Gen. Andrzej Kowalski: Środowisko sędziowskie utrzymywało kontakty z osobami z komunistycznych wywiadów

Featured Video Play Icon

Gen. Andrzej Kowalski/Fot: twitter Magazynu Śledczego Anity Gargas

Brak weryfikacji sędziów pod kątem dostępu do informacji niejawnych jeżył służbom włosy na głowie – mówi gen. Andrzej Kowalski, były szef Służby Wywiadu Wojskowego, komentując sprawę Tomasza Szmydta.

Generał Andrzej Kowalski mówi, że okoliczności wyjazdu za granicę byłego już dziś sędziego Tomasza Szmydta wskazują, że nie był on obiektem intensywnej kontroli kontrwywiadu. Prokuratura poinformowała oficjalnie, że sędzia opuścił Polskę przez przejście graniczne Terespol-Brześć.

 Gdyby kontrwywiad zajmował się sędzią, to zostałby on zatrzymany na granicy – ocenił rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego. Wskazał, że swobodny wyjazd Szmydta sugeruje, że służby specjalne albo w ogóle nie analizowały przypadku sędziego, albo kontrola ta była na bardzo wczesnym etapie.

Pytany o kwestie dostępu sędziów do informacji niejawnych z urzędu, bez konieczności przechodzenia procedury sprawdzania przez kontrwywiad, gen. Kowalski mówi, że w służbach specjalnych od dawna była wiedza, że środowisko sędziowskie miało w przeszłości intensywne kontakty z komunistycznymi wywiadami.

 Mieliśmy wgląd w archiwa z lat 80-tych, w których zawarte były meldunki wskazujące na zażyłe kontakty lokalnych establishmentów, w tym sędziów, z przedstawicielami radzieckiego KGB, ale też enerdowskiego Stasi – wskazuje.

Generał podkreśla, że wobec takich okoliczności brak weryfikacji sędziów w ramach transformacji na początku lat 90-tych jeżył w służbach specjalnych włosy na głowie.

 Nie mówimy tu o jakiejś tam grupie zawodowej, mówimy o trzeciej władzy – alarmuje Kowalski. Stwierdza, że przed rządami ciągle stoi zadanie załatania luki, dzięki której ta grupa zawodowa jest wyłączona spod sprawdzeń, które muszą przechodzić inni urzędnicy państwowi, którzy chcą mieć dostęp do newralgicznych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa informacji.

Analizując atrakcyjność Tomasza Szmydta dla obcego wywiadu gen. Kowalski wskazuje, że jako sędzia biorący udział w procedurze odwoławczej w postępowaniach dotyczących odmowy dostępu do informacji niejawnych, miał wiedzę o tym, na jakim poziomie działa system bezpieczeństwa państwa. Miał także wiedzę o konkretnych osobach, które być może były słabymi ogniwami w systemie bezpieczeństwa.

 Poza tym sędziowie ogólnie wiedzą, co dzieje się w państwie. W sądach nie rozważa się przecież, powiedzmy, zagadnień dotyczących planowania budowy autostrady. Tam „pierze się brudy” i jest to atrakcyjne dla służb – tłumaczy były szef SWW.

Odnosząc się do skali zagrożenia rosyjskiego wywiadu w Polsce gen. Kowalski podkreśla, że Polska była obiektem rosyjskiej agresji wywiadowczej już od lat 20-tych XX wieku i to zagrożenie stałą cechą naszej rzeczywistości.

Prof. Szeremietiew: zamieszanie polityczne w Polsce jest bardzo szkodliwe z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa

Wymaga to mobilizacji, powinniśmy mieć program walki z tym zagrożeniem, powinien on objąć całą administrację państwową – mówi.

Przyznaje, że realizacja tego celu nie udała się za czasów rządów Prawa i Sprawiedliwości. Jako przyczynę tego wskazuje brak konsensusu politycznego w wybraniu stałych, niezmiennych kierunków istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, które nie powinny się zmieniać w zależności od przejęcia sterów władzy przez różne siły polityczne.

