Macierewicz: pomoc Ukrainie jest kluczowa dla zachowania naszej niepodległości. Nie rozumie tego tylko Targowica

Featured Video Play Icon

Antoni Macierewicz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Były szef MON wspomina śp. Jana Olszewskiego w trzecią rocznicę śmierci, a także omawia sytuację za naszą wschodnią granicą.

Antoni Macierewicz wspomina śp. Jana Olszewskiego w 3. rocznicę śmierci. Określa go mianem jednego z ojców polskiej wolności. Przypomina, że rząd Olszewskiego był pierwszym sformowanym po całkowicie wolnych wyborach. Zdaniem gościa „Popołudnia Wnet” bez starań premiera Olszewskiego nie udałoby się wyrwać Polski z rosyjskiej strefy wpływów.

W ciągu niecałych 6 miesięcy rząd Olszewskiego podjął działania przywracające elementarną sprawiedliwość społeczną. Jego decyzje otworzyły proces likwidacji agentury komunistycznej oraz wchodzenia Polski do NATO.

Czytaj także: Przełomowe chwile najnowszej historii Polski oczami jej protagonisty. Wywiad Jana Olszewskiego dla „Kuriera WNET”

Omówiony zostaje również temat wsparcia Polski dla zagrożonej agresją rosyjską Ukrainy. Rozmówca Łukasza Jankowskiego podkreśla, że niepodległość Ukrainy jest kluczowa dla bezpieczeństwa i suwerenności naszego kraju.

Ten kto tego nie rozumie, jest chyba gotów podporządkować się sojuszowi niemiecko-rosyjskiego. To myśl targowicka, dla której niepodległość jest czymś niezrozumiałym.

W poniedziałek Szef MON Mariusz Błaszczak z wizytą Londynie. Tematem zagrożenie ze strony Rosji


Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

 

„Czyja będzie Polska?” 29. rocznica „nocnej zmiany”

29 lat temu, w nocy z 4 na 5 czerwca 1992 r., Sejm odwołał rząd premiera Jana Olszewskiego. Jedną z przyczyn tego wydarzenia było wykonanie sejmowej uchwały lustracyjnej.

Szef  MSW Antoni Macierewicz przesłał do parlamentu listę ponad 60 osób, których nazwiska figurowały w archiwach jako tajnych współpracowników Służby Bezpieczeństwa. Wśród nich był m. in. ówczesny prezydent Lech Wałęsa.

Spis był tajnym dokumentem, lecz jego zawartość szybko trafiła do parlamentarzystów, a następnie do mediów. Nazwany listą agentów albo listą Macierewicza, spowodował gwałtowną reakcję elit politycznych.

Wniosek o wotum nieufności dla rządu zgłosił w imieniu Unii Demokratycznej, Kongresu Liberalno-Demokratycznego i Polskiego Programu Gospodarczego Jan Maria Rokita. Poparł go też Sojusz Lewicy Demokratycznej. Dodatkowo swoje poparcie dla rządu cofnął prezydent. Centroprawicowy gabinet Olszewskiego, po niespełna pięciu miesiącach pracy, został odwołany.

Zanim do tego doszło, parlament stał się miejscem dramatycznych wydarzeń. Posłowie Michał Boni i Antoni Furtak, którzy byli na liście Macierewicza, zostali odwiezieni do szpitala z objawami ataku serca. Jacek Piechota z SLD złożył wniosek do prokuratury o ściganie szefa MSW.

Prezydent Lech Wałęsa publicznie oświadczył, że „rozpoczęto w trybie nagłym akcję lustracyjną”, która stosowana wybiórczo destabilizuje państwo i przesłał do Sejmu wniosek o odwołanie premiera.

Krótko przed północą, przed decydującym głosowaniem, premier Jan Olszewski wygłosił przemówienie, w którym zadał dramatyczne pytanie: „Czyja będzie Polska?”

Jest Polska, była Polska przez czterdzieści parę lat – bo to jednak była Polska – własnością pewnej grupy. (…) Myśmy w imię własnych racji politycznych zgodzili się na pewien stan przejściowy. I zdawało się, że ten czas się skończył. Skończył się wtedy, powinien się skończyć, kiedy uzyskaliśmy władze pochodzącą z demokratycznego, prawdziwie demokratycznego wyboru. A dzisiaj widzę, że nie wszystko się skończyło, że jednak wiele jeszcze trwa i że to, czyja będzie Polska, to się dopiero musi rozstrzygnąć – powiedział wtedy Olszewski.

Wydarzenie sprzed 29 lat wspominał na antenie Radia WNET Jan Parys, który w rządzie Jana Olszewskiego był ministrem obrony narodowej. Wskazywał  na genezę wydarzeń z 4 czerwca 1992 roku.

Po odwołaniu gabinetu Jana Olszewskiego misję utworzenia kolejnego rządu otrzymał Waldemar Pawlak- 33-letni lider Polskiego Stronnictwa Ludowego. Nie udało mu się jednak zdobyć większości w Sejmie. W lipcu 1992 r. premierem została Hanna Suchocka z Unii Demokratycznej.

Źródło: portal Wnet.fm/media

A.N.

Idee wolnomularskie przenikały do PRL różnymi drogami / Andrzej Świdlicki, „Kurier WNET” nr 82/2021

Masonów w PRL nie represjonowano, ale nawet dopuszczono do kontraktu stulecia, jakim był Okrągły Stół, byli więc jednym z partnerów komunistów w transformacji i jej beneficjentami.

Andrzej Świdlicki

Opozycyjni intelektualiści PRL, masoneria, Zdzisław Najder

W recenzji z książki Wojciecha Wasiutyńskiego Źródła niepodległości Zdzisław Najder zbeształ autora, że poważnie traktuje pojęcie ‘mentalności masońskiej’, którym posługiwał się lider Narodowej Demokracji Roman Dmowski. Nazwał to niedźwiedzią przysługą wyświadczoną temu politykowi. Samo pojęcie ‘mentalności masońskiej’ zaliczył do pięciu najbardziej rozpowszechnionych „koncepcji konspiracyjnych”, nazwał „przejawem myślenia magicznego a jednocześnie kompleksu niższości i poczucia bezsiły”. Takie koncepcje – pisał – „rozpowszechniają się wówczas, kiedy ludzi, którzy czują się zagrożeni, nie stać na trzeźwą analizę procesów historycznych, których są podmiotem”. „Jest to ten sam typ myślenia – kontynuował – który przypisuje poruszanie się maszyn tkwiącym w środku demonom” („Kultura” 4/1978).

