Cejrowski o sytuacji politycznej w USA: Prezydent, który ukradł wybory nie będzie szanowany przez naród

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” zapewnia, że wyborcy Donalda Trumpa zaakceptowaliby jego porażkę, gdyby mieli przekonanie co do uczciwości wyborów.

Wojciech Cejrowski krytykuje prezydenta Andrzeja Dudę i ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Raua za wysłanie Joe Bidenowi gratulacji z okazji wyboru na prezydenta Stanów Zjednoczonych:

Zgodnie z prawem nie wiemy kto wygrał. To nie media decydują o tym kto zostanie prezydentem USA. W żadnym stanie nie zakończono liczenia głosów. To co widzimy na ekranach telewizorów to jedynie przewidywania.

Podróżnik podkreśla, że do rozstrzygnięcia wyborów konieczne jest uznanie wyniku przez stronę przegraną. Dodatkowo, amerykański system wyborczy nakazuje ponowne przeliczenie głosów przy stosownie niskiej różnicy w poparciu dla obu kandydatów.

Niestety również FOX News przestał być stacją prawicową.

Gospodarz „Studia Dziki Zachód” podkreśla, że konserwatywni komentatorzy stacji Ruperta Murdocha są coraz bardziej w tej telewizji marginalizowani. Jak mówi:

Jestem pewien, że wyborcy Trumpa zaakceptowaliby jego uczciwą porażkę. Uczciwe zwycięstwo obecnego prezydenta zakończy się wywołaniem zamieszek przez Demokratów.

Wojciech Cejrowski podkreśla, że running mate Joe Bidena, Kamala Harris, jest „najbardziej komunistycznym senatorem w historii USA”, natomiast sam były wiceprezydent jest „sprytny, ale głupi”.

Jak zwraca uwagę rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego, nie wykryto żadnych nieprawidłowości korzystnych dla prezydenta Trumpa. Relacjonuje, że systemy komputerowe wielokrotnie błędnie zagregowały głosy oddane na Donalda Trumpa. Dodatkowo, na listy wyborców zapisywano nielegalnych imigrantów i osoby zmarłe.

Prezydent, który ukradł wybory nie będzie szanowny przez naród. To osłabi USA, na czym zależy Chinom.

Wojciech Cejrowski ocenia, że Stany Zjednoczone nadal są wymarzonym miejscem do życia, pomimo iż przestały być oazą całkowitej wolności.

Obecne wybory to wojna o aborcję. Dlaczego część obywateli USA ma być pozbawionych prawa do życia?

„PANOWANIE” ma zapewnić lewicy panowanie nad światem ???

Analiza danych wykryła, że w Pensylwanii 221 tys. głosów oddanych na Trumpa przepisano na Bidena. 941 tys. głosów na Trumpa skasowano.

 

Tweet Donalda Trumpa z wczoraj: „Program Dominion usunął 2,7 mln głosów Trumpa w całym kraju. Analiza danych wykryła, że w Pensylwanii 221 tys. głosów oddanych na Trumpa przepisano na Bidena. 941 tys. głosów na Trumpa skasowano. Stany używające systemu zbierania i liczenia głosów Dominion przerzuciły 435 tys. głosów oddanych na Trumpa na Bidena.”

Potwierdza to chyba w jakimś stopniu rewelacje Pieczenika, ponieważ dane te są dość precyzyjne, a w Pensylwanii nie rozpoczęto jeszcze o ile wiem powtórnego przeliczania głosów. Przypominam, że w Pensylwanii Biden „zwyciężył” 60.233 głosami.

Po raz kolejny powtarzam: Dzieje się, a nic nie jest jeszcze przesądzone.

Niezależnie od tego sąd w Pensylwanii zarządził odrzucenie wszystkich głosów nie posiadających potwierdzenia tożsamości.

Spodobał mi się komentarz zamieszczony przez fanpage Trumpa na Parler: „Martwi zazwyczaj nie głosują, ale jeżeli już to robią to głosują korespondencyjnie na Bidena!”.

Ponieważ żaden z kandydatów na senatorów w Georgii nie uzyskał wymaganej ilości głosów, w styczniu odbędą się run offy czyli dogrywki. Do zdobycia są dwa miejsca w Senacie. Republikanom, którzy obecnie mają już 50 głosów, brakuje tylko jednego do uzyskania przewagi, demokratom 3, więc republikanie raczej utrzymają Senat.

W Izbie Niższej Kongresu Demokraci mają jeszcze przewagę chociaż będzie ona niższa niż dotąd. Ciekawie wygląda jednak mapka wyników ostatnich wyborów, którą można zobaczyć na stronie NYT, klikając „Election/House”. USA wyglądają na niej jak wielka czerwona fala pomiędzy niebieskimi zachodnim i wschodnim wybrzeżem poprzetykana naprawdę nielicznymi niebieskimi wyspami i wysepkami.

Dopiero ta mapka uzmysłowiła mi skalę zwycięstwa GOP, zwłaszcza przy olbrzymiej dysproporcji środków, którymi obie partie dysponowały. Potwierdziła też moja ocenę nastrojów panujących w Ameryce i to, że zwycięstwo Bidena było po prostu NIEMOŻLIWE!

[related id= 129441 side=left]Zwolennicy Bidena, który „powołał” już specjalną jednostkę organizacyjną „task force” do zwalczania tzw. epidemii COVID, oczekują że jeszcze przed Świętem Dziękczynienia przedstawi już nazwiska pierwszych członków swojego gabinetu. Tymczasem ich faworyt narzeka, że bez zgody Trumpa nie może spotykać się z żadnymi agencjami rządowymi ani zapoznać z zastrzeżonymi informacjami. Zważywszy jego podejrzane relacje z Ukrainą, Rosją i, przede wszystkim, Chinami nie wydaje mi się to niewłaściwe ze strony Trumpa.

Korzystając z uprzejmości naszego słuchacza, pana Stanisława Zakrzewskiego, który przesłał mi poniższy tekst (jest to chyba materiał opracowany chyba przez G. Gorskiego i opublikowany na TT), przedstawię realny scenariusz nadchodzących wydarzeń związanych z wyborami .

1.Prawnicy D. Trumpa złożyli pozwy sądowe w sądach stanowych tam, gdzie prawdopodobnie doszło do sfałszowania wyborów przez Demokratów (Arizona, Nevada, Georgia, Płn. Karolina, Pennsylwania, Michigan i Wisconsin).

2.Sądy ustosunkowywać się będą do tych pozwów w ciągu kolejnych 10-14 dni (jedna lub dwie instancje + stanowe Sądy Najwyższe). Część tych wyroków będzie dla niego pozytywna, część nie (bo w przynajmniej w połowie tych stanów sądy są opanowane przez Demokratów).

3.Od niekorzystnych wyroków sądów stanowych, D. Trump odwoła się do Sądu Najwyższego i uzyska w ciągu ok. 7 – 10 odpowiednie nakazy skierowane do władz stanowych – Sąd Najwyższy będzie odwoływać się do precedensu z 2000 roku w sprawie Bush v. Gore).

4.W tym czasie komisje stanowe będą kontynuować liczenie głosów, a większość tych stanowych komisji będzie lekceważyć nakazy sądowe.

5.Stany muszą do 14 grudnia sformować swoje reprezentacje do Kolegium Elektorskiego i można przypuszczać, że Demokraci, idąc w zaparte – wyślą delegacje, nie bacząc na nakazy sądowe wedle „wyliczeń” przygotowanych przez CNN i AP.

6.Kolegium Elektorskie 14 grudnia dokona wyboru Bidena, nie bacząc na to, iż część stanowych grup elektorskich, głosować będzie bezprawnie.

TU ZACZYNA SIĘ ETAP DRUGI – zgodnie z ustawą z 1876 roku oraz 12 poprawką do konstytucji z 1804 roku :

7.Wyniki wyborów w stanach POTWIERDZA KONGRES na wspólnym posiedzeniu obu izb, które odbędzie się 6 stycznia.

8.Posiedzeniem połączonych izb kierować będzie wiceprezydent Mike Pence. Na pisemny i umotywowany wniosek jednego kongresmena i jednego senatora (łącznie) przewodniczący posiedzenia (wiceprezydent Pence) może potwierdzić nieprawidłowość stanowego certyfikatu. Jeśli owe certyfikaty będą sprzeczne z wyrokami i nakazami sądowymi, jest to raczej oczywiste.

9.Decyzja przewodniczącego izb NIE PODLEGA GŁOSOWANIU, bo tego nie przewiduje ani poprawka ani ustawa. W konsekwencji może to doprowadzić do sytuacji, w której część głosów elektorskich zostanie zakwestionowana, a żaden kandydat nie uzyska 270 głosów elektorskich.

10.Tu trzeba zastrzec, że sytuacji takiej nigdy nie było, a więc otwiera się tu przestrzeń do ukształtowania nowego precedensu konstytucyjnego.