Przykładem jest sprawa Pegasusa, systemu, który w tej czy innej postaci powinien funkcjonować od lat w polskiej technice operacyjnej. To nie jest temat cyberbezpieczeństwa, tylko kontroli łączności. Zrobiono wokół tego tak dramatyczną dyskusję, że szefom służb specjalnych można tylko współczuć. Będą mieli problem, jak rozwijać takie narzędzia – ocenia Kowalski.

W sprawie do powrotu do kierowania nad wojskowymi służbami specjalnymi ludzi, którzy wcześniej stali na czele WSI, generał mówi, że „nie dopisano tu ostatniej zwrotki”. Zapowiada, że współpraca polskich służb z rosyjskim FSB, która miała miejsce za poprzedniego rządu Donalda Tuska, ma w sobie jeszcze „potencjał informacyjny”. „Pewnych rzeczy jeszcze się dowiemy” – zapewnia.

Raport z Kijowa 25.04.2023: Nieautoryzowana i nieudana operacja ukraińskich służb specjalnych

Ukraińscy żołnierze | fot. Paweł Bobołowicz

Paweł Bobołowicz i Artur Żak rozmawiają o aresztowaniu przez SBU płk Romana Czerwińskiego p.o. dowódcy jednego z oddziałów Sił Operacji Specjalnych

Z przekazanych przez SBU informacji wynika, że mimo nie posiadania odpowiednich zgód wraz z innymi osobami samowolnie postanowił przeprowadzić operację, polegającą na przejęciu samolotu Sił Powietrzno-Kosmicznych Federacji Rosyjskiej. W tym celu nawiązano kontakty z rosyjskimi pilotami w celu zaoferowania im uprowadzenia samolotu w zamian za nagrodę finansową oraz bezpieczeństwo dla pilota i jego rodziny. Niemniej jednak okazało się, że operacja od początku była prowadzona przez służby Federacji Rosyjskiej. 23 lipca 2022 roku rosyjski samolot miał wylądować na lotnisku Kanatowo, ale tak się nie stało. Obiekt wojskowy stał się celem rosyjskiego uderzenia pociskami manewrującymi. W wyniku uderzenia zginął dowódca lotniska ppłk Wołodymyr Marczenko, a 17 ukraińskich żołnierzy zostało rannych. Zostało zniszczone wiele jednostek sprzętu wojskowego.


Paweł Bobołowicz rozmawiam z gościem audycji, polskim paramedykiem Aksonem, który od wielu miesięcy szkoli ukraińskich żołnierzy z medycyny pola walki.


 

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Studio Białoruskie 9.10.22: „FSB koordynowała operacje ingerujące w kampanie wyborcze w Mołdawii.”

„Odpowiedzi na pytanie, co ci ludzie zrobili na Białorusi, powinni szukać białoruscy dziennikarze.”, powiedział Władimir Thorik.

Olga Siemaszko i Paweł Bobołowicz prezentują wywiad z Władirem Thorikiem, redaktorem RISE Mołdowa, w którym opowiada o śledztwach w sprawie działalności kuratorów FSB w Młodawii i na Białorusi.

 

Olga Siemaszko, szefowa Białoruskiej Redakcji Radia Wnet, przygotowała najświeższe informacje:

  • Rosja sprowadza żołnierzy i sprzęt w rejon Baranowiczów. Rosyjskie pociągi wojskowe, począwszy od 14 października, przyjeżdżają wyłącznie z Centralnego Okręgu Federalnego i Nadwołżańskiego Okręgu Federalnego Federacji Rosyjskiej. O tym informuje Telegram „Społeczności pracowników kolei Białorusi”. T​rasa omija duże białoruskie miasta, co utrudnia identyfikację sprzętu wojskowego na platformach.
  • Pojawia się coraz więcej informacji o zatrzymanych na Białorusi za wypowiedzi i działania antywojenne. Od początku roku w obwodzie homelskim przy granicy z Ukrainą, skazano 12 osób za fotografowanie rosyjskich wojsk. Zostali oskarżeni na podstawie artykułu dotyczącego „sprzyjania działalności ekstremistycznej”. Grozi im od dwóch do czterech i pół roku więzienia
  • Telewizja Białorusi państwowa pokazała nagranie pięciu Białorusinów zatrzymanych rzekomo za rejestrację w chatbocie pułku Kalinouskiego
  • Za wywiad dla „ekstremistycznego” kanału, mówimy o Biełsaсie, zostanie osądzony ekspert wojskowy Jegor Lebiadok. „Według materiałów sprawy, w kwietniu i maju 2022 r. L. komentował na antenie telewizyjnej prowadzenie przez Siły Zbrojne Rosji specjalnej operacji wojskowej na terytorium Ukrainy i rolę w niej Białorusi”. Ekspert jest oskarżony o pomoc ekstremistom.
  • Centrum praw człowieka „Wiasna”, udostępnia dane z październikowego monitoringu spraw kryminalnych o charakterze politycznym na Białorusi: 114 osób zostało skazanych w „protestowych” sprawach karnych. Zostali skazani na łącznie 425 lat i 8 miesięcy więzienia.
  • Białorusin znalazł w obwodzie homelskim smartfon należący do oficera armii rosyjskiej i przekazał go redakcji portalu Flagsztok w celu zbadania zawartości urządzenia. Dziennikarze znaleźli tam szczegółowe plany rosyjskich wojskowych dotyczące inwazji na Ukrainę.

