Studio Dublin – 24 czerwca 2022 – Bogdan Feręc

Piątkowy poranek w sieci Radia Wnet należy do Studia Dublin, gdzie informacje, przegląd wydarzeń tygodnia i rozmowy. Nie brak też dobrej muzyki i ciekawostek z Irlandii. Zaprasza Tomasz Wybranowski.

W gronie gości:

Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com, Studio Riverside Galway

Prowadzenie i scenariusz: Tomasz Wybranowski

Realizacja: Tomasz Wybranowski (Dublin), Kaja Bezzubik (Warszawa)

Gościem  audycji jest Bogdan Feręc, redaktor naczelny portalu Polska-IE.com.

Bogdan Feręc, redaktor naczelny portalu Polska-IE.com i szef Studia Riverside Radia Wnet.

Irlandia jako jeden z nielicznych krajów w Europie może pochwalić się dodatnim przyrostem naturalnym. Na Szmaragdowej Wyspie rodzi się coraz więcej dzieci. Jest to zapewne jedna ze składowych ogólnego wzrostu ludności.

Obecnie Irlandię zamieszkuje 5 mln. 120 tys. osób, czyli o 8% więcej w porównaniu z ostatnim spisem powszechnym. Kraj jest bardzo spokojny, miły oraz przyjemny. Staje się dobrym miejscem do życia.

Mówi redaktor naczelny portalu Polska-IE.com Bogdan Feręc. Sielankowy nastrój panujący na wyspie może zostać zakłócony przez zmiany polityczne. W siłę rosnąć zaczyna partia Sinn Féin, której poparcie społeczne sięga 37%.

Ugrupowanie Mary Lou McDonald stanowi zagrożenie dla Fine Gael i Fianna Fáil, które rządziły naprzemiennie Irlandią od 100 lat. Ostatnio opublikowany został dokument zawierający instrukcje w jaki sposób należy uderzać w Sinn Fein.

Zmiana władzy nie musi wyjść Irlandczykom na dobre. Partia McDonald jest mocno populistyczna. Wiele punktów z ich programu, takich jak budowa wielu nowych mieszkań i szpitali jest niemożliwa do realizacji. Zdaniem Bogdana Feręca irlandzka polityka przejdzie poważne przeobrażenie. Mniej będzie wyważenia i taktu, a więcej brudnej gry.

Jak traktowane są osoby LGBT+ w Irlandii? Czy można swobodnie je krytykować? Dowiesz się słuchając całej rozmowy z gościem Studia Dublin!

Spacer po Pradze – 24.05.2022 r.

Krzysztof Skowroński i Tomasz Wybranowski zapraszają na spacer po czeskiej stolicy.

Fot. Piotr Mateusz Bobołowicz | Radio Wnet

 

Fot. Piotr Mateusz Bobołowicz | Radio Wnet
Fot. Piotr Mateusz Bobołowicz | Radio Wnet

Studio Dublin – 17 czerwca 2022 – Bogdan Feręc i Tomasz Szustek

Piątkowy poranek w sieci Radia Wnet to Studio Dublin. Informacje ze święta Bloomsday i przegląd wydarzeń tygodnia. Nie brak też dobrej muzyki i ciekawostek z Irlandii. Zaprasza Tomasz Wybranowski.

W gronie gości:

  • Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com, Studio Riverside Galway,
  • Tomasz Szustek – dziennikarz, reporter i fotograf Studia 37 Dublin.Prowadzenie i scenariusz: Tomasz Wybranowski

Redaktor wydania: Tomasz Wybranowski

Realizacja: Tomasz Wybranowski

W piątkowym Studiu Dublin łączyliśmy się tradycyjnie z Bogdanem Feręcem, szefem najważniejszego i najbardziej poczytnego portalu irlandzkiej Polonii  – Polska – IE.com.

W tym tygodniu Tomasz Wybranowski przeprowadził rozmowę z liderką irlandzkiej opozycji – Ivaną Bacik. Bogdan Feręc jest zdania, że inni politycy Irlandii powinni wziąć przykład z szefowej Labour Party i docenić możliwość kontaktu za pośrednictwem fal radiowych z Polonią mieszkającą na Szmaragdowej Wyspie.

Myślę, że irlandzcy politycy powinni zainteresować się tym, co działo się w Radiu Wnet, gdyż dla nich jest to również doskonała okazji, by dać się poznać polskojęzycznym mieszkańcom Irlandii.

 

Tutaj do odsłuchania cała rozmowa z Bogdanem Feręcem.

Tomasz Szustek na szlaku powieściowym „Ulissesa”. Bloomsday 2022, Sandycove.

Druga część Studia Dublin należała do Tomasza Szustka, który podzielił się najciekawszymi wrażeniami z obchodzonego w czwartek w całej Irlandii literackiego święta Bloomsday, którego głównym bohaterem jest James Joyce i jego sztandarową powieścią Ulisses.

16 czerwca 2019 roku byliśmy pierwszym w historii polskiej radiofonii radiem, które na żywo przez ponad dziesięć godzin opowiadało o powieści, która wciąż rozpala zmysły i serca czytelników. W rolę głównego reportera, tak jak i w tym roku, wcielił się Tomasz Szustek. 

