Aleksiej Nawalny: W kolonii karnej w Pokrowie przybywa przypadków gruźlicy

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny kontynuuje rozpoczęty w ubiegłym tygodniu strajk głodowy. Jednocześnie podaje, że w kolonii karnej, w której odbywa wyrok przybywa chorych na gruźlicę.

W poniedziałek 5 kwietnia Aleksiej Nawalny poinformował, że w kolonii karnej, w której odbywa obecnie wyrok pojawia się coraz więcej przypadków gruźlicy. Jak podaje Nawalny z powodu wspomnianej choroby do szpitala trafiło już już troje spośród 15-osobowej grupy więźniów.

Komunikat ten został opublikowany w imieniu opozycjonisty na jego kontach w mediach społecznościowych. Jak podkreśla Nawalny, władze kolonii karnej próbują zataić dane o przyroście zachorowań.

Co więcej, kontynuujący od ubiegłego tygodnia głodówkę opozycjonista sam cierpi na gorączkę i silny kaszel. Mimo tych objawów Nawalny zamierza kontynuować strajk głodowy, którego celem jest dopuszczenie go do lekarza spoza kolonii karnej.

Aleksiej Nawalny od początku pobytu w kolonii karnej skarży się na zdrowotne dolegliwości. Poza bólem kręgosłupa i prawej nogi, opozycjonista wskazuje, że jest regularnie pozbawiany snu. Każdej nocy co godzinę jest budzony przez funkcjonariusza służb więziennych, który sprawdza czy uznany za „więźnia skłonnego do ucieczki” opozycjonista jest na miejscu.

2 kwietnia prorządowe rosyjskie media opublikowały materiał z kolonii karnej w Pokrowie (Obwód Włodzimierski), w której przebywa Nawalny. Wg ich narracji panują tam dobre warunki, a działacz otrzymuje odpowiednią pomoc medyczną. Zgodnie z wydanym wyrokiem Aleksiej Nawalny będzie mógł wyjść na wolność za około 2,5 roku.

N.N.

Źródło: Biełsat

[Pilne] Aleksiej Nawalny ogłosił rozpoczęcie strajku głodowego. „Zamiast pomocy medycznej jestem torturowany”

Aleksiej Nawalny poinformował o rozpoczęciu strajku głodowego. Opozycjonista odbywa wyrok 2,5 roku więzienia w koloni karnej. Zamiast pomocy medycznej jestem torturowany – wskazuje.

Opozycjonista w ostatnich dniach skarżył się na uporczywe bóle pleców. Z informacji, przekazanych za pośrednictwem mediów społecznościowych polityka rozpoczęcie strajku głodowego ma stanowić głos sprzeciwu wobec warunków w kolonii karnej, które wpływają na jego stan zdrowia.

Rozpocząłem strajk głodowy, aby zażądać przestrzegania prawa i umożliwienia wizyty wybranego przeze mnie lekarza – czytamy na profilu opozycjonisty.

Zastraszanie i tortury

Zamiast pomocy medycznej jestem torturowany brakiem snu, budzą mnie 8 razy w nocy. Administracja kolonii namawia innych skazanych aktywistów do zastraszania zwykłych skazańców, aby nie sprzątali wokół mojej pryczy. Oni mówią: „przepraszamy Cię, ale się boimy. To jest taki region, że życie więźnia jest warte mniej niż paczka papierosów” – wskazuje Nawalny we wspisie.

Obrońcy opozycjonisty  przekazali także jego oświadczenie, w którym domaga się dopuszczenia do niego lekarza Aleksieja Barinowa oraz zaprzestania pozbawiania go snu.

Przypomnijmy, że Aleksiej Nawalny został aresztowany w styczniu 2021 roku, kiedy wrócił do Rosji z Niemiec, gdzie przebywał na leczeniu. W kolonii karnej ma spędzić około 2,5 roku.

Źródło: Instragram, NW 24, Twitter

A.N.

Prof. Włodzimierz Marciniak: W relacjach polsko-rosyjskich mamy ewidentny regres na całej linii

Prof. Włodzimierz Marciniak o relacjach polsko-rosyjskich w kontekście współpracy gospodarczej oraz o przyszłym przywódcy FR po Władimirze Putinie.


