Dr Beata Górka-Winter: napieranie dużej liczby ludzi na granicę będzie się powtarzać

Dr Beata Górka-Winter, ekspert ds. bezpieczeństwa o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. – W kolejnych dniach należy się zastanowić, jakich środków w tej sytuacji może użyć NATO – wskazała.

Dr Beata Górka-Winter zauwazyła, że napór na granicę polsko-białoruską będzie kontynuowany przez długi czas.

Gość Radia Wnet wskazywał, że należy skupić się na strategii ochrony granic. Utrzymanie pełnej mobilizacji przez dłuższy czas może być trudne.

Dr Beata Górka-Winter zaznaczyła, że istnieje konieczność opracowania długofalowego planu oraz wystąpienia do NATO na podstawie art. 4 traktatu waszyngtońskiego.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.N.

Napór migrantów na polską granicę Müller: mamy do czynienia z kolejnym elementem nacechowanym wojną hybrydową

W tej chwili na granicy polsko-białoruskiej jest odpowiednia liczba funkcjonariuszy Straży Granicznej i Wojska Polskiego – powiedział rzeczni rządu Piotr Müller podczas briefingu prasowego.

Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że w związku z wydarzeniami na granicy polsko-białoruskiej o godz. 13 odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego oraz ministrów obrony narodowej i spraw wewnętrznych.

Dzisiaj o godz. 13 odbędzie się spotkanie sztabu kryzysowego z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, ministra Mariusza Błaszczaka Mariusza Kamińskiego oraz Zbigniewa Raua – poinformował.

Polityk podkreślił, że eskalacja sytuacji na granicy jest największa od początku kryzysu migracyjnego.

Dzisiaj mamy najtrudniejszą sytuację, od początku trudnej sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Mamy do czynienia z kolejnym elementem nacechowanym wojną hybrydową.

Źródło: Twitter

A.N.

 

Jan Bogatko: Do Niemiec przyjeżdżają tłumy. Niemiecka straż graniczna odmówiła już wjazdu na lotniskach tysiącom osób

Korespondent Radia Wnet w Niemczech o komentarzach niemieckiej prasy wobec kryzysu na granicy Unii Europejskiej z Białorusią oraz o imigrantach w Niemczech.

Jan Bogatko wskazuje, że komentatorzy pragną, aby unijna granicy była szczelna. Stwierdza, że Niemcy mają dość problemów z migrantami, którzy przybyli do nich w 2015 r. Większość przybyszy z Południa nie pracuje, oddając się popełnianiu przestępstw.

Nasz korespondent mówi, że kwitnie turystyka przemytnicza, której szefem jest Alaksandr Łukaszenka. Do Mińska codziennie sprowadzanych jest tysiąc osób.

Bogatko wskazuje na skargi zagranicznych dziennikarzy skarżących się, że nie są dopuszczani do strefy przygranicznej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Gen. Waldemar Skrzypczak: jeżeli Rosjanie w tej chwili zaczną wojnę, to ją przegrają

Były dowódca Wojsk Lądowych o reformie polskich sił zbrojnych, wyzwaniach z tym związanych oraz o tym, czemu Rosja nie może sobie pozwolić na agresję przeciw Polsce.

Generał Waldemar Skrzypczak przypomina, że przez wiele lat polski potencjał był redukowany. Stwierdza, że poprzedni rząd redukował lekką reką redukował jednostki wojskowe.

Czas najwyższy, żeby potencjał polskich sił zbrojnych odbudować.

Ocenia, że projekt ustaw o obronie Ojczyzny daje nadzieję na naprawę polskiej armii. Podkreśla, że nadchodzą trudne czasy.

Wynika z tego, co się dzieje szczególnie w Azji w regionie Indo-Pacyfiku, jeżeli chodzi o wzrost potęgi chińskiej armii.

Wskazuje, że Amerykanów nie stać na prowadzenie swych wojen w oddalonych od siebie regionach. Gen Skrzypczka ocenia, iż realizacja założonych w projekcie celów będzie wymagała dużej determinacji. Stwierdza, że założenia są bardzo słuszne.

Każdą armię kroi się czy kreuje się na podobieństwo potencjalnego przeciwnika. Mamy świadomość tego, że za naszą wschodnią granicą jest silna, bardzo mobilna i masowa armia.

Gość „Popołudnia Wnet” zaznacza, że małe armie manewrowe nie podołają armiom masowym, mającym ogromny potencjał uderzeniowy. Zdaniem byłego dowódcy Wojsk Lądowych nasz północny sąsiad nie może sobie pozwolić teraz na wojnę.

