Prof. Muzaffary: Imigranci opowiadają przerażające historie z granicy. Chcieli wrócić do Mińska, ale im nie pozwalano

Wykładowca uniwersytecki w irackim Kurdystanie o powrocie Irakijczyków do ojczyzny, działaniach rządów w Bagdadzie i Irbilu na rzecz powstrzymania imigranci i o dramatycznych historiach imigrantów.

  Prof. Farhang Muzaffary informuje, że w zeszłym tygodniu wyruszył pierwszy lot z Mińska do Irbilu i Bagdadu z 430- osobową grupą Irakijczyków wracających do kraju. W większości byli to mieszkańcy Kurdystanu. Wśród powracających dominowały, jak mówi, kobiety i dzieci.

Wykładowca uniwersytecki w irackim Kurdystanie stwierdza, że imigranci opowiadają przerażające historie z granicy. Kobieta z granicy opowiadała mu, że polska strona traktowała ją jak wroga, a białoruska nie pozwalała wrócić do głębi Białorusi.

Wielu imigrantów prosiło białoruskie władze o pozwolenie im na powrót do Mińska, które się na to nie zgadzały. Prof. Muzaffary  informuje, że rządy Iraku i Regionu Kurdystanu zamknęły białoruskie przedstawicielstwa dyplomatyczne. Usunięte zostały reklamy zachęcające do wyjazdu na Białoruś.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Karolina Wanda Olszowska: ze strony tureckiej widać było nierozumienie sytuacji. Oni mają już 4 miliony imigrantów

Ekspertka ds. Turcji o postawie Turcji wobec kryzysu na granicy Unii Europejskiej z Białorusią, tureckim problemie z migrantami i przykładzie jaki daje Ankara Mińskowi i Kremlowi.

Karolina Wanda Olszowska zauważa, że Turcja nie radzi sobie z kryzysem migracyjnym u siebie. Po naciskach Ankara wdrożyła zakaz lotów dla dwóch przewoźników dla obywateli Jemenu, Iraku oraz Syrii.

W ostatnim czasie loty ze Stambułu do Mińska wzrosły z 8 do 28. Widać niezrozumienie sytuacji. Turkowie oburzają się, gdy zarzuca się im współpracę z Alaksandrem Łukaszenką.

 Podnoszą, że goszczą w swoim kraju 4 mln osób. Strona polska tłumaczyła, że niechęć przyjęcia, tylko sposób w jaki przybywają imigranci.

Widać było nierozumienie sytuacji. Im się wydawało, że chodzi o niechęć przyjęcia, a oni mają już 4 miliony.

Ekspertka ds. Turcji wskazuje, że Turcja długo nie chciała zareagować biorąc pod uwagę swoje nastroje wewnętrzne.  Kryzys gospodarczy się pogłębia. Partia rządząca, która przyjęła w 2016 r. imigrantów chce zmusić Unię Europejską, aby ta uwolniła ich od tego problemu.

Sami Turcy próbują grać kryzysemmigracyjnym. Od dawna mają napięte relacje z Atenami. Turcja chce wymusić na Unii Europejskiej pieniądze na odbudowę kraju. Od początku kryzysu tureckie granicy są nieszczelne. Zmienia się jedynie częstotliwość z jaką imigranci przekraczają granicę Turcji z UE. Olszowska sądzi, że Unia Europejska szybciej się podda od Turcji.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Bobołowicz: od wczoraj mówi się o możliwości wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w obwodach graniczących z Białorusią

Korespondent Radia Wnet na Ukrainie o widmie kolejnej fali rosyjskiej agresji, stosunkach Kijowa z Mińskiem i zabezpieczeniu północnej granicy Ukrainy.

Paweł Bobołowicz stwierdza, że Ukraina spodziewa się kolejnej fali rosyjskiej agresji. Na granicy od pewnego czasu gromadzą się rosyjskie wojska. Amerykanie są coraz bardziej zaniepokojeni. Sekretarz stanu USA Antony Blinken mówił, że

Nie znamy intencji Rosji, stojących za ruchami jej wojsk przy granicy z Ukrainą, ale obawiamy się, że  Rosja może popełnić poważny błąd, próbując powtórzyć to, co zrobiła w 2014 roku.

Jak mówi nasz korespondent wojska ukraińskie w pojedynkę nie są w stanie obronić się przed wrogiem ze wschodu. Kijów szuka więc dyplomatycznego wsparcia.

Od wczoraj tematem jest możliwość wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w obwodach graniczących z Białorusią.

