Rakowski: na skutek wojny na Ukrainie Rosja straci rolę kluczowego eksportera broni na Bliski Wschód

Featured Video Play Icon

Pogorszenie relacji saudyjsko-amerykańskich, obawy przed deficytem żywności na Bliskim Wschodzie. Komentuje Paweł Rakowski.

Kartel OPEC podjął decyzję o zmniejszeniu wydobycia ropy naftowej. Paweł Rakowski wskazuje, że jest to kolejny symptom pogorszenia relacji saudyjsko-amerykańskich.

Za wcześnie, by mówić o kursie kolizyjnym, ale zdaniem Saudów od wizyty Bidena w Rijadzie Amerykanie nie wywiązują się z podstawowych umów.

Saudowie i inne kraje OPEC chcą zarabiać; nie można się dziwić, że chcą wykorzystać koniunkturę.

Jak wskazuje ekspert, Rijad zyskuje na osłabieniu Iranu, związane między innymi z masowymi protestami społecznymi. Stany Zjednoczone nie mają dla Arabów poważnej propozycji, co może poskutkować zacieśnieniem współpracy saudyjsko-rosyjskiej.

Bliski Wschód patrzy z wielką trwogą na wojnę na Ukrainie. Obawia się, czy Ukraina będzie mogła pozostać poważnym eksporterem żywności.

Gość „Kuriera w samo południe” zwraca uwagę, że na Bliskim Wschodzie spadło zainteresowanie zakupami rosyjskiej broni.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Czytaj też:

Jan Bogatko: Arabia Saudyjska zmniejsza wydobycie ropy – to hiobowe wieści

Rakowski: USA ujawniły, że saudyjski następca tronu, książę Mohammad ibn Salman zlecił zabójstwo dziennikarza

Paweł Rakowski o amerykańskim raporcie ujawniającym rolę saudyjskiego księcia w śmierci jego osobistego wroga oraz o wizycie papieża Franciszka w Iraku.

Paweł Rakowski komentuje upubliczniony raport amerykańskiego wywiadu na temat  śmierci dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego w saudyjskim konsulacie w Stambule.  2 października pochodzący z Arabii Saudyjskiej Dżamal Chaszukdżi wszedł do konsulatu saudyjskiego w Stambule w celu załatwienia formalności związanych ze ślubem. Nigdy nie opuścił budynku żywy.

 Dziennikarz, który przebywał na imigracji od dwóch lat przed swą śmiercią był osobistym wrogiem Mohammada ibn Salmana.

Rakowski przypomina, że Chaszukdżi miał on dysponować materiałami kompromitującymi następcę tronu Królestwa Arabii Saudyjskiej . Ten ostatni nie mógł wybaczyć dziennikarzowi jego związków z Katarem i Bractwem Muzułmańskim. Dotąd mówiło się, że sam książę nie wiedział o zbrodni saudyjskich służb. Obecnie jednak

Amerykanie ujawnili, że to była decyzja Mohammada ibn Salmana, aby uśmiercić dziennikarza.

Korespondent odnosi się także do wizyty papieża Franciszka w Iraku. Ma ona na celu przekonanie irackim chrześcijan, aby wrócili do swojego kraju. Kolejnym celem wizyty jest rozmowa Ojca Świętego z ajatollahem Alim as-Hussajni as-Sistanim, który będąc jednym z przywódców szyickich, opowiada się przy tym za niezależnością Iraku od Iranu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Rakowski: Sypie się irańska koncepcja „od Kabulu do Bejrutu”. Biden może pomóc ją ożywić

Bliskowschodni korespondent Radia WNET mówi, jak może się zmienić sytuacja na Bliskim Wschodzie po objęciu funkcji prezydenta USA przez Joe Bidena.

Paweł Rakowski mówi o saudyjskim współwłaścicielu Twittera i Apple, który jest „osobistym wrogiem” następcy tronu Arabii Saudyjskiej, sympatyzującego z Donaldem Trumpem.

Pojawiają się opinie, że brak zasięgów na profilu prezydenta Trumpa ma właśnie saudyjskie źródło. Powszechnie wiadomo, że brak jego reelekcji może wywołać gwałtowne zmiany w tamtejszej monarchii.