11.Jeżeli okaże się, że tą drogą nie można potwierdzić wyboru prezydenta, bo nie uzyskał on wymaganej większości w kolegium elektorskim, to – I TO JEST NAJCIEKAWSZE:

12.Wyboru prezydenta dokonuje Izba Reprezentantów (contigent election). Jednak głosowanie nie odbywa się większością głosów członków Izby (czyli z 435 kongresmenów).

13.Głosowanie odbywa się stanami (czyli oddawanych jest 51 głosów) – każdy stan ma jeden głos i jaką on ma barwę decyduje to, która formacja ma większą ilość kongresmenów w tym stanie.

14.Na tę chwilę (w konsekwencji obecnych wyborów) Republikanie mają większość wśród kongresmenów z 28 stanów, Demokraci w 20; trzy stany nie mają większości którejś ze stron.

15.Ta procedura musi się zakończyć do 20 stycznia 2021 roku do północy. Jeżeli taki wybór nie zostanie przeprowadzony w tym terminie, prezydentem (acting president) zostanie …. speaker Izby Reprezentantów wybrany puja przy pomocy ulicy wywierać wpływ na sądy przez zwykłą większość w Izbie – a więc zapewne Nancy Pelosi.

Autor powyższego tekstu stwierdził, z czym zgadzam się w zupełności, że właśnie dlatego Demokraci wsparci przez MMP i Big Tech ogłosiły szybko „zwycięstwo” i próbują przy pomocy ulicy wywierać wpływ na sądy, grożąc wojną domową.

TT przyznał, że wprowadził specjalne oprogramowanie, które powoduje spowolnienie i zmniejszenie zasięgu tweetów, które przekazują informacje o potencjalnych oszustwach wyborczych, które oni określają jako „wprowadzające w błąd”.

Właśnie zasubskrybowałem „ReclaimTheNet” – portal będący odpowiednikiem TT dla wszyskich, którzy ponad wygodę i zasięgi cenią sobie wolność.

W innym wczorajszym tweecie Donald Trump napisał, że „największa różnicą pomiędzy wyborami 2020 a 2016 był @FoxNews”. Komentując gwałtowne spadki oglądalności Foxa, a włąściwie jej załamanie, stwierdził, że stacja zapomniała, że to co przyniosło jej sukces to współpraca/opowiedzenie się po stronie GOP!

Chodzą pogłoski, że Trump planuje uruchomienie swojego „imperium medialnego”, żeby pogrążyć Foxa. Przedsięwzięcie wystartowałoby jako kanał cyfrowy streamingujący online.

Ukazała się nowa karykatura Branco (Amerykanie przeciw ograniczeniom wprowadzanym przez rząd). Przedstawia bagienko fake news Swamp z napisami: NYT, abc, CNN, MSNBC, NPR WAPO, w którym grzęźnie po pachy dwóch dziennikarzy z FOXa: Wallace i Cavuto. Ściągają za sobą dużą niebieską płachtę z napisem: FOX News, która usiłują im wydrzeć: Ingraham, Tucker i Hannity stojący na stromym brzegu, nad którym powiewa flaga amerykańska. Wallace mówi, że wykonują jedynie polecenia z wyższego szczebla zarządzania.

 

Kolejne mocne wezwanie Diamond&Silk:

Amerykanie, dlaczego pozwalacie się prowadzić jak owce na rzeź?!

Wszyscy zapewne pamiętają, że praktycznie na drugi dzień po ogłoszeniu przez media zwycięstwa Bidena firma Pfizer ogłosiła wyprodukowanie skutecznej w 90% szczepionki przeciw COVID.

Raczej nie ulega wątpliwości, że miało to w umysłach i sercach ludzi, zarówno zwolenników jak przeciwników Demokratów, wzbudzić asocjację: Biden wygrał – jesteśmy bezpieczni!

Okazuje się, że szczepionka musi być przechowywana w temperaturze – 94 stopni Fahrenheita czyli, bagaatela, – 70 Celsjusza!

Nie sądzę, żeby tydzień temu Pfizer o tym nie wiedział, ale kto by sobie takimi drobiazgami zawracał głowę, kiedy trzeba pomóc Dziadzi Bidenowi!

Adam Becker

Wszystkie korespondencje Adama Beckera znajdują się tutaj 

Wojna zaczyna się często od akcji prewencyjnych i czasami się na nich szczęśliwie kończy!

Wszystko w tych wyborach było sfałszowane. Od gry na jedną bramkę 95% mediów, przez blokowanie informacji przez FB, TT i Google po dające olbrzymie możliwości nadużyć głosowanie korespondencyjne.


Zanim zacznę komentować bieżące wydarzenia chcę państwu podziękować w imieniu swoim i najlepszego Radia WNET  za słuchalność i wspieranie nas w niełatwej dzisiaj walce o przetrwanie myśli konserwatywnej i republikańskiej idei aktywnego społeczeństwa obywatelskiego. Za liczne głosy wsparcia i zwykłej sympatii, które nadają sens tej pracy i siły do jej wykonywania. Jeszcze raz dziękujemy! W komentarzach pod moimi nagraniami spotykam się z zarzutami, że jestem zbyt zaangażowany po jednej ze stron, co automatycznie podobno oznacza stronniczość oraz, może przede wszystkim zbytnią emocjonalność mojego przekazu.

Odpowiem na to krótko. Mam 65 lat i zbyt mało czasu mi pozostało, niezależnie od tego, że uważam, że czas ten zależy od Woli Bożej jedynie, żebym się nie angażował po stronie tego, co definiuję jako Dobro. Przekaz mój jest też głównie skierowany do tych, którzy podzielają moje poglądy oraz oczywiście do tych, którzy, mam nadzieję, dopiero zaczną je podzielać. Nie mam zamiaru dostosowywać się do zasad politycznej poprawności i starać się być obłym, żeby pozyskać większe zasięgi.

Nie mówię i nie będę mówił niczego, w co sam nie wierzę. Nie kłamię, choć oczywiście zdarzają mi się pomyłki lub niewłaściwe oceny, raczej w drobnych i nierzutujących na sens przekazu sprawach. Nie jestem tzw. ekspertem, których jest aż za dużo na świecie, ani „mędrcem” (bardzo podoba mi się w tym kontekście angielskie „pundit”), przekonanym o swojej nieomylności i
przemawiającym ex katedra. Dlatego też staram się dyskutować z odbiorcami mojego przekazu, na ile to jest oczywiście możliwe. Przyznaję i cieszę się, że jest to coraz trudniejsze z uwagi na rosnącą ilość Waszych komentarzy. Zbyt wiele czasu w swoim życiu poświęciłem głównie zarabianiu i wydawaniu pieniędzy, co nie przyniosło ani mnie, ani mojej
rodzinie niczego dobrego, żebym nie chciał walczyć o sprawy, które są według mnie tego warte. Tutaj przechodzę do zarzutu zbytniej emocjonalności.

Uważam, że toczymy wojnę, którą zresztą w tej chwili zdecydowanie przegrywamy i jest to ostatni moment, żeby próbować przynajmniej odwrócić przebieg ważnej, pewnie najważniejszej, bitwy, która pozwoli nam zacząć odzyskiwać utracone pozycje.

Przegrywamy ją niestety na własne życzenie, ponieważ zbyt często nie chcemy się wydać właśnie zbyt emocjonalni, śmieszni, szurowaci lub „politycznie niepoprawni”.

Daliśmy się zapędzić do getta behawioralnego, w którym obrona takich wartości jak Bóg, Ojczyzna, Honor (to moja kolejność wartości), przywrócenie pojęciom ich prawidłowych znaczeń, wolność wypowiedzi konserwatywnej wydaje się wręcz niedorzeczna i śmieszna, podczas gdy śmiertelnie poważnie traktowane
są próby „reedukacji” naszych dzieci przez trans płciowe indywidua z przysłowiowymi piórami w tyłkach.

[related id=128983 side=left]A skoro wojna to i emocje, które jej nieodmiennie towarzyszą!
Wracając jednak do naszych baranów, czyli wyborów prezydenckich w USA. Zarzucono mi wielokrotnie, że bronię przegranej sprawy, ponieważ wybory były uczciwe, a Biden wygrał z dużą przewagą 5 mln głosów. Po pierwsze: ilość oddanych głosów w amerykańskim systemie wyborczym nie do końca przekłada się na zwycięstwo, ponieważ przewaga głosów elektorskich w stanach słabiej zaludnionych może dać i tak zwycięstwo mimo wygranej w stanach gęsto zaludnionych. System jest na tyle mądry, że reguluje to w zmieniających się proporcjach.
Po drugie: jeszcze nie wygrał, ponieważ teraz rozpocznie się batalia sądowa, pewnie na poziomie kilku jurysdykcji.

Czterokrotnie już w historii USA prezydentem zostawał kandydat, który przegrał głosowanie powszechne. Al Gore, który wygrał z Georgem Bushem młodszym w 2000 roku i został ogłoszony, tak jak Biden dzisiaj, prezydentem elektem, dowiedział się przeszło miesiąc po wyborach 37 dni), że jednak nim nie zostanie.

