Wojciech Cejrowski: w historii Rosji nie zdarzyło się, aby lud zbuntował się przeciw carowi

Gospodarz Studia dziki zachód komentuję sytuację w amerykańskiej polityce. Odnosi się również do niedawnej wypowiedzi papieża Franciszka dotyczącej wojny na Ukrainie.

Wojciech Cejrowski odnosi się do wywiadu udzielonego przez papieża Franciszka, w którym ten miał rzekomo zasugerować, że do ataku na Ukrainę Putina sprowokowało NATO. Pojawiają się głosy, że głowa Kościoła nie jest należycie informowana o tym co dzieje się na Ukrainie.

Takie tłumaczenie jest niedorzeczne. Oznaczałoby one, że wcześniej z przekazywaniem informacji w Watykanie nie było problemu, a teraz jest. Możliwe, że pontyfikat Franciszka to dopust Boży, mający nas skłonić do refleksji.

Oburzenie swoimi słowami, wywołuje nie tylko Franciszek, ale również Joe Biden. Parę dni temu nazwał wyborców Donalda Trumpa najbardziej ekstremistyczną grupą w historii Stanów Zjednoczonych.

Demokraci mają w tym momencie problem z wyłonieniem potencjalnego kandydata na prezydenta w następnych wyborach. Konflikt trwa również u Republikanów. Ścierają się frakcje Donalda Trumpa i Georga Busha. Na razie w prawyborach na prawicy wygrywają kandydaci popierani przez tego pierwszego.

Wojciech Cejrowski komentuje również postawę części polityków europejskich optujących za łagodzeniem sankcji wobec Rosji. Jego zdaniem jest to wyraz ich słabości. Z drugiej strony, niedorzeczna jest również wiara w to, że kary nakładane na Federację, spowodują bunt społeczny.

Lud rosyjski nigdy nie zbuntuje się przeciwko carowi, bo car wsadza do więzienia szybciej, niż ludzie wychodzą na ulicę.

K.B.

Prezydent Andrzej Duda: czynimy wszystko, by budować amerykańskie przewodnictwo

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał dziś w Pałacu Prezydenckim z Joe Bidenem. Rozmowy dotyczyły bezpieczeństwa, zarówno w kwestii militarnej, jak i gospodarczej.

W południe do Pałacu Prezydenckiego przybył amerykański przywódca, Joe Biden. Prezydent Polski poinformował, że spotkanie trwało znacznie dłużej niż zakładano.

Joe Biden podkreślał, że dla Ameryki, artykuł piąty, mówiący o obronie zaatakowanego państwa członkowskiego NATO, jest „sprawą świętą”.

Podczas spotkania Andrzej Duda poruszył temat sprzętu wojskowego, który ma przybyć ze Stanów Zjednoczonych Ameryki do Polski.

Prezydent Rzeczpospolitej jasno wskazał, że zależy mu na tym, aby to Ameryka wiodła prym w kwestiach bezpieczeństwa zachodniego świata.

Po spotkaniu w Pałacu Prezydenckim, prezydent Biden spotkał się z uchodźcami na stadionie PGE Narodowy. Jeszcze przed wylotem z Warszawy, Joe Biden wygłosi przemówienie na dziedzińcu Zamku Królewskiego.

K.K.

Joe Biden w Warszawie zamierza spotkać się z ministrami z Ukrainy

Po wczorajszej wizycie na Podkarpaciu, dziś Joe Biden spotka się z najważniejszymi postaciami polskiej polityki. Jednak prezydent USA ma zamiar rozmawiać także z przedstawicielami Ukrainy.

Według informacji przekazanej przez agencję AFP, prezydent Joe Biden w Warszawie zamierza spotkać się z przedstawicielami ukraińskiego rządu. Do stolicy Polski przybyli minister obrony Ukrainy, Ołeksyj Reznikow, oraz mister spraw zagranicznych – Dmytro Kuleba.

Ukraińscy politycy przed południem spotkali się już ze stroną amerykańską. USA reprezentowane były przez sekretarza Antonyego Blinkena i sekretarza obrony Lloyda Austina.

Czytaj także:

Organizacja Wiasna: Andżelika Borys wyszła na wolność

Spotkanie Bidena z ministrami rządu ukraińskiego będzie pierwszą takim wydarzeniem od początku inwazji Rosji. na Ukrainę.

