Chiny zostaną socjalistyczne, a ich rynek będzie otwarty dla innych, jeżeli partia komunistyczna uzna to za korzystne

Przemówienie prezydenta Chin Xi Jinpinga było długo wyczekiwane nie tylko przez Chińczyków, ale także świat zachodni. – Nikt nie ma prawa mówić nam, co powinniśmy robić – mówi prezydent Xi Jinping.

Jednocześnie Xi deklaruje, że Państwo Środka będzie kontynuowało reformy i otwierało się na świat. Oczywiście w swoim tempie i na tę część świata, która nie jest wobec Chin nastawiona wrogo.

Przemówienie Xi Jinpinga miało miejsce w związku z 40-leciem rozpoczęcia liberalnych reform gospodarczych, dzięki którym z jednego z najbiedniejszych krajów świata Chiny stały się drugą światową gospodarką i azjatyckim liderem.

Jakie jeszcze deklaracje składa prezydent tego kraju?

– Musimy niezachwianie wzmacniać rozwój gospodarki państwowej, jednocześnie zachęcając do rozwoju sektora niepaństwowego, wspomagając go i kierując nim – mówi Xi.

Zapewnia on również – nie po raz pierwszy – że Chiny nigdy nie będą dążyć do hegemonii, a ich rozwój nie będzie się odbywał kosztem innych państw. Co więcej, Pekin jest i pozostanie promotorem globalnego pokoju, będzie obrońcą międzynarodowego ładu i pozostanie wiodącą siłą w walce ze zmianami klimatycznymi.

Ale po przemówieniu prezydenta jasne jest również, że Chiny pozostaną krajem komunistyczno-kapitalistycznym. Sektor prywatny będzie się mógł rozwijać, jednak wiodącą (a właściwie jedyną) siłą polityczną będzie Komunistyczna Partia Chin.

– Musimy stanowczo reformować to, co powinno i może zostać zmienione, ale stanowczo pozostawić bez zmian to, co nie powinno, ani nie może zostać zmienione – deklaruje Xi.

Chiny pozostają w stanie wojny handlowej z USA – wstrzymanej po negocjacjach Donalda Trumpa z Xi Jinpingiem na 90 dni. Zdaniem administracji amerykańskiej Państwo Środka kradnie technologie i nie znosi barier rynkowych dla amerykańskich producentów.

Paweł Zyzak: Atak Stanów Zjednoczonych na bazę wojskową Syrii był skierowanym do Chin sygnałem w sprawie Korei Północnej

W ostatnim czasie mamy do czynienia z próbą sił między Stanami Zjednoczonymi a pozostałymi mocarstwami, Chinami i Rosją. O nowej dynamice w polityce światowej mówił w Poranku Wnet dr Paweł Zyzak.

Historyk i znawca problematyki amerykańskiej, dr Paweł Zyzak, w rozmowie z Krzysztofem Skowrońskim analizował strategię głównej światowej potęgi. Amerykanie w ostatnich dniach zdecydowanie zaostrzyli kurs – zaatakowali bazę wojsk prezydenta Asada w Syrii, w Afganistanie zrzucili na pozycje islamistów najpotężniejszą bombę nienuklearną w swoim arsenale, zapowiedzieli także rozprawienie się z rządem Korei Północnej.

– Mamy do czynienia z przesileniem w administracji amerykańskiej, bo Donald Trump posłuchał swoich generałów, przede wszystkim szefa Narodowej Rady Bezpieczeństwa McMastera, i postanowił przeciwstawić się wpływom rosyjskim, przede wszystkim w Syrii – powiedział gość Poranka Wnet.

– Amerykanie chcą rozwiązać problem Korei Północnej, problem nieobliczalnego lidera dysponującego bronią nuklearną, która może doprowadzić do III wojny światowej, a przynajmniej do wielkiej rzezi wśród sąsiadów na południu i w Japonii – mówił dr Paweł Zyzak.

– Podobno Donald Trump wydał rozkaz ataku na Syrię właśnie podczas obiadu z przewodniczącym Xi. Był to sygnał wysłany w stronę władz chińskich: „Albo wy rozwiążecie problem koreański, albo my to zrobimy”.