Po trzecie: wszystko w tych wyborach było sfałszowane. Od gry na jedną bramkę 95% mediów, przez blokowanie informacji przez FB, TT i Google po dające olbrzymie możliwości nadużyć, głosowanie korespondencyjne z kompletnie szalbierczymi zasadami i uniemożliwienie nadzoru procesu liczenia głosów. Czy są dowody nadużyć? Liczne, które są przedstawiane, choć nie wszystkie ujawniane oraz cały czas dochodzą nowe.

Dla mnie, ale nie tylko, koronnym dowodem nieprawidłowości jest blokowanie kontroli dostępu do obserwacji liczenia oddanych głosów, wbrew prawu i mimo nakazu sądowego. Sędziom się to pewnie też nie spodoba.

Tak na logikę lub tzw. zdrowy chłopski rozum: czy gdyby wszystko było ok, uniemożliwialiby kontrolę? Na prawicowym portalu American Greatness można przeczytać, że wybory w Meksyku były bardziej uczciwe od tych teraz w USA. Jednak dalej uważam, że Donald J. Trump będzie prezydentem następne 4 lata. Ktoś na TT bardzo słusznie zauważył, że ci, którzy teraz w stanach i miastach rządzonych przez tzw. demokratów tańczą i świętują na ulicach, to ci sami, którzy mówili, że trzeba głosować korespondencyjnie ze względów bezpieczeństwa. Można zobaczyć na zdjęciach z tych parad oszustów Nancy Pelosi, jedną z najbardziej zakłamanych polityków, która wydawała się dotąd nie zdejmować maseczki nawet przy sikaniu, jak roześmiana od ucha do ucha bawi się w tłumie bezmaseczkowych zwolenników. Tak, to ci sami ludzie, którzy jeszcze kilka dni temu oskarżali Trumpa o organizowanie wieców wyborczych będących wylęgarnią śmiertelnie groźnej choroby. ’

Demokraci jeszcze nie wygrali, ale już grożą, że usuną Trumpa z Białego Domu siłą. Wierzę, że będą kolejnymi w długim
korowodzie tych, którzy przekonali się, że pycha kroczy przed upadkiem.

Wygląda na to, że trzeba będzie przenieść się z FOX na Newsmax. Zarzuty, że przedwczesne ogłoszenie wygranej Bidena w Arizonie znacznie skomplikowały sytuację Trumpa nie są chyba jednak nieuzasadnione, a moje przejęzyczenie/zbitka, w którym omyliłem Murdocha z Bloombergiem było być może prorocze.

FOX wbił praktycznie nóż w plecy Trumpowi, kiedy ten, nie spodziewając się z tej strony ataku, odwrócił się plecami. W nowym świetle stawia to zdaje się donację żony Murdocha Jerry Hall
w kwocie 0,5 mln dolarów na kampanię Bidena. Do tej chwili można to było traktować jako kaprys niezależnej kobiety, ale teraz jawi się raczej jako gra na dwa fronty a sytuacja z Arizoną jako przerzucenie w decydującym momencie sił na rzecz pozornego dotąd przeciwnika. FOX teraz stoi w jednym zgodnym rzędzie z CNN, NBC i MSNBC ogłaszając wygraną Bidena. W sobotę zdjęto z anteny (ponoć na razie na tydzień) popularny show sędzi Jeanine Pirro po tym jak zarząd stacji dowiedział się, że zamierza w tym
odcinku ujawnić oszustwa wyborcze Demokratów.
Wyborcy Trumpa się mobilizują. Niezależny portal społecznościowy Parler, na którym jestem od kilku tygodni, podwoił w ciągu kilku ostatnich dni liczbę subskrybentów do 2 mln. Rumbler, czyli prawicowy YT, wszedł do dziesiątki najbardziej popularnych aplikacji.

Czas na POWSTANIE! Zawalczyć przeciw tej kradzieży. Prezydent Trump obnażył to bagno, teraz czas by wyciągnął korek, żeby spuścić je do kanalizacji. Pomóżmy mu usunąć szczury, które zatkały rury!” – Diamond & Silk duet czarnoskórych bardzo popularnych na prawicy yotuberek.

Ludzie organizują się w uzbrojone grupy patrolujące swoje sąsiedztwo. Na razie jeszcze spokojnie. Jest to konieczne, ponieważ np. policja w Nowym Jorku zanotowała w październiku 120% wzrost ilości strzelanin w stosunku do października 2019. Demokraci rules! Kiedy okaże się, że przerżnęli wybory będzie się działo.

Głównym hasłem, pod którym organizują się zwolennicy Trumpa jest: FOX News i CNN nie będą decydowały o tym kto będzie prezydentam. To zadanie sądów”. Oraz Komitetu Elektorów oczywiście.

Na koniec najważniejsze. Od kilku dni w mediach społecznościowych pojawiały się informacje skierowane do Trumpeterów, czyli zwolenników Donalda Trumpa, żeby byli spokojni, ponieważ on na pewno ma jakiś plan. Jakieś 3 dni temu na TT pojawiła się informacja, że rząd umieścił na kartach do głosowania znaki wodne, które pozwolą na odrzucenie fałszywych głosów. Dzisiaj pan Maciej, jeden z naszych słuchaczy przesłał mi świetny materiał, któremu na pewno nie będzie łatwo teraz przebić się
przez firewalle mediów społecznościowych, ale ten stan długo nie potrwa. Dziękuję Panie Maćku. Materiał ten to wywiad, jakiego udzielił Owenowi Shroyerowi z Infowars, Steve Pieczenik pisarz, były wieloletni współpracownik Departamentu Stanu, określany czasem jako „top goverment insider”, czyli czołowy cywilny współpracownik rządowy. Pieczenik potwierdza krążące informacje twierdząc, że uzyskał dopiero teraz od tzw. służb zgodę na ich ujawnienie. W wywiadzie powiedział, że Donald Trump i jego ludzie odpowiedzialni za sprawy bezpieczeństwa narodowego od 2016 roku wiedzieli jak skorumpowany jest Joe Biden i Demokraci, oraz że zrobią wszystko, żeby oszukać wynik następnych wyborów. Dlatego też przygotowali ściśle tajną operację, która miała zdemaskować raz na zawsze ich działania.

W tajemnicy umieszczono na wszystkich legalnych i wydrukowanych przez rząd kartach do głosowania specjalny znak z kodem QRS, który pozwala śledzić dokładnie trasę i miejsce lokalizacji dosłownie każdej karty. Pewnie jest to jakiś blockchain używany w kryptowalutach.

Teraz właśnie odwraca się los oszukanych wyborów. To, że Trump wydawał się jakby przybity zaistniałą sytuacją było celowym działaniem. Zniknął na kilka dni, żeby przeciwnik w swej pozornej bezkarności i bezpodstawnie triumfujący odsłonił wszystkie swoje karty. Wtedy miał zostać zadany ostateczny cios. Dzieje się to właśnie teraz. Kilkadziesiąt godzin temu ok. 20 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej zostało w tajemnicy skierowane do 12 stanów, m.in. Waszyngton, Delaware, Teksas, Arizona, Alabama i innych.

Te wybory są pułapką, którą Trump zastawił na Demokratów. I ta pułapka właśnie się zatrzaskuje.

Więcej powiem Państwu w kolejnym komentarzu.

Czy jest to prawda? Nie wiem. Pieczenik jest znanym autorem bestselerów sensacyjnych. Kiedyś powiedziałbym, że tak, ale, znając historię 'Wojny światów”, czyli słuchowiska Orsona Wellesa o inwazji Marsjan na Ziemię, nadanego przeszło 80 lat temu, zachowuję ostrożność. Dowiemy się wkrótce, ponieważ jeżeli tak jest naprawdę, trudno będzie ukryć działanie w terenie 20 tys. żołnierzy!

Wszystkie korespondencje Adama Beckera znajdują się tutaj

 

Trump wyzywa Demokratów na Challenge

W stanach rządzonych przez tzw. Demokratów dzieją się naprawdę przedziwne rzeczy.

 

W Pensylwanii w Allegheny County jednym z najbardziej zaludnionych hrabstw, którego stolicą jest Pittsburgh, pracownicy odpowiedzialni za liczenie głosów wzięli sobie dzień wolnego mając do przeliczenia jeszcze 35 tys. głosów (czyli prawie dwa razy więcej niż zadecydowało o zwycięstwie Bidena w Wisconsin)!

Demokraci zdają sobie sprawę, że kraj jest na skraju wojny domowej, ale najwidoczniej na tym właśnie im zależy. Szef rady wykonawczej hrabstwa Rich Fitzgerald oświadczył, że liczenie będzie kontynuowane po południu w piątek lub na początku następnego tygodnia. Od razu przypomniał mi się szatniarz z „Misia” Barei.

Ok. 7 tys. kart do głosowania jest niewłaściwych i nie mogą być liczone bez nadzoru Republikanów, zgodnie z decyzją sadu federalnego wydaną dzisiaj. Drugie prawie 7 tys. kart jest „zniszczone w trakcie przesyłania lub otwierania”. Fitzgerald powiedział także, że prawdopodobnie jest jeszcze 10-15 tys. głosów niewyjętych z prowizorycznych urn wyborczych, które mogły być oddane w dniu elekcji, ale tego jeszcze nikt nie wie. Tym, którzy pamiętają jeszcze rządy komuny w Polsce tak jak ja, musi wydawać się dziwna zbieżność działań tzw. demokratów z US z systemem pracy urzędników w PRL.

