Krzyżanowski: robimy wszystko, aby zachować równowagę w leczeniu chorych na COVID i na inne choroby

Gościem „Poranka Wnet” jest Marcin Krzyżanowski – Wicemarszałek Województwa Dolnośląskiego, który mówi o stanie pandemicznym na Dolnym Śląsku oraz budowie ośrodków dla osób niepełnosprawnych.

Marcin Krzyżanowski mówi o stanie pandemicznym na Dolnym Śląsku – chorych w szpitalach jest coraz więcej. Mimo wszystko  władze województwa robią wszystko, aby nie ucierpiały na tym osoby cierpiące na inne schorzenia.

Gość „Poranka Wnet” twierdzi, że władze od dłuższego czasu wykonują działania mające na celu jak najefektywniejsze przygotowanie się na krytyczny moment kolejnej fali pandemii.

Marszałek województwa opowiada również o jednej z najnowszych inwestycji zarządu – budowie ośrodków dla osób niepełnosprawnych w jego regionie.

To są ośrodki w dwóch częściach województwa, dedykowane dla osób z niepełnosprawnościami. Rodziny mogą korzystać z wsparcia psychologicznego i medycznego już od najwcześniejszych etapów życia tych osób.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

P.K.

Krystyna Ptok: To nie jest kwestia wyłącznie podwyższenia wynagrodzeń – przede wszystkim chodzi o poprawę warunków pracy

Gościem „Kuriera w samo południe” jest Krystyna Ptok – Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, która komentuje trudną sytuacją pracowników służby zdrowia.

Kilka dni temu przedstawiciele związków i samorządów ogłosili powołanie komitetu protestacyjno-strajkowego pracowników ochrony zdrowia, w reakcji na stopniowo pogarszającą się sytuację służb medycznych. Będzie on miał miejsce 11 września. Jak się okazje, starania trwają nie od dziś, lecz kolejne stosowane środki zdawały się nie przynosić efektów.

Jesteśmy ignorowani przez rząd, wielokrotnie zwracaliśmy się z prośbą o spotkanie z premierem, który jednak nie uznaje tego za stosowne. Uważamy, że powinniśmy zacząć działać wspólnie na rzecz poprawy warunków pracy i wynagrodzeń pracowników służby zdrowia oraz uświadamiania ludzi, jak wygląda sytuacja.

Przewodnicząca OZZPiP podkreśla również, że w Polsce od 20 lat nie wzrasta liczba osób pracujących w służbie zdrowia, mimo iż w innych krajach statystyka ta idzie w górę. Niestety optymizmem nie napawa również sytuacja demograficzna – nierówności pogłębiają się.

Do 2030 roku co piąta osoba w Polsce będzie miała 65 lat – osoby w tym wieku mają wielochorobowość i w sposób zintensyfikowany korzystają ze świadczeń ochrony zdrowia.

Młodzi lekarze natomiast nie są chętni do podejmowania pracy w państwowej służbie zdrowia, gdzie nie mogą liczyć na dobre wynagrodzenia oraz odpowiednie warunki pracy – znacznie częściej znajdują zatrudnienie w sektorze prywatnym, lub wyjeżdżają za granicę. Głównym powodem wydają się być finanse, gość „Kuriera w samo południe” przekonuje jednak, że istota problemu nie ogranicza się tylko do zarobków.

To nie jest kwestia wyłącznie podwyższenia wynagrodzeń – przede wszystkim chodzi o poprawę warunków pracy.

Wzrost PKB na służbę zdrowia wzrósł do 8%, lecz nie przekonuje to przewodniczącej OZZPiP, która zaznacza, że wzrasta również zapotrzebowanie na środki.

Niedobór personelu może spowodować zamknięcie około 280 szpitali wojewódzkich w całej Polsce.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

 

Krystyna Ptok: Cierpimy na niedobory kadrowe w służbie zdrowia. W UE jest 9 pielęgniarek na 1000 mieszkańców, a Polsce 5

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowych Pielęgniarek i Położnych o sytuacji w służbie zdrowia, odrzuceniu przez Sejm poprawek Senatu i strajku pielęgniarek.