Joe Biden po godzinie 12:00 spotka się m.in. z prezydentem Andrzejem Dudą, ministrem obrony narodowej, Mariuszem Błaszczakiem, oraz szefem polskiej dyplomacji — Zbigniewem Rau.

K.K.

Dr Agnieszka Bryc: Porozumienie jądrowe i stosunki z Chinami kośćmi niezgody między Stanami Zjednoczonymi a Izraelem

Gościem „Kuriera w samo południe” jest dr. Agnieszka Bryc – adiutantka na Wydziale Nauk o Polityce i Bezpieczeństwie UMK, która mówi m.in. o wizycie premiera Izraela w Stanach Zjednoczonych.


Dr Agnieszka Bryc komentuje niedawną wizytę premiera Izraela Naftaliego Bennetta w Stanach Zjednoczonych – doszło do niej mimo przeciwności takich, jak kryzys ewakuacyjny w Kabulu, który stanowił w ostatnim czasie główny przedmiot zainteresowań administracji Joe Bidena. Wydarzenie to miało wymiar częściowo symboliczny i zapoznawczy, a także stanowić dowód dobrej kondycji sojuszu amerykańsko-izraelskiego.

Miała to być wizyta „rytualna” – oczywiście w sensie dyplomatycznym. Ważne, że się odbyła i nie musiało tam dochodzić do żadnych przełomów, gdyż nie zostały one zaplanowane.

Natfali Bennett i Joe Biden rozmawiali na osobności przez około godzinę, poruszając w tym czasie takie tematy, jak wydarzenia w Afganistanie, czy stosunki na linii Stany Zjednoczone – Iran, które są przedmiotem niepokoju Izraelczyków. Kwestia wycofania się Amerykanów z Afganistanu może mieć potencjalny wpływ na kontrolę zagrożeń dyplomatycznych płynących z Iranu. Administracja Bidena nie ma tak silnej woli politycznej wywierania presji na Iran, jak działo się to za czasów prezydentury Donalda Trumpa.

Ta presja jest, lecz w trochę innym celu. USA oczekuje sukcesu na odcinku irańskim, a tym sukcesem miałaby być nowa formuła porozumienia jądrowego – jest to kwestia, która dzieli obydwu sojuszników. Izraelowi zależy, żeby porozumienie to nie zostało zrealizowane.

Z perspektywy Izraela takie porozumienie oznacza ostateczne zezwolenie Iranowi na posiadanie broni jądrowej. Amerykanie z kolei sądzą, że tylko przez dyplomatyczne rozwiązania można powstrzymać Iran i ustabilizować sytuację.

Prezydent Biden zaznaczył, że w przypadku niepowodzenia opcji dyplomatycznej to zawsze inne opcje są na stole. Wiemy jednak, jak Izraelczycy te „inne opcje” rozumieją.

Kolejnym, dość kłopotliwym tematem rozmów była kwestia stosunków z Chinami – Izraelczycy wiedzą, że wycofanie się z Afganistanu ma służyć przegrupowaniu sił i koncentracji na kontynencie Azjatyckim i Chinach, w najbliższej przyszłości.  Kontakty Izraela z Chinami są sprzeczne z interesami Stanów – kolejni prezydenci, bez względu na partię, zabiegali o ich ograniczenie.

Amerykanie postrzegają kontakty i inwestycje chińskie w Izraelu za groźne nie tylko dla bezpieczeństwa państwa sojuszniczego, ale i dla interesów amerykańskich w regionie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Jakóbik: Opowieści o „zielonym wodorze” z Ukrainy płynącym do Niemiec to jest po prostu bajka

Gościem „Poranka Wnet” jest Wojciech Jakóbik – analityk portalu BiznesAlert.pl, który mówi o mówi o środowym spotkaniu Joe Bidena z Wołodomyrem Zełenskim w Białym Domu.


Wojciech Jakóbik mówi o środowym spotkaniu Joe Bidena z Wołodomyrem Zełenskim. Rozmowy dotyczyły głównie bezpieczeństwa energetycznego – niestety nie przyniosły one przełomu w sprawie gazociągu Nord Stream 2. Jest natomiast porozumienie w sprawie budowy 5 reaktorów jądrowych nad Dnieprem.

