Afgańscy chrześcijanie i szyici w trudnym położeniu. Ks. Boguszewski: Sytuacja ta stanowi następstwo dawnych wydarzeń

Gościem „Kuriera w samo południe” jest ks. Mariusz Boguszewski z papieskiego stowarzyszenia „Pomoc Kościołowi w potrzebie”, który mówi o trudnej sytuacji chrześcijan w Afganistanie.

Sytuacja mniejszości religijnych – w tym chrześcijan – w Afganistanie jest bardzo niepewna. Na chwilę obecną nie odnotowano dużej liczby przestępstw opartych na motywach religijnych, jednakże niepokój wśród obcych grup wyznaniowych jest bardzo wyraźny. Jego źródłem jest znany nie od dziś fakt braku tolerancji dla innych wyznań, który Taliban manifestował w przeszłości niejednokrotnie.

Sytuacja ta stanowi następstwo wydarzeń z przeszłości, wcześniej również nie było chrześcijanom łatwo – nie można było swobodnie wyznawać wiary, czy odprawiać mszy świętej.

Afganistan wielokrotnie uznawany był za jeden z najniebezpieczniejszych krajów dla chrześcijan – wszystko wskazuje na to, że tendencja ta się utrzyma. Niedawno rzecznik Talibów ogłosił Afganistan Islamskim Emiratem Afganistanu. Ks. Mariusz Boguszewski potwierdza niezbyt optymistyczne prognozy.

Ktoś zestawił Afganistan z Koreą Północną – mniej więcej tak te relacje świata zewnętrznego do chrześcijan wyglądają. Dodatkowo okres pandemii narzucił na chrześcijan dodatkowe ograniczenia. Jest to dramat tych ludzi.

Poza chrześcijanami w „grupie ryzyka” znajdują się również szyici, którzy stanowią ok. 10% populacji. Ks. Boguszewski potwierdza te przypuszczenia, zaznaczając przy tym, że dysponujemy małą ilością informacji, dokładnego przekazu. Nie należy zapominać o ogromnych różnicach kulturowych.

Tam inaczej się rozumie państwowość i ojczyznę. Najpierw rodzina, potem klan, a dopiero potem plemię. Ojczyzna jest trochę inaczej rozumiana niż u nas – z tego względu nakładka kulturowa tamtych ludzi może być dla nas mało zrozumiała.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Rakowski: Podczas pielgrzymki papieża Irak pokazał całemu światu, że mocno stoi na nogach

Ekspert ds. bliskowschodnich omawia arabskie echa ostatniej wizyty apostolskiej papieża Franciszka. Porusza również temat kryzysu społecznego i politycznego pogrążającego Liban.


 

Paweł Rakowski mówi o arabskich echach pielgrzymki papieża Franciszka do Iraku. Podkreśla się, że przebiegła ona bez żadnych zakłóceń.

Trzeba pamiętać, że organizacja takiego wydarzenia to wielkie przedsięwzięcie logistyczne. […] Irak pokazał całemu światu, że mocno stoi na nogach.

[related id=138869 side=left]Ponadto, ostatnie dni przyniosły wiele otuchy dla irackich chrześcijan, zarówno tych mieszkających w kraju, jak i tych, którzy chcieliby wrócić. Publicysta zwraca uwagę, że liczne ich posiadłości zostały w ostatnich latach zagrabione.  Wyraża również zdumienie krytyką skierowaną w stronę Ojca Świętego za spotkanie z  przywódcą szyickim, ajatollahem Al-Sistanim.

Kto uratował wielu irackich chrześcijan przed zagładą w czasie najazdu Państwa Islamskiego? Byli to szyici.

Paweł Rakowski mówi też o konieczności znalezienia przez Irak alternatywy dla wzmocnionych relacji z Iranem.

W dalszej części rozmowy omówiona zostaje skrajnie trudna sytuacja Libanu, gdzie kryzys humanitarny nakłada się na ostre zawirowania polityczne.

Papież zadeklarował, że chce przyjechać do Libanu. To bardzo dobry sygnał.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Rakowski: Ujawniono plan tureckiej ofensywy na Armenię i Grecję. Elita libańska słusznie jest uważana za złodziei

Paweł Rakowski o sytuacji w Libanie dotkniętym kryzysem gospodarczym i politycznym oraz o grze, jaką prowadzi prezydent Erdoğan i o tym, jak Zachód się orientalizuje.

 

Dziennikarz odnosi się do działań prezydenta Turcji wobec irackich Kurdów. Erdoğan liczy na wykorzystanie ich do nacisku na rząd w Bagdadzie do ustępstw ws. kontraktów gazowych i naftowych w Mosulu. Tymczasem w mediach pojawiły się informacje, że

Został ujawniony plan tureckiej ofensywy na Armenię i na Grecję.

