Prof. Andrzej Nowak o wypowiedziach premiera: Otchłań kłamstwa, próba bolszewickiego odwrócenia rzeczywistości

Featured Video Play Icon

prof. Andrzej Nowak/foto WNET

Nie oglądaliśmy od czasów stalinowskich tak totalnego odwrócenia pojęć – ocenia w Poranku Wnet ostatnie wypowiedzi premiera Tuska o Prawie i Sprawiedliwości sowietolog i historyk prof. Andrzej Nowak.

Zachęcamy do wysłuchania  całej rozmowy już teraz!

Głośną wypowiedź premiera Donalda Tuska, który nawiązując do historycznej frazy Leszka Moczulskiego, nazwał Prawo i Sprawiedliwość „płatnymi zdrajcami, pachołkami Rosji” prof. Andrzej Nowak uznaje nie za zagrywkę polityczną, ale szokującą i podłą próbę narzucenia obywatelom totalnego odwrócenia rzeczywistości. Porównuje ją do metod używanych przez bolszewików.

Przytacza w tym kontekście dzieło Józefa Mackiewicza „Droga donikąd”, który użył metafory białego sufitu, który komuniści uparcie nazywali czarnym jak smoła. Jak podkreśla historyk, doświadczenie podpowiedziało komunistom, że rzeczywistość nie jest ważna, bo w odpowiedni sposób można ludziom wmówić wszystko.

Swoją ocenę rozmówca Łukasza Jankowskiego uzasadnia przykładami zdarzeń z ostatnich 2 lat.

Jak wskazuje Andrzej Nowak, „te >>płatne pachołki Rosji<< Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki mają swoje pamiątkowe tablice w Alei Odwagi na pl. Konstytucji w Kijowie za pomoc, którą okazali Ukrainie w najważniejszym momencie. 15 marca 2022 r. odwiedzili Kijów jako pierwsza delegacja zagraniczna tak wysokiego szczebla”.

– To rząd Morawieckiego w ciągu pierwszych decydujących tygodni agresji rosyjskiej na Ukrainę przekazał pomoc wojskową o wartości 1.5 mld euro, która szybko wzrosła do 3 mld euro. Niemcy przekazali kilkaset hełmów. Tyle można stwierdzić, jak rząd PiS wykonywał swoją robotę płatnych pachołków Putina – mówi profesor.

Andrzej Nowak przypomniał również, jak wyglądała polityka poprzedniego rządu Donalda Tuska wobec Rosji.

– W 2007 r. Rosja rozpoczęła swoją agresję na Ukrainę w postaci szantażu gazowego i wtedy Tusk pojechał do Moskwy, by wesprzeć ją w tym starciu. Było to szokujące zerwanie z tradycją wszystkich rządów polskich po 1991 r. – ocenia Nowak.

Za jeszcze bardziej szokujące sowietolog uznaje kontynuowanie dogadywania się z Putinem po agresji Rosji na Gruzję. Przypomina tu działanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego, którego finałem było wspólne wystąpienie z innymi prezydentami w Tbilisi.

Odnosząc się do słów (jak podkreślił prowadzący audycję Łukasz Jankowski, w oczywisty sposób fałszywych) Donalda Tuska, że spotykał się on z Putinem tyle razy, co prezydent Lecha Kaczyński, Nowak wskazuje, że były dwa spotkania, w których brali udział wszyscy trzej politycy.

– 1 września 2009 r. na Westerplatte Donald Tusk jako paź Putina wspierał go w kłamstwie, a potem spotkał się z nim na sopockim molo. Z drugiej strony Lech Kaczyński potępił tyradę Putina (wypaczającej genezę IIWŚ – Wnet), odbierając piorunujące spojrzenia i Putina, i Tuska – mówił historyk.

– Drugie spotkanie miało miejsce 10 kwietnia 2010 r. Spotkali się trzej, byli wszyscy obecni – kontynuował prof. Nowak, z trudem panując nad emocjami  – Tusk i Putin nad ciałem Lecha Kaczyńskiego.

Mówiąc o dezinformacji płynącej z obecnego polskiego rządu, prof. Nowak zaznacza, że pamięta czasu gomułkowskie i czasy Urbana i nie ma wątpliwości, że ten ostatni „patrząc na stopień zakłamania rzeczywistości zgrzyta w zaświatach zębami z zazdrości, że był o ileś długości z tyłu”.

Zdaniem historyka takiego odwrócenia pojęć, z jakim mamy obecnie do czynienia, nie było od czasów stalinowskich. Nowak zastrzega, że jest oczywista różnica w metodzie. Dziś działa się „nie za pomocą katowni UB, ale za pomocą rozbudowanej nieporównywalnie bardziej, niż za czasów komunistycznych struktury kłamstwa” docierającej do uszy i umysłów za pomocą mediów dezinformacyjnych.

Testuje się granicę, za którą „kryje się coś bardziej niebezpiecznego, mianowicie kontrola nad umysłami, sparaliżowanie naszej woli przywiązania do rzeczywistości” – twierdzi Nowak.