Z dzisiejszej perspektywy ta próba zdyskredytowania pojęcia ‘masońskiej konspiracji’ wygląda na samoobronę, bo sam Najder tkwił w niej po uszy.

Według jego syna Krzysztofa, Zdzisław Najder (1930–2021) był: „człowiekiem wybitnym, ale też kontrowersyjnym i pełnym sprzeczności”. Charakterystyka trafna, niewystarczająca.

Z zawodu literaturoznawca, znawca twórczości Josepha Conrada, z temperamentu publicysta, z przekonań integracjonista, atlantysta, globalista, germanofil, w okresie późnego Gierka animator dysydenckiej grupy intelektualistów Polskie Porozumienie Niepodległościowe (PPN), dyrektor Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa (1982–87), w maju 1983 skazany na karę śmierci przez sąd wojskowy w sfingowanym procesie o szpiegostwo, w okresie transformacji doradca Lecha Wałęsy i szef zespołu doradców premiera Jana Olszewskiego. Służbie Bezpieczeństwa PRL znany jako TW „Zapalniczka” i „Conrad”. Jego współpraca z SB pod pierwszym z tych kryptonimów wyszła na jaw przy okazji wyrównywania lustracyjnych porachunków między rządem Olszewskiego a prezydentem Wałęsą. Niewątpliwie postać politycznie aktywna, w świecie obyta, może wydawać się barwna, ale niekomunikatywna i skryta.

Tłumacząc się z kontaktów z policją polityczną PRL (1957–63), mówił o „grze”, „wprowadzaniu w błąd”, „ochronie przyjaciół”, „sondowaniu przeciwnika”. Dawał do zrozumienia, że jego kontakty same w sobie nie były naganne, a gdyby stała za nim jakaś organizacja, to byłyby usprawiedliwione. Te tłumaczenia w najlepszym razie uznano za racjonalizację kolaboracji ex post, najczęściej z nich kpiono.

Teoretycznie Najder w młodym wieku 28 lat mógł sobie wyobrażać, że w okresie odwrotu od październikowej odwilży warto było wysondować MSW w sprawie inicjatywy „obudzenia” masonerii. Być może widział w wolnomularstwie nową, tolerowaną przez władze formę politycznej aktywności, bo antykościelną i antyendecką.

Można się zastanawiać, czy wolnomularstwo było tematem rozmów Najdera z Józefem Retingerem w Oksfordzie w 1957 r., gdy po raz pierwszy jako początkujący literaturoznawca wyjechał za granicę na 7-miesięczne stypendium ZLP, ściągając na siebie po powrocie uwagę Wydziału IV Departamentu III MSW.

Retingera – szarą eminencję polityki europejskiej – posądza się o członkostwo we francuskiej loży Les Renovateurs i polskim oddziale B’nai B’rith. Według Bogdana Podgórskiego: „przyjęcie tej tezy [że Retinger był masonem] powoduje […], że wszystko, co dotyczy jego osoby, nagle staje się zrozumiałe i przestaje być tak tajemnicze. Również ta jego tajemniczość oraz to, że działał zawsze za kulisami, wskazywałoby na charakterystyczny dla masonerii styl działania. To mogłoby również tłumaczyć fakt, że zawsze był lepiej i szybciej poinformowany od innych” (B. Podgórski, Józef Hieronim Retinger).

O Retingerze mówi się, że miał zmysł do wyłapywania obiecujących talentów i inspirowania ich pomysłami. Być może w Najderze dopatrzył się potencjału. Podobieństwa między nimi są zastanawiające. Pierwszy współtworzył zza kulis Klub Bilderberg, będący tajnym samozwańczym towarzystwem wszystko-lepiej-wiedzących polityków i bankierów, a drugi grupę PPN – tajne towarzystwo wszystko-lepiej-wiedzących wolnomyślicieli, a później także Społeczną Radę Gospodarki Narodowej. Gremia te miały ambicje polityczne, a liczył się dla nich punkt widzenia elit.

Bilderberg i PPN myślały perspektywicznie o urządzeniu świata, zakładając jego integrację w ponadnarodowych strukturach. Miały więc cele znacznie wykraczające poza klub dyskusyjny. Realizowali je zza kulis, chcąc wpływać na polityczne decyzje ludzi u władzy. To ostatnie jest zresztą charakterystyczne dla masonerii, stroniącej od jawnej działalności politycznej, z której można by ją rozliczyć, lecz interesującej się polityką od strony programów, koncepcji, zasad uprawiania, taktyki.

Zarówno Retinger, jak i Najder słabo rozumieli gospodarkę, nie mieli doświadczenia w administracji, lecz za to byli skłonni zastępczo myśleć za innych i podsuwać pomysły.

Retinger mógł mieć wpływ na przyznanie Najderowi stypendium Fundacji Forda – jej dyrektor na Europę, Shephard Stone, był aktywny w Bilderbergu i przebywając w Warszawie, spotkał się z działaczami Klubu Krzywego Koła i prywatnie z Najderem. Niewykluczone, że w 1959 r., przebywając w USA na stypendium Forda, dzięki czyjemuś poparciu, być może Retingera, Najder dostał dodatkowe 9-miesięczne stypendium doktoranckie w St. Antony’s College w Oksfordzie. Co jeszcze ciekawsze, przezornie wystarał się o nowe w następnym roku. Zastanawia, że mało znany naukowiec – nie wiadomo, czy literaturoznawca, czy filozof-estetyk, z kraju zza żelaznej kurtyny – miał taką łatwość w załatwianiu sobie stypendiów doktoranckich w oksfordzkim college’u powiązanym z Foreign Office.