Jest to na razie wyraz woli budowy tych reaktorów przez amerykański Westinghouse, ale jeżeli pójdzie za tym konkretna umowa sądowa to Ukraina będzie mniej zależna od energii z importu, która często pochodzi z Rosji oraz od gazu.

Tym sposobem Stany Zjednoczone pragną dyplomatycznie manewrować między Niemcami a Rosją. Ukrainie zostały przekazane również pewne gwarancje dotyczące bezpieczeństwa, finansowego i międzynarodowego. USA planuje również zaangażować się w działania atomowe, co oznacza działania wbrew antynuklearnym Niemcom, którzy sami mieli być częścią układu Nord Stream 2.

Biden przekazał 60 milionów dolarów na zbrojenia ukraińskie oraz poparcie członkostwa Ukrainy w NATO.

Nie wydaje się jednak, żeby takie rozwiązanie miało jakkolwiek Ukrainę satysfakcjonować. Nord Stream 2 dalej jawi się jako inicjatywa kompletnie jej niesprzyjająca.

Członkowie delegacji w Waszyngtonie, z którymi rozmawiałem mówią, że to żart, a opowieści o „zielonym wodorze” z Ukrainy płynącym do Niemiec to jest po prostu bajka, bo nie będzie ciśnienia, żeby cokolwiek stamtąd słać.

Gość „Poranka Wnet” komentuje również działania administracji Bidena na polu międzynarodowym – próbują oni prowadzić dyplomację z Niemcami i z Rosją, niekoniecznie na tym zyskując.

To jest kraj, który próbuje prowadzić dyplomację z Niemcami i z Rosją, które nadużywają tego faktu do realizacji swoich celów kosztem administracji Bidena.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Radosław Pyffel: USA przeznaczy 250 mld dolarów na konkurencję technologiczną z Chinami

W „Kurierze w Samo Południe” gości dziennikarz i wykładowca akademicki Radosław Pyffel, który na podstawie ostatniego szczytu Biden-Putin mówi o relacjach amerykańsko-rosyjskich z Chinami w tle.

Radosław Pyffel komentuje ostatnie spotkanie prezydentów Rosji i USA, które miało miejsce 16 czerwca w Genewie. Jak wskazuje rozmówca Adriana Kowarzyka istotnym elementem rozmowy głów dwóch mocarstw był wątek chiński:

Ta rozmowa potrwała około trzech godzin. (…) Ja postrzegam ją jako szerszy element strategii amerykańskiej, która dotyczy oczywiście tego różowego słonia, który rozsiadł się w pokoju. Są nim Chiny – stwierdza Radosław Pyffel.

Ekspert opowiada również o punktach amerykańskiej strategii, których celem jest doprowadzenie do wyrównania szans technologicznych z Chinami. Radosław Pyffel wspomina m.in. przyjęty niedawno przez amerykański Senat „New Competition Act”:

Mówiąc o kombinacji różnych posunięć amerykańskich mam na myśli przede wszystkim, najpierw, przyjęcie przez Senat USA „New Competition Act”. To akt prawny, który decyduje o przyznaniu 250 mld dolarów na konkurencję technologiczną z Chinami, rozwój innowacji i nowych technologii – mówi Radosław Pyffel.

Ponadto, Radosław Pyffel wypowiada się także na temat ostatniego szczytu G7. Zdaniem gościa audycji, przyjęte na nim zobowiązania również wpisują się w amerykański plan regulowania chińskiej dominacji:

Druga rzecz to szczyt G7. Stany Zjednoczone wraz z sześcioma innymi krajami takimi jak: Francja, Niemcy, Japonia, Kanada, Włochy, przyjmuje wspólny plan. To ośmiopunktowy komunikat, w którym zobowiązuje się do przyjęcia specjalnego funduszu infrastrukturalnego mającego być przeciwwagą dla chińskiej koncepcji „pasa i szlaku”.

Radosław Pyffel zapytany czy Rosja potrzebna Amerykanom by zrównoważyć siły z Chinami. Zdaniem eksperta, w istocie tak jest:

Zdecydowanie tak – komentuje Radosław Pyffel.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w formie podcastu!

N.N.

Svenska Dagbladet: Szczyt w Genewie zakończony częściowym zwycięstwem Putina

Jak ocenia szwedzki dziennik Svenska Dagbladet po środowym spotkaniu przywódców USA i Rosji – Władimir Putin może czuć się zwycięzcą szczytu w Genewie.

