Mariusz Kamiński: Łukaszenka to politycznie człowiek ciężko zraniony

Jeżeli nie jesteście w stanie nas poprzeć, to nie przeszkadzajcie – apelował do posłów strony opozycyjnej z sejmowej mównicy szef MSWiA Mariusz Błaszczak.

Źródło: Twitter/Radio Wnet

P.K.

Rząd chce wprowadzić stan wyjątkowy w pasie granicznym z Białorusią

Na wtorkowej konferencji premier Mateusz Morawiecki poinformował, że rząd zwraca się do prezydenta z wnioskiem o wprowadzenie stanu wyjątkowego w części województwa lubelskiego i podlaskiego.

Na wspólnej konferencji premier Mateusz Morawiecki i minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński zapowiedzieli wprowadzenie stanu wyjątkowego na wyznaczonym pasie przy granicy z Białorusią. Ma to związek z kryzysem migracyjnym. Chodzi o 183 miejscowości przylegające do granicy z Białorusią: 115 miejscowości w woj. podlaskim i 68 miejscowości w woj. lubelskim. Stan wyjątkowy obowiązywać ma przez 30 dni.

Minister przypomniał, że prezydent Łukaszenka ściąga imigrantów z Bliskiego Wschodu. Zauważył, iż

główną grupą uchodźców, którzy znaleźli się na granicy Polski z Białorusią to są obywatele Iraku. W ostatnim czasie reżim Łukaszenki rozpoczął regularne loty z Libanu, jest tam ogromna liczba uchodźców, głównie syryjskich.

Mariusz Kamiński podkreślał, że skala zagrożenia jest realna. Dotyczy ono nie tylko Polski, gdyż

Jeśli rozszczelnimy granicę będziemy mieli setki uchodźców w całej Unii Europejski.

A.P.

Rząd powołuje nową służbę do walki z cyberprzestępczością

Powstanie Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości które będzie zajmowało się wyłącznie zagrożeniami pochodzącymi z cyberprzestrzeni.

W policji zostanie utworzona nowa służba – Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, która ma się zajmować wyłącznie przeciwdziałaniem cyberprzestępczości. Jak poinformował dziś premier Mateusz Morawiecki, CBZC ma być odpowiedzią na rosnące zagrożenie przestępczością w sieci i przeciwdziałać dysproporcjom między policją a cyberprzestępcami. Premier zaznaczył, że niebezpieczeństwo może pochodzić zarówno z kraju jak i z zagranicy.

Cyberprzestępczość to plaga XXI wieku,plaga, która zagraża instytucjom państwowym, ale także plaga, która zagraża obywatelom, firmom, przedsiębiorcom w życiu rodzinnym – powiedział premier.

Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński określił dotychczasowe środki jako niewystarczające.

W tej chwili w polskiej policji ok.350 funkcjonariuszy i pracowników cywilnych zajmuje się zwalczaniem cyberprzestępczości, to są siły daleko niewystarczające -powiedział Mariusz Kamiński.

Mariusz Kamiński zaznaczył, że projekt ustawy o powołaniu Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości był przygotowywany w porozumieniu z Komendą Główną Policji. Nowa służba ma zostać znakiem firmowym policji. Walka z przestępczością kryminalną w cyberprzestrzeni będzie finansowana ze środków publicznych. Rząd powoła do tego celu specjalny „Fundusz Cyberbezpieczeństwa”.

Potrzebne jest przełomowe działanie i poważna inwestycja w nasze bezpieczeństwo, będzie nią powołanie nowej specjalnej służby – powiedział Mariusz Kamiński.

Ustawa o powołaniu służby ma wejść w życie już 1 stycznia 2022 roku. Kamiński wyjaśnił, że docelowo Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości ma liczyć 1800 funkcjonariuszy zarabiających 10-15 tys zł netto. Centrala nowej służby zostanie zbudowana na warszawskich Szczęśliwicach. Przyszli pracownicy Biura będą musieli przejść oddzielną ścieżkę rekrutacyjną niż w policji. Mogą też liczyć na wyższe wynagrodzenia.

J.L.

