Poranek Wnet: Artur Żak, Stanisław Zysnarski, Adam Bielan, Jacek Saryusz-Wolski, Bartłomiej Przymusiński- 08.05.2024 r.

Featured Video Play Icon

Warszawa - Zamek Królewski / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Audycji można słuchać na 87.8 FM w Warszawie, 95.2 FM w Krakowie, 96.8 FM we Wrocławiu, 103.9 FM w Białymstoku, 98.9 FM w Szczecinie, 106.1 FM w Łodzi, 104.4 FM w Bydgoszczy, 101.1 FM w Lublinie.

Goście „Poranka Wnet”: 

Artur Żak – Studio Kijów 

Adam Bielan– europoseł i prezes Partii Republikańskiej

Stanisław Zysnarski–patron Radia Wnet

Jacek Saryusz -Wolski– europoseł PiS

Bartłomiej Przymusiński – sędzia


Prowadzący: Krzysztof Skowroński

Wydawca: Małgorzata Kleszcz

Realizator: Daniel Chybowski 

Ukraina używa mitu UPA jako fundamentu państwowości. Niepokojące, że w Polsce brak oficjalnej refleksji nad tym faktem

Pomnik Rzezi Wołyńskiej w Warszawie | Fot. Wikipedia.pl

Czy uporczywe budowanie wolnej Ukrainy na micie radykalnego nacjonalizmu w powiązaniu z elementami faszyzmu, co ma łączyć Ukraińców w czasie obecnej wojny, nie będzie elementem zapalnym w przyszłości?

Tomasz Wybranowski

Wołyń. Ukraina czysta jak szklanka wody?

Polska przegrywa batalię o pamięć i godność! Polskie kolejne rządy i ekipy MSZ drepczą w miejscu, nie mając recepty ani odwagi, aby skutecznie i zgodnie z faktami upominać się o uznanie prawdy i naszych historycznych racji. Tak dzieje się i teraz w relacjach z ukraińskimi sojusznikami, których „mamy nie drażnić kwestią Wołynia” i „nie wbijać noża w plecy Ukraińcom, kiedy walczą z Rosją”.

Oczywiście piszę o ludobójstwie na Wołyniu w kontekście tego, co nie wydarzyło się w ramach obchodów bolesnej 80. rocznicy Krwawej Niedzieli. Miękka niczym zroszona lipcowym deszczem trawa mowa, okrągłe słówka, które w istocie nawet nie otarły się o dramat mordowanych dziesiątek tysięcy naszych rodaczek i rodaków.

Pytam wprost, a co z naszą polską wrażliwością? Ukraińcy mają wrażliwość, bo przeżywają traumę Buczy? A my jej nie mamy i musimy czekać niczym na Godota na kilka słów ze strony władz Ukrainy na temat ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów?! (…)

Rodziny pomordowanych często nie wiedzą, gdzie leżą doczesne szczątki ich krewnych. Ale nie mogło się stać inaczej, skoro jeden z honorowanych przez współczesną Ukrainę jako jej bohater, Dmytro Klaczkiwski, w tajnej dyrektywie do dowódców terenowych w roku 1943 nakazał:

„Powinniśmy przeprowadzić wielką akcję likwidacji polskiego elementu. Po odejściu wojsk niemieckich należy wykorzystać ten dogodny moment dla zlikwidowania całej ludności męskiej w wieku od 16 do 60 lat. (…) Tej walki nie możemy przegrać i za każdą cenę trzeba osłabić polskie siły. Leśne wsie oraz wioski położone obok leśnych masywów powinny zniknąć z powierzchni ziemi”.

Jeszcze bardziej szokuje specjalna instrukcja kierownictwa wołyńskiej OUN-B (Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, frakcja Stepana Bandery, której zbrojnym ramieniem była UPA – przyp. autora) z jesieni 1943 roku. Zacytuję ją prawie bez skrótów:

„a) zniszczyć wszystkie ściany kościołów i innych domów modlitewnych; b) zniszczyć drzewa rosnące przy domach tak, żeby nie pozostały znaki, że kiedyś mógł tam ktoś żyć (nie niszczyć tylko drzew owocowych przy drogach); c) zniszczyć wszelakie polskie domy, w których wcześniej żyli Polacy (jeśli w tych budynkach mieszkają Ukraińcy – należy je koniecznie rozebrać i zrobić z nich ziemianki); jeśli to nie będzie zrobione, to domy będą spalone i ludzie, którzy w nich żyją, nie będą mieć gdzie przezimować. Zwrócić uwagę jeszcze raz na to, iż jeśli ostanie się cokolwiek polskiego, to Polacy będą zgłaszali pretensje do naszych ziem”.