Dla Kijowa papierkiem lakmusowym w stosunkach z innymi państwami jest stosunek do rosyjskiej aneksji Krymu. Dotąd Łukaszenka unikał wypowiadania się na ten temat. Jak przypomina nasz korespondent, to właśnie w Mińsku toczyły się rozmowy pokojowe między Ukrainą a Rosją. Teraz zaś Mińsk uznał półwysep za część Rosji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Kryzys na granicy. Rzecznik MSZ: nic nie zapowiada, by sytuacja w najbliższych dniach się zmieniła

Łukasz Jasina, rzecznik MSZ o działaniach dyplomatycznych polskiego rządu wobec kryzysu na granicy polsko-białoruskiej.


Łukasz Jasina, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych mówił dziś w Poranku Wnet o próbach wtargnięcia nielegalnych migrantów na teren Polski z Białorusi. Polskie służby i dyplomacja wykorzystują wszystkie dostępne instrumenty w zwalczaniu kryzysu.

Mamy do czynienia z ogromną liczbą ludzi, którzy chcą przedostać się do lepszego, w ich mniemaniu, świata i są wykorzystywani przez Aleksandra Łukaszenkę i jego reżim jako narzędzie w wojnie hybrydowej.

Według przewidywań rzecznika MSZ  taka sytuacja będzie się utrzymywać w najbliższym czasie.

Nie zapowiada się by w ciągu najbliższych dni sytuacja się zmieniła

Jedną z możliwości wpłynięcia na białoruski reżim i Kreml jest rozszerzenie sankcji. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego przekazał, że w tej sprawie toczą się zaawansowane rozmowy dyplomatyczne zwłaszcza z partnerami unijnymi. Dziś Polskę ma odwiedzić przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel.

Musimy tak uderzać w Aleksandra Łukaszenkę by przy okazji nie zniszczyć już i tak  poszkodowanej przez tę sytuację ekonomiki terenu przygranicznego województw podlaskiego i lubelskiego – podkreślił Jasina.

Naszym postulatem są kolejne punktowe sankcje pozbawiające reżim białoruski resztek tego co ma w relacjach z UE, chociażby różnych praw wjazdu i dalsze ograniczenia gospodarcze – dodał.

Rząd stara się uniknąć całkowitego zamknięcia tranzytu z Białorusi do Polski. Taka wersja jest rozważana jedynie w przypadku najbardziej niekorzystnych scenariuszy.

Rosja stara się sprawiać wrażenie, że nie bierze czynnego udziału w inicjowaniu kryzysu.

Na szczeblu dyplomatycznym między Białorusią a Polską są podtrzymywane relacje, ale nie mają one charakteru partnerskiego.

Rzecznik resortu dyplomacji poinformował także, że Polska prowadzi rozmowy ze wszystkimi krajami trzecimi, z których migranci przybywają. m.in. z Turcją, która jak zaznaczył jest „Trudnym partnerem”

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.N.

Dr Beata Górka-Winter: napieranie dużej liczby ludzi na granicę będzie się powtarzać

Dr Beata Górka-Winter, ekspert ds. bezpieczeństwa o sytuacji na polsko-białoruskiej granicy. – W kolejnych dniach należy się zastanowić, jakich środków w tej sytuacji może użyć NATO – wskazała.

Dr Beata Górka-Winter zauwazyła, że napór na granicę polsko-białoruską będzie kontynuowany przez długi czas.

Gość Radia Wnet wskazywał, że należy skupić się na strategii ochrony granic. Utrzymanie pełnej mobilizacji przez dłuższy czas może być trudne.

Dr Beata Górka-Winter zaznaczyła, że istnieje konieczność opracowania długofalowego planu oraz wystąpienia do NATO na podstawie art. 4 traktatu waszyngtońskiego.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.N.

Napór migrantów na polską granicę Müller: mamy do czynienia z kolejnym elementem nacechowanym wojną hybrydową

W tej chwili na granicy polsko-białoruskiej jest odpowiednia liczba funkcjonariuszy Straży Granicznej i Wojska Polskiego – powiedział rzeczni rządu Piotr Müller podczas briefingu prasowego.

Rzecznik rządu Piotr Müller poinformował, że w związku z wydarzeniami na granicy polsko-białoruskiej o godz. 13 odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego oraz ministrów obrony narodowej i spraw wewnętrznych.

Dzisiaj o godz. 13 odbędzie się spotkanie sztabu kryzysowego z udziałem premiera Mateusza Morawieckiego, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, ministra Mariusza Błaszczaka Mariusza Kamińskiego oraz Zbigniewa Raua – poinformował.

Polityk podkreślił, że eskalacja sytuacji na granicy jest największa od początku kryzysu migracyjnego.

Dzisiaj mamy najtrudniejszą sytuację, od początku trudnej sytuacji na granicy polsko-białoruskiej. Mamy do czynienia z kolejnym elementem nacechowanym wojną hybrydową.

Źródło: Twitter

A.N.

