Kempa: Plan transformacji energetycznej jest zły. Nie chcę, żeby ideologia była realizowana kosztem naszych dzieci

Czy grozi nam powtórka z planu Balcerowicza? Beata Kempa o transformacji energetycznej, możliwości rozpadu koalicji oraz o Żołnierzach Niezłomnych.

Beata Kempa zdradza, że jej ulubionym Żołnierzem Wyklętym jest płk Witold Pilecki. Cieszy się, że młodzi ludzie pielęgnuje pamięć o partyzantach antykomunistycznych.

Próbowano ich zakopać w ziemi, ale to ziarno wydaje dzisiaj plon.

Poseł do Parlamentu Europejskiego stwierdza, że wprowadzenie Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych było inicjatywą prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Odnosi się także do kwestii transformacji energetycznej.

Mogą nam tego Polacy ze Śląska, Polacy, którzy kooperują ze Śląskiem tego nie wybaczyć.

 Kempa nie chce, aby kolejne pokolenie przeżywało powtórkę z reformy Balcerowicza. Podkreśla, że jeśli unijny plan nie będzie poparty solidnymi pieniędzmi, to czeka nas zubożenie społeczeństwa.

Zaprzecza przy tym, żeby różnice zdań w Zjednoczonej Prawicy odnośnie energetyki miało doprowadzić do rozpadu koalicji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Wybuch w zakładzie na Śląsku. Jedna osoba nie żyje

W zakładach produkujących materiały wybuchowe w Bieruniu doszło do eksplozji. Na miejscu było dwóch pracowników firmy. Według informacji Straży Pożarnej, jeden zginął, a drugi trafił do szpitala.

W zakładach produkujących materiały wybuchowe w Bieruniu doszło do eksplozji.

Zdarzenie miało miejsce około godz. 11:20. Według internautów, wstrząs był odczuwalny w miejscowościach leżących do 10 kilometrów od Bierunia.

 Na miejscu pracują służby, jest prokurator i inspektor pracy – przekazała asp. szt. Katarzyna Skrzypczyk z Komendy Powiatowej Policji w Bieruniu

Na razie dokładne przyczyny eksplozji nie są znane.

Zakład w którym doszło do eksplozji to Nitroerg S.A. – największy w Polsce producent materiałów wybuchowych.

Według informacji przekazanych przez Straż Pożarną jeden z pracowników nie żyje, a drugi trafił do szpitala.

 

 

Karnowski: Obóz patriotyczny po wczorajszym Marszu Niepodległości może liczyć jedynie straty

Michał Karnowski o Marszu Niepodległości, krytyce Zjednoczonej Prawicy, Strajku Kobiet oraz o powiązaniu funduszy unijnych z praworządnością i o specjalistach od obalania rządów.

Miałem takie poczucie, że nikt na tym nie wygra.

Michał Karnowski ocenia, że obóz patriotyczny po wczorajszym Marszu Niepodległości może liczyć jedynie straty. Jego hybrydowa forma wymknęła się organizatorom. Dodatkowo trwające ograniczenia związane z koronawirusem są źródłem dodatkowej frustracji społecznej. Publicysta tygodnika „Sieci” sądzi, że krytyka kierowana przez Konfederację pod adresem Zjednoczonej Prawicy jest wewnętrznie sprzeczna.

Są to zarzuty, że restrykcji jest z jednej strony za mało, z innej za dużo, epidemii w ogóle nie ma, ale jak jest to jej nie leczycie.

Nie dziwi się, że notowania Prawa i Sprawiedliwości są najniższe od 2015 r. W końcu Polska znajduje się w najgorszej sytuacji od lat. Spowodowane jest to pandemią koronawirusa. Ponadto publicysta tygodnika „Sieci” porównuje Strajk Kobiet do najskrajniejszych organizacji. Ma wszelkie znamiona grup, które są w stanie wypełnić ekstremistyczne cele.

Każdy ruch rewolucyjny o marksistowskim podłożu na końcu oferuje obozy koncentracyjne.

