Strajk generalny w Kolumbii. Dąbrowski: nieoficjalnie mówi się o kilkudziesięciu ofiarach śmiertelnych

Gospodarz audycji „Republica Latina” mówi m.in. o sytuacji społeczno-gospodarczej w Kolumbii i wypadku metra w Meksyku.

Zbigniew Dąbrowski mówi o wypadku metra w mieście Meksyk. Zwraca uwagę, że doszło do niego na stosunkowo niedawno oddanej linii. Zdaniem gospodarza audycji „Republica Latina”, jedną z przyczyn tragedii były zaniedbania o podłożu korupcyjnym.

Załamał się wiadukt pod składem metra. Zginęło 25 osób, z tego 21 na miejscu.

28 kwietnia w Kolumbii rozpoczął się strajk generalny. Od tego czasu demonstracje nie tracą na intensywności. Nieoficjalnie podaje się, że przyniosły kilkadziesiąt ofiar śmiertelnych. Media rządowe o przyczynienie się do ich śmierci obwiniają związkowców.

Rząd nakazał pojmanie 400 osób i umieszczenie wojska w najbardziej dotkniętych protestami miastach.

Zbigniew Dąbrowski porusza również zagadnienia związane z Wenezuelą, jej sytuacją epidemiczną i łamaniem przez władze w Caracas wolności słowa. Jak relacjonuje, od początku pandemii koronawirusa znacząco wzrosła liczba procesów wytaczanych dziennikarzom.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Prezes ZDG TOR: Nie ma niczego, co by świadczyło o tym, że transport publiczny jest niebezpieczny

 Adrian Furgalski o transporcie publicznym w dobie koronawirusa, braku pomocy ze strony rządu, strachu ludzi, badaniach i sytuacji w innych państwach.

Nie ma dowodu nigdzie na świecie, że w komunikacji można się jakoś radykalnie zarazić.

Adrian Furgalski mówi, że połowa tematów na niedawnym Kongresie Transportu Publicznego dotyczyła problemów związanych z koronawirusem. Narzekano na istniejące obostrzenia sanitarne. Rząd pomagał przewoźnikom kolejowym, ale jak wskazuje prezes ZDG TOR

W przypadku komunikacji miejskiej tutaj żadnej konkretnej pomocy z tarczy nie było.

We Francji zaś rząd na komunikację metropolii paryskiej przeznaczył 2,5 mld euro. Zauważa, że komunikacją publiczną podróżują choćby licealiści i studenci. Mniej ludzi podróżuje komunikacją publiczną, co oznacza mniejsze wpływy do budżetu. Ciężar tego spada na samorządy. Stolica wydała ok. 30 mln zł w związku z koronawirusem. Zmniejsza się opłaty za wynajem lokali miejskiej. Nasz gość przypomina, że

Myśmy do końca ubiegłego roku, […] odnotowaliśmy i duże przyrosty na kolei, bo ponad 330 milionów podróżnych i duże przyrosty pasażerskie- w samej Warszawie tylko 18 milionów i ponad miliard dwieście przejazdów.

Obecnie ludzie się boją podróżować w ten sposób, więc albo jeżdżą samochodem, albo rezygnują z podróży. Tymczasem nie ma badań, które by wskazywały, że w transporcie publicznym łatwo się zarazić, choć sugerowała to w swoich zaleceniach dla pracodawców Polska Akademia Nauk. Na pytanie o badania stojące za zalecaniami ich autor „zaczął się wycofywać że chodzi mu o zatłoczone” wagony. Nie odpowiedział już na pytanie, czy samo zatłoczenie było poddane badaniu.

Adrian Furgalski wskazuje, że w najgęściej zaludnionym mieście świata- Hongkongu, odsetek zarażeń w komunikacji miejskiej wynosi 0,07 procent. W metrze tokijskim, którym na dobę jeździ 8 mln osób, czyli 10 razy więcej niż w Warszawie, nie było ani jednego wykrytego przypadku.

W tym metrze też są maseczki, tam są zakazy rozmów przez telefon, rozmów ze sobą.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Musiałowicz: Mamy przygotowaną wystawę dla kijowskiego metra poświęconą sojuszowi Piłsudski-Petlura

Bartosz Musiałowicz o planach i inicjatywach realizowanych przez Instytut Polski w Kijowie w czasie epidemii oraz Paweł Bobołowicz o kijowskim metrze w dzień jego ponownego otwarcia dla pasażerów.

 

Paweł Bobołowicz rozmawiał z dyrektorem Instytutu Polskiego w Kijowie na temat akcji „Rok 1920. Pamięć w czasach zarazy”. Ten docenia inicjatywę:

Z ogromną przyjemnością wspieraliśmy akcję. […] Wielkie obchody w Kijowie musieliśmy odwołać.

Bartosz Musiałowicz zauważa, że obecnie Instytut pracuje „w nadzwyczajnym reżimie”. Nie chce zdradzać co jeszcze planują, żeby „nie dokonać falstartu”. Wiele rzeczy wciąż bowiem stoi pod znakiem zapytania. Część wydarzeń było planowanych w kościele w Janowie, który w latach 30. sztucznie podzielony przez bolszewików na dwie kondygnacje. Obecnie do parafii należy tylko zrujnowana górna kondygnacja, ale już wkrótce prawdopodobnie będzie zwrócona dolna.