Gość „Kuriera w samo południe” prognozuje, że zmiana w Białym Domu zastopuje budowę antyirańskiego i antychińskiego sojuszu na Bliskim Wschodzie, a także zaszkodzi izraelsko-arabskiemu procesowi pokojowemu:

Joe Biden nie ma żadnej konkretnej propozycji w tej sprawie.

Paweł Rakowski ocenia, że Donald Trump, pomimo wszystkich słabości, przełamał niemoc społeczności międzynarodowej na Bliskim Wschodzie, a także osłabił imperialne ambicje Teheranu:

Jeszcze niedawno irańska koncepcja „od Kabulu do Bejrutu” miała solidne fundamenty. Dzisiaj widzimy, że ten projekt podupada.

Część komentatorów obawia się, że polityka Joe Bidena spowoduje wzrost chaosu na Bliskim Wschodzie. Rozmówca Jaśminy Nowak przypomina, że pochopne działania administracji Baracka Obamy w Afganistanie całkowicie zdestabilizowały ten kraj.

Donald Trump oferował Bliskiemu Wschodowi nie górnolotne frazesy, ale konkretną, biznesową ofertę.

Bliskowschodni korespondent Radia WNET przewiduje, że przewrót w Arabii Saudyjskiej wywołałby bardzo negatywne skutki gospodarcze dla całego świata.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Wiech: Amerykanie chcą żeby ich spółki angażowały się w projekty jądrowe za granicą, by rozwijać własny przemysł

Co wiemy o polsko-amerykańskich negocjacjach ws. energii atomowej? Jakub Wiech o polskiej polityce energetycznej, firmach, które mogłyby zbudować w Polsce elektrownię atomową i dacie jej powstania.

 

Jakub Wiech zauważa, że po spotkaniu głów państw Polski i Stanów Zjednoczonych nie wiemy wiele więcej niż wiedzieliśmy wcześniej. Prezydenci deklarowali, że zbliżamy się do finalizacji „umowy międzyrządowej, która byłaby prawnym fundamentem pod realizację projektu jądrowego w Polsce”. Wiemy już iż,

Spółki, które mają brać udział w tym przedsięwzięciu są już wytypowane, więc można przypuszczać, że na stole są już konkretne rozwiązania technologiczne oraz racje dotyczące kosztów.

W grze o polski atom brać udział będą, jak sądzi nasz gość, holding Duke Energy oraz Westinghouse EC. Zauważa, że prezydenci mówili o „dużych konwencjonalnych elektrowniach jądrowych, a nie małych reaktorach typu SMR”. Wyklucza to podmioty specjalizujące się w tej ostatniej technologii.

Wielką niewiadomą  tego szczytu była kwestia sfinansowania energetyki jądrowej. […] Amerykanie pracują teraz nad uruchomieniem swojego mechanizmu finansowego.

Jedna z amerykańskich agencji mogłaby udzielić Polsce kredytu, ale wcześniej Kongres musi zmienić prawo by mogła się angażować w zagraniczne projekty jądrowe. Co będą mieć z tego Amerykanie? Gość „Kuriera w samo południe” tłumaczy, że są oni zainteresowani rozbudową własnego przemysłu jądrowego:

Dążą do tego chociażby żeby zwiększyć wydobycie uranu, żeby ich spółki angażowały się w projekty jądrowe za granicą, dlatego prowadzą rozmowy z Arabią Saudyjską oraz Indiami właśnie w kwestii budowy elektrowni jądrowych.

Jak mówi wiceszef redakcji portalu Energetyka24.pl, wciąż czekamy na opracowanie planu polskiej polityki energetycznej do 2040 r., który to dokument powinien ukazać się w bieżącym roku.

Jego oficjalne zatwierdzenie byłoby dużym pchnięciem tego projektu jądrowego w fazę już realności, bo ta polityka zakłada bardzo istotną rolę atomu. Bez energetyki jądrowej polityka energetyczna Polski do 2040 roku jest kompletnie nie funkcjonalna.

Zauważa, że zgodnie z formalnie wciąż obowiązującą polityką energetyką do 2030 r., pierwszą polską elektrownię jądrową powinniśmy otwierać w tym roku. Wyraża nadzieję, że nowa polityka będzie bardziej konsekwentnie realizowana. Zgodnie z projektem elektrownia atomowa w naszym kraju powinna powstać do 2033 r. Ekspert zaznacza, że po Europie Zach. widzimy, iż budowa elektrowni jądrowych „lubi się opóźniać”. Elektrownia mogłaby powstawać przy współpracy z japońską GE Hitachi jako podwykonawcą podzespołów.