Ta pierwsza jest rosyjskim przyczółkiem na Kazukazie, zaś druga, tak jak sama Turcja, należy do NATO. Oznacza to, że turecki prezydent „prowadzi grę, która może go bardzo drogo kosztować”. Plany, według mediów, można zobaczyć tutaj.

Widzimy jak świat okcydentalny się orientalizuje.

Paweł Rakowski komentuje sytuację w Dijon, gdzie  16-letni Czeczen został zabity przez jednego z dilerów narkotykowych. W reakcji na śmierć swego rodaka do francuskiego miasta zjechała się grupa ok .150 Czeczenów by w swoim rozumieniu wymierzyć sprawiedliwość gangsterom pochodzenia algierskiego i marokańskiego. Dziennikarz zauważa, że handel narkotykami z Maroka i Libanu to niebotyczne zyski, zaś Europa ma największą klientelę po Stanach Zjednoczonych, jeśli chodzi o te używki.

Tymczasem w Bejrucie trwają protesty po zaledwie czterech miesiącach rządów Hassana Diaba. Zdaniem dziennikarza jest to świadectwo niedojrzałości politycznej. Zauważa przy tym, że

Elita libańska słusznie jest uważana przez Libańczyków za za złodziei. […] Kiedyś jak te wybory obserwowałem to jeden z chrześcijańskich kandydatów miał takie hasło: „Zagłosuj na mnie, ja już się nakradłem”.

Według wyliczeń Libańczyków z kraju wypłynęło w ciągu ostatnich dwóch dekad 800 mld dolarów. Kraj ten dotąd był traktowany jako bank przez kraje Zatoki, obecnie jednak nie chcą one już dłużej trzymać swych pieniędzy w libańskich bankach. Przez to pogorszy się sytuacja Libańczyków, którzy dotąd żyli bardziej dostatni niż by to wynikało z potencjału gospodarczego ich ojczyzny. Rakowski informuje, iż

Wiele się mówi o tym że z banku centralnego zostanie transferowa transza finansowa chyba 70 miliardów dolarów na ratowanie budżetu.

Rozwiązanie to jest jednak co najwyżej tymczasowe. Problemy Libanu mają zaś kontekst międzynarodowy i są pochodna m.in. sankcji na Syrię, która trzyma swoje pieniądze w Libanie. Izrael, jak zauważa rozmówca Jaśminy Nowak, chciałby „zagłodzić Liban”, by w ten sposób pozbawić siły Hezbollah. Przez kogo jest popierany ten ostatni? W grę wchodzą różne czynniki rodzinne i religijne:

Obóz chrześcijan jest de facto podzielony na stronników i przeciwników Hezbollahu.

To pierwsze reprezentuje prezydent Michel Ajun, a to ostatnie Samir Dżadża. Liban, jak przypomina Rakowski, jest demokracją konfesyjną. Obecnie najliczniejszą grupą religijną są szyici (ok. 40%), po nich chrześcijanie (ok. 30%) i sunnici (ok. 20%). Nie ma pomysłów jak uzdrowić panujący w Libanie system polityczny. Nie ma też woli, żeby go zmienić, gdyż sami muzułmanie wolą żyć tam tak jak obecnie niż wg prawa szariatu w państwie integralnie muzułmańskim.

A.P.

Rakowski: Widzimy, że Syria jest w stanie wymanewrować się z miłości syryjsko-rosyjskiej

Paweł Rakowski o umowie między ZEA a Asadem, sytuacji finansowej Syrii, działaniach Hasana Nasrallaha i grach politycznych w Izraelu.


Paweł Rakowski odnosi się do twierdzeń, że Zjednoczone Emiraty Arabskie obiecały Baszarowi Al-Asadowi 5 mld dolarów (osobiście dla niego, nie dla Syrii) za zerwanie zawieszenia broni w Syrii. Przez uwiązanie Turcji w Syrii ZEA i Arabia Saudyjska miałyby wolne ręce wobec wspieranego przez Ankarę Kataru.

 Przypominam, że 2017 roku kraj ten został zablokowany. Tutaj Arabia Saudyjska i szereg innych państw arabskich stwierdziły, że Katar wspiera terroryzm, wspiera salahizm.

Oskarżenia te nie są dalekie od prawdy, gdyż, jak przypomina dziennikarz, „część różnego rodzaju oddziałów islamskich, który się pojawił w Syrii w trakcie tej bolesnej wojny domowej była albo z inspiracji, albo z finansowania katarskiego”. Podkreśla, że najważniejsze w sprawie umowy Al-Asada z Emiratami jest to, że „robi interesy za plecami i bez wiedzy Kremla”.

