Rozmowa z Rosjanami w Stambule: to co się dzieje na świecie, zmusiło Rosję do mobilizacji

Flagi Ukrainy i Rosji/Fot. CC0, Public Domain Pictures

„Wojen nie kończą żołnierze. Nigdy nie było ani jednej, która by została zakończona na polu walki”. Młodzi Rosjanie o swym stosunku do wojny i mobilizacji.

Młody Rosjanin zdradza, co sądzi o wojnie. Stwierdza, że nigdy nie jest ona dobra. Podkreśla, że wojny kończą dyplomaci, a nie żołnierze. Ci ostatni po prostu służą swoim krajom.

Jeśli wojna ma miejsce oznacza to, że obie strony dostrzegają w niej koniec. Kiedy jedna strona zdaje sobie sprawę z tego, że to jest szaleństwo, ludzie rozpoczynają dialog, siadają i się komunikują. Ponieważ żadnej wojny nie kończą żołnierze. Nigdy nie było ani jednej, która by została zakończona na polu walki. Proszę wymienić chociaż jedną wojnę, która by została zakończona przez całkowite zniszczenie państwa.

Zaznacza, że Berlin i Niemcy wciąż istnieją. Drugi z rozmówców Piotra Mateusza Bobołowicza wyjaśnia swoje zdanie na temat mobilizacji.

 Uważam, że to, co dzieje się na świecie zmusiło Rosję do podjęcia obecnych kroków, w tym mobilizacji, która obecnie ma miejsce. 

Mobilizacja, jak mówi, pokazuje, że Rosjanie są poważni.

A jeśli wybuchnie np. wojna pomiędzy Europą i Ameryką a Rosją, większość Rosji pójdzie z bronią, ponieważ jest to bezpośrednia agresja przeciwko Rosji, a my jesteśmy patriotami.

Sądzi, że przywódcy należy się posłuszeństwo, także wtedy, gdy się myli. Kiedy lider prowadzi walkę należy go wspierać, tak jak wspierałoby się własnego ojca.

Od początku dziejów ludzkości mamy jednego ojca, jeden kraj, jednego króla i jednego Boga. 

Rozmówca Piotra Mateusza Bobołowicza odnosi się do sugestii, że Rosjanie zabijają cywili na Ukrainie.

Mam rodzinę uchodźców z Ukrainy. Kobieta z trzema synami – opuścili Ukrainę, gdy ich dom został zniszczony, gdy go zniszczyli Ukraińcy, zabijając rodziców. Potem wyjechała do Rosji. Mieszka teraz ze mną i to nie Ługańsk, czy DNR, to Ukraina. To jest dokładnie Ukraina.

A.P.

Antal Kiss: Początku wojny nie możemy upatrywać w tym, że ktoś zadał pierwszy cios. Problem leży w kryzysie wartości

Antal Kiss, dyrektor węgierskiego Centrum Rozwoju | fot. Piotr Mateusz Bobołowicz

„Węgry postanowiły całkiem się wycofać z różnych konfliktów wojskowych” – dyrektor węgierskiego Centrum Rozwoju Antal Kiss o polityce Węgier wobec wojny na Ukrainie.

Antal Kiss wyjaśnia politykę Węgier wobec wojny na Ukrainie. Kraj ten ma za sobą doświadczenia II wojny światowej i powstanie w 1956 r.

Wiemy, jak wygląda życie podczas rewolucji, podczas wojny. I dlatego Węgry postanowiły całkiem się wycofać z różnych konfliktów wojskowych i nie będą popierały dostarczania broni i sprzętu wojskowego na Ukrainę.

Czytaj także:

Minister ds. rozwoju regionalnego i funduszy europejskich na Węgrzech: Węgry są zdominowane przez rosyjską energię

Dyrektor węgierskiego Centrum Rozwoju sądzi Rosjanie i Ukraińcy muszą wspólnie pokonać drogę w stronę pokoju. Nie podziela on przeciwstawienia Rosji- agresora Ukrainie-ofierze.

Początku wojny nie możemy upatrywać w tym, że ktoś zadał pierwszy cios. W mojej opinii wojna wynika zawsze z kryzysu wartości. Na Ukrainie i w Rosji mamy teraz kryzys wartości w państwie. Myślę, że ciężko jest teraz w tym momencie odpowiedzieć na pytanie, kto jest tym złym, czy kto zaczął, bo tylko historia będzie umieć to wytłumaczyć. Myślę, że problem leży w kryzysie wartości w obu tych państwach.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego mówi o stanie węgierskiej gospodarki. Pozytywnie ocenia ostatnią dekadę.