Fani powieści „Ulisses” podczas świątecznego czytania na szczycie Martello Tower w Sndycove, 16 czerwca 2022 roku. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37

Obowiązkowo trzeba też zobaczyć podczas Bloomsday Muzeum Jamesa Joyce’a w wieży Martello. To tam zaczyna się powieść Ulisses. Wytrawni fani literatury pamiętają poranną toaletę na szczycie Martello Tower Malachi’ego „Bucka” Mulligana i jego rozmowę ze Stefanem Dedalusem.

Tutaj do wysłuchania finał rozmowy z drem Maciejem Świerkockim, tłumaczem nowej polskiej wersji powieści „Ulisses”:

Tomasz Szustek mówi o tym, kto przybywa do Irlandii na Festiwal Bloomsday. Tłumaczy, dlaczego to właśnie Dublin powinien być miastem docelowym dla każdego, kto chce w pełni wczuć się w obchody.

Festiwal jest dość dużą imprezą. Są na nim wydarzenia, które zadowolą wszystkie grupy. Poszczególne edycje Bloomsday odbywają się w różnych miastach, ale tutaj, w Dublinie, mają one specyficzny smak.

Poza miłośnikami Joyce’a, są także takie osoby, które nie bardzo wiedzą o co chodzi, ale się cieszą, bo coś się dzieje, są stroje, jest muzyka… Chcą się bawić w tej atmosferze.

Jednocześnie współtwórca Studia 37 i rozmówca Tomasza Wybranowskiego zaznacza, że uroczystości związane z Bloomsday nie ograniczają się do przyziemnych przyjemności.

Jednak to nie jest festiwal grilla, kiełbasy i piwa. Obcowanie z aktorami odgrywającymi scenki wielu osobom pozwala zainteresować się Ulissesem, albo odkryć go na nowo.

Tutaj do odsłuchania cała rozmowa z Tomaszem Szustkiem:

Bloomsday i odgrywanie powieściowych historii powróci już 16 czerwca… 2023 roku! Fot. Tomasz Szustek / Studio 37

K.K. i /WyT/

Drugie polskie narodziny powieści „Ulisses” Jamesa Joyce’a. Z Maciejem Świerkockim rozmawia Tomasz Wybranowski

Dzisiaj „Bloomsday”, święto polonistów i historyków literatury rozkochanych książkowych dziwnościach, oraz oraz bladolicych studentek. Magia „Ulissesa” przyciąga tego dnia do Dublina tysiące ludzi. I to nie tylko z Irlandii. Podczas obchodów „Bloomsday” na ulicach Dublina można spotkać tysiące osób, wielbicieli prozy Joyce’a. Przebrani za mieszkańców miasta sprzed ponad stu lat od świtu wcielają się w duchy postaci zaklętych na kartach powieści. Czasami trafiają się nawet osoby stylizujące się w wyglądzie […]

Dzisiaj „Bloomsday”, święto polonistów i historyków literatury rozkochanych książkowych dziwnościach, oraz oraz bladolicych studentek. Magia „Ulissesa” przyciąga tego dnia do Dublina tysiące ludzi. I to nie tylko z Irlandii.

Podczas obchodów „Bloomsday” na ulicach Dublina można spotkać tysiące osób, wielbicieli prozy Joyce’a. Przebrani za mieszkańców miasta sprzed ponad stu lat od świtu wcielają się w duchy postaci zaklętych na kartach powieści. Czasami trafiają się nawet osoby stylizujące się w wyglądzie na samego mistrza Joyce’a.

Tomasz Wybranowski

 

Artykuł Tomasza Wybranowskiego i Tomasza Szustka pt. „Magiczny czas Bloomsday” na stronach lipcowego „Kuriera WNET”, nr 61/2019, gumroad.com

A wszystko zaczęło się ponad sto lat temu.  2 lutego 1922 roku, pod niebem Paryża odważna i śmiała dama Sylvia Beach wydała na czterdzieste urodziny Jamesa Joyce’a, powieść pod tytułem „Ulisses”.

Nieco wcześniej, bo w latach 1918 – 1920, dzieło Joyce’a drukowano w odcinkach w czasopiśmie „The Little Review” w Stanach Zjednoczonych. Powieść uznano za „nikczemną i pornograficzną”. Jeszcze inni mówili i pisali o „czystej pornografii i jawnym bluźnierstwie”.

Sam James Joyce długo szukał wydawcy i niemal już stracił resztkę nadziei, kiedy poznał Simone Beach.

 Podczas radiowego celebrowania Bloomsday towarzyszył nam dr Maciej Świerkocki. To on dał drugie polskie zycie tej powieści. Nad tłumaczeniem pracował 7 lat. Tyle samo James Joyce pisał „Ulissesa”.

Tutaj do wysłuchania pierwsza część rozmowy z drem Maciejem Świerkockim:

 

Śnić w przyszłość jak Homer

Znanym entuzjastą twórczości J. Joyce’a jest były senator David Norris, który często rozpoczyna oficjalnie obchody święta przemową do zebranej publiczności.

 

Powieść „Ulisses” składa się z 18 epizodów. Warto pamiętać, że tyle samo ksiąg liczy sobie „Odyseja” Homera.

Powieść Jamesa Joyce’a kryje na swoich stronach dzień z życia akwizytora drobnych ogłoszeń, węgierskiego starozakonnego – Leopolda Blooma.