Rosja ma wielkie problemy wewnętrzne szczególnie ekonomiczne problemy.

Siły rosyjskie są zaangażowani w wielu regionach świata. W rezultacie Kreml nie dysponuje wystarczającymi środkami do przeprowadzenia agresji. Wywołanie przez Federację Rosyjską wojny doprowadziłoby do upadku tego państwa.

Jeżeli Rosjanie w tej chwili zaczną wojnę, to ją przegrają, bo ta wojna będzie długotrwała- ona zrujnuje Rosję i imperium Putina upadnie.

Podkreśla, że zadaniem polityków nie jest straszenie wojną, lecz uspokajanie nastrojów w społeczeństwie. Ocenia, że politycy powinni uspokajać społeczeństwo, zamiast straszyć wojną. Musimy podkreślać, że jesteśmy silni. Przekonanie o tym, że nadchodzi wojna jest elementem wojny psychologicznej Moskwy i Mińska.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K./A.P.

Kryzys na granicy. Dr Jakub Olchowski: błędem Polski było nieskorzystanie z doświadczeń Litwy i Łotwy

Politolog o imigrantach docierających do Niemiec, niewystarczalności płotu na granicy i o tym, jak Wilno i Ryga umiędzynarodowiły ochronę swych granic.

 Dr Jakub Olchowski wskazuje na dane służb niemieckich, które wyłapują na granicy polsko-niemieckiej imigrantów, którzy przeszli przez całe terytorium Polski. Skala jest nieporównywalna z tym, co było wcześniej.

Politolog zaznacza, że płot ma znaczenie bardziej psychologiczne niż faktyczne. Jest to rozwiązanie doraźne. Ocenia, że błędem było nieskorzystanie z doświadczeń państw, które odczuły problem inspirowanej przez Białoruś imigracji wcześniej. Dr Olchowski wskazuje, że Litwa i Łotwa zwróciły się o pomoc do Frontexu, czyli do Unii Europejskiej, całą sprawę umiędzynarodowiając.

Gość Kuriera w samo południe zauważa, że nie można wiecznie trzymać kilkunastu tysięcy funkcjonariuszy przy granicy, ani przedłużać stanu wyjątkowego.

Wskazuje, że Wilno zaprosiło przebywających na Białorusi imigrantów do składania wniosków o azyl w  litewskiej ambasadzie w Mińsku. Nikt z tej opcji nie skorzystał. Tymczasem Alaksandr Łukaszenka zaczyna mieć problem z ludźmi, których sprowadził z Południa.

Już na Białorusi jest bardzo dużo osób, które tam się pojawiły i rozpełzły po kraju.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Mińsk wydala francuskiego ambasadora. Zbigniew Stefanik: co naprawdę się za tym kryje?

Jak rozumieć skoordynowane działania Mińska i Moskwy wobec państw zachodnich?

W poniedziałek nad ranem francuski ambasador wraz ze swoimi współpracownikami dowiedzieli się, że muszą jeszcze dzisiaj opuścić Białoruś. Władze białoruskie nie podają żadnego wiarygodnego powodu tej decyzji. Jedynie państwowe media informują, że ambasada ukrywała przed władzami kraju swoje wydatki finansowe, jak również dochody, co więcej żyła na koszt Białorusi, nie płacąc za swoje utrzymanie.

Kilka godzin później rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało o zawieszeniu współpracy moskiewskiej i brukselskiej komórki (Rosja-NATO). Co więcej, Rosja zamyka biuro informacyjne NATO, które znajduje się w Moskwie i służy wzajemnej wymianie informacji dotyczących wspólnych spraw i interesów takich, jak walka z dżihadem na bliskim wschodzie, w Azji, czy w Afryce.

Dwa konkretne, wrogie kroki wobec państw zachodnich w sytuacji, w której trwa kryzys migracyjny zainicjowany przez Mińsk i najprawdopodobniej przez Kreml. Pytanie brzmi jednak, z czym tak naprawdę mamy do czynienia? Polityczny gest, czy realna eskalacja, która będzie miała implikacje i przełożenie na operacje militarne prowadzone przeciwko dżihadystom?