Źródło: PAP, wPolityce.pl

Prezes NIK składa wniosek o upublicznienie materiałów ze śledztwa w jego sprawie

„Szykanowani są moi bliscy, nawet moje wnuki”- twierdzi Marian Banaś, który zwrócił się do ministrów Mariusza Kamińskiego i Zbigniewa Ziobry z wnioskiem o ujawnienie szczegółów śledztwa w jego sprawie

[related id=144902 side=right] Pod koniec 2019 r. prokuratora regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo ws. rzekomych nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. Postępowanie wszczęto na podstawie zawiadomień od grupy posłów opozycji, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i z Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

W opublikowanym w poniedziałek oświadczeniu prezes Najwyższej Izby Kontroli podkreślił, że domaga się jasnej odpowiedzi na pytanie o cel tego śledztwa.

Od niemal dwóch lat zespół funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego i prokuratury zbiera dowody na popełnienie przeze mnie rzekomych przestępstw, o których tak chętnie informuje się i szeroko komentuje w mediach. Szykanowani są moi bliscy, dzieci, żona, synowa, nawet moje wnuki były świadkami czynności operacyjnych służb w domu syna. Moi byli współpracownicy, znajomi oraz ich firmy są obiektem przeszukań przez funkcjonariuszy CBA. Ogromne siły i środki zaangażowane zostały w jednym celu: zebrania haków na mnie i moją rodzinę.

Wskazuje, że przez dwa lata śledztwa nie został przesłuchany przez prokuraturę ani w charakterze podejrzanego, ani jako świadek. Jak podkreślił Banaś,

Nie obawiam się o swoją uczciwość, być może popełniłem zwykłe ludzkie błędy, za które przyjdzie mi odpowiedzieć przed niezależnymi sądami, ale nigdy nie dopuściłem się świadomie przestępstw i nigdy nie działałem na szkodę interesu publicznego.

A.P.

Źródło: RFM24.pl

Artur Soboń: Strona czeska boi się niekontrolowanego zamknięcia kopalni

Wiceminister aktywów państwowych o sporze między Polską a Czechami ws. kopalni Turów, rozmowach prowadzonych przez obie strony i o działaniach NIK.

[related id=145755 side=right]Artur Soboń przedstawia przebieg czesko-polskich rozmów ws. kopalni Turów. Wyjaśnia, że obie strony starają się dojść do porozumienia, dzięki któremu można by wycofać skargę. Rozmawiają ze sobą samorządowcy i ministrowie z obu krajów. Strona czeska zadeklarowała chęć przedefiniowania swych wcześniejszych postulatów.

Soboń stwierdza, że nie uczestniczył we wcześniejszych, zerwanych rozmowach z Pragą. Zaznacza, iż zabezpieczenie TSUE wymusza szybsze porozumienie.

Strona czeska boi się niekontrolowanego zamknięcia kopalni.

Gość Poranka Wnet przyznaje, że rozmowy z Czechami skończyły się bez konkluzji. Planowane jest podpisanie umowy, po której wypełnieniu Czesi wycofają skargę. Na razie zostały podpisane uzgodnienia, na podstawie których oparta ma zostać umowa.

Wiceminister podkreśla, że nie jest rozważany scenariusz, w którym kopalnia Turów zostałaby zamknięta. Wskazuje, że cały obszar ma problem z wodami podziemnymi. W regionie są także kopalnie czeskie i niemieckie.

Postanowienie w takim kształcie, w jakim jest zapisane, oznaczałoby wykonanie wyroku.

[related id=145676 side=right] Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego stwierdza, że gdyby dosłownie zrealizować decyzję TSUE to oznaczałoby to stałe zamknięcie kopalni. Pokazuje to wadliwość systemu unijnego sądownictwa.

Wiceminister komentuje ostatnie działania Najwyższej Izby Kontroli. Marian Banaś poinformował we wtorek, że w związku z organizacją wyborów w trybie korespondencyjnym zarządzonych na 10 maja 2020 r. NIK skieruje do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez premiera Mateusza Morawieckiego, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, wicepremiera, ministra aktywów państwowych Jacka Sasina oraz szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Polityk ocenia, że źle by się stało gdyby NIK włączył się w bieżącą rozgrywkę polityczną.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Wojewoda wielkopolski odwołany. Powodem decyzja ws. zamku w Stobnicy

Premier Mateusz Morawiecki odwołał wojewodę Łukasza Mikołajczyka ze stanowiska na wniosek ministra Mariusza Kamińskiego z powodu podjęcia decyzji sprzecznej z interesem publicznym.

