Gen. Skrzypczak mówi o polskiej armii i sytuacji na Ukrainie. „Wojska ukraińskie mogą dojść do Chersonia”

Mundur Wojska Polskiego / Fot. st. szer. Wojciech Król / CO MON

Były dowódca wojsk lądowych w Święto Wojska Polskiego ocenia stan polskiej armii. Generał informuje także o sytuacji na wojnie rosyjsko-ukraińskiej.

Generał Waldemar Skrzypczak mówi o priorytetowym zagadnieniu dla polskiego wojska. W jego święto, 15 sierpnia, wojskowy zwraca uwagę na konieczność wzmacniania naszych sił zbrojnych.

Siła polskiej armii będzie rosła, i to jest chyba najważniejsze wobec tego, co dzieje się za wschodnią granicą.

Czytaj także:

Artur Żak o Lwowie: można odnieść wrażenie, że nastrój tutaj jest wręcz karnawałowy

Generał Skrzypczak komentuje wydarzenia z frontu wojny na Ukrainie. Dużo czasu poświęca działaniom ukraińskich wojsk na południu kraju.

Na odcinku południowym Ukraińcy kontynuują kontrofensywę.

Pojawiła się informacja mówiąca o wycofaniu się rosyjskiego dowództwa z Chersonia. Rozmówca Jaśminy Nowak łączy tę informację ze skutecznymi działaniami Ukraińców.

Dowództwo rosyjskie musi się wycofać, bo nie jest w stanie dowodzić, będąc tak blisko frontu.

Waldemar Skrzypczak mówi o trudnej okoliczności dla strony rosyjskiej. Moskwa nie jest w stanie zasilić swych wojsk, znajdujących się na terenie Ukrainy, nowymi jednostkami.

Sytuacja jet trudna. Nie mają nowych formacji, które mogłyby wzmocnić ich siły.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.K.

Dr Sofija Budko: najstraszniejsze są syreny alarmowe. Gdy je słyszę, to modlę się, żeby Pan Bóg nas ocalił

Źródło: Артём Апухтин / Pixabay.com

Dziennikarka Radia Wnet przedstawia historie cywili z Charkowa. Rzeczywistość wojenna jest bardzo trudna – codziennie giną kolejni ludzie, budynki ulegają zniszczeniu sklepy w cenach są wysokie.


Dr Sofija Budko dziennikarka Radia Wnet opisuje realia życia w okupowanym Charkowie.

Jest tam cały czas niespokojnie ze względu na ostrzały i bombardowania. Ceny w sklepach są niezwykle wysokie. Nie ma problemu, żeby zrobić zakupy spożywcze lub kupić środki higieny. Jednak kolejek do sklepów zniknęły ze względu na podniesienie cen.

Wszyscy staramy się pomagać wojskowym. Liczą się nawet drobne gesty. Jest to dla nas ogromny ból, bo co tydzień pojawiają się nowe rzędy mogił na cmentarzach. Ludzie jednak jakoś żyją, naprawiają szkody, przemieszczają się. To bardzo trudne, przykładowo wczoraj jeden z sąsiadów wyszedł do sklepu i już nie wrócił – opowiada dziennikarka.

W Charkowie znajdują się punkty z pomocą humanitarną, gdzie można zaopatrzyć się w pożywienie i leki. Z ludzi, którzy wyjechali z Charkowa niewielu jest takich, którzy chcą wracać.

Nie boję się wybuchów – jak się go usłyszy, to znaczy, że udało się przeżyć. Najstraszniejsze są syreny alarmowe, wtedy tylko modlę się, żeby Pan Bóg nas uchronił.

Zapraszamy do przesłuchania relacji z Charkowa.

Rozmowy białoruskiej opozycji w Wilnie. Olga Siemaszko mówi o założeniach rządu tymczasowego

Paweł Bobołowicz, Artur Żak: Rosja to państwo kolonialne, które realizuje swoje imperialne dążenia

Bachmut. Zniszczenia spowodowanie rosyjskim ostrzałem. Fot. Paweł Bobołowicz

Gość Pawła Bobołowicza informuje o zagrożeniu dla elektrowni jądrowej w Zaporożu. Rosja chce uciec od odpowiedzialności za ewentualną tragedię. Nie należy wierzyć w ich zapewnienia.