Na Węgrzech mówimy o 3-4-procentowym wzroście PKB. […] Myślę, że największym problemem nie jest ekonomia i kryzys ekonomiczny tylko kryzys duchowy, o którym mówi się mniej niż o tym ekonomicznym.

Kiss zauważa, że ludzie przedkładają wartości materialne nad duchowe.

Największym problemem jest to, że ludzie odwrócili się od drogi Chrystusa od Kościoła i od wiary.

A.P.

Michał Marek: na skutek działań Kremla Ukraińcy już nigdy nie spojrzą na Rosjan jak na braci

Fot. CC0, Pixabay

„Rosjanie skoncentrowali się na kreowaniu wojny na Ukrainie jako starcia pomiędzy Rosją i NATO” – ekspert ds. bezpieczeństwa Michał Marek o tym, jak rosyjska propaganda radzi sobie z klęskami Rosji.

Michał Marek zauważa, że początkowo rosyjskie proreżimowe media nie wiedziały, jak się odnieść do tego, co się stało w obwodzie charkowskim.

Propaganda rosyjska początkowo usiłowała przemilczeć niepowodzenia na kierunku charkowskim.

Dopiero 13 września wyklarował się bardziej spójny przekaz. Zaczęto głosić, że Rosjanie przeprowadzili zaplanowany odwrót, żeby wzmocnić kluczowe tereny. W rzeczywistości Rosjanie opuścili tereny w zupełnym chaosie, o czym świadczą masy porzuconego sprzętu.

Później Rosjanie skoncentrowali się na odświeżeniu wątku kreowania wojny na Ukrainie jako wojny pomiędzy Rosją i NATO.

Jak zauważa dyrektor Centrum Badań nad Współczesnym Środowiskiem Bezpieczeństwa, rosyjska propaganda dalej przekonuje, że Rosja jest potęgą. Zgodnie z tym, na Ukrainie Rosjane nie przegrywają z Ukraińcami, ale z żołnierzami z krajów NATO. Mówi się o polskich najemnikach, a nawet o polskich jednostkach wojskowych.

Czytaj także:

Paweł Lisicki o reparacjach od Niemiec: pod względem moralnym sprawa jest jednoznaczna

Przekaz jest dostosowywany do warunków lokalnych. Na potrzeby Europy Rosjanie wygrywają kryzys energetyczny. Pojawiają się głosy ostrzegające o ukrainizacji Polski.

Rosjanie grają propagandowo przeciwko Polsce w kwestii surowcowej.

Według prorosyjskiej narracji, gdyby Polska nie wspierała Ukrainy, to wojna szybko by się skończyła i nie byłoby kryzysu energetycznego.

W narracji rosyjskiej Ukraińcy są tym samym narodem co Rosjanie. Według niej to Austro-Węgry wykreowały tożsamość ukraińską. Jak zauważa rozmówca Łukasza Jankowskiego,

Na skutek działań Kremla Ukraińcy już nigdy nie spojrzą na Rosjan jak na braci.

Ekspert zaznacza, że powszechna mobilizacja nie zmieni sytuacji na froncie, a za to zdestabilizuje sytuację polityczno-społeczną. Kreml może straszyć rozpadem Rosji, żeby zmobilizować społeczeństwo.

A.P.

Raport z Kijowa: rozmowa z prezesem Energoatomu Petrem Kotinem

Elektrownia Zaporoże, 2009/ Fot. Ralf1969/ GNU Free Documentation License

„Wszystkie bloki energetyczne zostały przeniesione do stanu zimnego”. Petro Kotin wyjaśnia jak wygląda sytuacja w Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej.

Elektrownia jądrowa w Zaporożu jest całkowicie odłączona od sieci Ukrainy.

Prezes Energoatomu Petro Kotin zaznacza, że linie energetyczne łączące elektrownię z systemem energetycznym zostały uszkodzone. Przywrócono jedną linię energetyczną działającą na własne potrzeby.