[related id=136250 side=right] Prof. Włodzimierz Marciniak nie odrzuca możliwości kupna przez Polskę rosyjskiej szczepionki. Najważniejsze jest zaszczepienie wszystkich obywateli. Dyplomata stwierdza, że w rosyjskich wyborach obywatele nie mają wyboru. Głosowania na forum ogólnokrajowym mają charakter referendalny- wygrywają i tak kandydaci rządowi. W przypadku głosowań lokalnych jest większe pole swobody dla kandydatów spoza establishmentu.

W jednych z wyborów na mera Moskwy został dopuszczony Aleksiej Nawalny.

[related id=136003 side=left] Kandydat Partii Postępu miał zapewniony dostęp do mediów i finansowania zdobywając 27,24% głosów. Prof. Marciniak wyjaśnia, że zielone światło dla Nawalnego w tych wyborach było ze strony Kremla działaniem wymierzonym w urzędującego mera Moskwy. Chciano w ten sposób osłabić jego pozycję.

Były ambasador Polski w Rosji stwierdza, że w ostatnim okresie nastąpiło wyraźne pogorszenie relacji obu krajów w kontekście pamięci historycznej. Wcześniej było możliwe wspólne uczczenie polskich oficerów pomordowanych w Miednoje.

10 kwietnia 2020 r. przedstawiciel polskiej ambasady nie został wpuszczony na teren symbolicznego cmentarza i nie mógł tam złożyć kwiatów.

Do podobnej sytuacji nie doszło nigdy wcześniej. W mediach, jak mówi, ten fakt nie został odnotowany. Tymczasem 9 maja rosyjska delegacja złożyła kwiaty na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich.

Mamy ewidentny regres na całej linii.

Nasz gość stwierdza, iż tłumaczone jest to względami epidemiologicznymi. Sądzi, że po zmianie konstytucji Władimir Putin będzie rządził dożywotnio.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Procesy opozycjonistów białoruskich. Dr Sadłowski: nastroje społeczeństwa nie przekładają się już na masowe protesty

Ekspert ds. obszarów posowieckich mówi o procesie Wiktora Babaryki, zbliżającym, się spotkaniu Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki, oraz o przyszłości relacji Rosja-USA.

 

Dr Michał Sadłowski relacjonuje proces białoruskiego opozycjonisty Wiktora Babaryki. Jego adwokat zażądał zmiany sędziego, w związku z jego powiązaniami korupcyjnymi.  Jak mówi gość „Kuriera w samo południe”, społeczeństwo powoli przestaje wykazywać aktywność w zwalczaniu reżimu.

Chodzi tu oczywiście o postawy zewnętrzne, wrzenie wśród Białorusinów nadal trwa.

Dr Sadłowski zapowiada spotkanie Aleksandra Łukaszenki i Władimira Putina w Soczi. Stanowisko Moskwy wobec sytuacji politycznej w Białorusi nie jest jednoznaczne. Z jednej strony, Łukaszenka jest gwarantem wpływów rosyjskich w tym kraju, z drugiej jednak, jego kompromitacja trwale zniechęciłaby naród do wschodniego sąsiada.

Żaden istotny opozycyjny polityk nie mówi na razie, że Białoruś na pewno zwróci się ku Zachodowi. […] Putin chciałby sobie zapewnić trwałe powiązanie Białorusi z Rosją

Rozmówca Jaśminy Nowak ocenia, że Kremlowi powiodła się misja „spacyfikowania” Aleksieja Nawalnego. Kreśli ponadto perspektywy relacji rosyjsko-amerykańskich pod rządami nowej administracji USA.

Nie ma mowy o resecie, gdyż niezałatwione pozostają kluczowe sprawy: Krymu  i Donbasu.

O ile Joe Biden raczej nie będzie dążył do ocieplenia na linii Waszyngton-Moskwa, to można się spodziewać prób zidentyfikowania dialogu.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Siergiejewa: Putin chce pokazać, że Kreml jest gotowy do wstrzymania relacji z Unią Europejską

Anastazja Siergiejewa  mówiła o sytuacji politycznej w Federacji Rosyjskiej, gdzie odbywają się protesty po aresztowaniu opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, a także o relacjach na linii Rosja-UE.

[related id=136003 side=right]Anastazja Siergiejewa wskazywała, że Kreml będzie próbował każdego sposobu, by opanować bunt społeczny.Władimir Putin stwierdził, że w czasie kryzysu zawsze obarcza się władze winą za wszystkie możliwe nieszczęścia. Dodał, że przeciwnicy obecnej władzy w Rosji próbują wykorzystać rosnące niezadowolenie.