Aby zrozumieć przesłanie i ideę powieści, trzeba przeczytać lub znać przynajmniej w zarysie epopeję Homera. Każdy rozdział „Ulissesa” z jego bohaterami odpowiada kolejnym pieśniom homeryckiego eposu. Bloom to mityczny Ulisses – Odyseusz, jego niewierna i piękna żona Molly to Penelopa, zaś Stefan Dedalus to syn Odysa – Telemach.

 

O trudzie tłumacza

 

 

Sto lat minęło w lutym od premiery pierwszego wydania powieści Joyce’a, ale nie każdy wie, że do niedawna mogliśmy czytać „Ulissesa” tylko w jednym polskim przekładzie. Autorem pierwszego tłumaczenia był Maciej Słomczyński, znany także pod pseudonimem Joe Alex jako autor wciągających kryminałów. Praca zajęła 13 lat.

Tłumaczenie ukazało się wreszcie drukiem w roku 1969 i przyniosło wielką falę snobizmu na „czytanie Joyce’a”. Ale nie tylko to, bowiem warto pamiętać, że gdyby nie wielka praca translatorska Macieja Słomczyńskiego, to nie byłoby dwóch znakomitych polskich teatralnych adaptacji „Ulissesa” w reżyserii Zygmunta Hübnera oraz Jerzego Grzegorzewskiego. Tutaj jeszcze jedna ciekawostka.

Zanim jeszcze ukazało się polskie tłumaczenie, autor „Popiołu i diamentu” Jerzy Andrzejewski zakochał się w prozie Joyce’a i wpadł na koncept swojej powieści „Bramy raju”.

 Rok 2021, upalny sierpień przyniósł drugie polskie tłumaczenie „Ulissesa”. Tym razem w roli głównej zaprezentował się znakomity tłumacz dzieł Samuela Becketa (inny wielki Irlandczyk) i Johna Updike’a – Maciej Świerkocki.

Tutaj do wysłuchania druga odsłona rozmowy z Maciejem Świerkockim:

 

Przetłumaczenie „Ulissesa” zajęło mu dokładnie siedem lat. I jest w tym jakaś magia, bowiem tyle lat zajęło Jamesowi Joyce’owi napisanie z licznymi poprawkami powieści.

O trudzie i znoju tłumacza, podczas penetrowania Dublina, snów i myśli Jamesa Joyce’a Maciej Świerkocki napisał w bardzo osobistej książce „Łódź Ulissesa”. Na swój sposób to diariusz i bardzo dokładna relacja z pracy tłumacza.

Przeczytacie tak m.in. o tym, odnalazł na kartach „Ulissesa” co nieco polskich akcentów, w tym postać jednego z ojców polskiej niepodległości Ignacego Paderewskiego. Ta niezwykła książka ukazała się nakładem wydawnictwa Officyna.

Tutaj do wysłuchania trzecia część rozmowy Tomasza Wybranowkiego z drem Maciejem Świerkockim:

 

Uczestnicy Festiwalu Bloomsday 2022, okolice Sandycove. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37

 

Czas „Ulissesa” – czas Dublina

Wróćmy jednak do wielkiego działa Joyce’a. Pod wielkim urokiem „Ulissesa” i kunsztu pisarza byli dwaj wielcy nobliści: Ernest Hemingway i Winston Churchill. To dzieło właśnie przyniosło Joyce’owi nieśmiertelną sławę.

Na ponad 800 stronach Joyce zawarł urzekającą, choć trudną w odbiorze, epopeję – mit o swoim mieście Dublinie, swojej ojczyźnie – Irlandii, wreszcie – całych dziejach świata. Zakończenie opisywania wielkiego mega – mitu świata zawarł autor w swojej ostatniej powieści „Finnegans Wake”, która wciąż czeka na pierwszy polski przekład.

View of OConnell Bridge and monument, Dublin 1928 r. Fot National Library of Ireland

To wszystko, James – dublińczyk, z precyzyjną dokładnością oparł na podstawie wspaniałego, tak w treści, jak i warstwie konstrukcyjnej o czym już pisałem dziś, eposu Homera „Odysei”.  Samo miasto Dublin uosabia w powieści, w nieco sparodiowanej metaforze świat starożytny z czasów Homera. Znamienne jest jednak, że Joyce stolicę Irlandii opisał z reporterskim pietyzmem i dbałością o szczegół. Dlaczego?

Odpowiedź znajdujemy w jednym z listów autora do wielkiego przyjaciela Franka Budgena:

/…/ „Chciałem dać tak wszechstronny obraz Dublina, by można było to miasto, gdyby pewnego dnia nagle zniknęło z powierzchni ziemi, odbudować na podstawie mojej książki”./…/

 

Wielki powieściowy spacer i … marzenia

 Akcja „Ulissesa” rozgrywa się w ciągu niespełna jednego dnia – 16 czerwca 1904 roku. To właśnie tego dnia James Joyce poznał swoją późniejszą żonę – Norę Barnacle ). Na pamiątkę tego zdarzenia i upamiętnienia czasu powieściowego „Ulissesa” rokrocznie w Dublinie odbywa się popularny „Bloomsday”.

Widok na dom przy Eccles Street 7, gdzie mieszkał powieściowy Leopold Bloom. Rys. Katarzyna Sudak.