Abyśmy mogli wznowić rozruch bloków energetycznych zaporoskiej elektrowni jądrowej potrzebujemy co najmniej dwóch niezależnych linii zasilających systemy elektroenergetyczne, a także jednej niezależnej linii zasilającej własne poczynania. Pracujemy nad naprawą tych linii. Potem będziemy mogli pomyśleć o ponownym podłączeniu bloków energetycznych do systemu energetycznego Ukrainy.

Rozmówca Darii Gordiyko podkreśla, że do spełnienia siedmiu rekomendacji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej potrzeba, aby Rosjanie wycofali się z okupowanej przez nich elektrowni atomowej.

Muszą wyjść poza granice zaporoskiej elektrowni jądrowej i wycofać ciężki sprzęt. Ciężki sprzęt znajduje się nie tylko na terenie elektrowni, ale także w halach bloków numer 1 i numer 2 co potwierdziła misja Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.

Kotin przypomina rezolucję MAEA z 3 marca br., która mówiła o potrzebie pełnej kontroli Ukrainy nad jej elektrowniami atomowymi. Wskazuje na konsekwencje rosyjskiej okupacji elektrowni.

Były wybite okna, dziury po pociskach.

Rosjanie próbowali je zatuszować, ale nie udało się wszystkiego ukryć.

A.P.

Prof. Grochmalski o Rosji: rośnie bunt w kadrze oficerskiej średniego szczebla, która jest sfrustrowana decyzjami góry

Featured Video Play Icon

„Ukraina pokazała, co to znaczy Blitzkrieg” – komentuje ukraińską kontrofensywę prof. Piotr Grochmalski z Akademii Sztuki Wojennej.

Prof. Piotr Grochmalski przedstawia komentarze rosyjskie na temat ukraińskiej kontrofensywy. Igor Girkin porównuje obecne rosyjskie klęski na froncie do wojny japońsko-rosyjskiej. Jak wskazuje gość Poranka Wnet,

Ukraina pokazała, co to znaczy Blitzkrieg.

Wśród rosyjskich średnich kadr dowódczych narasta frustracja wobec decyzji góry. Prof. Grochmalski zauważa, że do zaplanowanej operacji na południu Ukrainy „doklejono” inwazję na Kijów.

Rośnie bunt w kadrze średniego szczebla, która jest sfrustrowana decyzjami góry.

Dmytro Antoniuk: wraz z wyzwoleniem Iziumu ofensywa wroga na Donbasie traci cały sens

Wykładowca Akademii Sztuki Wojennej wyjaśnia, że Rosjanie nie byli przygotowani do obrony. Nastawiali się na atak. Kluczowe linie bronione były przez Rosgwardię – jednostki przeznaczone do tłumienia protestów. Prof. Grochmalski podkreśla skalę działań zbrojnych prowadzonych obecnie na Ukrainie. Są one większe niż w czasie II wojny światowej.

W szpicy poszły nasze byłe czołgi T-72. […] Ukraina pokazała, że potrafi wykorzystać to, co dostaje.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego wyjaśnia, czemu Rosja nie przeprowadza powszechnej mobilizacji. Zauważa, że przyniosłoby to efekty dopiero za pół roku. Na dodatek, żeby przeprowadzić mobilizację, należałoby  ściągnąć część oficerów z frontu.

Potencjał mobilizacyjny Rosji jest mniejszy niż się wydaje.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Paweł Kowal: jeżeli jesteśmy przeciwnikami coraz większej wojny to musimy być zwolennikami sankcji

Paweł Kowal / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

„Putin zachowuje się agresywnie właśnie dlatego, że sankcje działają” – podkreśla poseł PO Paweł Kowal.

Paweł Kowal mówi, że głównymi tematami na Forum Ekonomicznym w Karpaczu są wojna na Ukrainie i kryzys energetyczny. Odnosi się do głosów mówiących, że konfliktu nie da się zakończyć militarnie. Ocenia, że wojna będzie trwała długo. Nie skończy się ona inaczej niż wyparciem Rosjan z Ukrainy.

Ten konflikt może się zakończyć tylko w jeden sposób- wypędzeniem Rosjan z Ukrainy. Na nic innego społeczeństwo ukraińskie się nie zgodzi.

Marek Budzisz: Wojna znalazła się w pacie. Można z niego wyjść przez negocjacje lub eskalację

Polityk ocenia, że system władzy w Rosji się sypie, czego świadectwem jest m.in.  śmierć Darii Duginy.