 Krystyna Ptok mówi na temat sporu między środowiskiem pielęgniarek a rządem.  Nie wyklucza, że dojdzie do strajku generalnego. Pielęgniarki żądają podwyżek płac.

Cierpimy na niedobory kadrowe w służbie zdrowia.

Liczyły one na poprawę sytuacji po tym jak Senat zaproponował poprawki do nowelizacji ustawy o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia. Dotyczyły one m.in. podniesienia wynagrodzenia – z 3772 do 4651 brutto. Sejm jednak odrzucił poprawki Senatu.

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowych Pielęgniarek i Położnych mówi, że kolejne szpitale włączają się w akcję protestacyjną. Hasłem protestujących jest „jedno życie- jeden etat”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

 

Pielęgniarki oczekują godnych pensji. Borchulska: Na obecnej sytuacji tracą przede wszystkim pacjenci

Rzecznik Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przestrzega przez zapaścią służby zdrowia, jaka miałaby miejsce w przypadku strajku pielęgniarek.


Iwona Borchulska informuje o przebiegu negocjacji związków pielęgniarek ze stroną rządową. Ocenia, że formuła negocjacji już się wyczerpała:

Apelowaliśmy o spotkanie w ramach Komisji Trójstronnej. Niestety nie doszło ono do skutku.

Zdaniem rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk zagwarantowanie pielęgniarkom zarobków na poziomie średniej krajowej jest konieczne by zachować ciągłość tego zawodu. Jak podkreśla:

Na obecnej sytuacji najbardziej tracą pacjenci.

Aktualnie, średnia wieku pielęgniarek stale rośnie. Iwona Borchulska przestrzega przed ostrym protestem tej grupy zawodowej, którego konsekwencją może być śmierć niektórych chorych.

A.W.K.

Prof. Rutkowski: w Polsce lekarze kwestionujący przyjętą strategię walki z COVID-19 są nękani przez własne środowisko

Pracownik Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku ubolewa na stanem polskiej debaty naukowej wokół sposobów zwalczania koronawirusa.

Prof. Ryszard Rutkowski mówi o wezwaniu, które otrzymał od Naczelnej Izby Lekarskiej w związku z jego poglądami na temat strategii zwalczania pandemii koronawirusa.  Wskazuje, że Izba stawia mu zarzuty w sprawach, które nie powinny w ogóle znajdować się w jej obszarze zainteresowania.

W pierwszym piśmie, które otrzymałem, znajduje się grożba odpowiedzialności procesowej.

[related id=141518 side=right]Jak relacjonuje rozmówca Magdaleny Uchaniuk, innemu lekarzowi, dr Pawłowi Basiukiewiczowi, odmówiono prawa do korzystania ze wsparcia pełnomocnika. Ocenia, że tego typu przesłuchania, o ile w ogóle, powinny odbywać się w lokalnych oddziałach Izby. To tylko niektóre przykłady łamania przez nią procedur.

To zwykłe nękanie i odrywanie lekarzy od pracy.

Prof. Rutkowski zapewnia, że jego wątpliwości, m.in. odnośnie sensowności noszenia maseczek, mają oparcie w badaniach naukowych. Apeluje, by nie lekceważyć doniesień o zgubnych skutkach ubocznych szczepionki przeciw koronawirusowi.

Wsszystkie nasze zarzuty powinny stać się zarówno przedmiotem debaty naukowej, jaki i zainteresowania prokuratury.

A.W.K.

Epidemia COVID-19 w Polsce a nadmiarowe zgony. Dr Basiukiewicz: to skutek błędnych procedur i zaniedbanej służby zdrowia

Kierownik Oddziału Obserwacyjno-Zakaźnego Szpitala Zachodniego w Grodzisku Mazowieckim omawia raport „Ani jednej łzy”, analizujący skutki walki z koronawirusem w naszym kraju.


[related id=141282 side=right] Dr Paweł Basiukiewicz ocenia skutki walki z pandemią koronawirusa w Polsce. Prezentuje raport na ten temat przygotowany dla Warsaw Enterprise Institute.  Jedną z konkluzji raportu jest ocena, iż  w Polsce stosowano i nadal się stosuje procedury szkodliwe dla zdrowia i życia pacjentów oraz destrukcyjne dla całego systemu ochrony zdrowia:

To nadmierne, nadreaktywne procedury są winne temu, że jesteśmy jako służba zdrowia przytkani. Nie jesteśmy w stanie leczyć pacjentów niecovidowych, ale także nie jesteśmy w stanie zapewnić dobrej opieki pacjentom covidowym.