Oczywiście Polska również dysponuje własnymi spółkami które są w stanie zaangażować się w budowę elektrowni jądrowej. Mniej więcej 60 naszych firm już teraz współpracuje przy różnych budowach elektrowni jądrowych na świecie, przy różnych konstrukcjach tego typu.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

109 rocznica urodzin Ronalda Reagana. Jego antykomunistyczna krucjata przyniosła Polsce wolność

Ronald Reagan walczył z komunizmem z przyczyn religijnych. Dostrzegał, że ideologia marksistowska ze swojej natury musi niszczyć religię. Silną wiarę zawdzięczał matce.

 

 

6 lutego 1911 r. w Tampico, niewielkiej miejscowości w stanie Illinois urodził się 40. prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan. Najwyższy urząd w państwie sprawował w latach 1981-1989. Wcześniej, w latach 1967-1975 był gubernatorem Kalifornii. Zanim mocno zaangażował się politycznie, przez blisko dwadzieścia lat robił karierę w Hollywood. W połowie lat 50. skupił się na pracy w telewizji, gdzie prowadził popularny talk-show sponsorowany przez wielkie przedsiębiorstwo elektroenergetyczne i transportowe.

Prezydent Reagan odegrał ogromną rolę w obaleniu ustroju komunistycznego w Europie Środkowo-Wschodniej. Jego sprzeciw wobec komunizmu wynikał z głębokiej wiary religijnej, jaką wyniósł z domu. Doskonale zdawał sobie sprawę z ateistycznych korzeni systemu narzuconego przez Związek Sowiecki swoim satelitom.

Reagan zwalczał wszelkie przejawy komunizmu w trakcie całej swojej działalności publicznej, najpierw jako przewodniczący związku zawodowego aktorów w Hollywood. Po objęciu funkcji prezydenta USA zyskał dodatkowe narzędzia dla swojej antykomunistycznej krucjaty.

Jako prezydent Ronald Reagan mocno wspierał opozycję demokratyczną w Polsce, gdyż uważał nasz kraj za „najsłabsze ogniwo bloku socjalistycznego”. Wspierał również antykomunistyczne siły w Nikaragui i Angoli, a przede wszystkim powstańców afgańskich ( talibów), sprzeciwiających się sowieckiej inwazji.

Wymógł również od Arabii Saudyjskiej radykalne zwiększenie wydobycia ropy naftowej. Znaczący spadek ceny tego surowca był śmiertelnym ciosem dla sowieckiej gospodarki, opartej niemal wyłącznie na przemyśle ciężkim. Jego rentowność utrzymywana była właśnie dzięki zyskom ze sprzedaży ropy.

W warstwie retorycznej, jednym z kluczowych momentów Reaganowskiej krucjaty było słynne przemówienie z marca 1983 r., w którym nazwał on Związek Sowiecki „Imperium zła”.

Innym narzędziem Reagana był jego wrodzony humor. Zapamiętana została jedna z audycji radiowych z udziałem prezydenta. Reagan, przed rozpoczęciem programu, zażartował, że podpisał akt delegalizacji ZSRR,  a Moskwa w ciągu pięciu minut zostanie zbombardowana. Przez przypadek, słowa trafiły na antenę, wywołując oburzenie sowieckich władz.

Z okazji 109 rocznicy urodzin Ronalda Reagana, gościem Kuriera w samo południe był Andrzej Karaś, dziennikarz Radia WNET i popularyzator historii XX w. Jak zwrócił uwagę:

Polska odgrywała absolutnie kluczową rolę w strategii zwalczania komunizmu. Ronald Reagan uważał nasz kraj za najsłabsze ogniwo bloku socjalistycznego, ponieważ religia katolicka nie została tutaj wyeliminowana z umysłów społeczeństwa. Zainwestował w Polskę najwięcej funduszy materialnych oraz przekazu retorycznego. […] Reagan rozpoczął walkę z komunizmem już w czasach hollywoodzkich. Amerykańskie środowisko aktorskie w latach 60. i 70., podobnie jak w chwili obecnej, przejawiało silne sympatie lewicowo-liberalne.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Sakiewicz: Jeśli PiS nie zmobilizuje wystarczająco wyborców to po wyborach może rządzić Schetyna z Biedroniem i Kukizem

Tomasz Sakiewicz o przebiegu kampanii wyborczej: wadze mobilizacji elektoratu i szansach opozycji oraz o ataku na saudyjskie instalacje naftowe.

