Wicedyrektor Muzeum Getta Warszawskiego: Jest duża bliskość między powstaniem w getcie a powstaniem warszawskim

Hanna Węgrzynek o powstaniu w getcie warszawskim, źródłach do niego, jego upamiętnieniu i muzeum mu poświęconemu.

 

Większość działań przeniosła się do internetu, natomiast zadbaliśmy, o to żeby przed Pomnikiem Bohaterów Getta płonęły znicze.

Hanna Węgrzynek tłumaczyła jak wyglądała 77. rocznica początku powstania w getcie warszawskim. Podkreśla wagę wspomnianego monumentu w podtrzymywaniu pamięci o pierwszym w okupowanej przez nazistów Europie miejskim powstaniu.

Gdyby nie ten pomnik nie byłoby pamięci o powstaniu w getcie warszawskim.

Powstały niedługo po wojnie przypominał o przeszłości miasta, które jeszcze kilka lat wcześniej w 1/3 zamieszkane było przez Żydów.

Praktycznie nie ma dokumentów z czasów powstania w getcie warszawskim.

Wicedyrektor Muzeum Getta Warszawskiego zauważa, że podstawowym źródłem do zrywu mieszkańców żydowskiej dzielnicy mieszkaniowej jest raport Jürgena Stroopa opisujący jego stłumienie. Jest to spojrzenie na zagładę getta oczami jego kata. Ten ostatni chciał z pacyfikacji powstania zrobić prezent Hitlerowi, który 20 kwietnia obchodził urodziny.

Nasza rozmówczyni wyjaśnia, że nowe muzeum, którego otwarcie planowane jest na kwiecień 2023 r., znajdować się będzie w budynku, gdzie  w latach 1872–1942 mieścił się Szpital Dziecięcy im. Bersonów i Baumanów. Ze szpitalem tym związani byli m.in. Janusz Korczak i Marek Edelman. Historyk zwraca uwagę na paralele między powstaniem w getcie a powstaniem warszawskim:

Jest taka bardzo duża bliskość pomiędzy powstaniem w getcie warszawskim a powstaniem warszawskim 1944 roku. Byli ludzie bardzo młodzi, którzy chcieli walczyć i ’43 i w ’44 nie mieli broni.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Ewa Kurek: Tokarczuk dostała od MKiDN setki tys. złotych. Na książki o prawdzie historycznej nikt nie dał ani grosza

Dr Ewa Kurek o zaniedbaniach III RP w kwestii polityki historycznej oraz konferencji „Polska hekatomba i walka z polonofobią”. „Źródła mówią same za siebie i bronią nas absolutnie” – zaznacza.

 


Głównym tematem konferencji „Polska hekatomba i walka z polonofobią” było szukanie odpowiedzi jak to odkłamać, jak zastąpić mit prawdą historyczną i pokazać polską perspektywę z czasów II wojny światowej. Jak mówi gość „Popołudnia WNET”: Trzeba jedynie tłumaczyć istniejące opracowania, badać kolejne tematy i poprzestać na dawaniu pieniędzy ludziom, którzy szkalują Polskę. 

Musimy nadrabiać lata komunizmu i 30 lat zaniedbań RP, które serwowała nam pedagogika wstydu. Mamy całą masę książek i opracowań, na podstawie których powinniśmy tłumaczyć i pokazywać światu prawdę – twierdzi rozmówca Łukasza Jankowskiego.

Co świat wie o Zamojszczyźnie? – pyta. „Nic nie wie, więc tu niestety Ministerstwo Kultury i nasze podatkowe pieniądze idą w złym kierunku. Takich autorów, historyków, jakim jestem, jest mnóstwo. Zamiast dawać pieniądze Engelkingowi i Grabowskiemu, trzeba tłumaczyć dorobek historyków polskich” – dodaje.

Premier Mateusz Morawiecki jako jedyny mówi normalnie. Reszta polityków boi się nie wiadomo czego. Nie mamy powodów bać się kogokolwiek ani Żydów, ani innych narodowości. Prawda jest po naszej stronie – zaznacza.

Mój film o dzieciach żydowskich pt. „Kto ratuje jedno życie” trwa 53 minuty. To Żydzi mówią, że trzeba pamiętać o tym, że Polacy byli jedynym narodem w Europie, który za ratowanie Żydów płacił śmiercią. To jest ta prawda, która nas broni. Są jednak jakieś siły w naszej telewizji i w naszym rządzie, które zabraniają mówić Żydom o Polakach, jak byli ratowani i w jakich warunkach to się odbywało. Żydzi są ludźmi, którzy chcą prawdy – mówi gość „Popołudnia WNET”.