Nasz gość obliczył liczbę nadmiernych zgonów spowodowanych trudnościami związanymi z covidowymi procedurami. Według dra Basiukiewicza ta liczba wynosi ok. 90 tys. zgonów. Jak dodaje:

Społeczeństwo szwedzkie, funkcjonuje w mniejszym stresie, nie jest też zamaskowane. Dodatkowo, dzieci chodzą do szkół a umieralność jest tam trzy razy mniejsza jak w Polsce. Z kolei Niemcy mają 60% naszych zgonów. Porównanie naszej i ich służby zdrowia to jak porównanie malucha z mercedesem.

W Niemczech jest mniej nadmiarowych zgonów, pomimo iż epidemia uderzyła w ten kraj dość mocno. Dr Basiukiewicz ubolewa nad podejściem do testów PCR i interpretowanie ich w całkowitym oderwaniu od kontekstu klinicznego.

Niestety, dodatni test skutkuje automatyczną izolacją pacjenta, obowiązkowym zamknięciem go w domu na 10 dni. To błędne podejście

Kardiolog odnosi się również do procesu szczepień. Jego zdaniem nie powinniśmy stawiać wszystkiego na jedną kartę, czyli szczepionki. Winniśmy stosować nade wszystko leki w walce z koronawirusem. Oczywiście, osoby z grup ryzyka powinny być zachęcane do szczepień. Ponadto, jak mówi gość „Poranka WNET”:

Szczepionki dzisiaj są dopuszczone w trybie warunkowym.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.W.K.

Janusz Schwertner: podatek reklamowy to haracz. Skorzystają na nim media prorządowe

Dziennikarz portalu Onet.pl ocenia, że tzw. ustawa reklamowa zagraża wolności słowa i pluralizmowi medialnemu w Polsce. Wytyka Telewizji Polskiej uchylanie się od wypełniania misji.

Janusz Schwertner ocenia, że projekt tzw. ustawy reklamowej jest silnym uderzeniem w wolność mediów w Polsce. Wskazuje, że media publiczne w podatku reklamowym będą oddawać jedynie „skrawek” tego, co każdego roku „kradną” w rekompensacie z budżetu państwa.  Co więcej, jak mówi red. Schwertner, z nowo utworzonego funduszu 300 mln zł rocznie ma być transferowane do TVP.

Gość „Popołudnia WNET” stwierdza, że media prywatne często znacznie lepiej realizują misję niż powołane do tego Polskie Radio i Telewizja Polska. Jako przykład wskazuje milczenie TVP ws. psychiatrii dziecięcej w naszym kraju.

Mieszkamy w kraju, gdzie od dwóch lat walczyłem żeby coś się poprawiło z psychiatrią dziecięcą, natomiast media prorządowe mówią że jest z nią bardzo dobrze.

Janusz Schwertner przypomina, że kondycja finansowa mediów wyraźnie pogorszyła się od początku pandemii koronawirusa, a nowy podatek bezpośrednio zagrozi ich istnieniu.

Teraz mamy czas pandemii, Onet dokonał moim zdaniem cudu, że udało się nie zwolnić nikogo, przypominam że to jest 1 500 osób..

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk mówi ponadto o złym stanie polskiej służby zdrowia, który doprowadził w zeszłym roku do 70 tys. nadmiarowych zgonów. O tym problemie oraz o tym, jak wygląda w Polsce walka z epidemią COVID-19, opowiada film Janusza Schwertnera „Ostry cień mgły”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Protestuję przeciw sytuacji, gdy szczepionka staje się zastrzykiem z fenolu / Piotr Sutowicz, „Kurier WNET” nr 80/2021

Jeśli ktoś zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa szczepienia tego człowieka, to nie przejmował się tym: w końcu stary i schorowany, niedługo umrze, nie warto się nad tym przypadkiem zastanawiać.