Rozmówca Pawła Bobołowicza mówi o wydanych przez Instytut Polski publikacjach. Są wśród nich ukraińskie tłumaczenie dzieła Jana Pawła II, „Pamięć i tożsamość”. W poniedziałek otwarte zostało kijowskie metro. W związku z tym Musiałowicz zauważa:

Mamy przygotowaną wystawę dla kijowskiego metra […] poświęconą sojuszowi Piłsudski-Petlura, która prawdopodobnie w tym tygodniu w metrze zawiśnie.

Wystawę będzie można zobaczyć na stacji Zołoti worota, na której jak mówi nasz korespondent, zlokalizowane są wystawy czasowe. Bobołowicz rozwija temat kijowskiego metra wskazując na jego rozległość i właściwy budowlom sowieckim monumentalizm. Zauważa, że „do niedawna jeszcze były symbole sowieckie w metrze”.  Nie tak dawno też w tej kolei podziemnej używano żetonów, ale teraz przeszły już do pamięci.

A.P.

Witt: Francuscy pracownicy boją się, że zostaną oszukani. Niektórzy już wiedzą, że nauczyciele stracą 300-400 euro

Piotr Witt o tym czemu Francuzi uważają Polaków za faszystów i antysemitów i jak rząd de facto wspiera taki przekaz. Także o tym czemu Francuzi protestują i jak przebiegają negocjacje ws. reformy.

Piotr Witt o stosunku Francuzów do Polaków. Tak jak kiedyś tamten naród nas lubił za upór wobec komunizmu i za wielkie postacie (np. Jan Paweł II), tak teraz nas nienawidzi.

Czy mamy się kryć ze swoją polskością?

Francuzi sądzą, że jesteśmy antysemitami i faszystami. Nie jest to ich wina, gdyż skoro, jak zwraca uwagę korespondent, przekonują ich o tym polska noblistka Olga Tokarczuk czy polski naukowiec Jan Tomasz Gross, to czemu mieliby im nie wierzyć. Witt zarzuca Prawu i Sprawiedliwości propagowanie takiego wizerunku Polaka. Wszakże MKiDN dotuje artystów, którzy przypinają Polakom łatkę antysemity, a także patronuje wydarzeniom, gdzie padają fałszywe informacje na temat naszego narodu. Dziennikarz w rozmowie z Piotrem Glińskim, szefem wspomnianego resortu, zapytał się o cel takiej polityki kulturalnej. Ten odpowiedział:

Ja nie jestem ani faszystą, ani antysemitą. W ogóle nie rozumiem pańskiego przesłania.

Wicepremier, co smutne, nie dostrzegł problemu. Ponadto nasz korespondent mówi o złej sytuacji gospodarczej we Francji z powodu strajku generalnego, który trwa już drugi tydzień. Teatry, kina i inne placówki kulturalne są opustoszałe. Metro nie funkcjonuje. Do sklepów nie są dowożone świąteczne towary.

Mamy dosyć siły żeby znieść cudze cierpienie. Zróbcie to, gnębcie lud.

Utrudnienia dla zwykłych Francuzów to poświęcenie na jakie rząd Édouarda Philippe’a jest gotów. Witt tłumaczy, dlaczego we Francji związki zawodowe strajkują. Rząd chce wdrożyć w życie reformę emerytalną; związki jej nie chcą i zaczynają protestować.  Reforma polega na tym, że pracownik przez lata pracy będzie kumulował punkty, które odpowiadają pewnym wartościom pieniężnym. Nikt jednak nie wie, jaka będzie wartość owego punktu (biorąc pod uwagę chociażby inflację):

Pracownicy boją się , że zostaną oszukani. A niektórzy już wiedzą, że nauczyciele stracą 300-400 euro przyszłej emerytury miesięcznie.

Dziennikarz mówi, że w dotychczasowym systemie, „w ciągu 10 lat wartość punktu obniżyła się już trzykrotnie”. Dodaje, że „powoli punkt ciężkości negocjacji przesuwa się na wiek emerytalny”. Tymczasem jak ocenia Witt „sprawa wieku najmniej istotna”, gdy pracodawcy i tak zwalniają starych ludzi pod byle pretekstem, aby pozbyć się kosztów. Przykładem może być zwolnienie pracownika Auchan za zjedzenie dwóch bułeczek z czekoladą (udało mu się skutecznie odwołać od tej decyzji). Zwolnienie to było dziełem ówczesnego personalnego firmy, Laurenta Pietraszewskiego. Francuz w trzecim pokoleniu, wiceprzewodniczący grupy przyjaźni francusko-polskiej, zastąpił Jean-Paula Delevoye’a na stanowisku pełnomocnika rządu do reformy emerytalnej.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Jak ma przebiegać III linia metra i kto ją zbuduje? Trzy warianty i pięć ofert budowy

W przetargu na opracowanie studium technicznego dla przebiegu III linii metra wpłynęło pięć ofert. Najtańsza oferta to 1,9 mln, najdroższa – ponad cztery mln zł brutto.