Nie ma wątpliwości, że przy tym kursie rozpoczętym niestety przez tzw. Republikanina Georga Busha młodszego, zdecydowanie najgorszego republikańskiego prezydenta, dzielnie kontynuowanego później przez Obamę, przerwanie prezydentury Trumpa i 4 lata rządów tzw. Demokratów zrobiłyby z USA socjalistyczne piekiełko.

Wszystko to dzieje się w stanie, w którym w 2016 zadecydował się wybór Trumpa, w sytuacji, kiedy USA stoją praktycznie na skraju wojny domowej. Demokraci dzielnie wcielają w życie powiedzenie kokoty Ludwika XV, madame de Pompadour sprzed przeszło dwustu lat: „Po nas choćby potop”. Rzecz w tym, że potop przyszedł w postaci Rewolucji Francuskiej.

Do mediów oskarżanych o wspieranie Bidena dołączył FOX za przedwczesne ogłoszenie zwycięstwa w Arizonie. Do chwili ogłoszenia przez FOX jego zwycięstwa, Trump prowadził we wszystkich tzw. swing states, po jego ogłoszeniu liczenie głosów w tych stanach przerwano. Kiedy je wznowiono rano, raptownie zaczęła rosnąć liczba głosów oddanych na Bidena.

W Maricopa County, Arizona, przed centrum wyborczym, w którym pozostało do podliczenia prawie 300 tys. głosów, tłum zwolenników Trumpa w spokoju protestuje przeciw nieprawidłowościom wyborczym. Jakże inaczej niż tzw. zwolennicy demokracji z Antify czy BLM.

Zwolennicy Trumpa wyszli na ulice w całym kraju, w pokojowych na razie głównie protestach.Gromadzą się wokół biur liczących głosy i domagają się zatrzymania liczenia głosów. Nie wpływa to jednak na decyzje nadzorujących procesy liczenia i jest ono kontynuowane.

Policja stanowa Michigan znalazła podobno na wysypisku 80 tys. głosów oddanych na Trumpa! Piszę podobno, ponieważ w internecie krąży mnóstwo nieprawdziwych informacji, często wysyłanych przez zwolenników Bidena, po to żeby wykazywać później szurię Trumpeterów. Biden w Michigan zwyciężył 145 tys. głosów przy 5,5 mln oddanych głosów. Takie 80 tys. głosów z wysypiska zmieniłyby wynik wyborów!

Demokraci potrafią jedno: wskrzeszać ludzi. W Michigan zagłosowała kolejna nieżyjąca osoba, tym razem 118-letni William Bradley, o którym wszyscy, łącznie z rodziną, myśleli, że zmarł w 1984 roku.

W Wisconsin jeszcze wieczorem w dniu wyborów prowadził Trump. Rano gwałtownie wzrosła liczba głosów oddanych na Bidena. Milwaukee podało, że w głosowaniu wzięło udział 84% uprawnionych, co jest możliwe, ale bardzo mało prawdopodobne. W 16 okręgach wyborczych Milwaukee Trump otrzymał 15 lub mniej głosów. Na 7389 zarejestrowanych wyborców w okręgach tych na Trumpa oddano tylko 151 głosów. Osiem okręgów odnotowało frekwencją 100% lub wyższą, a 80 innych 90-99%.

Donald Trump znaczne poszerzył swój elektorat wśród niebiałych społeczności. Jeszcze lepiej to wygląda w przypadku Native American, czyli Indian. Przykładem może być Robson County w Płn. Karolinie, w którym stanowią większość wyborców. W 2012 na Obamę głosowało 59,4% a na Romneya 39,2%. Teraz Na Trumpa oddało głosy 69,1% a na Bidena 30,1% głosujących.

W wielu punktach podliczanie głosów wprowadzono przekaz live stream.

Sztab Trumpa poniósł, co było do przewidzenia, dwie porażki w sądach stanowych Michigan i Georgii w sprawie przerwania liczenia głosów w tych stanach z powodu nadużyć. Do przewidzenia, ponieważ sądy stanowe, poza tradycyjnie od lat republikańskimi stanami, są opanowane przez sędziów nominowanych przez Demokratów.

W Georgii, gdzie Trump prowadził cały czas, nastąpił dość nieoczekiwany zwrot. Biden zrównał się z Trumpem procentowo: 49,4: 49,4%, ale o ile jeszcze trzy godziny temu Trump prowadził 1,2 tys. głosów to teraz Biden wyprzedził go o niecały tysiąc głosów.

Człowiek uczy się całe życie. Myślałem, że w działce mediów nie ma nic gorszego niż Gazeta Wyborcza i TVN, ale przy kampanii wyborczej w USA przekonałem się, że New York Times i CNN nie pozostają w tyle.

 

Prezydent Donald Trump wygłosił przemówienie z Białego Domu.
Przytoczę ją w obszernych fragmentach jako odpowiedź na zarzuty często podawane w komentarzach zwolenników Bidena, którzy twierdzą, że zarówno Trump jak i jego zwolennicy nie potrafimy się pogodzić z przegraną i wynikiem demokratycznego procesu wyborczego. To zdecydowanie nieprawda. Od tygodni mówiłem o niebezpieczeństwie wynikającym z wprowadzeniem przez Demokratów głosowania korespondencyjnego właśnie w celu sfałszowania wyniku wyborów. Od miesięcy wydarzały się rzeczy, które o tym ostrzegały. Znajdowane były dziesiątki tysięcy kart do głosowania w miejscach, w których nie powinno ich być. Zgłaszane były nagminne umieszczania na listach wyborczych tysięcy osób od dawna nieżyjących. Do domów, w których mieszkało 1-2 lokatorów przysyłano po kilkanaście kart do głosowania. To tylko kilka przykładów. Czym innym jest akceptacja wyniku wyborczego, nawet jeżeli jest dla nas niekorzystny, a czym innym akceptacja ewidentnego fałszerstwa. Fałszerstwa niepolegającego na podrobieniu czeku, co może zrujnować jedną osobę czy rodzinę, ale mającego ukraść wolność setkom milionów ludzi na całym świecie. Na to nie może być zgody.

Mam nadzieję, że tak jak prawie 250 lat temu „bostońska herbatka” zapoczątkowała Rewolucję Amerykańską, jedyną jak dotąd rewolucję, która dała ludziom wolność, zamiast ją odbierać, tak teraz niezgoda na to oszustwo doprowadzi do złamania systemu, który krok po kroku, pozornie niezauważalnie, od dekad odbiera nam wolność i prawo wyboru kierunku rozwoju przyszłości.

Prezydent przedstawił najnowsze efekty działań gabinetu na rzecz ochrony niezależności niezwykle ważnych wyborów. Stwierdził, że gdyby policzyć tylko prawidłowe głosy wygrywa w cuglach. Wzięcie pod uwagę głosów nieprawidłowych sprawia, że próbuje się ukraść te wybory. Chodzi o głosy „oddane” po terminie, a jest ich dużo.

Zdecydowanie wygrałem w wielu krytycznych stanach, odniosłem duże zwycięstwa na Florydzie, w Ohio, Iowa, Indianie i wielu innych. Wygraliśmy tam i w wielu innych miejscach mimo niespotykanych dotąd prób zakłócenia wyborów/wpłynięcia na ich wynik ze strony dużych mediów, dużych pieniędzy i big tech” (big media, big money and big tech).

Osiągnęliśmy historyczny wynik. Sondaże się nie sprawdziły. Nie było przewidywanej 'błękitnej fali’. To była bzdura, głoszona, aby nas stłamsić. Zamiast tego była czerwona fala……
Utrzymaliśmy Senat, chociaż mieliśmy do obrony dwa razy więcej miejsc niż Demokraci. Co więcej, w trudniejszych miejscach….. Demokraci wydali 200 mln $ tylko na same wybory senackie w dwóch stanach: Płd. Karolinie i Kentucky. Wydali i ….. przegrali!

W skali kraju sponsorami kampanii naszych przeciwników byli bankierzy i specjalne grupy interesów. Naszymi policjanci, farmerzy, zwykli obywatele. Mimo to po raz pierwszy nie straciliśmy żadnego głosu w Kongresie, nie tylko nie straciliśmy, ale nawet zyskaliśmy.

To także rok Kobiet Republikańskich. Więcej kobiet zostało wybranych do Kongresu z ramienia Partii Republikańskiej niż kiedykolwiek wcześniej. To wielkie osiągnięcie. Uzyskałem największe poparcie od 60 lat wśród niebiałych społeczności wszelkich ras.

Demokraci wydają się dziś być partią wielkich sponsorów, wielkich mediów i big tech. Republikanie stali się partią robotników. Także, w co wierzę, partią włączenia ludzi w nurt życia społecznego i politycznego.
Wszyscy zobaczyli, że sondaże wielkich mediów miały zakłócić proces wyborczy, wpłynąć na niego w pełnym znaczeniu tego słowa, przez potężne siły interesów.