Piotr Sutowicz

Życie pełno- i niepełnowartościowe

Nie jestem w najwyższej grupie ryzyka, tzn. tej oznaczonej numerem 0, toteż nie zostałem na razie zaszczepiony na covid-19 i nie wiem, kiedy będę. Widzę natomiast doskonale wojnę, jaka się wokół tej kwestii toczy.

Koniec roku upłynął nam pod znakiem codziennych, by nie powiedzieć cogodzinnych informacji o tym, jak daleko od naszych granic jest pierwszy transport szczepionek. Trochę to przypominało propagandę z czasów komunizmu, kiedy Dziennik Telewizyjny informował już od początku grudnia, w jakim miejscu są statki z Kuby transportujące do Polski owoce cytrusowe, które u nas miały znaleźć się na Boże Narodzenie.

W jednym i drugim wypadku święta zepchnięte zostały na plan dalszy, liczył się transport pożądanych, rzekomo lub realnie, przez społeczeństwo dóbr. Na tym świecie jest coraz mniej osób widzących te analogie, chociaż z drugiej strony, skoro ja żyję i nie jestem w wysokiej grupie ryzyka, to zdaje się, nie jest jeszcze tak źle.

Okazało się natomiast, że szczepionki, które już się w kraju znalazły, od początku stały się narzędziem bardzo ciekawej gry, toczącej się gdzieś na granicy walki z pandemią, polityki i czegoś, czego nie umiem nazwać inaczej jak wojną informacyjną. Nie wiem, czemu miała służyć akcja z zaszczepieniem poza kolejką grupy osób nie zaliczonej do najwyższej grupy ryzyka. Można na ten temat zbudować kilka hipotez, z których każda jest niedoskonała – szczepiący bronili się tym, że szczepieni aktorzy, ale chyba i politycy, mieli być ambasadorami całej akcji, ale jak się okazało, nie wiadomo, czy byli, sami zresztą tłumaczyli się mętnie.

Druga opcja jest taka, że zaszczepionych i szczepiących łączy przekonanie, że tym pierwszym się należy zabieg w pierwszej kolejności, bo są narodową elitą i ją trzeba ratować przede wszystkim. Nie będę się tu pastwił nad nazwiskami, każdy je sobie może sprawdzić we własnym zakresie, ale sam osobiście znalazłbym bardziej elitarne nazwiska. Tu wybór grupy aktorów sprawiał wrażenie dość przypadkowego, choć nikomu nie umniejszam zasług.

W rzeczywistości rzecz cała wygląda mi banalnie na akcję przeprowadzoną po znajomości, a cała publiczna afera, jaka się z niej wywiązała, zdawała się obie strony kompletnie zaskakiwać. Stąd mętne tłumaczenia. Niestety, ta ostatnia, bardzo prawdopodobna wersja wydarzeń pokazuje dość niedobrą rzecz, jaka jest chyba ciągle żywa w naszej rzeczywistości społecznej.

Instytucje i świadczone przez nie usługi wykonywane działają „po znajomości” właśnie. Państwo ciągle jest w pierwszej kolejności dla „naszych”, a dopiero ewentualnie w drugiej kolejności dla „innych”.

Nie chcę tu przesądzać, czy akurat ten skandal zasłużył sobie na ogromne miejsce w tzw. debacie społecznej, jakie zajął. Widziałem natomiast, jak rozgrzał emocje. Zdaje się, że na chwilę nawet zmienił się tradycyjny w tym względzie podział na szczepionkowców i antyszczepionkowców, a niektóre obozy polityczne pękły na chwilę. Ten skromny przypadek i niemała burza wokół niego pokazuje, jak wiele jest do zrobienia w dziedzinie sprawiedliwości społecznej, w kwestii wyzbycia się przez niektórych przekonania o tym, że im się coś bardziej należy dlatego, że są członkami określonej grupy. Państwo powinno stać się dobrem wspólnym społeczeństwa, a patrząc wyżej narodu, dobrze jest jego budowanie zacząć od małych rzeczy.