Stobnicki zamek budowany w Puszczy Noteckiej jest już prawie ukończony, choć zgoda na jego budowę jest kwestionowana. W lipcu prokuratura zatrzymała siedem osób, w tym inspektorów z nadzoru budowlanego, reprezentantów inwestora i głównego projektanta. Według ustaleń śledczych budynek stanowi zagrożenie dla środowiska, a powierzchnia inwestycji została zaniżona w dokumentach. Wojewoda wielkopolski Łukasz Mikołajczyk nie przychylił się jednak do prośby prokuratury o unieważnienie wydanej zgody. Od jego decyzji odwołała się w poniedziałek prokuratura. Tymczasem szef MSWiA złożył wniosek o odwołanie wojewody.

Mariusz Kamiński wskazywał, że lipcowa decyzja prokuratury powinna być wystarczyć wojewodzie, aby wstrzymać budowę. Mikołajczyk zaś pod koniec listopada uznał ważność zgody na budowę w Stobnicy. W rozmowie z Polsat News minister spraw wewnętrznych stwierdził, że

Wojewoda nie informując mnie, podjął decyzję merytorycznie błędną i sprzeczną z interesem publicznym. Zamek w Stobnicy jest dla mnie przejawem takiej niesłychanej arogancji ludzi, którzy posiadają pieniądze i jednocześnie pokazuje, jak słaba potrafi być władza publiczna w terenie

A.P.

Źródło: Polsat News, Wprost

Bosak: Brutalność Policji podczas Marszu nie miała uzasadnienia. 99% uczestników zachowywało się właściwie

Poseł Konfederacji zarzuca władzom państwowym oszukanie organizatorów Marszu i użycie zbyt radykalnych środków przymusu bezpośredniego. Żąda dymisji Komendanta Głównego Policji.

Nie powinno być tak, że 11 listopada polskie państwo kieruje przeciw zwykłym obywatelom oddziały, które zwykle zajmują się walką z gangsterami.

Krzysztof Bosak mówi o wczorajszym Marszu Niepodległości:

Mam nadzieję, że ta innowacyjna forma samochodowa pozostanie z nami na dłużej.

Polityk oskarża Policję o złamanie umowy z organizatorami Marszu. Zgadza się ze sformułowanym przez Roberta Bąkiewicza postulatem dymisji jej komendanta głównego.

Ubolewam nad tym, że odstąpiono od strategii niekonfrontacyjnej, która obowiązywała w latach 2015-2019. Jeżeli wycofywane są oddziały prewencji, zawsze dochodzi do mniejszych lub większych starć.

Zdaniem polityka Konfederacji pretensje do stowarzyszenia „Marsz Niepodległości” o to, że dopuściło do pochodu w formie tradycyjnej, są chybione:

Sami funkcjonariusze Policji zachęcali do opuszczenia aut i pieszego uczestnictwa w Marszu. Mamy do czynienia co najmniej z wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

Rozmówca Adriana Kowarzyka dodaj, że Policja w nieprzepisowy sposób użyła wczoraj broni gładkolufowej.

To co się wydarzyło pod Stadionem Narodowym, nie ma już żadnego uzasadnienia. Nie odbywało się tam żadne zgromadzenie. Nie rozumiem dlaczego setki funkcjonariuszy przebywało w miejscu, gdzie nic się nie działo.

W opinii gościa „Kuriera w samo południe” oświadczenie ministra spraw wewnętrznych Mariusza Kamińskiego zawiera szereg nieprawdziwych informacji.

Władze zamiast wytłumaczyć działania służb uciekają się do kłamstw.

Rozmówca Adriana Kowarzyka wskazuje, że zakazanie zgromadzeń publicznych w związku z epidemią koronawirusa nie było dobrym pomysłem. Nie tylko jest nieskuteczne, ale i powoduje, iż demonstracje, która się odbywają, pozbawione są możliwości zabezpieczenia. Straż Marszu nie miała żadnych formalnych instrumentów do działania:

Za całą sytuację odpowiadają premier Mateusz Morawiecki, wicepremier Jarosław Kaczyński, i kolejni ministrowie zdrowia. Nie jesteśmy państwem totalitarnym, które może obywatelom zakazać wszystkiego.

Jak podsumowuje Krzysztof Bosak:

99% uczestników Marszu nie uczestniczyło w żadnych kontrowersyjnych wydarzeniach. Państwo powinno tych spokojnych ludzi chronić.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Sobotni Serwis WNET 23.05.2020 – Minister Mariusz Kamiński podpisał zmianę rozporządzenia o ruchu granicznym.