Tomasz Sakiewicz przyznaje, że szansa na to, że opozycji uda się zdobyć łącznie większość w parlamencie „jest realna przy bardzo złym układzie i demobilizacji elektoratu PiS-u”.  Gdyby mniejszym formacjom- Koalicji Polskiej (PSL-Kukiz ’15), a zwłaszcza Konfederacji udałoby się odebrać PiS po 2-3 punkty procentowe, to ten mógłby nie zdobyć większości. Nawet jeśli jednak koalicji PO KO, Lewicy i Koalicji Polskiej udałoby się zdobyć większość w sejmie, to  miałaby ona problem z utworzeniem rządu, składając się z trzech koalicji i sześciu partii.

Gość „Poranka WNET” stwierdza, że kampania wyborcza jest nudnawa.

Nie widać ogromnej kampanii medialnej; nie widać masy bilbordów na ulicach. Kampanię prowadzą prędzej media. Kampania jest prędzej na dole niż na górze […] PiS wskazuje na te swe sukcesy, a Platforma płacze, że w Polsce jest źle.

Sakiewicz mówi, iż kampania wyborcza nie jest brutalna. Jest ona inna od tej prowadzonej cztery lata temu, kiedy podwójne zwycięstwo wyborcze Zjednoczonej Prawicy w kampanii prezydenckiej i parlamentarnej było wielkim zaskoczeniem dla wszystkich.

W 2015 mieliśmy zryw oddziałów partyzanckich, sformowane legiony, które poszły lać się z siłami sprzymierzonych dwóch mocarstw wspierających opozycję, czyli Rosji i Niemiec.

Obecnie to Prawo i Sprawiedliwość jest w wyborczym wyścigu „w peletonie w żółtej koszulce”. Z tego powodu musi w tych wyborach liczyć na zmobilizowanie się jego zwolenników. Utrzymanie mobilizacji w serii wyborów samorządowych, europarlamentarnych i parlamentarnych jest jednak trudne.

Sakiewicz nie uważa, aby Konfederacja Wolność i Niepodległość uzyskała w wyborach parlamentarnych dobry wynik. Zaznacza, iż ta formacja straciła impet, z jakim startowała podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego. Temat roszczeń żydowskich będący wtedy siłą napędową ich kampanii już się wypalił, a z samej koalicji wyborczej odeszła część liderów.

Redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, odpowiadając na pytanie o atak na instalacje naftowe w Arabii Saudyjskiej, stwierdza, że najwięcej zyskała na tym Rosja. Atak ten angażuje Stany Zjednoczone, a wyższe ceny ropy są korzystne dla rosyjskiej gospodarki.

A wiara w to, że jakieś nomadyczne plemiona, nawet po przeszkoleniu, mają jakieś najbardziej skomplikowane drony […] To raczej sprzęt, które jedno z mocarstw mogło dostarczyć.

Sakiewicz powątpiewa w realność scenariusza, w którym jemeńscy Huti [którzy właściwie nie są nomadami — przyp. red.] mogliby zdobyć broń wykorzystaną w ataku bez zaangażowania jednego z mocarstw.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Prof. Szafrański: Na ataku na saudyjskie instalacje naftowe korzysta Rosja [VIDEO]

Prof. Bogdan Szafrański o odwołaniu Johna Boultona przez Donalda Trumpa, ataku na saudyjskie rafinerie i polskiej kampanii parlamentarnej.

Prof. Bogdan Szafrański opowiada o zmianie na stanowisku amerykańskiego prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego. Johna Boltona zastąpił tymczasowo Charles Kupperman. Zdaniem amerykanisty przyczyną była niezgodność zdań ws Iranu i Korei Płn. Jak stwierdza, „Trump pradopodobnie chciałby osiągnąć jakiś sukces na arenie międzynarodowej”, w czym pomóc miało mu złagodzenie stanowiska wobec tych krajów. W tym przeszkadzać mógłby mu Boulton.