 

Jan Bogatko: Do Niemiec przyjeżdżają tłumy. Niemiecka straż graniczna odmówiła już wjazdu na lotniskach tysiącom osób

Korespondent Radia Wnet w Niemczech o komentarzach niemieckiej prasy wobec kryzysu na granicy Unii Europejskiej z Białorusią oraz o imigrantach w Niemczech.

Jan Bogatko wskazuje, że komentatorzy pragną, aby unijna granicy była szczelna. Stwierdza, że Niemcy mają dość problemów z migrantami, którzy przybyli do nich w 2015 r. Większość przybyszy z Południa nie pracuje, oddając się popełnianiu przestępstw.

Nasz korespondent mówi, że kwitnie turystyka przemytnicza, której szefem jest Alaksandr Łukaszenka. Do Mińska codziennie sprowadzanych jest tysiąc osób.

Bogatko wskazuje na skargi zagranicznych dziennikarzy skarżących się, że nie są dopuszczani do strefy przygranicznej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Gen. Waldemar Skrzypczak: jeżeli Rosjanie w tej chwili zaczną wojnę, to ją przegrają

Były dowódca Wojsk Lądowych o reformie polskich sił zbrojnych, wyzwaniach z tym związanych oraz o tym, czemu Rosja nie może sobie pozwolić na agresję przeciw Polsce.

Generał Waldemar Skrzypczak przypomina, że przez wiele lat polski potencjał był redukowany. Stwierdza, że poprzedni rząd redukował lekką reką redukował jednostki wojskowe.

Czas najwyższy, żeby potencjał polskich sił zbrojnych odbudować.

Ocenia, że projekt ustaw o obronie Ojczyzny daje nadzieję na naprawę polskiej armii. Podkreśla, że nadchodzą trudne czasy.

Wynika z tego, co się dzieje szczególnie w Azji w regionie Indo-Pacyfiku, jeżeli chodzi o wzrost potęgi chińskiej armii.

Wskazuje, że Amerykanów nie stać na prowadzenie swych wojen w oddalonych od siebie regionach. Gen Skrzypczka ocenia, iż realizacja założonych w projekcie celów będzie wymagała dużej determinacji. Stwierdza, że założenia są bardzo słuszne.

Każdą armię kroi się czy kreuje się na podobieństwo potencjalnego przeciwnika. Mamy świadomość tego, że za naszą wschodnią granicą jest silna, bardzo mobilna i masowa armia.

Gość „Popołudnia Wnet” zaznacza, że małe armie manewrowe nie podołają armiom masowym, mającym ogromny potencjał uderzeniowy. Zdaniem byłego dowódcy Wojsk Lądowych nasz północny sąsiad nie może sobie pozwolić teraz na wojnę.

Rosja ma wielkie problemy wewnętrzne szczególnie ekonomiczne problemy.

Siły rosyjskie są zaangażowani w wielu regionach świata. W rezultacie Kreml nie dysponuje wystarczającymi środkami do przeprowadzenia agresji. Wywołanie przez Federację Rosyjską wojny doprowadziłoby do upadku tego państwa.

Jeżeli Rosjanie w tej chwili zaczną wojnę, to ją przegrają, bo ta wojna będzie długotrwała- ona zrujnuje Rosję i imperium Putina upadnie.

Podkreśla, że zadaniem polityków nie jest straszenie wojną, lecz uspokajanie nastrojów w społeczeństwie. Ocenia, że politycy powinni uspokajać społeczeństwo, zamiast straszyć wojną. Musimy podkreślać, że jesteśmy silni. Przekonanie o tym, że nadchodzi wojna jest elementem wojny psychologicznej Moskwy i Mińska.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K./A.P.

Kryzys na granicy. Dr Jakub Olchowski: błędem Polski było nieskorzystanie z doświadczeń Litwy i Łotwy

Politolog o imigrantach docierających do Niemiec, niewystarczalności płotu na granicy i o tym, jak Wilno i Ryga umiędzynarodowiły ochronę swych granic.

 Dr Jakub Olchowski wskazuje na dane służb niemieckich, które wyłapują na granicy polsko-niemieckiej imigrantów, którzy przeszli przez całe terytorium Polski. Skala jest nieporównywalna z tym, co było wcześniej.

Politolog zaznacza, że płot ma znaczenie bardziej psychologiczne niż faktyczne. Jest to rozwiązanie doraźne. Ocenia, że błędem było nieskorzystanie z doświadczeń państw, które odczuły problem inspirowanej przez Białoruś imigracji wcześniej. Dr Olchowski wskazuje, że Litwa i Łotwa zwróciły się o pomoc do Frontexu, czyli do Unii Europejskiej, całą sprawę umiędzynarodowiając.

Gość Kuriera w samo południe zauważa, że nie można wiecznie trzymać kilkunastu tysięcy funkcjonariuszy przy granicy, ani przedłużać stanu wyjątkowego.