Historycy mają nad sobą nadzór właśnie ministra Zbigniewa Ziobry. Żadne badania historyczne nie mogą być przeprowadzone, jeśli nie zezwoli na nie minister. Nie pozwala on między innymi na ekshumację w Jedwabnem. Ponad 80 tys. Polaków walczy o prawo do badań historycznych w tym miasteczku. Bez skutku. Jak podkreśla rozmówca: Okrągłe słowa polityków mają się nijak do rzeczywistości historycznej. Historycy to jeden z najbardziej prześladowanych zawodów w Polsce. 

Jak dodaje: Paranoją jest to, że za nasze polskie podatkowe pieniądze, ludzie szkalują nas na świecie. Politycy obudźcie się! Źródła mówią same za siebie i bronią nas absolutnie. 

M.N.

Sellin: Polska jest dzisiaj traktowana przez polityków amerykańskich jako najbliższy sojusznik polityczny

Jarosław Sellin mówi o skandalicznej wypowiedzi, która pojawiła się w The Jerusalem Post, kwestii roszczeń żydowskich, ustawy anty-447 oraz pozycji Polski na arenie międzynarodowej.

Gościem Południa WNET był Wiceminister Kultury Jarosław Sellin, który odniósł się do słów dotyczących „Niemców i ich Polskich kolaborantów”, które pojawiły się w izraelskiej gazecie The Jerusalem Post:

Oczywiście pewnie ten redaktor naczelny miał na myśli szmalcowników, czy tego typu patologiczne zjawiska, ale zawsze trzeba bardzo mocno podkreślać, że oficjalne stanowisko autoryzowany władz polskich w czasie wojny, które miały swoją własną strukturę w postaci rządu emigracyjnego i strukturę Państwa Podziemnego, zarówno w pionie cywilnym, jak i wojskowym, było inne. Po pierwsze, Polski rząd sprzeciwiał się Holokaustowi i próbował mu zapobiec, raportować światu co się dzieje z Żydami na okupowanych w przez Niemców terenach i prosić o działania naszych aliantów.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odniósł się także do kwestii roszczeń żydowskich i restytucji bezspadkowego mienia, mówiąc wyraźnie, iż Polska nie będzie nikomu płacić żadnych pieniędzy, gdyż sama najmocniej ucierpiała podczas przejścia dwóch frontów:

Świadoma destrukcyjna niszcząca polityka zarówno ze strony Niemców, jak i potem Sowietów w wielu miastach doprowadziła do ogromnych zniszczeń. To Polsce należą się odszkodowania. Polska za zbrodnie niemieckie płacić nikomu nie będzie.

Sellin podkreśla, że Polsce w związku z Amerykańską ustawą 447 nic nie grozi i temat jest niepotrzebnie roztrząsany przez różne środowiska opozycyjne:

Ten temat jest wykorzystywany tylko i wyłącznie do celów wyborczych, bo jest on chwytliwy w części naszego społeczeństwa. Trzeba otwarcie powiedzieć, że przez naszych oponentów politycznych, zwłaszcza przez Konfederację i Kukiz’15 niepotrzebnie wzbudza się wokół tej sprawy emocje, bo Polsce nic nie grozi. To wynika z naszych politycznych deklaracji i po prostu z zasad prawa, które obowiązują prawda krajowych i w prawie międzynarodowym.

Rozmówca Południa WNET wypowiedział się również na temat pozycji Polski na arenie międzynarodowej i bliskiego sojuszu z USA:

Polska staje się najważniejszym sojusznikiem Ameryki w Europie. Moim zdaniem obok Wielkiej Brytanii, Polska jest dzisiaj traktowana przez polityków amerykańskich jako najbliższy sojusznik polityczny.

Sellin streścił również, dlaczego według niego Prawo i Sprawiedliwość mimo początkowego wsparcia, wycofało swoje poparcie dla ustawy Kukiz’15 ochrzczonej przez media mianem anty-447:

Po pierwsze, to była ustawa napisana niejako na kolanie i pełna bardzo emocjonalnych sformułowań. Po drugie, myślę, że każdy rozsądny obserwator polskiego życia politycznego widzi, że próbuję się na emocjach wokół tej sprawy zbijać punkty wyborcze […]

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

 

A.M.K.

Jerzy Zalewski: Przy kręceniu filmu o Roju musiałem zwolnić 102 osoby. Niektóre środowiska mnie nie lubią

Ministerstwa Kultury nie interesuje to, kto i ile przy filmach kradnie. Absolutnie nie zgadzam się na taki kształt polskiej kultury – mówi w Radiu „Solidarność” reżyser Jerzy Zalewski.