Zmiana rozporządzenia rozszerza katalog osób uprawnionych do wjazdu na terytorium Polski między innymi o kierowców wykonujących transport międzynarodowy. Osoby te są zwolnione z odbywania kwarantanny.

Minister Mariusz Kamiński podpisał zmianę rozporządzenia w sprawie czasowego zawieszenia lub ograniczenia ruchu granicznego na określonych przejściach granicznych.

Zmiana rozporządzenia rozszerza katalog osób uprawnionych do wjazdu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej o:

  • kierowców wykonujących transport międzynarodowy,
  • podróżujących tranzytem przez terytorium RP innymi środkami transportu niż pojazd, którym jest wykonywany transport drogowy (w celu odbioru odpoczynku lub po odebraniu odpoczynku);
  • uczniów i studentów pobierających naukę w Rzeczypospolitej Polskiej;
  • obywateli państw członkowskich Unii Europejskiej,
  • Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG);
  • Konfederacji Szwajcarskiej w celu przejazdu przez terytorium Rzeczypospolitej Polskiej do miejsca zamieszkania lub pobytu (trwającego nie dłużej niż 12 godzin liczonych od momentu przekroczenia granicy RP) oraz ich małżonków i dzieci.

Tutaj do wysłuchania sobotni serwis informacyjny WNET „Polska – Irlandia – Europa – Świat”:

 

Prezydent Andrzej Duda podczas otwarcia Forum Biznesu Państw Inicjatywy Trójmorza w Lublanie / Fot. PAP / Piotr Nowak

Prezydent Andrzej Duda rozmawiał z prezydentem Niemiec Frankiem Walterem Steinmeierem. Romowa trwała około godziny. Była to kolejna z serii rozmów Prezydenta RP Andrzeja Dudy z zagranicznymi partnerami dotycząca przyszłości gospodarki i polityki europejskiej w kontekście pandemii koronawirusa. 

Prezydent F.W. Steinmeier pogratulował polskim władzom skutecznej strategii ograniczającej zdrowotne skutki pandemii. Obaj prezydenci omówili koncepcję współpracy europejskiej w zakresie bezpieczeństwa zdrowotnego przedstawione w liście Prezydenta RP do liderów europejskich, podkreślając konieczność wzmocnienia samodzielności i solidarności europejskiej w sytuacjach zagrożenia zdrowotnego, szczególnie jeśli chodzi o produkcję niezbędnych materiałów ochronnych i sprzętu medycznego. Prezydenci najwięcej uwagi poświęcili kwestiom gospodarczym.

Prezydent Andrzej Duda przekazał polskie stanowisko w sprawie niemiecko-francuskiej propozycji Funduszu Odbudowy:

Polska pozytywnie odnosi się do tej propozycji, ale uważamy, że  kluczowymi elementami oceny tego projektu będą szczegóły dotyczące źródeł finansowania, zasad podziału środków oraz charakteru pomocy. Polska jest gotowa aktywnie włączyć się w wypracowywanie tych szczegółów w dialogu z innymi stolicami.  Prezydenci rozmawiali także o konieczności współdziałania na forach organizacji międzynarodowych.

Wybory prezydenckie były tematem wczorajszego posiedzenia komitetu wykonawczego partii Prawo i Sprawiedliwości. W spotkaniu uczestniczyli między innymi prezes PiS Jarosław Kaczyński, szef klubu parlamentarnego partii, wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki oraz wicemarszałek Senatu Marek Pęk.

Przewodniczący komitetu wykonawczego Krzysztof Sobolewski powiedział, że

Omówione zostały dotychczasowe i przyszłe działania związane z kampanią prezydenta Andrzeja Dudy. W tej chwili kampania jest wstrzymana do momentu, kiedy zostanie zarządzony nowy termin wyborów. Powiedział, że najlepszą datą jest 28 czerwca.

                                                                       

                                                                  REPUBLIKA IRLANDII

 

W reakcji na obawy przed zakażeniem bardzo dużej ilości osób, irlandzki rząd wprowadził blokadę kraju, a i wyznaczył specjalną pomoc pandemiczną państwa w zakresie płatności w kwocie 350 €. Jak powiedział premier Republiki Irlandii Leo Varadkar

Nie ma czegoś takiego, jak darmowe pieniądze.

Oznacza, że zarówno irlandzki rząd, który już ropzoczął pożyczanie pieniędzy, jak i korzystający z zasiłków i innych form pomocy pandemicznej, oddadzą otrzymane w okresie blokady kraju pieniądze.