Powstały, żeby zatrzymać naszych wyborców w domach, tworząc iluzję, że to czas Bidena oraz ograniczyć nasze możliwości zbierania funduszy. Nigdy wcześniej nie działo się to w takim nasileniu.

Zostało teraz tylko kilka stanów, które mogą zadecydować o wyniku wyborów. Cała administracja obsługująca proces głosowania jest w nich zarządzana przez Demokratów. W rzeczywistości wygrywaliśmy i mieliśmy dużą przewagę. Nagle nasza przewaga zaczęła się „w cudowny sposób” ulatniać tajemniczo i nie pozwolono nam wprowadzić swoich obserwatorów. Poszliśmy do sądu i uzyskaliśmy nakaz, który pozwalał nam na nadzór procesu liczenia głosów, ale kiedy nasi obserwatorzy zjawili się w miejscach liczenia głosów w dalszym ciągu ich nie dopuszczono do bezpośredniego nadzoru. Mieli przebywać 20-30 metrów od budynków, na zewnątrz obserwując ludzi wewnątrz.

Wygraliśmy tę sprawę. Wygraliśmy wiele spraw i wiele jest w toku….. Jak mówiłem wielokrotnie, głosowanie korespondencyjne zniszczy nasz system….. Teraz system stał się skorumpowany, ponieważ korumpuje ludzi, nawet jeżeli z natury nie byli – bo jest to zbyt łatwe! Demokraci działają tak: Policzmy ilu głosów nam brakuje do wygranej, a późnej je znajdźmy. I potem znajdują!

Tak było w Płn. Karolinie, prowadziliśmy z dużą przewagą i nagle ta przewaga znikła! Dlaczego? O, popatrzcie, jeszcze gdzieś znaleźliśmy parę tysięcy głosów!
Zadziwiające jak te głosy oddawane drogą pocztową są jednostronne. Wiem, że będzie ich zawsze więcej dla Demokratów, ale one są całkowicie jednostronne”.

[Mój komentarz. Były rzeczywiście przypadki, kiedy po rozpoczęciu liczenia głosów nadesłanych drogą pocztową lub ze skrzynek na głosy, doliczano Bidenowi kolejno kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt tysięcy głosów na Bidena, 0 dla Trumpa, co jest matematycznie nieprawdopodobne]

„Weźmy przykład Georgii, gdzie prowadziłem z dużą przewagą, a nagle zacząłem tracić tak, że grozi mi porażka. Wygraliśmy w sądzie nakaz dopuszczenia do obserwowania procesu liczenia głosów. Demokratyczny aparat nadzorujący liczenie odwołał się od tej decyzji. Dlaczego? Przecież my tylko chcemy obserwować to, co i jak liczą.

W tej samej Georgii rura wybuchła daleko od miejsca liczenia głosów, kompletne bez wpływu na lokalizację, ale przerwali liczenie na 4 godziny i zaczęły się dziać dziwne rzeczy.
Jesteśmy na dobrej drodze do wygrania w Arizonie.

Naszym celem jest obrona integralności wyborów. Nie możemy pozwolić aby korupcja ukradła nam tak ważne wybory. Nie możemy nikomu pozwolić uciszać naszych wyborców i fabrykować wyników. Próbują to robić Detroit i Filadelfia, znane jako dwa z najbardziej skorumpowanych miast.

[related id= 128839 side=left]W Pensylwanii Demokraci odwołali się od wyroku pozwalającemu nam obserwować proces liczenia głosów. Nie chcą, żeby ktoś ich obserwował. Dlaczego? Nie ma żadnego rzetelnego powodu, poza oczywistym, że próbują popełnić oszustwo. To nie ulega wątpliwości.
W Pensylwanii, gdzie nakazem sądu dostaliśmy prawo nadzoru nad liczeniem głosów, nie wpuszczono nas do budynków, więc nasi ludzie zaczęli obserwować co się dzieje w środku przez lornetki. Wtedy zakleili okna papierem.
W 11 okręgu wyborczym w Georgii głosy powinny być w dniu elekcji, nie było ich, dostarczono je już po dniu wyborów. Przywódcy Demokratów nigdy nie wierzyli, że mogą wygrać wybory uczciwie, dlatego wprowadzili głosowanie pocztowe. Wysłali dziesiątki milionów kart bez żadnej weryfikacji…..
To bez precedensu w historii Ameryki. Mimo wieloletniego twierdzenia, że troszczą się o bezpieczeństwo wyborów, odmówili wprowadzeniu jakichkolwiek wymagań odnośnie weryfikacji podpisów, identyfikacji czy nawet tego, czy ktoś jest zdolny, czy niezdolny do głosowania.
Nadzorujący proces liczenia głosów w Pensylwanii i innych kluczowych stanach są częścią skorumpowanej maszyny demokratycznej. Partyzanci z Partii Demokratycznej zezwalają na przesyłanie głosów do 3 dni po terminie wyborów. Liczą je, nawet jeżeli nie mają stempli pocztowych ani żadnej weryfikacji.

Podobnie w Detroit, gdzie nasi obserwatorzy starający się nadzorować pracę komisji, stwierdzili że pracujący przy liczeniu duplikowali karty, ale kiedy usiłowali przyjrzeć się temu z bliska uniemożliwiono im to.
Jeden z większych punktów liczących głosy w Detroit zakrył znów okna płytami,  aby nikt nie mógł obserwować co dzieje się w środku.

Stawiam Joemu i Demokratom wyzwanie. Policzymy tylko prawidłowe/legalne głosy. Ponieważ oni mówią tylko o „głosach” uważam, że powinni używać określenia „prawidłowe głosy”. Niech powiedzą: „Chcemy, żeby wszystkie prawidłowe głosy były policzone!”. Ja też chcę, żeby wszystkie prawidłowe głosy były policzone. Chcemy otwartości i przejrzystości – żadnych sekretnych pokojów, w których liczy się głosy, żadnych tajemniczych/dziwnych głosów, żadnych nieważnych głosów dostarczonych po dniu wyborów.

Jest Dzień Wyborów, prawo stanowi tutaj bardzo jasno i wyraźne. Nie ma głosów dostarczanych po tym dniu. Proces wyborów ma być uczciwy. To ważne, chcemy uczciwego liczenia i chcemy powrotu uczciwych ludzi do tego procesu, ponieważ to bardzo ważna praca.

To jest właściwa droga, jaką ten kraj zamierza wygrać. To droga, którą Stany Zjednoczone wygrają. Myślimy, że wygramy łatwo te wybory. Będzie dużo sporów sądowych, ponieważ mamy tak dużo przykładów, dowodów nieprawidłowości. Może skończy się to w Sądzie Najwyższym. Zobaczymy. Nie damy sobie ukraść tych wyborów.

Mówiłem od miesięcy, że wybory korespondencyjne będą katastrofą. Już lokalne wybory przeprowadzane tą drogą były katastrofą. Teraz mamy wersję ogólnokrajową, naprawdę dużą i to z dnia na dzień staje się gorsze. Słyszymy historie, które wydają się horrorami politycznymi.
Nie możemy pozwolić, żeby to wydarzyło się Stanom Zjednoczonym Ameryki.

To nie kwestia tego, kto wygra – Republikanie, Demokraci, Joe czy ja. Nie możemy pozwolić, żeby takie rzeczy przydarzały się naszemu krajowi. Nie możemy się dyskredytować pozwalając, żeby coś takiego się działo.

Szczęśliwie się to wyjaśni, może już wkrótce, mam nadzieję, że wkrótce. Pewnie czeka nas batalia sądowa. Jak wiecie zaskarżyłem niektóre stany i Biden zrobił to samo. Czuję, że sędziowie mają zasady, którymi się kierują. Jest mnóstwo krętactw i musimy się temu w naszym kraju przeciwstawić”.

Adam Becker

Wszystkie korespondencje Adama Beckera znajdują się tutaj

Jastrzębski: Postawa Macrona-obrońcy świeckości daje pewnym przywódcom muzułmańskich państw poparciem społecznym

W kontekście karykatur Muhammada i wypowiedzi Macrona, Prezydent Egiptu As-Sisi powiedział, że wolność wypowiedzi musi być ograniczona, gdy dochodzi do krzywdzenia uczuć ponad półtora miliarda osób.

Al-Jazeera

  1. Erdogan i As-Sisi krytykują Macrona i karykatury Muhammada

Prezydent Egiptu ‘Abd Al-Fattah As-Sisi skrytykował karykatury Proroka Muhammada oraz podkreślił konieczność zaprzestania krzywdzenia uczuć Muzułmanów. W międzyczasie Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan określił politykę Prezydenta Francji Emmanuel Macrona jako złą i odrażającą oraz oskarżył Zachód o działania zmierzające do przywrócenia krucjat.

W środę prezydent Egiptu powiedział, że wolność wypowiedzi musi być ograniczona, gdy dochodzi do krzywdzenia uczuć ponad półtora miliarda osób. As-Sisi dodał, że potępia „jakąkolwiek wrogą czy terrorystyczną działalność… realizowaną pod sloganem obrony wiary lub za zasłoną świętych symboli religijnych”.