 

Gościem dzisiejszej audycji Radia „Solidarność” prowadzonej przez red. Andrzeja Gelberga jest Jerzy Zalewski, autor licznych filmów fabularnych i dokumentalnych, m.in. „Oszołom”, przedstawiającego historię wykrycia afery FOZZ przez Michała Falzmanna i „Obywatel poeta”, poświęconego postaci Zbigniewa Herberta. Zalewski jest również autorem filmu „Historia Roja, czyli w ziemi lepiej słychać”, którego bohaterem jest Mieczysław Dziemieszkiewicz – żołnierz Narodowych Sił Zbrojnych i Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Opowiada m.in. o swoim najnowszym filmie, który właśnie przygotowuje i który musiał przerwać po… czterech dniach zdjęciowych. Dlaczego?

– Nie zgadzam się, żeby pieniądze państwowe przeznaczane na filmy szły w kosmos, a tak się właśnie dzieje – opowiada. – Źle myślę o Ministerstwie Kultury. Tam udają przed Jarosławem Kaczyńskim, że robią wielkie filmy, a tak naprawdę są figurantami na górze i nie robią nic, nie decydują o niczym. Więcej: radością zgadzają się na swoje pozorowanie. Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego… Ja bym mu dał to dziedzictwo narodowe, bo troska o nie dobrze mu wychodzi. Pełen szacun! Ale od kultury mu wara!

Zapraszamy do wysłuchania audycji!

Minister Kultury wystosuje apel, aby Niemcy oddali skradzione dzieła sztuki

Jarosław Sellin mówi na temat prób odzyskania zrabowanych przez Niemców dzieł sztuki i apelu, który niebawem zostanie wystosowany w tej sprawie.

Wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Jarosław Sellin w audycji Na początku był Chaos u Milo Kurtisa, przypomniał o zrabowanych przez Niemców w trakcie wojny Polskich dziełach sztuki:

Zabiegamy cały czas o zwrot dzieł sztuki, które poginęły nam w trakcie wojny. W sumie 62 tysiące dzieł sztuki ruchomej. Trochę z nich zostało odzyskanych, jednak duża praca do wykonania przed nami.

Sellin wspomniał także o konkretnych działaniach, które mają być wykonane w najbliższym czasie w celu odzyskania przez Polskę zrabowanych przez Niemców dzieł sztuki:

Niedługo nasz Minister Kultury razem z Panią która odpowiada za kulturę w Niemieckim Urzędzie Kancelerskim, opublikują wspólny list w gazetach po obu stronach granicy z apelem. Liczymy na to, że niektórych może ruszyć sumienie i przejrzą oni magazyny w Niemczech i Austrii i oddadzą to, co zaginęło z terenu ziem polskich.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

Dr Ruszar: Dobra literatura nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Ona ma być po prostu dobra i być pod ochroną państwa

Wyrwane z kontekstu fragmenty wywiadu, jakiego udzieliłem „Gazecie Wyborczej” zostały wykorzystane w napastliwym artykule, skierowanym głównie przeciw ministrowi Glińskiemu – mówi na antenie dr Ruszar

– Mimo autoryzacji, której udzieliłem „Gazecie Wyborczej”, wywiad ze mną nie ukazał się w druku, ponieważ miałem zostać przedstawiony jako oszołom i bezwolne narzędzie w rękach ministrach Glińskiego, który będzie wydawać tylko prawicowych autorów jak Rymkiewicz czy Wildstein – mówi w Poranku WNET dr Józef Ruszar. – Rozmowa nie była specjalnie uprzejma, a pytania można określić „szczuciem”. Cierpliwie tłumaczyłem dziennikarzowi, że nie dzielę literatury na prawicową i lewicową, ale na dobrą i złą. I powinna być ona pod ochroną państwa jak wojsko, policja, rodzina i innymi przejawy życia koniecznymi do istnienia państwa.

Choć kilka dni później dostał informację, że wywiad się nie ukaże, gdyż był „za ostry”, wyrwane z kontekstu jego fragmenty zostały wykorzystane w napastliwym artykule, skierowanym głównie przeciw ministrowi Glińskiemu. Postawę „GW” gość Poranka WNET uważa za manipulację. – Tym bardziej skandaliczną w kontekście jej rzekomej walki z mową nienawiści – mówi.

Zapraszamy do wysłuchania audycji!

mf

Wiceminister kultury Jarosław Sellin o konieczności dekoncentracji mediów w Polsce: Trzeba z tej pułapki po prostu wyjść

Nie ma drugiego tak poważnego kraju w Europie, który pozwoliłby sobie na tak istotne opanowanie rynku medialnego przez kapitał zagraniczny. Media to nie tylko biznes – powiedział gość „Poranka Wnet”.