Kreml oczywiście o tym się dowiedział i szybko storpedował plany samodzielne syryjskiego prezydenta.

Współprowadzący Studia Bejrut zwraca uwagę na problemy finansowe Syrii. W związku z embargiem nałożonym na tą ostatnią wszelki kapitał  szedł do Syrii przez Liban, a ten ostatni pogrążony jest obecnie w kryzysie ekonomicznym. Rakowski odnosi się do nowej roli powierzonej przywódcy Hezbollahu, Hasanowi Nasrallahowi. Iran powierzył mu reorganizację sił szyickich w Iraku. Decyzja ta ma duże znaczenie, gdyż,

Nasrallah jest bardzo dobrym organizatorem i dalekowzrocznym politykiem.

Przypomina, że Hezbollah dwukrotnie odniósł zwycięstwo nad armią izraelską. Partia Boga nazywana jest najlepszą nieregularną armią świata. Tymczasem w Izraelu pojawiła się propozycja, by wprowadzić kadencyjność urzędu premiera. Szefem izraelskiego rządu można by więc zostać tylko dwukrotnie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

 

 

 

Prof. Muzaffary o zamachu na gen. Sulejmaniego: Jako sunnici w Iraku jesteśmy bardzo zadowoleni z tej operacji Ameryki

Prof. Farhang Muzaffary o tym, jak dla mieszkańców Irbilu wyglądał irański ostrzał i o roli Sulejmaniego z punktu widzenia Kurdów i czemu cieszą cię oni z jego śmierci oraz o swej ocenie polityki USA.


Prof. Farhang Muzaffary opowiada o sytuacji w irackim Irbilu po irańskich atakach rakietowych na bazy wojskowe USA.

Wczoraj nawet całą noc nie spaliśmy.

Obyło się jednak bez ofiar wśród cywili. Nasz gość podkreśla, że Kurdowie cieszą się z zabójstwa przez Stany Zjednoczone gen. Sulejmaniego. Ten ostatni bowiem „zabił wielu Kurdów w Iraku”. Wszędzie tam, gdzie toczyła się wojna, tam dowodził zwierzchnik al-Kuds.

Jako sunnici w Iraku jesteśmy bardzo zadowoleni z tej operacji Ameryki.

Ze śmierci wojskowego stojącego za szyickimi milicjami cieszą się także inni muzułmanie.  Ci w piątek udadzą się jak co tydzień do meczetów, a także, korzystając z wolnego dnia, na „wielki protest domagający się upadku reżimu w Bagdadzie”.

Irak jest podzielony między shia, sunna i Kurd.

W kraju nie ma pracy i jest on podzielony. Wykładowca Uniwersytetu Saladyna stwierdza, że „miliony ludzi protestować będą przeciwko roli Iranu w Iraku”. Mówiąc o ocenie Stanów Zjednoczonych zauważa, że większość jego znajomych po ostatnim zamachu zmieniło zdjęcia profilowe na Facebooku, ustawiając na nim zdjęcia Donalda Trumpa. Ten ostatni jest jednak zmienny w swych decyzjach przez co „trudno rozumiemy co planuje Ameryka”. Oceniając rolę USA w Iraku zaznacza, że:

Ameryka nie jest przyjaciel na zawsze i nie jest też wróg na zawsze.

Prof. Muzaffary opowiada jak nauczył się polskiego, kiedy kończył swój doktorat na Uniwersytecie Jagiellońskim. Podkreśla, że zawsze się cieszy, kiedy ma okazję używać tego języka.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

 

K.T./A.P.

Teheran odcina się od ataku na iracką ambasadę USA. Rzecznik MSZ Iranu: Ameryka zadziwia swą zuchwałością

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedział na oskarżenia przedstawicieli USA , którzy zarzucają Iranowi, że stoi za atakiem na amerykańską placówkę dyplomatyczną w Bagdadzie.

We wtorek doszło do wdarcia się szyickich bojówkarzy do amerykańskiej ambasady w Bagdadzie. O inspirowanie tego ataku prezydent Donald Trump oskarżył Iran. We wpisie na swym Twitterze, stwierdził, że

Iran poniesienie pełną odpowiedzialność stracone życiu lub poniesione szkody we wszelkich naszych placówkach. Zapłacą bardzo DUŻĄ CENĘ. To nie Ostrzeżenie, to Groźba.