Wskazuje na wyrażaną przez Strajk Kobiet wrogość wobec katolicyzmu. Obecnie naprzeciwko Zjednoczonej Prawicy nie stoi Koalicja Obywatelska, tylko ekstremiści  pod wodzą Klementyny Suchanow i Marty Lempart. Dziennikarz odnosi się także do kwestii powiązania praworządności z przyznawaniem funduszy unijnych. Ocenia, iż sprowadziłoby  to nasze państwo do województwa w ramach Unii Europejskiej. Porównuje to do sejmu grodzieńskiego 1793 r. Zaznacza, że

Arbitralna możliwość  uznawania jakiegoś kierunku działania za niepraworządny to coś, czego Polska nie ma w stosunku do Gdańska, czy Śląska.

Michał Karnowski  odnosi się do taktyki opozycji w Polsce, która dąży do tego, by wyprowadzać na ulice coraz to inne grupy ludności. Zauważa, że próba ciągłego organizowania społeczeństwa ma miejsce także na Białorusi. Nie neguje szczerości buntu społecznego u naszych wschodnich sąsiadów, zauważając przy tym, że

Są chyba gdzieś na świecie specjaliści od obalania rządów.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Piotr Naimski: Umowa z USA przewiduje, że w ciągu 18 miesięcy powstanie propozycja budowy elektrowni atomowej

Dr Piotr Naimski o odchodzeniu od węgla na rzecz gazu i atomu, polsko-amerykańskiej umowie dotyczącej energii jądrowej, umowie na budowę elektrowni i tym kiedy może zostać otwarty pierwszy reaktor.


Dr Piotr Naimski zdradza, czego dotyczy umowa podpisana między Polską a Stanami Zjednoczonymi o współpracy w zakresie cywilnej energetyki jądrowej. Otwiera ona możliwość firmom amerykańskim i rządowi USA składania propozycji ws. budowy elektrowni atomowej w Polsce:

Umowa przewiduje, że w ciągu 18 miesięcy taka propozycja powstanie.

Ze swej strony reorganizujemy spółkę EJ, dotychczasową spółkę-córkę PGE. Przejąć ma ją Skarba Państwa. Następnie działać ma na zasadach joint-venture- udział drugiego partnera będzie wynosił do 49 proc.

Francja dysponuje poważnym i historycznie ugruntowanym kapitałem w technologiach nuklearnych. Francuzi nie są w stanie skończyć rozpoczętych przez siebie nowoczesnych elektrowni jądrowych u siebie i w Finlandii.

Nasz gość mówi, że w przyszłym roku będzie gotowy raport lokalizacyjny, wskazujący, gdzie mogłaby powstać elektrownia atomowa. Wskazuje, że poparcie dla jej budowy wynosi

Przewidujemy, że pierwszy reaktor ruszy w 2033 r. […] Najdrobniejsze opóźnienie teraz może skutkować dużym opóźnieniem w przyszłości.

Polityk stwierdza, że budowana elektrownia nie ma służyć innym państwom Trójmorza. Unijne plany uwspólnienia rynku energetycznego to daleka przyszłość. Tymczasem musimy zbudować nowe gałęzie gospodarki na Śląsku.

Będziemy stopniowo zmniejszał się udział energii pochodzącej z elektrowni węglowych na rzecz elektrowni gazowych, a w dalszej perspektywie atomowych.

Rząd stara się znaleźć drogę do transformacji energetycznej, która zachowywałaby naszą suwerenność.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Hutek: Nie jestem usatysfakcjonowany umową rządu z górnikami. Likwidacja kopalń niesie duże ryzyko dla Polski

Przewodniczący „Solidarności” w Polskiej Grupie Górniczej obawia się, że likwidacja górnictwa dramatycznie pogorszy warunki bytowe na Śląsku.


Bogusław Hutek komentuje porozumienie między związkami górniczymi a rządem:

Nie jestem usatysfakcjonowany. Podpisałem dokument, który de facto likwiduje polskie górnictwo. Za 30 lat na Śląsku może nie być gdzie pracować.

Przewodniczący „Solidarności” w Polskiej Grupie Górniczej zapowiada walkę o niezabudowanie gruntów, na których występują złoża, by móc w przyszłości ewentualnie wrócić do wydobycia.

Gość „Poranka WNET” wskazuje, że likwidacja kopalń w Polsce wiąże się ze sporym ryzykiem. Alternatywne źródła energii mogą okazać się znacznie mniej efektywne.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Mirosław Dynak: Nie ma sensownego programu pomocy dla górnictwa. Zubożenie górników pociągnie za sobą zubożenie innych

Mirosław Dynak o problemach górników w kontekście zmian w polityce klimatycznej Polski, braku pomysłu na reformę górnictwa, likwidacji kopalń i wykształceniu górników.