Przypomnę przy tej okazji, że jeszcze na długo przed wybuchem II wojny światowej, bo w roku 1929, w Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty zakazywano jakiegokolwiek wahania, które byłoby przeszkodą w popełnieniu nawet największych zbrodni i mordów, i tu cytat dosłowny: „kiedy tego wymaga dobro sprawy”.

Mnie najbardziej szokuje inny ustęp z Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty, gdzie jest mowa o „przyjmowaniu wrogów narodu nienawiścią oraz podstępem”. (…)

Fakty i dokumenty przeczą narracji większości współczesnych ukraińskich historyków, którzy w nawiązaniu do ludobójczych wydarzeń z lat 1943–1947 coraz bardziej starają się wybielić rolę OUN-B (frakcję Bandery), twierdząc, że o owym czasie trwała regularna wojna polsko-ukraińska (sic!).

Czasami czytając przedruki dokumentów z tamtych lat i opracowania współczesnych ukraińskich badaczy, odnoszę ze wstrętem wrażenie, że czasami czytam kolejne propagandowe agitki żywcem wyjęte z postanowień OUN i UPA, z których wynika, że akcje przeciwko polskiej ludności były (ponoć!) inicjowane w ramach odwetu za popełnione zbrodnie. (…)

Wstrząsające są szczegóły ludobójstwa na Polakach dokonywanych przez jego „gierojów”:

„Robiliśmy to w następujący sposób. Po spędzeniu całej ludności polskiej w jedno miejsce, okrążaliśmy ją i rozpoczynaliśmy rzeź. Kiedy już nie pozostał ani jeden żywy człowiek, kopaliśmy wielkie doły, zrzucaliśmy tam wszystkie trupy, zasypywaliśmy ziemią oraz żeby ukryć ślady tego okropnego grobu, paliliśmy na nim wielkie ogniska i szliśmy dalej. Tak przechodziliśmy od wsi do wsi (…). Całe bydło, wartościowe rzeczy, mienie i żywność zbieraliśmy, a budynki i inne mienie paliliśmy”.

Bohdan Wusenko, inny piewca „Ukrainy czystej [etnicznie] jak szklanka wody”, w tekście Ukrajińska Powstańcza Armija dije dla pisma „Do zbroji”, w lipcu 1943, w czasie największych ludobójstw na Polakach, pisał:

„Naród ukraiński wstąpił na drogę zdecydowanej rozprawy zbrojnej z cudzoziemcami i nie zejdzie z niej dopóki ostatniego cudzoziemca nie przepędzi do jego kraju albo do mogiły”.

Komentarz zbyteczny…

Dmytro Klaczkiwski ps. Kłym Sawur dla większości historyków, także i dla mnie, w świetle jego słów, które cytowałem, jest jednym z najważniejszych inicjatorów ludobójstwa Polaków na Wołyniu. Współczesna Ukraina go honoruje. Przykłady?

Kilka lat od chwili powstania Ukrainy jako niezależnego państwa, 9 lipca 1995 roku, w jego rodzinnym Zbarażu, tak ważnym dla polskiej historii mieście, wzniesiono jego pomnik. Kolejny stanął w Równem przy ulicy Soborni 16.

Teraz cytat z ukraińskiej Wikipedii na temat Kłyma Sawura: „24 sierpnia 2018 w imieniu Rady Koordynacyjnej ds. upamiętnienia odznaczonych Kawalerów OUN i UPA we wsi Zołota Słoboda, rejon kozowski, obwód tarnopolski, złotym Krzyżem Zasługi Bojowej UPA I klasy (nr 026) i Złotym Krzyżem Zasługi UPA (nr 025) został odznaczony Dmytro Butor, bratanek Dmytra Klaczkiwskiego „Kłyma Sawura”. (…)

(…) Czy fakt budowania wolnej Ukrainy na micie radykalnego nacjonalizmu w powiązaniu z elementami faszyzmu (o czym za chwilę), co ma łączyć Ukraińców w czasie wojny, nie będzie elementem zapalnym w przyszłości? Zewsząd słychać głosy, że „przecież Ukraińcy nie mają innych bohaterów niż walczący w UPA”! Spotykam się z głosami, że Ukrainie trzeba dać czas. Dodam od siebie, że ten czas trwa już ponad 30 lat, a doczesne szczątki pomordowanych ludobójczo Polaków wciąż nie są ekshumowane i pochowane z należytą czcią.