Kilka dni temu struktury NATO w Brukseli cofnęły akredytacje ośmiorga przedstawicieli Rosji, oskarżając ich o działalność szpiegowską, co zaprzecza wzajemnej współpracy w ramach komórki Rosja-NATO. Dzisiejsze decyzje Kremla można potraktować jako odpowiedź na wyżej wymienione decyzje sztabu generalnego NATO w Brukseli, zwłaszcza, że cofanie akredytacji przedstawicielom rosyjskim przy sztabie generalnym NATO rozpoczęło się już ponad 3 lata temu, po probie zamachu na Skripala i jego córkę. Jednak obecny kontekst stawia pytanie, czy Kreml nie wykorzystał decyzji NATO o cofnięciu akredytacji ośmiu przedstawicielom Rosji, aby zakończyć erę współpracy militarnej z zachodem?

Oto dowody, które mogą świadczyć o tym, że coś jest na rzeczy:

3 tygodnie temu malijski rząd poinformował francuski rząd, że prowadzi negocjacje z tzw. grupa Wagnera w sprawie ochrony swoich dygnitarzy politycznych, biznesowych i kulturowych, czyli swoich elit, co Francja odebrała, jako jawną próbę ingerencji Kremla w strefę, którą Paryż uważa za francuską strefę wpływu. Moskwa zaprzeczyła, a jakiś czas później bez żadnego powodu, ani jakiegoś większego kryzysu na linii Paryż-Mińsk, władze białoruskie decydują o natychmiastowym wyrzuceniu francuskiego ambasadora wraz z jego współpracownikami.

Wiemy, ze trwają rozmowy Rosji, Chin i Iranu co do ewentualnego uznania rządów Talibów w Afganistanie. Współpracy między Rosja a państwami zachodnimi w kryzysie libijskim jest coraz mniej. Pytanie, jaką rolę odgrywają ewentualne dyrektywy Kremla w kryzysie migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej.Można więc postawić tezę (bardzo prawdopodobna tezę), że dzisiejsze decyzje Mińska i Kremla są tak naprawdę pożądaną  przez te dwa ośrodki eskalacją, swego rodzaju postawienia kropki nad i, że czas współpracy się skończył nawet tam, gdzie ta współpraca była korzystna dla obu stron.

Czy można spodziewać się początku rywalizacji o wpływy w Afganistanie? Czy ze współpracy w walce z dżihadystami Rosja i NATO przejdą do działań sobie nawzajem niekorzystnych, gdzie nie cskuteczna walka z terroryzmem, ale strefy wpływu poszczególnych graczy staną się głównym wyznacznikiem przejętych strategii politycznych i militarnych w państwach Sahelu, na bliskim wschodzie i w Azji?

Zbigniew Stefanik

Waszczykowski: jedyny problem, jaki mają koczujący przy granicy, to gdzie naładować smartfony, a nie skąd wziąć leki

Jak wygląda sytuacja imigrantów na Białorusi? Czemu Polska musi być czujna? Były minister spraw zagranicznych o debacie Komisji Spraw Zagranicznych UE na temat Białorusi.

Witold Waszczykowski wskazuje, że Unia Europejska po raz kolejny pochyla się nad naszą wschodnią sąsiadką. Przypomina porwanie Ramana Pratasiewicza.

Dzisiaj mamy kolejny problem z Białorusią.

Waszczykowski podkreśla, że na Mińsk prowadzi proceder handlu ludźmi. Stwierdza, że ściąganie imigrantów na granice UE ma miejsce przy przyzwoleniu Rosji. Europoseł tłumaczył na posiedzeniu jak wygląda sytuacja imigrantów przy granicy z Polską. Wyjaśnia, że podlegają oni rotacji przez stronę białoruską.

Jedyny problem, jaki mają, to gdzie naładować smartfona, a nie skąd leki wziąć.

Polityk komentuje wprowadzenie stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym. Zaznacza, że polska powinna być czujna wobec rosyjskich manewrów przy granicy.

Stwierdza, że optował za kontynuacją debaty, aby zakończyła się ona rezolucją potępiającą działania Mińska i nakładająca kolejne sankcje na Białoruś. W trakcie debaty zauważył, że akcja na granicy jest skoordynowana z kryzysem afgańskim i manewrami wojskowymi razem z Rosją na Grodzieńszczyźnie. Były minister spraw zagranicznym zaznaczył, że

Nie możemy importować tysięcy Afgańczyków do Europy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dzikawicki: ludzi ściągano z Iraku, potem dowożono do granicy i wskazywano mniej chronione odcinki granicy

Wicenaczelny telewizji Biełsat o kryzysie migracyjnym na granicy między Polską a Białorusią: rzekomej bezsilności białoruskich pograniczników i mechanizmie ściągania imigrantów na granice UE.