To jest ostatni sposób w jaki Kreml może utrzymać ludzi w domu. Widzą, że nie mają takiego wsparcia, jakie mieli 10-15 lat emu. Widzą wyniki badań i raportów – ocenia działaczka stowarzyszenia „Za wolną Rosję”.

Dziennikarka relacjonuje także jaka jest sytuacja osób zatrzymanych podczas protestów. W rosyjskich więzieniach panują trudne warunki.

W ciagu ostatnich dni stycznia więcej niż 19 tysięcy ludzi było zatrzymanych, część wypuszczono, otrzymali kary pieniężne. Pewna liczba została zatrzymana na dłużej. Na początku lutego w więzieniach administracyjnych brakowało miejsca – zaznaczyła.

Władze w brutalny sposób podeszły do aktywistów – dodała.

Środowisko związane z Aleksiejem Nawalnym nie zaprzestaje działań i zapowiada aktywne przygotowania do zbliżających się wyborów.

Siergiejewa odniosła się także do stosunków na linii Rosja-UE. Jak zauważyła, to Kreml stara się  narzucać tempo tych relacji.

Zachęcamy do wysłuchania całej rozmowy! 

A.N.

 

Warzenkow: protesty w Rosji okazały się bardziej radykalne niż przewidywano

Dziennikarz wskazuje, że władze Federacji Rosyjskiej nie spodziewały się, że demonstracje po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego będą miały tak masowy charakter.

Artiom Warzenkow relacjonuje protesty w Rosji po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego. Władza oczekiwała, że będą to protesty najmłodszego pokolenia:

Prognozy się nie sprawdziły: w demonstracjach uczestniczyli głównie ludzie między 20 a 40 rokiem życia. Okazało się, że protesty były dużo bardziej radykalne niż do tej pory.

Część przeciwników Kremla ocenia, że formuła protestów pokojowych się wyczerpała.

Należy być przygotowanym na liczne sprawy karne przeciwko manifestantom. Trudno oszacować liczebność protestów.  Jak ocenia Ważenkow:

Niewykluczone, że na prowincji na ulice wyszło więcej ludzi niż w Moskwie.

Poprzednio, takie poruszenie społeczeństwa rosyjskiego można było zaobserwować w 2011 r.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Barbara Włodarczyk: nie podzielam optymizmu zachodnich ekspertów, którzy twierdzą, że dni reżimu Putina są policzone

Była korespondentka TVP w Moskwie analizuje rozwój sytuacji społeczno-politycznej w Rosji po aresztowaniu Aleksieja Nawalnego. Mówi o konsekwencjach wizyty w Moskwie Josepa Borella.


Barbara Włodarczyk omawia rosyjskie echa wizyty unijnego przedstawiciela ds. zagranicznych Josepa Borella w Moskwie. W kraju trwa kampania propagandowa przeciwko Aleksiejowi Nawalnemu. Była korespondentka TVP przestrzega przed prognozowaniem szybkiego upadku systemu władzy Władimira Putina.

Mimo iż protesty mają bezprecedensowe, jak na Rosję rozmiary, nie mają jeszcze w sobie potencjału na obalenie prezydenta. Jego sympatycy wciąż identyfikują przywódcę z państwem.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

[Portal WNET.fm] Romaszewska o stosunku UE do Rosji: to przypomina spokojne rozmowy z bandytą. Wśród elit nie ma odwagi

O kompromitacji szefa unijnej dyplomacji, sprawie Aleksieja Nawalnego, stosunku Unii Europejskiej do Rosji oraz sytuacji w rosyjskiej opozycji red. Anna Nartowska rozmawiała z Agnieszką Romaszewską.

Anna Nartowska.: W minionym tygodniu Siergiej Ławrow otwarcie poniżył szefa unijnej dyplomacji Josepa Borella podczas jego wizyty w Rosji. Na wspólnej konferencji prasowej Ławrow poinformował o wydaleniu trzech europejskich dyplomatów, w tym jednego pochodzącego z Polski. Jak w tym kontekście ocenia Pani zdolność unijnych elit do reakcji na to, co dzieje się w Rosji, także w kontekście sprawy aresztowania Aleksieja Nawalnego?

