy Prokurator Generalny i jego zastępcy będą mogli ograniczać luz zakazywać działalności zagranicznego medium na terenie Federacji Rosyjskiej. Wystarczy, że wyżej wymienieni stwierdzą, że działa ono na szkodę państwa.

Jakie są powody takiej decyzji. Możliwe, że rządzącymi kieruje chęć odcięcia Rosjan od rzetelnych informacji na temat trwającej wojny.

K.B.

Źródło: DoRzeczy, AFP

 

Dla Rosji przyczyną konfliktu jest Ukraina i NATO; tak uważa co drugi Rosjanin / Jolanta Hajdasz, „Kurier WNET” 93/2022

Mówiąc o wojnie, mamy zwykle na myśli wojnę konwencjonalną, konfrontację sił zbrojnych danych państw, a przecież od wielu miesięcy toczy się wojna informacyjna w mediach tradycyjnych i internecie.

Jolanta Hajdasz

Propaganda bez granic

Wszyscy z niepokojem patrzymy w stronę naszej wschodniej granicy. Zapewne wszyscy z coraz większym przerażeniem widzimy, jak spełniają się czarne scenariusze niebezpiecznego rozwoju sytuacji na Ukrainie – w miniony poniedziałek prezydent Rosji podpisał dekret o uznaniu separatystycznych „republik” na wschodzie Ukrainy i zdecydował wysłać tam wojska rosyjskie. Jest to oczywiste naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, Zachód potępił więc tę decyzję, a Stany Zjednoczone Ameryki, Unia Europejska i Wielka Brytania już wprowadziły albo zapowiedziały sankcje przeciw Rosji.

Nikt z nas nie potrafi dziś przewidzieć, kiedy i w jaki sposób zakończy się ten konflikt, jaka będzie cena europejskiego pokoju i czy jest jeszcze szansa na kompromis, czy jest szansa na uniknięcie konfrontacji zbrojnej, czyli po prostu wojny.

Trzeba jednak podkreślić, że mówiąc o wojnie, mamy na myśli najczęściej wojnę konwencjonalną, w której dochodzi do konfrontacji sił zbrojnych, wojsk danych krajów, a przecież cały czas, od wielu miesięcy mamy do czynienia z wojną informacyjną, prowadzoną za pośrednictwem środków masowego komunikowania w mediach tradycyjnych i przede wszystkim internetowych.

Na tę specyficzną i istotną rolę mediów w obecnym konflikcie wskazują medioznawcy i polityczni analitycy, opisuje ją m.in. najnowszy raport fundacji Reduta Dobrego Imienia, zajmujący się analizami wariantów inwazji Rosji na Ukrainę oraz analizami propagandy Kremla. Twórcy raportu wykazali, że media rosyjskie będą odgrywały dużą rolę w scenariuszu przygotowanym przez W. Putina.

Przedstawione przez specjalistów RDI informacje ukazują opinię ekspertów, którzy „są zgodni, że eskalacja będzie miała miejsce po uprzedniej prowokacji i obwinieniu wojsk ukraińskich o nieprzestrzeganie postanowień mińskich i zamiary ataku na nieuznawane republiki”. Już dziś wiemy, że ten prognozowany w Raporcie RDI scenariusz jest realizowany w praktyce.

Warto więc zwrócić uwagę na to, iż – zdaniem analityków RDI – przemówienie Putina, które wygłosił 21 lutego, a w którym uzasadniał de facto agresję rosyjska na Ukrainę, jest niezwykle istotne. Wręcz używają oni sformułowania, że przemówienie to „nie ma precedensu w najnowszej historii środkowej i wschodniej Europy. Jest ono tak ważne, że poświęcimy temu osobny zeszyt „Raportów i Analiz RDI” – czytamy w informacji o raportach Reduty.

Obserwatorzy konfliktu na Ukrainie zgodnie podkreślają, iż rosyjskie media od dawna budują narrację, według której obecny konflikt na terytorium Ukrainy ma być sprowokowany przez kraje zachodnie, a nie Rosję czy Białoruś.

Zgodnie z tą interpretacją za kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej odpowiedzialna jest Polska i kraje bałtyckie, za kryzys wokół Donbasu odpowiedzialna jest Ukraina, bo to ona ma torpedować porozumienia mińskie i dążyć do reintegracji wschodniej Ukrainy; z kolei kryzysu NATO–Rosja winny jest Sojusz, bo rozbudowuje potencjał militarny we wschodniej Europie, wspiera Ukrainę i przez to zagraża i Rosji, i Białorusi.