Już od „87 r. rozpoczęła się reforma górnictwa, za czasów jeszcze premiera Messnera. […] Był program dla górnictwa, jedyny taki dłuższy, w latach 2008-2015, pod auspicjami jeszcze ministra Tchórzewskiego i to był jedyny jakiś sensowny program w reformie górnictwie.

[Krzysztof Tchórzewski był ministrem w latach 2015-2019- przyp. red.] Mirosław Dynak mówi, że od 2015 r. nie ma sensownego programu pomocy dla górnictwa. Obecna sytuacja zmierza do „likwidacji miejsc pracy, zubożenia Śląska”. Zubożenie górników pociągnie za sobą, jak mówi, zubożenie innych zawodów.  przewodniczący związku zawodowego „Kadra” w KWK „Budryk” krytykuje sprowadzanie do Polski węgla z zagranicy. Przypomina, że za premierostwa Jerzego Buzka „zlikwidowano mnóstwo kopalń” . Górnikom z nich zapewniono osłony. Nasz gość odpowiada na pytanie o stosunek górników do Zielonego Ładu. Podkreśla, że górnicy nie są ciemni:

To jest już inne pokolenie górników. […] Zwykły górnik jest często po studiach: mechanika, zarządzanie, elektrotechnika. To są ludzie światli, znający języki: angielski, japoński.

A.P.

Skanalizowanie socjalnego buntu Ślązaków na poziom narodowy uchroniło elity niemieckie i polskie przed rewolucją

„Widziałem rozwiązanie kwestji Śląska w komunizmie zapoczątkowanym w Rosji. Postanowiłem poświęcić się tej idei. Po wyczytaniu z gazet, że Śląsk przypadnie do Polski, idea komunizmu zbladła zupełnie”…

Stanisław Orzeł

Rok 1919 zamienił się w prawie nieustająca falę strajków, w których wzięło udział 452 tys. robotników – gdy cały region liczył ok. 2 miliony mieszkańców. Jeden z inspektorów przemysłowych podsumował, że w 1919 r. „całe pierwsze 9 miesięcy stały pod znakiem niezliczonych dzikich strajków. (…) Jedna fala strajkowa następowała po drugiej. Brutalne wystąpienia przeciw dyrektorom i urzędnikom przedsiębiorstw były zjawiskami codziennymi. (…) Pod kierunkiem komisarza rządowego Hoersinga przywódcy Wolnych Związków Zawodowych, Chrześcijańskich Związków Zawodowych, Niemieckich Związków Zawodowych Hirsch-Dunckera i Zjednoczenia Zawodowego Polskiego czynili wysiłki, aby dodatnio wpłynąć na robotników, skłonić do podejmowania pracy oraz zaniechania aktów terroru. Jednak przywódcy [związkowi] często niedostatecznie panowali nad sytuacją wśród robotników”. (…)

Pod wrażeniem radykalnych, choć żywiołowych wystąpień robotników w miastach, strajki i demonstracje mnożyły się na wsiach Górnego Śląska z dnia na dzień. Ich podłożem była wzrastająca drożyzna i pogarszające się po w wyniku wojny i klęski Niemiec warunki życia ludności.

Z tego okresu datują się wystąpienia robotników leśnych z powiatu namysłowskiego, do których przyłączyli się rosyjscy jeńcy wojenni zatrudnieni jeszcze w tym rejonie. Wystąpienia te nosiły charakter żywiołowy i nie były zorganizowane. Przeciw nim wystąpiły wrocławskie władze kościelne. W liście pasterskim z 22 stycznia 1919 r. w związku z okresem rozpoczynającego się Wielkiego Postu kardynał Adolf Bertram pisał, że do chat śląskich puka nienawiść klasowa, wzywająca do walki przeciwko istniejącemu porządkowi gospodarczemu.