Według dziennika „Svenska Dagbladet” środowy szczyt w Genewie zakończył się „częściowym zwycięstwem Putina”. Jak podkreśla komentator szwedzkiej gazety:

Dla 68-letniego prezydenta Rosji był to sukces tylko dlatego, że spotkał się indywidualnie z prezydentem USA Joe Bidenem i skierował na siebie oczy świata – czytamy.

Zdaniem dziennika najbardziej istotnym celem spotkania była próba reanimacji stosunków dyplomatycznych między oboma mocarstwami. Dziennikarz zaznacza również, że Moskwa początkowo przychylnie wypowiadała się po wyborze Donalda Trumpa na prezydenta, mimo to rosyjskie władze szybko zirytowała nieprzewidywalność i impulsywność Trumpa.

W zbliżonym tonie wypowiada się inny szwedzki dziennik, „Dagens Nyheter”, który zwraca uwagę na mowę ciała rosyjskiego prezydenta podczas konferencji. Jak relacjonuje liberalny dziennik:

Mowa ciała Putina pokazywała, że jest on bardzo zadowolony ze spotkania z Bidenem – podkreśla „Dagens Nyheter”.

Komentator „Dagens Nyheter” stwierdza, że Władimir Putin stosuje metodę „whataboutism”, czyli zwracając uwagę na przewinienia przeciwnika odwraca uwagę od sedna problemu. W związku z tym, jak podkreśla autor, dla rosyjskiej głowy państwa nie liczą się kierowane pod jego adresem skargi i oskarżenia.

Z kolei według popołudniowego dziennika „Aftonbladet” mimo, że ostatnie słowo spotkania należało do prezydenta Stanów Zjednoczonych, to właśnie Władimir Putin może czuć się bezpośrednim zwycięzcą szczytu. Dziennikarz zaznacza również, że strategia amerykańska może okazać się lepsza długofalowo:

Być może amerykański prezydent i świat wygrają w dłuższym okresie. Putinowi zmiana zachowania musi się wówczas jednak opłacać – komentuje „Aftonbladet”.

N.N.

Źródło: „Aftonbladet”/”Dagens Nyheter”/„Svenska Dagbladet”/media

Jacek Saryusz-Wolski: Podczas rozmów Putin był ze stali. Stał przy wszystkich rosyjskich kłamstwach

Eurodeputowany PiS mówił w Poranku WNET o wizycie Joe Bidena w Europie, porażce negocjacyjnej Waszyngtonu w zestawieniu z Putinem oraz problemie cyberataków.

Jacek Saryusz-Wolski w rozmowie z red. Krzysztofem Skowrońskim  wskazuje na przebieg wizyty Joe Bidena w Europie. W ocenie polityka spotkania międzynarodowe, które miały miejsce w ostatnich dniach nie przyniosły żadnych znaczących rozstrzygnięć.

Padło masę zapewnień, że będziemy działali razem, ale jeśli chodzi o Zachód versus Chiny i versus Rosja, nie zapadły żadne decyzje zmieniające sytuację.

 

Eurodeputowany  odnosi się do  spotkania Joe Bidena z Władimirem Putinem. Według naszego gościa amerykański prezydent przegrał z rosyjską głową państwa w negocjacjach.

Jak zauważył gość Poranka WNET Władimir Putin podczas spotkania przeszedł do pozycji ofensywnej.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego  komentuje również wyciek maili ze skrzynek pocztowych polskich polityków. Zdaniem naszego gościa jest to sygnał w stronę USA, że płaszcz ochronny NATO na wschodniej flance nie działa. Podkreśla, że jest to jeden z elementów wojny hybrydowej.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy juz teraz!

A.N.

Jastrzębski: reset katarsko-saudyjski może przyczynić się do osłabienia Iranu

Emir Kataru podziękował „braciom w Królestwie Arabii Saudyjskiej za szczodre przyjęcie” oraz „siostrzanemu Kuwejtowi za jego nieocenioną pomoc”.