Przedłużenie pobytu za granicą skomplikowało mu stosunki ze Służbą Bezpieczeństwa, więc za cenę paszportu gotów był do ustępstw. W czerwcu 1961 r., obiecując bezpiece konkretne usługi, wyjechał do Anglii po raz trzeci. Retinger wówczas nie żył, ale Najder przyjaźnił się z jego osobistym sekretarzem Janem Pomianem. Po powrocie do Polski w kwietniu 1962 r. wykręcał się od kontaktów z MSW, zdjęto go więc z rejestru aktywnych TW i w 1964 r. ukarano odmową paszportu.

Warto mieć przed oczyma kalendarz: Najder wrócił z przedłużonego pobytu na stypendium Forda latem 1960 r., na około pół roku przed „przebudzeniem” niezależnej loży „Kopernik” rytu szkockiego przez siedmiu przedwojennych mistrzów.

Kilka miesięcy po jego powrocie z drugiego stypendium w St. Antony’s jego bliski przyjaciel J. Olszewski został zalożowany w „Koperniku”, gdy już było wiadomo, że niczym to nie grozi. Najder przyjaźnił się z przyjętym do „Kopernika” w lutym 1961 r. Janem Józefem Lipskim, znanym mu z Klubu Krzywego Koła. W 1962 r. Lipski uzyskał trzeci stopień wtajemniczenia, w tym samym roku awansował na przewodniczącego loży, a z czasem na Wielkiego Mistrza Loży Narodowej Polski.

(Na marginesie warto zauważyć, że koleżanką J.J. Lipskiego z Instytutu Badań Literackich była Jadwiga Kaczyńska, a on sam miał wychowawczy wpływ na bliźniaków Lecha i Jarosława).

Lipski tłumaczył, że masoneria dawała kontakty zagraniczne i finansowe wsparcie m.in. na pomoc dla represjonowanych. Istotnie Polska Loża Macierzysta „Kopernik” z siedzibą w Paryżu, działająca w strukturach Wielkiej Loży Francji, takiego wsparcia udzieliła co najmniej przy dwóch okazjach i reprezentowała polskie wolnomularstwo za granicą. Olszewski mówił, że masoneria miała zabawne rytuały, ale służyła za dogodną przykrywkę działalności opozycyjnej.

Z pewnością bezpieka mniej interesowała się panami w określonym wieku o dziwnym upodobaniu do fartuszków, cyrklów i ptaka sowy, którzy na przesłuchaniu mogli udawać ekscentrycznych pomyleńców, niż np. niezależnym ruchem związkowym czy niepokornymi księżmi.

Masonów w PRL nie represjonowano, ale nawet dopuszczono do kontraktu stulecia, jakim był okrągły stół, byli więc jednym z partnerów komunistów w transformacji i jej beneficjentami.

W końcówce rządów Edwarda Gierka Olszewski i Najder działali w PPN, grupie o wyraźnych cechach wolnomularskich, a Lipski zaangażował się w Komitecie Obrony Robotników, gdzie był jednym z czterech wolnomularzy obok Edwarda Lipińskiego, Ludwika Cohna i Jana Kielanowskiego. Stosunki Najder-Olszewski po ujawnieniu zapalniczkowego epizodu w życiorysie conradysty były możliwym powodem zerwania stosunków między nimi. Najder przyznał się przyjacielowi, że brał od SB pieniądze, ale zrobił to dopiero pięć miesięcy po publicznym ujawnieniu współpracy. Olszewski, początkowo nastawiony wstrzemięźliwie do zapalniczkowych rewelacji ujawnionych w „Nie” Jerzego Urbana, mógł poczuć się wywiedziony w pole.

„Czy jest Pan masonem”? – zapytał Najdera nieco obcesowo Roman Kałuża, autor niepublikowanej książki o nim pod intrygującym tytułem „Człowiek z cienia”. „Nigdy nie byłem” – odparł zapytany. Przyznał zarazem, że „znał ludzi, którzy mieli taką opinię”, a „jego entuzjazm dla europejskiej integracji bywał interpretowany jako kosmopolityzm”.

Człowiek z cienia nie ukazał się drukiem. Najder nie zaaprobował końcowej wersji, mimo że cała książka była kompilacją rozmów z nim. Zagroził nawet, że się od niej odetnie, jeśli wyjdzie wbrew jego woli.

Kosmopolityzm, czyli postawa uznająca, że ojczyzną człowieka nie jest kraj urodzenia ani nawet zamieszkania, lecz cały świat, wyrażająca się w dążeniu do zbudowania jego politycznej i społecznej jedności – to podstawowy składnik wolnomularskiej filozofii: „Narodowości we współczesnej Europie stają się – stopniowo, powoli ale wyraźnie – szczególnymi i niepowtarzalnymi pomostami do ludzkości” – pisał Najder w 1989 r., dając do zrozumienia, że nie są wartością samą w sobie (Wymiary polskich spraw, Most, Warszawa 1990, s. 147). Jego teksty często zawierają odniesienia do pomostów, okien i bram, zupełnie jakby przewidywał eurobanknoty wyobrażające abstrakcyjne budowle.

Nie tylko Roman Kałuża podejrzewał Najdera o związki z masonerią. Za masona brano go w Wydziale XIV Departamentu I MSW, który rozpracowywał go bardzo skutecznie w ważnym okresie, gdy działał w PPN, dyrektorował RP RWE i był czynny w polskim życiu politycznym na wczesnym etapie transformacji. Wydział nielegałów MSW ufundował mu nawet stypendium, o którym on sam sądził, że pochodziło od katolickiej fundacji z Niemiec. Nielegał (agent niekontrolowany przez lokalną rezydenturę) Andrzej Madejczyk, „Lakar”, podwójny agent Służby Bezpieczeństwa i zachodnioniemieckiego BND, przyjaźnił się z nim długo i blisko, skutecznie szkodząc Wolnej Europie, zwłaszcza na bardzo ważnym podwórku rzymskim, co opisałem w książce Pięknoduchy, radiowcy, szpiedzy… (wyd. Lena, Wrocław 2019).

Podejrzewanie Najdera o związki wolnomularskie mogło tkwić u podłoża niezrozumiałej niechęci do niego ustępującego dyrektora RP RWE Zygmunta Michałowskiego. Niska opinia, jaką Michałowski miał o tekstach PPN, i zgroza na myśl, że Najder przychodził do Monachium realizować politykę Jerzego Giedroycia, nie tłumaczą w pełni ostentacyjnego dystansowania się Michałowskiego od niego ani akcentowania swoich związków z Kościołem dla wykazania kontrastu.