– Ludzie mają prawo wyrażać, co dzieje się w ich umysłach, lecz taka ekspresja musi się zatrzymać, gdy dochodzi do ranienia uczuć ponad półtora miliona osób. Dość już krzywdzenia nas Muzułmanów– powiedział As-Sisi.

Ze swojej strony Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan ponowił swoją krytykę wobec Prezydenta Francji Emmanuela Macrona za jego bronienie wspomnianych karykatur i wypowiedzi, w których francuski lider stwierdził, że islam przeżywa kryzys w różnych zakątkach świata.

W środę Erdogan powiedział, że „ogólnie rzecz ujmując, Francja i Europa nie zasługują na taką złą, prowokującą i odrażającą politykę, jaką uskutecznia Macron i jemu podobni”.

Erdogan oskarżył również kraje Zachodu walczące z Islamem o to, że chcą „powrotu krucjat” i dodał: „Stanąć w oboronie Proroka w obliczu ataków na niego przeprowadzanych jest dla nas kwestią honoru”. Prezydent Turcji ostro skrytykował także karykaturę samego siebie opublikowaną przez francuskie czasopismo satyryczne „Charlie Hebdo”, określając tęże karykaturę jako „żałosny atak… drani”.

Wcześniej turecki parlament potępił wypowiedzi Emmanuela Macrona. Ponadto, 4 partie tureckie, to jest rządząca AK Parti, Republikańska Partia Ludowa (‎CHP), Partia Narodowego Działania (MHP) i Dobra Partia (İyi Parti) podpisały wspólne oświadczenie, wzywając liderów, polityków i artystów Zachodu do sprzeciwienia się prowokacjom i obrazom wobec islamu i Proroka Muhammada. Partie podkreśliły, że wypowiedzi Macrona doprowadzą do wybuchu konfliktów, które w głęboko negatywny sposób wpłyną na wszystkich ludzi i religie.


Komentarz: komentarze prezydentów Egiptu i Turcji odnoszą się do ostrych słów Prezydenta Francji Emmanuela Macrona wypowiedzianych w kontekście zabójstwa poprzez dekapitację francuskiego nauczyciela poziomu szkoły średniej Saumela Patiego. Paty został zamordowany tuż po prowadzonej przez siebie lekcji wolności słowa, podczas której pokazywał uczniom karykatury Muhammada autorstwa brukowca Charlie Hebdo. Zabójcą okazał się 18-letni muzułmanin i uchodźca z Czeczenii Abdoullakh Abouyedovich Anzorov. Sprawca został zastrzelony przez policję niedługo po dokonaniu morderstwa.

Macron zdecydował się jednak bronić karykatur oraz wolności słowa. Taką postawą sprowokował sweg głównego rywala na Bliskim Wschodzie Prezydenta Turcji Erdogana, który wezwał w poniedziałek do całkowitego bojkotu francuskich produktów. Na to francuska dyplomacja odpowiedziała wezwaniem skierowanym do rządów obcych państw, aby te ukróciły nawoływania radykalnej mniejszości do bojkotu. Francuskie ministerstwo spraw zagranicznych oświadczyło także, że sporadycznie wrogie, antyfrancuskie manifestacje muszą się skończyć.

Prócz Turcji i Egiptu również Iran, Jordania i Kuwejt skrytykowały ponowną publikację karykatur Muhammada, które pierwotnie ukazawszy się w brukowcu Charlie Hebdo, doprowadziły do ataku terrorystycznego na tęże redakcję w 2015 roku.

Pamiętne już stwierdzenie Macrona o „islamie przeżywającym kryzys we wszystkich zakątkach świata” zostało skomentowane przez czołową uczelnię muzułmańską Uniwersytet Al-Azhar w Kairze jako „rasistowskie”.

W Katarze niektóre firmy kateringowe ogłosiły, że usunęły francuskie produkty ze swojej oferty. Ponadto, na Uniwersytecie Katarskim „z powodu celowego ataku na islam i jego symbole” został odwołany planowany tydzień francuski.

W Kuwejcie francuski ser La Vache Qui Rit i Babybel zostały usunięte z ofert sklepów. Nieoficjalnie informuje się o tym, że 430 kuwejckich agencji podróży zawiesiło podróże do Francji.

Tymczasem pakistański Premier Imran Khan oskarżył Macrona, że „atakuje islam” i nakłania do publikacji karykatur Proroka Muhammada.

Jednak dzisiejsze zabójstwo trzech osób w bazylice Notre Dame w Nicei zdaje się pokazywać, że bezkompromisowe podejście Macrona przynosi skutki przeciwne do zamierzonych.

Jedna z osób, to jest emerytka, znajdujących się w kościele podczas zamachu została dosłownie zdekapitowana. Mer Nicei Christian Estrosi nazwał zdarzenie przejawem „islamo-faszyzmu” i dodał, że sprawca ,,bez końca krzyczał 'Allahu Akbar'”.

Mer Estrosi zaapelował również o zamknięcie kościołów oraz miejsc użyteczności publicznej w związku z zagrożeniem terrorystycznym.

Castex podkreślił w swoim wystąpieniu, że ryzyko kolejnych ataków terrorystycznych w kraju jest wysokie.

Dowody antyfrancuskiej przemocy znalazły się też w Arabii Saudyjskiej, gdzie mężczyzna ranił strażnika konsulatu Francji w Dżuddzie na zachodzie kraju, kilkadziesiąt kilometrów od Mekki. Sprawca został aresztowany — poinformowały państwowe media saudyjskie.

Zraniony funkcjonariusz został przewieziony do szpitala, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

„Ambasada Francji stanowczo potępia ten wymierzony w placówkę dyplomatyczną atak, którego nic nie może usprawiedliwiać” – przekazano w komunikacie.

Specjalna jednostka policji zajmująca się ochroną dyplomatów aresztowała sprawcę ataku, którym był ok. 40-letni Saudyjczyk – donosi saudyjska agencja prasowa, cytując rzecznika policji. Nie podano dalszych szczegółów dotyczących zdarzenia.

Opisasne przeze mnie wydarzenia są dowodem na to, że kategoryczna postawa Macrona i jego stawanie w obronie świeckości francuskiego państwa podjudzają zradykalizowane środowiska muzułmańskie i służą muzułmańskim przywódcom do mobilizowania poparcia społecznego wewnątrz własnych państw. Natomiast sam Macron musi się liczyć z tym, że im sroższa odpowiedź na zbrodnie dokonywane przez radykalnych muzułmanów, tym większa nieufność muzułmanów we Francji. Nieufność, która w obliczu trudności gospodarczych związanych z pandemicznym lockdownem może przerodzić się w zamieszki i chaos. A jeśli o muzułmańskich radykałów chodzi, to należy pamiętać, że religia często stanowi pretekst do zbrodniczych działań organizacji realizujących kryminalnych parających się zbrodniczymi działaniami takimi jak handel narkotykami czy ludźmi. Każda religia posiada potencjał przemocy.


Al-Arabiya

  1. Waszyngton uprzedza, że jeśli irańskie rakiety dotrą do Wenezueli, to USA je zniszczą

Specjalny Przedstawiciel USA do spraw Iranu i Wenezueli Elliott Abrams ostrzegł, że USA zniszczą jakiekolwiek rakiety dalekiego zasięgu, które Iran wyśle Wenezueli. W poniedziałek Abrams powiedział kanałowi Fox News, że administracja Donalda Trumpa „dołoży wszelkich starań”, aby uniknąć tego rodzaju sytuacji. Jeśli jednak wspomniana broń dotrze do karaibskiego kraju, „to zostanie wyeliminowana na jego terytorium”.

Pomimo że liczne media zaznaczały, iż Teheran i Carakas nie łączy żadna umowa nuklearna, a Iran jedynie wyraził swą gotowość do sprzedania rakiet dalekiego zasięgu, to Wenezuela stanowi wiarygodnego nabywcę, albowiem to właśnie odizolowanie obu reżimów od świata czyni z nich naturalnych partnerów, zwłaszcza że Wenezuela płaci Iranowi w złocie za dostawy benzyny.

Amerykański polityk podkreślił, że z każdym transportem złota do Iranu Wenezuelczycy tracą możliwość zakupu pożywienia i leków.

Abrams przypomniał, że Iran wysyłał w przeszłości rakiety buntowniczym Hutim w Jemenie.

– Wiemy, że Iran jest gotowy zrobić to samo z Wenezuelą i dwoma innymi potencjalnymi nabywcami… Każda dostawa irańskiej broni wstrząsa stabilnością Ameryki Południowej i regionu karaibskiego, a także stanowi zagrożenie zwłaszcza dla sąsiadów Wenezueli, to jest Brazylii, Kolumbii i Gujany – powiedział Abrams.

Middle East Eye

  1. Zjednoczone Emiraty Arabskie jako pierwsze arabskie państwo otwierają konsulat w kontrolowanej przez Maroko Zachodniej Saharze

Zjednoczone Emiraty Arabskie będą pierwszym arabskim państwem, jakie otworzy konsulat w kontrolowanej przez Maroko Saharze Zachodniej. Konsulat zostanie otwarty w największym mieście Sahary Zachodniej Al-’Ujun, zwanym również Laâyoune.