 

Muzeum im. Jamesa Joyce’a w wieży Montello (nadmorskie Sandycove). To właśnie stąd wyrusza Stefan Dedalu w poszukiwaniu samego siebie na mapie życia i swojego duchowego ojca – Blooma.

 

W powieści Joyce’a nocna wędrówka Leopolda Blooma jest tłem dla opisów Dublina. Tak więc czytelnik poznaje cudowną i monumentalną Martello Tower. To tutaj na wstępie powieści Buck Mulligan czyni poranną toaletę a Stefan Dedalus zbiera się do wyjścia po wypłatę do szkoły w której uczy.

Namawiam także do letniej i sentymentalnej podróży kolejką do stacji Sandycove, aby każdy mógł się naocznie przekonać o pięknie Martello Tower i dublińkiej morskiej zatoki.

Tropiąc bohaterów „Ulissesa” trafiamy do domu przy Eccles Street 7, gdzie mieszkał Leopold Bloom nazywany przez przyjaciół Poldym. Dostojny Bloom otwiera listy w gmachu Poczty Głównej przy O’Connell Street, spaceruje wieczorną porą drogą ku Sandymount, kierując się ku zatoce by medytować przy kościele Star – Of – The –Sea. Na cmentarzu Glasnevin żegna przyjaciela, pije piwo w pubie przy Lincoln Street, zaś nocną porą spaceruje po uroczym Westland Row, jednym z mostków nad Liffey.

Praktycznie cała powieść to jedna, wielka i niezwykle wierna mapa ówczesnego Dublina. Trzeba dodać, że pomimo upływu ponad stu lat od napisania „Ulissesa” topografia stolicy Irlandii prawie w ogóle się nie zmieniła.

Tomasz Wybranowski

Fot. Tomasz Szustek

 

Studio Dublin na antenie Radia WNET od 15 października 2010 roku (najpierw jako „Irlandzka Polska Tygodniówka”). Zawsze w piątki, zawsze po Poranku WNET zaczynamy ok. 9:10. Zapraszają: Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc, oraz Katarzyna Sudak, Tomasz Szustek, Bogdan Feręc oraz Jakub Grabiasz.

 

W stuleciu pierwszego wydania powieści Jamesa Joyce’a „Ulisses”. Bloomsday – prof. Paweł Nowak i Tomasz Szustek

Stolica Irlandii to miasto rodzinne wielu pisarzy i poetów, którzy złotymi zgłoskami zapisali się w annałach historii literatury powszechnej. Dość wymienić trzy nazwiska: Oscara Wilde, George Bernard Show i Samuela Becketta. Tak naprawdę jednak to dzięki osobie Jamesa Joyce’a (1882-1941) Dublin bezbłędnie odnajdywany jest na literackiej mapie świata. Tomasz Wybranowski   James Joyce to jedna z najbar­dziej kontrower­syjnych postaci współczesnej lite­ratury. „To najbar­dziej dziwna osoba, […]

Stolica Irlandii to miasto rodzinne wielu pisarzy i poetów, którzy złotymi zgłoskami zapisali się w annałach historii literatury powszechnej. Dość wymienić trzy nazwiska: Oscara Wilde, George Bernard Show i Samuela Becketta.

Tak naprawdę jednak to dzięki osobie Jamesa Joyce’a (1882-1941) Dublin bezbłędnie odnajdywany jest na literackiej mapie świata.

Tomasz Wybranowski

 

James Joyce to jedna z najbar­dziej kontrower­syjnych postaci współczesnej lite­ratury. „To najbar­dziej dziwna osoba, którą dano było mi spotkać.” –  pisał w liście do przyjaciela Tomasz Mann, au­tor „Czarodziejskiej góry” i „Doktora Faustusa”. James Joyce to piewca Dublina, jego wielki mi­łośnik,  ale zarazem i najzagorzalszy krytyk.

 

Śniadanie w James Joyce Centre. Bloomsday. Fot. Studio 37

Aby poznać klimat utworów Joyce’a  nie wystarczy przeczytać. „Dublińczyków” , „Portretu artysty z czasów młodości”, czy „Ulissesa”. Proza Irlandczyka to labirynty symboli i odnośników hi­storyczno – obyczajowych i liczne nawiązania i inter­pretacje do życia Dubliń­czyków przełomu wieku XIX i XX.
Joyce kochał i nienawidził Dublina.

Tymi samymi uczuciami da­rzył także swoją ojczyznę, którą często na kartach swoich utworów (wykorzystując podobieństwo brzmienio­we – onomatopeiczne) na­zywał „Errorland”, zamiast „Ireland”. Joyce jako miłośnik Irlandii i jednocześnie jej najzagorzalszy krytyk, piętnował obskurantyzm, brak logicznego myślenia i rozliczne przywary rodaków, w szczególności alkoholizm.

Śledząc jego biografię nasuwa się reflek­sja, że był to człowiek, którym targały dwa dajmoniony, duchy sprawcze dobra i zła, smutku i radości, osa­motnienia wewnętrznego i wielkiej witalności, wreszcie głodu życia i pustelniczego zasklepienia.

Krytycy i badacze literatury do tej pory nie są zgodni w ocenie jego twórczości. Mann, Eliot, Seldes chwalili go za odwagę, bez­kompromisowość, nową prawdę psychologiczną i artystyczną, wreszcie za śmiałe łamanie utartych konwencji narracyjnych. Przeciwnicy poetyki au­tora „Ulissesa” ganili go za chaotyczność narracyjną i … pornogra­fię.