„Za tą granicą kończy się wspólnota narodowa, ale i międzyludzka” – podkreśla. ” To odchłań kłamstwa” – ostrzega.

Prof. Andrzej Nowak: Polska pokazała, że kapituluje całkowicie wobec Putina

Featured Video Play Icon

Prof. Andrzej Nowak / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Gościem Poranka jest prof. Andrzej Nowak, sowietolog i historyk związany z Uniwersytetem Jagiellońskim.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Zobacz także:

Dr Zbigniew Kuźmiuk: PiS ma plan na wybory europejskie. To jest przede wszystkim rozmowa o przyszłości Unii

Prof. Andrzej Nowak: idziemy w przyszłość, która jest coraz bardziej autorytarna

Featured Video Play Icon

Prof. Andrzej Nowak / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

„Nie łudźmy się, że protesty przeciwko tak brutalnej formie łamania prawa (…) wzbudzą emocje u większości społeczeństwa” – mówi historyk.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Każdy widzi, jak postępuje rządząca koalicja, że w sposób oczywisty łamiąc prawo przyspiesza przejęcie mediów, które i tak było nieuchronne.

Myślę, że tutaj dochodzimy do jakiegoś momentu wybuchu, myślę, że to będzie niezwykle dramatycznie element napędzający wydarzenia w Europie i na świecie.

Chodzi o to, aby bolszewickimi metodami zastraszyć społeczeństwo.

Myślę, że Jerzy Urban zzieleniałby z zazdrości, gdyby mógł zobaczyć powodzenie swoich kontynuatorów.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Zobacz także:

Prof. Zdzisław Krasnodębski: jest dzisiaj jakieś przyzwolenie części opinii publicznej na działania pozaprawne

 

„Wybitny talent, którego nie można zastąpić” Muzyczna Polska Tygodniówka i wspomnienie Andrzeja Nowaka

Andrzej Nowak miał 62 lata. Fot. Twitter

Andrzej Nowak współzałożyciel, kompozytor i gitarzysta pochodzącego z Opola heavymetalowego zespołu TSA zmarł 4 stycznia.

Goście Muzycznej Polskiej Tygodniówki to muzycy, którzy spotkali na swojej drodze i współpracowali z Andrzejem Nowakiem – gitarzystą i wokalistą, założycielem takich zespołów jak TSA czy Złe Psy.

Rozmówcami Sławka Orwata byli:

Adam „Herbata” Herbowski (Złe Psy);

Wojciech Hoffmann (Turbo);

Jerzy Styczyński (Dżem);

Tomasz „Titus” Pukacki (Acid Drinkers);

Grzegorz Kupczyk (Ceti);

Robert „Litza” Friedrich (Luxtorpeda) oraz Janusz Niekrasz (TSA);

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji!

Nie żyje legenda rocka. Andrzej Nowak miał 62 lata

Andrzej Nowak miał 62 lata/ fot. Twitter

Zmarł Andrzej Nowak, gitarzysta i kompozytor, założyciel zespołu TSA. Miał 62 lata. I

Andrzej Nowak to współzałożyciel, kompozytor i gitarzysta pochodzącego z Opola heavymetalowego zespołu TSA, który powstał  w 1979 roku. NBardzo smutna wiadomość. W wieku 63 lat odszedł Andrzej Nowak – gitarzysta i założyciel TSA – zespołu, od którego zaczął się w Polsce heavy metal.
Miałem nadzieję, że to jednak nieprawda, jednak potwierdził mi to muzyk, który przez wiele lat grał z Andrzejem Nowakiem.

Informacja o śmierci muzyka  została zamieszczona na jego profilu w mediach społecznościowych.

W 1999 roku Andrzej Nowak założył rockową grupę Złe Psy, która grała blues rocka i hard rocka.

Źródło: Twitter, Facebook

Nie chcę, żeby Polska była dzielona/ Wywiad Krzysztofa Skowrońskiego z prof. Andrzejem Nowakiem, „Kurier WNET” 64/2019

Nie chciałbym, żeby Polska była dzielona Z profesorem Andrzejem Nowakiem o podziałach, elitach, wolności osobistej, gospodarczej, swobodzie i błądzeniu myśli rozmawia Krzysztof Skowroński. Która z informacji zasłyszanych w ostatnim czasie była dla Pana najważniejsza? Ostatnio, jako obywatel naszego kraju, właściwie już tylko odcinam te symboliczne centymetry, które dzielą nas od dnia wyborów. Czekam z utęsknieniem […]

Nie chciałbym, żeby Polska była dzielona

Z profesorem Andrzejem Nowakiem o podziałach, elitach, wolności osobistej, gospodarczej, swobodzie i błądzeniu myśli rozmawia Krzysztof Skowroński.

Która z informacji zasłyszanych w ostatnim czasie była dla Pana najważniejsza?

Ostatnio, jako obywatel naszego kraju, właściwie już tylko odcinam te symboliczne centymetry, które dzielą nas od dnia wyborów. Czekam z utęsknieniem na moment, kiedy będzie można dowiedzieć się, jaki werdykt wydali obywatele.