Premier mówiąc – „w domyśle” –  o darmowych pieniądzach, miał na myśli te, które przekazane zostały mieszkańcom Republiki Irlandii, by mogli w miarę spokojny sposób przetrwać po utracie pracy, więc pozostać w domach, kiedy nie mogą zarabiać na życie. – komentuje szef portalu Polska-IE.com Bogdan Feręc.

Prezydent Donald Trump i premier Republiki Irlandii Leo Varadkar. Fot. Twitter The White House (WhiteHouse).

Z zasiłków w różnej formie, bo zarówno tych wypłacanych w kwocie 350 euro, jak i w postaci dopłat do wynagrodzeń pracowniczych, korzysta obecnie ponad milion osób, z czego z Social Welfare zasiłek pandemiczny otrzymuje prawe 600 000 osób. Niestety, wszystkie osoby, które skorzystały z tych form pomocy państwa, doczekają się, i to prawdopodobnie jeszcze w tym roku, zwiększonych stawek podatkowych, by państwo wyrównało sobie stratę.

Gabinet Leo Varadkara znowelizował przepisy o przekraczaniu irlandzkich granic, a w tych znalazło się kilka nowych zasad, z których część będzie wymogiem. Przepisy mają zastosowanie na wszystkich irlandzkich granicach, więc dotyczy to lotnisk i portów morskich, ale nie wspomina się już w nowelizacji o granicach lądowych. To kolejny raz może powodować pewne perturbacje i wywoływać zamieszanie na granicy z Irlandią Północną.

Irlandzki minister zdrowia Simon Harris powiedział, że

Od przyszłego tygodnia wszyscy pasażerowie przybywający do kraju będą prawnie zobowiązani do wypełnienia formularza lokalizacji pasażerów.

W związku z tym stwierdzeniem, każdy, kto przybędzie na wyspę, zobowiązany jest podać Gardzie (irlandzka policja) adres, gdzie wizytujący Irlandię przebywać będą przez 14 dni. Przepis wchodzi w życie 28 maja 2020 roku, czyli w czwartek i obowiązywać ma do 18 czerwca 2020 roku.

Widok z okna samolotu źródło: Pixabay

Należące do Ryanair linie lotnicze Laudamotion poinformowały dzisiaj, że zamykają jedną ze swoich baz lotniczych, a dzieje się tak, gdyż nie ma zgody na obniżenie płac w wiedeńskim oddziale firmy.

Wcześniej Ryanair zapowiadał, iż zmuszony jest do obniżenia płac wszystkim pracownikom zatrudnionym w Grupie Ryanair, aby ratować miejsca pracy, chociaż zapowiedziano także zwolnienie 3000 osób.

Decyzja Grupy Ryanair przekazana została m.in. pracownikom Laudamotion, ale reprezentująca ich centrala związkowa VIDA* stwierdziła, że nie ma na takie postępowanie, czyli obniżenie płac zgody, co skutkuje zamknięciem bazy w Wiedniu. W oficjalnym oświadczeniu VIDA czytamy, że obniżenie pensji pracowników Laudamotion w wiedeńskiej bazie doprowadzi do sytuacji, iż będzie to wstęp od obniżenia im wypłat poniżej gwarantowanego progu dochodów w Austrii.

opracował Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc (Polska-IE.com)

 

Partner medialny Radia WNET 

Smoliński: Zwiększyliśmy niezależność sędziów w postępowaniu dyscyplinarnym. Nie damy się wypchnąć z UE

Jak wyglądało dyscyplinowanie sędziów przez powołaniem Izby Dyscyplinarnej? Czemu do ustawy budżetowej zgłoszono aż 800 poprawek? Jaki jest cel działań UE wobec Polski? Odpowiada Kazimierz Smoliński.

Kazimierz Smoliński o potrzebie powołania Izby Dyscyplinarnej. Przypomina, że sędziów usuwano z zawodu już wcześniej, ale postępowania nie były prowadzone we właściwy sposób.

Postępowanie dyscyplinarne było zawsze, tylko to był wydział w Izbie Karnej, gdzie sędziowie nie byli tak niezależni. Myśmy zwiększyli niezależność sędziów w postępowaniu dyscyplinarnym.