Jeden z moich dość bliskich znajomych zapytał mnie: o co ci w ogóle chodzi? Odpowiedziałem, że martwię się o przyszłość. Bo jeśli mit założycielski budowany na UPA, a więc i na tych, którzy mordowali Polaków na dawnych Kresach RP, wymierzony jest teraz wyłącznie przeciwko Rosji, to jak będzie wyglądała przyszłość po zakończeniu wojny z Rosją? Broń Boże nie myślę o nowoczesnej formie „riezania Lachów”, gdyby ktoś chciał się upomnieć o Zakierzoński Kraj, mimo że skrajni ukraińscy nacjonaliści o tym mówią. Myślę o tym, jak będzie wyglądało nastawienie Ukrainy po wojnie w kwestii polityki zagranicznej i historycznej.

Ukrainę należy wspierać, bowiem – jak najbrutalniej to nie zabrzmi – jest to bufor, który odgradza nas od Rosji. Ale podczas wojny zapominamy, że z Ukrainą Polska ma wiele interesów sprzecznych. Gdy mowa o forsowaniu swoich interesów, Ukraina jest bezwzględna. Nie ma najmniejszych sentymentów, aby godzić w naszą polską politykę wewnętrzną. (…)

Cały artykuł Tomasza Wybranowskiego pt. „Wołyń: Ukraina czysta jak szklanka wody?” znajduje się na s. 8-10 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 110/2023.

 


  • Sierpniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Tomasza Wybranowskiego pt. „Wołyń: Ukraina czysta jak szklanka wody?” na s. 8-9 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 110/2023

Ks. Isakowicz-Zaleski: strona ukraińska nic nie zrobiła w sprawie ekshumacji mimo ogromnej pomocy, która idzie z Polski

Featured Video Play Icon

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski/fot. Nina Nowakowska

W jaki sposób polscy publicyści próbują rehabilitować Stepana Banderę i UPA? Z czego wynika postawa papieża Franciszka wobec wojny na Ukrainie? Wyjaśnia ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski porusza kwestię ekshumacji ofiar zbrodni OUN-UPA w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu.

Jak można zakazywać pochówków swoich krewnych?

Czytaj także:

Ukraina zgadza się na polskie ekshumacje. Komentarz Pawła Bobołowicza i dr Witalija Perkuna

Duszpasterz Ormian wskazuje, że ekshumacje nadal są blokowane, mimo całej pomocy udzielanej przez Polskę Ukrainie. Polscy politycy nie podnoszą tej kwestii.

Prezydent Andrzej Duda był w Kijowie i ani słowem nie zająknął się o tym.

Ks. Isakowicz-Zaleski sprzeciwia się próbom rehabilitowania Stepana Bandery i UPA przez polskich komentatorów.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk komentuje postawę papieża Franciszka wobec rosyjskiej agresji. Stwierdza, że Ojciec Święty się pogubił- zamiast występować jako niezależny mediator, usprawiedliwia Rosję.

W. Jankowski o obchodach rocznicy Rzezi wołyńskiej: Żądamy prawdy, gdy mówimy o przeszłości [WIDEO]

Relacja Wojciecha Jankowskiego z 76 rocznicy ludobójstwa na Wołyniu. Czy uda się uzyskać zgodę na ekshumację ofiar?

Wojciech Jankowski obecny niedawno na Polsko-Ukraińskich obchodach 76 rocznicy ludobójstwa na Wołyniu, nawiązuje do krwawej niedzieli 11 lipca 1943 roku, która była, punktem kulminacyjnym rzezi wołyńskiej.  Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów Stepana Bandery dokonała wtedy masowej eksterminacji polskiej ludności cywilnej. Wczoraj w Łucku odbyła się uroczysta msza święta, po której uczestnicy przejechali do Janowej Doliny, w której w ramach akcji UPA wymordowano ponad 600 polaków.

O randze samej uroczystości może, opowiedzieć nam lista gości, na której znalazła się wicemarszałek sejmu Małgorzata Gosiewska, wicemarszałek senatu, wiceminister MSZ, ambasador Rzeczypospolitej w Kijowie i wielu, wielu innych. Natomiast ze strony Ukraińskiej obecni byli przedstawiciele władz lokalnych oraz część miejscowej ludności.