A jakie są Pana przewidywania?

Przyszła mi na myśl bardzo prosta refleksja. Kiedy się widzi wyniki rządów Prawa i Sprawiedliwości w dziedzinie gospodarczej, społecznej, to nawet nie tyle ocena tych rządów, ale ocena poprzednich wypada tak szokująco wyraziście, że wciąż zastanawiam się, jak to możliwe, że blisko trzydzieści procent obywateli, według sondaży, jest gotowych głosować na rządy tak fatalne jak te, które sprawowała Platforma Obywatelska czy też Koalicja Obywatelska, jeśli używać jej obecnej nazwy. Ten monstrualny deficyt, te gigantyczne zmarnowane pieniądze, rozprowadzone gdzieś wśród swoich… Z jednej strony to mnie nieustająco zastanawia, ale jednocześnie widzę dość przygnębiającą odpowiedź: skuteczność mediów, które pracowały od trzydziestu lat nad sformatowaniem mózgów dużej części z nas i potrafiły ten cel osiągnąć. Trzydzieści lat pracy, może jeszcze wsparte czterdziestoma czterema latami wcześniej, i jakoś udało się stworzyć pewną grupę wyborców, do której dane rzeczywistości nie docierają.

Gdyby przeprowadzić sondaż wśród profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego i zapytać, na kogo zagłosują, wynik byłby korzystny raczej dla Koalicji Europejskiej. Czyli wygląda na to, że to duża część profesorów ma wyprane mózgi…

Niestety. Są korporacje, w których w pewnym sensie dziedziczy się stanowiska… Niekoniecznie chodzi o dziedziczenie rodzinne, ale o to, że w czasach, powiedzmy, Józefa Stalina – kiedy usuwano z poszczególnych uczelni Tatarkiewicza w Warszawie czy Ingardena w Krakowie – mistrz został zastąpiony przez posłusznego wykonawcę partyjnych poleceń. Taki współczesny „mistrz”, dobierając sobie uczniów, tworzy w jakiejś mierze oblicze dzisiejszego uniwersytetu. I nie chodzi tu o żadne nazwiska, tylko o mechanizm bardzo głębokiego konformizmu – zmorę wszelkich korporacji, a korporacji uniwersyteckiej w szczególności. To jest chyba najprostsza odpowiedź na pytanie, retorycznie przez Pana Redaktora postawione. Bo wiemy, że tak właśnie jest, jak Pan powiedział. Zapewne większość profesury wyższych uczelni będzie głosowała przeciwko obecnemu rządowi, czując się elitą. Może najbardziej wyrazistą reprezentantką tej elity jest pani Agnieszka Holland. Ona występuje z pozycji arystokratki, z poczuciem pewności miejsca, jakie należy się nie tyle jej samej za niewątpliwe osiągnięcia reżyserskie, ale tej grupie, z której się wywodzi. Chyba nawet Radziwiłłom nie śniło się takie poczucie pewności swojego miejsca w społecznej strukturze, do którego – w przekonaniu grupy, którą pani Holland reprezentuje – chamy z nowej, że tak powiem, elity, pukające do centrum życia kulturalnego czy politycznego w Polsce, nigdy nie powinny zostać dopuszczone.

Pytał Pan nie tyle o najważniejszą, co najciekawszą wiadomość z ostatniego czasu. Wskazałbym jednoznacznie wywiad z panią Agnieszką Holland w „Gazecie Wyborczej”, w którym powiedziała ona, że trzeba odebrać wszystkim mężczyznom prawa wyborcze co najmniej na trzy, cztery kadencje, żeby zrównoważyć tysiące lat ucisku kobiet. Myślę, że ten stalinowski sposób myślenia, który zaprezentowała pani Holland, naprawdę trzeba wziąć pod uwagę w czasie głosowania trzynastego października, bo pani Holland jest wyrazicielką poglądów rdzenia tej grupy, która chce odebrać władzę Prawu i Sprawiedliwości.

A gdyby podzielić Polskę – jak chcą niektórzy politycy – na obóz wolności i obóz autorytarny, to do którego z nich zaliczyłby Pan siebie?

Ja należę do tego obozu, który bardzo nie chciałby, żeby Polska była w jakikolwiek sposób dzielona. Uważam pomysł dzielenia Polski za niebezpieczny i co najmniej bardzo nieprzemyślany. Jestem przeciwnikiem nadawania samorządom wojewódzkim takich uprawnień, by można było podzielić Polskę, niejako wedle sympatii politycznych, na województwa bardziej pisowskie i bardziej antypisowskie.

Trzej prezydenci napisali list, w którym oświadczyli, że te wybory są ważne, bo można zatrzymać ewolucję Polski w kierunku autorytarnej dyktatury. Mieli na myśli właśnie rządy Prawa i Sprawiedliwości.