Widać, że narasta jakiś konflikt wewnętrzny w Rosji.

Przewiduje, że napięcie wojenne będzie falowało. Poseł PO odnosi się do problemu sankcji. Zauważa, że

Nie ma takich sankcji, które nie uderzają w tego, kto jest nakłada.

Podkreśla, że sankcje działają, czego dowodem są działania Kremla, wywierającego presję gazową na Europę.

A.P.

Marek Budzisz: Wojna znalazła się w pacie. Można z niego wyjść przez negocjacje lub eskalację

Featured Video Play Icon

Marek Budzisz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

„Coraz głośniej się mówi w rosyjskiej publicystyce o możliwości użycia broni atomowej” – wskazuje ekspert Strategy & Future Marek Budzisz.

Marek Budzisz zgadza się z opinią, że obecnego  konfliktu nie rozwiąże się środkami militarnymi. Zmagania wojenne mogą toczyć się jeszcze przez lata. Ekspert Strategy & Future wskazuje, że Rosjanom brakuje ludzi na froncie. Jak zauważa, nowi żołnierze są słabiej wyszkoleni niż ci z początku inwazji.

Rosjanie mają poważny problem jeśli chodzi o siłę żywą.

Budzisz wskazuje, że w przedłużającym się konflikcie liczy się potencjał przemysłowy.

Jeżeli wojna się przedłuża, to potencjał przemysłowy państwa, które ją prowadzą jest kluczowy.

Rozmówca Jaśminy Nowak zauważa, że kanclerz Olaf Scholz blokuje przekazywanie broni Ukrainie.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: wróg dalej próbuje iść na zachód, ale nie widać żeby miał jakiekolwiek postępy

Budzisz wskazuje na to, że

Ta wojna zaczęła zmieniać swój charakter, kiedy Rosjanie przegrali wojnę o Kijów.

Obecnie konflikt przyjął charakter bliższy wojnie okopowej. Zmiany na froncie mają charakter taktyczny, a nie przełomowy.

Mówi się o pacie strategicznym – żadna ze stron nie jest w stanie rozwiązać konfliktu na swoją korzyść.

Co to oznacza dla dalszego biegu wojny? Rozmówca Jaśminy Nowak wyjaśnia, że

Wyjściem z pata są negocjacje. Inną opcją jest eskalacja.

Rosjanie mogą sięgnąć po argumenty ostateczne.

Coraz głośniej się mówi w rosyjskiej publicystyce o możliwości użycia broni atomowej.

A.P.

Sztiepa: Rosjanie są mentalnie przerobieni przez Putina, a jednocześnie jeżdżą opalać się na śródziemnomorskie plaże

Wadim Sztiepa/ Fot. Piotr Mateusz Bobołowicz

Rosyjski dziennikarz mieszkający w Estonii o zamachu pod Moskwą, Rosjanach w Narwii i wizach turystycznych dla obywateli FR.

Wadim Sztiepa odnosi się do rosyjskiego wniosku o ekstradycję obywatelki Ukrainy Natalii Wowk, przebywającej w Estonii. Rosyjska prokuratura podejrzewa ją o dokonanie zamachu, w którym zginęła Daria Dugina.

Widać, że Rosja od dłuższego czasu ostrzy sobie zęby na Estonię.

Sztiepa stwierdza, że Ukraińcy nic by nie zyskali zabijając Aleksandra Dugina. Jego neoeurazjatyckie koncepcje nie mają bezpośredniego wpływu na decyzje Kremla.

Wraz z ewentualną eliminacją Dugina nic by się w Rosji nie zmieniło.

Więcej sensu miałby zamach na kogoś faktycznie kreującego propagandę Kremla jak Władimir Sołowjow.

Wilno-Kłajpeda-Ryga-Tallinn. Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet – Trójmorze – 25.08.2022 r.

Redaktor naczelny periodyku „Inacze” odnosi się do pomysłu wprowadzenia ograniczeń wizowych dla obywateli rosyjskich. Zauważa, że na razie Tallin nie przedstawił konkretów. Popiera pomysł zawieszenia wiz turystycznych na czas wojny. Zauważa, że większość Rosjan wyjeżdża do Turcji i Egiptu. Do krajów europejskich przyjeżdżają lepiej sytuowani Rosjanie.

Rosjanie są mentalnie przerobieni przez Putina, a jednocześnie jeżdżą opalać się na śródziemnomorskie plaże.