Podczas uroczystości zaakcentowano wszystkie ważne kwestie tj. pamięć o pomordowanych, kto i z jakich przyczyn jest odpowiedzialny za to ludobójstwo oraz podkreślono odwagę  uczciwych mieszkańców Ukrainy, którzy narażając swoje życie, ratowali  polskich sąsiadów. W przemówieniach wielu najważniejszych polityków mogliśmy usłyszeć apel o zezwolenie na ekshumację i prace poszukiwawcze ofiar rzezi, które od dwóch lat jest blokowane.

Wojciech Jankowski udostępnia również słuchaczom fragment przemówienia Małgorzaty Gosiewskiej:

I tak miejsce, które mogło być symbolem rozwoju, stało się jedną z setek mogił.

M. Gosiewska zaznacza, że podczas tych okrutnych mordów nie zważano na wiek i płeć ofiar, część z nich została żywcem spalona, a zbrodni dokonano przy bezczynności niemieckiego garnizonu:

Po latach powracamy pamięcią do tych dni z niezmiennie wielkim bólem, bo wiemy, że ofiary wciąż pogrzebane są w bezimiennych mogiłach, a wiele miejsc pochówku pozostaje nieodnalezionych.

Wicemarszałek sejmu podkreśla, że nikt dziś nie obarcza winą współczesnego Państwa Ukraińskiego, z którym Polska chętnie współpracuje na arenie międzynarodowej i wzajemnie się wspiera, szczególne w walce przeciwko rosyjskiej agresji:

Tak jak i w bieżącej polityce, tak i w relacjach historychnych fundamentem naszego postępowania musi być prawda.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./M.K.

Bobołowicz: Według ukraińskiego IPN Stepan Bandera wzbudza zbyt mocne emocje, by spokojnie przeanalizować jego postać

1 stycznia 2019 r. jest 110. rocznicą urodzin Stepana Bandery. Tego dnia tysiące osób przemaszerowało przez centralne ulice Kijowa, niosąc pochodnie, flagi UPA i portrety jej założyciela.


Podczas marszu, którego głównym organizatorem była partia Swoboda, wznoszono okrzyki ku czci Stepana Bandery i Romana Szuchewycza, a także obecnie walczących przeciwko rosyjskiej agresji. Na czele zgromadzenia szedł jeden z liderów ugrupowania, były wiceprzewodniczacy ukraińskiego parlamentu Rusłan Koszułynski, który oficjalnie jest określany jako wspólny kandydat na prezydenta ukraińskich środowisk nacjonalistycznych. Innymi organizatorami marszu była m.in. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów, Prawy Sektor i Kongres Ukraińskich Nacjonalistów. Uczestnicy podkreślali, że Bandera jest dla nich symbolem walki o niepodległość Ukrainy. Pytani o odpowiedzialność ukraińskich nacjonalistów za mordy na Wołyniu i w Galicji odpowiadali, że
przypisywanie ich OUN to efekt sowieckiej propagandy i prowokacji. Niektóre osoby z kolei
wskazywały, że był to rezultat walki pomiędzy Polakami i Ukraińcami, a winny ponoszą obydwie strony.

Oddzielny marsz, również świętujący urodziny Stepana Bandery, zorganizował nacjonalistyczny Korpus
Narodowy – wzięło w nim udział około tysiąca osób. Uczestnicy mieli na głowach „mikołajkowe” czapki, a na jego czele szły osoby w strojach zimowych bałwanów. Według organizatorów miało to symbolizować
pozytywne przesłanie zgromadzenia. Korpus Narodowy i związane z nim paramilitarne Drużyny Narodowe zrezygnowały w tym roku z palenia pochodni, które wielokrotnie były wskazywane jako element symboliki kojarzącej się z ruchami faszystowskimi. Obydwa marsze przebiegły bez zakłóceń, nie doszło do żadnych incydentów.

Opisane wydarzenia wpisują się w szerszy kontekst uczczenia postaci założyciela UPA przez ukraińskie władze. W grudniu 2018 r. parlament tego państwa zadecydował, że obchody urodzin Bandery zostaną wpisane w kalendarz rocznic państwowych, a Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2019 r. „rokiem Bandery”. Pomimo tego, w kijowskich marszach oficjalnie nie brali udziału przedstawiciele obydwu ciał. Do tej rocznicy nie odniósł się również prezydent Petro Poroszenko.

We wpisie na Facebooku szef Ukraińskiego Instytutu Narodowej Pamięci Wołodymyr Wiatrowycz
napisał m.in. „Bandera – symbol budzący gwałtowne emocje (silna nienawiść lub nieograniczony
podziw), które nie pozwalają by spokojnie przeanalizować jego życie i spuściznę”. Dla niego samego
Bandera jest symbolem walki o wolność.