Oczywiście istnieje jeszcze jedna – trzecia możliwość co do wyjaśnienia całej sytuacji, która pojawiła się w sferze publicznej. Otóż aktorzy i władza dogadali się co do akcji albo ewentualnie ci pierwsi sami padli ofiarą swoistej akcji propagandowej, która miała na celu pokazanie, jak bardzo szczepionka jest pożądanym towarem. By wejść do szczęśliwej grupy uratowanej przed covidem, trzeba być jak oni – elitą i wszelkimi sposobami domagać się jak najszybszego zaszczepienia i wykorzystać ku temu każdą nadarzającą się możliwość. Jeśli tak jest, to władza brzydko się bawi, używa bowiem oręża charakterystycznego dla wojny, czyli manipulacji i dezinformacji w odniesieniu do własnego społeczeństwa, a więc traktuje je jak wroga. Nie chciałbym, by to była opcja choćby ocierająca się o prawdę, jednak w dzisiejszym świecie… kto wie? Nie byłby to ani pierwszy, ani ostatni taki przypadek. W takiej sytuacji całe społeczeństwo jest grupą ryzyka o numerze „0”, zagrożoną wcale nie przez pandemię.

A teraz druga strona medalu.

W DPS-ie w Oleśnicy w niedzielę 24 stycznia, po zaszczepieniu szczepionką przeciw SARS-CoV-2 zmarł pacjent. Podobno nie on pierwszy, ale ta śmierć szczególnie zwróciła moją uwagę. Z powodu… tłumaczenia medyków i powtarzających za nimi oficjalne komunikaty mediów przypomniał mi się zwrot „życie niepełnowartościowe”.

Termin ten nasuwa konotacje z czasów II wojny światowej, kiedy to Niemcy postanowili takowe życia eliminować. Sami decydowali o tym, jaki rodzaj ludzi uznać za niepełnowartościowych i niegodnych dalszego życia. Najpierw byli to ułomni psychicznie i fizycznie przedstawiciele tego narodu; rasa panów nie mogła przecież mieć takich ludzi. Potem przystąpiono do eliminacji innych. Postanowiono wytrzebić całe grupy i narody. Generalnie pozwalano jakiś czas żyć tym, którzy mogli pracować dla Rzeszy, choć w wypadku Żydów uznano taką możliwość za zbyteczną. Potem zapewne zlikwidowano by wszystkich niebędących przedstawicielami określonej rasy, przy czym niemieccy naukowcy sami by ją zdefiniowali, zgodnie z potrzebami chwili.

W rzeczonym wypadku dowiedziałem się, że człowiek ten był stary (74 lata) i bardzo schorowany; no i tyle. Wynika z tego, że umarł, bo miał umrzeć. Jak się jest starym i schorowanym, to się umiera i już. Tylko w takim razie po co go szczepiono? Przed podaniem szczepionki fakty te były na pewno znane medykom. Na myśl przychodzą mi dwie odpowiedzi. Po pierwsze, nikt się tym nie przejmował i nie zaprzątał sobie głowy drobnostkami. Miano szczepić zgodnie z rozporządzeniem wszystkich, to szczepiono, i tyle, w jakichś tam księgach wszystko się musi zgadzać. Po drugie, jeśli ktoś zdawał sobie sprawę z ogromnego niebezpieczeństwa szczepienia tego człowieka, to nie przejmował się tym: w końcu stary i schorowany, i tak pewnie niedługo umrze, nie warto się nad tym pojedynczym przypadkiem zastanawiać.

I tu dochodzę do sedna: jego życie w obu wypadkach nie przedstawiało dla szczepiących i ich mocodawców większej wartości. Ot, śmierć człowieka jest skutkiem ubocznym postępu, procesu poprawy świata.

Takich wypadków jest więcej. Co rusz media piszą o ludziach starych i chorych, którzy umarli po podaniu szczepionki. Jeśli grupa jest większa, to na jakieś pięć minut świat zatrzymuje się w dyskusji nad tym, czy ze szczepionkami wszystko jest w porządku, ale zaraz uczynni komentatorzy napiszą, że tak, że te śmierci to tylko statystyka, że tak się musi zdarzać od czasu do czasu itd.…

Czy szczepienia są konieczne? Odpowiedź na to pytanie nie do mnie należy, ja protestuję przeciw sytuacji, w której szczepionka staje się zastrzykiem z fenolu.