Al-Arabiya

  1. Katar z radością przyjmuje deklarację Królestwa Saudyjskiego o chęci odnowienia relacji z Dohą i otwarcia granic między Katarem a Arabią Saudyjską

Po podpisaniu we wtorek w saudyjskim mieście Al-Ula deklaracji kończącej waśni między Katarem a Arabią Saudyjską, Bahrajnem, Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi, Kuwejtem, Omanem i Egiptem, Emir Kataru Szejk Tamim bin Hamad Al Thani zatweetował, że uczestnicząc w Szczycie w Al-Ula, ma poczucie historycznej odpowiedzialności i spełnienia nadziei obywateli. Napisał także, że jego uczestnictwo ma na celu zaleczenie wyrwy powstałej między arabskimi narodami i zrealizowanie nadziei na lepsze jutro dla regionu.

Emir Kataru podziękował „braciom w Królestwie Arabii Saudyjskiej za szczodre przyjęcie” oraz „siostrzanemu Kuwejtowi za jego nieocenioną pomoc”.

Katar przyjął z aprobatą Deklarację z Al-Ula, którą przyjęto na marginesie 41 spotkania Wysokiej Rady Współpracy Zatoki Arabskiej, zwanej w Polsce Radą Współpracy Zatoki Perskiej.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Kataru oświadczyło, że szczyt Półwyspu Arabskiego nastąpił w decydującym momencie i stanowi przedłużenie wspólnego wysiłku oraz zwycięstwo w imię wyższego dobra. Szczyt ten stanowi także konsolidację dobrego sąsiedztwa oraz wzajemnego szacunku.

MSZ Kataru podkreśliło także, iż Deklaracja z Al-Ula stała się dopełnieniem szczerych wysiłków i przyjaźni niedawno zmarłego Emira Kuwejtu Szejka Sabaha Al-Ahmada Al-Jabera As-Sabaha. Jego pojednawczą misję kontynuował obecny Emir Kuwejtu Szejk Nawwaf Al-Ahmad Al-Jaber As-Sabah, napisało MSZ Kataru.

Katar docenił także starania USA podjęte w celu zbliżenia odmiennych poglądów. Katarskie ministerstwo podkreśliło również, że jedność szeregów na Półwyspie Arabskim oraz przywrócenie jedności narodów regionu na podstawie solidarności, wzrostu i stabilności zawsze stanowiło priorytet Kataru.

Ze swojej strony Książę Koronny Arabii Saudyjskiej Muhammad bin Salman podkreślił, że Porozumienie z Al-Ula podpisane przez przywódców Rady Współpracy Zatoki Perskiej kładzie nacisk na arabską i islamską solidarność oraz stabilność w celu wzmocnienia więzów łączących narody państw Zatoki Perskiej.

Saudyjski Minister Spraw Zagranicznych Faysal bin Farhan powiedział, że Szczyt Al-Ula zakończył rozdział niesnasek i całkowicie odnowił stosunki dyplomatyczne między członkami Rady oraz Egiptem.

Bin Farhan dodał, że Deklaracja z Al-Ula nie ma związku z Iranem lub jakimkolwiek innym krajem, lecz ma przede wszystkim na celu urzeczywistnienie zbliżenia między państwami regionu. Saudyjski minister dodał, że liderzy regionu będą współpracować, aby skoordynować swoją politykę regionalną.

Również ONZ wypowiedziało się na temat podpisanej deklaracji. Rzecznik Sekretarza Generalnego ONZ Farhan Haq wyraził aprobatę dla otwarcia przestrzeni powietrznej oraz granic lądowych i morskich pomiędzy Arabią Saudyjską i Katarem.

Z kolei Rada Bezpieczeństwa Narodowego USA nazwał podpisanie deklaracji „śmiałymi krokami ku rozwiązaniu konfliktu w zatoce”. Instytucja dodała, że jedność zatoki jest sprawą najwyższej wagi dla urzeczywistnienia wzrostu gospodarczego i bezpieczeństwa regionu. Waszyngton stoi u boku swoich partnerów w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej na nowym etapie współpracy.


Komentarz: Oto zakończył się katarski kryzys dyplomatyczny, znany również jako Oblężenie Kataru lub Blokada Kataru. Wbrew zapewnieniom saudyjskiego ministra spraw zagranicznych, wydarzenie to ma kluczowe znaczenie dla rozgrywki na bliskowschodniej szachownicy.