Członek KRS mówi  o czwartkowym głosowaniu nad wotum nieufności wobec Mariusza Kamińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji oraz koordynatora służb specjalnych. Dla naszego gościa to nic nadzwyczajnego, ponieważ opozycja co pewien czas próbuje odwołać ministra rządu PiS. Mówi także o głosowaniach nad poprawkami do ustawy budżetowej, których (zgłoszonych przez koalicję rządzącą i opozycję) jest łącznie aż 800, co stanowi rekordową liczbę. W zgłoszonych przez opozycję poprawkach jest wiele propozycji dodatkowych świadczeń społecznych, które, gdyby były wszystkie wzięte pod uwagę, „to cała rezerwa demograficzna zostałaby wydana w ciągu jednego głosowania”. Poseł PiS podkreśla, że obecny rząd wydaje najwięcej pieniędzy na pomoc społeczną w dziejach III RP. Smoliński odnosi się też do debaty na temat polskiej praworządności w Parlamencie Europejskim:

Z Polski zrobiono sobie poligon. Na ile uda się rozpychać policjantom unijnym. Mamy dobrego policjanta w Unii jakim jest Ursula von der Leyen i złego jakim jest Věra Jourová.

Stwierdza, że mamy do czynienia z próbą federalizacji Unii Europejskiej. Podkreśla, że jeżeli na Polskę faktycznie nałożone byłyby wysokie kary w związku ze zmianami w sądownictwie, to „to będzie próba wypchnięcia nas z Unii Europejskiej”, ale „my się nie damy wypchnąć z UE”. Przypomina, że nie wszystkie wyroki TSUE są wykonywane przez państwa członkowskie, czego przykładem jest Hiszpania, której sąd stwierdził, iż nie wykona wyroku unijnego Trybunału.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odnosi się do słów papieża Franciszka, który stwierdził, że „jednym z głównych przejawów zła we współczesnym świecie jest ideologia gender”. Zgadza się z tymi słowami stwierdzając, że pracuje razem z samorządami, aby ograniczyć możliwość propagowania tej ideologii. Dodaje, że PiS zamierza walczyć o Unię Europejską, która będzie kierowała się konserwatywnymi poglądami. Niemieccy chadecy odeszli zaś daleko od swych korzeni.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

75. rocznica powstania Narodowych Sił Zbrojnych. Do końca Niezłomni – CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!!!

Widzi się wielu młodych ludzi w koszulkach z NSZ, młodzież zawsze idzie tam, gdzie prawda i autentyzm, a tu zachowano go, bo NSZ nigdy nie były pieszczoszkiem władzy – mówi historyk Leszek Żebrowski.

Żołnierz AK, Narodowej Organizacji Wojskowej i zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, pierwszy Rzecznik Interesu Publicznego w postępowaniach lustracyjnych sędzia Bogusław Nizieński i szef Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jan Józef Kasprzyk | Fot. PAP/Radek Pietruszka

Po 27 latach w ponoć wolnej Polski żołnierze NSZ doczekali się wreszcie uczczenia przez państwo polskie uchwałą sejmową. Nie tylko jako anonimowa część podziemia niepodległościowego, ale formacja wreszcie doceniona za ideowość i niezłomność w walce z obydwoma wrogami Niemcami i Sowietami.

O dziwo, wczoraj nawet niektórzy posłowie tak postępowej przecież  Nowoczesnej wiedzieli, jak mają się zachować i założyli, jak donosi „Wyborcza” (o zgrozo!) opaski z emblematem NSZ. Dziś na pierwszej stronie „Gazeta Wyborcza”, jak zwykle przy tego typu okazjach, na swój sposób „uczciła” 75 rocznicę powstania NSZ. Już wczoraj na ich stronach internetowych jeden z redaktorów dał swego rodzaju popis ignorancji, pisząc między innymi bzdurami i tę, że NSZ „była skonfliktowana z AK” (tylko, że NSZ w marcu 1944 roku została częścią AK).

Dziś nieliczni, którzy dożyli, mogą z pobłażliwością patrzeć na wysiłki epigonów postubeckiej wizji historii, którzy na łamach „Gazety Wyborczej” i tym podobnych pism wypisują na ich temat androny, powtarzając te same kłamstwa, które wymyślano w wydziałach propagandy PPR i kazamatach UB. Ale tak nie zawsze było.