Artykuł Piotra Sutowicza pt. „Życie pełno- i niepełnowartościowe” znajduje się na s. 2 lutowego „Kuriera WNET” nr 80/2021.

 


  • Lutowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Piotra Sutowicza pt. „Życie pełno- i niepełnowartościowe” na s. 2 lutowego „Kuriera WNET” nr 80/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Solecka: Jeżeli odpowiednia ilość Polaków podda się szczepieniom, za pół roku będziemy mogli odpocząć od pandemii

Dziennikarka portalu medycynapraktyczna.pl ocenia aktualny stan polskiej służby zdrowia, oraz jej perspektywy na przyszłość. Wskazuje na konieczność masowych szczepień na SARS-CoV-2.

Małgorzata Solecka mówi o skutkach pandemii COVID-19 oraz potrzebie masowych szczepień na koronawirusa. Jak ocenia:

W Polsce od miesięcy nie jest dobrze, jeśli chodzi o dostęp do usług medycznych. Cały system jest zablokowany, ukierunkowany głównie na pomoc pacjentom z ciężkim przebiegiem COVID-19.

Trudno na ten moment ocenić długofalowe skutki psychiczne wymuszonej izolacji oraz przewlekłego stresu, jaki wynika z odosobnienia i obaw o przyszłość.

Na razie nie ma żadnych dowodów na to, że dzieje się coś złego. Między innymi, spadła liczba zgłoszeń dotyczących prób samobójczych wśród młodzieży

Może to świadczyć o tym, że dla młodych ludzi to stacjonarna szkoła jest największym czynnikiem stresogennym. Rozmówczyni Katarzyny Adamiak odnotowuje zdecydowany wzrost zainteresowania serwisami internetowymi poświęconymi zdrowiu w ciągu ostatnich miesięcy. Zdaniem Katarzyny Soleckiej:

Jest szansa, że za pół roku będziemy mogli odpocząć od pandemii. Jednak, im mniej osób się zaszczepi, tym dłużej będziemy czekać na normalność

Dziennikarka zauważa, że największym wyzwaniem dla służby zdrowiu po pokonaniu COVID-19 będzie odbudowa systemu zwalczania chorób nowotworowych.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Prof. Czauderna: W dobie pandemii kluczowym problemem jest deficyt lekarzy. Nie da się go szybko zlikwidować

Kierownik Kliniki Chirurgii i Urologii Dzieci i Młodzieży Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego mówi o kondycji polskiej służby zdrowia podczas pandemii.

Polska służba zdrowia nigdy nie miała do czynienia z tak ogromnym wyzwaniem jak pandemia koronawirusa. Wiosna to była tylko drobna przymiarka.

Profesor Piotr Czauderna wyraża obawę, że dalsze testowanie polskiego systemu ochrony zdrowia doprowadzi do równie dramatycznej  sytuacji, z jaką wiosną mierzyła się m.in. włoska Lombardia:

Wszyscy boją się, że system przestanie być wydolny. Braku lekarzy i pielęgniarek nie da się nadrobić w miesiąc. Na ich wykształcenie potrzebne są lata.

Coraz szybciej kurczy się również baza wolnych łóżek dla pacjentów chorych na COVID-19

Gość „Poranka WNET” ocenia, że zapowiadane przez wicepremiera Jarosława Gowina rozwiązania nakazujące młodym lekarzom pozostanie w kraju po studiach mogą być niezgodne z Konstytucją. Jak dodaje profesor Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego:

Problem emigracji lekarzy nie jest jednak tak palący jak jeszcze kilka lat temu.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk uwypukla pilną konieczność szczegółowych wytycznych  leczenia innych chorób w dobie pandemii.

Poruszony zostaje temat poszukiwania nowych metod leczenia COVID-19 w związku ze sprawą dr Włodzimierza Bodnara, stosującego amantadynę:

Było już wiele prób stosowania znanych medycynie leków, skuteczność żadnego z nich nie została potwierdzona.

Dodatkowo, zdaniem prof, Czauderny:

Takie eksperymenty powinny się odbywać za zgodą komisji medycznej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.W.K.