Podczas rozmowy z Księciem Koronnym Abu Dhabi Mohammedem bin Zayedem Al Nahyanem Jego Wysokość Król Maroka Mohammed VI uznał decyzję ZEA za ,,historyczną”, poinformował Marokański Dwór Królewski.

Decyzja o utworzeniu konsulatu została ogłoszona kilka dni od deklaracji Abu Dhabi o poparciu dla marokańskiej kontroli nad Saharą Zachodnią.

Becker: Trump zaapelował o głosowanie bezpośrednie i kontrolę procesu wyborczego

Na wiecu w Prescott prezydent stwierdził, że jest już zmęczony pandemią, a właściwie histerią, którą rozpętano wokół niej rozpętano.

Wczoraj Donald Trump odbył dwa wiece wyborcze w rządzonej przez Republikanów Arizonie.

Prescott. Tym razem, Trump przyleciał nie swoim wspaniałym Jumbo Jetem Air Force One, tylko helikopterem marynarki wojennej.

Na wstępie pozdrowił tłum ludzi czekający na niego od kilku godzin w upale i powiedział, że dzień wcześniej na wiecu Bidena w Pensylwanii było 7 osób! Przypomniał poprzednie wybory i notowania dające pewne zwycięstwo Hillary Clinton i skonfrontował z wieczorem wyborczym, kiedy to ogłaszano jego zwycięstwo w poszczególnych stanach i końcową wygraną.

Powiedział, że jest pewny zwycięstwa a jedyną rzeczą, której się obawia są możliwe oszustwa przy głosowaniu korespondencyjnym. Zaapelował o głosowanie bezpośrednie i kontrolę procesu głosowania, sprawdzanie każdego głosu.

Stwierdził, że jest już zmęczony pandemią, a właściwie histerią, którą rozpętano wokół epidemii. Dał za przykład przekaz CNN straszący ludzi nieustannie. On sam jest przykładem, że zagrożenie jest wyolbrzymione, ponieważ po terapii czuje się o wiele lepiej niż wcześniej, czuje się jak superman. Powiedział, że terapia wzmacniająca, którą przeszedł powinna być dostępna dla każdego. Kolejny raz podkreślił, że jest przeciwnikiem lockdownu, który obowiązuje w miastach i stanach rządzonych głównie przez Demokratów, które nazwał upadłymi. „Oni nie chcą, żeby im się powiodło, pragną porażki”. To czego ludzie potrzebują to zjednoczenia się w dążeniu do sukcesu i powrotu do normalności. Po raz kolejny zapewnił, że przyszły rok będzie najlepszym w historii, jeżeli wygra wybory. Jeszcze obniży podatki dla klasy średniej, w przeciwieństwie do Bidena, który zapowiedział ich podniesienie. Demokratów nazwał radykalnymi lewicowymi szaleńcami. Wyborcy mają wybór pomiędzy Trump Recovery i Biden Depression, pomiędzy spełnianiem się amerykańskiego marzenia a całkowitym socjalistycznym koszmarem.

Biden chciałby wprowadzić lockdown w całym kraju, podobnie jak dr Fauci, ale wcześniej, kiedy Trump wprowadził blokadę dla odwiedzających z Chin, zarówno Biden jak Fauci byli temu przeciwni, choć według Trumpa ocaliło to życie tysięcy ludzi.

Fauci był przeciwny maseczkom, teraz każe je zakładać – szaleństwo.

Ponownie przypomniał o korupcji Joe Bidena i rodziny Bidenów, którzy dzięki jego pozycji nielegalnie dorobili się milionów, porównał Huntera Bidena ze swoimi dziećmi i podkreślił, że jest jedynym prezydentem, który za swoja pracę nie pobiera wynagrodzenia. Zaprosił na mównicę swoja piękną rzecznik prasową, Kayleigh McEnany, która właśnie skończyła kwarantannę. Kayleigh, blondynka w jaskrawo czerwonej dopasowanej sukni, w słońcu Arizony wyglądała po prostu olśniewająco! Trudno byłoby się domyślić, że niedawno zarażona była śmiertelnym ponoć wirusem. Zaapelowała do publiczności: „Z waszą pomocą pokonamy social media, pokonamy media, ponieważ mamy ze sobą największego wojownika i prezydenta Donalda J. Trumpa!”

Zwyczajowo już Trump zrobił sobie kilka żartów z, jak to określił, niepełnosprawnego psychicznie Bidena. Zaprosił na mównicę gubernatora Arizony Douga Ducey i senator Marthę McSully a później poprosił o wsparcie i głosowanie na kandydatów Republikanów do Kongresu/Senatu.

Tucson. Tym razem znów Air Force One.

Ten sam stan, podobne wystąpienia. Zapewnienie otwarcia kraju, gospodarki i szkół w przy wygranej Republikanów. Podkreślenie, że zwycięstwo Bidena to zwycięstwo Chin i przejęcie USA przez Chiny. Trump podkreślił swój wkład w umacnianie bardzo dużej w USA społeczności hiszpańskojęzycznej, reprezentowanej licznie na wiecu z tabliczkami „Latinos for Trump”. Skomentował także reakcje Bidena i Demokratów, którzy wreszcie przestali udawać, że nic się nie stało i zareagowali na ujawnienie nagrań i e-maili z laptopa Huntera Bidena. Tak naprawdę pierwszą reakcją, w sobotę, było stwierdzenie, że skoro TT blokuje konta, na których pojawiają się informacje ujawnione przez NY Post, oznacza to, że są one fałszywe! Trudno chyba wymyślić coś równie głupiego.

Tym razem ustalono przekaz dnia, że cała sprawa „laptopa Bidena” to prowokacja rosyjskich służb specjalnych chcących ponownie wpłynąć na proces wyborczy w USA i pomóc Trumpowi wygrać wybory. Tłumaczenie tylko trochę mniej głupie niż poprzednie, zwłaszcza, że niedawno, po trwającym prawie 3 lata śledztwie w sprawie ingerencji Rosjan pomagających ponoć Trumpowi wygrać poprzednie wybory, okazało się, że była to akcja zorganizowana przez Hilary Clinton, Demokratów i przychylnych im pracowników FBI, która miała zdyskredytować Trumpa i doprowadzić do jego impeachmentu.

Komentarze mediów koncentrują się głównie na wypowiedziach Trumpa, który mówi, że kraj ma już dość lockdownu, nikt już nie chce nawet słuchać o koronawirusie, należy znieść ograniczenia i nazwał dra Fauci, czołowego eksperta od chorób zakaźnych „katastrofą”. Większość mediów, tradycyjnie nieprzychylna Trumpowi jest tym oburzona,  ale Carson Tucker z Fox News, jeden z najbardziej popularnych prawicowych dziennikarzy przychylny Trumpowi, przypomniał w dzisiejszym (dla nas wczorajszym) wydaniu swoich wiadomości wieczornych stanowisko republikańskiego wicegubernatora Teksasu Dana Patricka, który już w marcu ostrzegał przed skutkami lockdownu.

Jego obawy zostały całkowicie potwierdzone tam, gdzie Demokraci wprowadzili praktycznie pełny lockdown, czyli w NY czy Michigan. Dan Patrick stwierdził, że lewica skorzystała z okazji: „wzięła wirusa i uczyniła z niego broń mająca zniszczyć kraj”. Gubernator powiedział, że jedynym działaniem zabezpieczającym przed wirusem powinna być ochrona seniorów przy całkowitym otwarciu przestrzeni publicznej.

Tucker poruszył także problem blokowania przez TT i FB treści, które poddają w wątpliwość działania związane z ograniczeniami. Jako przykład podał blokowanie konta dr Scotta W. Atlasa, który podaje w wątpliwość jakikolwiek sens noszenia maseczek opierając się na statystykach z Europy, Izraela, USA i raporcie CDC.

Tucker zajął się również groźbami, które wobec zwolenników Trumpa padają ze strony Demokratów, zapowiadających, że w przypadku wygrania wyborów, utworzą „Truth & Reconciliation Comission” (Komisja Prawdy i Pojednania) na wzór tej, która powstała w RPA po zniesieniu apartheidu.

Tucker powiedział, że komisja ta powinna raczej, za Orwellem, nazywać się „Ministerstwem Prawdy” lub „Propaganda & Revange Panel” czyli Panel Propagandy i Zemsty. Podzielam jego opinię całkowicie a sam pomysł Demokratów jest świadectwem całkowitego oderwania od rzeczywistości i ich radykalnego przechyłu w lewo.

Wszyscy z niecierpliwością czekają na drugą i ostatnią debatę Trump-Biden, która jednak ma się odbyć w czwartek.