No cóż, trzej prezydenci nie pierwszy raz dają wyraz swojej zgodności w jednym. Zgodności, która niejako potwierdza słuszność diagnozy postawionej przez prezesa Kaczyńskiego: establishment III RP – który reprezentują właśnie ci trzej byli prezydenci oraz inni podpisani pod tym listem, bo to przecież są także takie tuzy polskiej humanistyki, jak między innymi pan profesor Sadurski – wyraża pogląd, że Polska powinna być ścisłą kontynuacją PRL-u, hierarchii stamtąd wyrosłych, i reprezentować taki pułap suwerenności, na jaki pozwalają silniejsi sąsiedzi. Nie wolno jej stawiać sobie żadnych bardziej ambitnych celów – zarówno w stosunku do podniesienia poziomu życia obywateli, jak i siły własnej na arenie międzynarodowej – niż to, na co dawniej pozwalała Moskwa, jej namiestnik w Polsce, generał Jaruzelski, a dzisiaj to, na co pozwoli Bruksela, czy mówiąc bardziej konkretnie: Berlin i Paryż. Myślę, że to jest starcie z tego rodzaju myśleniem i trzej prezydenci są bardzo wiernymi, można tak powiedzieć, wykonawcami, czy raczej symbolami tej postawy, z którą PiS próbuje walczyć.

Częściowo można przyznać rację tezom zawartym w liście prezydentów. Rzeczywiście to prawda: tak, Polska w tej chwili walczy o swoje miejsce na arenie międzynarodowej. Ta walka nie podoba się tym, którzy chcieliby utrzymać Polskę tam, gdzie była, to znaczy na marginesie wszelkich decyzji podejmowanych w Unii Europejskiej, na marginesie jakiejkolwiek polityki gospodarczej, która mogłaby pomóc wyjść Polsce z pułapki średniego wzrostu. Do tego zmierza prezydent Macron – ażeby Polacy byli zawsze takim biednym, ubogim krewnym ze wschodu Europy, któremu nigdy nie będzie wolno nawet marzyć o tym, żeby żyć na tym samym poziomie co zasobne, stare, żyjące z tradycji kolonialnej, imperialnej kraje Europy Zachodniej.

I to jest powód, dla którego polityka wewnętrzna Polski ma ten negatywny wymiar zewnętrzny. To dlatego ci prezydenci – mówię akurat o prezydencie Macronie, ale myślę nie tylko o tym polityku – trzymają kciuki za opozycję w Polsce, a media na zachód od naszych granic opisują Polskę jako kraj zarządzany w sposób autorytarny.

Skoro już rozmawiamy o różnych symbolicznych postaciach, to rzeczywiście prezydent Emmanuel Macron potwierdził swoją rolę jako reprezentanta starych, kolonialno-imperialnych elit Zachodu, które traktują na sposób półkolonialny albo wręcz kolonialny naszą część Europy. Zupełnie kuriozalna była jego wypowiedź – aż się uśmiecham, bo była zupełnie groteskowa – mówiąca o tym, że Polska blokuje wszystko. Dosłownie cytuję: „Pologne bloque tout”. Jakby od Polski zależała cała klimatyczna zagłada współczesnego świata. Ujawnił nawet pewien element, powiedziałbym, histerii w tym zdenerwowaniu, że oto Polska ma swoje zdanie, że Polska chce harmonizować walkę o poprawę klimatu z potrzebą rozwoju swoich zdolności gospodarczych. Francja, opierając swoją potęgę na latach, a raczej na wiekach zatruwania atmosfery przez swój imperialny przemysł, podobnie jak Anglia, Niemcy – dzisiaj chciałaby nie dopuścić do wzrostu gospodarczego krajów, które były pozbawione suwerenności, nie mogły się rozwijać w wieku dziewiętnastym czy przez dużą część wieku dwudziestego, bo były podporządkowane obcym systemom politycznym. Nie chce pozwolić na to, żeby one mogły doganiać ten stary, imperialno-kolonialny rdzeń Europy Zachodniej. Myślę, że to jest jakiś wycinek tego, o co walczy i do czego dąży Prawo i Sprawiedliwość – wyjść z tej pułapki, a raczej z tego ograniczonego bardzo ścisłymi ramami miejsca, w którym chcieliby dzierżyć ster starzy władcy Europy. Na szczęście pretensje prezydenta Emmanuela Macrona, by sprawować funkcję nadzorcy całej Europy, są równie groteskowe jak jego wygląd.

Nie ma Pan obawy, że rola państwa w doktrynie czy myśli politycznej PiS-u jest zbyt duża, że rzeczywiście może to w którymś momencie doprowadzić do ograniczenia wolności jednostki?