– Pani Krystyna Janda jest wybitnym twórcą polskiej kultury, a więc nie wiem, skąd tego typu deklaracja – powiedział wiceminister Sellin, pytany o deklaracje Jandy, która powiedziała, że nie będzie płaciła abonamentu. Uważa on, że nawoływanie do niepłacenia abonamentu przez osoby, które żyją z kultury właśnie, i to często nieopłacalnej kultury wysokiej, jest podcinaniem gałęzi, na której się siedzi.

– To akt wrogi wobec TVP Kultura, TVP Historia i innych mediów, które propagują kulturę polską i to niemal wyłącznie kulturę z najwyższej półki – powiedział Sellin.  Przypomniał, że właśnie te anteny prezentują koncerty symfoniczne, jazzowe czy spektakle teatralne, więc „zalecałbym chłodną głowę i opamiętanie się”.

Odniósł się także do projektu ustawy uszczelniającej ściąganie abonamentu RTV, który jest już w Sejmie. Operatorzy telewizji kablowych i platform satelitarnych będą zobowiązani do przekazywania danych o swoich klientach Poczcie Polskiej. Zapis ten budzi wiele kontrowersji ze względu na niezgodność z prawem. Chodzi tu o udostępnianie danych osobowych, a także informacji, które operatorzy uważają za tajemnicę handlową.

– Nie będziemy oczekiwać od operatorów, którzy  dostarczają usługi telewizyjne, żadnych tajemnic handlowych, podkreślam: żadnych. My będziemy tylko prosili o udostępnienie imion, nazwisk i adresów klientów, z którymi podpisali umowę o dostarczanie  programów telewizyjnych – powiedział Sellin. Zaznaczając, że w świetle obowiązującego prawa dziś abonament radiowo-telewizyjny, powinien płacić każdy, kto posiada odbiorniki do odbioru radia czy telewizji.

– Chcemy zmniejszyć skalę łamania prawa w Polsce, taka jest istota projektu, który będzie dziś w Sejmie procedowany – powiedział Sellin. Jego zdaniem państwo ma środki prawne, aby wymusić udostępnienie danych na operatorach, którzy będą zobowiązani omawianą ustawą do „wspomożenia państwa w ustanowieniu przestrzegania porządku prawnego”. Dodał, że prawo to będzie obowiązującym już od końca wakacji lub początku jesieni br. Przypomnijmy, że Poczta Polska będzie sprawdzać, czy gospodarstwo domowe płaci abonament RTV, a jeśli nie, wyda nakaz rejestracji odbiornika (telewizora) oraz nałoży karę w wysokości 30-krotności miesięcznej opłaty abonamentowej. Dziś to 22,70 zł miesięcznie. Oznacza to, że kara wyniesie ponad 680 zł. Ustawa również wprowadza abolicję pod warunkiem, że łamiący dotychczas prawo zdecydują się na opłacenie półrocznego abonamentu z góry.

– Chcemy zaproponować ludziom nowe otwarcie, żeby przestrzeganie prawa i wywiązywanie się z tego obowiązku w przyszłości było dokonywane – powiedział wiceminister kultury. Jego zdaniem, w związku z abolicją już od jesieni media publiczne powinny odczuć znaczny przypływ środków. Przypomniał, że jeszcze do niedawna „mieliśmy takiego premiera, który zachęcał do łamania prawa”.

– Wielu ludzi dało się oszukać byłemu polskiemu premierowi i go posłuchało – powiedział Sellin, tłumacząc, skąd pomysł na abolicję.

Drugą ustawą, którą zajmuje się ministerstwo kultury, jest projekt dotyczący dekoncentracji kapitału w mediach. Na konkrety będzie trzeba jednak poczekać do jesieni, bowiem „problem jest poważny i trzeba go rozwiązać”. Wcześniej zapowiadano, że projekt ujrzy światło dzienne już pod koniec czerwca.

– Nie ma drugiego tak poważnego kraju w Europie, który pozwoliłby sobie na tak istotne opanowanie rynku medialnego przez kapitał zagraniczny – powiedział Sellin, tłumacząc, że media to nie tylko biznes, ale również  „sfera organizowania naszej świadomości społecznej, przepływu idei, informacji”. Ubolewał nad błędami, do jakich doszło w tej sferze życia publicznego.

– Trzeba z tej pułapki po prostu wyjść – powiedział gość Krzysztofa Skowrońskiego w „Poranku Wnet”.

O przedstawieniu obrażającym uczucia Polaków i katolików wystawianym przez warszawski Teatr Powszechny po tytułem „Klątwa”, a także dlaczego ministerstwo kultury zabrało dotacje festiwalowi Malta – posłuchaj „Poranka Wnet” Krzysztofa Skowrońskiego.

MoRo