Po zbadaniu telefonu redakcja portalu stwierdziła, że materiały ze smartfona nie zostały sfałszowane i że można było je zweryfikować. Dziennikarze znaleźli w telefonie osobiste zdjęcia wojskowego: jak przyjechał na Białoruś i jak Rosja przygotowywała atak na Ukrainę, a także korespondencję wojskowego z żoną w komunikatorze Viber i innymi żołnierzami w czatach na Telegramie i WhatsApp.

Z informacji na smartfonie wynikało, że należy on do majora Pawła Jurjanowa, zastępcy dowódcy kompanii pracy wychowawczej z 37. Gwardyjskiej Samodzielnej Brygady Strzelców Zmotoryzowanych stacjonującej w rosyjskim mieście Kiachta.

Według zdjęcia paszportowego znalezionego w jego telefonie, major urodził się w jednej ze wsi w Buriacji.

Na podstawie korespondencji z żoną można ocenić, że przygotowania do ataku rozpoczęły się już w 2021 roku. Pod koniec grudnia żołnierz napisał do żony, że nie będzie miał już żadnych dni wolnych, a na Nowy Rok nie zostanie zwolniony z jednostki wojskowej.

Pod koniec stycznia 2021 roku na Białoruś zaczęły napływać pierwsze oddziały rosyjskich żołnierzy. Ze zdjęć żołnierza wynika, że miejsce tymczasowego rozmieszczenia jednostki Jurjanowa znajdowało się w rejonie rzeczyckim na południu Białorusi. Major najwyraźniej powiedział swojej żonie 4 lutego, że jego podróż nie skończy się tylko na ćwiczeniach wojskowych i nie ukrywał, że może nigdy nie wrócić do domu. Konta Jurjanowa w mediach społecznościowych są obecnie nieaktywne. Ostatni raz był aktywny we VKontaktie 17 lutego, tydzień przed rozpoczęciem wojny. Ostatnie wpisy dokonane przez właściciela telefonu datowane są na 17 marca. W sieci nie pojawiły się nekrologi o śmierci majora autorstwa jego rodziny i współpracowników, nie znaleziono też takich publikacji w buriackich mediach. Dziennikarze zapytali znajomego Jurjanowa na jednym z portali społecznościowych o jego los. Otrzymali odpowiedź, że major zginął w marcu na Ukrainie.

 

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Śmierć Darii Duginy w zamachu. Robert Winnicki: budzi to niepewność wśród kremlowskiej elity władzy

Featured Video Play Icon

Robert Winnicki / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Poseł Konfederacji o tym, kto może stać za śmiercią córki rosyjskiego ideologa oraz o obronie wolności słowa w Internecie i katastrofie ekologicznej na Odrze.

Aleksander Dugin miał duży wpływ na rosyjską elitę w ostatnich 20 latach.

Robert Winnicki komentuje zamach na Darię Duginę, którego celem był prawdopodobnie jej ojciec Aleksandr. Jest wiele teorii na temat tego, kto za nim stoi. Według jednej z nich stoją za nim ukraińskie służby lub grupy. Inną możliwością jest dokonanie zamachu przez Kreml. Winnicki przypomina zamachy, które oficjalnie przypisano Czeczenom, a za którymi, jak się uznaje, stało FSB.