Adam Becker

Pozostałe korespondencje Adama Beckera znajdują się tutaj

Prof. Prokopowicz: Ataki na Donalda Trumpa zmarnowały jego czas pracy. Demokraci kombinują, żeby obejść konstytucję

Prof. Adam Prokopowicz o debacie między Donaldem Trumpem a Joem Bidenem, protestach BLM, krytyce Demokratów wobec Amy Coney Barrett i postulatach utworzenia nowych stanów.


Prof. Adam Prokopowicz komentuje wydarzenia polityczne w Stanach Zjednoczonych, gdzie trwa wyścig wyborczy. We wtorek odbyła się tam debata wyborcza. Donald Trump stanął do dyskusji z Joe Bidenem. Nasz gość negatywnie ocenia to wydarzenie. Samą debatę nazywa „walką kogutów”, a stację Fox News krytykuje za kiepskie przygotowanie się do dysputy.

Bardzo dziwne było zachowanie Bidena, który zaczął przerywanie Donaldowi Trumpowi. […] Obawiam się, że pan Biden cierpi na syndrom towarzysza Breżniewa.

Zaznacza, że podczas debaty kandydat Partii Demokratycznej nie odpowiedział na żadne pytanie ani prowadzącego, ani Trumpa, a także ogłosił chęć podwyższenia podatków i naruszenia systemu politycznego dla celów oportunistycznych. Prezes Instytutu Globalnych Innowacji, Ekonomii i Logistyki Dodaje, że debaty, które kiedyś były przyjemnością, teraz stają się przekrzykiwaniem się. Zauważa, że prowadzący z prawicowej telewizji Fox News podważał osiągnięcia prezydentury Trumpa. Dodaje, że po przyjęciu telewizji przez synów Ruperta Murdocha stacja staje się coraz bardziej lewicowa.

Wiele osób, które protestuje przeciwko kapitalizmowi ma pieniądze, nie dzięki swojej pracy, ale pracy swoich rodziców.

Wielu młodych, bogatych ludzi bierze udział w protestach BLM. O tych ostatnich mówi, że „to nie są protesty, to zgromadzenia przestępców”. Prof. Prokopowicz zwraca uwagę na deklarację kandydata Demokratów, że jak zostanie wybrany, to podniesie znacznie podatki.

Demokraci kombinują, żeby obejść konstytucję i dodać sędziów Sądu Najwyższego.

Tymczasem partia osła szuka sposobów na zwiększenie swoich wpływów przez propozycje takie jak zwiększenie liczby stanów. Do obecnej 50 dołączyć mogłyby Dystrykt Kolumbia, a także Portoryko i Guam.

Dla mnie pan prezydent Donald Trump powinien zostać prezydentem bez żadnych wyborów.

Prof. Prokopowicz zaznacza, iż podczas pierwszej kadencji ataki oponentów na głowę państwa zmarnowały czas pracy prezydenta i jego otoczenia. Odnosi się do krytyki formułowanej wobec nowej sędzi Sądu Najwyższego Amy Coney Barrett:

To jest wyśmienita kobieta, z najlepszym stylem. […] Zarzuca jej się to, że jest katolikiem.

Podkreśla, iż podnoszenie przez Demokratów kwestii wyznania Coney Barret jest sprzeczne z amerykańską konstytucją. Zaznacza, że jeśli Stany kiedyś upadną, to stanie się tak z winy ich własnych obywali. Wskazuje, że Kalifornia chce wypłacać odszkodowania w związku z niewolnictwem. Tymczasem w stanie tym nigdy nie było niewolnictwa.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Prof. Szafrański: Debatę Trump-Biden oglądało się z trudem. Prezydentowi zabrakło dobrych pomysłów

Znacznie ciekawiej zapowiada się debata kandydatów na wiceprezydenta – prognozuje amerykanista z Uczelni Łazarskiego.


Profesor Bogdan Szafrański komentuje debatę między Donaldem Trumpem i Joe Bidenem:

Jestem zawiedziony, spodziewałem się dużo więcej. Prezydent Trump nie ma już tak dobrych doradców jak kiedyś.

Gość „Poranka WNET” wskazuje na nieuporządkowany charakter debaty.  Ocenia, że temat epidemii koronawirusa był bardzo wygodny dla Joe Bidena, który mógł wytknąć urzędującej głowie państwa, że pod koniec kadencji sytuacja gospodarcza kraju jest dużo gorsza niż na początku.

Bardzo niewiele czasu poświęcono sprawom międzynarodowym.

W opinii eksperta poruszony przez Joe Bidena temat rasizmu wymknął się prezydentowi Trumpowi spod kontroli:

Przy lepszej argumentacji powinien  ten temat spokojnie wygrać. Miał wczoraj za mało pomysłów.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego przypomina, że 4 lata temu Donaldowi Trumpowi pierwsza debata również nie wyszła dobrze. Jak dodaje prof. Szafrański:

Chris Wallace sprzyjał Bidenowi. Nie umiał zapanować na debatą. Trump już od dawna jest niezadowolony z Fox News.

Gość „Poranka WNET” ocenia, że wyborcy niezdecydowani nie uzyskali podczas debaty odpowiedzi, na kogo głosować:

Znacznie ciekawiej zapowiada się debata kandydatów na wiceprezydenta. Wczorajszy pojedynek oglądało się z trudem.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T. / A.W.K.

Cejrowski o debacie prezydenckiej w USA: Trump był jak napastnik, nieustannie atakował. Obaj kandydaci mówili do swoich

Trump stwierdził, że zrobił więcej przez 47 miesięcy niż Biden przez 47 lat. Trudno o bardziej celne zdanie – komentuje gospodarz „Studia Dziki Zachód”.


Wojciech Cejrowski relacjonuje, że debata Trump-Biden była „prawdziwą pyskówką”. Podkreśla, że Amerykanie lubią inny rodzaj emocji niż Europejczycy:

Trump był jak napastnik, nieustannie atakował. Biden był, jak na siebie, wyjątkowo koherentny.

Zdaniem podróżnika, prowadzący debatę Chris Wallace nie poradził sobie z zadaniem.

Wallace to kapeć i lewak, nie wiem dlaczego Fox News go trzyma.

Gospodarz „Studia Dziki Dziki Zachód” odnotowuje, że Joe Bidenowi puściły nerwy po serii celnych ripost prezydenta Trumpa

Co będzie, jeżeli Biden wygra i będzie musiał wchodzić w trudne negocjacje z dyktatorami? Facet z guzikiem atomowym musi być bardziej odporny psychicznie.

Jak dodaje rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego:

Żaden kandydat raczej nie przekonał niezdecydowanych. Obaj przemawiali do swoich.

Wojciech Cejrowski wyraża opinię, że Joe Biden nie odpowiedział na żadne z zadanych mu w czasie debaty pytań. Na wszystkie zarzuty odpowiadał „to nieprawda”.

Podróżnik chwali politykę podatkową Donalda Trumpa i inne aspekty jego prezydentury:

Trump stwierdził, że zrobił więcej przez 47 miesięcy niż Biden przez 47 lat. Trudno o bardziej celne zdanie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T / A.W.K.

Ostra i chaotyczna debata prezydencka w USA

Kampania przed wyborami w Stanach Zjednoczonych weszła w decydującą fazę. Zeszłej nocy w Cleveland starli się: Donald Trump i Joe Biden.

Głównymi tematami debaty prowadzonej przez Chrisa Wallace’a z telewizji Fox News były: epidemia koronawirusa, Sąd Najwyższy, ochrona zdrowia, kryzys gospodarczy i głosowanie korespondencyjne. Nie zabrakło osobistych wycieczek pod adresem oponenta; Joe Biden nazwał urzędującego prezydenta „klaunem”, z kolei Donald Trump stwierdził, że jego rywal nic nie wie o „byciu mądrym”, ponieważ nie pamięta nawet, jaką uczelnię skończył”.

Te wybory to będzie oszustwo, jakiego nigdy do tej pory nie było

przestrzegł Donald Trump, przywołując przykłady wyborczych nieprawidłowości z lat ubiegłych.

Były wiceprezydent oskarżył obecnego gospodarza Białego Domu o nieporadność w obliczu kryzysu zdrowotnego i złe zarządzanie służbą zdrowia:

On nie ma planu i pomysłu na ochronę zdrowia. Nie wie, o czym w ogóle mówi.

Joe Biden stwierdził, że rząd federalny powinien przyjąć inną strategię walki z COVID-19:

Powinniśmy byli wpompować pieniądze w to, by ludzie przeżyli w trakcie lockdownu, a on [ Donald Trump – przyp. red] wszedł do swojego bunkru, żeby opowiadać kłamstwa.

Kandydat Demokratów w następujący sposób zwrócił się do rywala:

Zepsułeś wiele rzeczy.

Prezydent nie był dłużny Joe Bidenowi:

Zrobiłem więcej w 47 miesięcy niż ty w 47 lat.

Donald Trump został zapytany o to, co zrobi w przypadku wyborczej porażki:

Zaakceptuję wyniki jeśli te wybory zostaną przeprowadzone uczciwie. Ale mam wątpliwości.

Były wiceprezydent u boku Baracka Obamy złożył zupełnie inną deklarację:

Uznam wybory, bo będę prezydentem i Demokratów, i Republikanów.

A.W.K.