Dystans wobec Najdera utrzymywał także prymas Józef Glemp i Episkopat Polski. Biskupi nie wstawili się za nim po skazaniu na karę śmierci, za to episkopat skarżył się ambasadzie USA na niektóre komentarze polityczne rozgłośni. Skutkiem było to, że Watykan – do połowy lat 80. międzynarodowa giełda informacji o Polsce – był dla Najdera spiżową bramą.

Czy ten niechętny stosunek hierarchów tłumaczy antyreklama, którą w Stolicy Apostolskiej robił Wolnej Europie i Najderowi nielegał Madejczyk? Po części tak, ale możliwe, że episkopat scedował na niego część swojej niechęci do Jerzego Giedroycia lub podejrzewał, że dyrektor RP RWE był zalożowany. Podejrzeń nie było za to w Londynie, gdzie prezydent RP Edward Raczyński po wyroku sądu wojskowego odznaczył Najdera Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a po odejściu z Monachium nazwał „wielce zasłużonym dla sprawy polskiej”.

Obok kosmopolityzmu cechą masońską („ostoją” według Deklaracji Europejskiej Konferencji Wolnomularskiej ze Strasburga z 1993 r.) jest entuzjazm dla europejskiej integracji. W jej promocji wolnomularstwo odegrało prominentną rolę, by przypomnieć postać austriackiego arystokraty i masona Richarda Coudenhove-Kalergiego, członka loży „Humanitas”, który w latach 20. XX wieku ogłosił manifest postulujący otwarcie granic i wymieszanie ludności, czyli zniszczenia narodowej tożsamości i patriotyzmu. Kilkadziesiąt lat później dzięki takim pomysłom Europa coraz mniej jest Europą, a za to coraz bardziej domem całego świata. Po wojnie ważną rolę w ruchu europejskim odegrał Retinger, współtwórca działającego od 1954 roku Klubu Bilderberg będącego uzupełnieniem amerykańskiej Council on Foreign Relations, na co wskazuje pokrywanie się członkostwa i pokrewieństwo celów politycznych.

Współzałożycielem innej globalistycznej organizacji – Komisji Trójstronnej (USA, Europa i Japonia) jest współpracownik Davida Rockefellera Zbigniew Brzeziński. Komisja działa od 1973 r. na zasadach przyjętych przez Retingera przy organizowaniu Bilderbergu. Brzeziński – członek Bilderbergu od połowy lat 60. – był politycznym guru dyrektora Rozgłośni Polskiej RWE Jana Nowaka. Najder także go znał, konsultował się z nim m.in. przed zainaugurowaniem PPN i w okresie, gdy ważyły się jego losy w radiu.

Trio Nowak-Brzeziński-Najder za pośrednictwem Wolnej Europy, jedynego niekontrolowanego przez komunistów massmedium, zarządzało percepcją Polaków w PRL, kształtując horyzont ich wyobrażeń o tym, co było politycznie możliwe (czytaj: zgodne z długofalowym interesem politycznym Stanów Zjednoczonych).

Innym łącznikiem między Bilderbergiem a Wolną Europą jest zasłużony w jej utworzeniu C.D. Jackson – magnat prasowy i przyjaciel Eisenhovera, którego imieniem nazwano największą salę w siedzibie RWE w Monachium. Kleine, aber nette Gesellschaft, którego duchowym patronem jest Retinger.

Nowak i Najder byli sobie bliscy nie tylko dzięki znajomości z Brzezińskim, ale także poglądowo. Pierwszy z nich do 1962 r. był członkiem, wcześniej działaczem PRW NiD (Polskiego Ruchu Wyzwoleńczego Niepodległość i Demokracja), stawiającego sobie za cel utworzenie światowego państwa, co jest celem masonerii: „Powiązane w skali światowej narody [sfederowane] zachowają swą niepodległość przy jednoczesnym ograniczeniu swej suwerenności państwowej na rzecz odpowiednich ogniw Państwa Światowego” (NiD, Karta Wolnego Polaka). Polska w wyobrażeniu NiD miała być niepodległa z nazwy, a sfederalizowana w treści. Nasuwa to skojarzenia ze stalinowską formułą Polski narodowej w formie i socjalistycznej w treści. Z kolei w dokumencie PPN (Polskie Porozumienie Niepodległościowe Wybór tekstów, Polonia, Londyn 1989) można znaleźć pean ku czci masońskiej cnoty braterstwa jako podstawy procesów integracyjnych w Europie: „wierzymy w powszechną ewolucję stosunków międzynarodowych w kierunku współpracy wolnych, równouprawnionych, znających się nawzajem narodów i w dalszą erozję centralistycznych mocarstw.

Wierzymy w suwerenną Polskę w dzisiejszych granicach, z których każda będzie bramą, zabezpieczoną szanowanym powszechnie prawem, a nie drutem kolczastym, murem i fosą”. Kogo PPN miał na myśli, pisząc o „erozji centralistycznych mocarstw”? Może Watykan?

NiD i PPN łączy brak spójności w myśleniu o niepodległości Polski. NiD nie tłumaczył, jak państwo, ograniczające suwerenność na rzecz ogniw światowego państwa, mogłoby ją zachować, PPN sądził, że idea niepodległości wyzwoli Polaków spod kurateli ZSRR, ale nie wyjaśnił, jak mogliby ją utrzymać w świecie ponadnarodowego braterstwa. Na niepodległość Polski PPN patrzył w kontekście spodziewanego zjednoczenia RFN z NRD i widział ją jako warunek i wstęp do szerszej integracji europejskiej: „zjednoczenie Niemiec, gdy do niego dojdzie, nie powinno spowodować nowego zakłócenia w stosunkach polsko-niemieckich, lecz powinno stać się czynnikiem ogólnej integracji tej [środkowowschodniej] części kontynentu”. Teksty PPN z dzisiejszej perspektywy mocno trącą myszką, są przeteoretyzowane i rażą naiwnością, niemniej są wyrazem myślenia społecznie niereprezentatywnego środowiska warszawskich intelektualistów drugiej połowy lat 70.