Jak informuje portal Onet Warszawa, budowa III linii warszawskiego metra na odcinku od stacji Stadion Narodowy do projektowanej stacji Gocław zaczyna nabierać realnych kształtów. Zwycięzca przetargu będzie musiał przeanalizować trzy warianty inwestycji i odpowiedzieć na najważniejsze pytania na jej temat. Ma też udzielić informacji o założeniach lokalizacyjnych, technicznych, własnościowych i szacunkowych kosztach.

Teraz oferty zostaną poddane ocenie. O wyborze zwycięzcy w 58% zdecyduje cena. Pozostałymi kryteriami oceny będą: doświadczenie koordynatora – 18%, doświadczenie analityka ruchu – 12%, planisty/urbanisty – sześć proc. oraz projektanta w branży konstrukcyjno-budowlanej – sześć proc.

Tak mówił w odpowiedzi udzielonej Onetowi, Kamil Dąbrowa, rzecznik prezydenta Warszawy. Przed otwarciem przetragu maksymalna cena, jaką Metro Warszawskie chcę na tę inwestycję przeznaczyć, została określona na 4 768 710 zł brutto. W niej musiało się zmieścić pięć biorących udział w przetargu firm. Najniższą cenę, w wysokości 1 906 500 zł brutto zaoferowało konsorcjum firm Egis Poland, Transeko i Egis Rail, a najwyższą 4 040 tys. 550 zł konsorcjum Infra Centrum Doradztwa i Instytutu Kolejnictwa. Między nimi plasują się konsorcja  Arcadis, IDOM Inżynieria, Architektura i Doradztwo oraz IDOM Consulting, Engineering, Architecture z 3 062 700 zł, Schuessler-Plan Inżynierzy z 3 661 341 zł oraz ILF Consulting Engineers Polska z 3 783 480 zł.

Obecnie przebieg „Etapu I – Praga „ ma trzy warianty: zgodny z wytycznymi zawartymi w Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego m.st. Warszawy (SUiKZP), zgodny z koncepcją prezydenta Rafała Trzaskowskiego oraz zaproponowaną przez autorów opracowania. Następnym etapem będą badania geologiczne, studium wykonalności, projekty koncepcyjne i projekty budowlane. W tej chwili nie wiadomo, kiedy mogłyby rozpocząć się prace terenowe.

A.P.

Paweł Bobołowicz oprowadza po wystawie w kijowskim metrze, która powstała z okazji 450-lecia Unii Lubelskiej

Paweł Bobołowicz poleca i zaprasza na wystawę z okazji 450-lecia Unii Lubelskiej, która ma miejsce w kijowskim metrze. Komentuje także ostatnie działania Zełenskiego, stawiające go w złym świetle.

 

 

Paweł Bobołowicz mówił o wystawie w kijowskim metrze, która powstała z okazji 450-lecia Unii Lubelskiej w Kijowie. Została przygotowana przez Instytut Polski w Kijowie. Rozmawiał także z Bartoszem Musiałowiczem – Radcą Ambasady RP na Ukrainie i dyrektor Instytutu Polski w Kijowie.

Sama wystawa składa się z części architektonicznej oraz zdjęciowej. W pierwszej z nich przedstawione zostały obiekty architektoniczne powstałe za czasów Unii Lubelskiej. Druga natomiast składa się ze zdjęć polskich i ukraińskich rekonstruktorów historycznych w strojach z epoki, przedstawiających różne stany społeczne zamieszkujące terytorium nowopowstałego państwa.

Wystawa dostępna jest na kijowskiej stacji metra „Złote Wrota” do 15 lipca br. Pomysłodawcą wystawy jest Bartosz Musiałowicz, funkcję kuratora pełni dr Radosław Sikora.

Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie

 

Gość Poranka WNET mówił także o oraz prawdziwej twarzy prezydenta Wołodomyra Zełenskiego – innej aniżeli tej z serialu „Sługa narodu”:

Przy wyborze Zełenskiego na prezydenta wielką rolę odegrał serial „Sługa narodu”, w którym grał on prostego człowieka, który zaczął rządzić Ukrainą i który przenosił zwyczajne zachowania zwykłego obywatela na funkcjonowanie kraju. Jednym z takich elementów była jazda na rowerze. W kapanii Zełenski mówił że nowy prezydent powinien byc inny niż dotychczas. Wielokrotnie wytykano także Poroszence fakt jazdy samochodem w ogromnej kolumnie rządowej. […] Oto wczoraj nowy zastępca szefa administracji prezydenta Jurij Kostiuk, będący współtwórcą scenariusza do „Sługi narodu” zapowiedział, że Zełenski do pracy na rowerze jeździć nie będzie. […] Ta informacja była mocno komentowana w sieciach społecznościowych, bo to kolejna rzecz pokazująca, że Zełenski daleki jest od swojego serialowego pierwowzoru, a jego działania coraz mocniej przypominają czyny jego poprzednika.

Posłuchaj całej audycji już teraz!

K.T. / A.M.K.