Karolina-Baca Pogorzelska: część ludzi nie chce wyjeżdżać, niektórzy współpracują z Rosjanami

Artur Żak dziennikarz Kuriera Galicyjskiego:

Czas wojny na Ukrainie będziemy zapewne liczyć w latach. Raporty międzynarodowe potwierdzają ukraińskie wyliczenia strat wśród Rosjan. Są one gigantyczne – około 80 tysięcy żołnierzy zabitych lub rannych. Mimo to dalej prą do przodu.

Wielu mówi, że Rosja to ostatnie państwo kolonialne. Realizują swoje dążenia imperializmu, poczucia wyższości nad innymi narodami. Rosyjskie media wykorzystują obrazki okaleczonych żołnierzy, by podsycić emocje.

Estonia przestała wydawać wizy dla obywateli Rosji. Takie działanie może być podejmowane również przez inne państwa. Za wojną realnie stoi rosyjskie społeczeństwo.

W większości dyktatur ludność popiera swego przywódcę w konfliktach międzynarodowych – tłumaczy dziennikarz.

Rosja próbuje sprawiać wrażenie, że ewentualne zniszczenie elektrowni jądrowej nie będzie obciążała Sztabu Generalnego. Ma to być samowolna decyzja jednego z generałów.

Całej audycji można przesłuchać na naszym podcaście.

Dmytro Antoniuk o zagrożonej elektrowni atomowej: nie ma wątpliwości, że to szantaż wojsk rosyjskich

Featured Video Play Icon

Dmytro Antoniuk / Fot. materiały własne

Korespondent Radia Wnet komentuje sprawę zagrożonej elektrowni atomowej na Ukrainie. Rosjanie zaminowali teren wokół niej i szantażują wojsko ukraińskie.

Dmytro Antoniuk relacjonuje sytuację z frontu.

Prezydent Zełenski zaapelował do Międzynarodowej Agencji Atomowej o to, żeby zabezpieczyli zaminowaną elektrownię atomową na Ukrainie.

Nie ma żadnych wątpliwości, że to jest szantaż. Niektórzy komentatorzy twierdzą, że to jest blef. Uważają tak, gdyż zagrożenie dotknęłoby cały rejon Morza Czarnego. Z pewnością ucierpiałaby również Rosja. Chociaż od Kremla można oczekiwać wszystkiego – uważa Antoniuk.

Polskie drony pomagają w operacjach zbrojnych na Ukrainie. Wróg stara się polepszyć swoją pozycję i uderzać w kierunku Bachmutu. To miasto wydaje się być najważniejszym celem ofensywy rosyjskiej na Donbasie.

Niestety powoli się zbliżają. Eksperci mówią, że to co wydarzy się na południowej Ukrainie, będzie kluczowe dla wyniku wojny. Rosjanie przerzucają tam siły i próbują atakować. Szykują wielką ofensywę prawdopodobnie w kierunku Mikołajowa. Wcześniej miała tam się formować kontrofensywa ukraińska – mówi korespondent Radia Wnet.

Ukraina otrzymała od Stanów Zjednoczonych otrzymała rakiety antyradarowe. Broń ta jest już skutecznie używana przez wojsko ukraińskie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

Dmytro Antoniuk: relacja z frontu i sytuacja ludności cywilnej

Karolina-Baca Pogorzelska: część ludzi nie chce wyjeżdżać, niektórzy współpracują z Rosjanami

Dziennikarka opisuje trudności, z jakimi muszą mierzyć się mieszkańcy Ukrainy. Z większości miejsc można się ewakuować, jednak nie wszyscy się na to decydują.


Karolina Baca-Pogorzelska z Donbasu opowiada o życiu codziennym w atakowanej Ukrainie.

