Ulicami historii. Benedykt Polak – XIII-wieczny podróżnik, który dotarł do Mongolii

O Benedykcie Polaku mówi wrocławski przewodnik Andrzej Kofluk.

Andrzej Kofluk przybliża postać Benedykta Polaka, XIII-wiecznego franciszkanina, podróżnika związanego z Wrocławiem. Polak znany był szczególnie z wielkiej wyprawy do Mongolii, którą odbył razem z włoskim współbratem Janem di Piano Carpinim w celu doręczenia wielkiemu chanowi listu od papieża Innocentego IV. Obecność Polaka była przydatna ze względu jego znajomość języka staroruskiego.

Papież chciał nawrócić chana na chrześcijaństwo. Oczywiście legaci wrócili z niczym.

Ulica Benedykta Polaka znajduje się w dzielnicy studenckiej. Czynszowe zabudowania tej okolicy urywają się; duża ich część została zniszczona podczas oblężenia Wrocławia w 1945.

Niemcy pod pas startowy  lotniska, z którego nikt nie wystartował, wyburzyli wszystko na obszarze od mostu Grunwaldzkiego do Mostu Szczytnickiego.

Chcesz wiedzieć więcej o tej postaci? Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy!

Zbigniew Makarewicz: zrywanie tradycji w sztuce polega na tym, że się ją zachowuje

Artysta o swoich przodkach, sentymencie do Wrocławia, ciągłości w sztuce i wartości tradycji.

Zbigniew Makarewicz wspomina swój mongolski rodowód, którzy sięga czasów średniowiecza. Wyjaśnia, że ma sentyment do miasta, które jego odlegli przodkowie najechali. Artysta wyjaśnia, czemu przybył do stolicy Dolnego Śląska.

Płonąłem z entuzjazmu dla sztuki.

Nasz gość mówi też o działalności teatr Kalambur w czasach PRL. Wspomina, jak na przestrzeni lat zmienił się teatr. W jego opinii świat teatru zmienił się na gorsze. Twierdzi, że w Polsce brakuje piękna. Makarewicz porusza problem ciągłości tradycji w sztuce. Wyjaśnia, że

Zrywanie tradycji w sztuce polega na tym, że się ją zachowuje.

Chodzi o wydobycie nowych rzeczy z dotychczasowego dorobku. Gość Poranka Wnet mówi, że wniosek ze sztuki konceptuwalnej płynie taki, że

Najważniejsza jest tradycja.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Dr Krzysztof Jabłonka: Następstwem Legnicy było zwycięstwo nad Mongołami w ciągu kolejnych stu lat

Dr Krzysztof Jabłonka o 780. rocznicy bitwy pod Legnicą: pierwszych polskich Termopilach, sojusznikach Polaków i ataku Mongołów na Węgry.

Dr Krzysztof Jabłonka przybliża bitwę pod Legnicą, która miała 780 lat temu. Wyjaśnia, że wbrew często robionej pomyłce nie była ona z Tatarami, lecz z Mongołami, którzy wcześniej podbili tych pierwszych.

 Tatarzy stanowili część kontyngentu, ale dowodzili Mongołowie.

Dr Jabłonka porównuje Legnicę do Termopil. Była to bitwa nie do wygrania, która trzeba było stoczyć. Obie bitwy były starciem Azji z Europą.

Gorze nam rzekł Henryk Pobożny i ruszył w bój, który wiedział, że przegra.

Obok Polaków w bitwie brali udział Czesi i Łużyczanie. Wspierali ich templariusze, a także, jak twierdzą Niemcy, choć nie ma na to dowodów, krzyżacy.

Historyk przypomina, że po Termopilach była zwycięska dla Hellenów bitwa pod Salaminą. Tak samo, jak zauważa, Legnica dała początek ostatecznemu zwycięstwu na Mongołami w ciągu następnego stulecia.

To nie był główny atak Mongołów. Mongołowie ruszyli potężnym tyranem zniszczyli Ruś, najpierw Włodzimierską, czyli dzisiejszą Rosję, potem przeniosło się to nad Dniepr i w 1240 roku padł Kijów.

Miasto porównywane do Konstantynopola spadło do poziomu powiatowego. Wnuk Czyngis-chana Batu-chan wyruszył z wyprawą na Węgry, gdzie schronili się Kumanowie. Król Węgier Bela IV odmówił wydania turańskiego plemienia, które uciekło ze stepu przed Mongołami.

Mongołowie mieli świetny wywiad. Skąd oni go mieli. Niestety mieli go wśród Słowian i dowiedzieli się, że istnieje coś takiego jak przyjaźń polsko-węgierska, czyli że jeżeli zostaną zaatakowane Węgry to Polacy się ruszą w ich obronie.

Orda najpierw zaatakowała Kujawy, potem Lublin, Sandomierz, Kraków i Racibórz. Przed Mongołami obronił się oblężony Wrocław. W czasie bitwy pod Legnicą po raz pierwszy europejskie rycerstwo spotkało się z przeciwnikami, którzy uciekają, aby wygrać i wygrywają. Mongołowie zaczęli bowiem uciekać, a w pogoń za nimi podążyły wojska polskie. Było to jednak błędem, bo  rycerze zostali oskrzydleni i zaatakowani z flank.

Główna siła ataku spadła na Węgry. Dotkliwą porażką była dla broniących się Węgrów bitwa nad rzeką  Sajó, w której brali udział także polscy rycerze.

Mongołowie dotarli aż do Adriatyku. Zęby połamali dopiero na Akwilei.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.