To jest bardzo ważna kwestia. Bardzo poważna, nie ma co jej zbywać krótkimi odpowiedziami. Ja wskażę taką alternatywę, jaka mi przychodzi na myśl i pewnie gdzieś w tej alternatywie trzeba szukać odpowiedzi na Pana pytanie. Otóż z jednej strony, jeśli chcemy wyjść z pułapki średniego wzrostu gospodarczego, z tego ograniczonego na zawsze, wyznaczonego nam miejsca w strukturze światowego handlu, światowej gospodarki, to rola państwa musi być większa, musi być co najmniej taka, jaka jest w tej chwili, kiedy udało się częściowo renacjonalizować banki. Wcześniej nie posiadaliśmy przecież jako państwo żadnych banków w wyniku działalności poprzednich władz, poprzednich prezydentów. Kiedy próbujemy – i powinniśmy chyba nawet znacznie bardziej próbować tworzyć takie, powiedzmy, najbardziej ciągnące w górę nasze możliwości eksportowe, specjalne gałęzie najnowocześniejszego przemysłu, to tutaj pomoc państwa jest zasadnicza, bez niego nie uda się tego zrobić. Wszelkie opracowania polityczno-socjologiczno-gospodarcze dotyczące tego tematu mówią, że jedynym krajem, któremu udało się z peryferii wejść do tego bogatszego kręgu, jest Korea, i nie byłoby to możliwe bez znaczącej roli państwa. Możemy powtórzyć tę operację wyjścia z krajów średniego rozwoju do prawdziwej elity gospodarczej świata, ale tu państwo jest potrzebne.

Jednocześnie istnieje niebezpieczeństwo, o którym Pan Redaktor powiedział – żeby państwo, potrzebne w gospodarce, nie zastąpiło inicjatywy indywidualnej, prywatnej. Mniej boję się o wolność osobistą, bo nie widzę na nią żadnych zamachów ze strony obecnej władzy, ale mówię o wolności gospodarczej. To napięcie między etatyzmem a wolnością gospodarczą… Napięcie, które było widoczne w czasach II Rzeczpospolitej – między etatyzmem sanacji a obroną wolności gospodarczej między innymi przez Narodową Demokrację – trwa także w dwudziestym pierwszym wieku. Musimy znaleźć odpowiedź na pytanie, w którą stronę zwrócimy się bardziej, bo nie całkowicie; nie doktrynersko w stronę absolutnego panowania wolnego rynku, ani też w stronę absolutnego panowania państwowego interwencjonizmu, ale gdzieś pomiędzy tymi biegunami. Musimy dokonać wyboru według własnego rozeznania, wybrać, co jest lepsze dla Polski, dla społeczeństwa.

Etatyzm tworzy pewien układ, który może być układem zamkniętym, gdzie bierny, mierny, ale wierny jest ważniejszy niż ktoś, kto ma inicjatywę, otwarty umysł i jest gotowy stworzyć ten innowacyjny przemysł.

Dlatego ubolewam, że po raz kolejny postać pana Korwin-Mikkego niweczy szanse zbudowania stałego miejsca na naszej scenie politycznej dla partii czy ugrupowania, które reprezentowałoby myślenie wolnorynkowe w sposób konsekwentny. Myślę zresztą nie tylko akurat o tym liderze, który swoją ekstrawagancją w rozmaitych postaciach zawsze zadba o to, żeby ta wolnorynkowa formacja nie przeszła progu pięciu procent, ale także, niestety, o kilku innych liderach tej formacji. Zachowują się tak, jakby chcieli zniweczyć realną szansę wejścia Konfederacji do Sejmu. Ubolewam nad tym, bo chciałbym, żeby solidna, dobra formacja wolnorynkowa znalazła się w Sejmie. Obawiam się, że i tym razem to nie nastąpi.

Zaczyna się nowy rok akademicki, już rok po reformie Gowina. Jaki będzie uniwersytet?

Odpowiem najkrócej jak potrafię. Oprócz tego centymetra, na którym zostało niewiele dni do wyborów, mam też centymetr długości stu pięćdziesięciu centymetrów, taki standardowy, zwijany, który symbolizuje tygodnie, które pozostały mi do emerytury. Tak widzę przyszłość uniwersytetu: marzę o emeryturze. Zwłaszcza po reformie pana premiera Gowina.

Dlaczego?

Dlatego, że po prostu nie do zniesienia jest rozrost biurokratycznych absurdów, które reforma premiera Gowina tylko umocniła. Te punkty, te ciągle składane sprawozdania, dostosowane do ideologicznych trendów – w każdym razie, jeśli idzie o humanistykę – dyktowanych przez najgorsze pod tym względem uniwersytety amerykańskie czy zachodnioeuropejskie, pogrążone w szaleństwach ideologicznych gender i rozmaitych innych formach marksizmu… To nie jest przyszłość, w której bym się odnajdywał. Mam wrażenie, że uniwersytet wchodzi w fazę głębokiego kryzysu. To nie jest oczywiście tylko wina premiera Gowina, bo on się po prostu dostosowuje do trendu dominującego w najważniejszych, najbogatszych uniwersytetach świata zachodniego. Ta przyszłość uniwersytetu rysuje się tak daleko od tradycji uniwersytetu jako miejsca wymiany wolnej myśli, tak bardzo za to zbliża się do ideału politycznej poprawności, który niszczy wszelką swobodną dyskusję, że coraz trudniej jest wyobrazić sobie możliwość realizowania tego uniwersyteckiego ideału, który przyświecał choćby mojej uczelni w czasach Mikołaja Kopernika.

Jak do tego doszło? Dlaczego pan premier Gowin zdecydował się na taką reformę?