Studio 37 Dublin na tropach Leopolda Blooma

 

Tomasz Szustek na szlaku powieściowym „Ulissesa”. Bloomsday 2022, Sandycove.

O kolejnych reporterskich wojażach z egzemplarzem „Ulissesa” Jamesa Joyce’a w plecaku, mikrofonami Radia WNET i aparatem fotograficznym opowiada Tomasz Szustek (Studio 37).

Nasz reporter od samego rana przemierza Dublin, aby być w najważniejszych miejscach, w których rozgrywa się ta niezwykła powieść.

Dzięki relacjom Tomasza Szustka słuchaczki i słuchacze Radia Wnet poznali monumentalną Martello Tower. To tutaj na wstępie powieści Buck Mulligan czyni poranną toaletę, zaś  Stefan Dedalus zbiera się do wyjścia po wypłatę do szkoły w której uczy.

 

Zaczytana fanka powieści Jmesa Joyce’a. Bloomsday 2022, Sandycove. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37.
Jak z kart powieści Leopold Bloom i Malachi „Buck” Mulligan, ten w kanarkowym szlafroku. Fot. Tomasz Szustek – Studio 37.

Jeśli tylko odwiedzicie stolicę Irlandii, to namawiam do sentymentalnej podróży kolejką do stacji Sandycove, aby naocznie przekonać się o pięknie Martello Tower i morskiej zatoki.

Tomasz Szustek, dziennikarz, reporter Studia 37 Dublin i fotograf wspomina także swoje pierwsze chwile w Dublinie spędzone podcas lektury „Ulissesa”. Wraca też wspomnieniami do Bloomsday z roku 2019, kiedy to relacjonował dla słuchaczy Radia WNET wydarzenia związane z tym literackim i towarzyskim świętem.

Oto pierwsze relacje z Martello Tower:

 

I druga opowieść Tomasza Szustka:

 

 

Nowa jakość literacka

Musimy jednak mieć świadomość, że ze spuścizny literackiej tego krnąbrnego syna Dublina czerpali, jak z ożywczego strumienia Wiliam Faul­kner, Thomas Stern Eliot, Virgi­nia Woolf, czy Samuel Beckett (inny wybitny Irlandczyk, który podczas paryskiego epizodu Joyce’a pełnił funkcję jego sekretarza).

Siłą nowatorstwa Joyce’a w dziedzinie prozy było śmiałe eksperymento­wanie z substancją czasu, totalna afirmacja w ciągu narracyjnym niczym nie skrępowanego monologu wewnętrznego (słynny  „strumień świadomości” / „stream of conscioisness” – monolog Molly Bloom z końcowych fragmentów „Ulissesa”), wreszcie epatowanie dygresywną fakturą powieści („Portret artysty z czasów młodości” , „Ulisses”).

Czytając prozę Joyce’a nie sposób nie zauważyć, że ich głównym bohaterem jest Dublin. W tym uroczym i nieco kameralnym mieście nad rzeką Liffey, w ponad sto lat później od chwili, gdy nasz bo­hater w ekstrawaganckim stroju przemierzał ulice tego miasta, na każdym niemal kroku spotykamy pamiątki związane z jego obecnością.

James Joyce zerwał więzy z Irlandią w wieku 22 lat. W 1904 roku wraz ze swoją towarzysz­ką życia Norą Barnacle, rodem z Galway, wyjechał z Irlandii rozpo­czynając życie włóczęgi i tułacza. Najpierw osiadł we Włoszech, gdzie często zmieniał adresy i liczne dorywcze pra­ce. W Trieście zatrudnił się jako nauczyciel angielskiego w szkole Berlitza, gdzie jego uczniem był słynny później pisarz Italo Sveno.  Potem z rodziną żył we Francji, by w końcu doko­nać żywota w Szwajcarii.

James Joyce zadebiuto­wał w 1907 roku zbiorem wierszy „Chamber Music” / „Muzyka Kameralna”.  Jednak krytycy i biogra­fowie zgodnie uważają za jego dojrzały debiut zbiór opowiadań „Dubliń­czycy”. Młody Joyce patrzył na Dublin okiem dekadenta zranionego chorobą końca wieku.

James Joyce to najwybitniejszy irlandzki pisarz wszech czasów. Jego „Ulisses” zrewolucjonizował teoretyczne założenia powieści jako gatunku. Ale dlaczego czerwiec jest taki ważny dla Joyce’a i jego fanów i wyznawców dzisiaj?

Studio Dublin w Radiu WNET. Fot. arch Studio 37

Odpowiedź jest prosta. Akcja „Ulissesa” rozgrywa się w ciągu niespełna jednego dnia – 16 czerwca 1904 roku. Tego dnia właśnie James Joyce poznał swoją późniejszą żonę – przewodniczkę duchową Norę Barnacle, rodem z Galway. Na ponad 800 stronach Joyce zawarł urzekającą, choć trudną w odbiorze, epopeję – mit o swoim mieście Dublinie, swojej ojczyźnie – Irlandii.