Czy PPN był inspirowany przez NiD? Łącznikiem między obydwoma ugrupowaniami był Jerzy Lerski, kalifornijski profesor, ważny działacz NiD we wczesnym okresie, przyjaciel Jana Nowaka, tak jak on kurier z czasów okupacji. Poparcie Lerskiego dla PPN (niewykluczone, że także finansowe) odwzajemnił Najder koncepcyjnym wkładem w firmowaną przez Lerskiego inicjatywę Studium Spraw Polskich. Nasuwa się pytanie, czy działalność Najdera w PPN, jego znajomość z Lerskim (był jednym z mężów zaufania PPN), kontakty z Nowakiem i jego guru Brzezińskim miały wpływ na jego dyrektorską nominację w Wolnej Europie? Jeśli miały, to niewystarczający. Mimo że RWE formalnie nie była wówczas pod kuratelą CIA, agencja wciąż w Monachium sporo znaczyła, co znajdowało wyraz zwłaszcza w sytuacjach politycznego przesilenia. Najder miał od niej zielone światło.

Wydaje się nieprawdopodobne, że na Najdera czekano w Monachium trzy i pół roku – od kwietnia 1978 r., gdy w Wiedniu posadę zaproponowano mu po raz pierwszy, do grudnia 1981, gdy przebywając na kolejnym stypendium w Oksfordzie, przyjął ją w reakcji na stan wojenny. Oczywiste jest więc, że tzw. mocodawcom rozgłośni, jak mawiała propaganda PRL, bardzo na nim zależało.

Jako dyrektor rozgłośni polskiej Najder na pierwszym przynajmniej etapie wyobrażał sobie, że będzie w Monachium realizował politykę Jerzego Giedroycia, ale stosunkowo szybko poróżnił się z nim na tle stosunku do Kościoła. Prywatnie zapewne się z nim zgadzał, ale jako dyrektor rozgłośni polskiej nie miał porównywalnej z „Kulturą” swobody w ocenie posunięć episkopatu i prymasa. Polityka Stanów Zjednoczonych stała na gruncie tzw. ogólnonarodowego dialogu, w którym Kościół był pośrednikiem i uczestnikiem. Wolna Europa nie mogła stawać jej na przekór. Jednak przed konfliktem z Kościołem Najder i tak się nie uchronił, co przeciwko rozgłośni wykorzystała Służba Bezpieczeństwa i niezawodny Madejczyk.

Nie mając żadnego doświadczenia w kierowaniu zespołem ludzkim, skutecznie go podzielił. Sprawiał wrażenie, że nie był jego częścią, mimo że za niego odpowiadał, lecz był niejako Wolnej Europie wypożyczony przez bliżej nieokreślonych „mandatariuszy”. Wówczas nie domyślano się, o kogo mogło chodzić; dziś ta jego podzielona lojalność wobec amerykańskiego pracodawcy i wolnomularstwa jest bardziej czytelna. Wprowadził nowe audycje na dobrym poziomie, w tym jedną pod jawnie wolnomularskim tytułem „Europa bez granic”. Wolnomularskie skojarzenia nasuwa też jego radiowy pseudonim „Mateusz Kielski” i 3-odcinkowy cykl o historii wolnomularstwa przygotowany przez księdza Stanisława Ludwiczaka.

Radosny odgłos kielni pobrzękiwał w jego komentarzu z okazji drugiej rocznicy Sierpnia, w którym mówił o masońskim ideale braterstwa i postępu: „[Solidarność] była wprowadzeniem w codzienne życie szerokiego oddechu idealizmu, uczciwości, międzyludzkiego braterstwa.

Czym niegdyś dla nędznych wsi i brudnych miasteczek średniowiecza były strzeliste gotyckie katedry – tym stała się dla współczesnej Polski Solidarność […] stała się otwarciem okien na możliwość innego życia. Była ideą zmuszającą ludzi do tego, aby stawali się lepsi, niż są”. Skądinąd śmiałe było porównanie Solidarności ze średniowiecznymi katedrami, jeśli wziąć pod uwagę, że przy ich budowie zaangażowane były konfraternie zrzeszające rzemieślników, w szczególności majstrów budowlanych, którzy dokładali starań, by tajniki ich zawodowej wiedzy nie wydostały się poza wąski krąg wtajemniczonych.

Idee wolnomularskie przenikały do PRL różnymi drogami. Niektórymi chadzał znawca twórczości Josepha Conrada o niezdrowym upodobaniu do zagranicznych stypendiów, co wykorzystała Służba Bezpieczeństwa w rozpracowaniu go i skompromitowaniu. „Ile jest dróg?” – pytał Najder w jednym w tytule jednej ze swych książek. Można pytanie odwrócić: A którymi podążał on sam? Warto sporządzić ich mapę, by wyrobić sobie opinię, dokąd, zastępczo myśląc za Polaków, chciał ich doprowadzić.

Artykuł Andrzeja Świdlickiego pt. „Opozycyjni intelektualiści PRL, masoneria i Zdzisław Najder” znajduje się na s. 8 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 82/2021.

 


  • Kwietniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Andrzeja Świdlickiego pt. „Opozycyjni intelektualiści PRL, masoneria i Zdzisław Najder” na s. 8 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 82/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dr Grabowski: Testament Jana Olszewskiego jest nadal aktualny, choć wątpię, że będzie przestrzegany – „Jesteśmy razem”

Gościem w audycji „Jesteśmy razem” był dr Dariusz Grabowski – ekonomista, polityk, z ramienia Ruchu Odbudowy Polski poseł na sejm RP (1997-2001), Europoseł LPR (2004-2009).

Dariusz Grabowski jest współtwórcą ugrupowań o charakterze patriotycznym i prawicowym oraz przedsiębiorcą.