[related id=38545]Pierwszą wystawę „Żołnierze Wyklęci”, która uczciła pamięć także ich kolegów z NSZ, zorganizowano  w 1993 roku na terenie Uniwersytetu Warszawskiego w Aditorium Maximum. Byłam wówczas jeszcze studentką historii na UW. W grudniowe wieczory roiło się tam od ludzi, wielu z nich płakało, wdzięcznych „za tę zwyczajną sprawiedliwość”, bo po raz pierwszy tym, którzy byli na zdjęciach, nie odmówiono patriotyzmu. Przychodziły całe rodziny, ale i ci, którym udało się przeżyć, bohaterowie zmuszeni do milczenia. Były kwiaty, łzy, niekiedy tchu brakło od wzruszeń, ściśniętym łzami gardłem mówiono słowa nigdy dotąd nie wypowiedziane… Znów mogli chodzić z podniesionym czołem.

Współorganizatorem tej pamiętnej wystawy była wówczas powstała właśnie (cztery dni przed otwarciem 8.12.1993 r.), jako wyraz sprzeciwu wobec powrotu komunistów do władzy, Liga Republikańska, której działacze współpracowali przy niej razem z Leszkiem Żebrowskim – pionierem badań nad Narodowymi Siłami Zbrojnymi w Polsce, synem oficera SZP, Związku Walki Zbrojnej i Armii Krajowej na Ziemi Łomżyńskiej.

– Przyszło to do mnie nagle w drugiej połowie lat osiemdziesiątych. Wiedziałem, że komuna kłamie – wspomina Leszek Żebrowski. – Zacząłem przeglądać to, co już zostało na ten temat napisane, i obraz ten nijak nie przystawał do tego, który znałem z opowieści rodzinnych czy przekazów znajomych. Po paru latach już wiedziałem… Cóż mogli napisać byli oprawcy o swoich ofiarach, cóż mogli napisać ich wychowankowie?

[related id=38579]Zbierać materiały i jeździć po Polsce zaczął na przełomie 1986/1987 roku. Na początku po znajomych, potem po znajomych znajomych. Najczęściej były to małe miasteczka i przysiółki, wszędzie tam, gdzie udało mu się ustalić, że były jeszcze po wojnie punkty ruchu oporu przeciwko nowemu sowieckiemu najeźdźcy.

– Na początku nikt mnie nie przyjmował z otwartymi ramionami. Byli i tacy, co uciekali przez okno. Zresztą nie dziwię się, bo trzeba pamiętać, że były to jeszcze lata osiemdziesiąte i rządził generał Jaruzelski. Wiele razy było tak, że nie chciano się przyznać. Albo jeśli w ogóle to decydowano się na rozmowę, to opowiadano, że znali takiego a takiego, który był żołnierzem NSZ. Później okazywało się, że był nim właśnie mój rozmówca. W moich podróżach poznałem też takich, którzy nigdy nie wyszli z konspiracji i pod konspiracyjnym nazwiskiem funkcjonowali, a potem ich dzieci i wnuki.

– To było na początku lat dziewięćdziesiątych po którymś z wykładów Leszka – wspominał Mariusz Kamiński (aktualnie koordynator służb specjalnych w rządzie Beaty Szydło) w rozmowie, którą z nim przeprowadziłam tuż przed otwarciem pierwszej sejmowej wystawy w maju 1999 roku, która przez wielu była wówczas  traktowana jako niemal skandal. – Rozmawialiśmy o podziemiu, o zbiorach, jakie mamy. Zaskoczeni stwierdziliśmy, że posiadamy ponad 200 zdjęć, prasę podziemną, dokumenty.

Tak narodziła się idea wystawy, a jej tytuł to dziś symbol, nazwa tych, którzy stawili opór komunistycznemu najeźdźcy ze wschodu i nawet doczekali się Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” – polskiego święta państwowego obchodzonego corocznie 1 marca, poświęconego upamiętnieniu żołnierzy antykomunistycznego i niepodległościowego podziemia, którego największą częścią byli właśnie żołnierze z formacji narodowych: NSZ i NOW (które po rozpadzie AK w 1945-1946 niemal przejęło dowództwo w terenie na obszarze całej Polski).

Nowi władcy Polski u samego zarania władzy ludowej wiedzieli, że z ofiary życia żołnierzy NSZ może w przyszłości narodzić się legenda, z której czerpać będą siły do walki o wolną i niezwisłą Polskę. Dlatego nie wystarczyła im fizyczna eksterminacja i potajemne chowanie zamęczonych w katowniach UB w dołach kloacznych, na torfowiskach, wysypiskach śmieci… Tak, aby nie pozostał po nich nawet krzyż na mogile. Dlatego komuniści używali wszelkich chwytów propagandowych, aby osoby, które zdecydowały się na zbrojną walkę z nimi, unicestwić moralnie. Przez cały PRL i jeszcze wiele lat później NSZ przedstawiano jako rabusiów i wykolejeńców, zbrodniarzy kolaborujących z Niemcami. Koniec PRL-u nie był jeszcze końcem ich udręki.