Mówi na temat rosyjskich emigrantów politycznych. Do Estonii przyjeżdża wielu rosyjskich programistów. Przybywają tu także przedstawiciele kultury ugrofińskiej.

Zauważa, że 95 proc. mieszkańców Rosji to Rosjanie. Narwa graniczy z rosyjskim Iwangorodem. Porównując się z tym ostatnim narwianie nie czują chęci zmiany przynależności państwowej.

W Narwie nie jest możliwa sytuacja jak w Donbasie; Rosja nie ma podstaw do stworzenia problemu na obszarze przygranicznym.

A.P.

Kuchciński: apelujemy do wszystkich państw wolnego świata o wydanie zakazu wjazdu dla Rosjan

Marek Kuchciński/Fot. Piotr Bobołowicz/Radio Wnet

Przewodniczący sejmowej komisji spraw zagranicznych o konieczności wprowadzenia zaostrzonych środków przeciwko Federacji Rosyjskiej oraz o relacjach polsko-węgierskich.

Marek Kuchciński uzasadnia konieczność zablokowania możliwości uzyskania przez Rosjan wiz turystycznych do Unii Europejskiej. Jak podkreśla:

Jest to inicjatywa skierowana do wszystkich państw wolnego świata. Wojna na Ukrainie nie słabnie, zbrodnie na ukraińskiej ludności cywilnej dokonywane są nieustannie, niszczona jest infrastruktura. […] Potrzeba nie tylko zdecydowanych działań gospodarczych i w obszarze wsparcia militarnego dla Ukrainy, ale i zakazu wjazdu Rosjan do naszych państw.

Polityk zaznacza, że specjalnie traktowani powinni być jedynie uciekinierzy polityczni z Rosji. Poruszony zostaje również temat relacji polsko-węgierskich. Gość „Popołudnia Wnet” ocenia, że podejście Budapesztu do wojny na Ukrainie jest w naszym kraju nie do końca dobrze relacjonowana.

Rzadko kiedy mówi się w Polsce, że węgierska pomoc humanitarna dla Ukrainy jest proporcjonalnie duża jak naszego kraju. Uważamy jednak, że brak wsparcia militarnego dla Ukrainy jest błędem Budapesztu

Zdaniem rozmówcy Magdaleny Uchaniuk relacje polsko-węgierskie w dłuższej perspektywie pozostaną bardzo przyjazne.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Czytaj też:

Atis Lejiņš: Nie ma już Ribbentropa, ale na wschodzie jest Stalin. Putin chce odbudować jego powojenne imperium

Prof. Dyczkowski: Sądziłem, że do 1 sierpnia zostanie odbity Chersoń. Wygląda na to, że wojna będzie trwała dość długo

Biblioteka naukowa Dnieprzańskiego Uniwersytetu Narodowego/Foto. Skoropadsky/CC BY-SA 4.0

Jak wyglądał Dzień Niepodległości Ukrainy w mieście Dniepr? Prof. Roman Dyczkowski o rosyjskich ostrzałach, sytuacji mieszkańców i przewidywaniach odnośnie wojny.

Mieliśmy dość dużo takich wydarzeń niedobrych w mieście Dnipro i w okolicach.

Prof. Roman Dyczkowski o sytuacji w Dnieprze. Rosjanie ostrzeliwali miasto w Dniu Niepodległości Ukrainy.

Oni strzelają, gdzie popadnie. Mamy zniszczenia. Wiadomo, że są zabici.

Nie było żadnych oficjalnych obchodów rocznicy ogłoszenia ukraińskiej niepodległości. Historyk przyznaje, że wbrew jego przewidywaniom Chersoń nie został odbity do 1 sierpnia.

Wygląda na to, że wojna będzie trwała dość długo.

Czytaj także:

Dmytro Antoniuk: teraz jest dobry moment, żeby Ukraina odbiła Chersoń i prawy brzeg Dniepru

Miasto Dniepr jest ważnym ośrodkiem przemysłowym. Produkcja się nie zatrzymuje.

Cały przemysł pracuje na tyle, na ile może.

Sytuacja mieszkańców jest trudna, ale nie tracą oni nadziei.

Będziemy walczyć do tej pory, dopóki nie zwyciężymy.

Prof. Dyczkowski dziękuje Polakom za wsparcie Ukraińców.

A.P.