Mieliśmy w Rosji do czynienia z zamachami, za którymi, jak powszechnie się uznaje, stało FSB, po to, by zyskać pretekst do zrobienia „porządku” na Kaukazie.

Winnicki dodaje, że niezależnie od tego, kto stoi za zamachem,

Budzi to niepewność wśród kremlowskiej elity władzy.

Czytaj także:

Pierwsze Strony Gazet: Tajpej i Pekin wobec wizyty Nancy Pelosi na Tajwanie, obietnice Liz Truss i śmierć Darii Duginy

Polityk odpowiada na pytanie o wideo z imprezy na której bawiła się premier Finlandii Sanna Marin. Stwierdza, że tego typu nagrania nie powinny być upubliczniane. Poseł Konfederacji opowiada na temat batalii sądowej o odzyskanie profilu ugrupowania na Facebooku.

Przygotowaliśmy się bardzo dobrze do batalii sądowej z Facebookiem

Poseł podkreśla, że państwo powinno bronić wolności słowa na rynku. Zaznacza, iż nie spełnia ono swej roli.

Obszar wolności słowa w sieci drastycznie się kurczy, gdyż globalne koncerny stosują cenzurę.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk ocenia, że rząd nie poradził sobie w sprawie katastrofy na Odrze. Z czego zdaniem posła Ruchu Narodowego ona wynika? Dowiesz się słuchając całej rozmowy!

A.P.

Rosyjskie obozy filtracyjne dla Ukraińców. Żaryn: najeźdźcy stosują najgorsze metody z czasów sowieckich

Rzecznik ministra-koordynatora-służb specjalnych informuje, jak wyglądają działania rosyjskich służb przeciwko porywanym Ukraińcom.

Stanisław Żaryn informuje, że polskie służby zidentyfikowało kilkanaście rosyjskich obozów filtracyjnych, przez które przeszło ok. 1,5 mln Ukraińców.

Mówimy o sieci, która jest przeznaczona do masowych działań przeciwko ukraińskiemu społeczeństwu.

Rosjanie odebrali ukraińskim rodzinom tysiące dzieci; mówimy o powrocie do najczarniejszych metod z czasów sowieckich – podkreśla gość „Kuriera w samo południe”.

Jak wskazuje rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych, do tworzenia takich obozów, Rosjanie wykorzystują m.in. przechwycone siedziby ukraińskich urzędów.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Czytaj też:

Rosjanie starają się budować most pontonowy na Dnieprze. Może być to bardzo trudne do wykonania – mówi Dmytro Antoniuk

Jak Putin zdecydował się na wojnę

Władimir Putin / Fot. kremlin.ru, Wikimedia Commons

Dlaczego wojna była od początku skazana na niepowodzenie, z jakich źródeł informacji korzystał prezydent przed jej rozpoczęciem i dlaczego nikt w FSB nie powiedział prawdy o prawdziwym stanie rzeczy?

JAK PUTIN ZDECYDOWAŁ SIĘ IŚĆ NA WOJNĘ

„Dlaczego wojna była od początku skazana na niepowodzenie, z jakich źródeł informacji korzystał prezydent przed jej rozpoczęciem i dlaczego nikt w FSB nie powiedział prawdy o prawdziwym stanie rzeczy na Ukrainie”. – napisał wczoraj Roman Anin, niezależny dziennikarz sledczy i publicysta portalu istories.media / Ważne Historie

Tutaj do wysłuchania cały program. W pierwszej części treść artykułu w języku polskim:

W programie „Podsumowanie wydarzeń dnia” Tomasz Wybranowski cytował ten artykuł, który nazwał jednym „z najważniejszych artykułów ostatnich lat”.

Wojna na Ukrainie weszła w fazę przedłużającą się. Ale bez względu na dalszy rozwój wydarzeń, już teraz jest to oczywiste: pierwotny plan inwazji armii rosyjskiej na Ukrainę nie powiódł się. W trzecim miesiącu wojny rosyjskie siły zbrojne nie osiągnęły żadnego z celów zapowiedzianych przez Władimira Putina.