We wtorek reprezentanci lwowskich władz, w tym prezydent miasta Andrij Sadowy, złożyli kwiaty pod pomnikiem założyciela UPA. Podobne uroczystości odbywały się też w innych miastach Ukrainy. W Zaporożu z tej okazji został zorganizowany rajd samochodowy.

A.K.

Kukiz: Będę rozmawiał z ambasadorem Ukrainy o problemach historycznych. Nie wolno czcić osób winnych zbrodni [VIDEO]

Expose to są deklaracje. Jeżeli chodzi o pryncypia to oceniam je pozytywne. Jednak w polskiej polityce potrzeba większego profesjonalizmu – powiedział w Poranku WNET Paweł Kukiz.

Lider klubu Kukiz’15 mówił w Poranku WNET o okolicznościach uchwalenia nowelizacji ustawy o IPN a także o potrzebie doprecyzowania jej zapisów. Zdaniem polityka nie powinniśmy upierać się przy tych punktach ustawy, które budzą wątpliwości wśród naszych zagranicznych partnerów. Część dyskusji dotyczyła ukraińskiej części ustawy. Paweł Kukiz mówił o swoim stosunku do niepodległej Ukrainy, a także o rozczarowaniu gloryfikowaniem osób odpowiedzialnych za ludobójstwo na Polakach.

 

ao

Ukraińcy są przyzwyczajeni, że jesteśmy miękkim partnerem / prof. Jan Żaryn w Poranku WNET [VIDEO]

Skoro tamta strona nie chce być dorosła, to trzeba jej opowiadać, że cywilizacja łacińska m.in tym się charakteryzuje, że dba o przeszłe pokolenia. I że nie można kłamać – mówił gość Poranka WNET.

U Antoniego Opalińskiego gościł senator PiS, prof. Jan Żaryn. Głównym tematem były relacje polsko-ukraińskie. Czy rzeczywiście kult UPA nie ma charakteru antypolskiego? Jaki jest stan negocjacji na tematy historyczne?

Zdaniem profesora stosunki polsko-ukraińskie są wynikiem pewnej traumy, którą przeżywa Ukraina, traumy, która ma się nijak do przestrzeni ekonomicznych relacji polsko-ukraińskich czy relacji z mniejszością polską na Ukrainie.

– Istnieje moda na Polskę polskość, polską kulturę. Jest to wynik emigracji ekonomicznej do Polski. Ta emigracja jest z jednej strony postrzegana pozytywna. Nadejdzie taki moment, że będzie doskwierać. Trzeba mieć świadomość jej społecznych konsekwencji – stwierdził senator.

[related id=44375]Drugi punkt (oprócz mody na Polskę i polskość) to według profesora trauma: – Myśmy przeszkodzili czynnikom ukraińskim w budowaniu tożsamości państwa i świadomości nowoczesnego narodu, ponieważ wprowadziliśmy czynnik, który jest oczywisty z polskiego punktu widzenia, że nie można kłamać. Kłamstwem jest udawanie, ze można nacjonalistów ukraińskich postrzegać wybiórczo, jako stronę, która tylko i wyłącznie walczyła z sowietami. Są oni odpowiedzialni również za ludobójstwo, podobnie jak różne inne formacje jak SS Galizien, które zaczynają być też honorowane na Ukrainie. Z tą wybiórczością historyczną Ukraina nie ma szans za pośrednictwem polskim wkraczać na teren rzeczywistości europejskiej, jak jej się to dotychczas wydawało.

– Ukraińcy po epoce „giedroyciowej” są przyzwyczajeni, że jesteśmy miękkim partnerem, teraz znajdują się w sytuacji nieprzewidywalnej dla nich wcześniej – uważa Jan Żaryn.

Jan Żaryn twierdzi, że warte przyjrzenia się jest jak Związek Ukraińców w Polsce rozwiązuje dylemat miedzy lojalnością wobec państwa polskiego i lojalnością wobec państwa ukraińskiego.

– Skoro tamta strona nie chce być dorosła, to trzeba jej opowiadać, że cywilizacja łacińska m.in tym się charakteryzuje, że dba o przeszłe pokolenia. To jest nie tylko polski zwyczaj, ale cywilizacyjny i kulturowy – tak profesor podsumowuje stosunek Ukraińców do kwestii historycznych i upamiętniania zdarzeń mających miejsce na terenie Ukrainy.