Wskazuje, że Wilno zaprosiło przebywających na Białorusi imigrantów do składania wniosków o azyl w  litewskiej ambasadzie w Mińsku. Nikt z tej opcji nie skorzystał. Tymczasem Alaksandr Łukaszenka zaczyna mieć problem z ludźmi, których sprowadził z Południa.

Już na Białorusi jest bardzo dużo osób, które tam się pojawiły i rozpełzły po kraju.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Mińsk wydala francuskiego ambasadora. Zbigniew Stefanik: co naprawdę się za tym kryje?

Jak rozumieć skoordynowane działania Mińska i Moskwy wobec państw zachodnich?

W poniedziałek nad ranem francuski ambasador wraz ze swoimi współpracownikami dowiedzieli się, że muszą jeszcze dzisiaj opuścić Białoruś. Władze białoruskie nie podają żadnego wiarygodnego powodu tej decyzji. Jedynie państwowe media informują, że ambasada ukrywała przed władzami kraju swoje wydatki finansowe, jak również dochody, co więcej żyła na koszt Białorusi, nie płacąc za swoje utrzymanie.

Kilka godzin później rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało o zawieszeniu współpracy moskiewskiej i brukselskiej komórki (Rosja-NATO). Co więcej, Rosja zamyka biuro informacyjne NATO, które znajduje się w Moskwie i służy wzajemnej wymianie informacji dotyczących wspólnych spraw i interesów takich, jak walka z dżihadem na bliskim wschodzie, w Azji, czy w Afryce.

Dwa konkretne, wrogie kroki wobec państw zachodnich w sytuacji, w której trwa kryzys migracyjny zainicjowany przez Mińsk i najprawdopodobniej przez Kreml. Pytanie brzmi jednak, z czym tak naprawdę mamy do czynienia? Polityczny gest, czy realna eskalacja, która będzie miała implikacje i przełożenie na operacje militarne prowadzone przeciwko dżihadystom?

Kilka dni temu struktury NATO w Brukseli cofnęły akredytacje ośmiorga przedstawicieli Rosji, oskarżając ich o działalność szpiegowską, co zaprzecza wzajemnej współpracy w ramach komórki Rosja-NATO. Dzisiejsze decyzje Kremla można potraktować jako odpowiedź na wyżej wymienione decyzje sztabu generalnego NATO w Brukseli, zwłaszcza, że cofanie akredytacji przedstawicielom rosyjskim przy sztabie generalnym NATO rozpoczęło się już ponad 3 lata temu, po probie zamachu na Skripala i jego córkę. Jednak obecny kontekst stawia pytanie, czy Kreml nie wykorzystał decyzji NATO o cofnięciu akredytacji ośmiu przedstawicielom Rosji, aby zakończyć erę współpracy militarnej z zachodem?

Oto dowody, które mogą świadczyć o tym, że coś jest na rzeczy:

3 tygodnie temu malijski rząd poinformował francuski rząd, że prowadzi negocjacje z tzw. grupa Wagnera w sprawie ochrony swoich dygnitarzy politycznych, biznesowych i kulturowych, czyli swoich elit, co Francja odebrała, jako jawną próbę ingerencji Kremla w strefę, którą Paryż uważa za francuską strefę wpływu. Moskwa zaprzeczyła, a jakiś czas później bez żadnego powodu, ani jakiegoś większego kryzysu na linii Paryż-Mińsk, władze białoruskie decydują o natychmiastowym wyrzuceniu francuskiego ambasadora wraz z jego współpracownikami.

Wiemy, ze trwają rozmowy Rosji, Chin i Iranu co do ewentualnego uznania rządów Talibów w Afganistanie. Współpracy między Rosja a państwami zachodnimi w kryzysie libijskim jest coraz mniej. Pytanie, jaką rolę odgrywają ewentualne dyrektywy Kremla w kryzysie migracyjnym na granicy polsko-białoruskiej.Można więc postawić tezę (bardzo prawdopodobna tezę), że dzisiejsze decyzje Mińska i Kremla są tak naprawdę pożądaną  przez te dwa ośrodki eskalacją, swego rodzaju postawienia kropki nad i, że czas współpracy się skończył nawet tam, gdzie ta współpraca była korzystna dla obu stron.

Czy można spodziewać się początku rywalizacji o wpływy w Afganistanie? Czy ze współpracy w walce z dżihadystami Rosja i NATO przejdą do działań sobie nawzajem niekorzystnych, gdzie nie cskuteczna walka z terroryzmem, ale strefy wpływu poszczególnych graczy staną się głównym wyznacznikiem przejętych strategii politycznych i militarnych w państwach Sahelu, na bliskim wschodzie i w Azji?

Zbigniew Stefanik