To wszystko dublińczyk James Joyce z precyzyjną dokładnością oparł na podstawie wspaniałego (tak w treści, jak i warstwie konstrukcyjnej) eposu Homera „Odyseja”. Siłą nowatorstwa Joyce’a w dziedzinie prozy było śmiałe eksperymento­wanie z substancją czasu, totalna afirmacja w ciągu narracyjnym niczym nieskrępowanego monologu wewnętrznego (słynny – „strumień świadomości” – „stream of conscioisness” – monolog Molly Bloom z „Ulissesa”).

Genialność powieści „Ulisses”

dr hab. Paweł Nowak, prof. UMCS.

Powieść „Ulisses” jest dziełem nowatorskim tak w zakresie eklektycznego i symultanicznego tworzenia przestrzeni powieściowej, jak i samej zabawy z czasem, który u Jamesa Joyce’a traci swoją diachroniczną fizyczność i chronologię.

Profesor Paweł Nowak jest cenionym i bardzo doświadczonym wykładowcą oraz trenerem z komunikacji masowej i interpersonalnej, z komunikacji językowej w mass mediach, komunikacji społecznej i komunikacji urzędowej, z retoryki oraz z pragmatyki językowej.

Z rozmowy z prof. Pawłem Nowakiem dowiedzieliśmy się już o harmonijności dzieł Jamesa Joyce’a. Stawia pytanie, jak to możliwe, że choć każdy z rozdziałów „Ulissesa” napisany jest inaczej, to razem tworzą spójną całość i od razu odpowiada, że

Wynika to z holistycznego postrzegania przez człowieka komunikatów. W twórczości Joyce’a mamy do czynienia z „wyraziście ukrytymi treściami”.

Ale głównie skupiliśmy się na rozmowie o języku powieści Joyce’a, a właściwie o 18 różnych językach. Bowiem każdy rozdział powieści został napisany inaczej.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z profesorem Pawłem Nowakiem:

 

Poranne czytanie pierwszego rozdziału „Ulissesa” James Joyce’a. Bloomsday 2022, Sandycove. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37

16 czerwca AD 1904

Akcja „Ulissesa” rozgrywa się w ciągu niespełna jednego dnia – 16 czerwca 1904 roku. Tego dnia właśnie James Joyce poznał swoją przyszłą żonę i – jak mawiał o niej – „przewodniczkę duchową” Norę Barnacle, rodem z miasta klifów – Galway. Nora była prostą, uroczą młodą kobietą.

Egon Naganowski w niezwykłej książce „Telemach w labiryncie świata: o twórczości Jamesa Joyce’a”, tak oto przedstawił Norę:

cechował ją trzeźwy realizm, bez romantyczno – literackich inklinacji. Przez cały okres małżeństwa z pisarzem Nora traktowała jego profesję jako „niegroźne i nieprzydatne do niczego szaleństwo”. Kiedy otrzymała od męża pierwszy, pachnący jeszcze farbą egzemplarz „Ulissesa”, to natychmiast chciała go … sprzedać. Zmartwieniem napawał ją jedynie fakt, iż „za te kilkaset kartek niewiele dostanie pieniędzy.

Czytając „Ulissesa” musimy pamiętać, że powieściowa Molly Bloom to literacki odpowiednik Nory. Ta jednak, w przeciwieństwie do literackiego alter-ego, przez całe życie była wierna pisarzowi.

Trwała przy nim w biedzie i głodzie, towarzyszyła mu podczas choroby i licznych napadów nerwobóli spowodowanych chorobą oczu, nerek i płuc, aż do ostatnich dni pisarza. Joyce zmarł o świcie 13 stycznia 1941 roku. W śmiertelnej malignie ocknął sie tuż przed ostatnim tchnieniem pytając Nory „Czy nikt nie rozumie?”.

Mimo różnic pochodzenia i wykształcenia James i Nora byli zgodnym i kochającym sie małżeństwem.  Pytany przez wydawców i przyjaciół, co jest takiego niezwykłego w Norze, odpowiadał:

Jej naturalność, niewinność i nieskażenie chorobą nowego wieku.

Letnia pielgrzymka czytelników z całego świata

Obchody Bloomsday to wielkie święto literatury i Dublina. Tylko nieliczni mają możliwość być świadkiem rozpoczęcia obchodów „Bloomsday”. Głównych punktem tego dnia jest śniadanie obficie zakrapiane Guinnesem w James Joyce Center, na które przybywa tradycyjnie kilkadziesiąt osób ubranych w stroje z epoki.

Goście podczas uroczystego śniadania w czasie Bloomsday. Centrum im. Jamesa Joyce’a to zawsze najgorętsze i najbardziej pożądane miejsce tego dnia – 16 czerwca – pod niebem Dublina. Fot. Tomasz Szustek – Studio 37

Wśród gości można dostrzec postaci wykrojone z kart „Ulissesa”: Leopolda i Molly Bloom, czy Stefana Dedalusa. Wypada zazdrościć Irlandczykom ich polityków, dla których tradycja i dziedzictwo kulturowe to nie tylko czcze słowa.

Znanym entuzjastą twórczości J. Joyce’a jest były senator David Norris, który często rozpoczyna oficjalnie obchody święta przemową do zebranej publiczności. Trudno dziwić się temu pamiętając, że senator Norris przyczynił się do powstania muzeum James Joyce Centre.