Armia rosyjska nie była w stanie szybko zdobyć Kijowa, Czernichowa, Charkowa i innych dużych miast i po doznaniu ciężkich strat została zmuszona do odwrotu.

Zapowiedziany później „drugi etap operacji specjalnej”, czyli dostęp do granic administracyjnych obwodów ługańskiego i donieckiego, a także zajęcie południa Ukrainy aż do Naddniestrza – sądząc po doniesieniach z frontu, również idzie z trudem.

/…/

Mimo oczywistych niepowodzeń na froncie rosyjskie kierownictwo wojskowe wciąż powtarza, że ​​„wszystko idzie zgodnie z planem”. Ale oczywiście tak nie jest.

 

„Zadanie było postawione następująco: zająć Mariupol w trzy dni, Kijów w pięć.”  mówi pracownik rosyjskich sił specjalnych. Zgadzają się z tym wszystkie moje źródła [napisał Roman Anin w swoim artykule]. Oto władze rosyjskie były przekonane, że armia rosyjska nie napotka na swojej drodze poważnego oporu ze strony Ukraińców. „Naprawdę myśleli, że szybko wszystko zagarną, a potem rozproszą tłumy protestujących pałkami!” – powiedział inny anonimowy rozmówca, także oficer rosyjskich sił specjalnych.

Skąd się wzięło takie zaufanie?

Choć może to zabrzmieć niedorzecznie, ale decyzję o rozpoczęciu wojny podjęła najbardziej niedoinformowana osoba, która mogła podjąć taką decyzję. Był to, jak na ironię, prezydent. 

Czytaj też:

Sergiusz Starosielski: Putin może nie utrzymać się długo na stanowisku. Bez niego Rosja się rozsypie

 

W ciągu 15 lat, od kiedy zajmuję się dziennikarstwem śledczym – napisał wczoraj Roman Anin, publicysta portalu istories.media / Ważne historie wielokrotnie rozmawiałem, kłóciłem się i piłem z różnymi przedstawicielami rosyjskich służb specjalnych. Wśród nich było wielu ludzi w wieku Putina, a nawet tych, którzy służyli mu i komunikowali się z nim jeszcze w Niemczech. /…/ W uderzający sposób połączyła ich jedna niebezpieczna choroba – syndrom wersalski spowodowany rozpadem Związku Radzieckiego. Ów upadek Putin nazwał w 2005 roku „największą geopolityczną katastrofą XX wieku”.

Syndrom wersalski podsycał poczucie zemsty za straszliwą klęskę geopolityczną zadaną im przez Waszyngton, Londyn i cały zbiorowy Zachód. A to pragnienie zemsty rosło wraz z ceną ropy.

Cytaty z artykułu Romana Anina, publicysty portalu istories.media / Ważne Historie „Jak Putin zdecydował się iść na wojnę”.

W częście drugiej programu rozmowa z Bogdanem Feręcem, szefem portalu Polska-IE.com o sytuacji powyborczej w Irlandii Północnej i chęci zamachu Londynu na Prokół Irlandzki.

 

Budzisz: dochodzą informacje, że Putin umieścił w areszcie domowym oficerów FSB odpowiedzialnych za infiltrację Ukrainy

Featured Video Play Icon

Marek Budzisz / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Ekspert ds. wschodnich, członek Strategy & Future o rozwoju sytuacji na Ukrainie, rosyjskich stratach i niepowodzeniu planów najeźdźców.

Marek Budzisz ocenia przebieg walk na Ukrainie. Odpowiada na pytanie, czy Rosja przegrała już tę wojnę militarnie.

Z pewnością Rosja nie osiągnęła swoich celów strategicznych w tej pierwszej fazie wojny, to znaczy nie zdobyła Kijowa, nie doprowadziła do obalenia rządu i nie zajęła tych terenów, które chciała zająć.

Według informacji ukraińskiego sztabu, Rosjanie przygotowują się do obrony przed kontrofensywą. Obecnie ataki najeźdźców ograniczają się głównie do tych lotniczych i rakietowych.

Paweł Bobołowicz: Trwa ukraińska kontrofensywa. Armia ukraińska odnosi wiele sukcesów

Ekspert ds. wschodnich mówi na temat szacunkowych strat obu stron. Jak stwierdza, gdyby przyjąć rachunki ukraińskie to oznaczałoby, że trzecia część rosyjskich sił inwazyjnych została wyeliminowana z dalszej walki. Według wyliczeń brytyjskich byłoby to ok. 20 proc.