Jak podaje wspomniany Raport Reduty Dobrego Imienia, w mediach rosyjskich, zwłaszcza w telewizji, która jest głównym źródłem informacji dla 2/3 rosyjskich obywateli, cały czas aktualny jest temat ukraiński i natowski, także w kontekście ewentualnej wojny. Efekty tej propagandy widoczne są w badaniach sondażowych, w Rosji oczywistą przyczyną konfliktu jest Ukraina i NATO, tak dziś uważa co drugi Rosjanin.

Ten proces przygotowania rosyjskiej opinii publicznej do potencjalnej wojny z agresywnym NATO i Ukrainą trwa od lat, a w ostatnim czasie mamy do czynienia z jego ogromnym nasileniem. W tym kontekście zupełnie inną wymowę niż dotychczas mają powielane w naszych mediach różnego rodzaju historyjki z konfliktu na granicy polsko białoruskiej, np. absurdalnie nierealne doniesienia o płynących wiele dni rzeką imigrantach, o ludziach rzekomo umierających w polskich lasach bez pomocy, czy nawet o egzekucjach złapanych imigrantów.

Tego typu rewelacje były i niestety są elementem operacji dezinformacyjnych, one miały ułatwić prowadzenie wojny przeciwko polskim żołnierzom i funkcjonariuszom Straży Granicznej, miały wytworzyć i utrwalić ich negatywny obraz w oczach polskiego społeczeństwa.

Obecnie częstą praktyką mediów, dążącą do kształtowania pożądanego przekazu medialnego, jest także przedstawianie stanowiska rzekomej opinii publicznej w danym kraju nie na podstawie wiarygodnych sondaży, ale poprzez powoływanie się na rzekome wpisy internautów. Dobór odpowiednich wpisów ma sprawiać wrażenie, że jest to stanowisko w państwie powszechne.

Tę praktykę od dawna stosują także Rosjanie, starając się po prostu ośmieszać kraje zachodnie. Słaby staruszek Biden, silny Putin – to główny przekaz tych dni. Także ironia, sarkazm, cyniczny dowcip to coraz częściej wykorzystywane narzędzie w tej wojnie informacyjnej. Tylko pozornie są one mało groźne.

Warto więc zauważyć, że obecnie rolą rosyjskich mediów będzie budowanie narracji informacyjnej dającej podstawę do rzekomo sprawiedliwej interwencji w obronie atakowanych obywateli rosyjskich w Donbasie. Celem tych przekazów będzie ukazanie Rosji jako czynnika stabilizującego i wymierzającego sprawiedliwą karę tym, którzy zaburzają bezpieczeństwo w pobliżu granic z Rosją. W tych przekazach ogromną rolę odgrywają reportaże telewizyjne czy internetowe filmiki niewiadomego pochodzenia, temu także służą teatralne, transmitowane w rosyjskiej telewizji wydarzenia, takie jak posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego Rosji czy późniejsza ceremonia podpisania dokumentów uznających „republiki ludowe”. Jest to przygotowanie medialne, które w oczach narodów Rosji ma po prostu uzasadnić militarne działania Kremla.

Przekazy te docierają także do nas – chcąc nie chcąc możemy być pod ich wpływem. Warto też zwracać uwagę na to, które media powielają je najczęściej.

Czasem mogą to być pozornie obojętne materiały dziennikarskie, które mają jednak zupełnie inny cel niż informacyjny. Przykładem takiego propagandowego działania może być artykuł opublikowany kilkanaście dni temu na łamach portalu Onet, w którym przedstawiano Władimira Putina jako człowieka silnego i władczego, przypominając jego zdjęcia z treningów i zawodów sportowych.

Z punktu widzenia dziennikarskiego nie było żadnego uzasadnienia publikacji tego tekstu opartego na znanych wcześniej propagandowych schematach, ale zanim Onet po powszechnej krytyce usunął ten artykuł, spełnił on swoją rolę – pokazał silnego przywódcę rosyjskiego, podczas gdy przywódców zachodnich, w tym polskiego prezydenta czy polskiego premiera z reguły się krytykuje lub ośmiesza. Ta różnica w przekazach nie jest przypadkowa, ale trudno ją dostrzec w tzw. czasie rzeczywistym, gdy wszystko dzieje się praktycznie na naszych oczach, a wydarzenia gonią wydarzenia. Sama świadomość istnienia propagandy wokół nas może jednak sprawić, że w zalewie wzajemnie sprzecznych i nie zawsze prawdziwych informacji uda nam się zachować zdrowy rozsądek i realną ocenę sytuacji. W najbliższych dniach będą nam one bardzo potrzebne.

Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Propaganda bez granic” znajduje się na s. 2 marcowego „Kuriera WNET” nr 93/2022.

 


  • Marcowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Propaganda bez granic” na s. 2 marcowego „Kuriera WNET” nr 93/2022

 

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Przełomiec: Rosjanie w mediach społecznościowych są podzieleni pół na pół. Represje za protesty antywojenne są surowe

Featured Video Play Icon

Dziennikarka Studia Wschód TVP o stosunku Rosji do wojny i efektach zachodnich sankcji oraz o tym co grozi za protestowanie.