W białoruskiej propagandzie pomijany jest prosty fakt, że ci ludzie, jeśli zostali namierzeni przez białoruską straż graniczną, to nie powinni być puszczani dalej.

Według Mińska białoruskie służby miały próbować usunąć ludzi ze swej granicy, jednak ci nie chcieli się słuchać. Aleksy Dzikawicki zauważa, że kontrastuje to z represyjną postawą białoruskich siłowników.  Wicenaczelny telewizji Biełsat wskazuje, że Alaksandr Łukaszenka reklamował za granicą usługi przemytu ludzi do Unii Europejskiej.

To był proceder na skalę państwową. Tych ludzi ściągano z Iraku, potem dowożono do granicy i wskazywano mniej chronione odcinki granicy.

Dziennikarz dodaje, że obecnie do imigrantów z Bliskiego Wschodu dołączą Afgańczycy. Ocenia, że dosyć łatwo dostać się z republik azjatyckich do Rosji, a z niej do Białorusi.

Firmy związane z reżimem Aleksandra Łukaszenki oferowały usługi ściągnięcia mieszkańców państw Bliskiego Wschodu do Europy. Jak podkreśla nasz gość, białoruskie Służby Graniczne koordynowały akcję przepływu migrantów do państw Unii Europejskiej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Z Bliskiego Wschodu na Białoruś. Konończuk: dla jednej osoby to jest koszt od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów

Zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich o sprowadzaniu przez Łukaszenkę mieszkańców imigrantów z Azji, zyskowności tego procederu i reakcji Litwy na kryzys migracyjny.


Wojciech Konończuk na temat kryzysu migracyjnego na granicy białorusi z Unią Europejską. Rozpoczął się on na granicy Litwy, który odkryła nadzwyczajny napływ przybyszy z Iraku. Coraz większy kryzys jest na granicy Białorusi z Łotwą.

W lipcu polskie służby zaczęły zatrzymywać imigrantów.

Zastępca dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich sądzi, że imigranci dotarli na Białoruś prawdopodobnie prosto z Bliskiego Wschodu. Trudniejszą alternatywą jest droga przez Azję Centralną i Rosję. Dostanie się na Białoruś nie jest dla migrantów z Bliskiego Wschodu łatwe.

Tego typu proceder to jest koszt dla jednej osoby od kilku do kilkunastu tysięcy dolarów.

Zysk ten idzie najpewniej na prywatne konta członków białoruskiego reżimu. Nasz gość informuje, że Białorusini podejrzanie otworzyli nowe kursy lotnicze do państw Bliskiego Wschodu. Łukaszenka prawdopodobnie ściąga tysiące mieszkańców Bliskiego Wschodu, aby destabilizować kraje Europy Środkowo-Wschodniej Unii Europejskiej.

Strona litewska od kilku tygodniu nagrywa i rozpowszechnia na różnych grupach facebookowych filmiki w języku arabskim.

Litwini rozpowszechniają informację o tym, że Arabowie są oszukiwani przez Mińsk, gdyż wcale nie dostaną się do Unii Europejskiej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Tomasz Grzywaczewski: nie jesteśmy w stanie przyjąć gigantycznej fali uchodźców

Jednorazowe przyjęcie uchodźców i wojna hybrydowa Łukaszenki.  Tomasz Grzywaczewski o kryzysie migracyjnym na granicy Unii Europejskiej z Białorusią.

Tomasz Grzywaczewski zauważa, że Litwa od kwietnia mierzy się z praktyką przerzucanie przez jej południową granicę imigrantów z Iraku. Stwierdza, że to, czy należy przyjmować autentycznych  uchodźców, jest trudnym problemem.

Musi zostać jasny polityczny sygnał, że jest to sytuacja jednorazowa.

Sądzi, że nie można zostawić imigrantów na granicy. Podkreśla, że

Nie jesteśmy w stanie przyjąć gigantycznej fali uchodźców. Nie tylko my, ale cała Unia Europejska.

Zaznacza, że przyjmując migrantów z granicy polsko-białoruskiej byłoby wspieraniem reżimu Alaksandra Łukaszenki.

Ludzie często płacą reżimowi w Mińsku, żeby zostać przywiezionym na granicę.

Grzywaczewski zaznacza, że sytuacja wciąż jest bardzo napięta. Litwa przygotowuje się na kolejne fale nielegalnych imigrantów.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.