W ostatnich dniach mamy do czynienia z bardzo dużym nasileniem nalotów na miasta. Rosjanie się nie posuwają, więc ostrzeliwują miasta. Częste naloty, ostrzały artyleryjskie, rakiety. Jeden atak się kończy i zaczyna się drugi. Życie ludności cywilnej różni się bardzo w zależności od miasta. W jednych miastach wszystko działa normalnie, ale im bliżej frontu, tym trudniej. Zdarza się, że nie ma gazu, wody, elektryczności.

Artur Żak: wizyta papieża Franciszka byłaby czymś wyjątkowym. Podniosłaby morale Ukraińców

Przymusowa ewakuacja oznacza zwiększoną dostępność wyjazdu. Obywatele informowani są o zagrożeniach, możliwych odcięciach prądu, gazu i wody. Ewakuować można się przez pociągi, autobusy lub własny samochód.

Część osób w ogóle nie chce wyjeżdżać. Chcą spać w swoim domu, a ceny wynajmu w zachodniej Ukrainie są bardzo wysokie. Jest też niewielka liczba osób w miastach, która czeka na „rosyjskich wybawicieli” – stwierdza gość Poranka Wnet.

Wszystko zależy od konkretnego miejsca, wielu znajduje się np. w Bachmucie.

Uważam, że jest to kilka procent ludności, ale dalej mniejszość z tych, którzy zostali – mówi dziennikarka.

Obwód ługański w prawie 100% znajduje się pod kontrolą rosyjską, tam sympatia względem Rosji zawsze była większa. Jednakże sytuacja od 2014 roku znacząco się zmieniła. W Charkowie, gdzie jeszcze kilka lat temu organizowano „Antymajdan”, teraz walczą o niepodległość Ukrainy. Rosjanie się za to mszczą bombardując miasto.

Zachęcamy do wysłuchania całego wywiadu.

Zmicer Mickiewicz: Białoruś to twór faszystowski. Może dalej trwać tylko dzięki terrorowi

Wojsko białoruskie odbywa ćwiczenia. Chce pokazać Putinowi, że jest czymś zajęte. Edukacja, medycyna i wiele sektorów są na Białorusi w bardzo złej kondycji.

Michał Bruszewski: Rosjanie mają ogromne problemy z kadrami, rekrutują w więzieniach

Zmicer Mickiewicz dziennikarz Telewizji Biełsat o ćwiczeniach wojsk białoruskich:

Łukaszenka chce pokazać, że ma swoje siły zbrojne, które mogą gdzieś walczyć. Nie możemy mówić w tym wypadku o przygotowaniach do ofensywy.

Według gościa Popołudnia Wnet Białoruś chce pokazać Putinowi, że ich wojsko jest czymś zajęte. Ćwiczenia zbrojne to element ich polityki, są prowokacjami. Należy wczuć się w ich sposób myślenia. Reżimu Łukaszenki nie interesuje już reakcja międzynarodowa.

Walec represji rozpędził się i nie może się zatrzymać. Prześladowcy wiedzą, że za represjonowanie ludności można dostać awans, umocnić swoją pozycję. System kręci się już samodzielnie. To są terroryści – uważa Mickiewicz.

W bardzo złej kondycji jest białoruska edukacja. Zastępuje ją indoktrynacja i propaganda. Podobne braki odczuwalne są w medycynie. Na to wszystko nakłada się bardzo wysoka inflacja.

Państwa Łukaszenki to twór faszystowski. Nie można tego nazwać Białorusią. System zaczyna się dezintegrować. Jedyny sposób, żeby trwał to stosowanie terroru – mówi dzienikarz.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy.

Michał Bruszewski: Rosjanie mają ogromne problemy z kadrami, rekrutują w więzieniach

Rosyjskie wojska stanęły, a Ukraińcy rozpoczynają powolną ofensywę. Systemy zachodniej broni skutecznie powstrzymują rosyjskich agresorów.

Michał Bruszewski z Defence 24 komentuje raport Amnesty International:

Takie organizacje muszą wiedzieć, że mogą zostać wykorzystane przez propagandę rosyjską. To jest klasyczny przykład głupoty geopolitycznej. Rosja może pokazywać, że nie jest izolowana na arenie międzynarodowej.