Ja przypisuję panu premierowi Gowinowi tylko najlepsze intencje, którymi, jak wiadomo, niestety jest podobno wybrukowane piekło. Te dobre intencje w tym przypadku polegają chyba na tym, by Polska, a raczej polskie uczelnie, awansowały w rankingach uniwersyteckich. Byśmy mogli dumnie wypiąć pierś, że Uniwersytet Jagielloński, w tej chwili najlepszy w tych rankingach, z miejsca chyba trzysta trzydziestego ósmego mógł może awansować do trzeciej, a może nawet drugiej setki. Niestety, jeśli idzie o humanistykę – cena za to jest jedna. Radykalny wzrost politycznej poprawności, bo jeśli chcemy zdobywać więcej punktów, tych światowych punktów, to musimy pisać o gender, o sprawach dotyczących świata w taki sposób, w jaki wypowiada się o nich szesnastolatka ze Szwecji, Greta Thunberg. Na tym poziomie intelektualnym, bo to jest właśnie ten poziom, którego oczekuje dzisiejsza humanistyka zachodnia. Być może rzeczywiście awansujemy i wtedy będziemy czuli się bardziej dumni z poziomu naszych uniwersytetów, niż jesteśmy w tej chwili. Ale wydaje mi się, że tego rodzaju nadzieje skrywają tylko kompleksy, których powinniśmy się wyzbyć, bo nie we wszystkim, naprawdę nie we wszystkim – w wielu rzeczach, ale nie we wszystkim powinniśmy naśladować to, co stało się ze współczesnym Zachodem.

Czy miał Pan okazję w cztery oczy porozmawiać na ten temat z wicepremierem Gowinem?

Tak. Pan wicepremier Gowin, kiedy jakoś tam publicznie protestowałem przeciwko tej reformie, oczywiście wspólnie z wieloma koleżankami i kolegami, przyjął mnie bardzo życzliwie i cierpliwie. Ponad półtorej godziny słuchał moich argumentów, nawet deklarując rozmaite, drobne korekty. Niestety drobne korekty niczego nie zmieniają, istota reformy pozostaje taka jaka jest. O ile, być może, koledzy z nauk ścisłych mogą się z tej reformy cieszyć – broń Boże nie wypowiadam się tutaj w ich imieniu – o tyle z całym przekonaniem mogę dzisiaj powtórzyć to, co mówiłem kilka miesięcy temu w czasie spotkania, na które zaprosił mnie pan wicepremier Gowin: że uważam tę reformę za katastrofę dla polskiej humanistyki.

Symboliczne jest oświadczenie konferencji rektorów, które właściwie zakazuje krytyki ideologii gender, ideologii LGBT.

Podał Pan ilustrację do tez, które przed chwilą wygłosiłem, więc czuję się zwolniony z obowiązku komentarza.

W takim razie na zakończenie poproszę o krótki komentarz do listu księdza arcybiskupa Marka Jędraszewskiego.

Ucieszyłem się bardzo, słysząc ten list w swoim parafialnym kościele w Przegorzałach, bo uświadomiłem sobie, jak wiele mogą biskupi, jeśliby chcieli mówić tylko tak, jak chce mówić nasz krakowski arcypasterz. Wystarczy chcieć mówić prawdę o tym, co grozi dzisiaj podstawom nie Kościoła – bo Kościół, wiadomo: ma gwarancję życia wiecznego, bramy piekielne go nie przemogą, jak czytamy w Piśmie Świętym. Ale Kościół może tak wiele w obronie ludzkiej natury przed atakiem, który został podjęty na podstawy ludzkiej natury w ideologii LGBT i w rozmaitych innych formach współczesnych ideologii inspirowanych marksizmem, a raczej jego kolejnymi dewiacjami. To właśnie, że Kościół może swoim energicznym „Non possumus” hamować drogę temu szaleństwu, zostało przy pomocy tego listu przypomniane. Bardzo bym chciał, żeby inni biskupi nie tylko listami, ale intensywną pracą duszpasterską przypomnieli nam, tak jak właśnie ten list przypomina, w jakim kierunku chciał prowadzić Kościół i naszą ojczyznę święty Jan Paweł II.

Wywiad Krzysztofa Skowrońskiego z prof. Andrzejem Nowakiem, pt. „Nie chciałbym, żeby Polska była dzielona”, znajduje się na ss. 1 i 2 październikowego „Kuriera WNET” nr 64/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Krzysztofa Skowrońskiego z prof. Andrzejem Nowakiem, pt. „Nie chciałbym, żeby Polska była dzielona” na s. 1 październikowego „Kuriera WNET”, nr 64/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dr hab. Karol Sacewicz: Delegatura IPN w Olsztynie posiada prawie 400 m.b. akt bezpieki. Nie znamy dobrze treści całości

– Stopień przebadania dokumentów bezpieki w Olsztynie jest różny. Wiadomo dużo o latach 80. na Warmii i Mazurach, jednak wciąż nie poznaliśmy wystarczająco lat 60. i 70. – mówi dr hab. Karol Sacewicz