Maria Przełomiec stwierdza, że antywojenne protesty w Rosją są w śladowych ilościach. Zauważa, że zgodnie z procedowaną nowelizacją w Dumie:

Za rozprzestrzenianie fake-newsów, a fake-newsem jest mówienie, że na Ukrainie trwa wojna, grozi do 15 lat więzienia.

Dziennikarka mówi, że rosyjskie media społecznościowe są podzielone pół na pół. Rosja odczuwa skutki sankcji ekonomicznych.

Marcin Klucznik: Rosja próbuje się obronić przed całkowitą zapaścią gospodarczą wskutek zachodnich sankcji

Przełomiec przewiduje, że za jakiś czas zacznie działać tzw. efekt czarnego tulipana.

Wczoraj ministerstwo obrony Rosji podało, że zginęło 480 dwóch rosyjskich żołnierzy.

W czasie wojny w Afganistanie zwłoki radzieckich żołnierzy były transportowane czarnymi helikopterami.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Część Ukraińców próbuje uciec przed wojną. Francuskie media: to na Polskę spadnie główny ciężar pomocy uchodźcom

Działania Polski wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie są pozytywnie oceniane przez francuskie media.

Największe francuskie media  wskazują na  polską postawę wobec uchodźców uciekających z Ukrainy przed wojną. Zauważają, że ze wszystkich państw NATO, to właśnie z Polską Ukraina ma najdłuższą granicę i że to na Polskę spadnie główny ciężar migracyjny związany z konfliktem zbrojnym na Ukrainie.

Czytaj także:

Paweł Bobołowicz, dr Piotr Naimski, Lech Sprawka, gen. Waldemar Skrzypczak – Poranek Wnet – 25 lutego 2022 r.

Francuskie media oceniają działania Polski jako wzorowe  i świadczące o  bardzo skutecznym zarządzaniu napływem uchodźców do Polski z Ukrainy – relacjonuje ze Strasburga Zbigniew Stefanik.

Trzeba stworzyć odpowiednie przepisy

Polskie MSWiA

Jak poinformowało MSWiA stworzono dziewięć punktów recepcyjnych przy granicy, po cztery w województwie lubelskim i województwie podkarpackim, a także jeden dodatkowy na dworcu kolejowym w Przemyślu. Fala uchodźców z Ukrainy jest coraz większa i przy granicy ukraińsko-polskiej tworzą się kilkunasto a nawet kilkudziesięciokilometrowe kolejki, a sami uchodźcy czekają wiele godzin, by przejść weryfikację.  Na potrzebę stworzenie korytarzy humanitarnych i stworzenia odpowiednich przepisów mówił dziś na antenie Radia Wnet Paweł Bobołowicz, nasz ukraiński korespondent. 

W kierunku polskiej granicy zmierzają tysiące uchodźców, którzy uciekają przed wojną. (…) Wszyscy zmierzają do granicy z Polską. Nie możemy czekać. Musimy wymyślić przepisy, które pomogą tym ludziom uzyskać pomoc –zaznaczył.

Utwórzmy korytarze humanitarne –apeluje.

 

Feręc: polityka antyepidemiczna rządu irlandzkiego jest dziwna. Ludzie przestają już słuchać kogokolwiek

Bogdan Feręc, portal Polska-IE - Radio WNET Irlandia

Redaktor naczelny portalu Polska.IE.com o absurdach związanych ze zwalczaniem COVID-19 w Republice Irlandii oraz o zbyt częstym występowaniu tego tematu w tamtejszych mediach.

Tutaj do wysłuchania rozmowa Tomasza Wybranowskiego z Bogdanem Feręcem:

Bogdan Feręc analizuje politykę antyepidemiczną irlandzkiego rządu. Ocenia, że sytuacja związana z COVID-19 jest „bardzo dziwna”. Redaktor naczelny portalu Polska.IE-com uwypukla rozdźwięk między doradcami medycznymi, a rządem, który zaplanował złagodzenie restrykcji.

Jeżeli takie rzeczy zaczynają się dziać, to trudno się dziwić, że mieszkańcy Republiki Irlandii przestają słuchać kogokolwiek.

Bogdan Feręc zauważa, że stosowane do tej pory restrykcje nie ochroniły kraju przed falą wariantu omikron, dlatego dobrze, że zostały w znacznym stopniu zniesione.

Omówiony zostaje również temat stanu irlandzkich mediów w dobie pandemii COVID-19. Temat ten całkowicie zdominował ich przekaz.

Koronawirus jest idealną pożywką napędzającą klikalność. Tych informacji powinno być trochę mniej.