Uroczyste śniadania w dniu Bloomsday nie odbywają się tylko w jednym miejscu. Uczty dla ciała i ducha odbywają się także w Sandycove, gdzie w Wieży Martello rozpoczyna się akcja powieści, tam też na kąpielisku Forty Foot odważni wskakują do morza,  tak jak czyni to na pierwszych kartach powieści Buck Mulligan. Potem setki osób, z których wiele przybyło spoza granic stolicy, a nawet Irlandii, rusza w przestrzeń Dublina śladami bohaterów „Ulissesa”.

Obchody Bloomsday nie ograniczają się jedynie do 16 czerwca. Przez kilka, kolejnych dni odbywają się w wielu miejscach stolicy imprezy towarzyszące: przegląd filmów, spotkania i wycieczki, wystawy, spektakle teatralne, odczyty, koncerty oraz kiermasze książkowe.

 

Martello Tower w Sandycove w pełnej krasie. Bloomsday 2022. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37

Fanom literackiego tropienia Joyce’a i jego powieściowych bohaterów dwie pozycje „Ulisses Guide” pióra Roberta Nicholsona i „A Guide to the Dublin of Ulisses” Franka Delaneya. Pozycja Delaneya to  „magiczny podręcznik” dzięki któremu można odtworzyć i przebyć całą drogę Leopolda Blooma i Dedalusa. W trakcie godzenia przeszłości z pośpiesznym dziś, powieściowe wczoraj na powrót staje się kolejnym mitem.

Z „Ulissesem” w ręku, cytrynowym mydełkiem ze Sweny’s Chemistry i biletem w ręku do stacji Sandycove kłaniam się do ziemi słomkowym kapeluszem Czytelniczkom i Czytelnikom tradycyjnym: ku dobru, pięknu, światłu i miłości.                                                            

Tomasz Wybranowski

Fot. Tomasz Szustek

 

Bożociałowy Poranek Wnet: Bloomsday – 16 czerwca 2022 – Ivana Bacik, Maciej Świerkocki, prof. Paweł Nowak, Bogdan Feręc

James Joyce to najwybitniejszy irlandzki pisarz wszech czasów. Jego „Ulisses” zrewolucjonizował teoretyczne założenia powieści jako gatunku. Ale dlaczego czerwiec jest taki ważny dla Joyce’a i jego fanów i wyznawców dzisiaj? Odpowiedź jest prosta. Akcja „Ulissesa” rozgrywa się w ciągu niespełna jednego dnia – 16 czerwca 1904 roku. Tego dnia właśnie James Joyce poznał swoją późniejszą żonę – przewodniczkę duchową Norę Barnacle, rodem z Galway. Na ponad 800 stronach Joyce zawarł urzekającą, choć trudną w odbiorze, epopeję – mit o swoim mieście Dublinie, swojej ojczyźnie – Irlandii. Tomasz Wybranowski

Obchody Bloomsday to wielkie święto literatury i Dublina. Tylko nieliczni mają możliwość być świadkiem rozpoczęcia obchodów „Bloomsday”. Głównych punktem tego dnia jest śniadanie obficie zakrapiane Guinnesem w James Joyce Center, na które przybywa tradycyjnie kilkadziesiąt osób ubranych w stroje z epoki. Zapraszają Tomasz Wybranowski, Tomasz Szustek, Bogdan Feręc i Katarzyna Sudak (produkcja). Gość specjalny: Ivana Bacik – szefowa  irlandzkiej Labour Party. W gronie gości […]

Obchody Bloomsday to wielkie święto literatury i Dublina. Tylko nieliczni mają możliwość być świadkiem rozpoczęcia obchodów „Bloomsday”. Głównych punktem tego dnia jest śniadanie obficie zakrapiane Guinnesem w James Joyce Center, na które przybywa tradycyjnie kilkadziesiąt osób ubranych w stroje z epoki.

Zapraszają Tomasz Wybranowski, Tomasz Szustek, Bogdan FeręcKatarzyna Sudak (produkcja).

Gość specjalny:

  • Ivana Bacik – szefowa  irlandzkiej Labour Party.

W gronie gości także:

  • Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com, Studio Riverside Galway,
  • dr Maciej Świerkocki –  pisarz, scenarzysta, krytyk a przede wszystkim znakomity tłumacz literatury anglojęzycznej, autor drugiego tłumaczenia „Ulissesa” Jamesa Joyce’a.

Prowadzenie i scenariusz: Tomasz Wybranowski

Redaktor wydania: Tomasz Wybranowski

Reporter Bloomsday & fotografie: Tomasz Szustek

Realizacja: Tomasz Wybranowski (Dublin), Joanna Rejner (Warszawa)

Bogdan Feręc, redaktor naczelny portalu Polska-IE.com i szef Studia Riverside Radia Wnet.

Na wstępie świątecznego programu połączyliśmy się z szefem portalu Polska – IE.com Bogdanem Feręcem. Na Szmaragdowej Wyspie wrze!

Wczoraj Unia Europejska ogłosiła działania przeciwko Wielkiej Brytanii.  Już wcześniej Bruksela zapowiadała, że podejmie kroki prawne, o ile Wielka Brytania zdecyduje się na zmiany w dokumentach dotyczących jej wyjścia z Unii Europejskiej. Teraz opublikowano sankcje, które są odpowiedzią na próby zmian statusu handlowego Irlandii Północnej.
Bruksela spodziewa się, że jej propozycje z zadowoleniem przyjęte zostaną przez brytyjski i północnoirlandzki biznes, a ten wywierać będzie presję na swój rząd, by zgodził się na przyjęcie rozwiązań.