Dr hab. Karol Sacewicz, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Olsztynie, opowiada o książce, którą współredaguje wraz z Piotrem Kurdelą. Jest nią „Antykomunizm Polaków w XX wieku”, która za niecałe dwa tygodnie ukaże się jako nowość wydawnicza IPN. W publikacji tej poddano analizie zjawisko antykomunistycznych postaw Polaków, rozpoczynając od publicystyki, poprzez działania organizacyjne, a kończąc na akcjach zbrojnych. Do współpracy zaproszono kilkadziesiąt osób z ponad 13 ośrodków akademickich, w tym prof. Andrzeja Nowaka i prof. Włodzimierza Suleję. Omawiany fenomen potraktowano bardzo szeroko – w pracy przeczytać będzie można o działaniach przeprowadzanych zarówno w kraju, jak i na emigracji. Uwadze autorów nie umknęły również postawy obywateli II Rzeczypospolitej o pochodzeniu innym niż polskie oraz aktywność grup etnicznych. W tym miejscu ks. dr Bogumił Wykowski przybliża treść swojego rozdziału traktującego o postawach antykomunistycznych Mazurów i Marmiaków.

Sacewicz mówi także o tym, jakie zbiory znajdują się w rękach delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Olsztynie. Posiada on 400 metrów bieżących akt wytworzonych przez miejscowy aparat bezpieczeństwa. Stopień ich przebadania jest zróżnicowany – wiadomo dużo o latach 80. na Warmii i Mazurach oraz o gospodarce rolnej na tym terenie w latach 1945-1956. Trochę słabiej natomiast znane są wydarzenia lokalne i warunki życia lat 60. i 70.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Prof. Andrzej Nowak: We współpracy z innymi ruchami europejskimi możliwa jest kulturalna rekonkwista

Prof. Andrzej Nowak o czterech latach rządów Prawa i Sprawiedliwości, oligarchizacji polskiego społeczeństwa i międzynarodowej walce o wartości kultury europejskiej.

Historyk podkreśla, że obóz dobrej zmiany poprzez rozwiniętą politykę społeczną polepszył byt biedniejszej części polskiego społeczeństwa, która nie skorzystała na transformacji ustrojowej tak jak postpeerelowska oligarcha. Po 1989 r. państwo polskie odziedziczyło po PRL oligarchię, która zaczęła dokooptowywać ludzi z obozu solidarnościowego, kształtując system oparty na pogardzie dla słabszych, starszych, gorzej wykształconych. Jak stwierdza prof. Nowak, funkcja państwa jako opiekuna słabszych jest dzisiaj „o wiele lepiej realizowana niż kiedykolwiek w III RP”.

Mimo wielu miłych słów skierowanych w stronę rządu gość „Poranka WNET” nie zapomina o słabych punktach polityki gabinetu najpierw Beaty Szydło, a później Mateusza Morawieckiego. Krytykuje politykę historyczną PiS-u oraz reformę organizacji szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Bardzo niedobrym zjawiskiem, o którym już wcześniej mówiłem, jest właściwie wzmocnie tego procesu […] przemiany uniwersytetów w środowiska wzmacniające myśl, co tu dużo mówić, skrajnie lewicową, niszczącą dla wszelkiej tożsamości przez reformę ministra Gowina.

Założenie reformy Gowina, odnośnie oparcia się na zachodnich standardach, może być dobre dla nauk przyrodniczych czy ścisłych, ale dla humanistyki oznacza narzucenie paradygmatu, w którym w badaniach najważniejsze są neomarksizm i LGBT, a debatę uniwersytecką cenzuruje się, odwołując spotkania i nie pozwalając na zapraszanie gości. Prof. Nowak deklaruje chęć porozmawiania z politykami PiS o tym, jak można by wyjść z tego kryzysu. Wyraża również nadzieję, że druga kadencja obozu dobrej zmiany, na którą liczy, przyniesie pozytywne zmiany także na polach kultury i polityki historycznej.

Ponadto historyk wyraża swój pogląd na jakość polskich mediów. Jest przerażony tym, że cała prasa lokalna jest w rękach jednego niemieckiego koncernu. Pragnie, aby rząd ten stan rzeczy zmienił.

Doszedł inny, odmienny, można powiedzieć alternatywny głos […] poprzez TVP, poprzez część rozgłośni radiowych. Bardzo cię cieszę, że trwa i rozwija się wspaniały eksperyment Radia WNET.

Jednocześnie cieszy się, że w ostatnich latach zostaje przełamywany głos unisono mediów prywatnych, które stworzyły monokulturę debaty publicznej, będącą przedłużeniem przekazu jednej z gazet. Młodzi Polacy uformowani przez media III RP mają „zaczadzone mózgi”.

Trzeba dążyć do tego, żeby wyjść z tego szantażu wyłącznej alternatywy- albo z Ameryką, albo śmierć, bo to skazuje nas na bardzo nierównoprawne traktowanie przez Amerykę.