Przypomnijmy, że wspomniany kryzys rozpoczął się 5 czerwca 2017 roku, kiedy Arabia Saudyjska, ZEA, Bahrajn i Egipt zerwały stosunki dyplomatyczne z Katarem oraz zakazały zarejestrowanym w tym państwie statkom powietrznym i morskim korzystania z ich przestrzeni powietrznej oraz dróg morskich. Arabia Saudyjska zablokowała także jedyne lądowe przejście graniczne Kataru, rozdzielając setki rodzin. Do blokady dołączyła później Jordania, sama inicjatywa zaś została poparta przez Malediwy, Mauretanię, Senegal, Dżibuti, Komory, Jemen i libijski rząd w Tobruku.

Koalicja saudyjska uzasadniła blokadę uwikłaniem Kataru w finansowanie terroryzmu, czym Katar miał złamać umowę zawartą między członkami Rady Współpracy Zatoki Perskiej z 2014 roku. Ponadto, Arabia Saudyjska i inne państwa skrytykowały katarski kanał Al-Jazeera za stronniczość, a także relacje Kataru z Iranem. Katar przyznał się do udzielania pomocy niektórym grupom islamistycznym takim jak Bractwo Muzułmańskie, ale zaprzeczył wspierania grup powiązanych z Al-Kaidą czy ISIS. Co więcej, Katar zapewnił, że wspierał USA w ramach Wojny z Terrorem, a także w interwencji przeciwko ISIS.

Blokada utrudniła dostawy do małego arabskiego państwa, ale po pewnym czasie sytuacja uległa poprawie dzięki zintensyfikowanemu importowi z Iran i Turcji. Katar nie przystał na żądania Arabii Saudyjskiej, które uwzględniały osłabienie katarskich stosunków dyplomatycznych z Iranem, powstrzymanie współpracy wojskowej z Turcją i zamknięcie kanału Al-Jazeera.

Pierwsze miesiące blokady zmusiły rząd Kataru do dofinansowania gospodarki w wysokości 38,5 miliarda dolarów, co stanowiło ekwiwalent 23 procent PKB. Pomimo blokady, banki międzynarodowe HSBC, Goldman Sachs i inne próbowały naprawić swoje stosunki z Katarem. Blokada nie powstrzymała także eksportu katarskie gazu do ZEA i Omanu.

Dziś jednak widzimy, że Saudowie zdecydowali się puścić w niepamięć tak dawne pretensje, jak i żądania. W mojej opinii reset w stosunkach katarsko-saudyjskich powinien być widziany w kontekście ostatniej normalizacji stosunków Izraela z państwami arabskimi. Owa normalizacja zdaje się przejawem wywiązywania się administracji Donalda Trumpa z podjętych obietnic. Stanowi także element jej planu, w którym Iran zostaje jeszcze bardziej wyalienowany i otoczony sojuszem nieprzychylnych mu państw. Zakończenie waśni izraelsko-arabskich oraz skierowanie relacji na Półwyspie Arabskim ku unifikacji, może doprowadzić do stworzenia frontu antyirańskiego. Sam saudyjski Książę Koronny Muhammad bin Salman nie krył się z motywacją stojącą za szczytem w Al-Ula, mówiąc: „Dziś istnieje nagląca potrzeba zjednoczenia naszych starań (to jest starań państw Półwyspu) i skonfrontowania się z otaczającymi nas wyzwaniami, zwłaszcza zagrożeniami stanowionymi przez irański reżim nuklearny, program rakietowy i irański plan sabotażu i zniszczenia”.

Jest prawdopodobne, że na horyzoncie widnieje wznowienie walk w Jemenie, tym razem służącym ostatecznemu stłamszeniu powstania Hutich. Czy Iran utrzyma się dzięki wymianie swej ropy naftowej za wenezuelskie złoto? Pozostaje nam obserwować.


Al-Arabiya

  1. Prezydent Iranu powiedział, że chaos w amerykańskim Kapitolu ujawnił kruchość zachodniej demokracji

Prezydent Iranu Hassn Rouhani powiedział w czwartek, że chaos wywołany przez popleczników Donalda Trumpa w amerykańskim Kapitolu ujawnił kruchość zachodniej demokracji.

Irański lider stwierdził, że „niestety grunt (w Ameryce) jest podatny na populizm pomimo zaawansowania naukowego i przemysłowego. Pojawił się populista i poprowadził swój kraj ku katastrofie w ciągu tych ostatnich czterech lat. Mam nadzieję, że cały świat i następni rezydenci Białego Domu wyciągną z tego lekcję”.