Gdyby przyjąć te rachunki ukraińskie to mamy do czynienia z około 50 tysiącami niezdolnych do walki z różnych powodów rosyjskich żołnierzy. […] Gdyby przyjąć rachunki brytyjskie to mamy do czynienia z liczbą około 20 tysięcy żołnierzy niezdolnych do działania.

Zginęło także trzech rosyjskich generałów. Morale rosyjskich sił jest złe. Członek Strategy & Future wskazuje na informacje według których oficerowie rosyjskiej FSB zostali internowani.

Dochodzą informacje […], że Putin umieścił w areszcie domowym oficerów kierujących się piątym zarządem FSB, czyli tym zarządem, który odpowiadał za wywiadowcze zinfiltrowanie Ukrainy.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Albert Świdziński: Macron otwarcie zaprosił Rosję do udziału w europejskim koncercie mocarstw

Prezydent Rosji Władymir Putin z Prezydentem Francji Emmanuelem Macronem w Wersalu/ Foto. www.kremlin.ru/Creative Commons Atribution 4.0

Dyrektor analiz portalu Strategy & Future o aresztowaniu rosyjskich hakerów przez FSB, przemówieniu prezydenta Emmanuela Macrona i wspólnej z Rosją architekturze bezpieczeństwa.

Albert Świdziński informuje o akcji rosyjskich służb przeciwko grupie hakerów Rewir. W toku operacji FSB aresztowano 14 osób.

Grupa Rewir oskarżana jest o przeprowadzenie szeregu ataków na funkcjonujące, czy prowadzące działalność w Stanach Zjednoczonych firmy.

Wkrótce po aresztowaniu oświadczono, że operacja była możliwa dzięki danym przekazanym przez służby amerykańskie. Joe Biden wielokrotnie poruszał temat rosyjskich grup hakerskich.

Kwestia ataków przeprowadzanych przez wywodzących się z Rosji grupy hakerskich była wielokrotnie poruszana przez urzędującego prezydenta USA Joe Bidena w tym, chociażby podczas ubiegłorocznych w Genewie oraz była przedmiotem dialogu strategicznego pomiędzy Moskwą i Waszyngtonem.

Trwają negocjacje nad przywróceniem porozumienia z Iranem. Znaczna jego część została już uzgodniona. Teheran chce gwarancji, że Waszyngton w przyszłości nie wycofa się jednostronnie z porozumienia. Na to rozwiązanie musiałoby się jednak zgodzić 2/3 amerykańskiego Senatu.

Tym samym prawdopodobnie nie będzie możliwe.

W zeszłym tygodniu prezydent Emmanuel Macron wygłosił przemówienie z okazji objęcia przez Francję prezydencji w Unii Europejskiej. Podkreślił on, że wobec obecnych zagrożeń

Europa musi się uzbroić.

Prezydent Macron zaznaczył, że Europa musi samodzielnie kształtować swoją politykę bezpieczeństwa. Ocenił, że nie może być ona kreowana wbrew, ani bez Rosji, lecz z pełnym uczestnictwem Kremla.

Macron otwarcie zaprosił w Parlamencie Europejskim Rosję do udziału w europejskim koncercie mocarstw. Rosja oczywiście chętnie weźmie udział w koncercie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Nawalny rozmawiał z funkcjonariuszem FSB? Paweł Bobołowicz: System wokół Putina się rozkłada

Paweł Bobołowicz o rozmowie telefonicznej jaką miał przeprowadzić rosyjski opozycjonista z przedstawicielem służb FR, tym co z niej wynika i o reakcji Kremla.

Paweł Bobołowicz komentuje nowy wątek w sprawie Aleksieja Nawalnego. Opozycjonista miał ponoć rozmawiać z funkcjonariuszem FSB. Podając się za współpracownika Putina miał od niego wyciągnąć wiele informacji.

Wielość źródeł wskazuje na to, że ta historia wygląda na prawdziwą.