Na słowa amerykańskiego przywódcy odpowiedział Abbas Mousavi, rzecznik irańskiego MSZ. Zaprzeczył on oskarżeniom dodając, jak podaje The Japan Times,  że:

Zadziwiająca zuchwałość przedstawicieli USA  jest tak wielka, że po zabiciu co najmniej 25  ludzi i naruszeniu suwerenności i integralności terytorialnej kraju, przypisują wystąpienia Irakijczyków przeciw swym okrutnym akcjom Islamskiej Republice Iranu.

A.P.

 

Ewakuacja ambasady USA w Bagdadzie. Na teren kompleksu wdarli się protestujący.

Ambasador Stanów Zjednoczonych w Iraku i jego współpracownicy ewakuowali się z budynku ambasady. Protestujący, popierający szyickie milicje wyłamali boczną bramę i wdarli się na teren budynku.

W niedzielę Stany Zjednoczone dokonały ataku powietrznego na szyicką grupę paramilitarną Kataib Hezbollah w odpowiedzi na śmierć amerykańskiego cywila w ataku rakietowym bojówkarzy na iracką bazę wojskową.

We wtorek bojówkarze ze wspieranych przez Iran milicji  napisali na bramie ambasady USA: „Zamknięte w imieniu ludu” i zniszczyli kamery ochrony. Przed ambasadą zgromadziło się kilkaset osób, w tym przywódcy bojówek tacy jak Qais al-Khazali stojacy na czele organizacji Ahl al-Haq. Jak powiedział agencji Reuters:

Amerykanie są niechani w Iraku. Są oni źródłem zła i chcemy żeby wyjechali.

Do środka ambasady przedarło się kilkadziesiąt osób. Jak informuje serwis AP, amerykańscy żołnierze użyli przeciw nim gazu łzawiącego. Jednocześnie dostrzeżono amerykańskich snajperów na dachu budynku, którzy mierzyli do intruzów.

A.P.

Gajowy: W Libanie urosło nowe pokolenie, które nie chce wyjeżdżać z Libanu, tylko normalnie w nim żyć

Kazimierz Gajowy o udziale młodzieży w demonstracjach w Libanie, znaczeniu i idei Hezbollahu oraz czemu Donald Tusk nie wystartuje w wyborach prezydenckich.

Abuna Kazimierz Gajowy o rewolucji w Libanie, której głównymi uczestnikami są młodzi ludzie. Nazywa się ją saurą (rewolucją) uczniowską, gdyż biorą w niej udział 12,14,15- latkowie protestujący przed budynkami rządowymi i willami polityków oskarżanych o defraudację milionów. Demonstracje sprawiły, iż część Libańczyków, którzy niegdyś emigrowali do innych krajów, chcą powrócić do ojczyzny. Sam patriarcha Antiochii powiedział, że „jest to nowa jakość”.  Urosło nowe pokolenie, które zamiast wyjeżdżać z Libanu woli walczyć by móc żyć normalnie u siebie.

Iran ma tutaj swoich reprezentantów politycznych.

Redaktor „Studia Bejrut” mówi o wpływach Iranu w Libanie, które manifestują się w partii Hezbollah, założonej na wyraźne polecenie ajatollaha Chomeiniego. Partia ta chce, by cały świat stał się muzułmański, czyli szyicki. Nasz rozmówca zwraca uwagę, że „Hezbollah ma większość ze swymi koalicjantami w parlamencie”. Partia Boga „przynajmniej od ośmiu lat przyczyniła się do utrzymania Baszara Al-Asada w Syrii”, przez „włączenie się z ok. 3000 bojowników” do walki. Gajowy mówi, że w 1989 r. w Taif doszło do spotkania wszystkich libańskich stronnictw politycznych, które zawarły porozumienie, którego wynikiem było rozwiązanie wszystkich milicji. Obecnie jak mówi dziennikarz, „Hezbollah śmieje się wszystkim w twarz”.

Nasz korespondent tłumaczy także, dlaczego Donald Tusk nie stanął do walki o polski fotel prezydencki. Stwierdza, że były premier nie mógłby pozwolić sobie na przegraną, gdyż straciłby w ten sposób atuty polityczne, którymi dysponuje.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Masowe protesty w Iraku- Prawie 30 osób nie żyje

W Iraku po trzech dniach demonstracji antyrządowych bilans ofiar starć policji z ich uczestnikami wzrósł do 28 zabitych. Liczba rannych przekroczyła 1050 osób.

Jak informuje Reuters, w czwartek irackie służby bezpieczeństwa otworzyły ogień do tysięcy protestujących w Bagdadzie. Tego dnia w mieście Ad-Diwanijja zginęło dwóch policjantów i dwóch demonstrantów, co łącznie daje 27 (28 jak pisze RMF.FM) ofiar śmiertelnych trzydniowych protestów. Wcześniej w  nocy ze środy na czwartek w antyrządowych protestach zginęło 11 osób, w tym jeden policjant.