27 sierpnia przedsiębiorcy polscy podpisali porozumienie z Polskim Stronnictwem Ludowym o obronie interesów małych i średnich polskich przedsiębiorstw. Dzięki temu z list PSL startowali przedsiębiorcy, którzy chcieli walczyć w Sejmie o tę grupę społeczną, która ich zdaniem nie jest reprezentowana w parlamencie. Rozmawialiśmy czy ta inicjatywa przyniosła oczekiwane rezultaty? Co nowego i dobrego zaproponowała Polakom w roku 2019? Dlaczego przedsiębiorcy nie popierają programu Prawa i Sprawiedliwości, lecz raczej go krytykują?

W audycji wspominaliśmy Jana Olszewskiego, ocenialiśmy realizację jego idei przez obecny rząd oraz rozmawialiśmy o sytuacji przedsiębiorców. Przedstawiliśmy także najnowszą książkę Marka Kalbarczyka „Ich trzecie oko”.

Marek Kalbarczyk podpisuję książkę „Ich trzecie oko”

Piotr Woyciechowski: Można mówić o pewnego rodzaju kryzysie wśród służb. Wymiana kadrowa budzi jakiś znak zapytania

Jakim człowiekiem był Jan Olszewski i jakie wskazania po sobie zostawił? Czemu można mówić o kryzysie w służbach? Jaka będzie przyszłość strefy euro? Odpowiada Piotr Woyciechowski.

Piotr Woyciechowski wspomina śp. premiera Jana Olszewskiego, którego pierwsza rocznica śmierci minęła w piątek. Nasz gość był szefem Wydziału Studiów w gabinecie Antoniego Macierewicza. O śmierci byłego szefa polskiego rządu mówi:

Wielka strata dla Polski i establishmentu politycznego.

Zostawił on po sobie wiele wytycznych. Chciał by doprowadzony do końca został rozrachunek z systemem komunistycznym, o którym głośno mówił, że był totalitarnym systemem narzuconym przez Sowietów, a służące mu służby to organy zbrodnicze. To, że mamy Instytut Pamięci Narodowej, jest zdaniem Woyciechowskiego krokiem naprzód. Żałuje on przy tym, że prezydent zawetował uchwałę pozbawiającą stopni generalskich wojskowych, którzy zasiadali w Wojskowej Radzie Ocalenia Narodowego.

Jan Olszewski jako człowiek, nigdy nie miał pogardy dla zwykłego człowieka. […] Zawsze znajdował czas. […] Nigdy nie stracił kontaktu ze zwykłym człowiekiem.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego przypomina jak Jan Olszewski w drodze do biura wielokrotnie zatrzymywał się by wysłuchać tego, co chcieli przekazać mu ludzie. Mówi również o trzęsieniu ziemi w służbach specjalnych, czyli wielkich zmianach w ich strukturach.

Można mówić o pewnego rodzaju kryzysie wśród służb.

Wojciechowski zauważa, że zmiany na najważniejszych stanowiskach kierowniczych służb oznacza ich tymczasowe „przejście na stan oczekiwania”. Jak w każdej bowiem instytucji przy zmianie szefostwa następuje moment zawieszenia, w którym nie ma pewności, które dotychczasowe działania zostaną podtrzymane przez nowe kierownictwo i jakie nowe zostaną rozpoczęte.

W tych ciężkich czasach w jakich jesteśmy wymiana kadrowa osoby, która zapewniała ciągłość działań, budzi jakiś znak zapytania.

Ekspert ds. służb specjalnych zastanawia się, dlaczego nastąpiły takie zmiany, ponieważ dawna kadra zapewniała służbom specjalnym stabilność działania. Jest ona nam tym bardziej potrzebna teraz, kiedy Rosja przypuściła na nas bezpardonowy atak propagandowy.

Kolejnym państwem, które wyjdzie z Unii będą Włochy.

Woyciechowski recenzuje książkę prof. Ashoka Mody’ego „Eurotragedia. Dramat w dziewięciu aktach”. Opowiada ona o dziejach i przewidywanej przyszłości waluty euro. Zauważa on, że do lat 70. Wspólnoty Europejskie to był „kaganiec na rzecz uzależnienia Niemiec od Francji i reszty Europy”. Następnie jednak Niemcom udało się wykorzystać zbudowane struktury europejskie na własna korzyść, jako środek umocnienia ich dominacji gospodarczej w Europie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Rok temu odszedł były premier Jan Olszewski

Działacz opozycji demokratycznej, obrońca w procesach politycznych w okresie PRL i uczestnik Powstania Warszawskiego zmarł 7 lutego 2019 r.

Jan Olszewski urodził się 20 sierpnia 1930 r. w Warszawie. Pochodził z rodziny związanej z Polską Partią Socjalistyczną. Własną działalnosć polityczną rozpoczął, tuż po wojnie, w Polskim Stronnictwie Ludowym.

W latach 1956–1962 należał do Klubu Krzywego Koła, od 1958 do 1961 wchodził w skład zarządu tego klubu. Po rozwiązaniu tej organizacji uczestniczył w spotkaniach u Jana Józefa Lipskiego.  był obrońcą w procesach politycznych m.in. Melchiora Wańkowicza (1964), Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego (1965), Janusza Szpotańskiego (1968), Adama Michnika i Jana Nepomucena Millera. W 1976 uczestniczył w zakładaniu Komitetu Obrony Robotników. Był współautorem pierwszego statutu NSZZ „Solidarność”. Pełnił funkcję pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego w procesie zabójców bł. ks. Jerzego Popiełuszki.

Od 6 grudnia 1991 r. przez 6 miesięcy kierował rządem Rzeczpospolitej Polskiej. Po obaleniu tego rządu współtworzył Ruch dla Rzeczpospolitej i Ruch Odbudowy Polski. W latach 1990-1991 i 2005-2006 był zastępcą prezesa Trybunału Stanu.

W dzisiejszym „Popołudniu WNET Jana Olszewskiego wspominał Antoni Macierewicz. Mówił m.in:

Polsce brakuje Jana Olszewskiego. Mówi się, ze nie ma ludzi niezastąpionych. Być może tak jest w normalnych czasach. W momencie, kiedy suwerenność i tożsamość Polski jest tak mocno kwestionowana, ludzi takich jak Jan Olszewski naprawdę bardzo brakuje. […] Całe życie poświęcił walce o niepodległość.