Przez ponad 20 lat III RP NSZ-owców otwarcie zwalczano lub ledwie tolerowano, a czarna legenda, jaką im dopisano, nadal pokutuje w wielu środowiskach, zwłaszcza wśród przedstawicieli kultury i to nie tylko tej neomarksistowskiej. Szczególnie bolesny był okres tuż po powstaniu IPN-u, gdy jego pierwszym prezesem był Leon Kieres, aktualnie sędzia Trybunału Konstytucyjnego wybrany przez Sejm w 2012 roku.

Do chyba najbardziej bulwersujących spraw tamtego okresu należy śledztwo w sprawie wymordowania niemal 200 żołnierzy oddziału NSZ „Bartka”. IPN w tamtym okresie, mimo licznych interwencji ówczesnego prezesa Związku Żołnierzy NSZ dra Bohdana Szuckiego (zm. w styczniu tego roku), nie wyrażał chęci wszczęcia śledztwa.  Wtedy szefem pionu śledczego był profesor Witold Kulesza, który jako powody podawał przyczyny… formalne (sic!).

Sprawa ta już wtedy od dawna bulwersowała środowisko NSZ-owców, gdyż śledztwo prowadzone w latach 1991-1993 zostało umorzone. Jako powód umorzenia postępowania podano w 1993 roku to, że żyjący jeszcze ubecy, biorący udział w zbrodni, nie byli w stanie przypomnieć sobie okoliczności. Poza tym, jak stwierdzono, organizatorzy albo już nie żyli (gen R. Romkowski zm. w 1965 r., płk J. Czaplicki – w 1985 r.), albo wyjechali do Izraela (płk. J. Kratko, M. Fink). Wówczas szefem Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu był także profesor Kulesza, dziś nauczyciel akademicki wielu pokoleń polskich prawników.

Sytuacja dla NSZ dopiero się zmieniła, gdy u sterów IPN zasiadł śp. profesor Janusz Kurtyka, który zginął 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku. W 2006 roku podjęto śledztwo, w którym ustalono, że w mordzie tym brał udział komunistyczny generał Tadeusz Pietrzak. Jeszcze za jego życia kombatanci ze Związku Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych domagali się zdegradowania i osądzenia go, ale nie podjęto żadnych kroków.

Tydzień temu w Starym Grodkowie, gdzie znaleziono w ubiegłym roku szczątki zamordowanych przez komunistów żołnierzy NSZ z oddziału Henryka Flamego „Bartka”, odbyły się uroczystości upamiętniające 71. rocznicę zbrodni.

– Nigdy nie było przełomu – powiedział Leszek Żebrowski, zapytany, czy w stosunku władz III RP do żołnierzy NSZ nastąpił kiedykolwiek jakiś przełom. Co prawda przyznaje, że dziś nikt – no może poza gazetką „Wyborczą”, która „na swój sposób” uczciła 75-lecie powstania NSZ – nie pluje jawnie na nich, ale to formacja nadal tylko tolerowana i często funkcjonująca jedynie na obrzeżach ruchu kombatanckiego, która nie ma w swych szeregach generałów.

– Widzi się wielu młodych ludzi w koszulkach z NSZ. Młodzież zawsze idzie tam, gdzie prawda i autentyzm, a tu zachowano go, bo NSZ nigdy nie było pieszczoszkiem władzy – powiedział historyk Leszek Żebrowski.

I tak naprawdę chyba to jest najcenniejsze. Jak widać, mimo milionów publikacji, książek i filmów PRL-owskiej propagandy i wysiłków jej epigonów, nie wystarczyło to, aby zbrukać pamięć członków NSZ. Dziś jako bohaterowie są czczeni, i to nie na obchodach centralnych, ale przede wszystkim z inicjatywy oddolnej, bo to byli – i są jeszcze, nieliczni – ludzie do końca NIEZŁOMNI.

CZEŚĆ I CHWAŁA BOHATEROM!!!

Monika Rotulska

Przeczytaj również odpowiedź Leszka Żebrowskiego na niewybredne ataki „Gazety Wyborczej”, którą zamieścił na swoim profilu na Facebooku.