 

 

Premier Boris Johnson wezwał swoich ministrów, aby stonowali swoje wypowiedzi i przestali „eskalować” napięcie, co może pozwolić na uniknięcie „wojny handlowej” z Brukselą i Dublinem.

Komisja Europejska zapowiedziała, że chce łagodzić część przepisów. Chodzi tu o mniej rygorystyczne kontrole celne dla towarów przesyłanych z Wielkiej Brytanii do Irlandii Północnej, ale i zniesienie niektórych formalności, które są obecnie wymagane przy wymianie towarowej Zjednoczonego Królestwa z Irlandią Północną.

Co istotne, nie jest to nowa unijna propozycja, a jedynie rozwinięcie tej, która pojawiała się już w październiku 2021 roku i odrzucona została ówcześnie przez gabinet Borisa Johnsona. – mówi Bogdan Feręc, szef portalu Polska-IE.com. 

 

Tymczasem irlandzka koalicja walczy z prezydentem. Zdaniem Studia 37 i redakcji Polska-IE.com – właśnie przegrali

To już nie kryzys – to katastrofa! – powiedział prezydent Michael Daniel Higgins.

Prezydent Michael Daniel Higgins wywołał burzę na łonie rządu, a jednocześnie naraził się na złość wysokiego poziomu, kiedy stwierdził, że polityka mieszkaniowa Irlandii jest jej „wielką, wielką porażką”.

 

Prezydent Irlandii Michale D. Higgins. Fot. Tomasz Szustek.

Co więcej, ministrowie koalicji rządzącej oskarżają prezydenta Higginsa o wtrącanie się do bieżącej polityki, a zwyczajowo tego głowa państwa powinna unikać. Ministrowie irlandzkiego rządu mówią jednocześnie, że prezydent „przekroczył linię” i staje na „moralnych ruchomych piaskach”.

Obecne wypowiedź prezydenta Michaela D. Higginsa uznana została za jedną z najostrzejszych w jego całej prezydenckiej kadencji, a padła w przemówieniu na otwarciu nowego ośrodka wychodzenia z bezdomności w Kildare.

Prezydent Higgins podkreślał, że państwo powinno też zaspokajać inne podstawowe potrzeby, w tym w postaci „żywności, schronienia i edukacji”.

Źródła koalicyjne twierdzą, iż niektóre wypowiedzi głowy państwa stają się w ostatnich miesiącach „zawstydzające”, a można też zacytować kilka innych wypowiedzi, które brzmiały:

To była czysta rozrywka, więc teraz może sprawić, że wszyscy ludzie mówią, że ma rację i jest w kontakcie. To był występ. Wszyscy wiemy, że mieszkalnictwo to ogromne wyzwanie, stąd pieniądze podatników w wysokości ponad 4 miliardów euro rocznie i kolejne 2 miliardy euro na mikę. Państwo całkowicie interweniuje, próbując to naprawić. Przekroczył linię, stanął na drodze.

Tutaj do wysłuchania rozmowa z Bogdanem Feręcem:

 

Gość specjalny świątecznego Poranka Wnet, liderka irlandzkiej Partii Pracy Ivana Bacik powiedziała, że próba obejścia Protokołu z Irlandii Północnej stanowi naruszenie prawa międzynarodowego i podważy z trudem wywalczony pokój w Irlandii Północnej.

 

Irlandia nie może być zastraszana przez brytyjskich konserwatystów i jej politycznych sojuszników. – powiedziała Ivana Bacik, szefowa irlandzkiej Labour Party.

W chwili, gdy bardziej niż lekkomyślnie i uparcie rząd brytyjski wciąż trwa przy swoim stanowisku, liderka Partii Pracy Ivana Bacik powiedziała, że ​​należy zrobić wszystko, aby zapewnić brak twardej granicy na wyspie Irlandii.

Tymczasem premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson wydaje się jeszcze bardziej usztywniać swoje stanowisko w kwestii kontroli celnych na Morzu Celtyckim w kontaktach handlowych z Irlandią Północną. To oczywiście staje w sprzeczności zarówno w stosunku do zapisów Protokołu Irlandzkiego, jak i do umowy brexitowej.

Ale uderza też w Porozumienie Wielkopiątkowe.

Tutaj do wysłuchania cała rozmowa z Ivaną Bacik:

Boris Johnson utrzymuje, że nie może być na Morzu Irlandzkim kontroli, jakie widzimy w obecnej formie, ponieważ, jak twierdzi

„podważa to integralność Zjednoczonego Królestwa i jednocześnie powoduje problemy gospodarcze”.

Innego zdania jest Unia Europejska. Bruksela podkreśla, że większość problemów zaczęła znikać, ale i mogłaby się zgodzić na złagodzenie przepisów dotyczących towarów przesyłanych wyłącznie do Irlandii Północnej i przeznaczonych wyłącznie na rynek brytyjski. To jednak też nie odpowiada gabinetowi Johnsona, który wysyła od kilku dni sprzeczne sygnały.

opracował: Tomasz Wybranowski