Mimo to pod koniec stycznia 1919 r. wybuchł strajk robotników rolnych w dominium Siemianowice, którym kierowało Zjednoczenie Zawodowe Polskie. Po kilku dniach załoga majątku otrzymała podwyżkę płacy, o czym doniosły „Nowiny Raciborskie”, wzywając robotników rolnych do wstępowania w szeregi ZZP, stojącego na platformie ugody z właścicielami ziemskimi. W styczniowej odezwie do robotników rolnych ZZP apelowało:

„Dopierośmy zrzucili kajdany krępujące naszą wolność i możliwe, że chaos świata przygłusza w nas obowiązki obywatelskie. Nie wolno nam jednak rzucać się w wir walk klasowych, jak to czynią dziś robotnicy Rosji, Niemiec, Austro-Węgier itd. (…) Niech więc rolnicy pracodawcy będą względni i niech im nie brakuje na dobrych chęciach do porozumień, niech i robotnicy rolni zorganizują się w szeregi i karnie w porozumieniu z przywódcami związków żądają słusznych potrzeb, a na pewno unikniemy wstrząśnień, jakie zachodzą w krajach sąsiednich”.

Wreszcie – strajk marcowy 1919 r., wywołany przez komunistów. 5 marca stanęło pięć kopalń i kilka hut, a w następnych dniach strajk rozszerzał się na wieść o starciach w Berlinie komunistów z policją i apelu konferencji 11 największych rad delegatów robotniczych z całej Polski, którzy w Warszawie wezwali do dwudniowego strajku powszechnego z żądaniami wolności obywatelskich i zaprzestania działań wojennych przeciw Rosji radzieckiej. (…) Między 10 a 13 marca strajkowało 35 spośród 63 kopalń, trzy huty i kilka grup kolejarzy. (…)

12 kwietnia II ogólnoniemiecki kongres rad w Berlinie odrzucił wnioski A. Jadascha z Piaśnik o zniesienie stanu oblężenia na Górnym Śląsku, likwidację Grenzschutzu i równouprawnienie na Górnym Śląsku języka polskiego z niemieckim. Mimo to na niektórych strajkujących kopalniach postulaty ekonomiczne uzupełniono żądaniami rozwiązania Grenschutzu, otwarcia granic z Polską, upaństwowienia kopalń. Równocześnie w marcu dochodziło do zaburzeń na wsi w powiecie Strzelce Opolskie. Chłopi występowali przeciwko rekwirowaniu bydła i zboża przez „socjaldemokratyczne” władze Republiki Weimarskiej. Dochodziło do starć z wojskiem, a protestami chłopów kierowali robotnicy przemysłowi. Ostatecznie strajki stłumiło wojsko i policja, a aresztowanych przywódców skazano na wyroki od kilku miesięcy do 15 lat więzienia. (…)

W odpowiedzi na te pacyfikacje KP GŚl. proklamowała na 30 kwietnia 1919 r. strajk generalny. (…) 29 kwietnia stały już kopalnie w Gliwicach, Bytomiu, Rudzie, Knurowie, Bielszowicach, Zaborzu i Donnersmarckhűtte w Zabrzu.

W odpowiedzi komisarz Hőrsing ogłosił zaostrzenie stanu oblężenia na Górnym Śląsku, zawiesił prawo do strajku i zarządził, że robotnicy mogą być przymuszani do kontynuowania pracy w zakładach produkcyjnych. (…) Strajk zbiegł się z obchodami 1 maja na Górnym Śląsku, a w niektórych zakładach – stał się okazją do polskich manifestacji narodowych 3 maja.

Mimo to 4 maja pracę podjęły załogi dwóch kopalń w Zabrzu: „Graf Franz” i „Wolfgang”; i choć do strajku przystąpiły załogi nowych kopalń, m.in. Hedwigswűnschgrube i Charlottegrube, a nawet zakładów Eintrachthűtte na świętochłowickiej Zgodzie – wobec braku scentralizowanego kierownictwa, stopniowo działania strajkowe wygasały.

Jednak w maju przewodniczący Izby Rolniczej z Wrocławia alarmował ministerstwo rolnictwa Prus, że chłopi w różnych częściach Śląska żądają podziału majątków rolnych i sporządzają nawet listy chętnych do nabycia ziemi podworskiej. W powiecie kozielskim we wsi Pawłowiczki doszło wręcz do starć z właścicielem ziemskim miejscowej biedoty wiejskiej, żądającej parcelacji majątku.