Biuro ukraińskie Amnesty International nie zostało dopuszczone do tworzenia tego raportu. Fragmenty tego dokumentu są szeroko wykorzystywane przez propagandę rosyjską. Raport został potępiony przez prezydenta Zełenskiego. Doszło do dużego skandalu dyplomatycznego.

Moim zdaniem jego publikacja to ogromna hańba. Rosjanie zniszczyli ponad 120 tysięcy mieszkań. W tym momencie publikowanie czegoś takiego i nieuznawanie głosu ukraińskiego to bardzo nierozsądne działanie – uważa Bruszewski.

Prof. Bohdana Honczarenko: kijowskie szkoły przygotowują miejsca do schronienia się w czasie alarmu

Z jego obserwacji wynika, że systemy zachodnie takie jak Himars sprawiły, że Rosjanie ugrzęźli. Dochodzi do powolnej kontrofensywy ukraińskiej.

Nie są to spektakularne zwycięstwa, ale zaczęli poruszać się do przodu. Wojska rosyjskie stanęły. Są próby szturmów, ale zostają powstrzymane – mówi dziennikarz.

Jest dużo przykładów odmawiania wykonania rozkazów. Wiele relacji mówi o tym, że niektórzy żołnierze uciekają z frontu.

Widzą, że są mięsem armatnim.  Rosjanie doszli do punktu, w którym rekrutują w zakładach karnych. Mają ogromne problemy z kadrami.

Całość jest dostępna do przesłuchania poniżej.

Denis Wołoszczuk z ukraińskiego WOT: z bronią nie mamy aż takich problemów, ale amunicji ciągle brakuje

Ukraińskim wojskom nie brakuje broni, ale amunicji. Jedzenia jest wystarczająco, trudno je dostarczyć na sam front. Samochody opancerzone są szybko niszczone – trzeba je regularnie przywozić.

Denis Wołoszczuk,  żołnierz ukraińskiego WOT,  informuje o sytuacji w Karpatach. Zajmuje się teraz sprowadzaniem samochodów terenowych dla żołnierzy w okolicach Bachmutu. Wozi się nimi broń aż na sam front. Morale żołnierzy są dobre.

Oni będą walczyć do momentu odzyskania całej Ukrainy, w kształcie sprzed 2014. Nie ma problemów z jedzeniem, chociaż na samym froncie czasem go brakuje, trudno je tam dowozić. Nie można tam prosto wjechać – – mówi Wołoszczuk.

Paweł Bobołowicz i Dmytro Antoniuk prezentują najważniejsze informacje z Ukrainy

Największe zapotrzebowanie jest teraz w pojazdach. Nie funkcjonują one dłużej niż 3-4 tygodnie. Z bronią nie ma aż takich problemów, choć amunicji ciągle brakuje.

W Karpatach jest spokojnie, oprócz alarmów lotniczych. Z Bachmutu ewakuowano tylko 20% mieszkańców. Cały czas jest możliwość stamtąd wyjechać samochodem lub autobusem. Ludzie z tego nie korzystają, bo słuchają propagandy rosyjskiej. Dla mnie to paradoksalne. Oczywiście nie wszyscy, ale jest dużo takich osób.

Zapraszamy do wysłuchania całej relacji z frontu.

Hanna Shen o wizycie Nancy Pelosi na Tajwanie: jest to bardzo ważne. Nie będzie żadnej interwencji zbrojnej

Featured Video Play Icon

Chiny i Tajwan / Fot. Wikimedia Commons (Public Domain)

Ta wizyta jest przede wszystkim symboliczna. Tajwan potrzebuje gestów pokazujących, że Zachód przy nim stoi. Chiny muszą zostać ukarane za swoje działania popierające Rosję.

To spotkanie jest bardzo ważne dla Tajwanu, odbywa się w niezwykłych okolicznościach. Zagrożenie dla wyspy uświadomiło wielu politykom, że trzeba zacząć umacniać jej bezpieczeństwo.

To Trump, mimo że teraz krytykuje wizytę Pelosi, zaczął działania, które miały na celu wzmocnić pozycję Tajwanu. Teraz zaś mamy apogeum tej strategii. Od 25 lat nie było tam polityka tej rangi – mówi Hanna Shen.