Iran ma rakiety, które mogą sięgnąć stolicy Królestwa.

Prof. Szafrański 25 lat temu miał szansę z nim współpracować. Podkreśla, że to bardzo dobry ekspert w zakresie bezpieczeństwa. „Według mojej pamięci jest wyważony, spokojny i analityczny” – oznajmia. Ponadto opowiada o ataku dronów na saudyjskie rafinerie. Do ataku przyznał się rebeliancki ruch Huti walczący w Jemenie z siłami rządowymi, wspieranymi przez koalicję pod przywództwem Arabii Saudyjskiej. Gość „Poranka WNET” stwierdza, że prawdopodobnie stoi jednak za tym Iran. Obecnie USA czekają na zajęcie stanowiska przez Saudów. Do Rijadu wysłany został amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo. Dodaje, że obecnie Stany Zjednoczone są eksporterem ropy, więc mogłyby, gdyby chciały zniwelować efekty ataku na saudyjskie instalacja. Prof. Szafrański podkreśla, że na wzroście cen ropy korzysta Rosja i przypuszcza, że mogła namawiać Iran do tego ataku, podczas poniedziałkowej rozmowy prezydentów Iranu, Turcji i Rosji w Ankarze.

Koalicja Obywatelska traci impet. Wystąpienia kandydatki na premiera są dość słabe.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego komentuje także przebieg kampanii wyborczej w Polsce. Jak mówi, „wynik, żeby był inny od dotychczasowych trudno sobie wyobrazić”. Zauważa, że zapowiedzi podwyższenia płacy minimalnej wywołują niepokój u przedsiębiorców. Tych większych stać, żeby zainwestować w nowe technologie, jednak mniejsi nie są gotowi na taką zmianę.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P

Arabia Saudyjska chce oddalenia pozwów w sprawie zamachów dokonanych przez Al-Kaidę z 11 września

Arabia Saudyjska wnioskuje o oddalenie 25 pozwów do sądu na Manhattanie, zarzucających jej pomocnictwo w planowaniu zamachów z 11.09. 2001 roku i domagających się wypłacenia odszkodowań dla ofiar.

Jak wskazuje wniosek, pozywający nie byli w stanie udowodnić odpowiedzialności Arabii Saudyjskiej lub jakiegokolwiek powiązanego z nią stowarzyszenia dobroczynnego za zamachy. Dodaje, że działania wymiaru sprawiedliwości nie mogą naruszać suwerenności państwowej.

Władze saudyjskie konsekwentnie odrzucały zarzuty o przyczynienie się do porwania przez Al-Kaidę czterech samolotów, z których dwa zburzyły bliźniacze wieżowce nowojorskiego World Trade Center, jeden uderzył w Pentagon, a jeden rozbił się na polu w Pensylwanii. Spowodowało to śmierć łącznie blisko 3 tys. ludzi.

Opiewających na miliardy dolarów odszkodowań domagają się od Arabii Saudyjskiej rodziny 2,5 tys spośród zabitych, ponad 20 tys. ludzi którzy odnieśli obrażenia oraz różne firmy, w tym ubezpieczeniowe.

We wrześniu 2015 roku nadzorujący postępowanie sędzia okręgowy George Daniels oddalił roszczenia rodzin ofiar. Jednak we wrześniu ubiegłego roku Kongres USA obalił weto ówczesnego prezydenta Baracka Obamy i uchwalił ustawę o wymierzeniu sprawiedliwości sponsorom terroryzmu (JASTA), co pozwoliło na wznowienie rozpatrywania pozwów.

W swym wniosku do sądu Arabia Saudyjska przyznała, że JASTA wyeliminowała część elementów jej prawnej obrony. Jak jednocześnie zaznaczyła, pozywający wciąż nie są w stanie udowodnić, by jakikolwiek przedstawiciel, funkcjonariusz bądź agent saudyjskich władz uczestniczył w planowaniu lub dokonywaniu zamachów.

15 spośród 19 porywaczy czterech samolotów pochodziło z Arabii Saudyjskiej. Prowadząca dochodzenie w sprawie zamachów komisja rządu USA nie znalazła dowodów na bezpośrednie finansowanie Al-Kaidy przez saudyjskie władze, ale pozostawiła otwartą kwestię, czy ich przedstawiciele mogli to czynić indywidualnie.

PAP/MoRo