Agnieszka Romaszewska.: Unia Europejska ma wiele instrumentów, by działać w tym zakresie, ale musi mieć jeszcze wolę i odwagę, by je wykorzystać. Zostało tu jednak przejawione coś zupełnie odwrotnego. Pokazano brak woli i charakteru. Ławrow powiedział, że Unia Europejska nie jest solidnym partnerem, na co odpowiedziano mu grzecznie, że nikt nie będzie tego komentować. To tak, jakby uprzejmie rozmawiać z bandytą. Efekty takiego działania mogą być różne. Jeśli to ma pójść w tym kierunku, to może być nie najlepiej. Ogromna część możliwości, jakie może wykorzystać UE, to kwestie finansowe i gospodarcze. Wiele relacji gospodarczych kończy się w Unii Europejskiej, również bezpośrednie interesy Putina, jego przyjaciół i oligarchów splatają się właśnie tam. Bez większej trudności można te powiązania wykryć i poważnie im zaszkodzić, zyskać tym samym wpływ na przeciwnika. Pytanie brzmi czy jest na pewno taka wola. Wolę z pewnością prezentują kraje Europy Środkowo-Wschodniej, czyli Polska i Litwa, częściowo Łotwa, choć z tą ostatnią bywa z nią różnie. Z pewnością można znaleźć w UE jakieś kraje, które są zainteresowane wykazaniem twardego stanowiska wobec Rosji, ale wygląda na to, że główne państwa europejskie takie jak Niemcy, Francja czy Włochy, nie są na to przygotowane.

A.N.: Jak w tej sprawie powinna zachować się Polska? Czy dotychczasowe działania są wystarczające?

A.R.: Jak rozumiem zabiegamy o to, by sankcje były wzmacniane. Chociażby nasza walka przeciwko Nord Stream 2 jest takim symbolicznym i praktycznym działaniem. Walczymy o to od wielu lat. Polskie stanowisko jest więc chyba dosyć widoczne.

A.N.: Co dalej z Aleksiejem Nawalnym. Czy jest jakaś szansa na poprawę jego sytuacji?

A.R.: To zależy bardziej od samych obywateli Rosji niż od czynników zewnętrznych. Od zewnętrznego nacisku też oczywiście zależy wiele, ale niezwykle znacząca będzie wewnętrzna sytuacja w Rosji, także ta gospodarcza. Położenie Nawalnego może też zależeć od poziomu niezadowolenia społecznego i od tego, jak będą przebiegać dalsze protesty, czy będą kontynuowane. Okazało się, że druga sobota manifestacji była bardziej masowa niż pierwsza. Muszę przyznać, że to dla mnie zaskoczenie. Początkowe wystąpienia były brutalnie tłumione, stosowano wyraźnie model białoruski. Myślałam, że ludzie się zniechęcą. Jest jednak istotna grupa w wielu miejscach Rosji, która ma dosyć tego kleptokratycznego systemu. Zwykły prosty Rosjanin, mieszkający na dalekiej prowincji wie, że nie ma żadnego wpływu na swój kraj ani nawet na swoje życie codzienne. Jest na łasce lub niełasce miejscowego oligarchy, który ma lokalny zakład, a ponieważ w Rosji prawo specjalnie nie działa, to oligarcha może z nim zrobić, co chce. Jednocześnie jednak w dzisiejszych czasach jest Internet i młodzi mają różne pomysły, chcą naśladować wolny świat. Mają większe oczekiwania niż ich rodzice. To poważny dysonans i trzeba go czymś zaspokoić i to nie tylko wśród młodej moskiewskiej inteligencji, bo ci młodzi ludzie mieszkają w Nowosybirsku, Tomsku, Kazaniu, Krasnojarsku i Władywostoku. Nie bardzo wiadomo, co może zaoferować im Putin. Dotychczas były to nowe wojny albo kolejne zwycięstwa, które powodowały, że można wypiąć pierś i powiedzieć: jesteśmy obywatelami mocarstwa. To była stała metoda, którą działał Putin, czyli oddziaływał na te głęboko zakorzenione imperialne obszary mentalności rosyjskiej. Zmieniły się jednak wzorce konsumpcji i młode pokolenie funkcjonuje już inaczej. Trudno powiedzieć, co ono ma w głowach – z jednej strony elementy postsowietyzmu, elementy tej imperialnej dumy, a z drugiej wzorce napływające z Zachodu. Jaki będzie to miało wpływ na władztwo Putina i sytuację polityczną w samej Rosji trudno dziś powiedzieć.

A.N.: Protesty w Rosji mają raczej oddolny charakter. Jak w tej sytuacji zachowuje się rosyjska opozycja i co można powiedzieć o jej kondycji?