 

Kłus: Jan Olszewski zasłużył się w dziejach Polski i uważam go za męża stanu

Artur Kłus przedstawia książkę „Premier. Jan Olszewski”. Autor wiele lat znał byłego premiera i odbył z nim wiele rozmów. Książka przedstawia głównie okres rządu Jana Olszewskiego.

 

 

Pierwszy raz udało mi się spotkać z Janem Olszewskim w 2007 roku podczas pisania pracy dyplomowej i właściwie ta przygoda od 13 lat trwała nieprzerwanie do 2017 roku, kiedy odbyłem ostatnią rozmowę z byłym premierem. 19 rozmów stanowi kręgosłup książki – opowiada Artur Kłus.

Książka zbudowana jest z pewnym opisem narracji zasięgniętym ze źródeł dostępnych w bibliotekach, czy w różnych archiwach. Klamrą wszystkich dyskusji i podrozdziałów jest relacja Jana Olszewskiego.

Byłem mile zaskoczony i zdziwiony, że osoba z taką historią, zgadziła się spotkać ze zwykłym studentem. Były premier zgodził się poświęcić swój czas, następnie zaprosił mnie do swojego domu i tam rozmawialiśmy o jego życiu oraz o mojej sytuacji prywatnej – bardzo to ceniłem – mówi gość „Poranka WNET”.

Właściwie 95% książki współfinansowanej przez Fundację PZU składa się dokładnego opisu kilku miesięcy, kiedy to Jan Olszewski był premierem. Jest to baza tej książki, czyli zbadanie najbardziej popularnego okresu w życiu tej postaci. Kiedy Jan Olszewski wracając w swoich wspomnieniach do wydarzeń sprzed 20 lat, bardzo precyzyjnie opisywał rzeczywistość, daty i nazwiska, nie było tam miejsca na pomyłki.

Jak dodaje: W mojej książce Jan Olszewski zasłużył się w dziejach Polski i przedstawiam go jako męża stanu. Nie pominąłem jednak dwóch kwestii kontrowersyjnych dotyczących byłego premiera, którymi były z pewnością: poszerzenie koalicji o Unię Demokratyczną oraz proces decyzyjny. 

Dla byłego premiera najważniejszym elementem w dziejach sprawowania swojej funkcji było zanegowanie traktatu z Rosjanami. Wiele działań było podyktowane tym, żeby rząd przetrwał jak najdłużej.

M.N.

Dudek: Wyborcy chwiejni i niezdecydowani w ostanim momencie przyłączają się do partii numer jeden, czyli PiS-u

Prof. Antonii Dudek mówi o kampanii wyborczej, błędach popełnionych przez Platformę Obywatelską oraz o swojej książce pt. „Od Mazowieckiego do Suchockiej”.

 

 

W 2011 roku wcale nie było to oczywiste, że Platforma Obywatelska wygra wybory, zdaje się, że dopiero akcja Donalda Tuska, który wsiadł do słynnego „Tuskobusa”, który zaczął jeździć po kraju, troszkę zmieniła. W sondażach nie było znaczącej różnicy między Prawicą a PO – mówi gość „Popołudnia WNET”.

Dzisiaj różnica między tymi dwoma partiami jest rzędu kilkunastu, a nawet są sondaże, które wskazują różnicę 20%. Temperatura kampanii jest letnia, gdyż jedna ze stron wydaje się pogodzona z przegraną, choć wydawałoby się, że te wybory, jak twierdziła opozycja antypisowska, będą najważniejsze i decydujące.

Nie widać determinacji ze strony Koalicji Obywatelskiej. Miejsca na podium myślę, że wiemy, jakie będą. Pojawia się tylko pytanie, ile będzie złota w tym medalu, który Pis dostanie, czyli ilu będzie posłów – opowiada rozmówca Łukasza Jankowskiego.

„Uważam, że gdyby rzeczywiście Koalicja Obywatelska szła w sondażach „łeb w łeb” z PiS-em to dołożenie wspólnych kandydatów z lewicy mogłoby przeważyć szalę. Zdziwiłbym się, gdyby PiS wygrał do sejmu, a przegrał do senatu. Sztab Prawa i Sprawiedliwości może obawiać się badań głównych elektoratów partii, w których widnieje stwierdzenie, aby partia ta nie miała całkowitej władzy” – mówi gość „Popołudnia WNET”.

Jak dodaje rozmówca: Niższa frekwencja gra na rzecz konfederacji i PSL-u z Kukizem, ponieważ im wyborców nie przybywa przy wyższej frekwencji. Wyborcy chwiejni i niezdecydowani idą do urn i w ostatnim momencie przyłączają się do partii numer jeden, czyli do PiS-u, ewentualnie do partii, która jest numerem dwa, czyli w tym wypadku Koalicji Obywatelskiej, reszta ich nie interesuje.

Prof. Antonii Dudek przybliża również proces tworzenia swojej książki „Od Mazowieckiego do Suchockiej”. „Nie jest to książka, która jest wyłącznie krytyką rządu Mazowieckiego, są tam też inne rzeczy, za które jego chwalę. Tak właściwie jest z każdym z tych rządów, gdzie pokazane są jasne i ciemne strony działania tych gabinetów” – podkreśla rozmówca.

Jarosław Kaczyński jest absolutnym unikatem, nie ma drugiego takiego polityka, który odgrywałby tak ogromną rolę. Negocjuje koalicję, która tworzy rząd Mazowieckiego, następnie dzięki niemu powstaje rząd Jana Olszewskiego, czyli dwa z tych czterech rządów są w jakimś sensie dziełem Jarosława Kaczyńskiego – mówi gość „Popołudnia WNET”.

M.N.

Zgłoszony władzom Bielska-Białej pomysł nadania ulicy nazwy Jana Olszewskiego nie został nawet ogłoszony w BIP

Zmiana nazwy ulicy z Waryńskiego na Jana Olszewskiego wymaga opinii IPN. Nie wymaga tego jednak nazwanie ulicy imieniem austriackiej śpiewaczki, dla której Bielsko-Biała była tylko miejscem urodzenia.