Dmitrij Pieskow ocenia, że rosyjski opozycjonista cierpi na manię prześladowczą i manię wielkości. Stwierdza, że Nawalnemu wydaje się, iż jest jak Pan Jezus. Nasz korespondent ocenia, że taka reakcja rzecznika Kremla sugeruje, iż

Z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, że Nawalny uderzył w bardzo czuły punkt.

Jeśli rosyjski polityk faktycznie rozmawiał z przedstawicielem rosyjskich służb, tzn., że ktoś mu ten kontakt umożliwił. Oznacza to podział wewnątrz rosyjskich służb i rozkład obecnego systemu władzy.

Być może Putin już nie ma takiego silnego zaplecza.

Nie oznacza to jednak, że Nawalny nie ma się już czego obawiać. Po ostatniej próbie otrucia nie może być pewnym, czy nie będzie kolejnych zamachów na jego życie. Paweł Bobołowicz podkreśla, że

Rosja putinowska działa w sposób bezczelny.

Korespondent przypomina, że Moskwa nie cofała się przed przeprowadzaniem zamachów, tak w kraju, jak i za granicą. Dodaje, że prezydent Rosji kłamał w sprawi obecności wojsk rosyjskich na Krymie. Początkowo wypierał się ich obecności, by ostatecznie przyznać, że są one na Półwyspie „i co nam zrobicie”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Bobołowicz: Joe Biden mijał się z prawdą twierdząc, że nie rozmawiał z synem na temat jego działalności zagranicznej

Co znaleziono na laptopie Huntera Biden? Paweł Bobołowicz o powiązaniach Bidenów ze spółką Burisma Holdings, tym, w czym Joe Biden mijał się z prawdą i reakcji administracji USA.

Jeden z szefów Burisma Holdings Wadym Pożarski pytał w mailach Huntera Biden jak wykorzystać jego wpływy na potrzeby ukraińskiej firmy.

Paweł Bobołowicz informuje, że Hunter miał doprowadzić do spotkania swego ojca Joe Bidena z przedstawicielami Burismy, co miało mieć miejsce rok po tym, jak odwołano prokuratora generalnego Ukrainy Wiktora Szokina.

Joe Biden nie ukrywał, że stało się to pod jego naciskiem.

Oficjalnie powodem dymisji Szokina była jego rzekoma opieszałość w walce z korupcją. Prokurator mógł jednak stracić stanowisko ze względu na zbytnie zainteresowani spółką Burisma. Kandydat na prezydenta USA z ramienia partii Demokratycznej zawsze zaznaczał, że nie miał kontaktu z ukraińskimi przedsiębiorcami. Tymczasem z dziennikarskiego śledztwa „New York Post” wynika, że było zgoła inaczej. Dowodem jest korespondencja mailową.

Ta korespondencja dowodzi, że Joe Biden mijał się z prawdą twierdząc, że nigdy nie rozmawiał z synem na temat jego działalności zagranicznej.

Maile wyciekły po tym jak w Delawere został oddany do naprawy laptop. Wśród znalezionych na nim materiałów jest także 12-minutowy film z Hunterem Bidenem pod wpływem narkotyków oraz treści erotyczne. Klient, który przyniósł zalany komputer nigdy się po niego nie zgłosił. Na laptopie jest naklejka Beau Biden Fundation.

 Wiadomo też, że są inne listy na tym komputerze, w których Joe Biden miał naciskać ukraińską władzę [wówczas rządził Petro Poroszenko] ws. Burismy.

Przypominamy, że sprawa Joe i Hunter Biden-Burisma Holdings przyczyniła się do rozpoczęcia procedury impeachemntu wobec prezydenta USA Donalda Trumpa. Jednocześnie w tym roku ukazały się nagrania Andrij Derkacz, na których rzekomo słychać rozmowy Petra Poroszenki z Hunterem Bidenem, który naciskał na prezydenta ws. Burisma Holdings.

Ministerstwo Finansów Stanów Zjednoczonych wystąpiło z nałożeniem sankcji na Derkacza. W oficjalnym wystąpieniu nazwała Derkacza rosyjskim agentem.

Nasz korespondent wskazuje, że prorosyjskie poglądy ukraińskiego posła nie są tajemnicą. W 1993 r. skończył on szkołę KGB, później przemianowanej na FSB.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.