We wtorek ludzie wyszli na ulice, demonstrując przeciwko wysokiemu bezrobociu oraz nieregularnym dostawom prądu i wody pitnej. Obecne władze oskarżają o korupcję, która przeszkadza w obudowie kraju po wojnie. Według danych Amnesty International 25 proc. młodych Irakijczyków nie ma pracy, a korupcja w administracji państwowej kosztowała dotąd kraj przez 16 lat 410 mld euro. Cytowany przez Reuters anonimowy rozmówca powiedział, że:

Ludzie są okradani. Ludzie żebrzą na ulicach. Nie ma pracy, pójdziesz na protest, strzelają do ciebie.

Dziennikarz i publicysta Witold Gadowski stwierdził w Radiu WNET, że obecne protesty nie są zaskoczeniem dla kogoś, kto śledzi sytuację w regionie:

Od dawna wiadomo, że są ogromne napięcia między sunnickim środkiem a szyickim południem.

Protesty mają miejsce głównie w miastach zdominowanego przez szyitów południowego Iraku, w prowincjach takich jak Nadżaf, Majsan, Zi Kar, Wassit, Diwanija, Babil i Basra. Natomiast spokój panował na północ i na zachód od Bagdadu, to jest w regionach zamieszkanych głównie przez ludność złożoną z sunnitów, a także na terenie autonomicznego Kurdystanu.

Jak informuje „Rzeczpospolita” w środę 75% kraju zostało odcięte od internetu. Główni operatorzy — Earthlink, Asiacell i Zain „celowo ograniczyli” dostęp. Na podobny krok władze Iraku zdecydowały się w ubiegłym roku. Wtedy również była to reakcja na masowe protesty. Do tej pory rządzący nie skomentowali trwającej awarii.

A.P.

 

Gajowy: Plan Kushnera nie rozwiąże podstawowego problemu Libanu, jakim są uchodźcy z Palestyny

W jaki sposób Europa i Ameryką chcą pomóc Libanowi i jakie są jego główne problemy? Odpowiada Abuna Kzimierz Gajowy.

Abuna Kazimierz Gajowy odnosi się do planu Kushnera, doradcy prezydenta USA Donalda Trumpa, na rozwiązanie konfliktu bliskowschodniego. Polega on na zainwestowaniu 50 miliardów dolarów w przyszłe państwo palestyńskie oraz budowie korytarza transportowego między Strefą Gazy i Zachodnim Brzegiem Jordanu. W ramach jego ma trafić do Libanu niecałe 6 mld dolarów na transport wewnętrzny. Jak mówi gość „Poranka WNET”, Libańczycy są do niego niechętnie nastawieni, choćby dlatego, że europejski plan „Le Cedre” oferuje im lepsze warunki. W ramach tego ostatniego mają otrzymać ponad 7 mld dolarów i to nie w formie długoterminowych pożyczek, jak proponują Amerykanie. Jedynym warunkiem ma być zmniejszenie korupcji co najmniej o połowę.

Pieniądze zostaną źle podzielone i przeminą, a problemy zostaną.

Gajowy stwierdza, że gdyby podzielić 50 mld dolarów pomiędzy wszystkie rodziny palestyńskie, to każda dostałaby po milionie. Tak się jednak nie stanie i na planie wzbogaci się głównie nieliczna grupa lokalnych biznesmenów. Jak dodaje pieniądze były już wcześniej używane w Libanie do uspokajanie sytuacji politycznej- w 1989 i w 2007 r., kiedy przywódcy polityczni dostali po pewnej sumie pieniędzy.

Liban zawsze będzie się upominał, aby to prawo powrotu zostało uszanowane.

W przypadku Libanu amerykańskie propozycje nie rozwiązują jego podstawowego problemu, jakim jest niemal półmilionowa grupa uchodźców z Palestyny. Choć ich przodkowie przybyli do Libanu 70 lat temu to nie mają oni obywatelstwa, prawa do pracy ani środków do życia. Jedyne co mają to papiery potwierdzające ich roszczenia do majątków w Palestynie i „prawo do powrotu”.

Odpowiadając na pytanie o stosunek Libańczyków do konfliktu amerykańsko- irańskiego, nasz rozmówca przypomina, że 30% Libańczyków to szyici, „a szyici to Hezbollah”. Ze względu na wpływy Hezbollahu Liban „będzie głową, rękami i nogami za Iranem”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.