Polacy dali na Kresach Wschodnich wielką daninę krwi. Nie powinniśmy poświęcać pamięci o nich poprawności politycznej

Gościem Poranka Wnet była Aleksandra Biniszewska – dyrektorka Muzeum Lwowa i Kresów. Głównym tematem rozmowy były losy Polaków mieszkających na Kresach Wschodnich oraz stosunki polsku-ukraińskie.

Aleksandra Biniszewska powiedziała, że Muzeum Lwowa i Kresów to instytucja poświęcona kultywowaniu pamięci o polskich kresach. Szefowa muzeum zaznaczyła, że jako osoba z korzeniami kresowymi bardzo ubolewa nad tym, że  pamięć kresowian poświęcana jest dla poprawności politycznej.

– W imię stosunków z sąsiadami lepiej nie mówić o tym, co działo się na kresach, o pamięci kresowian. Gdyby nie Polacy ze wschodu, nie byłoby Polski jaką dziś mamy. Większość naszych bohaterów narodowych pochodzi stamtąd, to samo dotyczy kultury czy literatury. Trzeba pamiętać o ogromnej daninie krwi, jaką Polacy dali na wschodzie.

Gość Radia Wnet skomentowała również stosunki polsko-ukraińskie w kontekście ostatnich antypolskich incydentów na Ukrainie. – Wszyscy widzą, że te stosunki nie są najlepsze – mówiła. Jako ich przykład podała najnowsze doniesienia o próbie podpalenie szkoły, niszczeniu polskich grobów ect.

Aleksandra Biniszewska zwróciła uwagę, że wiele osób sugeruje, że te incydenty dzieją się na zlecenie Rosji. Jednak powinniśmy spojrzeć na pewne sprawy realnie:

– Za część incydentów mogą odpowiadać Rosjanie, ale jest również duża grupa ludzi na Ukrainie, która obecnie kultywuje osobę Stepana Bandery czy organizacje UPA – za to odpowiedzialni są Ukraińcy i ukraiński rząd, który na to przyzwala.

– Nie możemy dyskutować z władzą ukraińską, która pozwala na kultywowanie bandytów. Nie wszyscy Ukraińcy jednak są zwolennikami UPA czy Bandery i znajdziemy na Ukrainie partnerów do rozmowy, którym zależy na dobrych stosunkach z Polską oraz na tym, aby Ukraina była rozwiniętym, otwartym krajem – podkreślałą nasza rozmówczyni.

Zdaniem Aleksandry Biniszewskiej Ukraińcy wykorzystują fakt, że Polska obawia się Rosji i zamiast być zainteresowana swoim interesem narodowym, ulega presji z jej strony.

Aleksandra Biniszewska wypowiedziała się na temat sytuacji Polaków mieszkających na wschodzie:

– Część polskich ośrodków kulturalno-oświatowych radzi sobie dobrze na Ukrainie, natomiast jest też wiele takich, które zamykają swoją działalność. Dzieje się tak głównie z powodu braku pieniędzy.

Tym ośrodkom najbardziej potrzebne są pieniądze m.in. na kształcenie młodzieży, rozwijanie polskiego biznesu na Ukrainie, tak aby to Polacy dawali pracę i mieli możliwość wchodzenia w struktury samorządowe – komentowała dyrektor muzeum.

Na zakończenie rozmowy Aleksandra Biniszewska powiedziała o prowadzonej przez siebie bibliotece w Muzeum Lwowa i Kresów oraz o tym, jak wygląda podejście nauki polskiej oraz literatury do kwestii kresowych.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy

JN

 

Bobołowicz: Wczoraj na ogrodzeniu ambasady RP w Kijowie został wywieszony plakat Stefana Bandery

– Ten incydent miał miejsce w dzień i został zarejestrowany nie tylko przez kamery ambasady – mówił Paweł Bobołowicz w Poranku Wnet. Przyznała się do tego organizacja „Czarny Komitet”.

Jak podkreślił Paweł Bobołowicz lider tej organizacji wielokrotnie był aresztowany przez Ukraińskie służby, głównie za protesty przeciwko rządom Petra Poroszenki, a sama organizacja jest marginalna. Incydent był widziany przez przedstawiciela ukraińskiej ochrony, która nie zareagowała.

Ukraina jest również dotknięta kryzysem energetycznym, który wedle informacji tamtejszej władzy, jest spowodowany blokadą dostaw węgla z terenów opanowanych przez separatystów. Słuszność blokady jest różnie oceniania przez społeczność.

Zapraszamy do wysłuchania korespondencji
WJB