Redaktor Feręc podkreśla, że w Irlandii nie ma potrzeby „podkręcania koniunktury szczepionkowej”, gdyż społeczeństwo jest do szczepień nastawione pozytywnie. Niemniej, widać coraz większą niechęć do restrykcji.

Być może rzeczywiście powinniśmy się skupić na indywidualnym budowaniu odporności.

Szef portalu Polska.IE.com komentuje wyniki badań na temat spożycia owoców i warzyw w Republice Irlandii.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Lex TVN. Tomasz Kostuś: Procedowanie tej ustawy było z naruszeniem prawa. Godzi w wolne media, wolne sądy, wolne wybory

Poseł Koalicji Obywatelskiej o złamaniu regulaminu Sejmu oraz o obronie wolnych mediów. Nie zmienia się zasad w trakcie gry – mówi gość Radia Wnet.

Tomasz Kostuś o ustawie lex TVN, która została przegłosowana przez Sejm. Podkreśla, że wolne sądy, wybory i media to fundamenty demokracji.

Ta ustawa godzi w wolne media, wolne sądy, wolne wybory.

Poseł Koalicji Obywatelskiej stwierdza, że procedowanie tej ustawy było niezgodne z prawem. Dodaje, że ustawa jest sprzeczna z umowami gospodarczymi ze Stanami Zjednoczonymi oraz umowami unijnymi.

Procedowanie tej ustawy było z naruszeniem prawa.

Podkreśla, że nastąpiło ewidentne złamanie regulaminu Sejmu. Zaznacza, że Lex TVN jest sprzeczne z konstytucją, prawem unijnym i umowami handlowymi ze Stanami Zjednoczonymi.

Grupa Discovery to jeden z największych amerykańskich graczy.

Wskazuje, że na początku lat 90. strona polska i amerykańska zadeklarowały wzajemne wsparcie dla inwestycji. Kostuś stwierdza, że Polska jest już teraz traktowana jako kraj o niestabilnym prawie. Podkreśla, że Amerykanie to nasi sojusznicy.

Kto będzie inwestował w Polsce jeżeli właśnie tak rządzący będą interpretować prawo.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk stwierdza, że przez 30 lat TVN nikomu nie przeszkadzał.

Nie zmienia się zasad w trakcie gry.

Odnosi się do uwagi, że nad Sekwaną obowiązuje surowsze prawo niż to zaproponowane w nowelizacji. Zaznacza, że we Francji jest całkiem inne prawo i warunki, więc tamtejszych rozwiązań nie można przenosić na grunt Polski.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Marek Suski: we Francji, Niemczech, czy Wielkiej Brytanii media są w rękach własnego kapitału

Poseł PiS o tzw. Lex TVN: zgodności z regulaminem obrad komisji kultury, wecie prezydenta Dudy i znaczeniu dla stosunków z Waszyngtonem.

Marek Suski komentuje głosowanie nad „Lex TVN”. Opozycja zarzuca, że obrady Komisji Kultury i Środków Przekazu odbyły się z pogwałceniem regulaminu Sejmu, który zakłada zwoływanie posiedzenia z trzydniowym wyprzedzeniem. Zaznacza, że nie złamał żadnego punktu regulaminu.

Opozycja opowiada z bezsilności „różne herezje”.

Wyjaśnia, że podczas posiedzenia było pytanie do komisji, czy zgadza się na pracę bez zachowania terminu trzech dni. Głosowanie się odbyło. Jak mówi poseł PiS, w regulaminie jest zapis, że komisja może skrócić termin zawiadomienia o zwołaniu posiedzenia.

Polityk mówi o możliwości zawetowania ustawy przez prezydenta Andrzeja Dudę. Nowelizacja ogranicza prawo Prezydenta RP do mianowania członków KRRiT.

Ta ustawa została uchwalona przez Sejm, nie przez PiS.

Wynika to z poprawek, które przewagą dwóch głosów udało się wprowadzić do ustawy opozycji. Gość Poranka Wnet zauważa, że zawsze istnieje możliwość znowelizowania ustawy i przywrócenia prezydentowi uprawnień.

Suski odnosi się do zarzutów opozycji, która twierdzi, że nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji jest wymierzona w relacje Polski z jej strategicznym sojusznikiem- Stanami Zjednoczonymi.

Nasza współpraca w ramach NATO jest bardzo dobra.

Nie sądzi, żeby sprawa jednej firmy omijającej polskie prawo pogorszyło stosunki z Amerykanami. Wskazuje na przykład Francji, Niemiec i Wielkiej Brytania. W krajach tych media są w rękach krajowych właścicieli. Tymczasem w Polsce opozycja twierdzi, że kapitał nie ma narodowości – chyba że chodzi o kapitał amerykański.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.