A.R.: Kondycja opozycji rosyjskiej w ostatnich latach jest bardzo słaba, bo oderwała się od mas. Charakterystyczną cechą Nawalnego było to, że on bardzo intensywnie jeździł po całej Rosji. Rzeczywiście posiadał wiele ogniw terenowych. W tym sensie niejako wszedł w Rosję. To nie była hermetyczna grupa inteligentów w Moskwie i Petersburgu. Środowisko się rozszerzało. Pozostałej części opozycji brakowało kontaktu ze społeczeństwem. To jeszcze od czasów carskich tak jest, że ta grupa czysto oświecona, mająca często ciekawe idee, słabo dzieli je z ludem, bo nie ma komunikacji pomiędzy jednymi i drugimi. To zawsze było dobrze widać w więzieniach i łagrach sowieckich. Więzień polityczny był pariasem tępionym przez urków, czyli więźniów kryminalnych, popieranych przez administrację więzienną. Konflikt podsycano, bo był metodą utrzymania w ryzach. Więźniowie polityczni nigdy nie mogli nadawać tonu. Jak się obserwuje polską historię opozycji, to sytuacja była inna. Więzień polityczny nie był kimś gorszym.

A.N.: Czy Aleksiej Nawalny może odegrać jeszcze jakąś rolę w rosyjskiej polityce?

A.R.: On nadal odgrywa rolę. Jego przykład odgrywa rolę. Wykazał się niebywałą postawą, która zdarza się rzadko i wywołuje, a przynajmniej powinna wywoływać, szacunek nawet w dzisiejszym świecie. To postawa człowieka, który ryzykuje własne życie. Przecież długo dochodził do zdrowia, po czym sam oddał się w łapy Putina i nikt go do tego nie zmuszał, choć wiedział, że ryzykuje bardzo dużo. Zdawał sobie sprawę, że zostając na emigracji, wykonuje życzenie przeciwnika i oprawcy. W ten sposób przestałby istnieć, a o to chodzi Putinowi. Na Zachodzie miałby ograniczone możliwości działania, a będąc w Rosji, nawet w więzieniu, jest dla Putina bardzo niewygodny i stanowi wrzód na jego systemie.

A.N.: Zdarzają się obecnie głosy studzące zapał ku temu, by występować w obronie Nawalnego, bo reprezentuje on wielkorosyjskie i szowinistyczne poglądy. Niektórzy wskazują, że gdyby doszedł do władzy, byłby gorszy od Putina. Zgadza się Pani z tym?

A.R.: Jestem ostrożna w takim gdybaniu. Szansa, że Nawalny w ogóle obejmie władzę, zwłaszcza w najbliższej perspektywie, jest niewielka. Teraz w ogóle nie wiadomo, czy wyjdzie z tego cały. Niemniej, w tej chwili władze rosyjskie w takiej formule, w jakiej występują, są bardzo poważnym zagrożeniem, zarówno dla sąsiadów i pokoju w Regionie, ale także dla świata, a w końcu dla samych Rosjan. Zakładając, że władzy po Putinie nie objąłby sam Stalin, to właściwie każdy rząd, który przyjdzie, będzie lepszy. Trzeba sobie jednak uświadomić, że pod żadnym rządem Rosja nie zamieni się w zbiorowisko aniołów. Większość scenariuszy będzie  lepsza niż Putin i system kleptokracji. Jestem przekonana, że ktokolwiek dojdzie w Rosji do władzy, kto będzie chciał poprawić jej wewnętrzną sytuację, będzie musiał otworzyć ją na świat. To rodzi konieczność podjęcia wielu istotnych problemów takich jak nierozwiązany problem Donbasu, Krymu, czy tych wszystkich zamrożonych konfliktów, utrzymywanych przez Putina jako bezpiecznik swojej władzy. To są też przecież realne obciążenia finansowe, ale również poważne węzły polityczne. Dlatego też uważam, że niezależnie od tego, jakie Nawalny prezentuje poglądy, a niewątpliwie mają one coś z tych typowo wielkoruskich założeń, to jako polityk, który chce realnie mieć szansę na przejecie władzy w przyszłości i wygranie wyborów, nie może rozpoczynać swojej drogi od stwierdzenia, że właściwie to on wszystko odda. Musi mieć świadomość, że rozmawia z ludźmi, którzy mają poglądy uformowane za pomocą fałszywej propagandy. Nie może więc zacząć od tego, żeby stanąć przed nimi i powiedzieć, że zajęcie Krymu to była głupota. Popełniłby tym samym polityczne samobójstwo. Niektóre wymijające stwierdzenia Nawalnego wynikają zatem z tego, że on nie chce się narazić na ostracyzm wśród własnego narodu, do przywództwa którego poważnie aspiruje, niezależnie od tego, czy mu się to uda.