Tajwańczycy przyzwyczaili się do gróźb chińskich, podchodzą do nich dosyć spokojnie. Jutro spikerka Izby Reprezentantów odbędzie spotkanie z prezydent Tajwanu, odwiedzi też parlament. Następnie delegacja ma się udać do Korei Południowej.

Pekin postrzega Tajwan jako część Komunistycznych Chin. Stany uważają, że są dwa państwa chińskie i to Tajwańczycy mają się opowiedzieć, w którą stronę chcą iść. Znacząca większość mieszkańców wyspy uważa swój kraj za osobne państwo. W młodszym pokoleniu wyniki poparcia tej koncepcji to 80-90 %. To co Chiny zrobiły z Hong Kongiem utwierdza ich tym, że to słuszna droga. Idea dołączenia do Chin kontynentalnych jest obecnie zupełnie niemożliwa.

Ta wizyta jest przede wszystkim symboliczna. Celem jest pokazanie Chinom, że Amerykanie stoją przy Tajwanie. Władze wyspy nie oczekują w tym momencie wiele więcej. To jest bardzo mocne wsparcie – ważniejsza może być jedynie wizyta wiceprezydent lub prezydenta Bidena – tłumaczy dziennikarka.

Chiny swoimi demonstracjami wojskowymi podnoszą temperaturę. Wczoraj Chińczycy ogłosili, że wpisują ponad 2000 produktów z Tajwanu na czarną listę. Ma to być kara dla tajwańskiego biznesu. Przeprowadzono też atak cybernetyczny, pewnie będzie dochodziło do jakichś prowokacji.

Zdaniem Hanny Shen to nie jest moment, kiedy Xi Jinping może sobie pozwolić na wojnę. Walczy z wieloma kryzysami naraz, a zaraz ma wybory w Partii Komunistycznej. Musi zabiegać o to, żeby je wygrać, ma opór wewnątrz Partii. Jednocześnie przykład Rosji pokazał mu, że takie wojny nie trwają 3-4 dni.

Bardzo istotne jest ciągłe poparcie Chin dla Rosji – obciążają NATO winą za wojnę. Współpraca gospodarcza ma, obok wsparcia dyplomatycznego, ogromne znaczenie. Jutro zaczynają się rosyjskie ćwiczenia wojskowe, a Chiny już wysłały tam swoje wojska.

To właśnie tym powinien teraz zainteresować się Zachód. Władze chińskie muszą usłyszeć, w jaki sposób zostaną ukarane za swoje działania. Jestem przekonana, że nie będzie żadnej intwerwencji zbrojnej w najblizszym czasie.

Cała rozmowa dostępna poniżej.

Czytaj też:

Studio Tajpej: Chiny zagroziły, że w razie podjudzania Tajwanu przez USA, nie zawahają się rozpocząć wojny

Na Ukrainie nie ma teraz bezpiecznego domu ani miasta – mówi żołnierz ukraińskiej armii

Daniel, ochotnik w ukraińskiej armii, mówi, co skłoniło go do wzięcia w udziału wojnie. Opowiada też o swoich związkach z Polską i stosunku do naszego kraju.

Daniel przed wojną prowadził firmę. Kiedy rozpoczęła się wojna postanowił walczyć za swój kraj.

Jako mężczyzna musiałem bronić ludzi i Ojczyzny. Nie pozwolę oddać jej w ręce Rosjan.

Jako właściciel firmy rozmówca Pawła Bobołowicza mógłby mieć problemy podporządkowaniem się przełożonym w wojsku. Nie sprawiło mu to jednak problemu.

Przeszedłem drogę od zwykłego pracownika do szefa. Rozumiem, że bez podporządkowania nie będzie działał system.

Czytaj także:

Skala zniszczeń jest niewyobrażalna. Miasta są zmiatane z powierzchni ziemi – Paweł Bobołowicz o sytuacji w Donbasie

Daniel ma polskie korzenie i nie kryje swoich sympatii do naszego kraju. Mocno ceni sobie m.in. naszą kuchnię.

Już teraz wysłuchaj całej rozmowy z naszym gościem!

K.B