Rouhani wyraził nadzieję na zmianę polityki administracji Joe Bidena.

Wybory prezydenckie w USA: 538 Elektorów wybiera następnego prezydenta

Po potwierdzeniu wyników wyborów w każdym stanie (z wyjątkiem Wisconsin), 538 Elektorów wybierze następnego prezydenta USA. To kluczowe wydarzenie w procesie wyborczym Stanów Zjednoczonych.

Po potwierdzeniu wyników wyborów w każdym stanie (z wyjątkiem Wisconsin), 538 Elektorów wybiera następnego prezydenta USA. To kluczowe wydarzenie w procesie wyborczym Stanów Zjednoczonych powinno przypieczętować zwycięstwo Joe Bidena.

To wielki dzień w USA. Blisko 6 tygodni minęło od wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Po wielu sporach i skargach ze strony republikanów,  nadszedł dzień głosowania Kolegium Elektorów. Powinno oznaczać to koniec prawnej batalii urzędującego jeszcze prezydenta Donalda Trumpa. Wynik tego głosowania spodziewany jest 6 stycznia, a po nim, 20 stycznia, odbędzie się inauguracja.

8 grudnia, blisko tydzień temu, certyfikowano wyniki wyborów w każdym ze stanów (z wyjątkiem Wisconsin, jedynego stanu, który nie dotrzymał terminu „safe harbor”).  Stanowiło to pierwszy krok w prawnym potwierdzeniu zwycięstwa kandydata Demokratów, Joe Bidena.

„Poniedziałek po drugiej środzie grudnia”

Poniedziałek 14 grudnia, to “poniedziałek po drugiej środzie grudnia” – według konstytucji Stanów Zjednoczonych, to tego dnia Kolegium Elektorów ma zebrać się i wybrać przyszłego prezydenta USA.

W Stanach, obowiązują wybory pośrednie – 3 listopada amerykanie wybrali elektorów w każdym stanie. To oni są teraz odpowiedzialni za wybór następnego prezydenta i wiceprezydenta kraju.

O ile wyznaczenie elektorów w listopadzie stanowiło dość wyraźną wskazówkę co do wyniku wyborów prezydenckich, o tyle dopiero po głosowaniu w dniu 14 grudnia będzie formalnie wiadomo kto nim zostanie.Teraz, 538 Elektorów wybiera następnego prezydenta USA.

Po głosowaniu elektorów i ich rejestracji, rządy stanowe przekazują protokoły „National Archives and Records Administration” i przewodniczącemu Senatu (Mike Pence). Następnie, Izba Reprezentantów i Senat, na wspólnej sesji 6 stycznia, rozpatrują protokoły z 50 stanów i Waszyngtonu w celu policzenia głosów i oficjalnego ogłoszenia wyników.

Ostatnia szansa Trumpa

Jeżeli żaden z członków Kongresu nie zgłosi sprzeciwu na piśmie, Senat poświadcza wybór prezydenta i wiceprezydenta. Ale niektórzy sojusznicy Donalda Trumpa, jak republikański senator Mo Brooks z Alabamy, wyrazili zamiar zakwestionowania liczenia głosów.

 “To nie Sąd Najwyższy ma ostatni głos, a Kongres Stanów Zjednoczonych” – mówi Mo Brooks, senator Alabamy.

 

Prawo federalne daje poszczególnym członkom Izby Reprezentantów i Senatu prawo do zakwestionowania wyników. Mechanizm ten jest rzadko stosowany. Ma być ostatnią ze wszystkich możliwych dróg do zakwestionowania wyborów.

W poniedziałek, Kolegium Wyborcze, zagłosuje, mianując Joe Bidena na prezydenta. Odda tym samym w wątpliwość wszystkie roszczenia Donalda Trumpa dotyczące wyników wyborów. Trump od wielu tygodni walczy w sądach, a wybory nazywa „sfałszowanymi”.

Ostatnio, 9 grudnia do Sądu Najwyższego wniesiono wniosek o unieważnienie zwycięstwa Joe Bidena. Wniosek dotyczył   Pensylwanii, Michigan, Wisconsin i Georgii. Sąd Najwyższy odmówił zajęcia się tą sprawą.