A.N.: Dziękuję za rozmowę.


Agnieszka Romaszewska – polska dziennikarka prasowa i telewizyjna, oraz pomysłodawczyni, założycielka  i dyrektorka telewizji Biełsat;

Jasina: Sankcje za agresję na Ukrainę trwają już 7 lat i przynoszą rezultaty. Reżim Putina jest osłabiony gospodarczo

Do czego Kreml chciałby przekonać Brukselę? Czy Nawalny jest wytworem Putina? Łukasz Jasina o spotkaniu Josepa Borella z szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem w Moskwie.


Łukasz Jasina mówi, że wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej należy do ludzi według których należy rozmawiać z Rosją. Jego wizyta, zdaniem naszego gościa okazała się porażką, a sama UE została przez przeciwną stronę skompromitowana. Normalizacja zaś stosunków musi się odsunąć w przyszłość. Kreml chciałby przekonać Brukselę, że

Rosja jest partnerem do budowy nowego ładu na świecie.

Rosjanie chcieliby uznania przez Unię status quo w ich kraju. Członek PISM wskazuje, że

Sankcje za agresję na Ukrainę trwają już siedem lat i przynoszą rezultaty. Reżim Putina jest osłabiony gospodarczo.

Przeciwko odejściu od sankcji są państwa bałtyckie, Polska i Rumunia. Gość Poranka Wnet wyjaśnia, że Aleksiej Nawalny  jest człowiekiem z elity zbudowanej przez Putina. Gdyby został prezydentem mógłby doprowadzić do resetu z Zachodem. Zaznacza przy tym, że opozycjonista jest ofiarą Putina.

Czy istnieją stosunki Polski z Rosją? Istnieją, ale wyglądają znacznie gorzej niż w 2008 r. Wina za ich stan spoczywa na stronie rosyjskiej. Rosja jest  agresorem, który nie oddaje Polsce jej własności (wrak Tupolewa).

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Jan Parys o polityce zagranicznej Joe Bidena: w Białym Domu rządzi chaos. Jego opanowanie potrwa 2-3 miesiące

Były minister obrony mówi o różnicy zdań między prezydentem USA a sekretarzem stanu w kwestii polityki wobec Chin. Komentuje ponadto wydalenie z Rosji trzech przedstawicieli państw UE.

Jan Parys mówi o początkach prezydentury Joe Bidena w kontekście polityki zagranicznej. Ocenia, że działania Białego Domu w tej materii cechuje chaos, na którego opanowanie trzeba będzie prawdopodobnie poczekać kilka miesięcy.

Trzeba zwrócić uwagę na rozbieżność między sekretarzem stanu a prezydentem Bidenem. Sekretarz stanu mówił o koalicji antychińskiej z Rosją, że Rosja nie jest zagrożeniem. Biden natomiast wymienił Rosję i Chiny jako przeciwników.

Niezdecydowanie widać m.in. w kwestii gazociągu Nord Stream 2.  Zaskoczenie gościa „Popołudnia WNET” budzi przedłużenie amerykańsko-rosyjskiego porozumienia rozbrojeniowego SALT II; Moskwa wielokrotnie je łamała.

W opinii Jana Parysa naiwna jest nadzieja nowego sekretarza stanu USA Anthony’ego Blinkena, że Niemcy i Rosja pomogą Stanom Zjednoczonym w rywalizacji z Chińską Republiką Ludową.

Rosja nie da się użyć, jako narzędzie antychińskie, pogodziła się z rolą junior-partnera wobec Chin.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego komentuje ponadto wydalenie z Federacji Rosyjskiej polskiego dyplomaty, który rzekomo uczestniczył w manifestacji poparcia dla Aleksieja Nawalnego. Nie sądzi, by faktycznie brał on udział w tej demonstracji, raczej był jej obserwatorem.

To stara taktyka rosyjskich dyplomatów, by poniżać dyplomatów europejskich. To stara stalinowska szkoła dyplomatyczna.

Zdaniem byłego szefa MON przebieg wizyty Josepha Borrella świadczy o tym, że Kreml zupełnie nie liczy się z Zachodem. Jan Parys wyraża również nadzieję, że nowa amerykańska administracja nie będzie ingerować w wewnętrzne sprawy Polski.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.