Próby wznowienia strajku przez KP G.Śl. i zebranie mężów zaufania górnośląskich zakładów pracy rozbiły wojsko i policja. Dziesiątki robotników straciło pracę lub trafiło do więzień za prawdziwą lub – częściej – domniemaną działalność komunistyczną…

Nie to było jednak przyczyną opadnięcia fali radykalizmu społecznego. Działalność rad robotniczych w większości zamarła w połowie 1919 r., ponieważ zostały rozwiązane w związku z zapowiedzianym plebiscytem na Śląsku.

(…) Przede wszystkim jednak radykalizm społeczny został przejęty przez nurty narodowe: wizje lepszych Niemiec czy sprawiedliwej Polski, roztaczane przed mieszkańcami Górnego Śląska. Można zasadnie twierdzić, że udana próba skanalizowania nastrojów socjalnego buntu Ślązaków na poziom starcia narodowego uchroniła zarówno establishment niemiecki, jak i elity odbudowującego się państwa polskiego przed buntem rewolucyjnym znacznych grup społeczeństwa śląskiego…

Charakterystyczne dla tego procesu są refleksje z francuskiej niewoli górnośląskiego feldfebla z Murcek, opowiedziane po latach socjologowi Józefowi Chałasińskiemu: „Widziałem jedyne rozwiązanie kwestji Śląska w komunizmie zapoczątkowanym w Rosji. W komunistycznej Paneuropie wyobrażałem sobie Śląsk jako samodzielną jednostkę i postanowiłem tej idei poświęcić moją pracę po powrocie. Po wyczytaniu z gazet, że Śląsk przypadnie do Polski, idea komunizmu zbladła zupełnie”…

Cały artykuł Stanisława Orła pt. „Społeczny wymiar powstań śląskich (II)” znajduje się na s. 6–7 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 74/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Stanisława Orła pt. „Społeczny wymiar powstań śląskich (II)” na s. 6–7 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 74/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Janusz Kowalski o Zielonym Ładzie: Mamy do czynienia z ideologicznym szaleństwem, które kosztowałoby nas 560 mld euro

Janusz Kowalski o błędach unijnej polityki energetycznej, tym, kto na niej korzysta oraz o dialogu ws. przyszłości polskiego górnictwa i o interwencji poselskiej w województwie opolskim.

Janusz Kowalski stwierdza, że deklarowany przez wicepremiera Jacka Sasina dialog społeczny jest prowadzony. Przypomina o tym, ile miejsc pracy zależy na Śląsku od sektora wydobywczego. Odpowiada na pytanie skąd Polska Grupa Górnicza ma wziąć pieniądze na wypłaty, których obecnie brakuje.

W tej chwili toczą się rozmowy. Pozwólmy zakończyć się pierwszej pierwszej części prowadzonego dialogu.

Nasz gość krytykuje podejście Unii Europejskiej do energetyki, stwierdzając, że jest ono ustawione pod potrzeby Niemiec. Krytykuje je za ideologiczne podejście, wskazując, że za wdrożenie Nowego Zielonego Ładu odpowiada w UE Frans Timmermans, który „nie jest ekspertem od spraw związanych z energetyką”.

Podkreśla, że nikt do tej pory nie określił kosztów transformacji Polski i całej Unii do 2050 r. Stwierdza, że dla Polski to mogłoby być 560 mld euro, czyli ponad dwa biliony złotych. Wiceminister aktywów państwowych apeluje o zmianę unijnego systemu handlu opłatami od emisji dwutlenku węgla.

Stwierdza, że system ETF jest spekulacyjnym narzędziem, całkowicie oderwanym od realiów rynkowych. Polityk odnosi się do kwestii sprowadzania węgla z Rosji. Stwierdza, że nie ma informacji w tej sprawie, ale zaznacza, że polskie spółki powinny kupować polski węgiel. Zapewnia, że ten problem zostanie rozwiązany i zaznacza, że

Pan premier Jacek Sasin jasno wydał polecenie, aby spółki skarbu państwa nie realizowały kontraktów zagranicznych.

Mówi także o kontroli poselskiej w samorządzie opolskim. Badane w niej będą przepływy finansowe między samorządem a Fundacją Rozwoju Śląska. Mówi o nadużyciach, do jakich miało dochodzić w urzędzie marszałkowskim, gdzie „funkcjonował taki układ biznesowo-urzędniczy”:

Jeden z dyrektorów prowadził również firmę, która zarabiała na pisaniu i pozyskiwaniu środków unijnych, które były podległe bezpośrednio władzom województwa.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.