Prof. Nowak stwierdza, że sojusz z USA nie jest dla nas zły. W obliczu zagrożenia ze strony Niemiec i Rosji – państw, które są w dobrych kontaktach, „jedynym remedium jest współpraca ze Stanami Zjednoczonymi”. Sądzi, że wyborcze zwycięstwo PiS-u w wyborach do europarlamentu umocni jego pozycję w rozmowach ze Stanami. W Europie szansę dla Polski widzi w politykach takich jak Matteo Salvini i ruchach, które występują w obronie kultury europejskiej w opozycji do neomarksizmu Gramsciego, którego marsz przez instytucje już się dokonał. Zdaniem prof. Nowaka marszu pojedynczo nie zatrzymamy, ale razem z innymi obrońcami wartości cywilizacji europejskiej z Francji, Włoszech, Niemczech, Austrii, Anglii możliwa jest kulturalna rekonkwista.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

WESPRZYJ BUDOWĘ NOWEGO STUDIA RADIA WNET: https://wspieram.to/studioWNET

 

Prof. Andrzej Nowak: Trudno będzie usunąć z ludzi nienawistne urojenia TVN, Onetu.pl i Lisa – wykonawców Ruchu 4 czerwca

Gościem Poranka WNET jest profesor Andrzej Nowak. Wspomina on Jana Olszewskiego oraz komentuje dla nas najnowsze wydarzenia polityki międzynarodowej.


Profesor Andrzej Nowak mówi o działaniach lustracyjnych Jana Olszewskiego na początku lat 90. Przypomina, że wówczas postkomunistyczne media poprzez stygmatyzowanie rządu Porozumienia Centrum po raz pierwszy w naszym kraju zaczęły zarządzać emocjami obywateli.

Nowak komentuje też próby powrotu Donalda Tuska, obecnie przewodniczącego Rady Europejskiej, do polityki krajowej. Historyk sugeruje, że taka decyzja związana jest z końcem kariery byłego premiera w Brukseli, zwłaszcza po ostatnim poście na Tweeterze o „specjalnym miejscu w piekle” dla osób bez pomysłu na bezpieczne przeprowadzenie Brexitu. Butny styl polityka doprowadził do utracenia przez niego wizerunku w polityce międzynarodowej. Najlepiej widać to na przykładzie jego zachowania podczas procesu wychodzenia Wielkiej Brytanii z UE, a dokładnie sposobu, w jaki prowadził negocjacje. Ponadto mówi, jaką winno Prawo i Sprawiedliwość przyjąć strategię przed wyborami.

„PiS powinien się starać się zasypywać podziały, ignorować nierzeczywistość w której żyje opozycja, przedstawiać prawdę co się udało zrobić dla społeczeństwa w 3 lata i co nie udało się zrobić poprzednim ekipom przez 30 lat. Odwoływać się do osiągnięć, nie do emocji”.

Więcej w porannym wydaniu Radia WNET

mf

Prof. Nowak o śmierci Adamowicza: Chciałbym, aby media się opamiętały. Wiele z nich żyje z nienawiści [VIDEO]

Bardzo bym chciał, by śmierć Adamowicza przyniosła opamiętanie. Trudno mi jednak w nie wierzyć bo wiem, jak działa logika mediów i partii w Polsce – mówi prof. Andrzej Nowak z Kolegium IPN.


Prof. Andrzej Nowak, członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, odnosi się w Popołudniu do zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Poniedziałek miał być dniem rozmowy profesora z prezydentem Andrzejem Dudą o reformie szkolnictwa wyższego, jednak wiadomość o śmierci Adamowicza doprowadziła do częściowej zmiany tematu dyskusji.

Zeszła na temat, który już był wykorzystywany (…) przez media wrogo nastawione do obecnego rządu, przedstawiające tę tragedię jako zbrodnię nienawiści politycznej. 

Członek Kolegium IPN uważa takie pojmowanie wspomnianego wydarzenia za normalne w kontekście podzielonego na dwa obozy polskiego społeczeństwa. Smuci go jednak wykorzystanie tej zbrodni jako okazji do delegitymizacji moralnej drugiej strony. Stwierdza, że w obliczu tragedii jedynymi słusznymi czynami są: cisza, zaduma i modlitwa.

Zakłócają tę zadumę właśnie występy polityczne związane z tą tragedią. 

Gość Poranka proponuje, by nawiązując do 40. rocznicy pielgrzymki Jana Pawła II do Polski i przypadającej na 2020 r. setnej rocznicy urodzin papieża Polaka spróbować wrócić do idei budowy kopca, w którym zakopano by złe myśli o współobywatelach.

Bardzo bym chciał, żeby przyszło opamiętanie, w które jednak trudno mi wierzyć, bo wiem jak funkcjonuje nawet nie logika partyjna, ale logika mediów, tych najgorszych mediów. (…) Po obu stronach konfliktów są media, które żyją z nienawiści. 

Profesor stwierdza, że śmierć prezydenta Gdańska jest okazją do powstrzymania się od żerowania na negatywnych emocjach przez media. Przypomina, że katastrofa w Smoleńsku zatrzymała na pewien czas ostrą krytykę kierowaną pod adresem byłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.