Paweł Czyż

Działaczka samorządowa z Bielska-Białej zaproponowała władzom tego miasta zastąpienie nazwy obecnej ulicy Ludwika Waryńskiego nową – właśnie Jana Olszewskiego. W tym mieście rządzi dziś koalicja PO (prezydent Jarosław Klimaszewski) – Niezależni.BB (Janusz Okrzesik – były parlamentarzysta OKP/UD/UW) i radnych byłego prezydenta Jacka Krywulta (kandydat z listy PZPR do Senatu RP w wyborach z 4 czerwca 1989 roku). Najwyraźniej względy poprawności politycznej w Bielsku-Białej przesądziły o tym, że petycji/wniosku Moniki Sochy-Czyż nie ma nawet w internetowym Biuletynie Informacji Publicznej.

10 czerwca była radna wojewódzka postanowiła wystąpić do władz miasta z protestem, a ich postępowanie skomentowała: „Przekazałam w sekretariacie prezydenta Klimaszewskiego 240 podpisów poparcia bielszczan pod moim projektem. Oczywiście mogło ich być więcej. Chodzi o symbol.

Dla pana Klimaszewskiego i jego koalicjantów ważniejsze jest upamiętnienie austriackiej śpiewaczki Selmy Kurz bez opinii IPN niż przyznanie, że opinia Polaków na temat zmarłego premiera jest pozytywna. To wstyd!” (…)

Za to … na stronie BIP jest zamieszczony wniosek grupy „wojujących feministek” – w tym byłej kandydat Wiosny do Parlamentu Europejskiego pani Anity Zigler-Chamielec – z 8 marca 2019 r. Kompletnie niezrozumiałe jest upublicznienie opinii Zespołu Eksperckiego ds. Nazewnictwa Ulic, Placów oraz Nazw Obiektów Fizjograficznych za pośrednictwem pisma Pana Prezydenta z 23 kwietnia br., w którym informuje Pan, że członkowie tego ciała postanowili uhonorować austriacką śpiewaczkę operową Selmę Kurz, która nagle stała się na potrzeby rozpoznania wniosku feministek osobą związaną z naszym Miastem. (…) Więcej; nie zweryfikowano też, czy Selma Kurz nie była związana z faszyzującą Partią Chrześcijańsko-Społeczną (Christlichsoziale Partei Österreichs, CS) kanclerza Engelberta Dollfußa czy Niemiecką Narodowosocjalistyczną Partią Robotniczą Austrii (Deutsche Nationalsozialistische Arbeiterpartei Österreichs, DNSAPÖ) w czasie, gdy zamieszkiwała w Wiedniu. Z wniosku feministek nie wynika też, jaki był stosunek Selmy Kurz do II RP. Skoro wiceprezydent Waldemar Jędrusiński w piśmie adresowanym do mnie z dnia 16 maja br. przypomina, że zmiana nazwy ulicy Ludwika Waryńskiego na Jana Olszewskiego wymaga opinii IPN, to zdziwienie budzi fakt pominięcia zasięgnięcia takiej opinii IPN na temat Selmy Kurz. Skąd zatem wynika takie wybiórcze traktowanie różnych postaci?”. (…)

Co szokujące, włodarze tego miasta ukryli niezwykle pozytywną opinię, jaką przesłał wiceprezydentowi Bielska-Białej Waldemarowi Jędrusińskiemu dyrektor Biura Upamiętnienia Walki i Męczeństwa IPN Adam Siwek. To jasne, jeśli się zważy, że petycji/wniosku byłej radnej nie ma w elektronicznym Biuletynie Informacji Publicznej. Po co – według urzędników z bielskiego magistratu – informować o tym bielszczan?

„Jan Olszewski był osobą o niezaprzeczalnych zasługach dla naszego kraju (…) Wobec powyższego w pełni popieramy inicjatywę upamiętnienia osoby Jana Olszewskiego w przestrzeni publicznej miasta. Proponujemy równocześnie, aby obok tablicy z nazwą ulicy rozważyć umieszczenie kolejnej, zawierającą krótką informację o osobie patrona.

Takie rozwiązanie będzie służyć naszej wspólnej pamięci, a zwłaszcza edukowaniu młodego pokolenia” – napisał 5 kwietnia dyrektor Adam Siwek w swoim piśmie do władz Bielska-Białej.

Cały artykuł Piotra Galickiego i Pawła Czyża pt. „Komu przeszkadza upamiętnienie Jana Olszewskiego?” znajduje się na s. 11 lipcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 61/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Pawła Czyża pt. „Komu przeszkadza upamiętnienie Jana Olszewskiego?” na s. 11 lipcowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 61/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Jan Parys: Jeżeli Unia Europejska chce się bronić, rywalizować z Rosją czy z Chinami, to powinna dążyć do sojuszu z USA

„Polska jest jedynym krajem, który w ciągu ostatnich kilku lat pokazał, że można umacniać i rozwijać relacje ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ inne państwa mają te relacje z Ameryką coraz gorsze”.

 


Jan Parys o konsekwencjach wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w USA. Były szef MON stwierdza, że dzięki sprawnej polskiej dyplomacji Polska jest w stanie bronić się przed zagrożeniem ze strony Rosji i Chin:

Polska jest jedynym krajem, który w ciągu ostatnich kilku lat pokazał, że można umacniać i rozwijać relacje ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ inne państwa mają te relacje z Ameryką coraz gorsze.

Gość Poranka WNET podkreśla, iż wszystkie kraje Unii Europejskiej winny brać z nas przykład w kontaktach ze Stanami Zjednoczonymi:

Jeżeli Unia Europejska chce się bronić, rywalizować z Rosją, czy z Chinami, to powinna dążyć do sojuszu z Ameryką.

Gość „Poranka WNET” mówi również o 4 czerwca 1989 r., kiedy odbyły się wybory kontraktowe, o skutkach Okrągłego Stołu, a także o pierwszych kontaktach Polskich polityków z paktem północnoatlantyckim:

Polska za czasów rządu Jana Olszewskiego wybijał asię na niepodległość, próbowała rozliczyć się z przeszłością, uruchomić wzrost gospodarczy. Próbowała w końcu budować suwerenną armię i wtedy zaczęły się tak naprawdę pierwsze wizyty i stosunki z paktem północnoatlantyckim.

Posłuchaj całej wypowiedzi już teraz!

K.T. / A.M.K.